IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Opuszczona łazienka dziewcząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gruby Mnich
avatar
Duch Hufflepuffu
Data przyłączenia : 18/02/2014
Liczba postów : 45
Skąd : Parter i lochy

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   Sob Lis 08, 2014 5:46 pm

/ja ci dam Lancastera :P

Choć umarły, zachwiał się w powietrzu porażony decybelami głosu Marty. Zawsze reagowała krzykiem, a przecież Mnich nigdy przenigdy nie zrobiłby jej niczego, co mogłoby ją urazić ani co gorsza... skrzywdzić! Mnich współczuł jej całym puchatym sercem. Niezrozumiana dziewczynka wiele razy padała ofiarą niesfornych uczniów. Wszyscy dobrze wiedzą jak Mnich był z tego powodu załamany, gdy dowiedział się, że niektórzy Puchoni traktowali tak źle Martusię. Próbował nakłonić swych podopiecznych do dbania o ducha Marty, zwracania się do niej z szacunkiem, jednakże nawet on sam po dłuższym czasie musiał przyznać, że jej piskliwe jęki są nie do zniesienia.
Duch z podziwem i uznaniem powiódł spojrzeniem za niematerialną sylwetką dziewczynki. Ona umiała tak świetnie pływać w powietrzu! Nie miała problemu z hamowaniem ani lądowaniem, nie tkwiła zawstydzona między kabiną a rurami i poruszała się z taką niebywałą gracją. Kochana, biedna dziewczynka miała tyle talentów, a nikt nie potrafił tego docenić. Oczywiście, że jej struny głosowe zostały bardzo... hojnie obdarzone przez matkę naturę, aż zbyt hojnie. Przez chwilę był pewien, że jego bębenki uszne wywiną się na lewą stronę, ale na szczęście Mnich zatuszował to szerokim, ojcowskim uśmiechem. Rozłożył pulchne ramiona na boki i ukłonił się dziewczynce nisko.
- Miło mi cię widzieć, droga Marto. Widzę jak zawsze jesteś w świetnej formie i jak zawsze pięknie latasz. - wyprostował się, chwiejąc się w powietrzu. Jej wrzask ciągle dudnił mu w uszach, a piskliwy głosik drażnił. Kto jak kto, ale Mnich był zdolny znieść wszystko, byleby nikt nie poczuł się urażony.
- Kochana, początek roku tuż tuż. Też tęsknie caaałym sercem za moimi Puchoniątkami. Irytek też, droga Marto, dlatego chce tak bardzo spędzać z tobą czas. - podleciał do dziewczynki i "poklepał" ją po ramieniu niczym rodzony ojciec. Pamiętał w jakich okolicznościach pojawiła się w toalecie dziewcząt. To były złe czasy, oj bardzo złe. Szara Dama płakała bardzo długo i Mnich również. Jakże uradował się odnajdując dziewczę w szkole! Mimo, że nie należała nigdy do Puszków, traktował ją jakby była Puszkiem. A wiadomo, że wszystkie Puszki to jego najdroższe dzieci.
- Musimy być dla niego wyrozumiali, Marto. Irytek bardzo tęskni. Widziałem jak wysyła sowę do tej swojej przyjaciółki... tej miłej Chiary, też z Ravenclawu. - uśmiechnął się czule, jakby ta myśl go cieszyła. I cieszyła! Nawet poltergeist powinien odnaleźć swą miłość i należy się z tego radować i świętować. Zamrugał małymi oczkami i podleciał do witrażu, na którym tkwiła Płacząca Dama. Ukłonił się jej nisko.
Zobacz profil autora
Jęcząca Marta
avatar
Data przyłączenia : 05/11/2014
Liczba postów : 12
Skąd : Łazienka dziewcząt na Pierwszym Piętrze

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   Sro Lis 12, 2014 4:07 pm

Marta przechyliła głowę lekko w bok, a okulary lekko zsunęły się z jej nosa.  Zmarszczyła brwi, obserwując przez chwilę Mnicha, wydając z siebie bliżej nieokreślone dźwięki. Lubiła tego ducha, wydawał się jedyną miłą osobą w stosunku do niej i doceniała ten gest. Raczej nikt za nią nie przepadał, była tylko biedną, małą Martusią, która od trzydziestu lat straszy w łazience. Wcale nie uważała, że była straszna, przecież to uczniowie wymyślali sobie o niej niestworzone rzeczy, a jej zostawało tylko zapłakać nad swoją niedolą. Na samą myśl o jej biednym, nieszczęśliwym życiu rozpłakała się żałośnie i dopiero pierwsze słowa Mnicha, który komplementował jej sposób latania, na chwilę przerwał jej płacz. Pociągnęła kilka razy nosem, a jej oczy zaszkliły się od łez.
- Oh mnichu, tylko ty doceniasz moje zdolności! Moje niezwykłe talenty– jęknęła, po czym znów zaczęła rzewnie płakać. Wzniosła się ku górze i przysiadła na jednej z umywalek. Schowała twarz w dłoniach, nie mogąc się powstrzymać. Po co? Płacz pozwalał jej zapomnieć o tym, jaka była biedna, samotna i brzydka! Bez przyjaciół, a wszyscy by się tylko z niej śmiali. Nikt nie chce podać pomocnej dłoni Marcie, nikt nie chce się z nią zadawać. Dlaczego, ach dlaczego spotkała ją taka niedola? Czymże zawiniła, dlaczego była taka pozbawiona światełka szczęścia w swoim życiu pozagrobowym. Jeszcze ta tęsknota za Lancasterem i Rosierem wywierała w jej sercu jeszcze większą dziurę.
- Nie chcę spędzać czasu z Irytkiem! Mam lepsze rzeczy do roboty, jak na przykład myślenie o śmierci i o mojej nieszczęśliwej miłości! Wyjechali, zostawili mnie! W dodatku kręcą się koło nich inne dziewczęta, żywe, ciepłe! – jęknęła, a jej pisk wydawał się odbić o każdy mur tego pomieszczenia, całego zamku. Nikt by się nie zdziwił, gdyby Dumbledumble też ją usłyszał. Ach, nawet dyrektor się nią nie przejmował, nikt, oprócz mnicha! Nie chciała zadawać się z Irytkiem, to nie było to, o czym marzyła. Nie był przystojny, ciągle jej dokuczał, zatykał kibelki, ciągnął za włosy i pisał po ścianach, że jęcząca Marta śmierdzi toaletą. No jak, jak tak można? Oh, jaka ona była biedna.
- Di Scarno kręci się koło mojego Rosierka! – wykrzyczała nagle, a jej oczy urosły do rozmiarów spodków. – Do niedopuszczalne, żeby ktoś taki jak ona kręcił się koło mojego Evanka! Niedopuszczalneeeeeee! – znów wydała z siebie dźwięk, któremu było najbliżej do dźwięku zarzynanego mamuta.
Zobacz profil autora
Gruby Mnich
avatar
Duch Hufflepuffu
Data przyłączenia : 18/02/2014
Liczba postów : 45
Skąd : Parter i lochy

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   Czw Lis 13, 2014 5:54 pm

Tonacje Marty były godne podziwu! Ale nie naśladowania. Nikt nie mógł jej naśladowac. Jedna taka Marta starczy. Dobrze, że Irytek nie wpadł na pomysł przedrzeźniania jej, bo Hogwart w tym tempie pozbyłby się wszystkich szyb, a uczniowie by ogłuchli. Mnich był martwy, a i tak odczuwał dotkliwie jęki Marty. I tak ją bardzo cenił i lubił. Jak tylko się rozpłakała, duch posmutniał i przybladł. Tak bardzo bolało go puchate serce, gdy toś ronił łzy w jego towarzystwie!
- Nie płacz, miła Marto! Nie ma co płakać, niektórzy nie potrafią dojrzeć ukrytego piękna. - powiedział ojcowskim tonem chcąc za wszelką cenę ją pocieszyć i odwieść od pomysłu płakania, które w mig by się zamieniło w wycie, jęczenie, piszczenie i wielki ból dla uszu.
Odleciał od witrażu i popłynął w powietrzu do umywalki, na której przysiadła Marta. Płakała. Merlinie, dziewczynka dalej rzewnie płakała, a przecież dzień był taki piękny! Powinna się z tego jak najbardziej cieszyć i radować, a nie spędzać dnie w kanalizacji. Jakby to jej delikatnie zasugerować, aby jej nie urazić...?
Ach, tu chodziło o złamane serce! Mnich poklepał sie po obszernym brzuchu i uspokoił, że na rzeczy nie ma nic gorszego.
- Oni już do ciebie wrócą, droga Marto. Jeszcze kilka dni, a Hogwart wypełni się po brzegi wolnymi młodzieńcami. Masz moje słowo, na pewno wpadnie tobie któryś w oko. Może Allan Callas? Jest taki samotny i smutny! Jestem pewien, że będziecie do siebie pasować! Dogadacie się i na pewno go do siebie przekonasz, co ty na to, Marto? Znam Allana od małego, to niesamowity chłopak. Utalentowany i niezwykły, chociaż zamknięty w sobie. - rozgadał się na dobre na temat Puchonów, których uwielbiał i których wychwalałby ile tylko się da. Polecał ich wszystkim, każdemu i złego słowa na nich nie powiedział. Chciał, aby byli szczęśliwi i znaleźli miłość, bo wtedy świat jest jaśniejszy i piękniejszy! Mnich wówczas śmieje się radośnie w głos, ciesząc się z powodzenia jego Puchoniątek. O Irytku rzeczywiście powinna zapomnieć. Mnich lubił tego poltergeista, ale znając go, lepiej, aby go nie prowokować miłością. Nie rozumiał jej, samodzielnie jej szukał wśród uczniów. Wystarczy mu tylko kibicować.
Wtem rozległ się wrzask. Mnicha aż odrzuciło do tyłu, bo wystraszył się, że coś pęknie i się zburzy przez te decybele. Marta na dobre się rozszlochała i chodziło tutaj jednak nie o Allana, tylko o Evana. Ach tak, drugi chłopiec! Też bardzo miły, grzeczny i taki elokwentny! Mnich miał o nim bardzo dobre zdanie, chociaż twierdził, że Evan Rosier powinien odrobinę otworzyć się na ludzi i przyjąć całą miłość Marty i Puchonów do swego zamkniętego serducha. Wtedy na pewno by żyło mu się lepiej i nie chodziłby taki zamyślony, Mnich był tego pewien i powinien służyć mu taką radą już na początku roku szkolnego.
- Ależ Marto... Marto... MARTO! - jego głos był zagłuszony przerażającym wyciem duchem dziewczynki. Mnich posmutniał i pokręcił głową, rozrzucając wokół swej pulchnej twarzy jasne loczki.
- Marto, nie płacz... najmilsza, on nie widzi twojego ukrytego piękna, ale zobaczy, jestem pewien, że zobaczy jak tylko się do ciebie przekona. - próbował ją jakoś pocieszyć. Mógłby jej nawet obiecać, że jej przyniesie Evana Rosiera do łazienki, jeśli tylko miałby pewność, że przestałaby tak donośnie płakać. Mnich nie żył, a bolała go strasznie głowa, a to mogło już niepokoić. Dosłownie. Niestety nie mógł tego obiecać, bo Krwawy Baron od trzydziestu lat nie popierał pomysłu mieszkania Marty w Hogwarcie. Smutno, tak bardzo smutno.

[koniec fabuły]
Zobacz profil autora
Jolene Dunbar
avatar
Uczeń Hufflepuffu
Data przyłączenia : 15/09/2014
Liczba postów : 649
Skąd : Walia, osiedle Cardiff.

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   Nie Maj 24, 2015 11:27 am

Poprowadziła swych zacnych i dzielnych towarzyszy tajnym przejściem za obrazem grubej matrony z pudlem i tak oto znaleźli się na pierwszym piętrze. Joe z początku panikowała, wszak dotyk Filcha mógł nieść ze sobą straszne, zakaźne choroby. Nie zdziwiłaby się, gdyby pod jego paznokciami kryły się wirusy i bakterie dżumy. Wzdrygała się prawie co minutę z obrzydzenia, ale nie przerwała biegu. Zacisnęła mocno palce na dłoni Bezimiennego Gryfona, tj. Adasia i zziajana dotrzymywała jemu i Peterowi kroku. Słyszała przerażające wrzaski woźnego i była pewna, że w końcu ich dopadnie. 
- Nie chcę... je-jeszcze umierać. Po-pospieszmy się. - zawołała do Gryfonów i przyspieszyli tempa, wyrabiając się na zakrętach perfekcyjnie. Odprowadzały ich szepty, chichoty i ostrzeżenia licznych obrazów, wszak wszystek piętra Hogwartu wiedziały o napadzie furii charłaka. Skierowanej wprost na nich. Mimo wielkiego niebezpieczeństwa, Jolene uśmiechała się od ucha do ucha. Yeah! Dokopali Filchowi! Zapłacił im za wyrządzone krzywdy, a dziś będzie biegał pomalowany szminką, w dziurawych, cuchnących skarpetach i wymiocinach Petera. Sławne Wymiociny Petera Foresterra. To musi koniecznie znaleźć się w "Lustrze"! 
Puchonka skuliła się nagle przy donośniejszym wrzasku woźnego wiszącego im na ogonie. 
- Mam pomysł! Jeśli mi nie ufacie, to musicie zaufać. - odezwała się do swych zziajanych i spoconych towarzyszy. Chwyciła drugą ręką Petera i pociągnęła obu chłopców... do nieczynnej łazienki zamieszkiwanej przez pewnego ducha ścigającego się z Irytkiem w upierdliwości. Łokciem otworzyła skrzypiące drzwiczki i wepchnęła do środka towarzystwo. Czym prędzej zatrzasnęła za nimi wyjście i oparła się o nie plecami, dysząc i susząc zęby w uśmiechu.
- On tu nie wejdzie, ale... szybko, przesuńcie tamtą szafę do drzwi na wszelki wypadek! - szeptem wskazała im wiekowy niewielki regał stojący przy lustrach, który w poprzednim wcieleniu służył za przechowalnię czyściutkich, mięciutkich ręczników. Joe przez cały czas napierała na drzwi i nasłuchiwała wrzasków. Przyłożyła ucho do drewna i przez chwilkę uciszyła swój oddech, aby dobrze usłyszeć. Krzyki woźnego dochodziły z oddali i chyba nie widział, że tutaj się schowali. Jeśli chłopcom uda się bezszelestnie przenieść szafę do drzwi, mają kryjówkę! Dopóki nie wykryje ich Jęcząca Marta (błagajmy, aby pływała w rurach a nie zawodziła nieopodal) bądź nie wygna ich stąd głód.
Zobacz profil autora
Peter Forrester
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 10/04/2015
Liczba postów : 109
Skąd : Aberdeen, Szkocja.

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   Pon Maj 25, 2015 5:28 pm

Chyba w życiu się tak nie nabiegał.
No dobrze, może przesadził. Ostatnio dziewczyna z trzeciej klasy tak za nim biegła, kiedy przez zupełny przypadek naciągnął jej majtki na głowę, tylko dlatego, że jej koleżanka nie chciała się z nim umówić. Sam do tej pory nie mógł wyjść z wrażenia rozciągliwości gumki w całkiem nieźle skrojonych figach w kolorze różu. Chociaż, był bardziej ciekawy jaką bieliznę nosiła jej zacna przyjaciółka, która dała mu kosza.
Dyszał szalenie, poprawiając co chwila okulary w czarnej oprawie, które siłą rzeczy zsuwały mu się z nosa, co jednak nie utrudniało mu wykonania wspaniałego slalomu po schodach i po korytarzu, kiedy Filch ganiał za nimi wykrzykując obelgi w ich stronę. Forrester tylko raz na jakiś czas odwracał się by spojrzeć jaka odległość ich dzieli – ze zdziwieniem odkrył, że charłak całkiem nieźle sobie radzi – stawiał tak samo długie kroki co oni, a przecież nie ścigał się z byle kim.
Stawiał potężne kroki i tylko jednym uchem słuchał Joe, która coś tam do nich trajkotała wprowadzając ich do… damskiej łazienki, w której rezydowała sama Jęcząca Marta. Peter miał ochotę wyrwać się Puchonce i sam stawić czoła Argusowi, jednak zbliżający się odór zmusił chłopaka do wsunięcia się w szparę między drzwi i oparciu się o nie zaraz po tym jak cała trójka wtoczyła się do wilgotnego pomieszczenia. Blondyn wytrzeszczył tylko gały na dziewczynę, która chciała ich zamknąć tutaj. WŁAŚNIE TUTAJ.
- Oszalałaś! – Wykrzyknął spoglądając na nią zdumiony, by zaraz spojrzeć na swojego przyjaciela, by poszukać u niego wsparcia, czegokolwiek, co pomogłoby mu ich stąd wydostać.
- Z dwojga złego wolę jeszcze raz obrzygać Filcha niż spotkać się z Jęczącą Martą! – Spanikował, cały czas przyciskając plecy do drzwi, w które najpewniej walił pięściami woźny.
- CICHO BĄDŹ, BO CI ZJEM NORRISKĘ. – Obrócił twarz w bok, by podzielić się swoim planem z charłakiem, po czym jeszcze raz zbadał facjaty swoich towarzyszy.
Zobacz profil autora
Adam Morgan
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 10/05/2015
Liczba postów : 66
Skąd : Malahide, Irlandia

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   Pon Maj 25, 2015 9:37 pm

Zabawa była przednia. Adam naprawdę dawno się tak nie uśmiał jak teraz, kiedy na ich ogonie siedział rozwścieczony, śmierdzący Filch. Więcej takiego szaleństwa by się przydało. Zazwyczaj siedział niezauważony przez nikogo, co dawało mu trochę pola do manewru przy robieniu innym żartów. Czasami jednak było tak nudno, że w pewnym momencie wychodziło mu to już bokiem. Zdziwił się jednak, gdy Jolene złapała go i Petera za ręce i przeszli przez obraz. Znaleźli się na pierwszym piętrze, jednak to nie wystarczyło dziewczynie. Musiała ich wprowadzić do… łazienki dziewcząt! I to nie byle jakiej. Cały drżał na samą myśl o spotkaniu Jęczącej Marty, która rezydowała w tym miejscu i miała niesamowite ciągoty do jego kuzyna, Cu. Nic dziwnego, że biedak pewnego dnia po prostu zniknął ze szkoły. To może była właśnie jej sprawka?
Zmarszczył brwi, rozglądając się dookoła uważnie. Westchnął ciężko, po czym skierował jasne oczy na Jolene, która chyba nie za bardzo wiedziała o co ich prosi. Chciała, żeby przesunęli szafkę na drzwi, aby Filch się tutaj nie dostał? Wydawało mu się, że bycie uwięzionym w łazience z Jęczącą Martą było o wiele, wiele gorsze. Jej krzyk potrafił zabić. Słyszał, że narobiła na jednej lekcji Patronusa takiego rabanu o jakim Hogwart i Szanowny Pan Wilson nie słyszał. Nie chciał, żeby powtórzyła swój wyczyn, bo dwójka Gryfonów i jedna Puchonka targnęli na jej teren. Pokręcił więc głową, nie godząc się na coś takiego. Zacisnął pięści i spojrzał w górę… Czy to nie sowa Cu?
Berserker wzbił się w powietrze i przysiadł na ramieniu Morgana, po czym zacisnął mocno swoje szpony na szacie chłopaka. Wydawał się nieco zdenerwowany, chociaż to nic dziwnego – siedział w tej łazience niewiadomo ile. No dobrze, okno było otwarte, mógł po prostu tutaj wlecieć kiedy chciał. Cu zaginął i nawet sowa o tym dawała wszystkim znać.
- Ej, musimy się stąd wydostać. Nie możemy tutaj długo siedzieć, bo Berserker pewnie jest głodny. Patrzcie jaki jest wyliniały – powiedział, po czym dźgnął sowę lekko, łapiąc ją za skrzydło. Zrobił zatroskaną minę i westchnął ciężko. No i co teraz?
Spojrzał na przyjeciela, który też nie wyglądał na zadowolonego z faktu, że siedział zamknięty w łazience, w której rezydowała Jęcząca Marta. Podszedł więc do niego i położył mu dłoń na ramieniu i pokręcił głową.
- To zjedz jeszcze więcej rzeczy, żeby na niego narzygać, bo będziemy musieli się stąd szybko ulotnić, nie możemy tutaj spędzić wieczności, on prędzej czy później nas złapie – powiedział śmiertelnie poważnym tonem.

// sowa fabularnie potrzebna O'Connorowi. Nie główcie się za bardzo!
Zobacz profil autora
Jęcząca Marta
avatar
Data przyłączenia : 05/11/2014
Liczba postów : 12
Skąd : Łazienka dziewcząt na Pierwszym Piętrze

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   Pon Maj 25, 2015 10:10 pm

- WYYYYNOOOOCHAAAAA! – rozległ się przerażający dźwięk, który odbił się niemalże echem po całej łazience dziewcząt. Marta była w tym dniu w fatalnym nastroju, czego świadkiem przez pół dnia był wyliniały Berserker. Duch dziewczyny rozpaczał po przeczytaniu proroka codziennego, w którym była wzmianka o zaginionym O’Connorze – jej gryfońskim księciu z bajki. Nic dziwnego, że Marta nie miała zamiaru z nikim rozmawiać i żadnych nieproszonych gości przyjmować w swoim łazienkowym pałacu. Nim się każdy z uczniów obejrzał, ta przeleciała przez ich ciała, pozostawiając okropne uczucie chłodu, które wstrząsnęło ciałem. Okrążyła ich kilka razy, wydając z siebie jęki. Płakała, nie mogła znieść kolejnego złamanego serca. Dlaczego? Bo jeśli O’Connor nie żyje, to jakby wrócił duchem, to nie w szkole, tylko gdzieś indziej! Już nigdy go nie zobaczy! Nie pomarzy o pleceniu mu warkoczy! Nie… nie usłyszy jego cudownego dźwięku głosu. Wszystko się posypało!
Drzwi do łazienki się otworzyły z hukiem, niosąc echo daleko, zwracając uwagę z pewnością Argusa Filcha.
- TUTAJ SĄ. ŁAP ICH STARY DZIADKU! NIKT NIE BĘDZIE ZAKŁÓCAŁ MOJEGO SPOKOJU, KIEDY JESTEM TAK POTWORNIE SMUTNA I SAMOTNA! – wrzasnęła, po czym przepędziła ich ze swojej łazienki, zamykając im przed nosem drzwi. Przynajmniej dała im spokój… przywołując woźnego na pierwsze piętro. Mieli poważne kłopoty.

[z/t x4 – piszcie na korytarzu, hehe]
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Opuszczona łazienka dziewcząt   

 

Opuszczona łazienka dziewcząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Opuszczona łazienka dziewcząt
» Łazienka Chłopców
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Łazienka Prefektów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
I piętro
-