IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Łazienka dziewcząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Henry Lancaster
avatar
Uczeń Hufflepuffu
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 815
Skąd : Wiekowa chata w malowniczym Devon.

PisanieTemat: Łazienka dziewcząt   Sob Lut 15, 2014 6:33 pm


Ekhem... ekh... niezręcznie się czuję jako autor tematu tworząc damskie miejsce. Jest tu rząd białych kabin, za nimi taka sama ilość pryszniców. Uwagę przykuwają wielkie lustra na całej długości wschodniej ściany. Pod nimi kilka rzędów lśniących umywalek. Okno zdobi witraż, na którym tańczą syreny.
Znaczek Dziewczynki Bez Twarzy na drzwiach wpuszcza tylko dziewczęta. Na niepowołanych przeklina i wrzeszczy, jakby palono ją na stosie.
Zobacz profil autora
Audrey Faulkner
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 19/09/2015
Liczba postów : 173
Skąd : Den Helder, Holandia / Kodiak, Alaska

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Sob Gru 26, 2015 12:46 am

Panna Faulkner lubiła być pierwsza. Nie we wszystkim, nie wszędzie i nie z każdym, jeśli jednak chodziło o wieczorną kąpiel - tę lubiła wziąć wcześniej, jeszcze zanim całe stada dziewcząt w różnym wieku rzucą się do okupacji wszystkich prysznicowych kabin. Gdy więc tylko uznała, że dany dzień można uznać za zakończony - eseje, które miała napisać, zostały już na pisane, książki, które miała wypożyczyć, zostały już wypożyczone, a torba czekała już gotowa na dzień kolejny - zabierała ze sobą sięgającą przed kolana, granatową nocną koszulkę, długi, puchaty szlafrok i grubą szczotkę do włosów by tak wyposażona udać się do raju. Tak, pusta jeszcze łazienka była dla niej czymś cudownym, czymś, czym potrafiła naprawdę się delektować. Gdy pytające, podejrzliwe czy po prostu krytyczne spojrzenia nie lustrowały jej blizn, gdy nie musiała owijać się ręcznikiem tak ciasno i dokładnie, że niemal traciła oddech - wtedy naprawdę potrafiła czerpać z tego małego rytuału przyjemność.
Tego dnia jednak łazienka wcale nie miała być pusta. Oczywiście, Faulkner wciąż postarała się, żeby nie było w niej tłumów, tym niemniej nie miała być sama. Jednoosobowe towarzystwo było jednak do zniesienia, tym bardziej, że chodziło o Reginę. Panny Rabe już się nie wstydziła. Panna Rabe widziała już kiedyś jej skazy - któreś lato siłą rzeczy poskutkowało ujawnieniem szram na ramionach, a przypadkiem również i tych na plecach czy żebrach - a skoro tak, to Holenderka nie widziała już powodu, dla którego miałaby się z czymkolwiek kryć. To przecież zawsze blizny były problemem, nie sama nagość. Jako takiego zrzucenia ciuchów panna Faulkner nigdy się nie obawiała... No, zazwyczaj. Obawy wkraczały wtedy, gdy zaczynało jej zależeć, gdy zrzucenie ciuchów było związane nie z prostą chęcią uzyskania przyjemności, a czymś większym, okraszonym większym zaangażowaniem. Tak było na początku przy Enzo i tak pewnie miało być kiedyś jeszcze, choć nie teraz, bo teraz... Po prostu jej nie zależało. Nie było na kim.
Gdy więc na horyzoncie pojawiła się nieoczekiwana potrzeba spotkania z Reginą i gdy potrzeba ta zaistniała w chwili, gdy Audrey miała już sprecyzowane plany na wieczór - żadne tam szlajanie się po bibliotekach, ale prysznic i ewakuacja do cieplutkiego łóżeczka w pustym jeszcze i cichym dormitorium - Holenderka znalazła tylko jedno wyjście. Jakakolwiek rozmowa je czekała - nic zdrożnego, kwestie szkolne bądź towarzyskie, mniej lub bardziej istotne - Faulkner nie widziała powodu, dla którego nie miałyby odbyć jej tutaj, w pustej jeszcze łazience. Zrewidowanie własnych planów nie wchodziło w grę - tego dnia Audrey bardzo potrzebowała skrupulatnie wykonać wszystkie kroki i przedwcześnie zamknąć się w sypialni, z dala od szkolnego gwaru i tłumów szykujących się dopiero do godzin wieczornych uczniów - siłą rzeczy więc, skoro rozmowa była pilna, musiała mieć miejsce tutaj. Nie współdzieliły dormitorium, nie korzystały z tego samego Pokoju Wspólnego, nie było innej możliwości, o czym poinformowała koleżankę w sporządzonym przed opuszczeniem sypialni liściku.
Teraz zaś, czekając na Ślizgonkę, nic nie przeszkadzało jej już w zajęciu się sobą. Piżamka zawisła na wieszaczku przy jednej z kabin, obok niej spoczął także szlafroczek, a na jeszcze jednym haczyku - stopniowo zdejmowane ciuchy. Faulkner nie spieszyła się jednak. Powoli rozpięła guziki szkolnej szaty i po zdjęciu jej nie gnała aż tak z pozbywaniem się kolejnych części garderoby. Pośpiech nikomu jeszcze nie posłużył, a Holenderka nauczyła się już swój mały rytuał rzeczywiście celebrować.
Zobacz profil autora
Regina Rabe
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 13/10/2015
Liczba postów : 41
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Sob Gru 26, 2015 4:55 pm

Siedziała sobie jak zwykle o tej porze w pokoju wspólnym na skórzanej kanapie. Obok niej usadowiła swój tyłek jakaś dziewczyna, nieznana Reginie, ważne, że ta znała chyba dość dobrze jej siostrę, bo zanim usiadła warknęła coś pod nosem. Jednak jak to młodsza z Rabów miała to w dupie. A ochoty do pyskówek nie miała, nie dzisiaj, nie w ten piękny zimowy wieczór. Blondyna gorzko żałowała, że pokój wspólny Syltherinu jest tak nisko osadzony i nie może sobie z okna przy łóżku oglądać martwej, otulonej białym puchem przyrody. Ale miała kubek gorącej czekolady i poduszkę za plecami. To jej w zupełności wystarczyło by przetrwać dzisiejszą niechęć do wszystkiego. Zapewne za chwile przybyłyby jej współlokatorki zasypując gorącymi newsami na temat Hogwarckich bożyszcz jednakże plany miały się całkiem zmienić.
Treść liściku, który jakimś cudem wylądował na jej kolanach kazał jej dopić rozgrzewający napój i udać się do swojego dormitorium. Blondynka jeszcze tylko szybko zerknęła na tarczę starego zegara stojącego gdzieś w kącie by oszacować ile miały czasu. A miały godzinę.
Do wielkiej torby zabrała wszelkie najpotrzebniejsze rzeczy i otulając się białym jak śnieg szlafrokiem wyszła z Pokoju Wspólnego nie przejmując się żadnymi pytaniami.
Przejście na pierwsze piętro nie zajmowało jej już tak długo jak niegdyś. W ciągu tego miesiąca odnalazła już kilka skrótów, które znacznie ułatwiają jej życie prowadząc do najbardziej strategicznych dla niej miejsc. Jednym z nich była właśnie damska łazienka, która w godzinach wieczornych jest wiecznie oblegana. Teraz było w niej pusto, bo nikt normalny nie bierze prysznicu o tej porze, nie w zimie.
- Audrey, mamy godzinę - rzekła z francuskim akcentem zamykając drzwi do łazienki. Wcześniej jeszcze upewniła się, że żaden niepowołany jegomość się nie zbliżał. Już kilka razy Rabe musiała odganiać chłopców, którzy łasi byli na widoki dziewczęcych nagich skrawków na ciele. Widok ponętnego uda już u niektórych wywoływał krwotok z nosa, już nie miała pojęcia wyobrażać sobie co dzieje się pod tą czupryną kiedy ujrzą kawałek cycka. A nikt nie miał prawa widzieć Reginy w takiej odsłonie. Nikt.
- U Ciebie dziewczyny też oszalały na punkcie jutrzejszego balu? - zapytała przechodząc pod prysznic obok i tak jak koleżanka rozkładała po kolei swoje rzeczy. Jednak w jej ruchach był pewien dystans. Nie rozbierała się tak pewnie jak Audrey, lecz starała się zwłaszcza swe plecy schować pod puchatym szlafrokiem.
Zobacz profil autora
Audrey Faulkner
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 19/09/2015
Liczba postów : 173
Skąd : Den Helder, Holandia / Kodiak, Alaska

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Sob Gru 26, 2015 10:25 pm

Przed przybyciem Reginy Audrey nie zdążyła zrobić wiele więcej. Ot, rzeczy zawisły tam gdzie miały, grafitowa bokserka wciąż jednak spoczywała na pokaleczonym ciałku Holenderki, podobnie jak sięgająca kolan spódniczka. Powodem takiego wybitnego marnotrawienia czasu było zaś ni mniej, ni więcej jak tylko to, że dziewczę zwyczajnie się zamyśliło. Gdy jej dłonie zupełnie nieświadomy po raz trzeci poprawiały fałdki pozostawionej na wieszaczku wierzchniej szaty panna Faulkner dryfowała już po oceanie własnych myśli, częściowo tracąc kontakt z rzeczywistością.
Że myśleć miała o czym - to było jasne. Bo kariera, bo drobne problemy ze zdrowiem, bo szkolna rzeczywistość, bo Enzo. Tym razem jednak nie zajmował jej żaden z tych tematów. Tego wieczoru pod rozczochraną czupryną prym wiodły dwa inne tematy, skrajnie się od siebie różniące. Był więc zbliżający się bal i pewien osobnik płci męskiej, który na horyzoncie pojawił się nieoczekiwanie, ale z zaskakującą dozą pewności siebie i determinacji.
Po kolei jednak. Temat pierwszy - bal. To kwestia dość oczywista, bo w końcu Bal Bożonarodzeniowy był na językach wszystkich dorastających (i tych zupełnie wyrośniętych zresztą też) panienek. Makijaż, sukienka, partner - to probley dzisiejszego świata. Jeśli chodzi o Audrey, cóż - dla niej dwa pierwsze zagadnienia wcale problemem nie były. Sroka doskonale wiedziała, jak będzie wyglądać, bo... Och, po prostu zawsze wiedziała. Wybór jeden kiecki z zestawu tych ulubionych nigdy nie był dla niej wyzwaniem, podobnie jak umalowanie się w sposób odpowiedni do sytuacji. Lubiła wyglądać ładnie i w zasadzie opanowała to jeśli nie do perfekcji, to przynajmniej dość dobrze, by teraz nie podzielać niepokojów swych rówieśnic. Jedynym, co rzeczywiście mogło być pewną zagwozdką, to partner. Wiecie, kiedyś to też byłoby oczywiste - poszłaby z Enzo. Teraz jednak Krukon wybierze się z Jasmine u boku (Audrey dałaby sobie rękę uciąć, że już ją zaprosił i jedyną niepewną było tylko nastawienie samej głównej zainteresowanej), a panna Faulkner najpewniej pójdzie sama. Bo, wbrew pozorom, wcale nie otaczał jej wianuszek adoratorów. Bo, wbrew temu co można było o niej mówić, wolała iść sama (brak partnera to nie był argument, dla którego miałaby zrezygnować z uczestnictwa w balu) niż z którymkolwiek z dotąd poznanych uczniów. Robienie nadziei komuś, kto zainteresował ją tylko na chwilę nie było w jej stylu.
Tu jednak na scenę wkraczał temat numer dwa, noszący wdzięczne miano Andrew Notta. To było szybkie. Kilka spotkań, kilka listów i jedna obietnica świątecznej niespodzianki, dokładnie tak się to przedstawiało. Ale wystarczyło, prawda? Wystarczyło, by w głowie Faulkner wywołać zamęt. Od pierwszej, grzecznej, aczkolwiek wyraźnie dwuznacznej rozmowy w domu van Lyndenów panicz Nott wracał do Holenderki nieprzyzwoicie często i doskonale znająca się Audrey musiała wiedzieć, że coś jest na rzeczy. Coś, z czego nie wiedziała, czy powinna się cieszyć - czy może raczej zacząć unikać. Nic więc dziwnego, że w tej chwili to właśnie ta postać rozgościła się w myślach dziewczęcia i opuściła je dopiero wtedy, gdy na ziemię sprowadził czarownicę trzask łazienkowych drzwi.
- Mało. - Westchnęła cicho, dotychczasowe rozważania spychając w kąt. Musiały zaczekać na swoją kolej, bo teraz grafik przewidywał odrobinę odpoczynku w towarzystwie, do którego publicznie nie do końca aż tak się przyznawała. Nie, nie unikała Reginy - po prostu na oczach rówieśników odgrywały scenki skrajnie różniące się charakterem od tej aktualnej. Dla zabawy. Po to, by utwierdzić publiczkę w opiniach, które już sobie na ich temat wyrobiły. - Ale najwyraźniej musi wystarczyć.
Szybko nadrabiając dotychczasową stratę czasu, Holenderka prędko rozebrała się do bielizny - i dopiero wtedy zorientowała się, że Ślizgonce wcale nie idzie to tak szybko i sprawnie. Brwi Krukonki powędrowały do góry w wyrazie zdumienia. Hej, miały tylko godzinę, tak?
- Żebyś wiedziała - odpowiedziała jednak najpierw, ewentualne komentarze pozostawiając na później. - To już zakrawa o fanatyzm. Odnoszę wrażenie, że wszystkie potrzebowałyby co najmniej tygodnia wolnego, żeby wyszykować się na całą tę imprezę. I żeby upolować jeleni, bez których tak bardzo nie mogą się obyć. - Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się z rozbawieniem, gdy zaś już w kolejnej chwili z jej ust padło pytanie, potrzeba było chwili na zorientowanie się, że Faulkner bez uprzedzenia na chwilę, krótką chwilę zmieniła temat. - Coś nie tak? - Zdecydowanie nie chodziło jej o bal, o czym świadczyło uważne spojrzenie, jakie niemal naga Audrey rzuciła usilnie chowającej się za zasłoną szlafroka Reginie.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   

 

Łazienka dziewcząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Opuszczona łazienka dziewcząt
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Jęczącej Marty
» Duża Łazienka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
I piętro
-