IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Łazienka dziewcząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Łazienka dziewcząt   Sob 15 Lut 2014, 18:33



Łazienka dziewcząt


Jest tu rząd białych kabin, za nimi taka sama ilość pryszniców. Uwagę przykuwają wielkie lustra na całej długości wschodniej ściany. Pod nimi kilka rzędów lśniących umywalek. Okno zdobi witraż, na którym tańczą syreny.
Znaczek Dziewczynki Bez Twarzy na drzwiach wpuszcza tylko dziewczęta. Na niepowołanych przeklina i wrzeszczy, jakby palono ją na stosie.

Zobacz profil autora
Audrey Faulkner
avatar

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Sob 26 Gru 2015, 00:46

Panna Faulkner lubiła być pierwsza. Nie we wszystkim, nie wszędzie i nie z każdym, jeśli jednak chodziło o wieczorną kąpiel - tę lubiła wziąć wcześniej, jeszcze zanim całe stada dziewcząt w różnym wieku rzucą się do okupacji wszystkich prysznicowych kabin. Gdy więc tylko uznała, że dany dzień można uznać za zakończony - eseje, które miała napisać, zostały już na pisane, książki, które miała wypożyczyć, zostały już wypożyczone, a torba czekała już gotowa na dzień kolejny - zabierała ze sobą sięgającą przed kolana, granatową nocną koszulkę, długi, puchaty szlafrok i grubą szczotkę do włosów by tak wyposażona udać się do raju. Tak, pusta jeszcze łazienka była dla niej czymś cudownym, czymś, czym potrafiła naprawdę się delektować. Gdy pytające, podejrzliwe czy po prostu krytyczne spojrzenia nie lustrowały jej blizn, gdy nie musiała owijać się ręcznikiem tak ciasno i dokładnie, że niemal traciła oddech - wtedy naprawdę potrafiła czerpać z tego małego rytuału przyjemność.
Tego dnia jednak łazienka wcale nie miała być pusta. Oczywiście, Faulkner wciąż postarała się, żeby nie było w niej tłumów, tym niemniej nie miała być sama. Jednoosobowe towarzystwo było jednak do zniesienia, tym bardziej, że chodziło o Reginę. Panny Rabe już się nie wstydziła. Panna Rabe widziała już kiedyś jej skazy - któreś lato siłą rzeczy poskutkowało ujawnieniem szram na ramionach, a przypadkiem również i tych na plecach czy żebrach - a skoro tak, to Holenderka nie widziała już powodu, dla którego miałaby się z czymkolwiek kryć. To przecież zawsze blizny były problemem, nie sama nagość. Jako takiego zrzucenia ciuchów panna Faulkner nigdy się nie obawiała... No, zazwyczaj. Obawy wkraczały wtedy, gdy zaczynało jej zależeć, gdy zrzucenie ciuchów było związane nie z prostą chęcią uzyskania przyjemności, a czymś większym, okraszonym większym zaangażowaniem. Tak było na początku przy Enzo i tak pewnie miało być kiedyś jeszcze, choć nie teraz, bo teraz... Po prostu jej nie zależało. Nie było na kim.
Gdy więc na horyzoncie pojawiła się nieoczekiwana potrzeba spotkania z Reginą i gdy potrzeba ta zaistniała w chwili, gdy Audrey miała już sprecyzowane plany na wieczór - żadne tam szlajanie się po bibliotekach, ale prysznic i ewakuacja do cieplutkiego łóżeczka w pustym jeszcze i cichym dormitorium - Holenderka znalazła tylko jedno wyjście. Jakakolwiek rozmowa je czekała - nic zdrożnego, kwestie szkolne bądź towarzyskie, mniej lub bardziej istotne - Faulkner nie widziała powodu, dla którego nie miałyby odbyć jej tutaj, w pustej jeszcze łazience. Zrewidowanie własnych planów nie wchodziło w grę - tego dnia Audrey bardzo potrzebowała skrupulatnie wykonać wszystkie kroki i przedwcześnie zamknąć się w sypialni, z dala od szkolnego gwaru i tłumów szykujących się dopiero do godzin wieczornych uczniów - siłą rzeczy więc, skoro rozmowa była pilna, musiała mieć miejsce tutaj. Nie współdzieliły dormitorium, nie korzystały z tego samego Pokoju Wspólnego, nie było innej możliwości, o czym poinformowała koleżankę w sporządzonym przed opuszczeniem sypialni liściku.
Teraz zaś, czekając na Ślizgonkę, nic nie przeszkadzało jej już w zajęciu się sobą. Piżamka zawisła na wieszaczku przy jednej z kabin, obok niej spoczął także szlafroczek, a na jeszcze jednym haczyku - stopniowo zdejmowane ciuchy. Faulkner nie spieszyła się jednak. Powoli rozpięła guziki szkolnej szaty i po zdjęciu jej nie gnała aż tak z pozbywaniem się kolejnych części garderoby. Pośpiech nikomu jeszcze nie posłużył, a Holenderka nauczyła się już swój mały rytuał rzeczywiście celebrować.
Zobacz profil autora
Regina Rabe
avatar

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Sob 26 Gru 2015, 16:55

Siedziała sobie jak zwykle o tej porze w pokoju wspólnym na skórzanej kanapie. Obok niej usadowiła swój tyłek jakaś dziewczyna, nieznana Reginie, ważne, że ta znała chyba dość dobrze jej siostrę, bo zanim usiadła warknęła coś pod nosem. Jednak jak to młodsza z Rabów miała to w dupie. A ochoty do pyskówek nie miała, nie dzisiaj, nie w ten piękny zimowy wieczór. Blondyna gorzko żałowała, że pokój wspólny Syltherinu jest tak nisko osadzony i nie może sobie z okna przy łóżku oglądać martwej, otulonej białym puchem przyrody. Ale miała kubek gorącej czekolady i poduszkę za plecami. To jej w zupełności wystarczyło by przetrwać dzisiejszą niechęć do wszystkiego. Zapewne za chwile przybyłyby jej współlokatorki zasypując gorącymi newsami na temat Hogwarckich bożyszcz jednakże plany miały się całkiem zmienić.
Treść liściku, który jakimś cudem wylądował na jej kolanach kazał jej dopić rozgrzewający napój i udać się do swojego dormitorium. Blondynka jeszcze tylko szybko zerknęła na tarczę starego zegara stojącego gdzieś w kącie by oszacować ile miały czasu. A miały godzinę.
Do wielkiej torby zabrała wszelkie najpotrzebniejsze rzeczy i otulając się białym jak śnieg szlafrokiem wyszła z Pokoju Wspólnego nie przejmując się żadnymi pytaniami.
Przejście na pierwsze piętro nie zajmowało jej już tak długo jak niegdyś. W ciągu tego miesiąca odnalazła już kilka skrótów, które znacznie ułatwiają jej życie prowadząc do najbardziej strategicznych dla niej miejsc. Jednym z nich była właśnie damska łazienka, która w godzinach wieczornych jest wiecznie oblegana. Teraz było w niej pusto, bo nikt normalny nie bierze prysznicu o tej porze, nie w zimie.
- Audrey, mamy godzinę - rzekła z francuskim akcentem zamykając drzwi do łazienki. Wcześniej jeszcze upewniła się, że żaden niepowołany jegomość się nie zbliżał. Już kilka razy Rabe musiała odganiać chłopców, którzy łasi byli na widoki dziewczęcych nagich skrawków na ciele. Widok ponętnego uda już u niektórych wywoływał krwotok z nosa, już nie miała pojęcia wyobrażać sobie co dzieje się pod tą czupryną kiedy ujrzą kawałek cycka. A nikt nie miał prawa widzieć Reginy w takiej odsłonie. Nikt.
- U Ciebie dziewczyny też oszalały na punkcie jutrzejszego balu? - zapytała przechodząc pod prysznic obok i tak jak koleżanka rozkładała po kolei swoje rzeczy. Jednak w jej ruchach był pewien dystans. Nie rozbierała się tak pewnie jak Audrey, lecz starała się zwłaszcza swe plecy schować pod puchatym szlafrokiem.
Zobacz profil autora
Audrey Faulkner
avatar

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Sob 26 Gru 2015, 22:25

Przed przybyciem Reginy Audrey nie zdążyła zrobić wiele więcej. Ot, rzeczy zawisły tam gdzie miały, grafitowa bokserka wciąż jednak spoczywała na pokaleczonym ciałku Holenderki, podobnie jak sięgająca kolan spódniczka. Powodem takiego wybitnego marnotrawienia czasu było zaś ni mniej, ni więcej jak tylko to, że dziewczę zwyczajnie się zamyśliło. Gdy jej dłonie zupełnie nieświadomy po raz trzeci poprawiały fałdki pozostawionej na wieszaczku wierzchniej szaty panna Faulkner dryfowała już po oceanie własnych myśli, częściowo tracąc kontakt z rzeczywistością.
Że myśleć miała o czym - to było jasne. Bo kariera, bo drobne problemy ze zdrowiem, bo szkolna rzeczywistość, bo Enzo. Tym razem jednak nie zajmował jej żaden z tych tematów. Tego wieczoru pod rozczochraną czupryną prym wiodły dwa inne tematy, skrajnie się od siebie różniące. Był więc zbliżający się bal i pewien osobnik płci męskiej, który na horyzoncie pojawił się nieoczekiwanie, ale z zaskakującą dozą pewności siebie i determinacji.
Po kolei jednak. Temat pierwszy - bal. To kwestia dość oczywista, bo w końcu Bal Bożonarodzeniowy był na językach wszystkich dorastających (i tych zupełnie wyrośniętych zresztą też) panienek. Makijaż, sukienka, partner - to probley dzisiejszego świata. Jeśli chodzi o Audrey, cóż - dla niej dwa pierwsze zagadnienia wcale problemem nie były. Sroka doskonale wiedziała, jak będzie wyglądać, bo... Och, po prostu zawsze wiedziała. Wybór jeden kiecki z zestawu tych ulubionych nigdy nie był dla niej wyzwaniem, podobnie jak umalowanie się w sposób odpowiedni do sytuacji. Lubiła wyglądać ładnie i w zasadzie opanowała to jeśli nie do perfekcji, to przynajmniej dość dobrze, by teraz nie podzielać niepokojów swych rówieśnic. Jedynym, co rzeczywiście mogło być pewną zagwozdką, to partner. Wiecie, kiedyś to też byłoby oczywiste - poszłaby z Enzo. Teraz jednak Krukon wybierze się z Jasmine u boku (Audrey dałaby sobie rękę uciąć, że już ją zaprosił i jedyną niepewną było tylko nastawienie samej głównej zainteresowanej), a panna Faulkner najpewniej pójdzie sama. Bo, wbrew pozorom, wcale nie otaczał jej wianuszek adoratorów. Bo, wbrew temu co można było o niej mówić, wolała iść sama (brak partnera to nie był argument, dla którego miałaby zrezygnować z uczestnictwa w balu) niż z którymkolwiek z dotąd poznanych uczniów. Robienie nadziei komuś, kto zainteresował ją tylko na chwilę nie było w jej stylu.
Tu jednak na scenę wkraczał temat numer dwa, noszący wdzięczne miano Andrew Notta. To było szybkie. Kilka spotkań, kilka listów i jedna obietnica świątecznej niespodzianki, dokładnie tak się to przedstawiało. Ale wystarczyło, prawda? Wystarczyło, by w głowie Faulkner wywołać zamęt. Od pierwszej, grzecznej, aczkolwiek wyraźnie dwuznacznej rozmowy w domu van Lyndenów panicz Nott wracał do Holenderki nieprzyzwoicie często i doskonale znająca się Audrey musiała wiedzieć, że coś jest na rzeczy. Coś, z czego nie wiedziała, czy powinna się cieszyć - czy może raczej zacząć unikać. Nic więc dziwnego, że w tej chwili to właśnie ta postać rozgościła się w myślach dziewczęcia i opuściła je dopiero wtedy, gdy na ziemię sprowadził czarownicę trzask łazienkowych drzwi.
- Mało. - Westchnęła cicho, dotychczasowe rozważania spychając w kąt. Musiały zaczekać na swoją kolej, bo teraz grafik przewidywał odrobinę odpoczynku w towarzystwie, do którego publicznie nie do końca aż tak się przyznawała. Nie, nie unikała Reginy - po prostu na oczach rówieśników odgrywały scenki skrajnie różniące się charakterem od tej aktualnej. Dla zabawy. Po to, by utwierdzić publiczkę w opiniach, które już sobie na ich temat wyrobiły. - Ale najwyraźniej musi wystarczyć.
Szybko nadrabiając dotychczasową stratę czasu, Holenderka prędko rozebrała się do bielizny - i dopiero wtedy zorientowała się, że Ślizgonce wcale nie idzie to tak szybko i sprawnie. Brwi Krukonki powędrowały do góry w wyrazie zdumienia. Hej, miały tylko godzinę, tak?
- Żebyś wiedziała - odpowiedziała jednak najpierw, ewentualne komentarze pozostawiając na później. - To już zakrawa o fanatyzm. Odnoszę wrażenie, że wszystkie potrzebowałyby co najmniej tygodnia wolnego, żeby wyszykować się na całą tę imprezę. I żeby upolować jeleni, bez których tak bardzo nie mogą się obyć. - Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się z rozbawieniem, gdy zaś już w kolejnej chwili z jej ust padło pytanie, potrzeba było chwili na zorientowanie się, że Faulkner bez uprzedzenia na chwilę, krótką chwilę zmieniła temat. - Coś nie tak? - Zdecydowanie nie chodziło jej o bal, o czym świadczyło uważne spojrzenie, jakie niemal naga Audrey rzuciła usilnie chowającej się za zasłoną szlafroka Reginie.
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Resa Anderson
avatar

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Czw 17 Maj 2018, 00:52

Tym razem jej wyczulony zmysł małego alchemika zawiódł, a zawartość kociołka wybuchła, osmalając jej twarz i oblewając ją resztkami nieudanego eliksiru rozdymającego, który ze względu na swoją gęstą formę przylepił się do jej brody i za nic nie chciał zejść. W myślach dziękowała stwórcy za to, że uwarzyła breję niewykazującą najmniejszych magicznych właściwości (poza skłonnością do eksplozji), w innym razie jej twarz nadęłaby się do wielkości piłki plażowej. Pobiegła w stronę najbliższej łazienki, chcąc zmyć z siebie całe to paskudztwo. Zdążyła złapać za klamkę, kiedy wewnątrz rozległ się dziwny odgłos, coś jakby uderzenie i... upadające na płytki kawałki czegoś niewielkiego? Wzięła głęboki wdech i wyciągnęła z kieszeni różdżkę i, jak na Anderson przystało, weszła do środka, silnym ruchem otwierając drzwi na oścież. To co zobaczyła wewnątrz przeszło jej najśmielsze oczekiwania.
- Kolego? - zawołała z niedowierzaniem, trzymając różdżkę w pogotowiu. - Czy to Ty jesteś tym słynnym zboczeńcem podsłuchującym sikające dziewczyny?
Uniosła brew, mierząc go wzrokiem, dopiero kilka sekund później dotarło do niej co właściwie widzi. Zacisnęła wargi, zastanawiając się co skłoniło go do czynu tak głupiego i bezmyślnego, ale odpowiedź nasuwała się sama - ktoś znowu rozsiewał te paskudne plotki.
Bez słowa podeszła do niego i kucnęła obok, sięgając po skaleczoną rękę chłopaka.
- Rakkausinta - wymruczała zaklęcie, które zaczęło zasklepiać ranki. Potrzeba było kilku minut nim cały proces gojenia dobiegnie końca. - No dobrze, a teraz powiedz mi czemu to zrobiłeś.
Założyła ręce na piersi, oczekując konkretnej odpowiedzi.

_________________

Resa Anderson
Sometimes your joy is the source of your smile, but sometimes your smile can be the source of your joy.
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Resa Anderson
avatar

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Pią 18 Maj 2018, 14:37

Jego wzrok sprawił, że poczuła chłodny dreszcz przebiegający przez jej plecy. Skąd ta wrogość? Nie przypominała sobie by wcześniej rozmawiali poza typowymi banalnymi sytuacjami szkolnymi w stylu "pożyczysz mi atrament?". Znała go, bo i wiele osób lubiło o nim mówić, przyciągał uwagę innych uczniów, tak zachowaniem, jak i plotkami na temat jego rodziny, które krążyły po całej szkole.
"Ty. Oni. Wszyscy".
Nigdy nie dowierzała w to, co mówiło się o jego ojcu, toteż na dźwięk jego słów zmarszczyła lekko brwi, zastanawiając się jak rozwiązać tę sytuację.
- Znowu gadali, hm? - mruknęła, nie patrząc na niego. Obiema rękami chwyciła jego dłoń, sprawdzając czy nic nie było w niej złamane. - Skoro inni wyrządzają ci krzywdę, po co sam sobie dokładasz cierpień?
Pytanie było zupełnie retoryczne. Ścisnęła ostatni palec chłopaka i z zadowoleniem puściła jego dłoń. Dotykając go, czuła się jak intruz.
- Czy demolowanie damskiej łazienki pomogło Ci w czymkolwiek? I tak, możesz sobie patrzeć na mnie w ten wrogi sposób. - uśmiechnęła się do niego delikatnie i wstała, by w końcu umyć osmoloną jak u diabełka twarz. Woda była zimna, ale tego właśnie było jej trzeba. Energicznymi ruchami przetarła twarz, która poczerwieniała pod wpływem dotyku.
- Bo mi na przykład wydaje się, że okaleczanie samego siebie to czysta głupota. Pograłbyś lepiej w Quidditcha, prędzej czy później i tak byś oberwał, a może wcześniej udałoby Ci się zarobić punkty dla drużyny.
Cała Resa. Próbowała jakoś rozładować całą sytuację. Nie była pewna jak powinna zachować się w stosunku do chłopaka - chciała go jakoś pocieszyć, ale nie była pewna czy nie zareaguje agresją. Co prawda potrafiła się bronić lepiej niż niejeden chłopak, ale wolałaby nie musieć uciekać się do przemocy.

_________________

Resa Anderson
Sometimes your joy is the source of your smile, but sometimes your smile can be the source of your joy.


Ostatnio zmieniony przez Resa Anderson dnia Pią 18 Maj 2018, 15:50, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Resa Anderson
avatar

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Czw 24 Maj 2018, 00:56

Westchnęła cicho, słysząc jego słowa. No tak... powinna coś powiedzieć, czy po prostu to przemilczeć?
To Resa, oczywiście, że będzie paplać.
- Teraz tak ci się wydaje. Pragnienie zemsty to dziwne uczucie. Najpierw doprowadza nas do takiego stanu, w którym potrafimy tylko nienawidzić, ale kiedy już się je wypełni... cóż, zazwyczaj nie jest to wcale tak przyjemne, jak nam się wydawało. W gruncie rzeczy rozczarowujące. Raczej nieprzyjemne. - zmarszczyła brwi po raz kolejny. Nie widziała powodu by nie pokazywać emocji, które teraz były wypisane na jej twarzy... była jak otwarta księga. To dziwne spotkanie, rozmowa, jaka się między nimi nawiązała - wzbudzały w niej mieszane uczucia. Z jednej strony nie potrafiła do końca zrozumieć chłopaka, z drugiej mu współczuła. Chciała mu jakoś pomóc, a jedyne co przychodziło jej teraz do głowy to rozmawianie z nim tak, jakby okoliczności i miejsce, w których się spotkali były zupełnie normalne.
- I to nie tak, że mam duże doświadczenie. W zemście i w ogóle.
Oczywiście Anderson wcale nie zauważyła uśmiechu chłopaka, beztrosko ścierając z facjaty pozostałości po nieudanym eliksirze. A nawet gdyby zauważyła... czy domyśliłaby się co siedzi w jego głowie? Pewnie nie. Nie była najlepsza w te klocki.
Dopiero kiedy usłyszała kpiące parsknięcie, rzuciła mu pełne chęci mordu spojrzenie, któremu towarzyszył łobuzerski uśmiech. Ktoś śmiał żartować sobie.
- Uważaj, bo uznam, że mnie obrażasz. - odrzekła wesoło, znów chwytając różdżkę. Zaczęła naprawiać rozbite przez chłopaka elementy, bądź co bądź łazienki to przydatne pomieszczenia i żal było zostawić to wszystko w takim stanie. - A jeśli tak uznam, na którymś z treningów tłuczek może niechcący wymknąć się w twoją stronę. One są takie nieprzewidywalne. - wzruszyła ramionami, rozkładając przy tym ręce, jakby tor lotu morderczych piłeczek wcale nie zależał od celności i siły jej uderzenia. W końcu kucnęła ponownie przy chłopaku, teraz już (przynajmniej miała taką nadzieję) czysta na twarzy i wyciągnęła w jego stronę dłoń.
- Jestem Resa. - przekrzywiła nieco głowę, przyglądając mu się z zaciekawieniem. Już się go nie obawiała, wydawał jej się o wiele spokojniejszy... i nawet żarty się go trzymały. Co prawda wiedziała kim jest jej rozmówca, ale chciała dać mu szansę mu się przedstawić. Nie uważała podkreślania krążących na jego temat plotek za dobry pomysł.
Jeśli zdecydował się uścisnąć wyciągniętą w jego stronę dłoń, z pewnością czekał go pewny, niemalże męski uścisk.

_________________

Resa Anderson
Sometimes your joy is the source of your smile, but sometimes your smile can be the source of your joy.
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Resa Anderson
avatar

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   Pią 15 Cze 2018, 18:31

- Jeszcze zobaczymy. - skwitowała, mrużąc lekko oczy. Jeśli Puchon myślał, że ma w kwestii Quidditcha cokolwiek do powiedzenia - mylił się. Metody perswazji opanowała do perfekcji.
Kiedy uścisnął jej dłoń, popatrzyła mu prosto w oczy nie potrafiąc ukryć faktu, że właśnie w jakiś sposób go ocenia. Ludzie różnie reagowali na jej sposób bycia, niektórzy się dziwili, inni obracali to w żart, byli i tacy, którzy nie do końca potrafili to znieść, uważając przy tym, że pozycja pałkarza absolutnie nie powinna być obejmowana przez dziewczynę. Tym ostatnim, nie wiedzieć czemu, często zdarzały się przeróżne wypadki - od łajnobomb ciśniętych w miejsce, w którym akurat przebywali po upiorogacki, które nie wiadomo kto rzucił. Do której grupy należał Ethran? Wszystko wskazywało na to, że do żadnej. Po prostu odwzajemnił silny uścisk, nie reagując w żaden sposób, ani nie wyglądając jakby chciał za wszelką cenę stłumić cisnącą się reakcję. Uśmiechnęła się,  kiedy się przedstawił.
- Cóż... próbówałam zrobić eliksir rozdymający, ale... - zaczerwieniła się, zdając sobie sprawę z powodu jej rozkojarzenia. Przez Shawa nic jej nie wychodziło, myśli ciągle uciekały w zupełnie inną stronę niż życzyłaby sobie Anderson. Lubiła mieszać w kociołku, szło jej nieźle, a przecież ta cholerna mikstura nie była aż tak trudna do sporządzenia. Co mogło pójść nie tak?! - no, nabrał niepożądanych właściwości wybuchowych, cud, że mam jeszcze włosy na głowie.
Zaśmiała się nerwowo, ale zaraz spoważniała. Obserwowanie Puchona wywoływało u niej dziwne uczucie, z rodzaju tych, których nie da się łatwo opisać. To coś jakby smutek, trochę frustracji wywołanej sytuacją chłopaka i chęć stanięcia po jego stronie. Nie współczuła mu, bo uważała, że nie ma nic bardziej krzywdzącego niż współczucie kogoś, od kogo się go nie chce.
- Ethran... - zaczęła niepewnie, zaciskając jedną dłoń w pięść. - jeśli znów poczujesz się tak jak dzisiaj, przyjdź do mnie. Możemy porozmawiać, albo... albo komuś wlać. Albo w ciszy zjeść paczkę lukrecjowych gryzków.
Nie chciała mu się narzucać i miała nadzieję, że ten nie odbierze tego w taki sposób. Po prostu czuła, że musi coś powiedzieć, potrzebowała zapewnić go, że jest w tym zamku ktoś, na kogo może liczyć. Nie chciała zmuszać go do odpowiedzi, toteż wyszła zaraz po wypowiedzianych słowach, tym bardziej, że miała do napisania dwa eseje.
Ethran najprawdopodobniej wyszedł niedługo po niej.

zt x2

_________________

Resa Anderson
Sometimes your joy is the source of your smile, but sometimes your smile can be the source of your joy.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Łazienka dziewcząt   

 

Łazienka dziewcząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Opuszczona łazienka dziewcząt
» Łazienka przy barze
» Łazienka prefektów
» Łazienka Prefektów
» Dormitorium dziewcząt z VII roku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
I piętro
-