IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrzyni Sophie
avatar
Mistrz Gry
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 232

PisanieTemat: Sypialnia   Nie Maj 15, 2016 10:53 pm

Zakładnik: Alice Guardi
Śmierciożercy: Fenrir Greyback
Ekipa ratunkowa: Alex Hall, Alec Haldane, [...]

***Event***
Wieczorną wyprawę stażystki Astronomii z Claire przerwała wizyta zamaskowanych Śmierciożerców. W bezpośrednim starciu nie miały najmniejszych szans. Ostatkiem sił udało się kobiecie rzucić zaklęcie patronusa, które pognało do szkoły z wiadomością, że je porwano. Za ten akt samowolki została potraktowana ostrym zaklęciem Cruciatus, które odebrało jej świadomość. Patronus ten napotkał trójkę nauczycieli - Kennetha Wattsa, Iwana Dobreva oraz Alexa Halla. Watts wiedziony instynktem sam wysłał swojego srebrnego pomocnika do osób, które przyszły mu na myśl - do Lorcana oraz Aleca, a także Madeline Kerry. Pomoc medyczna była nieunikniona.
Alice Guardi spętana i nieprzytomna leżała w kącie sypialni. Przybyły na miejsce Alex Hall pobiegł na górę. Wsparcie w postaci Aleca Haldane miało przybyć za chwilę.

Odpisy co 48 godzin.

_________________
1. Decyzja i wola Mistrzyni jest ostateczna i nieodwołalna!
2. Mistrzyni ma swoje życie i każde poganianie jest niemile widziane.
3. Gdy tylko ktoś Cię zablokuje lub zrobi się nudno - zawołaj na PW.
4.Jeśli okaże się, że ktoś inny Cię odratuję lub zmienisz zdanie - napisz na PW!
5. Każde igranie z Mistrzynią skończy się dla Ciebie bardzo źle!
6. Propozycje rozwinięć sytuacji to tylko propozycje - nie jest powiedziane, że Mistrzyni ich posłucha w 100%.
Zobacz profil autora
Alec Haldane
avatar
Auror
Data przyłączenia : 30/09/2015
Liczba postów : 113
Skąd : Dunblane, Szkocja

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Wto Maj 17, 2016 8:29 pm

Po przybyciu patronusa od Kennetha Alec nie był zły. Nie był wściekły. Nie, on w jednej chwili stał się istnym wcieleniem zwierzęcej furii, dokarmianej dodatkowo zimnym lękiem o pannę Guardi. Przeglądane papiery - dla odmiany aurorskie, bo też urlop panicza Haldane'a dobiegł końca i rudzielec, jak przystało na człowieka zakochanego w swojej pracy, stawił się już w Ministerstwie - w jednej chwili wylądowały z hukiem na blacie biurka, naturalnie blada cera mężczyzny przybrała barwę arkusza papieru, a w powietrzu załopotały fałdy zakładanego w biegu płaszcza. O nic nie pytał. Niczego nie potrzebował wiedzieć. Alice.
Rozerwę was na strzępy, skurwysyny.
Szczęśliwy traf polegał na tym, że w pobliże chaty nie dotarł sam. Od innego z przybyłych aurorów dowiedział się, że za partnera przydzielono mu Alexa i jakkolwiek jeszcze na weselu Haldane nie podszedłby do tej informacji ze szczególnym entuzjazmem, tak teraz wszystko wyglądało inaczej. Hall. Świetnie. Jego uczeń, ale przede wszystkim doskonały auror znający się na swojej robocie. Uzmysłowienie sobie tego nie przepędziło wściekłości i strachu, ale narzuciło im solidne łańcuchy i usadziło na tyłkach. To oczywiste, że się bał. To oczywiste, że chciał tam po prostu wpaść i zabrać swoją księżniczkę. To wszystko było zrozumiałe. Tyle, że tak się rzeczy nie załatwiało, nie na chama i bez zastanowienia. Zresztą, na Merlina, kto o tym miał wiedzieć jak nie on? Był strategiem. Planował podobne akcje i uczył rozsądku młodocianych. A teraz... Cóż, teraz najwyższy czas po raz kolejny udowodnić, że nie dostał swej posady za ładne oczy i że choć teraz przesiaduje głównie za biurkiem, wciąż doskonale wie, na czym polega robota w terenie. Musiał wiedzieć, prawda? Jak inaczej miałby narzucać innym ułożone przez siebie plany?
W efekcie odetchnął głęboko raz i drugi i, dowiedziawszy się od tego samego aurora, który udzielał mu wyjaśnień także wcześniej, gdzie udał się Alex, bez wahania podążył w kierunku chaty. Ale nie do drzwi. Nie tam, gdzie pomknęła większość funkcjonariuszy. Szturm frontem? Jasne, do doskonały sposób na przeciwnika, który nie zdążył się przygotować. Ci Śmierciożercy też pewnie nie mieli dość czasu na pełne umocnienie się. Ale będą się tego spodziewać, prawda? Będą czekać wpatrzeni w prowadzące do pomieszczeń drzwi.
Niedoczekanie, żeby Alec dał się tam złapać.
Ostrożnie obszedł chatę, spoglądając w górę, ku oknom. Jako-tako pamiętał rozkład budynku z czasów szkolnych - był przecież jednym z tych, którego zasady raczej nigdy szczególnie nie ograniczały i zdążył ją już zwiedzić. Oczywiście, zaliczył też wtedy popisowy pokaz ucieczki, spadł ze schodów i przez tydzień walczył z powstałymi wskutek tejże eskapady siniakami, tym niemniej teraz miał jakieś pojęcie, gdzie iść. Nie był pewien, ale przynajmniej nie szedł zupełnie na ślepo.
Sypialnia. Podobno tam udał się Alex. Świetnie. Haldane zatrzymał się pod oknem, które uznał za wychodzące z tego właśnie pokoju i odetchnął głęboko. Żaden był z niego sportowiec, ale w formie był jak każdy auror w pełni sił. Musiał być, przecież... Posiadanie odznaki zobowiązywało, nie? Aleca na pewno. W efekcie już w kolejnej chwili czepiał się wyrw w drewnianych ścianach i powoli, ostrożnie, jak najciszej ruszył w górę. Nie wszystko dało się wygłuszyć, to jasne - tu skrzypnęła deska, tam coś się odłamało - mimo tego Alec liczył na zamęt. Zamieszanie wywołane nadejściem aurorskiego stada powinno wystarczyć, szczególnie, że przecież nie szedł sam. Alex odwróci uwagę, nacierając od drzwi, rola Haldane'a więc polegała na tym, by zajść towarzystwo od tyłu, wskoczyć przez okno i odpowiednio szybko osłonić młodszego z aurorów przed atakiem, który mógłby na siebie ściągnąć. I kontratakować, to oczywiste. Bo przecież chodziło o to, żeby... Na bogów, wszystkie te teorie o prowadzeniu akcji bez ofiar teraz nie miały najmniejszego znaczenia. Gdzieś tam była Alice. Może właśnie w tej sypialni. Naprawdę ktoś sądził, że Alec będzie przejmował się Śmierciożercami? Plan był prosty. Ochronić Alexa, ewentualnie siebie i, w miarę możliwości, płynnie przejść do ofensywy przeciw wilkołakowi.


Ostatnio zmieniony przez Alec Haldane dnia Sro Maj 18, 2016 7:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Alex Hall
avatar
Stażysta
Data przyłączenia : 21/05/2014
Liczba postów : 431
Skąd : Plymouth, Anglia

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Wto Maj 17, 2016 9:27 pm

Widok patronusa Alice i dźwięk jej zmęczonego, zachrypniętego głosu zmroziły w Alexie wszystko, co tylko zmrożonym był mogło.
Porywają nas!
Nie trzeba było więcej, by pozostawiając innym kontakt z resztą aurorów, Hall pognał do Wrzeszczącej Chaty – i tak nie przydałby się w kwestii komunikacji, od ponad miesiąca nie potrafił przecież wyczarować patronusa, a nikt nie miał czasu na to, by iść do sowiarni. Niewiele myśli zaprzątały jego głowę, tylko te najbardziej podstawowe i potrzebne: znaleźć Alice, sprzątnąć śmierciożerców, wynieść Alice żywą. Niestety w momencie, w którym w grę wchodziło bezpieczeństwo jednej z niewielu osób, dla których były Gryfon poruszyłby niebo i ziemię, stawał się mocno bezużyteczny, jeśli chodziło o chłodny osąd i rozważenie, czy przypadkiem gdzieś indziej nie był bardziej potrzebny. Otóż nie, nie powinien znajdować się w żadnym innym miejscu i lepiej by nikt nie próbował wtłaczać mu do głowy, że się mylił. Wystarczył jeden pogrzeb, nie mógł stracić już nikogo więcej, nie przeżyłby tego.
Rozgorączkowana, gorąca wściekłość na chwilę zatrzymała aurora przed wejściem do chaty, gdzie sięgnął tylko po różdżkę, w pośpiechu rzucając zaklęcie wyciszające kroki. Niczego więcej nie potrzebował, żadnych eliksirów na koncentrację, choć fiolki czekały bezpiecznie ukryte pod połą płaszcza, bo sama myśl o tym, że Alice jest gdzieś tutaj i że ktoś ją zranił, wystarczyły, by skierować uwagę Halla tylko i wyłącznie ku rzeczywistości. Przemykając dobrze znanymi korytarzami, nie myślał o odwecie na śmierciożercach, którzy wyciągnęli po nią ręce – jego myśli zaprzątało tylko bezpieczne wyniesienie Szkotki z tego miejsca. Resztą przyjemności można zająć się później. Przywierając do ściany tuż obok drzwi do sypialni na piętrze, Alex wycelował w nie różdżką i osłaniając twarz ramieniem rozniósł je niewerbalną Bombardą. Huk, chmura kurzu i sypiące się drzagi z pewnością musiały ściągnąć uwagę wszystkich obecnych w pomieszczeniu, ale auror nie czekał na ewentualne reakcje, nie czekał właściwie na nic, tylko bezczelnie w mrugnięcie oka po wyważeniu drzwi, wparowując do sypialni z Drętwotą wycelowaną w każdego, kto nie był spętany w jakikolwiek sposób i nie był nikim, kogo Alex osobiście znał.
Zobacz profil autora
Mistrzyni Sophie
avatar
Mistrz Gry
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 232

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sro Maj 18, 2016 7:23 pm

Los nie uśmiechał się do stażystki Astronomii. Pech chciał, że zaraz po bolesnym uderzeniu w twarz przez jednego ze Śmierciożerców dostała lekkiego zamroczenia, a Greyback zarzucił ją sobie na ramię. W takim stanie przyniósł ją do sypialni na piętrze Wrzeszczącej Chaty. Rzucił ją niedelikatnie na podłogę, na co zareagowała głośnym jękiem. Otrzeźwiała rozejrzała się po pokoju. Wszystko pokrywała tu ogromna warstwa kurzu, materac na łóżku był cały w strzępach, a zamiast baldachimu zwisały ogromne pajęczyny. Tylko tyle dojrzała Alice, kiedy przed jej twarzą pojawiła się facjata wilkołaka. Odsunęła się jak najdalej, ale stopowała ją ściana. Obróciła się, aby nie wdychać smrodu jaki wydobywał się z ust Greybacka.
-Ślicznotko, ciesz się ostatnimi chwilami ładnej buzi. -zawarczał, przesuwając ostrymi paznokciami po jej policzkach. Drżała ze strachu, ale nie mogła nic zrobić. Liny krępowały ją tak mocno, że ledwie mogła drgnąć. Serce biło jej jak oszalałe. Syknęła cicho, gdy pazury mocno wbiły się między żebra.

***
Alex:
6-5 - Drętwota trafia w Greybacka, który jednak z racji wielkości jest jedynie na wpół oszołomiony. Daje ci to parę minut przewagi.
4-3 - zaklęcie uderza w okno, rozbijając je. Szklane odłamki ranią wściekłego Greybacka.
2-1 -zaklęcie chybia
***

Greyback mocno zaryczał z wściekłości. Chciał rzucić się na Alexa, lecz wpadł na lepszy pomysł. Chwycił Alice za ramię, zmuszając do wstania. Wilkołak chwycił odłamek szła, mocno wbijając go dziewczynie w nogę, aby ją unieruchomić. Krzyknęła przeraźliwie z bólu, kuląc się. Greyback silnym ruchem ustawił ją przed sobą, wyjmując szkło i przysuwając go gardła stażystki. Plama na nodze zaczynała się powiększać, a pojedyncze kropelki znaczyły już podłogę.
-Jeszcze jeden ruch parszywy aurorzyno, a ta panna utopi się we własnej krwi. -warknął, przyciskając broń do skóry dziewczyny. Alice nie śmiała nawet drgnąć, ale pulsujący ból nogi wywołał łzy. Łykała je w milczeniu.
Greyback stał tyłem do rozbitego okna.

_________________
1. Decyzja i wola Mistrzyni jest ostateczna i nieodwołalna!
2. Mistrzyni ma swoje życie i każde poganianie jest niemile widziane.
3. Gdy tylko ktoś Cię zablokuje lub zrobi się nudno - zawołaj na PW.
4.Jeśli okaże się, że ktoś inny Cię odratuję lub zmienisz zdanie - napisz na PW!
5. Każde igranie z Mistrzynią skończy się dla Ciebie bardzo źle!
6. Propozycje rozwinięć sytuacji to tylko propozycje - nie jest powiedziane, że Mistrzyni ich posłucha w 100%.


Ostatnio zmieniony przez Mistrzyni Sophie dnia Sro Maj 18, 2016 7:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Site Admin
avatar
Admin
Data przyłączenia : 27/10/2013
Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sro Maj 18, 2016 7:23 pm

The member 'Mistrzyni Sophie' has done the following action : Dices roll


'6-ścienna' :
Zobacz profil autora
Alec Haldane
avatar
Auror
Data przyłączenia : 30/09/2015
Liczba postów : 113
Skąd : Dunblane, Szkocja

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sro Maj 18, 2016 7:53 pm

Tylko refleks ocalił go przed trafieniem rzuconą przez Halla Drętwotą, ale choć zaklęcie śmignęło tuż obok, zmuszając Haldane'a do szybkiego uchylenia się przed szklanymi odłamkami, Alec daleki był od krytykowania Alexa. Bo jak miałby? Cholera, choć zachowanie młodego aurora z pewnością prowokowało Greybacka - Greybacka! szlag by to trafił - to przynajmniej uwaga wilkołaka była skutecznie odwrócona od okna. A to dobrze, prawda? To dosłownie doskonale, bo dzięki temu Alec mógł niepostrzeżenie wpaść do sypialni przez pozbawioną już teraz szkła ramę i od razu przejść do ataku. Oczywiście, niczego z tego nie robił spokojnie. Oczywiście, w oczach gorzał mu najczystszy ogień, jaki mógł. Oczywiście, trzewia ściskał mu lęk o Alice a widok odłamka przytkniętego do dziewczęcej szyi niemal paraliżował. Niemal, bo Alec mimo wszystko był też aurorem. Profesjonalistą. To, że ofiarą padła osoba tak mu bliska, nie wyłączało u niego stosownych odruchów.
- Petrificus Totalus! - Potrzebował ledwie chwili na to, by podciągnąć się do okna, skoczyć do środka sypialni i płynnym ruchem nadgarstka posłać w kierunku szerokich pleców Greybacka ofensywne zaklęcie. Z tego miejsca, tuż przy oknie, raczej nie musiał obawiać się trafienia panny Guardi - masywna postać wilkołaka była pierwszym celem, w jaki powinno trafić jakiekolwiek rzucone przez Aleca zaklęcie. Oczywiście, nadal istniało ryzyko, że jednak się coś nie powiedzie, albo - co bardziej prawdopodobne - że po prostu nie zdąży przed błyskawicznymi reakcjami półwilka, ale... Musiał próbować, prawda? Próbować i liczyć na element zaskoczenia, który przecież miał po swojej stronie. Uwaga Greybacka całkiem logicznie zwrócona była ku drzwiom, schodom, aktualnie - ku Hallowi. To powinno wystarczyć, to... Naprawdę nie chciał się zastanawiać, co stanie się, jeśli nie da rady. Jeśli zaklęcie prześlizgnie się milimetr dalej od ciała Fenrira lub gdy wilkołak uprzedzi jego działania. Nie chciał zastanawiać się nad tym, jakie mogą być skutki niepowodzenia.
Bo przecież nie zamierzał przegrać. Alice była jego i w tym momencie tylko to się liczyło. Nie pozwalał sobie na żadne myśli, które mogłyby go rozproszyć. Żadne wnioski o tym, jak bardzo nie w smak Śmierciożerców musiała być krew stażystki i w jaki sposób swe niezadowolenie mogli zamanifestować. Nie zastanawiał się, jak trudnym przeciwnikiem może być Greyback i że za każdą ich pomyłkę, aurorskie potknięcie, zapłacić może właśnie ona, jego księżniczka. Nie myślał. Nie mógł. Po prostu w tej chwili nie mógł.
Zobacz profil autora
Alex Hall
avatar
Stażysta
Data przyłączenia : 21/05/2014
Liczba postów : 431
Skąd : Plymouth, Anglia

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Pią Maj 20, 2016 3:41 pm

W aurorskiej pracy często trafiało się na sytuacje pozornie bez wyjścia – ślepe zaułki, zasadzki, dezinformację. Z całej gamy możliwych patów, Alex najbardziej nie znosił tych, w których przeciwnik posługiwał się kimś niewinnym jak tarczą, zmusić go do odstąpienia, wycofania się. I to nawet nie dlatego, że Hall nie lubił się poddawać jak każdy stróż prawa, ale cena ewentualnej porażki z czyimś życiem na szali szybko stawała się zbyt wielka, często mogąc przywołać panikę, jeśli w porę nad sobą nie zapanowano. Jak teraz.
Widok Greybacka zadziałał na Anglika jak kubeł zimnej wody i porażeniem prądem jednocześnie, w jednej chwili wykrzywiając aurorską twarz wściekłością, strachem i czymś, co ciężko byłoby nazwać słowami. Czymś zwierzęcym, pierwotnym, co zwykle grzecznie spało w trzewiach Halla, a teraz wspinało się ku gardłu, zaczepiając pazurami o wnętrza żeber, rozpalając zielone oczy jak w gorączce. Wątpił, by wilkołak go w tej chwili rozpoznał, ale Alex doskonale pamiętał ich spotkanie te kilka lat temu, gdy będąc ledwie żółtodziobem został podczas rutynowego patrolu napadnięty przez bestię i przeżegnany ostrymi jak brzytwy pazurami. Na samo wspomnienie, w pokrytych bliznami plecach odzywało się echo dawnego bólu, ale dzisiaj nie mógł po prostu chwycić za butelkę Ognistej, by utopić w niej swoje demony – dzisiaj, dokładnie teraz musiał ratować Alice, której Greyback przystawił do szyi długi, paskudny kawałek szkła. Kątem oka zauważył ranę na jej nodze, ale nie było to nic, co wymagałoby natychmiastowej pomocy. Przede wszystkim musiał utrzymać Szkotkę przy życiu.
Nie mogąc już rzucać zaklęć, nie narażając przy tym Alice, Alex ani śmiał drgnąć, nie spuszczając spojrzenia z paskudnej, wyraźnie nie do końca ludzkiej twarzy wilkołaka.
- Twój pan nie będzie zadowolony, jeśli zabijesz zakładnika, którego kazał ci porwać – powiedział, próbując grać na zwłokę, licząc na to, że pojawi się ktoś jeszcze. I pojawił, choć Hall dostrzegł go jako cień na granicy pola widzenia.
Zobacz profil autora
Mistrzyni Sophie
avatar
Mistrz Gry
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 232

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sob Maj 21, 2016 11:11 pm

Sytuacja była już na przysłowiowym ostrzu noża, aby nie powiedzieć - szkła. Alice czuła pulsujący ból w nodze, ale już nie płakała. Nagle poderwanie do stania zawróciło jej w głowie na tyle, że się zachwiała. Fenrir był mocno rozdrażniony atakiem Alexa, więc posłużył się nią jak tarczą. Stażystka czuła cuchnący, gorący oddech na karku. Serce o mało co nie wyskoczyło jej z piersi. Wilkołak roześmiał się ochryple.
-Myślisz, że nie wiem, że to szlama? Czarny Pan nie będzie żałował jej krwi. Napatoczyła się przypadkiem, a za dużo widziała, aby nie nagadać tego Dumbledorowi. -zawarczał.
Nie widział drugiego aurora. Alec najwyraźniej pod wpływem skoku źle wycelował, uderzając w ścianę obok Alexa, rozwalając ją w drobny mak. Fenrir ryknął wściekle, odciągając Alice tak, aby mógł widzieć obu napastników.
-Tak Wam na niej zależy? No to macie. -syknął, wykonując gwałtowny ruch ręką ze szkłem. Alice poczuła ból, jaki się czuło przy zacięciu kartką papieru. Greyback pchnął ją na zawilgoconą podłogę, na którą padła bezwładnie. Krew z rany na szyi sączyła się, ale powoli. Greyback najpewniej pod wpływem emocji źle docisnął szkło, przez co krwotok był słabszy i nie wywołał natychmiastowej śmierci. Spętane ręce Alice nie mogły dosięgnąć rany aby ją docisnąć, przez co krew spływała na drewno, powiększając kałużę pod włosami, plamiąc je. Greyback dorwał różdżkę i cisnął Everte stati w Aleca, mając nadzieje, że ten wyleci przez rozbite okno.
***
6-4 - Petrficus trafia w Greybacka, powalając jego oraz Alice
3-1 - zaklęcie chybia, uderzając w ścianę obok Alexa

_________________
1. Decyzja i wola Mistrzyni jest ostateczna i nieodwołalna!
2. Mistrzyni ma swoje życie i każde poganianie jest niemile widziane.
3. Gdy tylko ktoś Cię zablokuje lub zrobi się nudno - zawołaj na PW.
4.Jeśli okaże się, że ktoś inny Cię odratuję lub zmienisz zdanie - napisz na PW!
5. Każde igranie z Mistrzynią skończy się dla Ciebie bardzo źle!
6. Propozycje rozwinięć sytuacji to tylko propozycje - nie jest powiedziane, że Mistrzyni ich posłucha w 100%.


Ostatnio zmieniony przez Mistrzyni Sophie dnia Sob Maj 21, 2016 11:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Site Admin
avatar
Admin
Data przyłączenia : 27/10/2013
Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sob Maj 21, 2016 11:11 pm

The member 'Mistrzyni Sophie' has done the following action : Dices roll


'6-ścienna' :
Zobacz profil autora
Mistrzyni Sophie
avatar
Mistrz Gry
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 232

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sob Maj 21, 2016 11:41 pm

Greyback:
6-5 - zaklęcie trafia w Aleca, lecz uderza on w ścianę.
4-3 - zaklęcie trafia w sufit, kawałki tynku spadają na Aleca
2-1 - zaklęcie chybia

Post MG będzie w poniedziałek (chyba, że bardzo będziecie chcieli wcześniej).

_________________
1. Decyzja i wola Mistrzyni jest ostateczna i nieodwołalna!
2. Mistrzyni ma swoje życie i każde poganianie jest niemile widziane.
3. Gdy tylko ktoś Cię zablokuje lub zrobi się nudno - zawołaj na PW.
4.Jeśli okaże się, że ktoś inny Cię odratuję lub zmienisz zdanie - napisz na PW!
5. Każde igranie z Mistrzynią skończy się dla Ciebie bardzo źle!
6. Propozycje rozwinięć sytuacji to tylko propozycje - nie jest powiedziane, że Mistrzyni ich posłucha w 100%.


Ostatnio zmieniony przez Mistrzyni Sophie dnia Sob Maj 21, 2016 11:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Site Admin
avatar
Admin
Data przyłączenia : 27/10/2013
Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Sob Maj 21, 2016 11:41 pm

The member 'Mistrzyni Sophie' has done the following action : Dices roll


'6-ścienna' :
Zobacz profil autora
Alex Hall
avatar
Stażysta
Data przyłączenia : 21/05/2014
Liczba postów : 431
Skąd : Plymouth, Anglia

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Pon Maj 23, 2016 9:28 pm

Te wszystkie mugolskie filmy kłamały, pokazując najbardziej dramatyczne momenty w zwolnionym tempie – czas nigdy się nie zatrzymywał jeśli nie zmusiłeś go do tego magią. A w tym co się stało, nie było nic magicznego, nic poetyckiego. Linia, która pojawiła się na szyi Alice, gdy Greyback pewnie przesunął po niej kawał szkła, wyostrzyła nagle kontrast obrazu, nie rozmyła go, a zmusiła aurora do patrzenia i zapamiętania już do końca życia, ze wszystkimi szczegółami. Nagle wszystko inne przestało się liczyć – strach przed wilkołakiem, depresja wchodząca coraz śmielej z butami w życie Halla, czy te głupie prace domowe oczekujące na sprawdzenie do następnego ranka. Głuch dźwięk towarzyszący upadkowi Alice targnął Anglikiem, wstrząsnął nim jak nagły atak febry, a cały szok który wymalował się na aurorskiej twarzy w jednej chwili zmienił się w furię, w najczystszą, gorącą furię.
- DRĘTWOTA, BUBONEM, FALLO, DURO!
Ciskane jedne po drugim zaklęcia zostały wymierzone tylko w Greybacka, w tę jego obrzydliwą, psią  mordę, a ryk Alexa – bo głosem tego już nie można było nazwać – przy dobrych wiatrach słyszała cała okolica. Jakaś jego część była zaskoczona, że cała Wrzeszcząca Chata nie zaczęła drżeć w posadach w odpowiedzi na kłąb emocji, które teraz czuł, a które jednym, ostrym smagnięciem pobudziły do życia znajome pulsowanie, mające swój początek gdzieś głęboko. Pulsowanie, jakiemu być może powinien dać się zamanifestować w tej sytuacji, by urwać Śmierciożercy łeb bez znajomości czarnej magii. Szkoda tylko, że nie mogli być sami, wybór stałby się o wiele prostszy.
W trakcie rzucania zaklęć postępując kilka kroków do przodu, Alex znalazł się tuż obok Alice i nie oglądając efektów swoich zaklęć, przypadł do niej, w pierwszym odruchu zaciskając dłoń na jasnej szyi Szkotki, by spowolnić krwawienie. Nigdy nie powinna znaleźć się w takim położeniu, nie spętana i ciśnięta jak stara lalka na podłogę, by się wykrwawić. Tutaj, na środku pokoju nie było bezpiecznie, nawet jeśli wcześniej zaklęcia Halla trafiły celu, bo mogły one jedynie spowolnić, zdezorientować lub zatrzymać na kilka chwil.
- Wykończ go, Haldane! – wrzasnął do Aleca, nie patrząc nawet w jego stronę. Skupił się na tym, by wsunąć wolną rękę pod ramiona stażystki i wciąż uciskając jej ranę, odciągnąć ją na bok, schować za starym łóżkiem. Dopiero tam rzucił pospieszne Protego Horribilis na otaczającą ich najbliższą przestrzeń i mamrocząc szybko:
- Nic ci nie będzie, wyjdziesz z tego, muszę tylko na chwilę przestać uciskać – zdarł z siebie kurtkę, palcami śliskimi od krwi przeszukując wewnętrzne kieszenie, z których nie musiał zwykle korzystać, a które kryły większość przydatnych, aurorskich skarbów. Cienki, błyszczący kawałek szarawej tkaniny nie wyglądający szczególnie imponująco był tym, na czym wreszcie zamknął palce.
- Już, to zaraz przejdzie, będzie dobrze – zwykle nie zaczynał paplać w sytuacji zranienia zakładnika, ale na Merlina i Morganę i innych światłych czarodziejskiego świata, ZWYKLE nie musiał ratować osób, za których dobro dałby sobie odrąbać kończynę. Szybko odgarniając rude włosy, które zaczęły się lepić do rany, Alex okrył ją swoim znaleziskiem – jedwab garboroga, choć kosztował go małą fortunę, nagle okazywał się wart każdego galeona.
Zobacz profil autora
Alec Haldane
avatar
Auror
Data przyłączenia : 30/09/2015
Liczba postów : 113
Skąd : Dunblane, Szkocja

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Pon Maj 23, 2016 9:52 pm

Teoretycznie nie był zwierzęciem. Teoretycznie nie miał tak wrażliwego węchu, by spływająca po szyi Alice krew mogła tak silnie podrażnić jego zmysły. Teoretycznie. W praktyce, gdy szkło rozcięło delikatną szyję Szkotki, równie dobrze można było chlusnąć karmazynem w alecową twarz, efekt był ten sam. Specyficzna, słodka woń stała się nagle aż nadto wyraźna, na języku zagościł też metaliczny posmak. Oczywiście, to wszystko podsuwała mu wyobraźnia, nagle zapatrzona w krzywdę Alice, ale... Nie było w tym nic perwersyjnego. Nie, to po prostu budziły się zmysły, pierwotne instynkty, których na co dzień nie zwykło dopuszczać się do głosu. Ale teraz nie było na co dzień.
Haldane nie potrzebował wywoływać napędzającej go złości - na Merlina, zwierzęca furia przyszła sama jeszcze przed pojawieniem się w sypialni - za to całą siłę woli musiał włożyć w to, by dobrze ją skanalizować. Bo tak, gdzieś w tym wszystkim przeszła mu głupia myśl, że to nie Alex powinien teraz trzymać Guardi w objęciach i nie on powinien ją uspokajać. Że to jego kobietą była Alice i to on powinien być teraz dla niej opoką. Że z jakiej racji więc Hall pozwalał sobie na tyle, że dlaczego...? Cały ten potok irracjonalnych wątpliwości przerwało bardzo proste spostrzeżenie, które przyszło wraz z ponownym spojrzeniem na Greybacka. Nie bądź głupi, Alex ustępuje ci pola. Hall był świetnym aurorem, jednym z najlepszych. Nie uciekał i, w tym momencie, nie rywalizował, nie o to chodziło. Po prostu wspierał, ale tak, by Haldane mógł... Cóż. Rudzielec najchętniej gołymi rękami wyrwałby wilkołacze serce, ale to chyba w tej chwili nie całkiem wchodziło w grę. Tym niemniej Alex zapewniał pannie Guardi bezpieczeństwo, ostatecznie Alec nie potrzebował więc dalszej zachęty.
Słowa, krzyk niegdysiejszego ucznia, a obecnie przełożonego zresztą wcale do niego nie dotarły. Swoje własne, nietrafione zaklęcie szybko odsyłając do historii błyskawicznie uchylił się przed czarem rzuconym przez Greybacka i bez wahania przeszedł do kontry. Sypiący się tynk? Jakiekolwiek słowa, które mogły jeszcze w tej chwili paść? Nie. Nie zwracał na nie uwagi, nic nie było w stanie przedrzeć się przez burzę, jaką w tym momencie była ślepa furia szarpiąca od środka alecowym sercem.
- Calidus! - Choć wściekły, wciąż w dziwny sposób był spokojniejszy od Alexa. Jego głos nie był rykiem a kolejne gesty uzbrojonej dłoni były płynne, precyzyjne, jak kolejne ataki szermierza. Mimo tego słowa Haldane wibrowały głuchym, niecodziennym pomrukiem a jego oczy błyskały szalejącym ogniem. Ogniem, którym zamierzał się podzielić i, dosłownie, zagotować Greybacka od środka. Lekkie ocieplenie? Gorączka? Nie, Alec zamierzał w wilczym ciele rozpętać prawdziwe, trawiące półludzkie ciało inferno.
- Astrapoplectus! Orbis! - Kolejne zaklęcia przyszły same, płynnie przeistaczając się w przerwaną jedynie krótką pauzą rozdzielającą inkantacje. Wykończ go. Tak, właśnie to zamierzał zrobić. Nie było innej możliwości. Miłosierdzie, chwytanie żywcem? Nonsens.
Zobacz profil autora
Alice Guardi
avatar
Stażysta
Data przyłączenia : 27/08/2014
Liczba postów : 131
Skąd : Szkocja

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Pon Maj 23, 2016 11:44 pm

Faktycznie pogląd mówiący, że w stanach zagrożenia życia wszystko staje w miejscu, a sekundy wleką się niemiłosiernie był mocno przesadzony. Żeby nie powiedzieć - błędny. Od momentu, jak ciemna krecha wyróżniła się na jasnej skórze do czasu, jak z głuchym łoskotem stażystka upadła na podłogę minęło raptem ćwierć sekundy. Dla Ali każda kolejna sekunda była za szybka. Za szybko rozlewał się ból po ciele, za szybko krew spływała na podłogę, za szybko robiło jej się słabo. Dziewczyna napojona strachem nie potrafiła nic powiedzieć. Jedynie spojrzeniem spoglądała na aurorów. Czy to jej ostatnie chwile? Może nie będzie jej dane powiedzieć już nic więcej, chociaż bardzo tego pragnęła. Co jednak mogli by usłyszeć, skoro dała by radę jedynie niewyraźnie pisnąć? W ferworze walki był to próżny trud. Siniaki na kolanach, które dotychczas nie były niczym nowym, teraz bolały niemiłosiernie. Uciekająca z żył ciepła krew powodowała, że samej stażystce robiło się zimno. Obraz przestał być aż tak wyraźny. Miała ochotę... miała ochotę zasnąć. Może jak zamknie oczy to się okaże, że przez cały ten czas spała, a to był jedynie koszmarny sen? Obudzi się, Filemon przywita ją przenikliwym miauknięciem, domagając się śniadania.
Nie oczekiwała nawet pomocy, widząc co się dzieje. Mimowolnie zaczęła mrużyć oczy, chcąc się oddać Morfeuszowi. Nagły krzyk Alexa wyrwał ją z tego letargu. Zielone tęczówki zarejestrowały obecność stażysty eliksirów bardzo blisko rudej. Odetchnęła cicho, gdy poczuła ucisk na swojej szyi. Może ta krew przestanie tak szybko kapać? Spojrzała na Alexa z wdzięcznością, że nie zostawił ją samą. Jak mógłby jej pomóc w tej chwili? Znał się na takich ranach? Wyniesie ją stąd do skrzydła szpitalnego?
Pokornie dała się przesunąć za ogromne łóżko. Łykała słowa Alexa jak powietrze. Dawał jej nadzieje, że da rade. Uda się. Gdy znowu przymknęła oczy, poczuła dotyk jakiejś bardzo delikatnej tkaniny kładzionej na ranę. Opatrunek?
Nim jednak pojęła, co to mogło być, poczuła, że krople przestają spływać. Rude pukle kleiły się do przyschniętej już krwi, ona sama była w niej uwalana w wielu miejscach. Ból nogi przestał być nawet taki istotny. Lekko przymrużonymi oczami rozejrzała się po otoczeniu. Ściany, podłoga, krew, Alex...
Odgłosy walki.
Alec.
Nie miała siły wymówić żadnego słowa. Z wdzięcznością, ale ogromną troską spojrzała na Halla. Chciała siłą woli przekazać mu, aby już ją zostawił i pomógł Alecowi. Obraz przestawał być wyraźny i wszystko falowało, powodując, że Alice kręciło się w głowie. Było jej niedobrze nawet tutaj, na stabilnej podłodze. Oddychała ciężko, chcąc przynajmniej nie zwrócić dzisiejszej kolacji na podłogę. Nie teraz. Kiedy każdy oddech sprawiał jej istotny problem. Chciała po prostu zasnąć i odpocząć.
-Po.. pomóż... mu... -wysapała. Nie chciała nawet myśleć o tym, że dlatego, iż się tu znalazła Alec mógłby zostać ranny, bez wsparcia w postaci Alexa. Ponowna fala zawrotów dała jej ostro we znaki. Przy zamkniętych oczach odczucia były najgorsze.
Zobacz profil autora
Mistrzyni Sophie
avatar
Mistrz Gry
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 232

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Nie Maj 29, 2016 2:48 pm

Wszystkie siedem zaklęć przebiły się przez obie tarce Fenrira, który rzucał je nieskupiony i otępiony. Taka kompilacja zaklęć musiała w końcu zadziałać. Fenrir wydał z siebie ogromny ryk po Bubonem, ale skamienienie połączone z wrzeniem dało efekt iście wulkaniczny. Padł na parkiet, który zaczął się żarzyć od gorąca. W powietrzu rozniósł się swąd spalenizny.
***
Alex
Drętwota
3+17=20
Bubonem
4+17=21
Fallo
1+17=18
Duro
5+17=22


Alec
Calidus
6+15=21
Astrapoplectus
4+15=19
Orbis
1+15=16


Fenrir:
Contrprotego
3+13=16

Controprotego
3+13=16

_________________
1. Decyzja i wola Mistrzyni jest ostateczna i nieodwołalna!
2. Mistrzyni ma swoje życie i każde poganianie jest niemile widziane.
3. Gdy tylko ktoś Cię zablokuje lub zrobi się nudno - zawołaj na PW.
4.Jeśli okaże się, że ktoś inny Cię odratuję lub zmienisz zdanie - napisz na PW!
5. Każde igranie z Mistrzynią skończy się dla Ciebie bardzo źle!
6. Propozycje rozwinięć sytuacji to tylko propozycje - nie jest powiedziane, że Mistrzyni ich posłucha w 100%.


Ostatnio zmieniony przez Mistrzyni Sophie dnia Nie Maj 29, 2016 2:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sypialnia   

 

Sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Inne magiczne miejsca
 :: 
Hogsmeade
 :: Wrzeszcząca Chata
-