IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Site Admin
avatar
Admin
Data przyłączenia : 27/10/2013
Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Nie Maj 29, 2016 2:48 pm

The member 'Mistrzyni Sophie' has done the following action : Dices roll


'6-ścienna' :
Zobacz profil autora
Alec Haldane
avatar
Auror
Data przyłączenia : 30/09/2015
Liczba postów : 113
Skąd : Dunblane, Szkocja

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Nie Maj 29, 2016 3:51 pm

Gdy potraktowany salwą zaklęć Greyback niemal bezwładnie padł na podłogę sypialni, Alec czuł się... Nie, nie szczęśliwy, ale na pewno usatysfakcjonowany. Usatysfakcjonowany jak samiec, któremu udało się obronić własne terytorium przed silniejszym przeciwnikiem, naprawdę solidnym zagrożeniem. Usatysfakcjonowany jak drapieżnik, który wyszarpał właśnie gardziel rywala i pożarł jego ociekające krwią serce. Oczywiście, nie osiągnąłby tego bez Halla, bez współpracy z młodym aurorem - i świadomość tego jak najbardziej prędko do Haldane'a wróciła, jeśli w ogóle kiedykolwiek go opuściła - przez kilka pierwszych, krótkich chwil swąd spalenizny otumaniał go, a widok zaleglego na parkiecie wilkołaka przyprawiał o niezdrową, chorą dumę. Choć było po wszystkim, choć wilkołak był już właściwie spacyfikowany, Alec nie anulował zaklęcia. Jeszcze przez niecałą minutę czekał po prostu patrząc - zimno, bez krzty zmiłowania. Spoglądał na osmoloną podłogę wokół ciała Fenrira i na jego samego, nie kończąc rzuconego calidus lecz pozwalając mu działać przez cały czas, jaki mogło, nim wreszcie moc samoistnie przestała płynąć. Dopiero wtedy opuścił dzierżącą różdżkę dłoń i skrzywił się gorzko. W dwóch krokach znalazł się obok wilkołaka, tylko po to, by zabrać jego różdżkę i tym samym zakończyć starcie.
- Zabierz go. - Obracając się na pięcie, plecami do rozbrojonego wilkołaka, nawet nie spojrzał na Alexa, do którego były skierowane jego słowa. Nie miał prawa wydawać mu rozkazów. Może kiedyś, jeszcze na szkoleniu... To jednak było dawno, od tego czasu role zdążyły się przecież odwrócić. Mimo tego chyba właśnie to zrobił, chyba... zarządził? Tylko ktoś bystry, ktoś, kto go znał - czyli, przykładowo, właśnie Alex - zrozumiałby, że to nie był rozkaz. To była prośba. Choć oschła, stanowcza w brzmieniu, to wciąż była prośba. Sugestia, nie polecenie. Gdy Haldane w dwóch krokach pokonywał dystans dzielący go od Alice, gdy niemal beztrosko, bez zastanowienia rzucał Hallowi różdżkę Greybacka pozory były naprawdę silne. Drżące mięśnie, do bólu zaciśnięte szczęki, iskry w spojrzeniu, jedna z dłoni zaciśnięta w pięść i orząca delikatną skórę paznokciami - to wszystko mogło sprawiać wrażenie, że Alec zagalopował się, że przekroczył swoje kompetencje. Tak jednak nie było. Cokolwiek by się nie działo, Haldane pamiętał, kim jest i gdzie jest jego miejsce. Jeśli Alex by go zatrzymał, zaprotestował, obrał inny front - Alec zatrzymałby się i zrobił wszystko, co byłoby od niego wymagane. Pretensje? Szał trzymany jednak na bardzo krótkiej wodzy? Na to też byłoby miejsce później, po załatwieniu niecierpiących zwłoki spraw.
Mimo tego wierzył, że Hall go nie zatrzyma. Gdy przykucnął przy Alice i bez słowa wziął ją na ręce, wierzył, że Alex nie będzie protestował, że zrozumie. Wcześniej chowając własną różdżkę do kieszeni płaszcza przygarnął Guardi do piersi i odetchnął powoli. Spięcia mięśni mężczyzny nie można było przegapić tak samo, jak jego milczenia. Milczenia, które teoretycznie mogło nie być na miejscu. Bo gdzie wyraz ulgi, gdzie wyznania miłości do grobowej deski? Gdzie słodki pocałunek, cichy szloch, który w tym momencie nie byłby żadnym wstydem? Nie było czegoś takiego i dziś nie miało być, a przynajmniej nie przy świadkach. Z jednej strony Alec - wrażliwy, czuły, lubiący okazywać uczucia - z drugiej jednak wciąż Haldane. Haldane - arystokrata. Haldane o ostrych rysach, Haldane pełen bezpiecznego chłodu i wyraźnego zdecydowania. I w tym momencie to właśnie to drugie było solidniejsze, łamiące się tylko w delikatnym, przez Alice jednak z pewnością wyczuwalnym drżeniu trzymających ją, męskich dłoni.
Tak czy inaczej, tu robota była skończona, przynajmniej na razie. Niewykluczone, że jeszcze wróci. Nie jest powiedziane, że nie pojawi się w Ministerstwie. Ale nie teraz. Teraz, gdy tylko upewnił się, że jest dość spokojny, by nie zrobić mu krzywdy i że Hall nie zamierza go zatrzymać - mocniej przycisnął Guardi do siebie i obrócił się na pięcie, w jednej chwili przenosząc ich na korytarze szpitala. Zagrożenie ze strony Śmierciożerców jeszcze nie minęło, ale na ten moment priorytety Haldane'a były aż nadto jasne.

/zt Alice, Alec
Zobacz profil autora
Alex Hall
avatar
Stażysta
Data przyłączenia : 21/05/2014
Liczba postów : 431
Skąd : Plymouth, Anglia

PisanieTemat: Re: Sypialnia   Nie Maj 29, 2016 7:17 pm

To była prawdopodobnie najbardziej wyczerpująca emocjonalnie akcja, w jakiej uczestniczył, bo choć właściwe starcie nie trwało wcale tak długo, zbyt wiele leżało na szali i zależało od umiejętności dwójki aurorów. A co gdyby Alex nie wydał kiedyś solidnej części galeonów zebranych w skrytce na skrawek magicznej tkaniny? Bardzo możliwe, że nawet mimo szybkiej interwencji, Alice by nie przeżyła, albo walczyłaby z trudem o życie. Hall nie zniósłby utraty kolejnej bliskiej osoby, to byłby koniec, absolutny i ostateczny. Wraz z wchłonięciem się jedwabiu garboroga przesunął jeszcze lekko palcami po szyi Szkotki, upewniając się, że podcięte gardło zasklepiło się tak jak powinno.
- Nic nie mów, teraz już będzie w porządku – rzucił, próbując się uśmiechnąć, ale wywołało to tylko serię skurczów szczęki, które koniec końców nie posłuchały świadomej woli mężczyzny.
Ostry, cierpki zapach spalenizny otrzeźwiał o wiele skuteczniej niż jakikolwiek eliksir – trzymając różdżkę w dłoni śliskiej od krwi Alice, Alex wyjrzał zza mebla, za którym ukrył stażystkę, z ulgą zauważając powalonego wilkołaka. Satysfakcja przyszła dopiero w chwilę później i zaskakująco nie była tak wyraźna i wszechogarniająca, jak można by się tego spodziewać. Uczuciem, które królowało w tej chwili w buzującym adrenaliną organizmie aurora była zwykła, prosta ulga, że odbili z Haldanem pannę Guardi. I nawet słowa Aleca, które komuś, kto go nie znał, mogły zabrzmieć jak rozkaz, nie wywołały w nim nawet cienia sprzeciwu – choć wolałby udać się do świętego Munga i osobiście dopilnować, że uzdrowiciele zajmą się Alice jak należy, rudzielec miał w tej kwestii pierwszeństwo. No i ktoś musiał odstawić ten gulasz ze Śmierciożercy do Azkabanu. Dlatego właśnie bez słowa podniósł się, rzucając ostatnie spojrzenie cierpiącej Szkotce i chwycił rzuconą przez Aleca różdżkę, podchodząc do znokautowanego Greybacka. Chwycił go za kołnierz i przeniósł do czarodziejskiego więzienia dopiero, kiedy upewnił się, że pozostała dwójka opuściła Wrzeszczącą Chatę.

[z/t]
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sypialnia   

 

Sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Inne magiczne miejsca
 :: 
Hogsmeade
 :: Wrzeszcząca Chata
-