IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next
AutorWiadomość
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sob 17 Maj 2014, 13:12

Będąc przy pętlach Slytherinu mogła swobodnie pokrzyżować plany Jasmine, do której, jak zdołała dostrzec, chciał podać Regulus. Wystrzeliła więc w stronę kafla, gotowa do przejęcia. Czy kolejne dziesięć dodatkowych punktów, które mogła lekką ręką dodać do wyniku gry, nie byłyby miłe dla gryfońskiej drużyny? Miała świadomość tego, co działo się na boisku. Slytherin nie grał czysto, nikt sobie nawet co do tego nie robił złudzeń, ale Meadowes nie zamierzała dać się zastraszyć. O ile w jej rękach znalazł się kafel, niezwłocznie przerzuciła go przez pętle. Jeśli zaś Jaśmine okazała się wyjść zwycięska z tej walki o kafel, Dor popędziła za nią. I żaden Rosier siedzący jej na ogonie nie przeszkodzi jej w tym. Być może był od niej silniejszy pod względem postury, ale radziła sobie z tym już od czterech lat. Zamierzała kontratakować, nie da mu tej satysfakcji znokautowania jednego z gryfońskich ścigających. Dostrzegła czystą nienawiść w jego spojrzeniu, która zapadła w pamięć Meadowes, bowiem takim wzrokiem nie patrzy się na kogoś, kto jest tylko Twoim rywalem na boisko. Musiało się w tym kryć coś więcej, coś, czego nie była zwyczajnie świadoma. I tak po prawdzie raczej świadoma by być nie chciała.

/przepraszam, że dopiero teraz - problemy z połączeniem się z internetem przez wczorajsze popołudnie.
Zobacz profil autora
James Potter
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sob 17 Maj 2014, 13:20

Wyraźnie okazał swoje niezadowolenie tym, jak potraktowano Rese. Mógł się spodziewać, że zieloni nie zamierzają okazywać skrupułów. Zanurkował, aby upewnić się, że z dziewczyną jest wszystko względnie w porządku, kiedy zdecydowała się wsiąść na miotłę. Obiecał sobie, że Slytherin odpłaci mu się za to, choć nie zamierzał się zniżać do ich poziomu. Wystarczy, że złapie znicz. Już oczyma wyobraźni widział te ich urocze grymasy, ilekroć spojrzą przez cały, kolejny rok szkolny na puchar quidditcha znajdującego się na półce Gryffindoru, Będzie to idealne zemsta.
Kiedy znów wyrównał swój lot, a także akurat znajdował się blisko trybun, dostrzegł w końcu Lily. Pomachała mu? Nie wydawało mu się to, prawda? Szybko jednak się opamiętał, zachowując ten obraz miły dla serca, ale chwilowo musiał zejść na drugi plan. Bystre, rogaczowe oko, wyłapało złoty błysk i już po chwili leciał w jego stronę, śledząc uważnie miejsce, gdzie znowu znicz rozbłysł. Szybko zdał sobie sprawę, że teraz, kiedy w grze jest znicz, spodziewać się może większego zainteresowania jego skromną osobą. A tym przekonaniu utwierdziła go osoba Vene, niebezpiecznie się blisko zbliżająca. O nie, droga Jasmine. Tak się bawić nie będziemy. Potter dał nura, aby zamiast z nim, Vene przywitała się z trybunami. Miał znicz do złapania.
Zobacz profil autora
Mistrzynie Papużki
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sob 17 Maj 2014, 13:57

To, że kafel znalazł się w rękach Jasmine, ścigająca poniekąd zawdzięcza swojemu kapitanowi, który skutecznie odciągnąć Meadowes. Oboje dali nura pod trybuny, znikając na dłuższy moment pod zabudowaniami poniżej murawy, bawiąc się w swoistego kotka i myszkę. Oboje jednakże wylecieli cało z tej gonitwy, choć każdy w osobnej części boiska. W tym czasie Vane zdołała przedrzeć się z kaflem do pętli Gryffindoru oraz zdobyć gola. Musiało wyglądać to imponująco, kiedy kafel przeszedł przez pętle na tle wyczarowanego wizerunku węża. Kafel odrzucono w ręce Allison.
I choć tłuczki śmigały z zaskakującą prędkością po całym boisku, nikt z zawodników nie oberwał, wykazując się sporą gracją bądź szczęściem, a w przypadku Pottera także czujnym pałkarzem.
Vane, która niby przypadkiem zamierzała zaszarżować na Jamesa, wykonała manewr zbyt późno, aby doszedł on do skutku. James odpowiednio przyspieszył, aby być już poza zasięgiem ścigającej.
Szczęście dopisywało także Syriuszowi, który uniknął dwóch ataków na jego osobę oraz prób zwalenia go z miotły. Ani O'Malley, ani von Grossherzog nie zdołali go zepchnąć na murawę, gdyż ten im zwyczajnie umykał. I choć starszy Black radził sobie doskonale z wymijaniem przeszkód, tak samemu nie zdołał dopaść Vane, która zwinnie uniknęła przypuszczonego na jej miotłę przez Syriusza ataku.
Lacroix dałaby sobie rękę uciąć, że po inkantacji zaklęcia, spojrzenie profesora Dumbledora kieruje się na jej osobę. Identyczne wrażenie miała Evans. On wiedział.


/Rosier vs Meadowes
Meadowes - 5 (148809)
Rosier - 2 (148810)

Walka o kafel
Vene -5 (148811)
Meadowes - 5 (148812)

Meadowes - 5 (148813)
Vene - 10 (148814)

Walka o gola:
Allison - 6 (148816)
Vene - 10 (148815)

Potter vs Vene
Potter - 7 (148848)
Vene - 6 (148849)

von Grossherzog vs Black S.
Black S. - 9 (148850)
von Grossherzog - 5 (148851)

Black vs Vane
Vane - 6 (148853)
Black S. - 1 (148855)

O'Malley vs Black
Black S. - 5 (148859)
O'Malley - 7 (148861)

Tłuczki (zielonym kolorem są podkreślone osoby, które oberwały):
Anderson - 2 (148826)
O'Connor - 3 (148829)
Krueger - 5 (148827)
von Grossherzog - 6 (148828)

O'Malley - 2 (148830)
von Grossherzog - 8 (148831)
O'Malley - 1 (148838)
O'Connor (za Pottera) - 6 (148846)
Black S. - 3 (148834)
Potter - 10 (148836)

Lacroix:
próg 6, rzut 3 (148878)

Gryffindor - 10
Slytherin - 10

Szukający! Znicz łapie ten, który uzyska większą sumę rzutów po 3 turach.
Blais - 10 + x + x (148866)
Potter - 7 + x + x (148872)

Ponieważ kafel znajduje się w rękach Charlie, ścigający muszą się wstrzymać z postem do czasu napisania go przez Charlie. Pałkarze mogą napisać rzecz jasna wcześniej, tak samo szukający, jak i obrońca.
czas do 18.05. do godz. 18:00
Zobacz profil autora
Mistrzyni Proxy
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sob 17 Maj 2014, 18:26

Charlie:
Charlie wzrokiem pełnym napięcia obserwowała to, co działo się na boisku, najwięcej uwagi poświęcając oczywiście kaflowi, ale nie mogła ignorować zbyt częstych, niezgodnych z zasadami zagrywek Ślizgonów, które były uparcie ignorowane przez sędziego. To całe wpadanie na innych graczy i zmiatanie ich bez pomocy tłuczków bardziej przypominało jej brutalne szachy czarodziejów niżeli quidditcha. A może po prostu ostatnim razem tak spokojnie się grało, bo ich przeciwnikami byli Puchoni, którzy nie próbowali nikogo na siłę znokautować i posłać na ziemię. W każdym bądź razie Allison zadowolona była z tego, że może spokojnie tkwić przy pętlach i nie dotykają jej problemy Syriusza, który powinien dostać nagrodę dla najczęściej wywijającego się przeciwnikowi gracza. W głowie zanotowała sobie aby później mu pogratulować. Trzymała się gdzieś w pobliżu środkowej pętli i kiedy zobaczyła nadlatująca Jasmine z kaflem, mocniej zacisnęła uda na trzonku miotły, tak aby móc swobodniej operować dłońmi. Kiedy kafel opuścił bezpieczne objęcia Ślizgonki, Allison rzuciła się w jego stronę, ale było już zbyt późno i piłka musnęła tylko czubki jej placów, po czym przeleciała przez pętlę. Dziewczyna jęknęła z zawodu, ale nie miała czasu rozpaczać. Był remis, ale gra jeszcze się nie skończyła. Skrzywiła się niechętnie, na widok wyczarowanej przez kibicujące Ślytherinowi dziewczyny iluzji, po czym skupiła się na boisku. Syriusz był dzisiaj oblegany, ale Dor już raz udowodniła swoją wartość. Charlie rzuciła kafla w jej kierunku, mając nadzieję, że zaraz odrobią stratę gola. Cokolwiek by się nie działo, nie zamierzała oddać już ani jednego punktu. Z wyrazem determinacji na twarzy obserwowała dalszy tok rozgrywki, niczym Cerber Hadesu pilnując swoich pętli. Po cichu dopingowała Pottera, był najlepszym szukającym w tej szkole. Nie mógł przegrać!


Gil:
Toż z tymi Gryfonami osiwieć było można! Zwłaszcza z przedstawicielami grona Huncwotów. Gil zaczął nawet snuć przypuszczenia, że ktoś rzucił na nich zaklęcie odpychające, tak aby nie imały się ich żadne ataki tłuczów. Ani ludzi. Przeklął szpetnie kiedy posłana przez niego w kierunku Pottera piłka chybiła. W tym samym jednak momencie usłyszał chóralny okrzyk radości z Ślizgońskiej trybuny i kątem oka pochwycił obraz Jasmine zdobywającej punkty. To mu dodało sił i wigoru, był remis, wszystko się mogło jeszcze wydarzyć, a Gilgamesh nie zamierzał się tylko przyglądać.
Nadlatującego tłuczka ponownie odbił w stronę Jamesa, celując dokładniej i staranniej niż wcześniej. Przy odrobinie szczęścia rozkwasi mu nos i na pył rozbije te rachityczne, nietwarzowe okularki. Ślepy szukający, tego jeszcze nie było!
Zaraz po tym ruchu obrócił miotłę w kierunku Dorcas i postanowił wywołać całkiem przypadkowe zderzenie. Jeśli miała kafla z pewnością zostałaby go pozbawiona, jeśli nie, może przynajmniej wykluczyłoby ją to na jakiś czas z rozgrywki. A jak na razie ona jedna w drużynie Gryfonów wykazała się umiejętnością strzelania goli.
Nade wszystko jednak miał nadzieję, że Daniel szybko pochwyci znicza i będą mogli w końcu oblać zwycięstwo. Nie łudził się, ten szukający, który będzie lepszy, zdecyduje o losach swojej drużyny.

_________________


Ja i mój Niby Kot.
Zobacz profil autora
Syriusz Black
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sob 17 Maj 2014, 18:39

Łapa wybuchnął po raz kolejny śmiechem, gdy udało mu się wywinąć z tego ślizgońskiego uścisku.
- No dobra, skoro chcecie autografy tutaj, na boisku, nie ma sprawy. Tylko najpierw was zmiażdżymy. - posłał pewny siebie i niemiły uśmiech w stronę Rosiera, salutując mu, a była to czysta kpina słana pod jego adresem. Skrzywił się, gdy ślizgoni trafili gola, a Vane zwiała mu sprzed nosa. Trudno. Gdy tylko Charlie rzuciła kafla ku Dorcas, Łapa śmignął tam jak strzała chroniąc jej tyły i odpędzając każdego, kto chciałby się do niej przyczepić.
- Będę cię pilnował, jak na dżentelmena przystało. - dał znać dziewczynie, że i tu, w powietrzu będzie się wokół niej szlajał, jakby na ziemi tego też nie robił. Szczerzył się do niej wesoło, broniąc jej tyłów. Był świadomy, że jego dobra passa kiedyś się skończy i w końcu porządnie oberwie. Mógł mieć tylko nadzieję, że Dorcas nabije im punkty, a Rogacz utrzyma się w powietrzu i dopadnie znicza. On skupiał się na kaflu, a James na złotym punkciku. Connor i Resa skutecznie go ochronią, od tego wszak byli. Tamci się skupiali na ich szukającym, tak więc Dor i Łapa skupią się na strzeleniu goli. Grali bardzo nieczysto i powinni zostać dawno zdyskwalifikowani. Dostrzegał jakieś zamieszanie na trybunach, nie mógł jednak się za bardzo na tym skupić.
- Connor, przyłóż w końcu Gilgameshowi! - ryknął do chłopaka, gdy go mijał zaraz za Meadowes. Na spokojnie wystawiał teraz swoją głowę, pilnując dziewczyny. Wiedział, że jest piękna, ale nie tolerował żadnych adoratorów. Łypnął groźnie spode łba na Rosiera, gdy mignął mu w powietrzu. Lepiej, aby się trzymał z dala od niej, inaczej nie tylko zwali go z miotły, ale wciśnie wgłąb murawy. Tam, gdzie jest jego miejsce. Łapa był zazdrośnikiem, a gdy przychodziło co do meczu, nie znał litości. Każdego, kto się zbliżył do Dorcas (jeśli nie był to tłuczek, bo jeśli tak to liczył na ślepotę pałkarzy slytha), atakował próbując zwalić z miotły i posłać na dno.
Zobacz profil autora
Cú Chulainn O'Connor
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sob 17 Maj 2014, 18:56

Ha, udało mu się! Potter, za to ratowanie swoich szukających czterech liter, był mu winny przynajmniej czekoladową żabę. Ewentualnie cztery. No dobra, my tu gadu gadu o jedzeniu, a gra w toku i Ślizgoni najwyraźniej nie zamierzali odpuścić. Przynajmniej Syriusz należał do tego samego typu ludzi co O'Connor - więcej szczęścia niż rozumu, szczególnie, że ten to już się zbytnio nie powstrzymywał od popisów. Ciekawe na ile Gryffindorowi starczy tego farta, bo z tego co widać szukający już zabrali się do roboty.
- Syriusz, a weź ty w końcu zdobądź jakieś punkty! - zaśmiał się do Blacka i rozejrzał się dookoła. A niech to, Slytherin zdobył punkty i zremisowali. No dobra, w takim tempie pozostaje im tylko mieć nadzieję, że James dorwie znicza jako pierwszy.
Adrenalina rosła z każdą minutą - ba, sekundą. Fakt, iż Ari nie kibicowała jego drużynie też nie pomagał, ale cóż. Nie może dać złamać w sobie ducha walki. O nie, co jak co, ale walka zawsze była u niego czymś pewnym. Potem się zajmie sprawą Lacroix, teraz czas dać z siebie wszystko - nawet jeśli będzie trzeba oberwać w głowę rozpędzonym tłuczkiem.
Dał znak Resie, że on bierze na siebie obronę Pottera. Jeśli będzie w stanie wykona jakiś atak, ale przede wszystkim liczyło się teraz tylko to, by nie stracili szukającego, bo bez niego to mogiła. Jeszcze na słowa Syriusza uśmiechnął się drapieżnie.
Zajął na tyle odpowiednią pozycję, by mieć jak najszybszą możliwość dostania się do okularnika. Ha, i dobrze się stało, bo Gilgamesh najwyraźniej dał sobie jeszcze jedną szansę. Rozpędził się na swoim Nimbusie jak tylko był w stanie i zasłonił sobą Jamesa, chcąc odbić tłuczek. Jeśli jakimś sposobem uderzenie Gilgamesha miało tą sekundę, dwie przewagi to zawsze jeszcze mógł przyjąć na siebie cios - ale liczył, że to nie będzie konieczne.
Jeśli uda mu się to odbić to wyceluje tłuczek z powrotem do nadawcy. Najwyżej Niemiec obudzi się po kilku dniach. A co tam, po alkoholu też mu się zdarzało pewnie.
Zobacz profil autora
Franz Krueger
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sob 17 Maj 2014, 22:33

Franz Krueger jednak nie miał dzisiaj zbyt dużo szczęścia. Po jednym uderzeniu tłuczkiem O’Connora, pałkarze Gryffindoru skutecznie bronili jego wszystkie kolejne ataki. Siedemnastolatek jednak nie zamierzał się poddawać, wręcz przeciwnie. Napis i wizualizacja węża pokonującego lwa, która pojawiła się na niebie, napełniła go dodatkową motywacją. Chciał pokazać na co go stać wszystkim dziewczętom ze Slytherinu, które siedziały teraz na trybunach, a już przede wszystkim tej jednej jedynej, która wraz z nim i całą drużyną starała się o Puchar Quidditcha, a która właśnie strzeliła Gryfonom gola.
- Tak jest! – krzyknął siedemnastolatek w kierunku dziewczęcia, z którym przynajmniej w oczach wszystkich innych, nie utrzymywał pozytywnych relacji. Teraz jednak wszystko, co było pomiędzy nimi uległo zmianie. Poza tym, Niemiec, jak każdy inny członek drużyny niezwykle cieszył się z pierwszych zdobytych przez Ślizgonów punktów. Zieloni nie mieli jednak prawa spocząć na laurach. Coraz bardziej zbliżali się do zwycięstwa, którego za żadną cenę nie chcieli zaprzepaścić. Krueger rozejrzał się uważnie po boisku i dostrzegł, że Daniel leci w kierunku, w którym mignęło jakieś złote światełko. Czyżby dostrzegł znicza szybciej od słynnego Pottera? Wszystko szło zgodnie z planem, a szukający Domu Węża zyskiwał przewagę w gonitwie za najbardziej denerwującą z kul. Franz z kolei zdawał sobie sprawę z tego, że musi pomóc Danielowi w jego misji. Dlatego też pochwycił mocno pałkę i uderzył tłuczka, celując prosto w twarz Jamesa. Zaraz po tym niemiecki czarodziej przyśpieszył swój lot i znalazł się obok Blaisa z innej strony, niż Gilgamesz. Niemieckie siły pałkarskie broniły teraz swojego szukającego, choćby same miały spaść z mioteł. Aktualnie, w walce o złoty znicz i zwycięstwo, to właśnie ten czarnowłosy chłopak był najważniejszym graczem, którego Ślizgoni w żadnym wypadku nie mogli stracić. Franz zatem starał się mieć oczy dookoła głowy, by bronić Daniela przed jakimkolwiek lecącym w jego kierunku tłuczkiem czy agresywnym graczem Gryffindoru.

_________________

Already broken.
Zobacz profil autora
Evan Rosier
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 01:51

Miotła przy miotle z Meadowes, napierając nieprzerwanie na jej ramię, wytrwale szybował niżej i niżej, a chociaż zieleń murawy zbliżała się coraz bardziej, żadne z nich nie było skłonne odpuścić drugiemu. Kątem oka widział tylko, jak Jasmine udaje się z sukcesem przejąć kafla, jednak było to ostatnie, co dostrzegł, zanim razem z Dorcas, wirując spiralnie, wpadli pod zabudowania poniżej boiska. Mknął z ogromną prędkością, to siadając jej na ogonie, to pikując wprost na nią i spychając na solidną, drewnianą konstrukcję, to samemu umykając przed wyrastającymi jak spod ziemi poprzecznymi belkami. Teraz, kiedy przez kilka minut byli ukryci przed wzrokiem nauczycieli i sędziego, mógł pozwolić sobie na dużo więcej, używając brutalniejszych i znacznie bardziej nieczystych zagrań. Zwodzili się jednak i nawzajem sobie umykali, aż wreszcie, wykręciwszy gwałtownie w powietrzu, wyminęli się o cale, wypadając po przeciwnych stronach boiska. To, co dostrzegła w jego oczach i wzięła za nienawiść, w istocie nigdy nią nie było. Rzadko pozwalał sobie na okazanie podobnych emocji, rzadko wypuszczał je spod żelaznej kontroli. Gdy na nią patrzył, spychając ją z toru lotu kafla, w jego ciemnych ślepiach połyskiwała jedynie zimna determinacja; postanowienie, które powziął w tamtym momencie; pragnienie, żeby zepchnąć ją z miotły; by zobaczyć jak głupawy uśmiech na twarzy Blacka przeobraża się w grymas wściekłości.
Ogłuszył go ryk z trybun Ślizgonów, ustabilizował więc lot i zlokalizował przyczynę powszechnej radości. To Jas wznosiła się właśnie nad bramkami Gryfonów na tle iluzji przedstawiającej wielkiego węża i uwięzionego w jego uścisku lwa. Nie tracąc ani chwili, poszybował w tamtą stronę, szybko oceniając sytuację na boisku. Wyrównali, doskonale. Uśmiechnął się lekko, czując tylko świst powietrza bijącego go w twarz, słysząc jedynie nieustający, ogłuszający gwar skandujących uczniowskich głosów. Lecąc w kierunku bramek, potężnie potrącił Pottera, a choć było jasnym, że nie należało doszukiwać się w tym przypadkowości, nie obrócił nawet głowy, by sprawdzić, czy Huncwot utrzyma się na swojej miotle. Zatrzymał się przy Vane i okrążył ją, posyłając jej wyzywające spojrzenie.
— Nie myśl, że wygraną masz w kieszeni. Oczyściłem ci drogę — mruknął kąśliwie, mrugając do niej. — Następny gol jest mój.
To powiedziawszy, wystrzelił ku pętlom Gryfonów, widząc już z daleka, na kogo spogląda porozumiewawczo obrońca. Korzystając w faktu, że Black zajęty był pilnowaniem swojej dziewczyny, by ktoś przypadkiem nie zechciał zaznajomić jej z uklepaną ziemią kilka stóp pod nimi, wbił się jak grot w tor lotu kafla, usiłując przejąć go w trakcie podania. Gdyby go schwycił, momentalnie wykorzystałby to, jak blisko znajdowały się bramki przeciwnika, jak kusiły, jak zapraszały, by władować w nie kafla pod samym nosem Gryfonów.
Zobacz profil autora
Jasmine Vane
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 02:21

Tak! Tak tak tak! To był wyraźnie dzień dla Slytherinu! Po początkowej wpadce wszystko szło teraz ku zwycięstwu! Gdy rzucała do pętli, oczekiwała tylko jednego - gola. Oczywiście miała na uwadze fakt, że przecież uciekła Blackowi, który - o ile dobrze się rozeznała - chciał bezczelnie zwalić ją z miotły! Niedoczekanie! Nie, żeby oczekiwała jakiejś taryfy ulgowej, ale na Merlina - atakowanie dziewczyny będac facetem? Ciekawe, co powie, gdy jego piękna Meadowes zleci z miotły.. nie będzie szczęśliwy.
Kiedy kafel mijał pętle, Jasmine uniosła pięść w geście triumfu, a widok iluzji wypełnił jej serce po brzegi. Determinacja, inaczej nie można było tego nazwać. Zemści się na Blacku po meczu. Dojrzała Rosiera, który.. nie.. czy on chciał jej pogratulować? Spojrzała na niego ironicznie.
-Oczywiście, mój kapitanie... bez Ciebie w życiu bym sobie nie poradziła. -spojrzała, gdzie akurat znajduje się kafel. Widziała spojrzenie Evana. Przyspieszyła za nim, nie mówiąc już nic więcej. Allison podawała do Meadowes... ciekawe, jak będzie się jej łapało kafla z parteru. Nieprzypadkowo chciała potrącić dziewczynę, by Evan mógł przejąć kafla... lub by zrobiła to Jasmine, jeśli nie udało jej się wcześniej strącić Dorcas z kursu. Skoro jej facet tak sobie pogrywał, to pora aby wyrównać nieco szanse.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Zobacz profil autora
Alexander O'Malley
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 13:34

Ryknął tryumfalnie z pozostałymi, gdy zdobyli kolejnego gola; wyglądał zjawiskowo na tle ogromnej iluzji unoszącej się nad trybunami. Czuł w tym rękę Aristos i uśmiechnął się pod nosem, notując w myślach, by podziękować dziewczętom za ten doping.
Teraz jednak skupił się znów na grze, przez moment wisząc nieruchomo w powietrzu, obserwując sytuację. Zdecydował, że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta i ruszył w kierunku pozostałych ścigających Slytherinu, by w razie problemów przejąć od nich piłkę i zdobyć kolejny punkt.
Jednocześnie zaś śledził wzrokiem Dorcas; niczym wilk czaił się na dziewczynę uparcie i długo, by wreszcie podlecieć do niej chwilę po Jasmine.
- Cześć Meadows! Twój facet jest dzisiaj niesamowicie zabawny... jak myślisz, będzie rozdawał autografy pilnując twojego łóżka w Szpitalnym? - spytał z łobuzerskim uśmiechem, który nie objął zimnych, wściekłych oczu. Syriusz zaszedł mu za skórę, a skoro zapchlony idiota miał więcej szczęścia niż rozumu, warto było spróbować na innym froncie.
Po tym meczu zdobędzie sobie przydomek damskiego boksera, na Merlina.
Martwić jednak chciał się tym później; teraz przeszedł od słów do czynów i uderzył Dorcas barkiem. Mocno, brutalnie i celnie, licząc na to, że dziewczyna podzieli losy Resy.
Zobacz profil autora
Mistrzyni Proxy
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 15:38

Rogacz:
Nagle przestało się liczyć cokolwiek poza zniczem. Maleńka piłeczka zdążyła już gdzieś zaginąć, być może chowając się pomiędzy nauczycielami, lub nurkując pod wywieszony na nauczycielskiej trybunie sztandar z godłem Hogwartu. Potter rozglądał się dookoła nie zwalniając i mając nadzieję, że dostrzeże znów ten błysk złota, który pomógłby mu ponownie skierować się we właściwym kierunku. Tylko na chwilę obrócił głowę chcąc skontrolować Daniela i uśmiechnął się z satysfakcją, widząc że otoczony jest przez swoich pałkarzy i tkwi pomiędzy nimi niczym w potrzasku. Być może zapewniali mu oni bezpieczeństwo, ale na pewno utrudniali przy tym wszelkie manewry i ograniczali pole widzenia. Co jak co, ale możliwość swobodnej obserwacji całego otoczenia i w razie potrzeby wykonania nagłego skrętu była niezbędna dobremu szukającemu. Dlatego James zawsze uprzedzał swoich, żeby starali się go chronić nie utrudniając mu przy tym zadania. Tak jak robił to chociażby w tej chwili O'Connor. Na wszelki wypadek on sam także wykonał manewr mający na celu zmylenie tłuczka, jednak dość oszczędny aby nie wypaść przy tym z kursu.
W pewnym momencie wydało mu się, że znowu widzi błysk złota i pognał w tamtym kierunku, niezależnie od tego czy wcześniej został dosięgnięty przez mściwą piłkę, umiał zagryźć zęby, kiedy było to konieczne. Miał tylko nadzieję, że to nie jakiś zegarek, albo inna zmyłka.

_________________


Ja i mój Niby Kot.
Zobacz profil autora
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 16:40

I choć Jasmine zapewniła Slytherinowi dziesięć punktów, Meadowes nie wydawała się być tym faktem jakoś specjalnie przejęta. Szczerze wątpiła, aby pozwolić na zdobycie kolejnych stu sześćdziesięciu, aby pomimo złapania znicza, w czym w duchu dopingowała Pottera, Slytherin okazał się mieć przewagę w ogólnym wyniku.
Zniżyła nieco lot, omijając zgrabnie wyczarowaną iluzje węża oraz wszelkie towarzyszące temu napisy, aby zaraz znaleźć się przy pętlach Gryffindoru. Gdzieś w drodze minęła Tanję, której puściła oczko. Nic jeszcze nie było przesądzone, należało więc zachować czujność, jak i silną motywacje, będącą rzekomo połową sukcesu. Odnosiła wrażenie, że ta z kolei jest czymś przygaszona.
Meadowes widząc, że Charlie rzuca w jej kierunku, przyśpieszyła lot, chcąc złapać kafla nim zrobi to ktokolwiek inny, a następnie dotrzeć z nim do przeciwnego końca boiska, gdzie będzie w stanie przerzucić go przez pętle okupywane przez przeciwników. Poniekąd było to jak wyzwanie rzucone przez Rosiera, który jak dostrzegła sam miał ochotę przechwycić kafla.
Zobacz profil autora
Regulus Black
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 17:10

Szykował się na możliwość rzutu na pętle.. ale teraz nie liczył na wtopę. Oczekiwał spokojnie kafla aby zagrać na nosie wszystkim Gryfonom. Oby Daniel szybko złapał znicza... to był mecz o wszystko!
Zobacz profil autora
Resa Anderson
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 19:02

Utracona pętla nie była budującym wydarzeniem, ale tez nie zdołowała Anderson, która szybko rozejrzała się dookoła by wybadać sytuację, w jakiej znaleźli się Gryfoni.
Skoro Cú postanowił nagle przejść z ataku do obrony, ona miała tylko jedno wyjście - rzucać jak oszalała tłuczkami w najgroźniejszych Ślizgonów.
I tak oto jeden tłuczek poleciał w stronę Rosiera, bo Resa miała nadzieję, że tym razem uda jej się zwalić go z miotły, a drugi, kiedy tylko zyskała taka okazję, odbiła w stronę Jasmine. Ślizgonka zaczynała być zagrożeniem, lepiej nie ułatwiać jej wrzucania goli. Niepotrzebnie ją zlekceważyli.

_________________

Resa Anderson


Sometimes your joy is the source of your smile, but sometimes your smile can be the source of your joy.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Boisko   Nie 18 Maj 2014, 19:13

Kiedy usłyszał wiwat od strony ślizgońskich widzów, od razu wiedział, ze musiało wydarzyć się coś dobrego. I nie inaczej - kochana Jasmine wrzuciła gola Gryfonom, a Daniel już teraz wiedział, że będzie jej musiał postawić piwo. Ale co tam - przecież warto!
Jego ukryte zamiary najwyraźniej wyszły na jaw, gdyż Potter również spojrzał w tamtym kierunku i wyraźnie przyspieszył, prawdopodobnie licząc, że Daniel go nie dogoni. Widział uśmiech na tej gryfońskiej facjacie, to sugerowało, ze coś jest nie tak. I faktycznie, zaraz pojawił się przy nim Franz, gotów bronić go przed tłuczkami. Nie było to jednak aż taką przeszkodą, Blais był przyzwyczajony do ochrony, gdyż sam potrafił porządnie skupić się tylko na jednej rzeczy i zazwyczaj tą ważniejszą była złapanie złotego znicza. Dlatego wdzięczny ślizgonowi za pieczę, którą nad nim sprawował, przychylił się ku trzonkowi miotły i wyraźnie przyspieszył, doganiając Rogacza.
Zaczęło się to, co tak bardzo kochał w byciu szukającym - wyścig po znicza i nerwowe kłucie w żołądku. Miał świadomość, że teraz wszyscy na nich patrzą, że każdy członek w drużynie liczy, że szybko uda mu się złapać to złote cholerstwo. W końcu był potrzebny.
I, cholera, był przekonany, że słyszał Alecto, która go dopingowała, co jeszcze bardziej podniosło go na duchu. Czuł się tak, jakby złapanie tego znicza miało wszystko naprawić. Jakby od tej głupiej piłeczki zależało jego szczęście. Nieco zwolnił, szukając wzrokiem złotego błysku.
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Boisko   

 

Boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 23  Next

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko Quidditcha
» Duże boisko do koszykówki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Tereny Zielone
 :: 
Boisko Quidditcha
-