IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Miodowe Królestwo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Miodowe Królestwo   Sob 15 Lut 2014, 19:53



Miodowe Królestwo


Jedna z głównych atrakcji w Hogsmeade i jednocześnie jedno z najczęściej odwiedzanych przez uczniów Hogwartu miejsc w wiosce. Jest to cukiernia słynąca z przepysznej czekolady, a także niezliczonej ilości najróżniejszych słodyczy. Wśród popularnych wyrobów Miodowego Królestwa znajdują się choćby słynne Fasolki Wszystkich Smaków Bertiego Botta, Czekoladowe Żaby, Musy Świstusy czy cukrowe pióra do pisania. Często młodsi uczniowie nie odrywają nosów od szyb, za którymi skrywają się wymarzone łakocie. Istny raj dla łasuchów. W tej cukierni znajduje się także tajne przejście prowadzące wprost do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, o czym wiedzą nieliczni.

Zobacz profil autora
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 26 Cze 2014, 21:30


UPIORNE WYJCE W HOGSMADE





Uwaga ludzie! Frank Lemarchal, wokalista i lider zespołu Upiorni Wyjce, we wczorajszym wydaniu Czarownicy powiadomił swoich licznych fanów o nadchodzącym koncercie w Hogsmade. Odbędzie się on 10 lipca 1977 roku, niedaleko Wrzeszczącej Chaty.




Mało tego! James Backerman, sławny gitarzysta zapowiedział, że do wygrania będą ekstra koszulki Upiornych Wyjców. Jest to główna nagroda przewidziana za najlepiej wykonany jego ulubiony utwór pt "This is the night". Koszule są unikalne, niedostępne w żadnym sklepie, tylko podczas koncertu w Hogsmade. Nie możecie tego przegapić!



Koszt biletu wynosi tylko 40 galeonów, zaś miejsca VIP i w  Loży Honorowej (tuż obok naszego zaproszonego Ministra Magii) 80 galeonów. Połowa środków zostanie przekazana na akcje charytatywne, które mają na celu pomoc osobom poszkodowanym przez działalność Śmierciożerców.



Bilety można nabyć u wspaniałej Madame Rosmerty, która wyjątkowo zgodziła się prowadzić punkt sprzedaży od godziny 10:00 do 21:00 w "Trzech Miotłach" od poniedziałku do soboty. Za kupno pierwszych dziesięciu biletów, zobowiązała się podarować po jednym piwie kremowym, a więc nie zwlekajcie! Liczba biletów jest ograniczona!

Zobacz profil autora
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 29 Sty 2015, 13:52

Spojrzał na zegarek na lewym nadgarstku. Za pięć i pół minut będzie spóźniony, a nie chciał kazać czekać ciotce. Nie chodziło o to, że mogłaby zmarznąć czy się zirytować. Bardziej się obawiał, że wspomniałaby o tym jego matce, a ta z kolei by z pewnością wywnioskowała, że go zaczepiali tajemniczy ludzie i dlatego się spóźnił. To Laurel odziedziczyła po rodzicielce bujną wyobraźnię, a Henry z kolei po ojcu chłodny umysł. Traktował matkę z pobłażaniem, ale stała się nieznośna. Co z tego, że zawalił się na niego sufit podczas obozu i ma amnezję sprzed roku. Nie ważne, męczył się odpisując matce na pełne zmartwienia sowy.
Ostatni odcinek pokonał truchtem zdając sobie sprawę, że jednak spóźni się minutę. Wszystko przez to, że jeszcze, jeszcze poświęcił te kilka minut na odpisanie na liścik Wandy. Nie był pewien czy jest wszystko w porządku w ich znajomości, ale czekał na Fantka niecierpliwie. Zaczął go nawet potajemnie karmić karmą Nero. Dobrze, że ani Nero ani Wanda o tym nie wiedziały.
Lekko zziajany zmaterializował się przed kobietą. Zdjął kaptur z łepetyny, wdychając od razu kuszący zapach Miodowego Królestwa. Automatycznie zaburczało mu w brzuchu, a kilka galeonów w tylnej kieszeni spodni prosiło się o wydanie na cele żywieniowe.
- Cześć ciocia. Super wyglądasz! - Henry nie był pewien jak ma witać Herrę. Lubił ją, jej siostrę, czasami wypytywał ją o pracę w Ministerstwie, dobrze się dogadywali, ale powitanie? Podać rękę? Dać się wycałować, o Merlinie, błagam, oszczędź Henry'emu tego-bo-on-tego-nie-cierpiał. Ograniczył się do uśmiechu i otwarciu drzwi do Miodowego Królestwa.
- Co nuciłaś? I nie przyprowadziłaś ze sobą mamy? To nie jest żaden podstęp? - zapytał, puszczając kobietę przodem i rozglądając się po okolicy. Odmawiał matce powrotów do domu na weekend czy też spotkań w Hogsmade. Niedługo skończą mu się argumenty usprawiedliwiające jego nieobecność. Odwiązał z szyi żółto-biały szal i odetchnął z ulgą. Tylko minuta i dwadzieścia sekund spóźnienia.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 29 Sty 2015, 14:16

Laurel nie była aż tak wielkim obiektem strachu matki. Zapewne dlatego, że pisała jej bardzo szczegółowe i częste listy. Były podobne z charakteru, nawet Herra, która odwiedzała ich raz na ruski miesiąc, to zauważyła. Kiedyś robiła to dużo częściej... Tak, do tego pamiętnego wypadku. Heh, wypadku...
Nie chciała w tej chwili myśleć o przeszłości. Lody kokosowe, Herra, myśl o lodach kokosowych.
Nie zmarzła zbyt mocno, chociaż wiedziała, że niedługo mogą zacząć się lekkie opady - na niebie zbierały się podejrzanie ciemne chmury. Wolałaby uniknąć zmoknięcia, więc pewnie jeśli chłopak się nie pojawi, wejdzie do środka sama.
Minuta spóźnienia... Ona nawet tego nie zauważyła.
- Henry! - na ustach kobiety momentalnie pojawił się ciepły uśmiech. Nie zabierała się do całowania go, właściwie zawsze była tą... mniej dziwną ciotką. Nie dziergała na drutach swetrów, nie szczypała w policzek, a za to przynosiła słodycze (najczęściej te, których nie mogła zjeść z powodu diety), opowiadała o swojej pracy, nowych to idiotycznych wybrykach czarodziejów (hitem była opowieść o mężczyźnie, który dokonał podwójnie złej teleportacji - rozszczepił się, a jego ręka wylądowała w rękach spokojnie robiącej zakupy mugolskiej staruszki) i, kiedy dzieciaki były małe, często śpiewała z nimi jakieś typowo dziecinne piosenki.
- Ile to czasu już minęło? Urosłeś, czy już ja zaczęłam maleć? - spytała, zaraz przybierając rozbawiony wyraz twarzy. Jednak miała w sobie coś z typowej ciotki. - Nie organizowałam podstępu, ale uwierz mi, że gdybym chciała, nawet byś się tego nie spodziewał.
Weszła pierwsza do Miodowego Królestwa i pierwsza podeszła do lady. Miał mieć spotkanie z ciocią, a ona miała pozwolić mu wydawać swoje galeony? Nie ma mowy.
- Na co masz ochotę?
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 29 Sty 2015, 17:35

Nie miał za złe braku całowania. Nie lubił, gdy koleżanki mamy, kuzynki mamy i wszystkie kobiety z grona mamy wyciągały szpony z dziesięcioma pierścionkami, wbijały je w policzki i całowały. Śmierdziały szminką i drażniącym nos proszkiem do prania. Zawsze chciało mu się od tego albo kichać albo kasłać. Lancaster spojrzał na ciotkę pod innym kątem.
- Skurczyłaś się, ciociu. Jesteś mała jak mama. - wyszczerzył się, dobrze wiedząc, że mu się urosło ostatnimi czasy. Ba, ciągle rósł, nawet Dwayne miał problemy, żeby go przerosnąć. Nie był już pulchniutkim Henrym w hawajskiej koszuli i pampersie tłukącym Laurel po głowie kijkiem - różdżką.
- Nie strasz mnie, ciocia. Alibi mi się już kończy i ledwie udaje mi się powstrzymać matkę przed odwiedzinami Hogwartu. Zrobiłaby mi siary na całą szkołę. - wzdrygnął się. Mamy nie mają prawa wstępu do zbiegowisk młodzieży. To się rozumie samo przez się i Henry nie miał zamiaru zapraszać własnej matuli do zamku choćby wykrwawiał się pod okiem Poppy Pomfrey. Jakieś zasady trzeba szanować.
Podszedł za ciotką do lady, chowając ręce do kieszeni. Dyskretnie rozejrzał się czy nie ma tu jakichś znajomych. Nie, żeby wstydził się czy coś w tym stylu, żadne z takich rzeczy. Henry dbał o to, aby nikt nie puścił plotki, że jest niańczony przez rodzinę. Zawsze się bał, że najbliżsi przy jego znajomych zaczną opowiadać wstydliwe wątki z jego życia. Ciotka Herra znała go na tyle dobrze, że mogłaby rzucić smacznym kąskiem.
- Gorący miód z bitą śmietaną. - powiedział do ekspedientki. Zdjął z siebie szatę i poczekał aż Herra też zdejmie płaszcz. Wtedy odniósł to na wieszak i poszukał wzrokiem wolnego stolika. Jedna krępująca rozmowa i z głowy. Matka powinna dać mu wtedy trochę żyć przez jakiś tydzień albo dwa zanim znowu nie obrzuci go listami.
- Ej ciocia, wpadniecie na święta do nas? - zagadnął dziwnym głosem, jakby wizja świąt z rodziną go przerażała.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 29 Sty 2015, 19:28

Wiedziała, że była stosunkowo młoda jak na osobę, która dobrze dogadywałaby się z matką Henry'ego. Może to było przez to, że nie krytykowała jej nadmiernego zainteresowania chłopakiem, może dlatego, że w ogóle mało krytykowała... Ale ona i Alice miałby bardzo dobry kontakt. I nigdy nie pytała o rodziców Herry... Zupełnie jakby wiedziała, że z nimi nie rozmawia.
- Wiesz, już plecy mi szwankują, muszę zaczynać się garbić. - mruknęła, po czym lekko się przygarbiła zgodnie z wypowiedzianymi słowami. Dla żartu, a jak, w końcu czuła się nadal w pełni sił! Fizycznych przynajmniej. A postawę miała nienaganną.
Kiwnęła lekko głową po czym pozwoliła chłopakowi zabrać swój czarny płaszcz, zostając w białej, luźnej koszuli, która nie wyglądała za bardzo oficjalnie. I była niezbyt dobrze uprasowana.
Zamówiła sobie ukochane lody kokosowe i zapłaciła za całość zamówienia. Przyniosła do stolika zarówno swoje danie jak i jego, po czym usiadła na krześle. Nie chciała, aby lody się roztopiły zanim zatopi w nich łyżeczkę.
Herra zwykle starała się zachowywać luźno, żeby sprawiać wrażenie tej fajnej ciotki. Oczywiście, jak każdemu staruchowi, nie zawsze jej to wychodziło, ale unikała przyniesienia chłopakowi wstydu. Wszelkich szczypnięć i buziaków też. Mimo to bardzo lubiła Henry'ego. Może dlatego, że kiedyś i ona była prefektem, czuła się dumna, że ma dość bliską więź z podobnym przedstawicielem młodszego pokolenia.
Wzięła pierwszy kęs pysznych lodów, po czym spojrzała na chłopaka nieco... nagle spięta. Przygryzła dolną wargę.
- Wiesz, mam już plany. - urocza wymówka na początku października. - Poza tym, pewnie tylko jeden dzień dadzą mi wolny... Taka robota.
Miałaby rozgadywać, że nie odzywa się do rodziców? Że to wszystko przez to, że Andrea nie żyje? Luki w sercu nie zrastają się tak łatwo.
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 29 Sty 2015, 19:44

Uśmiechnął się życzliwie, gdy ciotka się zgarbiła. Mógł mieć tylko nadzieję, że nie skurczy się tak jak jego dziadek. Kiedyś był wysoki, potężny, a na starość zrobił się mały.
Odnalazł stolik, oczywiście przy oknie i przecisnął się między ludźmi, siadając przy szybie. Przetarł ją rękawem czarnej bluzy, którą wcisnął przez głowę dosłownie przed wyjściem ze szkoły. Widział zamazany obraz uliczki i zniekształcone sylwetki ludzi. Rzadko mógł zobaczyć uliczkę w miarę pustą. Co przychodził do Hogsmade był weekend i miał na ogonie wielką armię zaprzyjaźnionych Puchonów. Teraz było tutaj tak spokojnie, cicho. Miło. Nie musiał siedzieć nad papierami ani opisywać schematu treningów quidditcha na najbliższe miesiące. Zastanawiał się tylko nad odpowiedzią Wandy. Trochę go zirytowała opowiadaniem o Shawie. Henry wstydził się sam przed sobą, że był zazdrosny. Lucasa lubił, to dobry facet i Lancaster nie powinien wtedy nad listem słać pod jego adresem tylu bluźnierstw. Zupełnie siebie nie poznawał.
Oderwał się od szyby i sięgnął chętnie po kufel ciepłego miodu. Przy ciotce nie zamawiał piwa kremowego. Wolał wypaść jak najlepiej. Chociaż od dłuższego czasu prześladowało go pragnienie napicia się czegoś o wiele, o wiele mocniejszego niż zwyczajne, niskoprocentowe piwo, zachowywał się pedantycznie wzorowo.
- Żałuję, ale rozumiem. - odpowiedział, nie zagłębiając się w powody. Ojciec zawsze brał w Ministerstwie kilkudniowy urlop na święta. Nie było takiego roku, aby jego szefostwo mu tego nie udzieliło. Musiało tam różnorako bywać, skoro ciotka odmawiała wizyty.
Henry napił się miodu, brudząc się bitą śmietaną. Otarł usta rękawem i skrzyżował nogi pod stolikiem, rozluźniając się i oddychając z ulgą. Tego potrzebował po trzech dniach intensywnego ślęczenia dniami i nocami nad pergaminami. Jego myśli wciąż uciekały do Wandy. Obiecał jej dawno temu pokazanie łazienki prefektów od wewnątrz. Umówili się nawet za jakiś czas. Henry miał mieszane uczucia co do tego pomysłu. Obiecał, ale nie wiedział, że przez ten czas jego punkt widzenia na Wandę zacznie ulegać tak drastycznej zmianie. Raz był na nią zirytowany, a raz trzymał się oparcia kanapy, żeby nie zerwać się na równe nogi i nie odwiedzić wieży Ravenclawu.
Wrócił na ziemię czując na sobie wzrok kobiety. Odchrząknął kilka razy.
- Jak widzisz, nie brakuje mi żadnej kończyny, nie jestem mumią ani nie mam czyraków na twarzy. Zdrów jak ryba. Powiesz matce, że jest w porządku? - oparł łokcie o stolik, przyglądając się ciotce z uwagą. Była dobrą osobą, lubił ją, bo nadawała na podobnych do niego falach. Nie była tak sztywna jak inni w jej wieku. Taki osób powinno się szukać ze świecą w rękach. Jeśli uspokoi swoją własną rodzinę, być może uspokoi siebie. Nie mówił, że nie wszystko jest w porządku. To były sprawy bardzo intymne i trudne, z których się nie zwierzał nawet swojej sowie. Jego szare oczy uśmiechały się do Herry jak neon tłumaczący: jest okej. Musi tak być, bo tego się od niego oczekuje.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 29 Sty 2015, 22:23

Może ich sympatia w pewnym sensie była spowodowana tym, że oboje czuli się podobnie... Z zupełnie innych przyczyn i w inny sposób, ale nadal podobnie. Ona też miała ochotę sięgnąć po coś, co sprawi, że następnego dnia obudzi się z gigantycznym bólem głowy i suchością w gardle, w, prawdopodobnie, bardzo żenującej sytuacji. Cóż, w jej wieku picie wysokoprocentowych trunków nie było czymś, czego można było jej odmówić, choć w przypadku kobiety nie zawsze wypadało to dobrze. Cóż, żyje się tylko raz, trzeba z tego korzystać.
Ciekawe co by zrobił panicz Lancaster, gdyby dowiedział się, że jego ciotka zna niejaką Wandę Whisper całkiem nieźle i czasem wychodzi z nią pogadać, wcale nie z powodu przymusu, jaki właśnie teraz łączył chłopaka w rozmowie z nią... Co zabawniejsze, w spotkaniach z Herrą dziewczyna jakoś niespecjalnie czuła potrzebę trzymania tak idealnego fasonu jak Henry. To ba, popijały razem piwo kremowe pod Trzema Miotłami.
Oczywiście kobieta nie mogła wiedzieć, że myśli blondyna uciekają właśnie do tej osóbki.
Herra spojrzała na chłopaka, akurat, kiedy w ustach miała łyżeczkę i zamrugała kilka razy. Na chwilę ścisnęła mocno wargi razem... I się roześmiała, przykładając jasną dłoń do twarzy. Miała nowy pierścionek...
- Rozluźnij się trochę, nawet gdybyś przyszedł tutaj w podartej bluzie, pobity i upity, nie powiedziałabym Alice. Jeszcze pamiętam jak to jest być młodym, ten czas rządzi się własnymi prawami. - powiedziała, kiedy już uspokoiła salwy cichego śmiechu, choć nadal w jej oczach tliły się rozbawione ogniki. Wolała nie wierzyć, że Henry już zaczął sięgać po alkohol, ale zapewne gdyby się tego dowiedziała, nie byłaby w wielkim szoku. Oczywiście za nadużywanie go dostałby od niej wielkie manto... A za jakiekolwiek bliższe spotkanie z tym, co zniszczyło niegdyś życie kobiecie, udusiłaby go na miejscu.
Oby tego nie robił... Bo nie próbował, czyż nie?
- Jak Ci idzie w szkole? - musiała zjechać myślami na inny tor, bo poczuła, że robi jej się gorąco i tętno przyspiesza. Była uczulona na temat narkotyków, stały się one niemal jej antagonistą.
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Pią 30 Sty 2015, 18:36

Henry nie sięgał jeszcze po tak mocny alkohol, stroniąc od nietrzeźwości. Dobrze wiedział, że słowa pijanego to myśli trzeźwego, a miał trochę do ukrycia. Wiele myśli, które nie powinny ujrzeć światła dziennego ani wyjść z jego głowy. Jednak każdy dzień umacniał w nim potrzebę napicia się w końcu porządnie i zapomnienia chociaż na chwilę, że minął już miesiąc, a on nie zaczął układać wspomnień, tylko sobie je mnożył, na przykład całując się z Wandą i pakując się w coś, co go przyciągało i zastanawiało. Wyrzuty sumienia niedługo go połkną, przeżują i wyplują. To kwestia czasu.
Odetchnął z ulgą i usiadł wygodniej na drewnianym krześle. Okej, największe niebezpieczeństwo jest zażegnane- ciotka okazała się, że jednak o niczym nie doniesie i nie sprowadzi mu kłopotów na głowę. Upił spory łyk miodu.
- Dzięki, ciotka. Ratujesz mi skórę. - uśmiechnął się do kobiety tak po puchońsku, miło dla oka. Przestał myśleć o Wandzie i o tym, że nie powinien się jeszcze w nic pakować i starał się usilnie patrzeć w oczy Herrze. Byłby niemało zdziwiony, że Herra zna Wandę. Nie spodobałoby mu się to do końca, ale przecież świat jest mały i często zaskakuje. Henry ma skomplikowany umysł i nigdy do końca nie wiadomo co mu chodzi po głowie.
- Jest w porządku, chociaż za dużo mam pracy. Rozważam czy nie zrezygnować z odznaki prefekta, ale nie wiem czy rodzice zrozumieją. Są tacy ze mnie dumni. - westchnął kładąc długie ręce na stoliku. Od początku roku rzadko miał czas dla siebie. Teraz i chwilę po południu, gdy umawia się gdzieś z Wandą albo przypadkowo się spotykają. Raz na tydzień, nawet weekendy mijają mu przed nosem, bo siedzi w książkach, w pergaminach, ustala treningi quidditcha, co wbrew pozorom jest czasochłonne, lata po szkole i rozgania najmłodszych. Pierwszoroczni dają popalić, doszedł jakiś złośliwy i irytujący rocznik do Hogwartu. Życie towarzyskie Henry'ego niedługo legnie w gruzach. Cieszył się z odznaki, ale w takim tempie nie będzie miał czas na spanie. Dobrze się dzieje, że w ogóle nie uzależnił się od niczego. Miał do tego wielkie prawo po tym, co mu się przydarzyło. Do narkotyków by się nie dotknął, ale alkohol? Coraz bardziej odczuwał jego brak, a przecież nie był smakoszem piw. Henry musiał się ciągle pilnować, żeby nie zaproponować kolegom poważniejszego wypadu do Hogsmade na dłużej.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Pią 30 Sty 2015, 20:01

- To nic wielkiego.
Kobieta uśmiechnęła się szczerze tym razem zajmując się małym kawałkiem czekolady w swoim pucharku. Wprawdzie szczerze cieszyła się, że chłopakowi nie przydarzyło się nic z tego o czym wspominała. Wolała, żeby był porządny i spokojny, choć jako osoba mu bliska, gdyby tak nie było, na pewno starałaby się mu pomóc. A Alice by się nie dowiedziała nie ze względu na Henry'ego, a własnie jego matkę. Kobieta i tak wykańczała się psychicznie ze zmartwienia o niego. Czasem ukrywanie prawdy jest po prostu lepsze niż jej poznanie.
Herra mimo wszystko wiedziała, że młody Lancaster nie potrzebował aż takiego nadzoru, był w końcu odpowiedzialnym i całkiem spokojnym chłopakiem... W jej oczach. Bo tak było, prawda?
- Też byłam prefektem... Wiem jak to męczy. A Ty jeszcze grasz w Quidditcha, prawda? Bardzo dużo na siebie wziąłeś. - przyznała spokojnie. Oczywiście, że wolałaby, aby nie rezygnował z rangi prefekta. Zapewne właśnie dlatego, że sama im była. Dorośli często poszukują dawnych siebie w młodszym pokoleniu, taka jest smutna prawda i Herra nie była wyjątkiem, chociaż nie byłaby zła, gdyby podjął swoją, rozsądną decyzję. - Przemęczenie w tym wieku nie jest zbyt dobrym pomysłem, uwierz mi. Z resztą to tylko namiastka tego, co czeka Cię później. Do całości dojdzie jeszcze nuda, rutyna i pesymizm... - westchnęła głośno. Jej wróżby były straszne.
Henry Lancaster
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Pią 30 Sty 2015, 20:23

Henry wolał raczej prawdę niż udawanie, że nic się nie dzieje. Miał to po ojcu, bo jeśli chodzi o matkę, wiele razy i on i ojciec i dziadek zatajali przed nią co niewygodniejsze szczegóły, choćby na temat łowienia ryb i wpadnięcia do wody, czy wspinaniu się na góry i chwilowemu zawiśnięciu między światami siłą zaklęcia. Między innymi dlatego nie zwierzał się jej ze swoich problemów. Nikomu. Wszystko jak zwykle sam.
- Sam na siebie tego nie brałem. To przecież duma. Dumbledore mnie mianował kapitanem drużyny i prefektem. Nie zasługuję ani na jedno ani na drugie i muszę iść po prostu do profesor Odinevy. Ona nie patrzy tak jak Dumbledore. - zdziwił się, że planował już wizytę u opiekunki Hufflepuffu. Wcześniej były to tylko przypuszczenia, a teraz... to powinno być dobre, ale bardzo trudne wyjście. Rezygnować z czegoś, co dostał cudem tak samo jak jego matka x lat temu? Nie wiedział czy mu to wybaczą, ale jakoś nie miał sił się tym przejmować. Miał inne problemy, trochę poważniejsze niż duma rodziców.
- Widzę, że nie tylko mi się to przytrafiło. W porządku, ciotka? Mówisz tak grobowo. - przyjrzał się kobiecie znad miodu, który znowu upił. Napój znikał w zastraszającym tempie, a Henry wiercił się w miejscu i nie mógł usiedzieć spokojnie. Schował ręce do kieszeni i przypomniał sobie o obiecanych zakupach dla kilku osób. No tak, zapasy na jesień trzeba uzupełniać. Henry potarł knykciami powieki i oparł głowę o rękę, a łokieć o stolik. Nie chciał w przyszłości zapaść w rutynę, nudzić się ani być zrzędliwym pesymistą pokroju Aerona Stewarda. Chciał zostać piekielnie dobrym Uzdrowicielem i nic mu w tym nie przeszkodzi. Żadne amnezje i dziury w głowie.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Pią 30 Sty 2015, 23:25

- Profesor Odineva? To opiekunka Hufflepuff? Nauczyciele tak szybko się zmieniają! - przyznała cicho. Za jej czasów zupełnie inne nazwisko figurowało w tym miejscu, musiała przyznać. Cóż, czasy nastawały niespokojne, wszystko się zmieniało, a ona miała tylko nadzieję, że nie dotknie mocno to ani jej ani ludzi jej drogich. Nie lubiła się mieszać, nie czuła takiego obowiązku, choć pewnie gdyby musiała, stanęłaby do walki...
Pytanie tylko kiedy będzie musiała.
- To przypadłość ludzi, którzy mają ochotę na dłuższy urlop. - powiedziała tylko i odsunęła od siebie pusty pucharek. Poczekała tylko aż chłopak skończy. Cóż, był cały, radził sobie nieźle, wyglądał zdrowo i wszystkie kończyny miał na miejscu.
Tu kończyła się jej powinność wobec niego i jego matki. Miała tylko nadzieję, że nic się nie stanie już po tej wizycie, bo pewnie cała wina spadnie na ciotkę, która nie dała mu wystarczających życiowych wskazówek.
Kiedy słodycze się skończyły, kobieta wstała i nałożyła na ramiona swój czarny płaszczyk. Posłała chłopakowi miły uśmiech.
- Pewnie czas na nas. Masz dużo pracy z tego co słyszę, wiec nie będę zabierać Ci czasu. A co do prefekta, powinieneś po prostu sam już wiedzieć, co jest dla Ciebie dobre. Jesteś duży. - przyznała, po czym razem z nim wyszła przed Miodowe Królestwo i rozstali się już na chodniku. Każdy w swoją stronę.

[z/t dla Henry'ego i Herry]
Martin Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Czw 30 Lip 2015, 15:32

Martin spojrzał na zegarek. Wpół do trzeciej. Sergie miał jeszcze trochę czasu do umówionej godziny. Mieli się spotkać pod "Miodowym Królestwem" dawniej ulubionym sklepem ze słodyczami Sergiego. Ciekawe czy dalej tak lubi czekoladowe żaby. Nie widział się ze swoim chrześniakiem od pamiętnego incydentu. Wypadałoby nadrobić trochę straconego czasu. Rozejrzał się po okolicy wypatrując bratanka. Główna ulica Hogsmeade była ruchliwa jak zazwyczaj o tej porze roku. Masa czarodziei szperała powoli w poszukiwaniu prezentów na coraz bliższe święta Bożego Narodzenia. Zaczynał się sezon zimowy co dla miasteczka oznaczało spore zyski. Co prawda śnieg jeszcze nie spadł ale ziąb mógł dać się we znaki tym, którzy nie byli wystarczająco ciepło ubrani. Koniec końców Martin nie zdołał zarejestrować twarzy swojego bratanka. Może tłum jest za gęsty? Spokojnie. Chłopak ma jeszcze półgodzinny.
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Pią 31 Lip 2015, 12:43

Parę dni temu, sowa przyniosła list młodemu Gryfonowi. Adresatem był o dziwo ojciec chrzestny chłopaka. Chciał się spotkać w Hogsmeade. Lecz co on robił w Anglii? Myślał, że na dobre pozostał w ich rodzinnym zamku, u boku Arcadiasa. I choć ciekawość go zżerała, nie odpisał. Jednak postanowił się stawić na miejsce.
Miodowe Królestwo... miejsce gdzie nie brakuje słodyczy. Blondyn dostrzegł budynek, oddalony o parę metrów. Wziął głęboki oddech i ruszył. Co prawda nie czeka go rozmowe ze staruszkiem, a wiecznie pozytywnym wujem. Lecz czuł wewnętrznie wstyd. Od tamtego strasznego momentu... miał wrażenie, że wszyscy posądzają go o naplucie w herb!
W wejściu wstał Pitt Martin. Sergie uśmiechnął się i przytulił krewniaka. Następnie cofnął się o krok.
-Cześć. Em... chodźmy.
Powiedział i wkroczyli do środka Miodowego Królestwa...
-Wuju, co tu robisz? Myślałem, że ojciec zabronił mi kontaktów z kimkolwiek z rodziny...
Zobacz profil autora
Martin Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   Pią 31 Lip 2015, 21:49

- Chciałem zobaczyć co słychać u mojego krewniaka! Zresztą cały ten zakaz traktujący o tym, że nie możesz się spotkać z własną rodziną to głupota... Kogo bardziej potrzebuje nastolatek w kryzysie życiowym jak nie rodziny? Chodź wejdziemy do środka! Mam dość już tego zimna. -Martin machnął zapraszająco ręką w stronę wejścia do słynnego na cały świat czarodziejów "Miodowego Królestwa". Po popchnięciu drzwi do uszu czarodzieja dotarło charakterystyczne dzwonienie dzwoneczka zawieszonego przy drzwiach. Uwielbiał to miejsce, już za sam klimat, które stwarzało. Rozweselone dzieciaki latające między regałami cukierni, rodzice którzy znowu mogli poczuć się jak ich maluchy, kilogramy kolorowych magicznych słodkości, dużo śmiechu i wesołych ludzi. Trochę tak jakbym zabrał go tutaj bardziej dla siebie niż dla niego. Wujaszek uśmiechnął się pod nosem uświadamiając sobie, że prawdopodobnie właśnie tak było.
- No dobra. To co bierzemy? Czekoladowe żaby? A może fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta? Dawno ich nie jadłem. Od czasów gdy trafiłem na taką o smaku szpinaku. Brr! Do tej pory mam posmak w ustach.-Martin wzdrygnął się na samo wspomnienie felernej fasolki. Jednak pomimo ryzyka, że trafi się na znienawidzony smak Francuz uwielbiał je. Paradoksalnie właśnie przez to ryzyko. Nigdy nie wiadomo na co się trafi. To było w nich najlepsze.
- No dobra. Popaaaatrzmy... O! Pieprzne diabełki! Pamiętasz jeszcze jak pięć lat temu na Boże Narodzenie Twój ojczulek zjadł takiego? Para tak mu uszami poszła, że wszyscy uciekaliśmy w strachu przed zaczadzeniem! -Powiedział i roześmiał się trzymając w ręku opakowanie małych czarnych cukierków, których najważniejszą właściwością było to, że po zjedzeniu puszczało się dym z uszu. To były dobre święta. Jedne z najlepszych. Ciekawe jakie będą w tym roku? Martin na pewno nie miał zamiaru pozwolić by jego bucowaty braciszek udawał, że dalej chowa urazę do własnego syna. Może trzeba będzie ich posadzić w jednym pokoju, zamknąć i schować klucz? Przecież byli rodziną do jasnej cholery.
- Wiesz już co wybierzesz? -Powiedział odkładając pudełko z powrotem na swoje miejsce.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   

 

Miodowe Królestwo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Miodowe Królestwo
» Miodowe Królestwo
» Miodowe Królestwo

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Inne Magiczne Miejsca
 :: 
Hogsmeade
 :: Ulica Główna
-