IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Franz Krueger
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 19/02/2014
Liczba postów : 469
Skąd : Berlin

PisanieTemat: "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki   Sob Lip 26, 2014 1:49 pm

"Fasolki wszystkich smaków"

Przed Wami konkurs literacki, którego tematem będą nasze ulubione fasolki o wszystkich smakach. Na czym to wszystko polega? To proste, piszecie krótkie opowiadanie o tym, jak Wasza postać zjadła fasolkę, ale żeby było zabawniej, najpierw losujecie, na jaki smak trafiliście, wysyłając do mnie (Franz Krueger), w prywatnej wiadomości, numer od 1 do 35. Dopiero, kiedy otrzymacie ode mnie odpowiedź, jaki szczęśliwy (lub nie) smak udało wam się wylosować, zabieracie się do pracy.
Jesteście odważnymi czarodziejami, którzy ryzykując chęcią trafienia truskawki lub czekolady, będą również gotowi do zniesienia fasolki o smaku wymiocin?

Wymagamy posta o długości minimum jednej strony A4, jako że chcemy przeczytać krótkie opowiadanie, a nie zlepek kilku zdań, ale pamiętajcie: nie długość, a jakość jest dla nas najważniejsza. Jesteśmy ciekawi odczuć Waszej postaci, choć nie bronimy Wam zahaczyć w opowiadaniu również o inne wątki. Fasolka ma być jednak motywem przewodnim. Może któryś ze znajomych poczęstował Was fasolką o smaku ostrej papryczki chilli i z tego względu on z kolei zasmakował Waszej zemsty? A może akurat, na nieszczęście, Wasza postać ma uczulenie na truskawki? Wszystkie pomysły dozwolone. Niech poniesie Was pióro, a ściślej mówiąc, klawiatura. I nie zrażajcie się wylosowanym smakiem, ciekawego posta napisać można zarówno o tym smaku wymarzonym, jak i o takim, o którym nie śnilibyście w najgorszych koszmarach. Nam przy losowaniu chodzi głównie o różnorodność. Nie chcemy przecież czytać pięciu opowiadań o tym, jak trafiliście na wymiociny.

To nie wszystko! Jeżeli zdecydujecie się uraczyć nas Waszą historyjką, wynagrodzimy Wasze trudy i napływ weny. Bezstronna komisja wybierze trzy najlepsze opowiadania, ale pomiędzy miejscami na podium wybierać będziecie już Wy – użytkownicy – w stosownej ankiecie przygotowanej po wyłonieniu szczęśliwców. Nie zapominamy jednak o innych, którzy również się napracują, a przy wyborze najlepszych prac będą mieli trochę mniej szczęścia. I tak oto:
Każda osoba, która weźmie udział w konkursie, ale jej praca nie znajdzie się w trzech wybranych przez nas, może wybrać sobie dowolny prezent pod postacią przedmiotu, który można kupić na ulicy Pokątnej. Zawsze to parę zaoszczędzonych galeonów i miła niespodzianka.
Natomiast dla zwycięzców przygotowaliśmy listę przedmiotów, z których mogą oni sobie wybrać jeden prezent:
I miejsce – Fiolka Felix Felicis (jedna sesja) lub Peleryna niewidka z demimoza (zużywająca się) lub Fiolka Veritaserum (jednorazowo, dla jednej osoby)
II miejsce – Fałszoskop lub Siedmiomilowe buty lub Woreczek ze skóry wsiąkiewki
III miejsce – Lusterka dwukierunkowe lub Woreczek zębaty lub Przypominajka

Posty wstawiacie w tym temacie. Do 9 sierpnia. Życzymy miłej zabawy i zachęcamy do wzięcia udziału w konkursie.

Edit: Na jednego użytkownika przypada jeden los, ale po losowaniu możecie dopiero zdecydować się na to, którą postacią napiszecie opowiadanie.

_________________

This is all I ever wanted for You, Jas. For both of us.
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki   Wto Lip 29, 2014 10:59 am

- Konfiskuję wyrób czarnomagiczny! - wydarł się na cały głos kuśtykając w stronę dwójki Ślizgonów namawiających niewinne dziecię do spożycia Czegoś-Co-Musi-Być-Podejrzane. Szurając stopami pokonał kilkanaście metrów, płosząc swoim wyglądem nicponi z domu slytherina. Dziecię okazało się należeć do Gryffindoru z roku drugiego. Biedne maleństwo nie zdołało uciec, unieruchomione przez krwiożercze ślipia Filcha. Nic dziwnego, wszak sylwetka woźnego budziła grozę, więc naturalne, że biedny uczeń popiskiwał i skomlał przerażony tak ważną osobistością.
- Co? To? Jest? - zapytał wskazując krzywym palcem na kwadratowe pudełko w jego rękach. - Faso...Fasolki wszystkich smaków... panie.. panie szanowny... wielebny Filch.... – patrzył z góry na młodocianego dzieciaka i przedmiot spożywczy. Wyrwał maluchowi pudełko i przystawił je do swojej poszarzałej twarzy. Obwąchał go ze wszystkich stron, obracał w palcach, tykał krzywym paznokciem, sprawdzając z czym ma do czynienia. Bezwonne, różnokolorowe, miękkie… złapał jedną nerkowatą pomarańczową fasolkę między palec wskazujący a kciuk. Przystawił do światła i jeszcze raz obrócił podejrzany przedmiot, przyglądając się mu z przerażającą dokładnością. Filch nie byłby Filchem, gdyby nie postanowił sprawdzić na własnej skórze czy fasolki są niebezpieczne dla życia. Mógłby zmusić malca do przetestowania tego pokarmu, jednak ciekawość była zbyt głęboka, aby miał skazywać kogoś na tak wielkie niebezpieczeństwo. Dbał wszak o uczniów… gdy miał humor. Obrócił fasolkę w brudnych od sadzy palcach (czyścił komin u profesor McGonagall) i wpakował ją do ust, od razu przegryzając, mieląc, miażdżąc i ssąc. I nagle… ni stąd ni zowąd Filch złapał się za brzuch. Ślipia przekrwiły się i wyglądały tak, jakby miały zaraz mu wypaść z orbit. Z kącika ust poleciała strużka śliny kapiąc z brody, w jego ustach pojawiła się pomarańczowa piana, coś w jego gardle zaczęło bulgotać i syczeć… z jego uszu wystrzeliły smugi dymu i świst… konającego mózgu. Pobladłe wargi zaczęły drżeć, lecz zęby mocno zaciskały, aby nie pozwolić wydostać się zawartości zmiażdżonej fasoli poza jamę ustną. Wbił krzywe paluchy w swój brzuch i spróbował przełknąć woskowinową nerkowatą fasolę, zmuszając ją do przemieszczenia się do przełyku. Pożałował tego pomysłu już po chwili, gdy poruszył językiem ponownie wyczuwając wyrazisty aromat pomarańczowej fasoli. Cofnął się nagle o trzy kroki… potem w prawo dwa, w lewo jeden. Zachwiał się, pozieleniał na twarzy, zachłysnął, zakrztusił… jego policzki zrobiły się wielkie niczym u zmutowanego chomika karmionego sterydami.. Żółć i zielonkawa ciecz cofnęła się z przełyku do ust wypełniając jego policzki wymiocinami, które lada chwila ujrzą światło dzienne. Filch zgiął się w pół. Wyciągnął przed siebie swą trzęsącą się dłoń, jakby jej wcale nie poznawał. Wtem nie wytrzymał. Zielonkawa skóra na twarzy pasowała świetnie do koloru wymiocin, którymi opluł młodocianego gryfona. Piana potoczyła się po jego brodzie, kapiąc na roboczy strój i na buty. Uczeń zaczął wydzierać się przerażająco głośno, chyba niezdolny do ucieczki. Filch podszedł do niego, sapiąc, dysząc, szurając stopami, wyciągnął szpiczaste paluchy i wbił je w ramię uczniaka. Oparł się o niego całym ciężarem, dysząc na niego oferując mu aromat oddechu – woda kolońska koperkowa, pot, detergent do mycia podłóg, szampon szczypiorkowy i fasolka o smaku woskowiny. Nic dziwnego, że uczeń jeszcze głośniej wydarł się, a potem zemdlał spadając tyłem mocno na podłogę. Woźny otarł swoje usta z piany, poruszył bezgłośnie ustami i szybko je zakrył, czując zbierające się w przełyku wymioty. Zrobiło mu się gorąco i niedobrze, żołądek zabuczał głośno, bulgocząc i ostrzegając przed kolejną falą odurzenia powoskowinowego. Mógł chyba nie jeść jednak tych ciastek z macek kałamarnicy. Zamrugał ślipiami widząc nieprzytomnego dzieciaka i ruszył w jego stronę… poślizgnął się o swoje wymiociny i runął tyłem wprost na pudełko fasolek wszystkich smaków, miażdżąc je swoim cielskiem. Woźny zawył, obrócił się na brzuch, lecz na widok kilku odcieni pomarańczowych fasolek, zrobiło mu się bardziej niedobrze niż przypuszczał. W jego ustach sformowała się gula, którą musiał wypluć na podłogę. Rozkasłał się, jego oczy załzawiły, szczypały i bolały. W gardle piekło, a na języku wciąż czuł ohydny smak woskowiny. Zaskomlał, wytarzał się w swojej cieczy wydalonej z żołądka i z trudem podniósł do pionu. Zachwiał się, rozkraczył… z niemym krzykiem patrzył jak nogi rozsuwają się na boki niczym do szpagatu… w ostatniej chwili ratując się przed tą akrobacją lekkoatletyczną, lądując na zadku. Uczeń na chwilę ocknął się, również usiadł, lecz na widok wytarzanego w wymiocinach Filcha, wrzasnął i na powrót zemdlał. Woźny nie rozumiał, zaiste nie miał pojęcia czemu ten uczeń tak krzyczał. Nie pojmował. Złapał się parapetu, podciągnął do pozycji prostej i pojękując zdeptał wszystkie fasolki obcasami buta. Wypłoszył wszystkie obrazy na piętrze, a nawet swoją kotkę, która nie zbliżyła się do niego przez tydzień dopóki nie pozbył się odoru wymiocin. W następnych dniach ten wyrób został dopisany do Listy Rzeczy Zakazanych i śmiertelnie niebezpiecznych dla zdrowia, życia, psychiki i emocji.

_________________

Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar
Opiekun Slytherinu
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Devon

PisanieTemat: Re: "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki   Sob Sie 09, 2014 11:00 pm

Nic nie zapowiadało, że ten dzień będzie nosił znamiona niezwykłości. Niezwykłości w mniemaniu Chantal, bo przecież od urodzenia należała do świata magii i czary oraz różnej maści niezwykłe stworzenia nie były dla niej nowością, co dla przeciętnego mugola było by wystarczającym powodem by zemdleć z wrażenia. Tak więc nic nie zapowiadało, że niewzruszona postawa nauczycielki zostanie zakłócona przez jakiś niewinny wybryk. Obecność pani profesor w sali wystarczyła, aby jedynym słyszalnym dźwiękiem było bulgotanie mikstury. Chociaż była młoda, nie miała jeszcze trzydziestu lat, tak w ciągu przeszło dwóch lat pracy w zamku wyrobiła sobie odpowiednią renomę. Jej największą bronią wcale nie była mściwość czy tam wybuchowość. Nieobliczalność grała pierwsze skrzypce. Nikt nigdy nie był pewny, czy Chantal rozniesie klasę w drobny mak, a może zbagatelizuje całą sprawę, uśmiechając się pobłażliwie? Z dwojga złego lepiej, aby krzyczała niż za tajemniczym uśmieszkiem kryła swoje prawdziwe zamiary. Z doświadczenia wiadomo, że nauczycielka swoim milczeniem zwiastuje najgorsze kary. Wiele osób mogło by powiedzieć, że była niesprawiedliwa i faworyzowała swój dom. Faktycznie, odnosiła się do swoich wychowanków o wiele milej niż do reszty uczniów, ale oceniała ich po równo. Każdy otrzymywał swoją ocenę, na którą zasłużył. Nie przeszkadzało jej to jednak, by utrzymywać ze Ślizgonami lepsze kontakty, żartować z nimi lub pozwalać mówić sobie po imieniu.
Na jednej z takich lekcji ze Ślizgonami i Gryfonami Chantal ochoczo przechadzała się po sali, wytykając błędy kolejnym Gryfonom i napawając się tymi malutkimi sukcesami dzisiejszego dnia. Eliksir wcale nie był trudny, nie miała dzisiaj głowy do skomplikowanych mikstur. Wolała myśleć o tym, jak spożytkuje resztę dnia niż zajmować się poparzonymi kwasem mrówkowym uczniów w takiej truciznie. Nie kusić losu o ile to możliwe. Gdy tylko zabrzmiał dzwonek kończący lekcję, Chantal z ulgą zasiadła za biurkiem i zaczęła wypełniać dziennik. Ktoś jednak postanowił jej utrudnić dostęp do wątłego światła pochodni. Lacroix podniosła głowę i spotkała się z uśmiechniętą twarzą młodego Ślizgona z trzeciego roku.

-Tak? -zapytała, starając się ukryć niechęć. Skończyła swoje ostatnie zajęcia i nawet jej należał się odpoczynek. Młody blondyn podsunął kobiecie pudełko z Fasolkami Wszystkich Smaków. Za nim stało jeszcze paru innych uczniów.
-To dla pani, w ramach podziękowań. Same dobre smaki. -blondyn uśmiechnął się i podsunął jej słodycz. Kobieta westchnęła w myślach. Nie powinna przyjmować takich prezentów, ale zawsze lubiła zabawy z ryzykiem i fasolki należały do tego.. kontrolowanego ryzyka. Ufała, że faktycznie nie natrafi na nic dziwnego...
-Dziękuję.To bardzo miłe. -przyznała, biorąc pudełko i otwierając je. Poczęstowała każdego ucznia i chciała już odłożyć smakołyk, ale wyczekujące miny "wielbicieli" domagały się, aby i ona skorzystała. Wzięła więc do ręki czerwoną fasolkę i wrzuciła ją do ust, oczekując truskawki lub może czereśni? To, na co natrafiła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Przegryzając fasolkę, po jej języku rozlała się niesamowita ostrość papryczki habanero. Poczuła, jak ostrość wychodzi jej nosem oraz uszami w postaci popielatego dymu. Włosy, zawsze ciemne i w postaci loków nagle się wyprostowały i napuszyły, przybierając kolor wściekle czerwonego pomidora. Oczy zaszły łzami, a usta w niemym krzyku domagały się wody. Chantal chwyciła się za gardło i sięgnęła kubkiem do plującego wodą gargulca w rogu sali. Wypiła dwa potężne kubki, a gdy tylko jej włosy zaczynały powoli przybierać kolor atramentowej czerni, do jej uszu doszedł cichy, powstrzymywany siłą woli chichot. Chant otarła piekące nadal usta rąbkiem rękawa i spojrzała na gromadkę. W momencie ucichli, widząc, jak jej włosy unoszą się u nasady i z czerwonego robią się bordowe. Wydawały się elektryzować i były przepełnione prawdziwą złą energią.
-Jeśli w tej chwili nie opuścicie tej sali, ostrzegam was, że ten śmiech zamieni się w histeryczny płacz, gdy będziecie musieli łamać sobie paznokcie na przyklejonych pod ławkami gumach do żucia, po całej STERCIE ZGNIŁYCH MANDRAGOR I TAPLANIU SIĘ W ŚLUZIE GUMOCHŁONÓW, W KTÓYCH OSOBIŚCIE WAS UGOTUJĘ!!! WON STĄD!-nie musiała podnosić łosu, gdyż uczniowie byli bladzi jak ściany. Uciekali w popłochu, bąkajac pod nosem niezdarne przeprosiny. Nie była to ich wina, no ale cóż.. wyjaśnij to kobiecie, której usta i gardło paliły jak po zionięciu ogniem?
Zobacz profil autora
Franz Krueger
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 19/02/2014
Liczba postów : 469
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki   Nie Sie 10, 2014 11:10 am

Dziękuję dwójce powyżej za umilenie nam czasu. Niestety, aktywność użytkowników nie powaliła. No ale rozumiem, są wakacje, i nie wszyscy mają chwilę, żeby przysiąść i napisać dodatkowego posta.
Ze względu na małą frekwencję, Chantal i Argus, zostajecie wynagrodzeni za swój trud i możecie wybrać sobie nagrodę ze wszystkich wymienionych, niezależnie od tego, do którego miejsca podium są przydzielone ; )

_________________

This is all I ever wanted for You, Jas. For both of us.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki   

 

"Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki
» Miodowe Królestwo
» Rozpiska zajęć. Rok szkolny 77/78
» Wykres wszystkich imprez mangowych do Września 2014
» Konkurs babeczkowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Fasolkowo
 :: 
Archiwum
-