IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Henry Lancaster
Henry Lancaster

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 15 Lut 2014, 19:20



Obserwatorium


Tutaj odbywają się praktyczne lekcje Astronomii. Gdy tylko zapada zmrok, a pogoda jest wystarczająco dobra pojawia się tu duża grupa uczniów, którzy podziwiają gwiazdy przez specjalistyczny sprzęt, który jest własnością Hogwartu.
Uczniowie, choć nie powinni, chętnie sami przychodzą tutaj w nocy. Widok stąd jest piękny, nawet w ciągu dnia. Widok rozciąga się na całe błonia, Zakazany Las, drogę do Hogsmeade, a także jezioro i Wierzbę Bijącą. Jest to jeden z najlepszych punktów obserwacyjnych w całym zamku.
Panuje tu romantyczna atmosfera, jest przytulnie i wygodnie. To najczęstsze miejsce schadzek zakochanych par.

Dorcas Meadowes
Dorcas Meadowes

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 26 Kwi 2014, 20:25

W związku z ostatnimi, nieprzyjemnymi wydarzeniami nad jeziorem i równie mało przyjemną rozmową z Syriuszem, Dorcas postanowiła tymczasowo odsunąć swoje problemy na bok i skupić się na nauce, bowiem koniec roku zbliżał się wielkimi krokami i wolała czym prędzej uporać się z zaległościami. Rozterki i sprawy prywatne będą musiały chwilowo zaczekać, zresztą wątpiła, aby prędzej czy później te niepozamykane sprawy nie dały o sobie znać. Tak więc po przemyśleniu wszystkich za oraz przeciw, postanowiła uporać się najpierw z nauką i chociaż przez kilka dni udawać, że z jej życiem oraz osobą jest wszystko w porządku, a następnie prawdopodobnie ze świeższym spojrzeniem na te niewygodne sprawy próbować się z nimi zmierzyć nim pierwsze ją dopadną, najlepiej kiedy się tego w ogóle nie będzie spodziewać.
Miała wolne popołudnie. Zajęcia z zaklęć oraz eliksirów skończyły się jeszcze przed porą obiadową. Z początku planowała wypad na błonie, aby znaleźć jakieś miejsce na wzgórzu, rozsiąść się tam i zająć swoimi zaległymi projektami na astronomie, jednocześnie mogąc się delektować słońcem. Minęli ją jednak Huncwoci, którzy całą paczką wybierali się na błonie, póki więc mogła zrobiła krok w tył. Nie unikała Syriusza, chciała jedynie móc w spokoju zająć się astronomią miast ponownie siedzieć obok siebie i nie umieć wydusić żadnego, konstruktywnego zdania. Przerzuciła torbę na ramię, decydując się zawędrować w najwyższe poziomy zamku, gdzie na pewno nie natknie się na żadnych intruzów. Dość szybko uporała się z dziesiątką spiralnych schodów, słońce pomimo późnego popołudnia nadal górowało na niebie toteż całe obserwatorium skąpane było w jego promieniach. Wyminęła kilka stanowisk, teleskopy i w końcu rozsiadła się przy barierkach, skąd miała na wyciągnięcie ręki przepiękny pejzaż okolic Hogwartu. Upięła szybko włosy, aby nie zechciały tańczyć na wietrze i jej przeszkadzać, po czym sięgnęła do torby po czyste pergaminy oraz podręczniki. Najpierw musiała odszukać mapy nieba, aby móc następnie całość przenieść na papier i dodać odpowiednie element oraz zaznaczyć przesunięcia.
Henry Lancaster
Henry Lancaster

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 26 Kwi 2014, 20:41

Potrzebne były takie chwile, w których można było odciąć się od spraw prywatnych i nieprywatnych i móc zająć się nauką. Henry był na bieżąco, w końcu uzyskał kilka dobrych stopni i teoretycznie mógł się teraz wylegiwać na błoniach. Rano widział się z Sol i był to czynnik, który poprawił mu znacznie humor. Lacroix po raz kolejny próbowała go wysłać do skrzydła szpitalnego z odjętymi punktami, podejrzewając, że się czymś naćpał. Nawet się tym nie przejął, dotrwał dzielnie do końca zajęć, na zaklęciach poszło mu świetnie i mógł poświęcić się błahostkom, które budowały jego normalność. Nakarmił sowę, wypolerował różdżkę, omówił z Mattem treningi i odrobił zaległą korespondencję. W drodze do dormitorium przypomniało mu się, że pomylił książki wczoraj wieczorem w obserwatorium, zabierając szkolną zamiast swojej z notatkami. Już mniej chętnie wspinał się po schodach na samą górę. Kilka minut stał na II piętrze, słysząc wrzaski woźnego i śmiech Irytka. Musiał odczekać trochę czasu i upewnić się, że nic mu nie grozi. Dopiero po dłuższej chwili udało mu się całym i zdrowym przemieścić na wyższe piętra.
Gdy wszedł do obserwatorium, zauważył, że nie jest tutaj sam. Z początku chciał się wycofać, żeby nikomu nie przeszkadzać - tutaj można było w spokoju się pouczyć. Raz czy dwa tutaj przychodził, gdy już naprawdę wszystkie tajne spokojne miejsca były zajęte. Jednak po chwili rozpoznał kto tam siedzi. Jego twarz się rozjaśniła.
- Dorcas. - stał i patrzył na przyjaciółkę, którą widział pierwszy raz odkąd wrócił ze szpitala. Zaniedbał ich znajomość. Nie miał czasu, aby ją znaleźć i porozmawiać. Najpierw wrócił i nie był w stanie z nikim się integrować, potem nadeszło przesłuchanie, rzesze nauki do nadrobienia, zaległe treningi...
Wszedł wgłąb obserwatorium i rozłożył ręce do Dorcas chcąc ją przytulić, wesoło się przy uśmiechając. Stęsknił się za nią. Jedna z niewielu osób spoza domu, z którą tak się zaprzyjaźnił. Co z tego, że była od niego starsza? Rozumieli się znakomicie, szkoda tylko, że nie zawsze mieli czas, aby pogadać tak, jak za dawnych czasów, gdy największym problemem był Nędzny z eliksirów.
Dorcas Meadowes
Dorcas Meadowes

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 26 Kwi 2014, 21:02

Po dłuższym kartkowaniu podręcznika, w końcu znalazła pożądany rozdział. Odłożyła tomiszcze obok, a po chwili obok niego zaległa kolejna książka, tym razem atlas, który miał jej posłużyć za zbiór informacji, z których musi wybrać odpowiednie w myśl tematu. Miała przy sobie jeszcze notatki Lilianne, ale z tych na razie nie musiała korzystać. Bezpiecznie leżały na wyciągnięcie ręki wsunięcie między strony podręcznika z poprzednich lat. Dorcas rozłożyła pergamin na posadce, tak będzie jej wygodniej planety i ich ruchy. Była kompletnie pochłonięta zadaniem, zwłaszcza że kilkakrotnie musiała ścierać ślad ołówka, aby poprawić niedokładne linie. Pod tym względem zdradzała swoją pedantyczną część natury. Wszystko musiało być perfekcyjne, a także zgodne z informacjami z atlasu. Nie mniej, po upływie godziny, większość zaczynała nabierać kształtów.
Nie usłyszała kiedy ktoś znalazł się na wieży astronomicznej, a następnie jego kroki poniosły go aż do obserwatorium. Można byłoby stwierdzić, że Dor wyłączyła się. Prawdopodobnie Henry mógł wejść, wziąć książkę i wyjść nieświadomy jej obecności, tak jak i panna Meadowes nie zdałaby sobie sprawy, że dzisiaj zajrzał do obserwatorium. Ale Lancaster dostrzegł jej osobę siedzącą i kreślącą teraz księżyce planet na pergaminie. Jego głos od razu otrzeźwił Dor. Podniosła najpierw głowę, przez ramię oglądając się w stronę Puchona. Znała ten głos, oczywiście że tak było, nie mniej chciała się upewnić, czy przypadkiem ktoś albo po prostu jej własna świadomość, nie płata jej figli.
- Henry!
Odkąd Puchon trafił do skrzydła, nie mieli okazji porozmawiać. Wprawdzie wymienili kilka listów, jak i słów kiedy wpadli na siebie w Wielkiej Sali, lecz nie było to to samo. Nie miała mu za złe tego, że potrzebował się zdystansować, aby poradzić sobie z tym wszystkim. Miał przecież świadomość, że na Dorcas w każdej chwili może liczyć. I przyszłaby z pomocą gdyby tylko o nią poprosić bądź dał znać, że jej potrzebuje. Od razu podniosła się z miejsca i szybkim krokiem znalazła przy chłopaki, aby następnie wyściskać go serdecznie. Odnosiła wrażenie, że jest lepiej. Teraz zamierzała się co do tego upewnić.
- No proszę, co za niespodzianka. W końcu musiałam skończyć plany na astronomię i prawie mi się to udało. A Ciebie co tutaj sprowadza?
Henry Lancaster
Henry Lancaster

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 26 Kwi 2014, 21:24

Nie planował kontynuować astronomii po sumach. Szanował ten przedmiot, jednak nie zawsze się z nim rozumiał. Poza tym nie było mu to potrzebne do Uzdrowicielstwa ani do magicznych zwierząt. Owszem był ambitny, jednak wiedział, że w przyszłym roku będzie miał sporo roboty.
Znał to "wyłączenie się". Wystarczyło się w coś wczytać, wsłuchać, dać pochłonąć się myślom i człowiek zapominał o tym, co się dzieje wokół. W niektórych przypadkach osoba nawet nie słyszała, że się do niej mówi, na szczęście Dorcas zareagowała. Nie chciałby jej straszyć i nachodzić od tyłu. Pisali ze sobą, wysyłali sowy, jednak ostatnio to ucichło. Pamiętał, że miał ją nauczyć rzucać kaczki do jeziora (od którego notabene trzymał się z daleka, znał wszak plotki co się teraz tam dzieje) i rozegrać zaległą partyjkę szachów. Jak on dawno nie spędzał czasu przy takich głupotach... zaczęło mu tego brakować. Koncentrował się na małych rzeczach widząc teraz ich istotę w codziennym życiu. Szachy wbrew pozorom bardzo odprężały.
Każdy mu mówił, że gdyby potrzebował pogadac, jest na to gotowy. Henry to doceniał, cieszył się nawet, gdy pierwsze dziesięć osób mu to powiedziało. Potem zauważył, iż większość osób zżera po prostu ciekawość i ograniczył swe rozmowy tylko z najbliższymi przyjaciółmi.
Dał się wyściskać, sam ciesząc się, że w końcu się na siebie natknęli i mogli porozmawiać. Nie była to przerwa i nie mieli oboje wokół tłumu, który muszą opanować. Więcej niż jedno słowo. Henry będzie musiał trochę poprzeszkadzać Dor w nauce.
- Jeszcze trochę i bym zaczął koczować w waszej wieży. Nie szło się spotkać, co? - przyjrzał się gryfonce z uśmiechem. Szczęście, że wyglądał zdrowo. Gdyby go widziała dwa tygodnie temu, mogłoby się jej to bardzo nie spodobać.
- Sprowadza mnie tu książka. - wskazał na lewitujące obok tomiszcze, które zaraz posłał na stolik obok teleskopu. - Mogę ci poprzeszkadzać w astronomii? Przyda mi się ktoś normalny w tej szkole, a uwierz mi niełatwo o taką osobę. - uśmiechnął się pogodnie i westchnął po chwili. Luźne rozmowy to było to, czego potrzebował. Nic więcej, żadnych zwierzeń. Nie planował powrotu do przesłuchania i wypadku. Co to, to nie.
Dorcas Meadowes
Dorcas Meadowes

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptyWto 29 Kwi 2014, 22:51

Czyżby tylko Dor była tak pilną uczennicą, że decydowała się na kontynuowanie tych przedmiotów, które nawet się jej nie przydadzą, tylko zwyczajnie dziewczynę ciekawią?
Oczywiście, że pamiętała o wszystkich obietnicach, które złożył jej Henry, nie mniej nie chciała naciskać. Przyjaźnili się, więc też ufała, że prędzej czy później zatęskni za nią, uzna że jest gotowy przerwać swoje milczenie. Czyżby właśnie dzisiejsze, przypadkowe spotkanie, do tego zmierzało? O ile Lancaster zapomniałby o pannie Meadowes na czas trwania całych wakacji, zmuszona byłaby się mu przypomnieć, ale to było już tylko gdybaniem.
Kiedy już tak ściskała Henry'ego, Dor nie byłaby sobą, gdyby nie rozczochrała jego przydługich pukli. Rzeczywiście wyglądał o niebo lepiej, niż ten cień, który się czasami przemykał korytarzami w drodze na swoje zajęcia. Słyszała pewne plotki w gryfońskim dormitorium, mogące tłumaczyć ten przywrócony uśmiech oraz kolor u Puchona, nie mniej nie chciała im dawać wiary. Przynajmniej dopóki zainteresowany sam do nich nie nawiąże.
- Nie każ mi pokazywać palcem kto kogo unikał, dobrze?
Puściła mu oczko. Sądząc po uśmiechu Dor można było śmiało twierdzić, że nie ma mu tego odcięcia się za złe.
- Jasne. Ale ostrzegam, że może się to skończyć tym, że będziesz mi dyktował fragmenty z atlasu, które trzeba przepisać.
Zapraszającym gestem wskazała na deski, na których też miała rozłożone swoje książki, pergaminy i przybory kreślarskie. Już po chwili i panna Meadowes siedziała tam ze skrzyżowanymi nogami, w rękach obracając ołówek.
- Jak nastroje przed sumami?
Henry Lancaster
Henry Lancaster

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptyPią 02 Maj 2014, 19:03

Uśmiechnął się odruchowo, gdy w gratisie dostał dziecinny gest jakim jest rozczochranie włosów. Wzniósł oczy ku niebu jakby chcąc sprawdzić czy tam na górze wszystko w porządku. Nie najlepiej mu szło porozumiewanie się z włosami, tak więc zostawiał je samym sobie. Powinien je nieco skrócić i obciąć, ale jakoś bał się poddać nożycom Laurel.
Uśmiech zniknął na parę chwil, gdy Dorcas wspomniała, że to on jej unikał. Nie było to jego celem. Ogólnie unikał prawie każdego, dopiero od niedawna zdecydował się wyjść do ludzi i zacząć rozmawiać. Gdy tak patrzył na Dorcas, szczerze twierdził, że brakowało mu nieco tych pogawędek na korytarzach czy plotek na temat Upiornych Wyjców. Nie musieli widywać się codziennie ani obiecywać sobie wypadów na kremowe piwo, a i tak Henry uśmiechał się na widok zaprzyjaźnionej gryfonki. Prawdopodobnie jedyna normalna osoba z jego otoczenia. Każdy przyjaciel, kumpel czy siostra mieli nierówno pod sufitem i choć była to zaleta, na dłuższą metę chłopak potrzebował odrobiny normalności, którą zapewnić mu mogła Dor.
Usiadł obok Dorcas i wziął jej książkę z astronomii udając i robiąc mądrą minę, że niby treść jest bardzo ciekawa. Kiwał głową czytając pierwsze zdanie i nic z tego nie pojmując.
- Cóż za interesujący materiał. Kaus Australis jest trzydziestą piątą najjaśniejszą gwiazdą w magnitudo...- poddał się po chwili, twierdząc, że przepisywanie tego typu notatek byłoby ponad jego siły. Mógłby się założyć, że nawet i gęsie pióro by się zbuntowało przeciwko takim przypadkowym zlepku liter, no i cyferek, których nie odważył się nawet w myślach przeczytać. Uniósł głowę i spojrzał na Dorcas z udawaną powagą, jakby rozumiał każde słowo.
- Dobrze o tym wiedzieć! Będę mógł się podzielić tą wiedzą w przyszłości z następnym pokoleniem. - pokiwał głową wciąż udając, że to wszystko proste i jakie prawdziwe. Zaraz się uśmiechnął, przyznając się, że nie zrozumiał ani jednego słowa. Astronomia nigdy nie była jego mocną stroną. Zazwyczaj wieczorami zasypiał, gdy nadchodziła lekcja... na szczęście, już we wrześniu nie będzie musiał się przejmować tym przedmiotem.
- Poprawiłem Nędzny u Lacroix na Zadowalający, także czuję się wybitnie uzdolniony z eliksirów. Sumy zdam perfekcyjnie. - wypiął dumnie pierś, ciesząc się jak dziecko z poprawionego stopnia u takiej psorki. Przerzucił stronicę w książce od astronomii napotykając teraz dziwne gwiazdozbiory i zerknął w stronę gryfonki.
- To prawda co mówiła pani Pomfrey? Leżałaś w szpitalu? Nawet mi nie napisałaś. - z rozżaleniem wypomniał jej, że powinna się do niego zwrócić o wszystko, co dotyczy pierwszego piętra, a konkretnie skrzydła szpitalnego. Wiedział jak uspokoić łóżka, do których eliksirów dodać smaku, by dało się to przełknąć, przynieść ludzkiego jedzenia... Nie znał szczegółów, słyszał mimochodem, że panna Meadowes ledwie wyszła ze skrzydła szpitalnego, a już na jej miejsce przychodzi następny gryfon, ja nie wiem co się dzieje ostatnio z tą młodzieżą....
Dorcas Meadowes
Dorcas Meadowes

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptyNie 04 Maj 2014, 13:04

Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, nieprawdaż? I Dorcas, I Henry byli różni pod względem charakterów, spojrzenia na świat, pasji. Wprawdzie łączyło ich kilka wspólnych elementów, nawet zainteresowań, ale to tylko pojedyncze zębatki. Jako że odnaleźli wspólny język, to te wszystkie trybiki zaczęły chodzić dość płynnie i przez to mogli zarówno milczeć, co krzyczeć na koncercie Wyjców w swoim towarzystwie.
Im dłużej siedziała tak, ze wzrokiem wlepionym w pergamin będący już szkicem większej części gwiazdozbiorów, tym coraz bardziej zaczynała się przekonywać do myśli, że jutro przecież z rana, przed zajęciami z eliksirów, jeśli tylko zmobilizuje się do szybszego wstania z łóżka, znajdzie wystarczająco czasu, aby na spokojnie i pod ciepłą kołdrą dokończyć projekt. Nie wiedzieć dlaczego, ale kiedy Puchon najpierw wyrecytował fragment podręcznika, a następnie to skomentowała, Dor parsknęła cichym śmiechem. Szybko zasłoniła usta, ale wciąż jeszcze cicho chichotała.
- Spokojnie, Henry! Żartowałam z tym przepisywaniem fragmentów tekstu. Wystarczy, jak podyktowałbyś mi która to orbita i ilość księżyców. A w przypadki gwiazd - położenie. Ale to nie dzisiaj.
Zabrała książkę sprzed jego nosa, aby przypadkiem nie zasłaniał się nią i odłożyła na stosik, którym straciła zainteresowanie. Jeszcze jeden dzień zwłoki przecież w niczym jej nie zaszkodzi.
- Naprawdę? Jestem z Ciebie dumna! To ciekawe, że Ci pozwoliła, bo kiedy jeden Gryfon z mojego roku poszedł do niej z pytaniem, czy mu pozwoli jeszcze raz zaliczać ostatnią pracę dla lepszego stopnia to krzyczała tak, że było ją na korytarzach słychać.
Dorcas zmrużyła oczy, jakby coś intensywnie analizowała. Nie napisała mu? Miał rację. Nawet przez myśl jej nie przeszło, aby powiadomić Lancastera o tym przykrym incydencie nad jeziorem. Pacnęła się dłonią w głowę.
- Masz racje. Przepraszam Cię, Henry, że sama Ci o tym nie napisałam. To przez Blacków. Oboje wprowadzają w mojego życie destruktywne pierwiastki i zapominam o wszystkim innym.
Usiadła wygodniej, przodem do chłopaka, a także krzyżując nogi "po turecku". Była mu winna pewne wyjaśnienia, choć niechętnie wracała do tego, co miało miejsce wtedy nad jeziorem. To wszystko było jeszcze zbyt... świeże, a także dało początek przykrym konsekwencjom, stąd też nie napawało optymizmem Dor.
- Cóż. Wygłupialiśmy się, znaleźliśmy się w jeziorze na miarę płytkim gruncie. Nie zdążyłam wrócić jednak na brzeg, gdyż chwyciły mnie druzgotki i jak podejrzewam chciały się pobawić na ich własnych zasadach.
Henry Lancaster
Henry Lancaster

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptyNie 04 Maj 2014, 17:33

Ostatni tydzień poświęcił całkowicie wkuwaniu. Tonął w książkach i często Matt zastawał go w stanie rozkładu, gdy po raz enty powtarzał składniki danego eliksiru czy opowiadał wojnę goblinów. Udało się jednak, miał te dwa dni luzu zanim powróci znowu do nauki. Miał nieco zaległości przez pobyt w szpitalu, ale już je nadrobił. Nie chciał dać teraz nikomu powodu, aby traktować go ulgowo. Rozumiał więc dylemat Dorcas, ale jakoś nie miał zbyt wielu wyrzutów sumienia, że ją odrywa od powtarzania materiału i odrabiana prac domowych. Należało im się te parę chwil spokojnej rozmowy, skoro nie widzieli się tak długo.
Szczerzył się, gdy zabierała książkę i odkładała ją na swoje miejsce - czyli poza pole widzenia. Mógł się poświęcić i dyktować, chociaż byłoby to nadzwyczaj nudne nie tylko dla niego samego, ale i pewnie dla Dor.
- Powiedziałbym, że to mój urok osobisty przekonał Lacroix do pozwolenia poprawy oceny... - od razu się zgrabił urażony nieprawdziwością własnej tezy. - Niestety muszę przyznać, że Odineva się za mną wstawiła. Wiesz, wypadek, szpital, bla, bla. Nie wiem jak mam interpretować, że podczas poprawy Lacroix miała prawie całe czerwone włosy. - przypomniał sobie z przerażeniem, jak zabijała go wręcz wzrokiem. Nie dała mu ani minuty dłużej, ba nawet jednej sekundy na dostawienie kropki czy dopisanie słowa. Potem go lekceważyła i Henry wolał raczej to drugie niż jej spojrzenia. Ta nauczycielka go po prostu przerażała. Wolał nie być zbyt często w jej towarzystwie.
Lacroix odleciała hen daleko, gdy Dorcas wspomniała nazwisko "Black" i słowa "w moje życie". Ożywił się i usiadł również przodem do niej, od razu się uśmiechając podejrzliwie.
- Mówisz Black...? Od kiedy? Z Mattem założyłem się, że jeden z hucnwotów w ciągu tygodnia przejrzy na oczy. Jeszcze nie wiem czy wygrałem... - nagiął nieco prawdy, bo zakład miał miejsce dwa tygodnie temu i Henry definitywnie przegrał. Od razu się ucieszył, że w końcu zaczęło się coś dziać i Dorcas może rozkwitnie po utracie, jaką parę miesięcy temu doznała.
Niestety następne słowa wprawiły go w oszołomienie. Nie spodziewał się druzgotków! A powinien, słyszał o tym plotki, że stały się bardziej agresywne.
- Na brodę Merlina, Dorcas. - odruchowo złapał jej dłonie i jeszcze bardziej podejrzliwie się jej przyjrzał. Wyglądała dobrze, może trochę blado, ale dobrze. Ominęło go takie coś...? Nie wspomniała, nie odwiedził jej. Chociaż może była w tym pewne powinność. Dodałoby mu to dwakroć więcej zmartwień, a od nich starał się jak najdalej uciekać.
- Muszę porozmawiać z prefektem naczelnym. - zmarszczył brwi. - Albo zagonię Matta i zorganizujemy tabliczki z napisem, żeby nikt nie wchodził do jeziora ani na molo. - wyjął różdżkę z kieszeni i narysował w powietrzu prostokąt, a w środku coś, co miało być chyba druzgotkiem machającym szponami. Rysunek stworzony z małych gwiazdek unosił się przed nimi. - Może wmontuje się w to wyjca, żeby każdy to widział i słyszał. - przeniósł spojrzenie na Dorcas. - Myślałem, że to były plotki o tych druzgotkach. Szczęście, że nic ci się nie stało. Jeszcze by tego brakowało. - Henry był wciąż wyczulony na punkcie bezpieczeństwa i ostrożności, szczególnie, gdy chodziło o przyjaciół. Pochłonęły go na chwilę myśli dotyczące takich tabliczek. Tuzin lub pół tuzina namacalnych ostrzeżeń powinno załatwić sprawę.
Dorcas Meadowes
Dorcas Meadowes

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptyWto 06 Maj 2014, 20:24

Dorcas również powinna skupić całą swoją uwagę na nauce, jednakże częściej była bardziej rozkojarzona niż zawzięta w sobie, aby nadrabiać zaległości, a także być przygotowaną do kilku zaliczeń, które dopiero miała przed sobą. Z pomocą przychodziła Lily, z którą jakoś łatwiej szło się w tym wszystkim odnaleźć, a swoje sprawy prywatne zostawić albo za drzwiami biblioteki, albo poza ich sypialnią.
Książki, które pozbierała do kupy, wylądowały w torbie bez dna. Może i nie była wcale chucherkiem, a także nabrała trochę siły w związku z intensywnymi treningami quidditcha, jednakże nadal ciężko jej byłoby unieść tyle tomiszczy pod pachą, toteż Dor korzystała z dobrodziejstwa czarodziejów i ich wynalazków. W ślad za podręcznikami poszły pióra, wcześniej ładnie poskładane pergaminy i jej szkice. Już teraz powtarzała sobie, że da radę wstać jutro wcześniej.
- Czerwień to dwojaki kolor. Symbolizuje albo zawiść, albo pożądanie...
Parsknęła cichym, perlistym śmiechem. Coś, bardzo niewielkie coś, zapamiętała ze znienawidzonych przez nią lekcji wróżbiarstwa. Panna Meadowes nie była stworzona, aby bawić się w odgadywanie przyszłości, temperamentów. Szybko jednak spoważniała, kiedy zaczął dopytywać do Blacka.
- Można tak powiedzieć. To... To trochę skomplikowane. Bo przyjaźniłam się z obojgiem Blacków - i Syriuszem, i Regulusem. A kiedy zdecydowałam się dać szansę na coś więcej sobie i Syriuszowi, ten zaczął się oburzać, że nadal utrzymuje kontakt z jego znienawidzonym bratem. Jeszcze powinnam dodać, że sam Regulus wydaje się być... zawiedziony. Nie ma jednak sensu rozwodzić się nad tym. Sama nie potrafię się odnaleźć w tej zagmatwanej i uciążliwej sytuacji.
Przyznała szczerze, nie widząc sensu zatajać pewnych faktów przez Henrym. Dor była stworzeniem społecznym. Potrzebowała przyjaciół, choć nie była specjalnie wylewną w okazywaniu uczuć bądź przywiązania. Pozwoliła chwycić mu swoje ręce, a także obejrzeć ze wszystkich stron. Na szczęście dość szybko zniknęły z każdej części jej ciała zadrapania oraz stłuczenia. Pozostały pojedyncze siniaki, ale i one zaczynały się zacierać.
- Myślisz, że jak ktoś będzie stał na molo, to wtedy również mogą go sięgnąć?
Dor nie była orłem jeżeli chodziło o wiedzę na temat magicznych stworzeń. Nigdy specjalnie się tym nie interesowała, pamiętała tyle, ile przekazał jej Hagrid podczas obowiązkowych zajęć. Nic więc dziwnego, iż zamierzała dać wiarę osądowi Puchona.
Henry Lancaster
Henry Lancaster

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptyPią 09 Maj 2014, 11:29

Pogoda robiła się coraz ładniejsza i ciężko było wstawać z samego rana. Nawet na zwykłe zajęcia lekcyjne, a co dopiero mówić o poświęcaniu czasu do dodatkowej nauki. Henry jako tako już się przyzwyczaił. Matt nieraz organizował treningi jeszcze przed śniadaniem, gdy boisko było puste, pogoda zepsuta, podczas której ćwiczyli przetrwanie w powietrzu podczas silnego wiatru. Z noszeniem książek nie miał problemów - brał tylko te najpotrzebniejsze i nie przepełniał plecaka innymi bzdetami. Jedno gęsie pióro, dwie rolki pergaminu, trzy tomiszcze i to wszystko. Nigdy nie umiał stworzyć sobie zmniejszająco -zwiększającej torby i zaniechał nawet takich pomysłów, twierdząc, że za dużo z tym zachodu.
Henry wywrócił teatralnie oczami przy wróżbiarskiej sentencji. Kto lubił wróżbiarstwo w tych czasach?
- To była chyba zawiść, że musiała na mnie patrzeć poza lekcjami.- stwierdził gorzko, chociaż nie wyglądał na szczególnie przejętego. Póki nie wchodził w drogę nauczycielce, wszystko szło całkiem dobrze i spokojnie. Nie leciały głowy, nie rozlewała się krew itp.
Wysłuchał słów Dorcas, a minę miał zmarszczoną, bo nie do końca rozumiał i trzeba przyznać, że się zgubił. Przyjaźń w dwoma braćmi i do którego coś czuje? Niestety Lancaster nie był biegły w miłosnych zwierzeniach, ba, był takim kaleką, więc nie mógł pomóc Dorcas w żaden sposób pominąwszy nieśmiertelne stwierdzenie "wszystko się samo ułoży, to kwestia czasu".
- Masz rację, to zagmatwane. - przyznał szczerze, wpatrując się w gryfonkę nieco zmieszany. - Chyba musisz ich pogodzić, to problem się sam rozwiąże. - wzruszył ramionami nie wiedząc co dalej doradzić. Nie znał sytuacji, nie znał osobiście ani jednego z Blacków i też nie było mu ku temu spieszno, mógł więc na ślepo poradzić najprostsze rozwiązanie.
- Wszystko jest prawdopodobne. Druzgotki to sprytne stworzenia wodne. Lepiej dmuchać na zimne. - stwierdził poważnie, planując w głowie rozwiązanie tego problemu. Może po lekcjach znajdzie profesor Odinevę i o tym z nią porozmawia? Henry był pewien, że jego pomysł się przyda. Jeśli z Mattem zasiądą do tabliczek z wmontowanym wyjcem, może wyjść z tego coś skutecznego.
Henry chciał zapytać gryfonkę o wyjście do Hogsmade (można już wychodzić, wystarczyło mieć nową zgodę, co u niego było obecnie małym problemem), ale nie zdążył, bo dzwon nagle wybił godzinę osiemnastą. Puchon jakby zesztywniał, bo właśnie w jego głowie zachodził proces przypominania sobie czegoś strasznego.
- Na gacie Merlina... - wybałuszył oczy na zegar. - Trening trwa od piętnastu minut. Matt mnie zabije. - zerwał się na równe nogi i skoczył szybko po książkę, wymieniając na swoją własną. Nieczęsto zdarzało mu się zapominać o takich sprawach, choć nie wykluczał, że czasami miał problem z pamięcią przez tę dziurę w głowię. Wrócił w dwóch wielkich krokach do Dorcas, podrygując w miejscu.
- Wyśle ci sowę, okej? Można wychodzić do Hogsmade. A teraz życz mi powodzenia, bo Finniganowie poślą na mnie tłuczki, bo jestem spóźniony. - rzucił się szybko do drzwi. - Cześć! - i przeskakując co drugi stopień schodził na dół ile sił w nogach. Miał również zaległe treningi, nie mógł spóźniać się i przegapiać. Nie zawsze było wolne boisko, nie mogli pozwolić sobie na niedociągnięcia. Dlatego Puchon pędził niczym strzała po schodach, przy okazji przeklinając fałszywe stopnie. Chyba gdzieś mignęła mu Soleil, ale nie miał czasu się zatrzymać, gdyż biegł na łeb na szyję do szatni.

[zt]
Soleil Larsen
Soleil Larsen

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 10 Maj 2014, 21:52

Soleil kontynuowała swoje spacery po Zamku, choć od czasu spotkania z Henrym nie zapuszczała się już do Zakazanego Lasu. Nie czuła z resztą takiej potrzeby, bo dopiero kilka dni minęło od jej spotkania z testralami i jeszcze kilka ich musiało upłynąć, zanim ponownie by zatęskniła. Inaczej się sprawa miała z Lancasterem, ale w tym przypadku Sol nie miała na rzeczy równie klarowanego jak przeważnie spojrzenia. Sama nie wiedziała do końca co o tym wszystkim myśleć i czego się spodziewać. Puchon był dla niej miły jak zwykle, częściej chyba nawet zjawiał się gdzieś obok, ale ograniczali się właściwie do spotkań w Wielkiej Sali, czy na zajęciach. Gryfonka nie naciskała na niego, nie chciała z resztą żadnych wyjaśnień. Nie wspominając już o tym, że zielonego pojęcia nie miała jak to powinno wyglądać i czy przypadkiem właśnie nie tak, jak było. Przypuszczała, że wyjaśni się to w najbliższym czasie, a przynajmniej ureguluje, bo wypracują taki wzajemne do siebie stosunek, który będzie dla nich najwygodniejszy i równocześnie satysfakcjonujący. Sol starała się o tym zbyt wiele nie dumać, a jednak myślami wciąż wracała do tamtego spotkania i tamtych pocałunków. Nie wiedziała jakim cudem Lancaster mógł od wrzasków i oskarżeń przejść tak gładko do wyznań, ale nie miała nic przeciwko. Choć ona była raczej stała w swoich emocjach (cóż, wieczny optymizm jakoś jej się nie nudził), to wiedziała, że inni bywają nieco bardziej zmienni.
Pochłaniały ją poza tym także inne kwestie, starała się odnaleźć oprawcę chłopaka i wpadła na pewien pomysł, ale do tego był jej potrzebny Henry. I to w takim humorze, który nie wykluczał rozmowy o "wypadku", jak zwykł on nazywać tortury. Nie spodziewała się, że nastąpi to w najbliższym czasie, a jakoś nie mogła w sobie odnaleźć cierpliwości. Tytan okazał się całkiem dobrym rozmówcą w takich chwilach, wiedziała, że wie więcej niż mówi, ale i tak potrafił wytknąć luki w jej rozumowaniu i naprowadzić ją na właściwy szlak. Czasem podejrzewała, że on wie kto jest za to wszystko odpowiedzialny, ale bała się go zapytać wprost. Pewnie także dlatego, że gdyby poznała to imię i nazwisko, nagle stanęłaby przed decyzją, która mogłaby zaważyć na jej całym życiu. Czy nienawidziła go dość, aby móc go skrzywdzić? Nie, nie zastanawiała się na tym, czy byłaby dość potężna aby to zrobić, pewne rzeczy dało się obejść za pomocą pomysłowości, nie była pewna natomiast, czy stojąc przed człowiekiem, nawet takim, który skrzywdził kochaną przez nią osobę, potrafiłaby z rozmysłem zadać mu ból.
Pogrążona w głębokim zamyśleniu przemierzała korytarze i schody, nie zatrzymując się ani na chwilę i nie zauważając płynącego czasu. Kiedy w końcu stanęła przed zakurzonym gobelinem wiszącym na ścianie jednej z wież, zamrugała jakby ją wytrącono ze snu. Prawie nie zauważyła, że minął ją pędzący w sobie tylko znanym kierunku Henry, on także najwyraźniej nie zarejestrował jej obecności, albo nie miał zwyczajnie czasu się przywitać. Po chwili wahania ruszyła dalej, aby po chwili zacząć się wspinać po krętych, wąskich stopniach prowadzących do obserwatorium. Okrągłe, przeszklone pomieszczenie nie było puste, czego się z resztą spodziewała. Myślała, że Lancaster przed czymś bądź kimś ucieka, jednak kiedy dostrzegła stojącą gdzieś w głębi Dor, musiała zrewidować swoje podejrzenia.
-Witaj, Dorcas Meadowes. – odezwała się do niej pogodnym tonem pokonując dzielącą je odległość. Być może nie znały się zbyt dobrze, ale Słoneczko miało dużo szacunku do starszej koleżanki. No i potrafiło doskonale rozpoznawać, kiedy ludzie się czymś martwili. A to, co malowało się na twarzy Gryfonki, zdecydowanie nie było beztroską.
Dorcas Meadowes
Dorcas Meadowes

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 17 Maj 2014, 18:59

- Pogodzić obu Blacków? Szanse powodzenia co do takiego przedsięwzięcia są mniej więcej równe z tym, że uda Ci się wyjść cało z wyprowadzania Kła na spacer.
Stwierdziła, przyznając sama przed sobą, że szczerze powątpiewa, aby miała w sobie na tyle samozaparcia, co by doprowadzić do spokojnej rozmowy pomiędzy jednym i drugim. Przy okazji użyła dość barwnego porównania, nawiązując do ich przygody sprzed roku, kiedy to schorowany Hagrid nie był w stanie podołać swoim obowiązkom i Henry zgodził się mu pomóc z dobroci serca. Do tej pomocy dołączyła Dor, głównie ze względu na przyjaciela. Jakkolwiek się to nie skończyło, wspomnienia na długo będą nękać jej świadomość. Zwłaszcza te, które obrazowały ile siły oraz nerwów kosztowało ich okiełznanie Kła. Na szczęście Henry postanowił nie drążyć niewygodnego tematu.
- Wydały mi się bardziej krwiożercze, niż inteligentne, nie mniej możesz mieć...
Resztę słów Dor skutecznie zagłuszyły bijące dzwony. Podniosła głowę, zdając sobie sprawę, że przesiedziała już w tej swoistej samotni całe popołudnie i jakoś nie brakowało jej głośnych korytarzy bądź przeludnionego dormitorium. Kiedy wróciła spojrzeniem do Puchona, ten wydawał się być bledszy.
- Trening? No ładnie. Ale jeśli się pośpieszysz, być może ominie Cię sama rozgrzewka.
Ciężko było ukryć Dor rozbawienie, gdyż rzadko kiedy widziała Henry'ego w takiej sytuacji. Zawsze poukładany, ale przede wszystkim punktualny. Przysłoniła usta dłonią, nieskutecznie próbując zdusić chichot cisnący się jej na usta.
- Jasne! Nie ma sprawy! Biegnij już, a ja będę trzymać kciuki!
Dla potwierdzenia swoich słów pokazała mu zaciśnięte pięści. Meadowes śmiejąc się w duchu, odprowadziła Lancastera spojrzeniem. Na szczęście ten nie wpadł na żadną ławkę, ani też nie uderzył o żaden teleskop. Po chwili podniosła się z miejsca oraz przeciągnęła się leniwie, czując, jak bolą ją miejsce od dłuższego tkwienia w jednej, pochylonej pozycji.
Kiedy do środka weszła Soleil, zastała Dor zbierającą resztę książek z ziemi. Te grzecznie lewitowały do jej torby, choć pióro musiała sama złapać, gdyż temu najwyraźniej gdzieś było śpieszno. Obejrzała się w stronę Gryfonki, automatycznie odwzajemniając jej uśmiech. Rozjaśniło to jej zmęczony wyraz twarzy.
- Cześć, Soleil. Niebo jest czyste, zapewne będzie idealnie widać gwiazdy jak już się ściemni.
Zagadała, właściwie bez konkretnego celu.
Soleil Larsen
Soleil Larsen

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptySob 17 Maj 2014, 20:03

Sol była poniekąd oczami Hogwartu. Stojąc z boku widzi się znacznie więcej, niż kiedy pozostaje się w centrum uwagi i akcji. Aż dziw, że dotychczas nikt nie oskarżył jej o przynależność do redakcji Lustra, ale może wyglądała po prostu zbyt niepozornie. Albo była zbyt dziwna, albo nie podejrzewano jej o umiejętność pisania jadowitych artykułów, co byłoby najzupełniej uzasadnione, biorąc pod uwagę jej charakter.
Syriusz Black był jedną z osób, którym przyglądała się najczęściej. Dlatego, że zawsze wydawał jej się interesujący, głęboki i tak bardzo spętany różnymi ograniczeniami, których część narzucał sobie sam. Poza tym od czasu rozmowy w Zakazanym Lesie czuła do niego dodatkowo sporą sympatię, bo nie potraktował jej jak szalonej dziwaczki i jeśli mogła wnioskować cokolwiek po jego związku z Dor, wziął sobie jej słowa do serca. Ale teraz czuła się trochę za starszą Gryfonkę odpowiedzialna. Oczywiście, że nikt jej nie zmuszał do bycia z Łapą, a poza tym Black w końcu przejrzał by na oczy i bez pomocy Słoneczka, ale widząc cienie pod oczami koleżanki, Sol zrobiło się odrobinę przykro. Słyszała o całej akcji, która miejsce miała nad jeziorem i potrafiła domyślić się znacznie większej ilości szczegółów, niżby ja o to podejrzewano.
-Boginie lubią chodzić na obcasach, stąd te dziurki w nieboskłonie. Mam szansę patrzeć na jasność, w której oni żyją. - powiedziała cicho, podchodząc do wielkiego okna i muskając opuszkami palców szybę. Przez chwilę widziała blade odbicie swojej twarzy, ale zaraz potem skoncentrowała się na zachodzącym słońcu, które rzucało krwawe promienie na drzewa, trawy, jezioro i nielicznych uczniów.
-Wiesz Dorcas, nie ma rzeczy niemożliwych. - stwierdziła poważnie. Nie, nie czytała jej w myślach i choć być może miała na myśli pogodzenie Blacków, prawdopodobnie po prostu było to coś, co nagle przyszło jej do głowy i czym chciała się z kimś podzielić.


Ostatnio zmieniony przez Soleil Larsen dnia Pon 19 Maj 2014, 09:48, w całości zmieniany 1 raz
Dorcas Meadowes
Dorcas Meadowes

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium EmptyNie 18 Maj 2014, 14:03

Sol, słusznie w ocenie Dor nazywana Słoneczkiem, była personą po prostu... oryginalną. Momentami zazdrościła jej pogody ducha i tego niepoprawnego optymizmu, który kłóciłby się z racjonalnym umysłem Dorcas. W porównaniu do młodszej koleżanki, Meadowes dość twardo stąpała po ziemi. Wszelkie fantazje były piękne na papierze, ale jakoś nigdy nie przekładała ich na realne życie. Nigdy też nie uważała Soleil za dziwaczkę, mówiącą o bzdurach i rzeczach tak abstrakcyjnych, że aż śmiesznych. Taka była jej natura, na swój sposób intrygująca.
Kiedy wspomniała o swojej wizji gwiazd, Dor odruchowo skierowała głowę w stronę okien wychodzących na wyższe pejzaże okolicy Hogwartu. Niebo wyścielone było różowym puchem, w który wtulało się słońce zachodząc za horyzont. Nie wiedziała dlaczego tak po prostu odłożyła torbę na jakąś wyższą szafkę, którą miała akurat pod ręką i podeszła do Sol, także wpatrując się w świat za szybą. Niby patrzyły się w te same rzeczy, a jednak dla każdej wymalowane one były inaczej.
- Sama chętnie pobiegałabym po nieboskłonie.
Przyznała po chwili milczenia z jej strony. Skrzyżowała obie ręce na wysokości piersi, cicho wzdychając w duchu. Zatęskniła za uczuciem beztroski, odkąd ostatnie wydarzenia zaczynały ją przygniatać swoim ciężarem.
- Myślisz? Czasami mam wrażenie, że większość z tych, których doświadczam, są raczej sytuacjami o ograniczonym rozwinięciu. Idziesz tak, albo tak. I nie ma możliwości pobocznych.
Nie miała niczego konkretnego na myśli. Dzieliła się z dziewczyną swoimi przemyśleniami, ponieważ sama ta rozmowa skłaniała do pewnych refleksji.
Sponsored content

Obserwatorium Empty
PisanieTemat: Re: Obserwatorium   Obserwatorium Empty

 

Obserwatorium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Wieże
-