IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Zamek Rodu Grossherzog [RFN]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Katarina Vento
Katarina Vento

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptyPią 07 Gru 2018, 03:11

Spoiler:
 
Gilgamesh von Grossherzog
Gilgamesh von Grossherzog

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 00:31

Spoiler:
 
Katarina Vento
Katarina Vento

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 01:17

Spoiler:
 
Gilgamesh von Grossherzog
Gilgamesh von Grossherzog

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 01:54

Spoiler:
 
Katarina Vento
Katarina Vento

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 02:19

Spoiler:
 
Gilgamesh von Grossherzog
Gilgamesh von Grossherzog

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 02:45

- Niezmiernie miło mi poznać
Gross od razu wyczuł że coś jest nie tak, a może nawet nie "nie tak" a wręcz inaczej. Bardzo często niewiasty były na niego wściekłe, więc bez problemu potrafił to rozpoznać. Nawet jeśli się jeszcze nie odezwały. Z trudem powiązał fakt z kartami - ano tak, jak wstał to sobie coś tam układała. Pewnie chodziło o to całe wróżbiarstwo czy coś. W sumie fakt, karty mogły ulec zniszczeniu. Swoją drogą coś go uwierało. Zauważył że do jego uda przykleiła się jedna z kart. Ciekawe. Zanim jej odpowiedział, postanowił zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, zarzucił na siebie jeden z ręcznie tkanych szlafroków, w stylu Hefnera, chowają kartę w rękawie. Nie, wcale nie zamierzał oszukiwać w pokera. Po drugie przywołał skrzata ręką i przekazując mu kartę (uprzednio upewniając się że dziewczyna nie widzi) mruknął do niego:
- Besorge mir ein identisches deck. Sofort
Tylko tyle, napełnił jednak swój głos specyficzną, groźną nutką. Gdy wydawał rozkazy tym tonem, skrzaty doskonale wiedziały że to nie ma być zrobione na już, tylko na wczoraj - to bardzo ułatwiało im kontakty na linii pan-sługa. One wiedziały które rozkazy były ważniejsze, a on zaś mniej musiał je karać. Uczciwe, prawda?
- Faktycznie, nie znasz niemieckiego - odezwał się w końcu do niej - Powinnaś zastanowić się nad nauką tego języka. Większość materiałów które mogą Cię zainteresować, są właśnie po niemiecku. To będzie dość upierdliwe czytać to ze słownikiem czy tłumaczem. - dodał spokojnie zanim przeszedł do meritum.
- Szczerze mówiąc, nie wiem co lubisz jeść. Może jakieś wskazówki? Są tu różne dziwne rzeczy, jeśli o to chodzi. Od klasycznej dziczyzny, poprzez kawior, ostrygi, raki, ten dziwny japoński przysmak zwany sushi, aż do francuskich żab i ślimaków. Chociaż tych ostatnich bym nie polecał. Może jakieś preferencje? - spytał, starając się zająć ją na chwilę rozmową. Sam nie musiał zaglądać w kartę, doskonale wiedział co chce zjeść.
- Mam tu też wschodnie żarcie, jeśli Cię interesuje, także wątpię by cokolwiek Cię ograniczało. Domyślam się jednak, że karta alkoholi jest Ci również niepotrzebna - dodał spokojnie. Zapalił papierosa, jednakże już po kilku chwilach pojawił się tu skrzat o dumnym imieniu Gestank (czyli tłumacząc dosłownie, fetor) wręczając coś Gilgameshowi. Chłopak położył to przed Katariną. Była to oczywiście talia kart, jeśli się nie mylił - dokładnie taka sama, jaką przed chwilą jej zniszczył. Z jej pomocą naturalnie. Jeśli do tamtej miała sentyment i zamiennik jej nie interesował, to już jej problem - on i tak postarał się bardziej, niż kiedykolwiek do tej pory, zważając na to że ta relacja już została skonsumowana i w sumie on to równie dobrze mógł nie robić już nic. A tu proszę, śniadanie, upominek.
- Mam nadzieję że to adekwatna rekompensata? - spytał jeszcze, unosząc lekko brew, zaciągając się i strzepując popiół na podłogę. Nim jednak popiół dotknął posadzki, jeden ze skrzatów pośpieszył oczywiście z popielniczką. Tym razem nie zamierzał ich karcić za nic - poradziły sobie bardzo ładnie i bardzo na czas, niech mają swoją wielką chwilę.
Katarina Vento
Katarina Vento

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 03:19

Wzięła dodatkowy głęboki oddech przymykając na chwilę oczy, po czym wróciła spojrzeniem do karty dań. Klęła na siebie w duchu niepomiernie, jej umysł właśnie zalewały obelgi kierowane do samej siebie - jak mogła dopuścić do czegoś takiego? Czy seks aż tak wyłączał jakikolwiek dopływ tlenu do jej mózgu? Jeśli tak to może jednak wróżby z sennika były właśnie sprawiedliwością Bytu i należał jej się najgorszy koniec.
Odłożyła menu, nie siląc się jednak już na żaden uśmiech, choćby najlżejszy.
- Zapewne masz rację, muszę zapamiętać, by ustalić sobie kilka dni w tygodniu na naukę. Poza tym dodatkowy język w arsenale sam w sobie jawi się użytecznie, choć brzmienie ma mało przyjemne, ale do takich drobnostek można przywyknąć. - skwitowała, po czym upiła łyk wody, która nagle znalazła się w szklance nieopodal. Naprawdę zaradne te skrzaty, szczególnie, że zaczynało ją suszyć po tym wczorajszym whisky. Żeby nie kończyć festiwalu głupot to utrata ukochanej talii sprawiła, że z Katariny zniknęła cała przyjemność ostatnich chwil spędzonych w tym miejscu i być może wyglądało to wybitnie niekulturalnie będąc u kogoś w gościach, jednakże nie przejmowała się tym. Było drastycznie mało rzeczy,do których Krukonka się przywiązywała, więc utrata takowej i to przez głupotę, o którą normalnie by siebie nie podejrzewała wypalała niewidzialną dziurę w jej jestestwie. Już nawet nie zwracała uwagi na to, co Grossherzog mówił do skrzatów, skoro i tak nie posiadała obecnie widoków na zrozumienie znaczenia ukrytego za barierą językową.
- W takim razie skoro mam nieograniczony wybór to wybieram spaghetti al pomodoro. Skorzystam z klasyki wpojonej przez ojczyma. - rzuciła neutralnym tonem, upijając kolejny łyk wody. - Do tego wino. Czerwone, półwytrawne, najlepiej cabernet sauvignon.
Na chwilę wstała, by odsunąć się nieco od stołu i przeczesać długie, mocno splątane po intensywnych zabawach włosy. Chwała za szczotki trzymane w torbach. Kiedy z powrotem zasiadła na swoje miejsce aż otworzyła szeroko oczy ze zdumienia, kiedy jej wzrok padła na identyczną talię kart jak ta, którą dopiero co pochowała w sakiewce. Nadal w szoku sprawdziła kilka pierwszych kart i nie miała wątpliwości. Jak dwie krople wody, gdyby nie fakt, że ta aż pachniała nowością. Ciężar w żołądku zniknął, gdy odwracała powoli głowę w stronę Gilgamesha. Nim zdążyła choćby pomyśleć zerwała się na równie nogi, doskoczyła do Grossherzoga i zarzucając mu ręce na szyje przytuliła mocno. Aż ją mięśnie twarzy bolały, tak szeroko się uśmiechała. Kontynuujemy festiwal, albowiem dziewczyna prawie się popłakała z tej radości.
Zaraz szybko wróciła na swoje miejsce i jeszcze raz spojrzała na karty, przetasowując je w dłoniach. Nowiutkie, wspaniale dawały się układać w wyćwiczonych dłoniach Krukonki.
- Dziękuję. Zapamiętam ten gest. - powiedziała, gdy fala entuzjazmu opadła, choć na ustach Katariny wciąż widniał uśmiech, a radość w oczach aż iskrzyła. Ponownie spojrzała na Grossa. - W zamian za to mogę zaproponować horoskop. Przyjaciel, wróg i tak dalej. Rozdziewiczenie kart.
Miała tylko szczerą nadzieję, że chłopak jej nie odmówi, bo znikające uczucie szczęście drugi raz pod rząd w tak krótkim czasie będzie już nie do odratowania. Vento bardzo szybko zamykała się w sobie, szczególnie, gdy w grę wchodziła jedna z najważniejszych rzeczy w jej życiu, czyli wróżbiarstwo. Nawet Gilles de Jeż na chwilę przydreptał, poniuchał prezent, tyknął ryjkiem i fuknął z aprobatą. Jako iż znała go dłużej niż dwa dni wiedziała, że to jest moment podnoszenia jeża i przekładania go bliżej jedzenia, bo ten zrobi chrzest bojowy nowemu nabytkowi swoimi ząbkami. Lub moczem. W tym wypadku nie miał instynktu zachowawczego albo korzystał z dobrego serca dziewczyny względem zwierząt.
Gilgamesh von Grossherzog
Gilgamesh von Grossherzog

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 04:07

Dopiero oczekując aż skrzat wykona polecenie, mógł zauważyć jak bardzo taka pierdoła jak karty mogła być dla niej istotna. To było wręcz zaskakujące - z tej energicznej, pełnej wigoru i chęci do nacieszenia się swoim towarzystwem niewiasty, zamieniła się w beznamiętnego, pozbawionego chęci do dalszych uciech kartofla. Grunt że Gross nie wiedział o czym myślała - gdyby miał taką łatwość w czytaniu cudzych myśli jak autor, to po pierwsze miałby zbyt łatwo, a po drugie poczułby się wręcz oburzony. Na szczęście tego nie potrafił, a i dobrze, bo oburzony księciunio to najgorsza menda i zołza jaka istnieje, a tak to mamy całkiem pozytywną kontynuację.
Jej zamówienie musiało i tak poczekać, ponieważ mimo wszystko to jego rozkaz tutaj miał jakiekolwiek znaczenie, bowiem choćby rozkazał skrzatom wypełniać cudze zachcianki, to zawsze znajdą sposób jak się wykręcić jeśli ten ktoś nie był z krwi Grossherzogów. A on za bardzo nie mógł w tej chwili wydawać żadnych rozkazów, bo właśnie mu na szyi jakieś dziewczę wisiało, więc ciężko mu było w sumie robić cokolwiek. Nie żeby było to ogromne obciążenie, ale pozwolił jej się w siebie wtulić, ba, nawet sam ją objął. Przy ich różnicy gabarytów prawie się poczuł jakby był jej ojcem - przez ten pryzmat to co robili zeszłego wieczoru i o poranku, przez moment wydawało mu się wręcz obrzydliwe, ale szybko wypchnął ten idiotyczny pomysł z głowy.
- Horoskop? Jasne, chętnie i tak musimy przez chwilę poczekać na jedzenie, bo akurat tego nie da się wyczarować - odparł, szczerze mówiąc nie do końca przekonany czy na pewno jest mu to niezbędne. Uznał jednak że skoro już ustalił że zamierza z nią nawiązać relacje nie tylko seksualne, to musiał sobie zaskarbić jej sympatię, a wróżbiarstwo najwyraźniej było dla niej niesamowicie ważne. Zresztą nie musiał się z nią zgadzać na ten temat - wystarczyło że nie krytykował, prawda? A tak to dziewczyna zajmie mu czas oczekiwania. Machnął ręką, a skrzaty już bez niezbędnego polecenia przygotowały mniejszy stolik kawałek dalej, okryty czerwono-czarną narzutą, z oczami w piramidkach na krańcach.
- Für ein Mädchen spaghetti mit tomatensauce und zweihundert jahre alter cabernet sauvignon. Für mich rindfleisch im teig, tintenfischsushi, rührei und speck, kaviar, auflauf mit lammfleisch und starkes bier - rzucił tylko krótko, zastanawiając się co jest nie tak z tymi cholernymi Krukonami - przecież śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a ona z rana tylko ten swój makaronik zamierzała wsunąć? Może wstydziła się że nadużyje jego gościnności czy coś równie głupiego? Nieważne, niech je co uważa, on jej oferował. Przysiadł się do stolika wróżenia, oczywiście przedtem odsuwając Katarinie krzesło i dosuwając. Nawet jeśli na co dzień nie było tego widać i mało kto to zauważał, to miał jednak po coś te lekcje etykiety, prawda? No.
Katarina Vento
Katarina Vento

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 EmptySob 08 Gru 2018, 15:15

Ciepłe uczucie radości mościło się wygodnie wewnątrz Krukonki, gdy jej propozycja spotkała się z aprobatą. Już prawie nie pamiętała tego uciążliwego przygnębienia sprzed kilku chwil, choć tak jak mówiła - nie zapomni Gilgameshowi tego miłego gestu, do którego w żaden sposób nie był zobowiązany. Z jednej strony dziwiło ją takie zachowanie, z drugiej zaś wytłumaczyła sobie to tym, że najwyraźniej fizyczne uciechy łagodziły obyczaje i nawet w Ślizgonach potrafiły wywołać ludzkie odruchy. Stereotypy stereotypami, ale nie dało się zaprzeczyć, że po świeżo spotkanym wychowanku Domu Węża niewielu by się spodziewało czegoś takiego.
Chwyciła nowe karty z pewną dozą namaszczenia i również się przesiadła, uprzejmym skinieniem głowy odpowiadając na akt dobrego wychowania ze strony Grossherzoga. Pamiętając szereg najróżniejszych, choć głównie negatywnych plotek, które docierały do jej uszu przez ostatnie lata w Hogwarcie w życiu nie uwierzyłaby, że będzie sympatycznie spędzać czas z taką a nie inną osobą. Zerknęła na narzutę, przesuwając palcami po wzorze.
- Ciekawy motyw. - skwitowała tylko, po czym zabrała się za tasowanie kart. Trwało to nieco dłużej, gdyż Katarina chciała się nacieszyć tym z jaką łatwością nowa talia dawała się mieszać w jej zręcznych palcach. Dodatkowo dawała sobie chwilę na uspokojenie myśli, wyrównanie tętna i oddechu. Przymknęła oczy wsłuchując się w szum własnej krwi, a rysy jej twarzy wyrażały najwyższe skupienie i odprężenie mięśni. Wróciła do swojego naturalnego wizerunku osoby bez zbędnych emocji, trzeźwo myślącej w każdej możliwej sytuacji. Rozchyliła w końcu powieki, a z przygotowanej już talii zaczęła wyciągać kolejne informacje płynące z gwiazd.
- Po kolei zatem.

Przyjaciel: Waga
Wróg: Panna
Kompan do picia: Skorpion
Kompan sportowy: Panna
Nauczyciel: Rak
Ukryty nieprzyjaciel: Wodnik
Bratnia dusza: Skorpion
Kochanek: Wodnik
Partner: Strzelec
Romans: Ryby
Współpracownik biznesowy: Rak
Nemezis: Bliźnięta

Patrząc na efekt swojej wróżby odruchowo zwracała uwagę na własny znak zodiaku w obecnej konfiguracji. Towarzysz alkoholowy miałby pewną zasadność, bo nie była fanem trunków wysokoprocentowych, ale wczorajsze whisky bardzo dobrze jej się już kojarzyło. Poza tym coś jej mówiło, że ten brunet przed nią może w siebie wlać niezmierzone ilości substancji odurzających i wykazać się zaskakującą siłą woli. Najwyżej mogła zostać tym miernikiem, który w odpowiednim momencie stwierdza "już wystarczy, trzeba cię położyć spać, to krzesło ci nie odpowie na zagadki polityczne".
Coś drgnęło w podbrzuszu i na wysokości klatki piersiowej, gdy zauważyła rubrykę bratniej duszy. Tylko stan skupienia, w który wprowadziła się przed wróżeniem uchronił ją przed rumieńcem, choć miała wrażenie, że końce jej uszu są dziwnie gorące. Odsunęła swoje myśli w zgoła inną stronę, wewnętrznie parskając śmiechem na wyobrażenie dozgonnej przyjaźni między Grossherzogiem a takim Dwayne'em. Nie, to zdecydowanie nie chodziło o Puchona. Czas mógł zmienić wiele rzeczy, ale bez przesady.
- Tak więc to wygląda. Żeby określić pełną skuteczność musiałabym wyłożyć tę samą wróżbę jeszcze dwa razy. Nadal jednak większość powinna być adekwatna.
Sponsored content

Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Zamek Rodu Grossherzog [RFN]   Zamek Rodu Grossherzog [RFN] - Page 3 Empty

 

Zamek Rodu Grossherzog [RFN]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Inne Magiczne Miejsca
 :: 
Świat
 :: Blok Wschodni
-