IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Ben Watts
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 832
Skąd : obrzeża Oban, Szkocja

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pon Maj 11, 2015 12:14 am

Ben spodziewał się całego wachlarza potencjalnych reakcji na swój „reprezentatywny-inaczej” stan. Śmiechu, wyszydzania, złośliwości, być może złości, że brudził w ukochanej klasie pana profesora, a brokat zdawał się czasem cięższy do zmycia niż zaschnięta krew. Drobinki właziły wszędzie, w najmniejsze zagłębienia i rysy, by po kolejnym miesiącu jeszcze wylatywać na zewnątrz przy gwałtowniejszym podmuchu wiatru. Szkot nie zdziwiłby się, gdyby do końca semestru zdarzyłoby mu się wymywać błyszczące okruchy z włosów i zza uszu. Całe szczęście, że ciasno zawiązał krawat pod szyję, gdyby coś dostało się pod ubranie, nastąpiłaby apokalipsa na małą skalę. Brokatowy armagedon, niemy krzyk przerażenia z milionów gardeł.
Dłuższe spojrzenie nie stanowiło w gruncie rzeczy takiej złe reakcji. Z otwartą, wzmożoną uwagą Krukon radził sobie o dziwo o wiele lepiej niż z ukradkowymi spojrzeniami, czy maskowanym usilnie śmiechem. Za to na samym wstępie nieznajome rude dziewczę zaskarbiło sobie dyskretnego plusa. Jej koordynacja bez udziału wzroku przy pakowaniu plecaka była na swój sposób fascynująca. Wiedział, że wyglądał co najmniej dziwnie, ale czy błyszczący dodatek zmieniał go w na tyle interesujący obiekt obserwacji, by nie patrzeć na to, co się aktualnie robiło?
Para jasnych brwi uniosła się lekko, gdy padł pierwszy komentarz – niekoniecznie złośliwy, ale podszyty cichą nutą drobnej szpili wbijanej gdzieś dyskretnie w bok, by podrażnić, a nie faktycznie zranić. A więc to tak.
- Możemy uznać, że tak, ale proszę nie kazać mi tego powtarzać – zaczął, czując jak poirytowanie wywołane niedawnym atakiem Irytka nieco się rozmywa. - Następnym razem postaram się o szampana, lepiej oblać się nim niż tym – uniósł ręce, posyłając w powietrze kolejną lśniąca chmurę. Gdyby w klasie znajdował się jakikolwiek inny profesor, a nie Sebastian Machiavelli, w życiu nie pozwoliłby sobie na swobodniejszy komentarz tego typu w jego obecności. Grono pedagogiczne z reguły uważało uczniowskie żarty za poniżej poziomu, samemu zachowując się często, jakby połknęło kij, albo miało na karku więcej niż wskazywałaby metryka.
Z jakiego powodu jednak rudowłosa panna ciągnęła za sobą walizkę i plecak, skoro najwyraźniej podeszła tylko po to, by się przywitać?
- Ben – odparł, ściskając jej dłoń zabandażowaną ręką. Nie wypadało, żeby witał się lewą, a nie stanowiło to na tyle wyczerpującego zajęcia, by wywołać faktyczny, nieznośny ból. Do drobnych ukłuć podobnych szpileczkom pojawiającym się w różnych momentach dnia już się przyzwyczaił i nie były zbyt uciążliwe. Gdyby nie był tak zajęty odwzajemnianiem uważnego spojrzenia ładnych, czekoladowych oczu pewnie zauważyłby, że do jasnej skóry dziewczyny przylgnęło nieco różnobarwnych drobinek. W miarę tego jak mówiła, linia ust Krukona wykrzywiała się w coraz szerszy łuk, tworząc w jednym z jego policzków niewielkie wgłębienie. Watts łatwo się uśmiechał, ale były to raczej delikatne, może nieco nieśmiałe wygięcia warg. Jak dotąd tylko Samowi tak łatwo udawało się z niego wyciągnąć tak szczerą reakcję i gdyby się nad tym zastanowić, było to nieco przerażające.
- Nie mogę się doczekać – stwierdził tylko, wykonując drobne skinięcie głową. To oczywiste, że przy nauczycielu niczego nie obieca. A zresztą, może Hristina tylko żartowała? Coś małego i cichutkiego ukrytego za uchem Szkota podpowiadało jednak, że chyba nie. Stażystka runów zdawała się tworzyć idealny komplet z niekonwencjonalnym nauczycielem prowadzącym tego przedmiotu. A skoro o nim mowa... Po coś przecież wysłał tę sowę? Utkwił więc w mężczyźnie pytające spojrzenie, mając nadzieję, iż tyle wystarczy, by przypomnieć mu, że miał jakąś informację do przekazania.

_________________



I'm the ocean, I'm the sea
                       there is a storm inside of me



Zobacz profil autora
Hristina Georgiew
avatar
Stażysta
Data przyłączenia : 28/04/2015
Liczba postów : 59
Skąd : Bułgaria

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie Maj 17, 2015 3:37 pm

Opcje były dwie - obrażona primadonna lub speszony, biedny żuczek. Przynajmniej tak sądziła, patrząc na krukońską kulę dyskotekową, która najwyraźniej nie wiedziała kiedy przestać imprezować. Prefekt mile ją zaskoczył, gdy wykazał się poczuciem humoru i dystansem do sytuacji, która najwyraźniej nie należała do najbardziej komfortowych. Brokat wydawał się być przylepionym wszędzie, w tym na twarzy i we włosach, co pewnie irytowało. Wolała nie myśleć w jak nieciekawej sytuacji znalazł się ów uczeń, jeżeli błyszczące drobinki dostały się głębiej. Nie dlatego, że było jej go szkoda, jakby nie patrzeć stanowili dla siebie dwójkę obcych ludzi, a jej miłosierdzie nie pasowało(przynajmniej to nieuzasadnione). Sęk w tym, że zastanawiając się nad takimi detalami mogłaby parsknąć śmiechem na tyle głośno, by zniechęcić do siebie Krukona. Na obecną chwilę był niczego sobie no i robił za łącznik z resztą domu, więc lepiej było utrzymywać chociaż względnie pozytywne stosunki.
- Szampan też nieźle, ale wódkę przyjmę z większym entuzjazmem. - uśmiechnęła się czarująco, zauważając ukradkiem bandaż na prawej ręce. - Te imprezy muszą być faktycznie dzikie, co? - dodała z wyrazem twarzy pasującym do wesołego dziecka, które właśnie przeżywało najlepsze chwile swojego życie knując żart dla sąsiadów. Zadziwiające jak swobodnie mogli rozmawiać o takich rzecz w towarzystwie nauczyciela stojącego kilka metrów dalej. Skoro prefekt nie miał przed tym oporów to by znaczyło, że Sebastian był tak wyluzowany, za jakiego go miała.
Ale, ale - Ben nie zjawił się tutaj, by oświetlić swym blaskiem salę lekcyjną, a z o wiele ważniejszego powodu. Jej pokój, czyli miejsce, w którym będzie od tego dnia spać, czytać i kląć na uczniów sprawdzając ich zadania domowe. Oby ściany w tym zamczysku wykazały się grubością, bo momentami Bułgarka operowała takim słownictwem, że niejednemu Anglikowi by uszy zwiędły, odpadły i uciekły do królowej, błagać o litość.
- Skoro już stoimy oboje zwarci, gotowi i lśniący jak kryształowy kieliszek wódki w słońcu to możesz mi pokazać moje nowe lokum. - powiedziała do blondyna, nie dając mu żadnego pola do manewru. Nie nachodzi się, a przy okazji może go wypyta o ciekawostki związane z Hogwartem. Nowe miejsce, tyle czasu na poznawanie sekretów innej szkoły magii. Obiecała kreatywne pamiątki znajomym z Durmstrangu, w złym tonie byłoby ich zawieść.
Poprawiła plecak na ramieniu, a sekundę później Vlad usiadł na walizce, wyczuwając, że czas znów wysłużyć się tym środkiem transportu. Hristina odwróciła się jeszcze do Sebastiana i posłała mu zagadkowy uśmiech oraz mrugnięcie.
- Dziękuję za rozmowę wstępną i powitanie mnie osobiście, myślę, że niedługo wpadnę na to wino. Miłego dnia. - powiedziała, po czym tanecznym krokiem przekroczyła próg klasy, czekając za drzwiami na swój krukoński kompas.

z/t x3
Zobacz profil autora
 

Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Klasa Starożytnych Run
» Podręcznik do Starożytnych Run
» Klasa Starożytnych Run
» Klasa Starożytnych Run
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
VI piętro
-