IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Ben Watts
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pon 11 Maj 2015, 01:14

Ben spodziewał się całego wachlarza potencjalnych reakcji na swój „reprezentatywny-inaczej” stan. Śmiechu, wyszydzania, złośliwości, być może złości, że brudził w ukochanej klasie pana profesora, a brokat zdawał się czasem cięższy do zmycia niż zaschnięta krew. Drobinki właziły wszędzie, w najmniejsze zagłębienia i rysy, by po kolejnym miesiącu jeszcze wylatywać na zewnątrz przy gwałtowniejszym podmuchu wiatru. Szkot nie zdziwiłby się, gdyby do końca semestru zdarzyłoby mu się wymywać błyszczące okruchy z włosów i zza uszu. Całe szczęście, że ciasno zawiązał krawat pod szyję, gdyby coś dostało się pod ubranie, nastąpiłaby apokalipsa na małą skalę. Brokatowy armagedon, niemy krzyk przerażenia z milionów gardeł.
Dłuższe spojrzenie nie stanowiło w gruncie rzeczy takiej złe reakcji. Z otwartą, wzmożoną uwagą Krukon radził sobie o dziwo o wiele lepiej niż z ukradkowymi spojrzeniami, czy maskowanym usilnie śmiechem. Za to na samym wstępie nieznajome rude dziewczę zaskarbiło sobie dyskretnego plusa. Jej koordynacja bez udziału wzroku przy pakowaniu plecaka była na swój sposób fascynująca. Wiedział, że wyglądał co najmniej dziwnie, ale czy błyszczący dodatek zmieniał go w na tyle interesujący obiekt obserwacji, by nie patrzeć na to, co się aktualnie robiło?
Para jasnych brwi uniosła się lekko, gdy padł pierwszy komentarz – niekoniecznie złośliwy, ale podszyty cichą nutą drobnej szpili wbijanej gdzieś dyskretnie w bok, by podrażnić, a nie faktycznie zranić. A więc to tak.
- Możemy uznać, że tak, ale proszę nie kazać mi tego powtarzać – zaczął, czując jak poirytowanie wywołane niedawnym atakiem Irytka nieco się rozmywa. - Następnym razem postaram się o szampana, lepiej oblać się nim niż tym – uniósł ręce, posyłając w powietrze kolejną lśniąca chmurę. Gdyby w klasie znajdował się jakikolwiek inny profesor, a nie Sebastian Machiavelli, w życiu nie pozwoliłby sobie na swobodniejszy komentarz tego typu w jego obecności. Grono pedagogiczne z reguły uważało uczniowskie żarty za poniżej poziomu, samemu zachowując się często, jakby połknęło kij, albo miało na karku więcej niż wskazywałaby metryka.
Z jakiego powodu jednak rudowłosa panna ciągnęła za sobą walizkę i plecak, skoro najwyraźniej podeszła tylko po to, by się przywitać?
- Ben – odparł, ściskając jej dłoń zabandażowaną ręką. Nie wypadało, żeby witał się lewą, a nie stanowiło to na tyle wyczerpującego zajęcia, by wywołać faktyczny, nieznośny ból. Do drobnych ukłuć podobnych szpileczkom pojawiającym się w różnych momentach dnia już się przyzwyczaił i nie były zbyt uciążliwe. Gdyby nie był tak zajęty odwzajemnianiem uważnego spojrzenia ładnych, czekoladowych oczu pewnie zauważyłby, że do jasnej skóry dziewczyny przylgnęło nieco różnobarwnych drobinek. W miarę tego jak mówiła, linia ust Krukona wykrzywiała się w coraz szerszy łuk, tworząc w jednym z jego policzków niewielkie wgłębienie. Watts łatwo się uśmiechał, ale były to raczej delikatne, może nieco nieśmiałe wygięcia warg. Jak dotąd tylko Samowi tak łatwo udawało się z niego wyciągnąć tak szczerą reakcję i gdyby się nad tym zastanowić, było to nieco przerażające.
- Nie mogę się doczekać – stwierdził tylko, wykonując drobne skinięcie głową. To oczywiste, że przy nauczycielu niczego nie obieca. A zresztą, może Hristina tylko żartowała? Coś małego i cichutkiego ukrytego za uchem Szkota podpowiadało jednak, że chyba nie. Stażystka runów zdawała się tworzyć idealny komplet z niekonwencjonalnym nauczycielem prowadzącym tego przedmiotu. A skoro o nim mowa... Po coś przecież wysłał tę sowę? Utkwił więc w mężczyźnie pytające spojrzenie, mając nadzieję, iż tyle wystarczy, by przypomnieć mu, że miał jakąś informację do przekazania.
Zobacz profil autora
Hristina Georgiew
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie 17 Maj 2015, 16:37

Opcje były dwie - obrażona primadonna lub speszony, biedny żuczek. Przynajmniej tak sądziła, patrząc na krukońską kulę dyskotekową, która najwyraźniej nie wiedziała kiedy przestać imprezować. Prefekt mile ją zaskoczył, gdy wykazał się poczuciem humoru i dystansem do sytuacji, która najwyraźniej nie należała do najbardziej komfortowych. Brokat wydawał się być przylepionym wszędzie, w tym na twarzy i we włosach, co pewnie irytowało. Wolała nie myśleć w jak nieciekawej sytuacji znalazł się ów uczeń, jeżeli błyszczące drobinki dostały się głębiej. Nie dlatego, że było jej go szkoda, jakby nie patrzeć stanowili dla siebie dwójkę obcych ludzi, a jej miłosierdzie nie pasowało(przynajmniej to nieuzasadnione). Sęk w tym, że zastanawiając się nad takimi detalami mogłaby parsknąć śmiechem na tyle głośno, by zniechęcić do siebie Krukona. Na obecną chwilę był niczego sobie no i robił za łącznik z resztą domu, więc lepiej było utrzymywać chociaż względnie pozytywne stosunki.
- Szampan też nieźle, ale wódkę przyjmę z większym entuzjazmem. - uśmiechnęła się czarująco, zauważając ukradkiem bandaż na prawej ręce. - Te imprezy muszą być faktycznie dzikie, co? - dodała z wyrazem twarzy pasującym do wesołego dziecka, które właśnie przeżywało najlepsze chwile swojego życie knując żart dla sąsiadów. Zadziwiające jak swobodnie mogli rozmawiać o takich rzecz w towarzystwie nauczyciela stojącego kilka metrów dalej. Skoro prefekt nie miał przed tym oporów to by znaczyło, że Sebastian był tak wyluzowany, za jakiego go miała.
Ale, ale - Ben nie zjawił się tutaj, by oświetlić swym blaskiem salę lekcyjną, a z o wiele ważniejszego powodu. Jej pokój, czyli miejsce, w którym będzie od tego dnia spać, czytać i kląć na uczniów sprawdzając ich zadania domowe. Oby ściany w tym zamczysku wykazały się grubością, bo momentami Bułgarka operowała takim słownictwem, że niejednemu Anglikowi by uszy zwiędły, odpadły i uciekły do królowej, błagać o litość.
- Skoro już stoimy oboje zwarci, gotowi i lśniący jak kryształowy kieliszek wódki w słońcu to możesz mi pokazać moje nowe lokum. - powiedziała do blondyna, nie dając mu żadnego pola do manewru. Nie nachodzi się, a przy okazji może go wypyta o ciekawostki związane z Hogwartem. Nowe miejsce, tyle czasu na poznawanie sekretów innej szkoły magii. Obiecała kreatywne pamiątki znajomym z Durmstrangu, w złym tonie byłoby ich zawieść.
Poprawiła plecak na ramieniu, a sekundę później Vlad usiadł na walizce, wyczuwając, że czas znów wysłużyć się tym środkiem transportu. Hristina odwróciła się jeszcze do Sebastiana i posłała mu zagadkowy uśmiech oraz mrugnięcie.
- Dziękuję za rozmowę wstępną i powitanie mnie osobiście, myślę, że niedługo wpadnę na to wino. Miłego dnia. - powiedziała, po czym tanecznym krokiem przekroczyła próg klasy, czekając za drzwiami na swój krukoński kompas.

z/t x3
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Sob 01 Gru 2018, 23:20

Lekcja starożytnych run - 19 kwietnia 1978

Sala służąca do zajęć ze starożytnych run przez lata pozostała niezmienna. Zawsze czysta, pozbawiona zbędnych rozpraszaczy, poza ławkami posiadała jedynie kilka szafek na komplety run wykonane z różnych materiałów. Pomiędzy tą ostoją ładu i prostoty znajdowało się stanowisko nauczyciela. Za ciężkim, solidnym biurkiem siedział już Profesor Herman Trask, pogrążony w lekturze dzisiejszego Proroka Codziennego. Jego mina jak zwykle nie wyrażała żadnych emocji, tylko oczy przesuwające się po tekście świadczyły o tym, że mężczyzna ten w ogóle żyje...
Na uczniów poza przygotowanymi stanowiskami nie czekało nic zaskakującego - ot, po jednym podręczniku na ławkę dla zapominalskich oraz... kręgu solnym w okół każdego stołu.
- Nie stójcie tak jak kołki, wejdźcie do środka. - głos nauczyciela, beznamiętny i dość cichy przywitał przybyłych w momencie, jak tylko pojawili się w drzwiach klasy.
- Siadajcie na swoje miejsca. Proszę uważać na kręgi solne i w miarę swoich gimnastycznych możliwości po nich nie deptać. Są dzisiaj konieczne.
Mężczyzna jeszcze przez chwilę przeglądał gazetę, ignorując obecność swoich podopiecznych. Dopiero kiedy dobrnął do ostatniej strony, złożył ją dwukrotnie, odkładając na biurko.
- Zanim zaczniemy, muszę zadać istotne pytanie. Kto z was zamierza zdawać runy na egzaminach końcowych? - oparł się o blat, strzelając przy tym palcami i mierząc każdego ucznia nieprzeniknionym spojrzeniem. Może i prowadził przedmiot dodatkowy, traktował go jednak śmiertelnie poważnie i nie życzył sobie leni i żartownisiów na swoich zajęciach. Runy bywały kapryśne i mogły uchodzić za niegroźne, ale Trask widział już niejedno nieszczęście spowodowane takim pobłażaniem w stosunku do tego odłamka magii. Poza ewentualnymi wypadkami na swoich zajęciach, wolałby się też nie wstydzić za uczniów zdających egzaminy.
***

Zapraszam do udziału w lekcji - również osoby, które nie dały znać w ankiecie!
Na posty wejściowe czekam do poniedziałku (3.12) do godz 20. Proszę się rozgościć, można zagadać do nauczyciela ;)
Zobacz profil autora
Cassandra Montrose
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie 02 Gru 2018, 00:52

Cassandra była jedną z pilniejszych uczennic. Lubiła poświęcać wolny czas na uczenie się nowych rzeczy, czytaniu podręczników, czy ćwiczeniu zaklęć. Nie bez powodu Tiara postanowiła umieścić ją w Ravenclawie, gdzie jej zainteresowanie nauką nie było przez nikogo postrzegane jako dziwnie. Ba, wielu Krukonów mogło być dumnych, że panienka Montrose zdobywała punkty dla domu, przynajmniej po części przyczyniając się do wybicia Niebieskich na tle innych (szkoda, że równie wiele punktów traciła przez swoje wybryki).
Niestety, pomimo swojego zainteresowania, jak również chłonnego umysłu, istniały rzeczy, które sprawiały jej trudność i musiała poświęcić im znacznie więcej uwagi. Nie miała się za kogoś nieomylnego, więc umiała się przyznać, że z czymś sobie nie radziła. Jak chociażby z Runami, na które się zapisała, sama nie wiedząc czemu. Do tej pory udawało jej się je zaliczać, ale daleko było jej do perfekcji, która mogłaby świadczyć o opanowaniu umiejętności posługiwania się nimi. Dzielnie walczyła, nie dając się pokonać lekcji (wystarczy, że z Wróżbiarstwem dała sobie spokój), trochę się przy tym męcząc umysłowo. Istniały chwile, w których pragnęła oznajmić światu, że ma dość, ale ostatecznie został jej tylko jeszcze rok i kilka miesięcy. Czy warto więc było niemal na końcu porzucić coś, z czym zmagało się tak długo?
Z podobnymi myślami, jak również innymi bardziej chaotycznymi i dotyczącymi wybryku nad brzegiem jeziora, z udziałem pewnego młodzieńca, kierowała się do sali, gdzie dzisiejszego dnia miały się odbyć zajęcia z Run. Poprawiając torbę na ramieniu weszła razem z garstką innych uczniów do środka, gdzie od razu zajęła miejsce gdzieś po środku pomieszczenia, nie chcąc się za bardzo wyróżniać, ale nie chcąc i z tyłu siedzieć, narażając się na pytania.
Rozpakowała się, uważając na krąg solny roztaczający się wokół ławki. Wolała się nauczycielowi nie narażać, podobnie, jak wolała się nie narażać na komentarz z jego strony, nie tyle w obawie, że mógłby ją urazić, co w obawie, że sama mogłaby się nie powstrzymać przed odpowiedzią w podobnym tonie.
W chwili, w której padło pytanie, Cassie uniosła głowę znad podręcznika, który leniwie wertowała, zastanawiając się, czy powinna podnieść rękę ku górze. Ambicja zwyciężyła ze zdrowym rozsądkiem (przecież wiadomo, że miała zamiar zdawać wszystko, czego aktualnie się uczyła), dlatego chwilę później oznajmiła uniesieniem dłoni, że tak, ma zamiar runy zdawać. O ile wcześniej nie zginie nadrabiając zaległości.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie 02 Gru 2018, 18:07

Weszła jakieś trzy osoby za Cassandrą. Powitała nauczyciela mimo, iż jej słowa zaginęły we wszędobylskim gwarze. Skierowała się w tłumie ku ławkom, zajmując jedną z najwyżej i najdalej ustawionych.
- Hej, Cassie. - przywitała koleżankę, gdy ją wymijała. Usiadła wyprostowana przy ławce, odsunęła książkę starożytnych run i wyjęła swoją własną, z zapisanymi ołówkiem notatkami. Popatrzyła z zainteresowaniem na kopiec solny. Nie miała bladego pojęcia co nauczyciel planował zrobić z tym rekwizytem, a więc uważała, aby się zbytnio nie narazić. Wygładziła spódniczkę pod ławką, poprawiła miękkie, cienkie włosy pozwalając im spływać po ramionach. Znalazła w swej torbie swoje orle pióro, upewniła się, że w kałamarzu umieszczonym na ławce znajduje się odpowiednia ilość atramentu. Dbając o nienaruszenie solnego kopca, otworzyła książkę run na dowolnej stronie, musnęła kraniec kartki i od wodziła wzrokiem po kaligraficznie zapisanych znakach. Nie uniosła dłoni w odpowiedzi na pytanie nauczyciela. Nie wiedziała, czy będzie zdawać starożytne runy. Prawdopodobnie nie, a wiązało się z tym, że już i tak miała sporo materiału do opracowania nie tylko w związku z dwumiesięcznymi zaległościami, ale i z podstawowymi przedmiotami obowiązkowymi na SUMach. Nie czuła stresu związanego z egzaminami, podchodziła do ich wizji niezwykle spokojnie. W milczeniu oczekiwała na oficjalne rozpoczęcie lekcji. Nie rozglądała się po klasie ani nie podglądała na wchodzących do środka uczniów. Utkwiła wzrok na stronie kartki księgi, choć nie czytała, a jedynie zamyśliła się.
Zobacz profil autora
Gabrielle Levasseur
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie 02 Gru 2018, 18:44



Starożytne runy, wyjątkowy a jednocześnie skomplikowany przedmiot, który miał w sobie domieszkę kunsztu – zapewne jedynie w mniemaniu panienki Levasseur, która była miłośniczką trudnej sztuki ich odczytywania. Dzierżąc w dłoniach opasłą księgę w czerwonej okładce szybkim tempem przemierzała korytarz na szóstym piętrze. Czuła ciepło na policzkach i lekkie ukłucie w płucach, raz po raz łapała oddech, zmuszając swoje ciało do wysiłku. Czarna szata dziewczyny poruszała się w raz z każdym wykonanym przezeń krokiem. Pogrążona we własnym świecie myśli z impetem wpadła na jednego z uczniów, który nie zdążył jeszcze przekroczyć progu pomieszczenia. Pospieszne przepraszam opuściło jej usta, kiedy wyminęła go z delikatnie uniesionymi do góry kącikami ust, proszącym o wybaczenie. Dłonią wygładziła sforsowany materiał, gdy jej zielone tęczówki ujrzały Yumi, mimowolnie pogłębiła nieśmiały dotąd uśmiech, kierując się w stronę brunetki.
-Cześć, Yu – entuzjazm w jej głosie był wyraźny, a sama Puchonka nie ukrywała ekscytacji związanej z zajęciami, które rozpoczną się lada moment. Czerwoną książkę, w której poza kartkami naturalnie wypełnionymi runami, znajdowały się również pergaminowe notatki położyła na lewym skraju ławki. Idąc za przykładem swojej towarzyszki, również nie podniosła dłoni. Obie były jednymi z najmłodszych uczennicy, które postanowiły uczestniczyć w lekcji profesora Trask, dzięki temu miały jeszcze czas, by dokonać wyboru.
Zobacz profil autora
Nicolas Sharewood
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie 02 Gru 2018, 20:34


Do pierwszych zajęć, które oficjalnie miały rozpocząć dzisiejszy dzień, który obfitować miał w długie godziny - wymagające pełnego skupienia – siedzenie w ławkach, zostało zaledwie piętnaście minut. Odruchowo spojrzał na plan najbliższych dni , do tej pory bezpiecznie leżący na biurku pośród wielu pergaminów i ksiąg. Dzisiejszy dzień należał jednak do tych bardziej przyjemnych. Zaczynał się od Starożytnych Run z lubianym przez niego profesorem Trask, choć w towarzystwie większości uczniów różnej maści, co było kwintesencją lekcji łączonych. Nie mógł powstrzymać się przed głośnym mruknięciem, zdradzającym życiowe niezadowolenie i potrzebę wewnętrznego buntu. Zamyślony przerzuciła wzrok z planu na okno usytuowane na Hogwarckie błonia. Krajobraz malujący się przed jego oczami był wyjątkowo piękny i uspokajający. W jednej chwili opuściły go wszystkie złe myśli. Uśmiechnął się szczerze - co było do niego zupełnie niepodobne, pozwalał sobie na tego typu gesty bardzo rzadko.
Wczesna wiosna sprawiała, że błonia wyglądały wręcz cudownie. Różnokolorowe pąki drzew delikatnie falowały na wietrze, promienie wczesnego słońca odbijały się od odległego jeziora działając na nią uspokajająco, a w powietrzu wciąż unosił się specyficzny zapach świeżo skoszonej trawy. Z jego własnego myśl wyrwał go nagły hałas, gwałtownie zerwał się z krzesła, zdając sobie sprawę, że dumanie zajęło mu sporą ilość czasu, a on sam lada chwila spóźni się na zajęcia. Chwycił w dłonie księgę na grzbiecie której napis głosił Starożytne Rany dla zaawansowanych i opuścił dormitorium.
Droga do sali ulokowanej na szóstym piętrze zajęło mu zadziwiająco mało czasu, dlatego niecałe pięć minut później zajmował jedną z wolnych ławek, czekając na oficjalne rozpoczęcie zajęć. Nie ustosunkował się w żaden sposób do pytania zadanego przez profesora, już dawno podjął decyzję, które przedmioty będzie zdawał podczas tegorocznych egzaminów.
Zobacz profil autora
Lucas Salvage
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Nie 02 Gru 2018, 21:53

Kolejne zajęcia, na które Lucas szedł zadowolony, nie obawiając się, że mógłby sobie nie poradzić. Starożytne Runy były tym, co sprawiało mu przyjemność nawet, jeśli nie opanował ich do perfekcji. Radził sobie z nimi, znał podstawy, co najwyżej potrzebując dalszego rozwinięcia, które mogło mu dać jedynie stawianie się na lekcjach, jak również uczenie się poza klasą, co Krukon (o dziwo) czynił dość rzadko, poświęcając swój wolny czas na zupełnie inne zajęcia, jak chociażby rozwijanie swoich zainteresowań, czy przygotowanie do meczów Quidditcha.
W drodze do klasy spotkał kilku znajomych, z którymi to zamieniał raz po raz parę słów, przez co czas, który wcześniej działał na jego korzyść, zaczynał mu się kończyć. W chwili, w której zdał sobie z tego sprawę, pożegnał się z uroczą koleżanką, z którą ostatnim razem był w Hogsmeade (zanim jeszcze wydano zakaz wychodzenia poza szkołę) i szybciej ruszył do klasy. Stając na jej progu dotarło do niego, że nie był aż tak bardzo spóźniony, jak podejrzewał. A może to nauczyciel zwlekał licząc, że zjawią się jeszcze inni? Jaka nie byłaby przyczyna, dla Lucasa lepiej, bo obędzie się bez uwag ze strony mężczyzny. Przynajmniej na to liczył.
Usiadł w jednej z wolnych ławek, po drodze uśmiechając się do swoich krukońskich koleżanek, które kojarzył z pokoju wspólnego. Nie ze wszystkimi zamienił słowo, ale kto powiedział, że w przyszłości nie może tego nadrobić?
Wyciągając podręczniki z torby przypadkiem trącił ręką kałamarz, który upadł na podłogę, cudem się nie roztrzaskując. Jedyne, co zrobił, to zmiótł kawałek soli rozsypanej wokół stolika. Lucas spojrzał w stronę nauczyciela, ale widząc, że ten nie patrzy, pospiesznie zasypał lukę tak, jak była wcześniej. A przynajmniej tak mu się wydawało.
Otworzył podręcznik na przypadkowej stronie, czytając coś o Futharku Starszym, byleby tylko zabić czas, który potrzebny był do rozpoczęcia zajęć. Słysząc pytanie oderwał wzrok od strony, przenosząc go na nauczyciela, który spoglądał na przybyłych uczniów. Zdawanie run na egzaminach. Zaraz jego ręka znalazła się w górze, świadcząc o tym, że w istocie wyraża taką chęć. Nie to, aby był zbyt ambitny, ale po troszę wiedział, co mu w przyszłości potrzebne będzie.
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pon 03 Gru 2018, 13:46

Czarna czupryna długich włosów przykuła jego uwagę w tym samym momencie, gdy przekraczała próg sali starożytnych run. Stał na korytarzu najwyraźniej nie zauważony przez właścicielkę, powoli zsuwając się z parapetu i ruszył w kierunku klasy. Przyszedł tutaj w głównej mierze poszerzyć swoją wiedzę, jednak obserwowanie Yumi Mizuno stanowiło dodatkową przynętę dla Amycusa. Widział ją. Wróciła do szkoły blisko dwa tygodnie temu, a mimo to podróżowała po Hogwarcie z towarzystwem zbawiennych, aczkolwiek niczego nieświadomych ochroniarzy. Potrafiła myśleć – to musiał z całą pewnością jej oddać, ponieważ w przeciwnym razie dorwałby ją siedzącą samotnie już w minionym tygodniu. Zaszyła się w dormitorium Krukonków, do którego nie miał wstępu.
Wypuścił spokojnie powietrze z ust i przekroczył próg sali, rozglądając się niespiesznie za jakąkolwiek znajomą twarzą. O, jakie to szczęście zobaczyć Yumi. Amycus skierował swoje kroki w jej stronę, wyminął miarowym krokiem jej ławkę za plecami i zajął stanowisko na prawo od jej. Skoro próbowała unikać go podczas przerw, będzie musiała uświadomić sobie jego obecność w szkole podczas zajęć. Oh, jaka szkoda, że dzieliła go pusta przestrzeń między ławkami.
Był przekonany, że dziewczyna nie uraczy go spojrzeniem. Dlatego niespiesznie wyciągnął pergamin, zerkając kątem oka na księgę leżącą pośrodku.
Prawa dłoń zawinięta nieznacznie w bandaż powędrowała w górę, kiedy mężczyzna postanowił w końcu rozpocząć zajęcia. Kręgi z soli nie wydawały się być kusząco tajemnicze., jednak ciężko określić co chodzi po głowie nauczycielom.
Widział Yumi. Czuł jej zapach. A mimo to udawał, że w ogóle jej nie zna. Prowokował, będąc tak blisko, aby zerknęła w jego stronę.
Czekał.
Zobacz profil autora
Nessy Temple
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pon 03 Gru 2018, 16:44

Lekcja dłużyła się Agnes niemiłosiernie, co kilka sekund spoglądała na zegarek i nawet w momentach, w których zapominała o tragicznej w skutkach czekoladowej zamianie, gdzieś z tyłu swojej głowy pojawiało się uczucie dyskomfortu związane z obecnością, na tym nieznanym i obcym dla siebie gruncie, jakim była klasa wróżbiarstwa. Więc kiedy tylko przemiły głos Profesor Whittemore ogłosił zakończenie zajęć, Nessy z prędkością wystrzelonego przez pałkarza tłuczka, zgarnęła swoje rzeczy do skórzanej, czarnej torby i nie zważając na wszystkie otaczające ją przeszkody ruszyła w stronę wyjścia. Lawirując miedzy uczniami, ławkami i mocną wonią kadziła, udało jej się wybiec na chłodne kamienne schody. Jakim cudem udało jej się je pomylić z tymi prowadzącymi na szóste piętro? Cholera one prowadziły do góry? Musiała być strasznie zaspana - skwitowała w swojej głowie, kiedy przemierzając po dwa stopnie na raz, zbiegała po stromych schodach. Tak się kończyło, kiedy przez całą noc pisało się artykuły, a w przerwach traciło głowę dla "Rozważnej i Romantycznej".
Tak szybko jak jeszcze nigdy w całej swojej szkolnej karierze, Nessy przemierzała szkolne korytarze, aż w całkowitym nieładzie znalazła się przy starej szafce na miotły. Niepewnie rozejrzała się dookoła, a gdy upewniła się, że jak wzrokiem sięgnąć nie było widać nikogo oprócz ciekawskich obrazów, otworzyła drzwiczki. Całkiem spodziewanie, a jednak nadal zaskakująco, uderzył w nią nieprzyjemny zapach kurzu, kulek na mole i czegoś czego nie chciała wiedzieć, czym jest. Krzywiąc się niemiłosiernie, zrobiła duży krok i stanęła na drewnie, między śmierdzącymi przyrządami do sprzątania, zastanawiając się przy okazji, czy aby na pewno wszystko poszło tu tak jak powinno. Jeszcze jedno spojrzenie, po czym machnięciem różdżki zamknęła za sobą drzwi.
- Lumos. - Szepnęła pod nosem, a kiedy jasne światło wypełniło mrok pomieszczenie, włożyła w zęby różdżkę, w myślach klnąc, że mogła najpierw wyjąć z torebki zmieniacz czasu, a dopiero potem bawić się w trupa w szafie.
Kiedy po chwili denerwowania się na wszystko, udaje jej się odnaleźć w czeluściach damskiej torebki - srebrny zegarek, wzdycha z ulgą, ciepłym oddechem poruszając dookoła siebie ziarenka kurzu. Kolejną minutę bawi się z drobnym pokrętełkiem, a kiedy długa wskazówka w końcu przesuwa się o dwie godziny do tyłu, Krukonka czuje jak coś łapie ją w okolicy pępka, po czym wypluwa z nową siłą, wyrzucając ją z szafy wprost na kamienną podłogę, przed nogi zdezorientowanych Gryfonów.
- Nie widzieliście Krukonki wypadającej z szafy? - Mówi trochę bardziej szorstko niż to było konieczne, w stronę zdziwionych twarzy, otrzepując ze swojego potarganego mundurku brud. Po czym z resztką godności jaka w niej pozostała podnosi się na równe nogi i kieruje się w stronę klasy Starożytnych Runów, tym razem tej prawdziwej.
W drodze do celu, rzuca w siebie kilka zaklęć, które mają w założeniu przywrócić jej ludzki wygląd. Niewidzialna dłoń czesze jej włosy, druga otrzepuje z kurzu, a trzecia szczypie blade policzki by nadać im zdrowy wygląd. Czasy bycia żywym trupem odeszły w siną dal, teraz musi wyglądać jak milion galeonów, a przynajmniej pół knuta.
Jest idealnie na czas, do pomieszczenia wkracza razem z kolorowym tłumem uczniów. Przygląda się im z boku, posyła delikatne uśmiech znajomym, a umiejętnie unika spojrzeń dwóch panów. Dostrzegając w tłumie rudowłosą czuprynę Cassy, macha do niej, ale nie podchodzi zbyt blisko. Wybiera miejsce przy ścianie, gdzieś w okolicy trzeciego rzędu, zbyt blisko profesora dla większości "buntowników" i zbyt daleko dla armii kujonów, idealnie, jeżeli chce się słuchać, ale nie za bardzo błyszczeć.
Słysząc pusty dźwięk, należący do strun głosowych Traska, robi większy krok by ominąć solny krąg, któremu ze środka zaczyna przyglądać się z pewną dozą niepewności. Solne kręgi, nigdy nie brzmiały dobrze. Kiedy wyjmie wszystkie podstawowe przyrządy, pozwala sobie na jeszcze jedno spojrzenie na zgromadzonych. Z ulgą zauważa, że przy żadnym z zajętych stołów nie widać skołtunionej głowy Horna. Nie widziała go od wydarzeń na cmentarzu, nie widziała w dwukiernkowym lusterku, które miał dostać od O'Connora, nie było go na korytarzu, w ich miejscu, nigdzie. Jedynie patronus, który rozpłynął się w powietrzu zanim zdążyła mu się dobrze przyjrzeć, a później już tylko plotki. Widziano go na boisku, na moście, był tam, i tam, i nigdzie. Był wszędzie, ale nie przy niej. Sama tego chciałaś, sama do tego doprowadziłaś. Nie zachowuj się teraz jak pies ogrodnika, tępa dzido - upomina samą siebie w myślach.
Na pytanie o zdawanie przedmiotu na egzaminach, delikatnie podnosi rękę do góry. Nie wie po co jej ten przedmiot, nie wie po co jej jakikolwiek, ale zdaje je, bo musi, bo rodzina karze, bo wszyscy patrzą jej na ręce, jak zawsze.
Zobacz profil autora
Castiel Horn
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pon 03 Gru 2018, 19:16

Wszedł do klasy jako jeden z ostatnich. Z kapturem na głowie, w ciemnozielonej bluzie. Bez plecaka, bez niczego. Po prostu otworzył drzwi i wpakował się do środka, słysząc jeszcze ględzenie nauczyciela. To były jedne z jego pierwszych zajęć od momentu wydostania się ze skrzydła szpitalnego, a więc wolał nie rzucać się jakoś w oczy w obawie, że mógłby kogoś uprzejmie rozszarpać na strzępy. Mruknął pod nosem "Dobry, psorze" i zatrzymał się szukając kogoś interesującego, do kogo mógłby się dosiąść. Na przykład do Alecto, której oczywiście nie było. Dostrzegł za to jej brata bliźniaka. Czemu większość ławek była już zajęta? Czy nie mogli siedzieć razem i oddać mu ostatnie? Leniwym wzrokiem powiódł po sali i zauważył Gabrielle, na którą popatrzył raptem o trzy sekundy za długo. Zmarszczył brwi zapisując sobie w myślach, żeby lepiej nie pakować się w lekcje łączone, jeśli ma uniknąć oficjalnych spotkań z pewnymi osobami. Z Gabrielle porozmawia sobie na osobności... oderwał w końcu od niej wzrok, zahaczył o Salvage'a, na którego widok wykrzywił usta w grymasie zniesmaczenia. Panna Encyklopedia jak zawsze na miejscu i o czasie, wisiała mu wielką czekoladę. Dostrzegł też Sharewooda, którym stracił zainteresowanie szybciej niż go dojrzał. Ostatnia osoba. Czuł, że tu jest zanim na nią spojrzał. Nessie. Wyprostował się, zesztywniał na jej widok. Zaczął rozważać czy nie warto jednak zrobić w tył zwrot, znaleźć Alecto i zmusić ją do pijaństwa. Przymrużył oczy, popatrzył na nią wprost, bezczelnie, a w środku miał ochotę obrócić salę w proch. Budziły się w nim ciągotki do destrukcji. I autodestrukcji. Ponaglony przez nauczyciela ruszył się, przeszedł między ławkami, minął i mógł przysiąc, że poczuł zapach jej włosów. Zacisnął szczękę, skręcił, minął ławę Gabrielle i zabrał z jej ławki książkę Starożytnych Run, którą nauczyciel rozkładał dla uczniów. Znalazł się przy Amycusie. - Serwus. - rzucił niegłośno, podał mu rękę do powitania i usiadł obok, kładąc przed sobą książkę. W ostatniej chwili zauważył solny kopiec i zmienił tor dłoni. Wyciągnął drugą rękę z kieszeni, uznawszy, że nie ma co się ukrywać. Chętnie przyłapie spojrzenia każdego, kto zechce się zainteresować jego ubytkiem. Choć przeczuwał, że raczej ich wiele nie będzie. Wyprostował nogi pod ławką, obliczył sobie jak daleko siedzi Nessie. Zamknął oczy, by nie zabijać jej wzrokiem. Cała skóra Horna płonęła ze złości. Zerknął na Carrowa uznając, że znacznie łatwiej będzie mu się powstrzymać przed wybuchem kiedy zainteresuje się kimś, kogo nie chce zabić. - Wiesz czy Al przyjdzie? - zapytał niegłośno. Uniósł rękę, kiedy nauczyciel zapytał o zdawalność starożytnych run na egzaminach końcowych. Nie po to męczył się na tych nudnych lekcjach, by zlekceważyć cały przymus obecności na samym krańcu edukacji szkolnej.
Zobacz profil autora
Louise Macmillan
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pon 03 Gru 2018, 19:48

Louise nie miała w zwyczaju spóźniać się na zajęcia... ba, ona generalnie starała się zawsze, za wszelką cenę być punktualna. Ideałem nie była, oczywiście, więc wiadomo, że zdarzało się i jej czasami przyjść troszkę za późno. No ale starała się, zawsze się starała. Nie inaczej było i dzisiaj, kiedy to siedząc w pokoju wspólnym, zerknęła kątem oka na zegarek i zorientowała się, że za chwilę zaczną się starożytne runy. Zerwała się jak oparzona i biegiem ruszyła na VI piętro, przeskakując po dwa-trzy schodki, byle tylko zdążyć na czas. I udało jej się. Wpadła do klasy zmachana, ledwie mogąc złapać oddech, ale zdążyła przed rozpoczęciem zajęć. Rozejrzała się po sali, w poszukiwaniu wolnego miejsca, które ku jej niezadowoleniu ujrzała tuż obok Lucasa. I tylko obok niego! No tak, tak się kończy przychodzenie na szarym końcu. Unormowała nieco swój oddech i niechętnie usiadła w ławce z chłopakiem. Oczywiście za wszelką cenę starała się nie dać po sobie poznać, jak niezadowolona była z tego powodu, byle tylko nie dawać mu tej satysfakcji, a wzrok utkwiła w podręczniku który leżał na ławce, byle tylko nie patrzeć na krukona.
Słysząc pytanie nauczyciela nie zareagowała. Starożytne runy nigdy nie były ulubionym przedmiotem Louise i nigdy nie przykładała do niego większej wagi. Było dużo więcej ciekawszych przedmiotów, którym poświęcała dużo więcej uwagi i to na nich się skupiała. Dlatego nawet przez chwilę nie rozważała zdawanie egzaminu właśnie z run.
Zobacz profil autora
Lucas Salvage
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Pon 03 Gru 2018, 22:38

Wertując leniwie podręcznik, raz po raz przyswajając kolejne informacje, które w dużej mierze były dla niego powtórką (nie wszystko, nie róbmy z niego jakiegoś orła), Lucas na chwilę odleciał myślami gdzieś znacznie dalej, poza klasę. Może do domu, może jedynie na szkolne błonia, gdzie wspominał ostatni trening. Tak, nie był człowiekiem cierpliwym i czekanie zawsze nudziło go wyjątkowo, tym bardziej, jeśli miał inne rzeczy do zrobienia. Pewnie dlatego niemal zawsze zasypiał na zajęciach z Historii Magii, które były najlepszą kołysanką. Nie oczekiwał, że dzisiaj będzie podobnie, bo mimo wszystko profesor Trask potrafił zainteresować uczniów, jeśli tylko wykrzesał z siebie coś więcej, niż nabyty chłód i beznamiętny wyraz twarzy.
Słysząc jak kolejne osoby wchodziły do pomieszczenia, ocknął się z własnych zamyśleń, akurat w momencie, w którym w ławce obok usiadła osóbka, której by się nie spodziewał zobaczyć. Przynajmniej w swoim otoczeniu.
Na ustach Krukona pojawił się szeroki uśmiech, a oczy momentalnie zostały utkwione w twarzy dziewczęcia, które za wszelką cenę nie chciało na niego spojrzeć. Idealnie. Coś czuł, że ta lekcja będzie jedną z lepszych w tym roku szkolnym.
-Widzę, że wyjątkowo za mną tęskniłaś, Lu - zagadał, obracając się na krześle w jej stronę. Może dziewczyna miała zamiar go ignorować, ale nikt nie powiedział, że on w stosunku do niej będzie zachowywał się w taki sam sposób. Już nie raz jej pokazał, że nie działa na niego milczenie. Ba, było silnym bodźcem do tego, by bardziej próbować zwrócić na siebie jej uwagę. - Twoja ślizgońska dusza nie ucierpi, jeśli będziemy musieli pracować w parach? - zainteresował się, pozwalając sobie na delikatny uśmieszek. Zapewne ten, którym tak bardzo ją wkurzał, nawet nie odzywając się.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto 04 Gru 2018, 06:57

Przewróciła stronicę świadoma, że nie przeczytała nawet słowa. Uniósła głowę, aby dostrzec uśmiech Gabrielle, który w stopniu nieznacznym odwzajemniła. - Witaj. Usiądź obok. - zaprosiła przyjaznym tonem. Miło mieć w klasie kogoś z tego samego roku niz być jedyną najmłodszą i to w dodatku tą, która niedawno wróciła w szkolne mury. Podniosła okładkę książki lecz nie zamknęła jej, oparła ją o przedramię i spoglądała na kipiącą energią Puchonkę. Otworzyła usta, aby wesoło zagadnąć, gdy nagle poczuła zmieniającą się gęstość powietrza. Tylko ona, a może wszyscy? Zamknęła usta, wbiła niewidzący wzrok w kartkę. Czuła jak idzie, jak wymija jej ławkę. A mimo tego nie spanikowała. Długo już przygotowywała się na jego potencjalną obecność. Fakt, że zachowała spokój nie oznaczał, że w środku nie szalał w niej huragan niepokoju. Nabrała tlenu do płuc, wstała, uchyliła okno, przy którym siedziała czując potrzebę dostępu do świeżego powietrza. Wiedziała, że będzie czuć na sobie jego wzrok. Udawała, że go nie zauważyła. Nie stworzy mu okoliczności do rozmowy ze sobą. - Gab, co robisz po lekcji? - zapytała cicho nachylając się w jej stronę. Sięgnęła po pióro, obracała je między smukłymi palcami. Wyprostowała się. Nie spojrzy w prawo, jeśli nie czuje takiej potrzeby. Musi znaleźć odpowiednio angażujące zajęcie po lekcji. Ku przezorności. Och, czuła jego obecność każdą komórką ciała. Dostała gęsiej skórki.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   Wto 04 Gru 2018, 14:36

Chyba życie na krawędzi spóźnienia i bycia na czas było chlebem powszednim dla Tanji. Rubin nie pomagał jej w prywatnych założeniach, że kolejnym razem już się nie spóźni. Tym razem biegła po schodach, zyskując na policzkach zaróżowienie godne epoki Marii Antoniny. Dotknęła klamki drzwi w chwili, kiedy zegar w hallu wybił godzinę rozpoczęcia lekcji. Weszła do sali prawie z rozmachem. Cud, że nie rozwiała solnych kręgów, które prawie zdeptała. Na szczęście była dość spostrzegawcza. Przywitała się z nauczycielem i pomachała do Yumi oraz Nessy. Zajęła wolne miejsce przy samotnej ławce i wtedy jej wzrok padł na Nico.
Uśmiechnęła się do niego. Trochę niepewnie. I szybko odwróciła wzrok na nauczyciela. Czy będzie zdawać runy? Bardzo wątpliwe...
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Klasa Starożytnych Run   

 

Klasa Starożytnych Run

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» "Starożytne Runy Nie Są Wcale Takie Trudne" Laurena Wakefielda [do edycji]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
VI piętro
-