IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Henry Lancaster
Henry Lancaster

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptySob 15 Lut 2014, 19:03



Klasa Transmutacji


Sala profesor McGonagall.
Gdy otwierasz ciemnobrązowe drzwi... aj, uważaj! Mocno Cię uderzył? To był latający, zaczarowany kociołek z dziobem sikorki albo jaskółki - kto tam to wie co mugole chowają w lasach.
To duża sala z rzędem ławek, pod którą nie znajdziesz ani jednej gumy do żucia. Możesz pooglądać sobie klatki pełne kotków, chochlików kornwalijskich, nawet jednego psidwaka z kagańcem i dwoma merdającymi ogonkami. Wiele tu zwierzątek, naczyń i innych przedmiotów służących do transmutacji. Niejeden uczeń pocił się i męczył nad zaklęciami pod czujnym okiem wicedyrektorki.

Wanda Whisper
Wanda Whisper

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyPon 02 Lut 2015, 23:17

/ z góry przepraszam administrację za porządzenie się odrobinę w tym temacie. Wklejam tutaj własny tekst jako przedbiegi do małej randeczki, którą przyszykowałam dla dwóch słodkich Puszków. Mam nadzieję, że za to nikt mnie nie zje. Jak coś, to mogę odpracować ten karygodny błąd.

Cytat :
Jeżeli któreś z naszych żółtych gołąbeczków w końcu trafiło w ten feralny piątek do Sali, w której na co dzień odbywają się zajęcia z transmutacji to ich oczom ukazało się faktycznie, niby to samo pomieszczenie, ale jednak zupełnie inne.
Okna były przysłonięte grubymi zasłonami w kolorze ciemnego burgundu, jednak w samej klasie nie panował mrok. Kilkanaście czy kilkadziesiąt czerwonych świec mieniących się w oddali okupywało co poszczególne miejsca i kąty. Ich jasny blask łagodnie osiadał na rysach twarzy zebranych tworząc magiczny nastrój. Pośrodku pomieszczenia znajdował się solidny stół przykryty białym obrusem, a na nim dwa smukłe kielichy wypełnione sokiem dyniowym. Na blacie znajdowała się cała potrzebna zastawa, srebrne sztućce z wygrawerowanymi liśćmi na trzonkach oraz oczywiście jedzenie. Tutaj wedle gustu. Babeczki, mięsiwo w aromatycznych przyprawach, puree ziemniaczane, ciasteczka, sałateczki, wędlinki. Co tylko chcecie! Do tego serweteczki, dzbany z napojami i te emocje! Dziwne napięcie buzujące krew w żyłach oraz cicha muzyka. Czy to były skrzypce? Ich dźwięk sączył się leniwie i doszedł do Twoich uszu gdy tylko przekroczyłeś próg drzwi…
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyPon 02 Lut 2015, 23:34

Po prostu bądź.
Tyle zaspana Swieta wyczytała z otrzymanej wiadomości i naturalnie pierwszym co zrobiła, było zwrócenie się do przytomniejszej koleżanki z dorma, niech tłumaczy. Różowy papier został zaraz porwany przez przejętą współlokatorkę, a z jej radosnych pisków Azarova wreszcie usłyszała, że oto nadchodzi kres jej samotnego bytowania. Rosjanka nie bardzo uwierzyła. Przeczytała całość jeszcze raz i z każdym kolejnym słowem była coraz bardziej przekonana, że to pułapka. Chociażby – sam liścik. Co za chłopak używa różowej papeterii?
Nie, nie, nie! Jeśli nie pułapka, to po prostu jakiś gejaszek.

A jednak koleżanki z dorma zignorować sprawy nie dały. Ba, Swieta miała wrażenie, że dzień zero zaczęły traktować jak swoiste święto. Któraś zaproponowała jej fryzurę, inna godzinę grzebała w swoich sukienkach. Kiedy Swieta odmówiła, wyzwały ją na pojedynek. Jak wygra, postawi na swoim, jeśli przegra, będzie grzeczna. A rudowłosa przecież uwielbia zakłady...
Tak więc w wyznaczonym terminie pojawiła się przed drzwiami sali od transmutacji. Rude włosy luźno opadały na jej szczupłe ramiona, dowód wygranej ze współlokatorką. Ale tylko jedną, bo druga menda pokonała ją na zaklęcia i Rosjanka musiała odrzucić swoją codzienny zestaw bezkształtnej koszulki ze spodniami na rzecz bardziej dziewczęcego zestawu [klik!]. Wierząca w wygodę Swieta czuła się w tym dość obco, a ponieważ jeszcze nie wiedziała czego się spodziewać w środku, chwilę zamarudziła przed naciśnięciem na klamkę. Do środka weszła z różdżką czekającą wewnątrz rękawa, jednak ku swemu zaskoczeniu – w pomieszczeniu była sama.
Zamknęła dokładnie drzwi i podeszła kilka kroków, przyglądając się z pewnym podziwem wystrojowi wnętrza. No... trzeba przyznać, że ktoś się postarał. Może ten liścik to jednak nie była pułapka? Ale tylko może. Różdżka tkwiła w rękawie, ona zaś podeszła do stolika i wzięła jeden z kielichów, aby powąchać jego zawartość. Skrzywiła się mimowolnie.
Sok dyniowy.
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyPon 02 Lut 2015, 23:54

Musicie sobie tylko wyobrazić przerażenie, jakie wywołał w Artim liścik, który otrzymał. O mały włos nie zleciałby z łóżka, a uwierzcie mi podnoszenie się z podłogi, nie było ulubionym zajęciem Puchona. W to, że był rozchwytywany przez dziewczyny, nie wątpił. Nigdy nie brakowało mu pewności siebie, jeśli chodzi o te sprawy. Dziadek zawsze powtarzał mu, żeby flirtował z dziewczynami i niczym się nie przejmował. Kobiety lubią mężczyzn, którzy nie boją się podjąć poważnych kroków.
Artie podrapał się po głowie. Spoglądał na liścik. Może to była zwyczajna podpucha? Ostatnio dostał przecież liścik z pogróżkami. Być może wystroi się niczym stróż w Boże Ciało i zostanie wyśmiany, zepchnięty ze schodów, oblany jakimś cuchnącym eliksirem, zbombardowany łajnobombami, a może ktoś mu zwyczajnie chce wózek podpalić? McCallister zaraz wyrzucił z głowy takie wizje. Nie! To będzie randka jego marzeń!
Chłopaki z dormitorium bardzo dobrze wiedzieli, że coś się święci. Artie powyciągał swoje najlepsze sweterki z kufra i głośno zastanawiał się który będzie wyglądać na nim najlepiej. Czy powinien wybrać ten klasyczny niebieski? A może czerwony w kratkę? A może brązowy z latającym spodkiem?
- Koleś, do kobiet trzeba klasycznie! – Uderzył go w ramię Tom i opuścił dormitorium. Artie podrapał się po głowie. Klasycznie…?

Przedostanie się na piąte piętro zajęło Artiemu o wiele więcej czasu niż się spodziewał. Był wyjątkowo podenerwowany. Zawsze był takim „psem na baby”, rozmawiał z koleżankami wesoło, komplementował je, a teraz co? Bał się niczym pierwszoklasista przed Ceremonią Wyboru Domu. Idąc za radą Toma, ubrał się naprawdę klasycznie. Miał na sobie ciemnoszare spodnie, które ukrywały jego stanowczo za chude nogi. Nie mogło zabraknąć białej koszuli z idealnie wyprasowanym kołnierzykiem oraz czarnego „sweterkowego” bezrękawnika. Pod szyją miał zawiązaną czarną muszkę. Strój nieco rozświetlały żółte trampki. Musiał je ubrać, ponieważ nie mógł znaleźć swoich eleganckich butów. Prawdopodobnie chłopaki z dorma mu je zabrali, bo były całkowicie obciachowe. Oczywiście włosy miał ułożone starannie, a na nosie miał ciemne prostokątne okulary. Na kolanach trzymał małą paczuszkę dla Tajemniczej Wielbicielki. W środku znajdowały się czekoladki. Romantyk, no naprawdę. Chciał dziewczynie przynieść kwiatki, ale niestety profesor Sprout nakryła go na próbie kradzieży.
Dotarł wreszcie do sali. Zatrzymał się przed nią, spojrzał na tabliczkę. Teraz albo nigdy. Wyciągnął różdżkę z rękawa i otworzył drzwi.
Zamarł. Po prostu zamarł.
Swieta?! Co tu robiła Swieta?!
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 00:22

Trampki. To samo miała na nogach Azarova, z prostego braku czegoś bardziej pasującego. Jedna koleżanka miała za małą stopę, druga za wielką, co było robić? Próbowały transmutować buty Swietki w coś bardziej wyjściowego, ale każda kolejna próba kończyła się efektem jeszcze gorszym. Kiedy więc Rosjanka była już przekonana, że przyjdzie jej świecić bosymi stopami, ostatecznie któraś cofnęła zaklęcie i dziewczyna otrzymała na powrót swoje obuwie.
Ale mniejsza z butami, bo oto mamy sytuację, kiedy to Rosjanka słyszy za plecami ciche skrzypnięcie drzwi. I chociaż przez cały okres przygotowawczy zdawało się, że to spotkanie nie robi na niej najmniejszego wrażenia, teraz ta chwila niepewności wywołała niespodziewane napięcie. Nie namyślała się jednak za wiele i obróciła szybko głowę. Przecież wciąż spodziewała się pułapki!
A w drzwiach zobaczyła znajomą, bardzo osobliwą sylwetkę kolegi z roku. I jego wózka. Zaskoczenie odbite na jego twarzy nie było bardzo widoczne przez półmrok i drżące światło świec. Właściwie tam, przy wejściu, było niemal zupełnie ciemno. Na dobrą sprawę mógł nawet wykrzywić się z przerażenia, a ona i tak by to odczytała jako grymas zadowolenia.
Artie! Przynajmniej nie jakiś debil ze Ślizgolandii, szukający sobie wieczornej rozrywki. Rozluźniła się wyraźnie i uśmiechnęła do własnych myśli, odkładając kielich na stolik. Wzrokiem jeszcze raz omiotła pomieszczenie i dopiero teraz na poważnie pomyślała o tym, że ta randka to nie żadna podpucha. No ale to nic przecież, Azarova może i nie była mistrzynią flirtu, ale zawsze doceniała towarzystwo. A McCallister zawsze był w stanie ją rozbawić.
- Cześć Artie! Nie powiem, że się tego spodziewałam, ale fajnie że mnie zaprosiłeś. Sam to wszystko przygotowałeś? – zapytała, robiąc przy tym nieokreślony ruch nadgarstkiem. Te zasłony, świece, kolacja... Co prawda malutkie, drgające ogniki trochę Rosjankę stresowały, ale nie jakoś przesadnie.
Choć i tak wolałaby, żeby w kielichu znalazło się coś mocniejszego niż sok.
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 00:41

Artie stał… znaczy się siedział na wózku z wyciągniętą dłonią, w której trzymał różdżkę. Dopiero co rzucił zaklęcie Alohomora. Nie mógł wyjść z szoku. Naprawdę Puchonka wysłała mu ten liścik? W dodatku wszystko tutaj zaaranżowała?! Gdyby tylko wiedział o tym wcześniej! Dziewczyna nie musiałaby na coś takiego się zdobywać, Artie zwyczajnie by ją zaprosił chociażby do herbaciarni w Hogsmeade. Jakim musiał być w takim razie ślepcem, skoro nie wiedział, że koleżanka z roku się w nim podkochuje! Takie zachowanie było całkowicie niewybaczalne!
Kiedy wreszcie odzyskał zdolność poruszania się, wsunął magiczny patyk do rękawa koszuli. Poprawił muszkę pod szyją, aby wyglądać bardziej elegancko. Tak samo jak dziewczyna, pozbył się wrażenia, że to całe spotkanie było podpuchą. Komu jak komu, ale Rosjance wierzył, że nie była w stanie spłatać mu tak okrutnego psikusa. Jako, że tak stać w drzwiach nie wypadało, Artie wjechał do klasy, zamknął za sobą drzwi. Uśmiechnął się do dziewczyny jak najładniej potrafił.
- Hej Swieta! – przywitał się z nią równie radośnie co ona sama. Już miał coś powiedzieć, kiedy Puchonka przemówiła dalej. Tylko przez ułamek sekundy można było zauważyć cień zdziwienia na twarzy Artiego.
- Oh wiesz… Pomyślałem, że skoro się nam zawsze ze sobą tak dobrze rozmawia, to dlaczego nie moglibyśmy spędzić ze sobą nieco więcej czasu? – Z jego ust nie schodził uśmiech. – Chociaż chyba mnie troszeczkę poniosło, jeśli chodzi o wystrój sali. – Dodał pośpiesznie. Nagle przypomniał sobie o czekoladkach, które niestety nie miały procentowego nadzienia. „Poddriftował” do dziewczyny i wyciągnął w jej stronę ładnie zapakowaną paczuszkę.
- To dla Ciebie. – Nie było to właściwie nic nadzwyczajnego, ponieważ Artie bardzo często obdarowywał innych słodyczami. Tym razem jednak bardzo się postarał, jeśli chodzi o opakowanie.
Jedna tylko myśl kłębiła mu się w głowie… Kto właściwie był za to odpowiedzialny?!



Wanda.
Nie było innej odpowiedzi. Laureatka Orderu Artiego Pierwszej Klasy. Chyba strzeli ją w ucho, kiedy jutro spotka ją w bibliotece!
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 01:17

Chyba trochę go poniosło? Roześmiała się, splatając dłonie za plecami, i obróciła dookoła na pięcie. Wystrój naprawdę był imponujący, zwłaszcza jak na warunki szkolne. Wątpiła jednak, by to pożyczenie sali odbyło się w jakikolwiek legalny sposób, pozostawało więc mieć nadzieję, że woźny nie spadnie im nagle na karki.
Na wszelki wypadek jednak wysunęła swoją krótką różdżkę ze sweterkowego rękawa i machnęła nią ponad ramieniem Artiego.
- Colloportus – zamek w drzwiach zamknął znów, zmniejszając szansę na przyłapanie ich przez kogokolwiek.
A potem przyjęła ładnie opakowaną paczuszkę. Wiele słyszała o słodyczach, jakie dziewczyny otrzymywały od McCallistera... Właściwie miałby u niej opinię totalnego podrywacza gdyby nie fakt, że podobno słodycze podrzucał także facetom. A może jednak gej? Przypomniała sobie różowy papier od listu, ale zaraz odsunęła od siebie tę myśl.
Była w stanie uwierzyć, że posiadał on różową papeterię. W wiele rzeczy mogła uwierzyć odnośnie tego osobnika. Nadal jednak nie spodziewała się, że znajdzie się z nim przy romantycznej kolacji. Właściwie to zawsze miała wrażenie, że traktował ją jak normalną koleżankę. A może nawet gorzej, bo nigdy nie dostała słodyczy, nie licząc tego dnia gdy kociołek jej wybuchł na lekcji eliksirów w trzeciej klasie i zebrał jej się opiernicz stulecia.
- Dzięki – odpowiedziała, po czym klapnęła sobie na krześle, żeby jakoś wyrównać poziom między nimi – Tak się zastanawiam zawsze, skąd Ty bierzesz tyle tych słodyczy? Masz w rodzinie cukierników, czy zamawiasz regularne dostawy z Miodowego? – zapytała, jakoś wątpiła by chłopak sam produkował łakocie.
Chociaż kto go tam wie. To był Artie, nie ma niemożliwych. Wyobraziła go sobie w kuchni, z miską ciasta, odzianego w różowy fartuszek. Uśmiech na jej twarzy poszerzył się jeszcze bardziej, a ona gestem wskazała mu miejsce po drugiej stronie stołu. W końcu skrzaty pewnie się napracowały nad tym wszystkim, a ona nie lubiła kiedy jedzenie się marnowało. Choć niby powinna się teraz zachować jak eteryczna panienka i westchnąć, że o tej porze to tylko sałatka.
No ej, randki randkami, ale po co się torturować...
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 16:27

Dobrze, że Puchon miał na tyle rozumku, aby udawać, że wszystko wcześniej sam zorganizował. To, że policzy się z Wandą, było bardziej niż pewne. Tak go wrobić! Dlaczego po prostu nie mogła wysłać mu zwykłej notatki o tym, co planowała? Przecież Artie i tak nie wyszedł by ze swojej roli! Ba! Nawet pomógłby jej w przygotowaniach! Za to w taki sposób musiał całkowicie improwizować. Miał cichą nadzieję, że dziewczyna tego nie zauważy. Nie chciał jej w żaden sposób do siebie zrazić.
- A… To całkiem mądre. – Kiwnął głową, kiedy dziewczyna postanowiła ich zamknąć w klasie. Zrobiło się nieco poważniej. Oboje już nie tylko znajdowali się w jednej klasie, która została bardzo charakterystycznie ustrojona, ale byli w niej zamknięci. Czujecie różnicę? McCallister czuł. To była poważna randka. Żadne nie opuści tego miejsca pod błahym powodem, na przykład wykręcając się pójściem do toalety.
Wielka szkoda, że Artie nie potrafił wedrzeć się do umysłu dziewczyny, aby odgadnąć jej myśli. Może zacząłby się jeszcze mocniej starać, aby nie myślała o nim jak o geju. Swoją drogą, dużo znaków na niebie wskazywało, że chłopak może być krypto figo – fago. Rozdawał słodycze każdemu, nie tylko dziewczynom, ale chłopcom też. Nosił te okropne sweterki i zawsze miał idealną fryzurę. Czy…. Nie, nie. Artie był stuprocentowym heterykiem. Panów wolał pozostawić dla pięknych pań, które chciały mieć jakąś inną opcję niż wpadnięcie w sidła McCallistera.
- Bardzo chciałbym zostać w przyszłości cukiernikiem. – Nigdy się nikomu do tego nie przyznawał, ale skoro to była tak bardzo poważna randka (przypominam! byli zamknięci razem w jednym pomieszczeniu!), postanowił się podzielić jednym ze swoich największych sekretów… o którym można było się domyślić. – Ale teraz wydaję całe moje kieszonkowe na dostawy z Miodowego Królestwa. – Naprawdę wydawał wszystkie pieniądze, aby zadowolić innych. Filantrop. Prawie niczym Tony Stark, tylko na wózku inwalidzkim i w innej skali.
Podjechał do drugiego końca stołu. Podziękował w duchu Wandzie, że nikt nie dostawił do stołu drugiego krzesła. Przesiadanie się z wózka na krzesło, nie byłoby zbyt komfortowe. Znaczy się… Chłopak zwyczajnie by się wstydził robić to przy dziewczynie. Powiódł wzrokiem po stole, udając, że sprawdza czy wszystko było zgodne z jego życzeniem i czy skrzaty nie zapomniały o żadnej potrawie, o którą poprosił. Kiwnął głową na znak, że wszystko się zgadzało, a tak naprawdę w duchu obgryzał paznokcie, bo nie wiedział jak się im odwdzięczy za taką szczodrość.
- W takim razie za nas, za to spotkanie, które się rozpoczyna! Obyśmy wspominali je z uśmiechem na ustach i wniosło wiele dobrego w nasze życie! – Uniósł kielich pełen soku dyniowego. Cóż za pompatyczna przemowa. Brakuje ci jeszcze stu lat na karku, Artie. I bycia głową jakiegoś czarodziejskiego rodu. Powinien od razu rzucić hasło "chodźmysięcałowaćczycośtam".
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 17:27

Swieta też poczuła. Chwilę po tym, gdy rozbłysk magicznej energii przy drzwiach rozproszył się. I niespodziewanie zdała sobie sprawę, Ponieważ jednak ta świadomość wywoływała w niej pewne zakłopotanie – a tego Azarova nie znosiła – zręcznie tę myśl od siebie odsunęła. Z typowym dla siebie podejściem, że co ma być to będzie.
Artie miał przynajmniej tą przewagę, że połapał się już w sytuacji i wiedział, że zwyczajnie byli swatani przez osobę trzecią. Svetlana tymczasem próbowała sobie przypomnieć jakąkolwiek sytuację, która mogłaby sugerować jego zainteresowanie nią. Nic nie przychodziło rudej głowie na myśl. Właściwie to zawsze podejrzewała, że McCallister podkochuje się skrycie w Wandzie. Ona by się podkochiwała na jego miejscu!
- Myślisz, że jakby Filch nas tu znalazł mimo wszystko, to skończyłoby się to tylko na szlabanie, czy raczej by chciał żeby wszyscy zobaczyli? W sumie on randkuje tylko z kotem, więc łatwo by raczej nie odpuścił takiej zabawy... – mruknęła, żeby jakoś rozluźnić atmosferę.
No właśnie, a więc jednak będzie różowy fartuszek! Znaczy, cukiernik. Odchyliła się nieco na krześle i poparzyła na Artiego z lekko przymkniętymi powiekami. W sumie trochę ją zdziwił. Wszyscy mieli jakieś takie pompatyczne marzenia i plany na przyszłość. A tu takie... normalne. Jej papa by pochwalił, zawsze powtarzał, że niedobrze rzucać się w oczy. Svietlanie nie bardzo to wychodziło.
- Hm... a to.. – na wszelki wypadek rozpakowała otrzymane pudełeczko, na wypadek gdyby w środku znajdywało się coś innego niż słodycze - ... jest Twojej roboty? Bo spróbowałabym.
Co prawda nie wiedziała, czy w warunkach domowych da się przygotować takie czekoladki, ale kto tam wie? Zwłaszcza jakby sobie różdżką dopomóc. Ona o słodyczach wiedziała tylko tyle, jak je zjadać. I nigdy nie planowała poszerzać tej wiedzy.
- Noo, ja za to bym chciała pracować z magicznymi bestiami. Marzy mi się latanie na smokach, ale no, wiadomo. Ich jest niewiele, a chętnych ogrom. Muszę wykorzystać ostatnie dwa lata szkoły i czegoś dokonać, żeby się wybić ponad konkurencję... – temat planów na przyszłość wydawał się dość wdzięczny i uniwersalny.
W przeciwieństwie do Artiego, Swieta chętnie o tym rozmawiała. Nigdy nie kryła się ze swoją fascynacją dla wszelkich potworów i bestii. Była też jedyną która na trzecim roku panikowała, że zabraknie miejsc i nie będzie mogła się zapisać na ONMS.
- A jak się nie uda, pewnie zostanę łowcą rzadkich składników magicznych. Brzmi fajnie, nie? Chociaż ojciec mi marudzi, że w ten sposób to nawet nie dożyję dwudziestki....
Wreszcie przestała paplać i zapadła chwila milczenia, którą Artie wykorzystał aby wznieść toast...
- No, za nas – zgodziła się, unosząc swój kielich, choć nadal to, co działo się w tej sali w tej chwili, wydawało jej się jakieś nierealne.
Ale, w sumie czemu nie? Przynajmniej dopóki nie próbował zaraz pogłębiać tej znajomości. Rosjanka wciąż jeszcze nie bardzo wiedziała, jak się odnieść do tego wszystkiego. Poza tym, przecież oni brudzia w życiu nie wypili! Upiła łyk soku dyniowego i odkładając kielich, przyjrzała się krytycznie chłopakowi.
- Czy ten sok w pucharkach znaczy, że jesteś jednym z nich? - zapytała, konspiracyjnie zniżając ton głosu - No wiesz. Jesteś abstynentem czy coś?
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 18:04

Artie nie mógłby podkochiwać się w Wandzie! To znaczy bardzo kochał Krukonkę, ale w taki sposób jak brat jest przywiązany do swojej siostry. Miał nadzieję, że dziewczyna sobie wszystko ładnie z Heńkiem poukłada. Tak, tak. Tak McCallister myślał. Nie było lepszej pary od Whisper i Lancastera. Gdyby tylko Artie wiedział o czym myślała dziewczyna, gdyby tylko wiedział!
- Hymmm… Podejrzewam, że gdyby Filch tutaj wszedł, to zostalibyśmy powieszeni za ręce nad sufitem, a on sam zacząłby ucztować z Panią Norris. Po całej randce napisałby w swoim pamiętniczku, że było to najbardziej erotyczne przeżycie w całym jego marnym życiu. – Pomimo tego, że Artie nigdy na nikogo nie patrzył negatywnym okiem, za woźnym nie przepadał. Po dwudziestym trzecim razie, kiedy musiał szorować jego brudne gacie albo czyścić puchary w Sali Pamięci, ponieważ wjechał w „mokre”, nie wytrzymał. Puchon zaczął nienawidzić go jak każdy normalny uczeń w tej szkole. – Każdy musi mieć coś z życia. Myślę, że możemy być tak wspaniałomyślni i coś mu zostawić. Może jeśli chociaż raz coś takiego romantycznego przeżyje, da nam trochę spokój? Chociaż ostatnio naprawdę zastanawiałem się czy go nie umówić z jakąś czarownicą. Poszukiwania zdesper… znaczy chętnej wciąż trwają! – Artie był taki złośliwy? A może naprawdę chciał pomóc woźnemu? Kto to wiedział, nawet nad tym nie zastanawiał się sam operator McCallistera.
- A czekoladki tak. Są mojej roboty. Znaczy się… Trochę skrzat Tuptuś mi pomógł. Wciąż stawiam pierwsze kroki, jeśli chodzi o wyrabianie tak wyrafinowanych słodyczy. Na szczęście skrzaty mają do mnie bardzo wiele cierpliwości. – Uśmiechnął się. W środku znajdowała się mała kolekcja ręcznie robionych czekoladek. Nie były tak piękne jak te, które można było zakupić w Miodowym Królestwie, ale widać było, że były zrobione z sercem oraz zaangażowaniem. – Te z czerwoną posypką są bardzo ostre. Nie powiem co tam dodałem, ale potrafią nieźle wykręcić buźkę. – Artie kochał słodycze, lubił o nich rozmawiać, a jeszcze bardziej je zjadać.
- Zrób coś szalonego. Zakup na Czarnym Rynku jajo smoka. Słyszałem od Dziadka, że takie i inne rzeczy można na nim znaleźć. Tylko trzeba się zakręcić w odpowiednich miejscach. Czasy są teraz dziwne, więc pewnie nastolatka kupująca smocze jajo, nie byłoby niczym dziwnym. Pewnie nawet by Ciebie nie nakryli. Sama pomyśl! Wyhodujesz sobie bestyjkę w dormitorium, a potem będziesz latać na nim jak szalona dookoła zamku. Element zaskoczenia wykorzystany. – Pokiwał głową. Mówił to tak śmiertelnie poważnie, jakby naprawdę zachęcał dziewczynę do wykonania tak szalonego planu.
Artie o mały włos by nie wypluł soku dyniowego, który miał w buzi, kiedy dziewczyna zapytała go o to czy jest abstynentem.
- Swieta… A jak myślisz? Czy po ostatniej imprezie w Pokoju Wspólnym leżałem na dywanie przed kominkiem tylko dlatego, ponieważ Heniek podwędził mi wózek, więc nie chciało mi się turlać do dorma? Albo dlaczego podczas rozpoczęcia roku szkolnego zamiast hymn Hogwartu śpiewałem Odę do Gatek Dropsa? - Musiał na szybko wymyślić jakiś sensowny powód dlaczego "nie podał" alkoholu.
- W pucharach znajduje się sok dyniowy, bo... Nie chciałem, abyś uznała mnie za jakiegoś notorycznego podrywacza, który chce Cię upić - Haha, Rosjankę upić?! - i zbałamucić następnie!
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 19:39

No gdyby wiedział, gdyby wiedział. Jego wina, że w myślach nie czyta, bo przecież Swieta nie wyłoży mu przecież tak po prostu na randce, że jej zdaniem powinien był wyciągnąć tutaj kogoś innego. W końcu wydawało jej się, że Artie sam ją tu zaprosił. Po prostu dalej była tym zdziwiona.
Zmrużyła brwi.
- Blyaaa, obserwowanie erotycznych przeżyć Filcha z Panią Norris... przypadkiem nie podpowiadaj mu takich metod na tortury, bo nie każdy by z tego wyszedł bez szwanku na psychice... – westchnęła z pewnym podziwem.
Jednocześnie jednak pomyślała, że to wcale nie byłoby takie złe. Oczywiście jeśli odebrać im główne role, a na to miejsce dać jakichś Ślizgonów na przykład. Jakby kiedyś coś takiego zupełnie przypadkiem „sprowokować”...
- Coś zostawić? Ah, zamiast sprzątać tego wszystkiego chcesz dać Filchowi znać, że przygotowaliśmy dla niego i Pani Norris niespodziankę? – oczka wyraźnie jej się zaświeciły, choć osobiście nie widziała w tym niczego z „pomocy” – Jestem skłonna nawet podzielić się z nimi kolacją. Nie wiem jaką masz pojemność, ale i tak nie sądzę byśmy byli zdolni sami to wszystko przejeść.
Przy okazji nałożyła sobie trochę na talerz. Czekoladki były własnego wyrobu? Z podziwem gwizdnęła, bo wyglądały naprawdę nieźle. Przez głowę przeszła jej cała długa lista podejrzanych specyfików, które mogły się znaleźć w środku. Niespodziewanie przyszła jej do głowy zabawna myśl, że Artie jest szkolnym dilerem, a czekoladki to zwyczajna przykrywka. To by tłumaczyło, czemu Wanda zawsze od niego taka uchachana wraca.
- To jeszcze mi powiedz czego się tam w środku spodziewać – zachichotała głośno i teraz nie trzeba było telepatii by zauważyć, że głupie rzeczy przyszły jej do głowy.
Choć nie spodziewała się, by podał jej coś odurzającego. Zresztą, nie zaliczał się do tych czarodziejów, którzy potrzebowali magii czy mikstur do rozbawienia rozmówcy. No chyba że wpakował do środka jakiś wysoko nielegalny afrodyzjak..
- Coś szalonego? Artie, Ty wiesz że cała moja rodzina w Rosji siedzi. Jakbym miała trochę grosza to już jutro bym siedziała z własnym jajem smoka. Nawet sześciopak by mi zdobyli. Podpisałbyś się na skorupce i śpiewałbyś kołysanki.... – zaśmiała się, ale spoważniała po chwili – Tylko ja nie jestem dobra z ogniem, a większość gatunków bez tego ni chu chu, nawet mi się z jaja nie wykluje. Poważnie, nie mogą one wodą pluć na przykład? Masakra normalnie.
Zupełnie serio potraktowała jego słowa, nawet jeśli nie było to jego intencją. Ale rzeczywiście – w Rosji można było zdobyć wszystko, jeśli się wiedziało gdzie szukać. A Azarovie mieli odpowiednie kontakty. Trochę gorzej z funduszami, ale i to dało się jakoś załatwić.
Tymczasem zauważyła jego reakcję na pytanie o abstynencję i wyraźnie jej ulżyło. Bardzo.
- Noo, przecież hymn każe śpiewać to, co się lubi najbardziej... Zabij mnie, pomyślałam że naprawdę to lubisz –odpowiedziała z miną niewiniątka – A na tej imprezie to... – machnęła ręką, ewidentnie nie chcąc do tego wracać.
Jeśli dobrze pamiętała, była w tej grupie co wymknęła się kąpać nocą w jeziorze na błoniach. Zbudziła się rano na tyłach chatki gajowego, przytulona do pustej butelki spirytusu i do tej pory trawił ją koszmarny wstyd, że nawet jej w końcu urwał się film.
"W pucharach znajduje się sok dyniowy, bo... Nie chciałem, abyś uznała mnie za jakiegoś notorycznego podrywacza, który chce Cię upić i zbałamucić następnie!"
- A szkoda – odpowiedziała z łobuzerskim uśmiechem.
I nie wiadomo, czy miała na myśli sam tylko alkohol, czy też całe to bałamucnie i w ogóle.
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 20:01

- Czy to nie popada już pod zoofilię? – zastanowił się przez chwilę, a potem przyłożył sobie rękę do ust, ponieważ nawiedziła go jeszcze bardziej obrzydliwsza scena. – Ej! Pomyśl o Hagridzie. Wielka matka albo wielki ojciec… i maleńki czarodziej lub czarodziejka. Przecież to nie są grube kości, on coś… O Merlinie! Gdzie jest kubeł? Mdli mnie! – Na nic się nie zdała romantyczna, nastrojowa muzyka. Rozmyślania seksualne poszły zupełnie w innym, bardzo niebezpiecznym kierunku. Artie zaczął naprawdę rozglądać się za kubłem, bo jeśli dalej będzie o tym rozmyślać, to naprawdę bełtnie. Wyobraził sobie małą czarownicę, w którą wpychany jest wielki penis, który wręcz rozsadzał ją od środka. To było kompletnie obrzydliwe! Dlaczego był obdarzony tak wybujałą wyobraźnią?! Niech to los wszystko przeklnie…
- Oczywiście. – Skinął głową. – Sprzątanie zajęłoby nam bardzo dużo czasu, a tak? Filch za nas to zrobi. – Taki był Artie! Tak bardzo kombinował! Coś niesamowitego, naprawdę!
- Tak myślisz? – Powiódł wzrokiem po stole i wzruszył ramionami. Nałożył sobie na talerzyk placek malinowy i zaczął go jeść. Było mu szkoda zostawić takie wspaniałe ciasto dla Filcha. Zresztą, nagle zrobiło mu się żal wszystkiego tego jedzenia i nie chciał go oddawać woźnemu. Słów, które wcześniej wypowiedział, nie mógł już odklepać, więc trudno… Najwyżej zabiorą ze sobą coś do dormitorium i na drogę. Ale dlaczego rozmawiali właściwie już o końcu randki, skoro dopiero co się rozpoczęła?!
- Nic nie podpowiem. – Uśmiechnął się lekko, chociaż po jego minie można było się spodziewać, że miało to jakiś związek z eliksirami, w których był całkiem dobry. Nie było to jednak nic odurzającego, ponieważ Puchon by się do tego nie podjął. Bardziej mógł być to jakiś Eliksir Miłosny lub Eliksir Zwiększający Pożądanie lub inne śmieszne rzeczy, które miały zwiększyć ogólną radość. I pobudzić zmysły… Czy coś.
- W takim razie zbieramy dla Ciebie na jajo smoka. Z ogniem sobie jakoś poradzimy – postanowił nagle. Nie wiedział jak akurat to zrobi, skoro całą kasę potrafił przedupić na słodycze, ale pewnie jak wróci to postawi sobie nową skarbonkę na oknie i będzie do niej wrzucał jakieś knuty. Za sto lat na pewno uzbierają! A może Artiemu uda się wygrać w loterii lub wyciągnąć kasę od Czarodziejskiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych? Właściwie to nigdy nie korzystał z tego funduszu, a przecież mógł, miał do tego pełne prawo!
- Dobra impreza, chociaż profesor McGonagall na transmutacji musiała mnie wysłać do Skrzydła Szpitalnego, kiedy no… - Nie musiał kończyć. Dziewczyna wiedziała, co takiego chłopak narobił. Wstyd nowsze czasy.
- Znaczy mam Cię zbałamucić? – O alkoholu zapomniał, nie?
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 21:16

- Chyba wolę opcję z wielką matką i malutkim czarodziejem. Chociaż nadal obrzydliwe... – zaśmiała się serdecznie, najwyraźniej na niej nie robiło to aż tak wielkiego wrażenia.
Albo powściągnęła nieco wyobraźnię w takim momencie, kiedy jeszcze było to do przetrawienia. Dobrodusznie jednak zerknęła na prawo i lewo, chcąc pospieszyć koledze z pomocą. Cóż, jeśli nawet był w tej klasie jakiś kubeł, Artie sam – zdaniem Swietlany – gdzieś go zakamuflował.
- No to postanowione. Potem się zrobi jakiś liścik z zaproszeniem czy coś. Zresztą, nie będę ojca uczyć dzieci robić, słyniesz ze swojej korespondencji.
Ona sama pisała raczej niewiele. Jeśli już, to głównie w celu umówienia się na jakieś spotkanie albo ku wyłudzeniu kopii pracy domowej z historii magii. Nie posiadała nawet sowy.
- Nooo... wydaje mi się, czy właśnie wziąłeś to jako wyzwanie?  - zapytała, dostrzegając spojrzenie jakim omiótł zawartość stołu – Bo wiesz, w ostateczności możemy Filczowi zaserwować randkę bez kolacji. Pewnie już i tak jadł.
Gdyby ona to wszystko przygotowała, pewnie też by nie chciała tak po prostu odstąpić czegokolwiek woźnemu. Z drugiej strony, kusiło ją wykręcenie mu figla. Bardzo. Gorzej, że wciąż nie wiedziała, czego się spodziewać w czekoladkach. Ryzykowne. Azarova kochała ryzyko, ale dzieliło ją od niego ziemniaczane puree i cudowna pieczeń. Światło świec tańczyło, odbijając się w srebrnych sztućcach i oczach Rosjanki.
- No to jajko. Moja szczurzyca będzie zazdrosna. Myślisz, że przyjmie to lepiej, jeśli powiem że smok jest w połowie jej? To takie inteligentne stworzenia, może zrozumie... – westchnęła z lekkim uśmiechem.
Primo naprawdę gryzła każdego zwierzaka, jakim Swieta próbowała się zaopiekować. Dlatego też wciąż nie miała sowy, choć matka bardzo marudziła. Ale co tam, na razie trzeba było jakoś zdobyć jajko! Co prawda nie chciała uszczuplić arciowego budżetu słodyczowego, ale miło zaskoczył ją stwierdzeniem, że będzie zbierać razem z nią.
- A ja napiszę gdzie trzeba i spróbuję się wywiedzieć, ile mniej więcej trzeba na taką przyjemność uzbierać. – dodała zadowolona i na chwilę chyba zapomniała gdzie oraz w jakich okolicznościach się znajduje.
Ale tylko na moment, bo rozmowa jakoś sama wróciła na właściwe tory. Czy ma zbałamucić? Wciąż z tym samym uśmiechem potrząsnęła ramionami.
- No ja tam nie wiem, ale chyba po to mnie tu zaprosiłeś. O ile dobrze rozumiem znaczenie tego słowa... – dodała lekko podejrzliwie.
Niby mieszkała tu już szósty rok, ale wciąż trafiały się jej słowa z podwójnym, a czasem i potrójnym dnem. A potem świeciła oczami i udawała, że od początku wiedziała o co chodzi.
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 22:14

McCallister nie chciał już dalej ciągnąć tej całej przyjacielskiej rozmowy. Powoli zaczął dostrzegać w jakim miejscu się znalazł. Utkwił wzrok na świecach, które były porozkładane po całej klasie i dawały ciekawe światło. Powoli odwrócił głowę w stronę dziewczyny. Jej włosy w tej świetle naprawdę ładnie wyglądały. Do jego uszu dochodziła muzyka, skrzypce przypominały mu jedną zwariowaną Gryfonkę… Cały ten wystrój miał zapewnić im odpowiedni stan.
A oni? Rozmawiali o smokach, olbrzymach, alkoholu, ostatniej imprezie, Filchu i pewnie nawet sam Merlin nie wiedział jakiego tematu by się podjęli, gdyby któreś z nich nie powiedziało dość. Artie wpakował sobie do buzi mały kawałeczek placka. Był wyśmienity, zresztą jak każdy wyrób wychodzących spod rączek zamkowych skrzatów. Poczuł delikatny smak malin. Odłożył widelczyk na spodek. Uśmiechnął się do Swiety delikatnie.
Miał kilka wyjść z tej całej sytuacji. Każde wydawało się być całkiem logiczne i całkiem dobre. Mógł:
a) powiedzieć jej, że to nie on ją zaprosił na to spotkanie, ale i tak bardzo cieszy się, że został z nią umówiony, ponieważ bardzo ją lubi,
b) spróbować komplementować jej urodę, co nie byłoby sprzeczne z prawdą, ponieważ Rosjanka wyglądała naprawdę ładnie i zawsze się Artiemu podobała,
c) mógł powiedzieć, że chciałby ją poznać nieco bliżej, zachęcić ją do opowiedzenia o sobie,
d) po prostu przejść do rzeczy i nie obwijać w bawełnę.
W przebiegach odpadła opcja a, nie zamierzał jej powiedzieć prawdy, że on sam otrzymał tajemniczy liścik i nawet podejrzewa, kto jest za to odpowiedzialny. Miał nadzieję, że to nigdy się nie wyda, nie chciał wyjść na kłamczuszka. Komplementy wydawały mu się być nudnym rozwiązaniem, w szczególności, że sypał je nawet bez specjalnej okazji. Dziewczyna mogła więc uznać to z nic interesującego i że Puchon jest zwyczajnie nudny. Opcje c i d wyglądały za to bardzo poważnie i mogłyby zostać jego planem podstawowym.
Tylko…
- Bardzo chciałbym Cię poznać nieco bliżej, dlatego tutaj Ciebie zaprosiłem. – Uśmiechnął się i wyciągnął w jej stronę lewą dłoń. Tak jakby nigdy nic położył ją na jej dłoni. Delikatnie przesunął opuszkami palców po jej skórze. Teraz było jednak najważniejsze. Pochylić się nad stołem.
Myślicie, że McCallister sobie z tym nie poradził? Skoro był tak uparty, że nauczył się latać na miotle i był w tym całkiem dobry, nie mógł nie wykonać tak prostego zadania. Położył i prawą dłoń na stole. Przeniósł ciężar ciała na prawą dłoń, wysunął biodra do przodu na tyle, aby mógł się nachylić w jej kierunku. Nieznacznie podniósł się z wózka, to pozwoliło mu dosięgnąć Rosjanki. Jeśli dziewczyna nie odsunęła się bądź nie odwróciła głowy w bok, Artie musnął jej wargi swoimi. Był to delikatny, ale czuły pocałunek, bardzo w stylu samego McCallistera. Nie śpieszył się nigdzie rozchylając jej usta. Skrzypce zagrały jeszcze piękniej. Artie powoli powrócił na swoje miejsce. Uśmiech nie schodził z jego ust.
Randka. Pisana dużą literą „R”.
Gość
avatar

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji EmptyWto 03 Lut 2015, 23:21

A Swieta z tymi przyjacielskimi pogaduchami czuła się akurat bardzo dobrze. No bo... randka randką, ale przecież słabo się znali. Niby ten sam dom i rok, a jednak jakoś wciąż się mijali. Może dlatego, że Swietlana cały czas gdzieś ganiała, szczególnym zainteresowaniem obdarzając zagrody na błoniach. Chyba tylko Wanda zbierała ich czasem razem, ale przecież wtedy też mało rozmawiali o jakichś osobistych sprawach.
A teraz muzyka, półmrok, suto zastawiony stoliczek. Świece, kilkadziesiąt drżących języczków ognia, które samą swoją obecnością wywoływały w dziewczynie lekkie napięcie. Artie zamilkł nagle, a przedłużająca się cisza grała na nerwach Rosjanki z prawdziwą wirtuozerią. Poczuła się zwyczajnie zakłopotana, choć bardzo nie chciała dać tego po sobie poznać. Postanowiła więc znaleźć szybko jakiś nowy temat i już miała wspomnieć o ostatnim naborze do drużyny Quidditcha, kiedy chłopak wszedł jej jednak w słowo.
A ciepła dłoń nakryła jej własną. Drgnęła zaskoczona, co wyraźnie mógł poczuć pod palcami, ale nie cofnęła ręki. Właściwie to zastanawiała się jeszcze nad stosowną reakcją kiedy zauważyła, jak Artie podnosi się ponad stołem i przechyla w jej stronę. Zaraz, zaraz, a gdzie bałamucenie? Za trzeźwa była na obcałowywanie się z kumplami, toteż przechyliła lekko głowę tak, że jego wargi musnęły jej blady policzek. Nie odsunęła się jednak, a zamiast tego spojrzała mu tak z bliska w oczy. Po chwili na jej usta wystąpił figlarny uśmiech. Chłodne palce wolnej dłoni Rosjanki znalazły się na jego policzku, kiedy delikatnie przechyliła jego twarz w prawo, a sama tchnęła mu do ucha. Cicho. Powoli. Jakby posiadała we władaniu cały czas tego świata.
- Tak się bałamuci – znów chwila ciszy, bo miękkie usta rudowłosej cmoknęły policzek zaraz przy uchu Artiego.
Odsunęła się ostrożnie, na końcu zabierając dłoń. Palce zsuwały się z policzka powoli, a każde muśnięcie zdawało się pozostawić po sobie ślad pod jego skórą. Czemu to zrobiła? Kto wie, widocznie jednak nie była wcale tak obojętna na atmosferę tego wieczoru.
- To może czekoladkę? - zaproponowała mu jego własny wyrób, kiedy to wracał z powrotem na swój pojazd.
Sama postanowiła wreszcie spróbować co też takiego dla niej przygotował, dlatego wsunęła jedną do ust i ostrożnie rozgniotła między podniebieniem i językiem. Może nie umrze od tego ani nie straci przytomności. Może.
Sponsored content

Klasa Transmutacji Empty
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   Klasa Transmutacji Empty

 

Klasa Transmutacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 12Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Fasolkowo
 :: 
Archiwum
 :: Fabularne
-