IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Katja Odineva
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob 17 Maj 2014, 21:34

Tak naprawdę były dwie Katje. Odineva nie mogła być dokładnie taka sama tutaj, w Hogwarcie, zwłaszcza wobec uczniów, jak wtedy, kiedy była jeszcze wolnym duchem i mogła robić dokładnie to, co sama uznała za słuszne. Owszem, opierając się na wspomnieniach z Durmstrangu potrafiła skonstruować taki obraz nauczyciela, jaki sama wtedy uznawała za ideał i teraz starała się choć w niewielkim stopniu go odzwierciedlać, jednak nie łudziła się. Sporo osób uważało ją za dziwaczkę i wcale nie cieszyło się z jej obecności w Zamku. Cóż, takie jest życie. Nie da się zadowolić wszystkich.
Nie podobało jej się to, że Henry wygląda jak trzy ćwierci od śmierci, zbyt bardzo przypominało to okres krótko po powrocie z Munga, a przecież już było sporo lepiej.
-Dyrektora nie ma chyba chwilowo w szkole. - odparła poważnym tonem, a nawet jeśli była zdziwiona słowami Henry'ego, nie pokazała tego po sobie. Odwoływanie się do najwyższej instancji wskazywało na wagę sytuacji. Lancaster może był po przejściach, ale nie był szalony.
Kiedy wyciągnął w jej kierunku kawałek pergaminu, przyjęła go z przeświadczeniem, że łatwiej by jej było, gdyby nie znała jego treści. Ale nie miała wyjścia, była teraz nauczycielką i czy tego chciała, czy nie, na jej barkach spoczywała pewna odpowiedzialność za każdego z uczniów. Za Puchonów zwłaszcza, ale przecież nie mogła się tylko do nich ograniczać.
Szybko przeleciała wzrokiem tekst zapisany na kartce i wyraźnie pobladła, kiedy chowała go do kieszeni. Był to jednak jedyna zewnętrzna reakcja na lekturę listu, który Tanja najwyraźniej otrzymała od ojca. Wyciągnęła różdżkę i jednym jej ruchem umieściła dziewczynę na niewidocznych dla oka noszach. Za pomocą zaklęcia umieściła je przed sobą i zerknęła na chłopaka, który najwyraźniej czuł się winny, zagubiony, wściekły i bezsilny. Nie mogła go teraz zostawić samego.
-Myślę, że lepiej będzie, jeśli przejdziemy do mojego gabinetu zanim zacznie się przerwa. - powiedziała cichym tonem. Nie musiał jej prosić o dyskrecję. W pewnych warunkach uznałaby nawet za pewną potwarz to, że Henry uznał za stosowne w ogóle przypuścić możliwość zrobienia przez nią czegokolwiek, co mogłoby Evarett zaszkodzić. Rozumiała jednak, że chciał po prostu chronić koleżankę i nie miała mu niczego za złe.
Kiedy znaleźli się już u niej, ułożyła nieprzytomną dziewczynę na kanapie, po czym zaproponowała Lancasterowi herbatę. Odrobina teiny mogła uczynić dla nich cuda.

z/t x2 -> napisz w gabinecie Katji pierwszy.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:22

Była prawie na schodach. Kilka kroków i to one oddzielą ją teraz od Amycusa. Nie zobaczy go do września. Nie zobaczy, nie zobaczy, nie zobaczy! Powtarzała to jak mantrę, nie wiedząc czy nie chce go widzieć w wakacje. Liścika od Dereka nie czytała. Odkąd wysyłał jej soczyste informacje na temat zaręczyn, nie odpisywała mu ani nie przyjmowała korespondencji. Zapłaci mu za to, ale teraz o tym nie myślała. Miała inne powody do zmartwień niż swoje zdrowie przez dwa następne miesiące.
Zaniemówiła, gdy Carrow zmaterializował się przed nią. Skąd on się tu wziął? Nie zdążyła od razu zareagować. Uderzyła plecami o ścianę, dowiadując się, że jest w pułapce i nie może się z niej uwolnić dopóty dopóki Amycus nie zrozumie, że ona nie żartuje. Jej plecak spadł powoli na ziemię, zsuwając się z ramienia. Żałując, że schowała różdżkę, zauważyła kątem oka jego w kieszeni spodni. Udowadniając, że to nie były żarty sięgnęła po nią i wycelowała w pierś chłopaka. Nie zdążyła wypowiedzieć żadnego zaklęcia, poczuwszy palenie po wewnętrznej stronie dłoni (tej wcześniej zaatakowanej). Odrzuciła od siebie różdżkę z piskiem i przytuliła poparzoną rękę do siebie. Obejrzała ją zaskoczona. Mogła przysiąc, że poparzyła się! Nie było nawet śladu po tym. Pulsowanie w skroniach nasiliło się. Nie chciała na niego patrzeć ani z nim rozmawiać, ale nie miała teraz wyjścia. Przygwoździł ją do ściany brąz obcych oczu, nie tylko błyszczących, a rozgniewanych. Na nią. Zacisnęła pięści wysłuchując tyrady i na każde słowo kręciła przecząco głową czując jak do jej własnych oczu napływają łzy. Nie pozwoliła im popłynąć po policzkach, oj nie.
- Ty nic nie wiesz. - wydusiła z siebie stłumiony jęk. - Oboje wiemy, że jak coś ci się nie spodoba... - urwała, bo przecież on nie oświadczy się Anie. Jaki jest więc sens mówienia mu o tym, jaki jest? On nic nie wiedział! To Yumi dostała list i jego treść czuła teraz w całym ciele. Właściciel tych ciemnych, przeszywających ją oczu miał zostać jej narzeczonym, a potem mężem. Przecież nawet się nie lubili.
- Wiem, że mnie nie skrzywdzisz. Ale nie o to chodzi, Carrow. Ty niczego nie rozumiesz. - jęknęła dusząc się w swojej kolejnej tajemnicy. Ile jeszcze sekretów spadnie jej na barki? Nie powie mu, nie jest w stanie ujrzeć w jego oczach rozczarowania. Parzył ją znowu stojąc zbyt blisko. Ile razy powtarzała mu, że nie znosi fizycznej bliskości? Szczególnie jego, bo on czerpał z tego satysfakcję.
- Ja chcę już o tym wszystkim zapomnieć. - powiedziała do siebie. - Derek kazał mi wybierać między Aną a tobą, jednocześnie odbierając mi prawo głosu. To wszystko jest popieprzone i nie chcę brać w tym udziału. - jej dolna warga zadrżała informując, że Yumi jest już na skraju załamania. Przecież się nie lubili! Amycus miał rację, że sobie bez niego nie poradzi w wakacje i nie wyjdzie tego o własnych siłach, bo jest za słaba. Potrzebowała jego pomocy, ale nie kosztem utraty przyjaciółki. Nie łudziła się, że Ana wszystko jej wybaczy. Takich rzeczy się nie zapomina. Najlepsze w tym było to, że wszystko zostanie spisane na jej rachunek mimo, że nie chciała tego. Jeszcze więcej powodów do oskarżeń, które ją kiedyś zabiją.
- Odebrał mi ojca, a teraz jeszcze chce zabrać mi... - urwała, bo co miała powiedzieć? Anę? Ciebie? Resztki nadziei? Bliskich i równie dalekich przyjaciół? Schyliła się po plecak i nie patrząc już na Carrowa, odsunęła go od siebie. Czy cokolwiek zrozumiał? Nie mogła mu nic powiedzieć, nie miała na to tyle sił.
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:25

Nie podejrzewał, że dziewczyna jest aż tak zdeterminowana, aby sięgać po cudzą różdżkę. Dostrzegł charakterystyczny ruch, kiedy próbowała wypowiedzieć zaklęcie. W tym jednak momencie wiedział aż za dobrze co nastąpi – pisk Krukonki jedynie to poświadczył. Różdżka upadła pod nogi Amycusa, który nie silił się na to, by ją podnieść. Nikt, prócz osoba podobna do niego nie byłaby w stanie jej sięgnąć bez szwanku. Nawet Alecto, kiedy używała jej do czegoś, chciała jak najszybciej pozbyć się ze swoich rąk. Różdżka bowiem wiedziała, że jej właścicielem jest Amycus Carrow i dostosowywała się do systemu wartości, który wyznawał. Kodeks, którym się kierował nie był rzeczą prosta, jednak ta spękana, w dotyku przypominającą korę różdżka doskonale dogadywała się ze Ślizgonem.
Zerknął tylko na moment na jej dłoń, aby upewnić się, że nie ma śladu na skórze. Reakcja była natychmiastowa, czyli Yumi miała niezwykle czyste serce i biegła z pomocą każdemu, kto jej potrzebował.
- Jak mi się coś nie spodoba to co, Yumi? Co twoim zdaniem zrobię? – Ciągnął ją za język, nie pozwalając odejść ani się odsunąć. Zdawał sobie sprawę, żę czuje się dziewczyna niekomfortowo, ale nie sprawiał jej fizycznego bólu. Przytrzymywanie barków było jedynie utrzymaniem jej w prawidłowej pozycji, by patrzyła mu w oczy.
- Owszem, nie rozumiem. – Przytaknął, cedząc słowa wolniej i ostrożniej, aby to dotarło do niej z prawidłowym wydźwiękiem. Po raz drugi przyznał się, że nie potrafi rozszyfrować toku jej myślenia i podążanie za nim prowadzi go w ślepą uliczkę. – Skoro nie o to chodzi, to o co? – Podpowiedział jej nieco łagodniejszym tonem, trochę bardziej miękkim. Podejrzenia, że dziewczyna ledwo trzyma się w równowadze emocjonalnej sprawdziły się, ponieważ urwane słowa, rozbiegane spojrzenie i te wszystkie inne sygnały ciała dawały mu jasno do zrozumienia, że siłą niczego z niej nie wyciągnie. Musiał wykazać się stanowczością, ale przede wszystkim wyrozumiałością i taktem, którego czasami mu brakowało.
- Zostałaś w to wciągnięta bez pytania o zgodę i zgodzę się, że to nie jest ani sprawiedliwie ani przyjemne. Skoro kazał ci wybierać, kłam przed nim i udawaj, stojąc po stronie Anastasii. – Dodał po chwili znów spokojniej, rejestrując fakt iż Yumi musiała bronić się przed atakami Dereka odgrażając się osobą Ślizgona. Powoli zaczęło docierać do niego, że Krukonka zdaje sobie sprawę z roli, jaką odgrywa Carrow w jej życiu i czy tego chce czy nie, stanowi jedną przystań w walce z bękartem ojca. Tylko i wyłącznie dlatego rozkazał jej wybierać. Pytanie brzmiało, co planował zrobić Anastasii, skoro odgrażał się.
W tym momencie, w głowie Amycusa zaczął tworzyć się plan, jaki zamierzał wprowadzić w życie w przeciągu kilku najbliższych miesięcy. Widział drżącą wargę, domyślając się że ostre słowa wypowiedziane przez niego, spowodowały taką reakcję.
- Kogo chce ci jeszcze zabrać? – Spytał rozluźniając ręce i odchylając się do tyłu, aby umożliwić jej pochylenie po plecak. Sam jeszcze nie podnosił swojej różdżki, czekając aż dziewczyna wyprostuje się i dokończy swoje wypowiedzi.
Podniosła dłoń w górę i być może zaskoczył ją tym, jednak odsunął się do tył nieznacznie, dając jej stosownie dużo przestrzeni dookoła. Nie zsuwał spojrzenia z niej, gotowy chwycić ją za ramię, jeśli postanowi stąd odejść i urwać rozmowę w połowie.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:26

=Nie lubiła cudzych różdżek. Nie była w stanie nikomu jej odebrać ot tak, dla kaprysu. W tej sytuacji nie miała innego wyjścia. Pożałowała od razu, że zdobyła się na to. Mrowienie w "poparzonych" palcach tęskniło do własnej różdżki, widocznie dziewczęcej, zadbanej, z ładnego czerwonego dębu, dobrej acz bardzo upartej. Dało jej do myślenia zachowanie broni Amycusa. Był identycznie zdeterminowany jak ona, kto wie czy nie bardziej. Yumi nie była jednak osobą dostosowującą się do żądań drugiej osoby. Ledwie znosiła posłuszeństwo wobec własnego ojca, który postanowił zniszczyć jej życie pozwalając Derekowi pociągać za sznurki. Stracić przyjaciółkę, wyjść za mąż za człowieka, którego nie wiedziała czy lubi. Panikowała przy tej myśli, nie rozumiejąc swojego lęku. Mogłaby trafić o wiele gorzej.
Ciężar dłoni na barkach stał się niezwykle dotkliwy. Nie sprawiało jej to bólu fizycznego, tylko emocjonalny. Powodował łomotanie za mostkiem, dezorientację i cholerne poczucie bezpieczeństwa, którego nie chciała czuć. Nie przy nim!
Uniosła wyżej brodę wpatrując się w ciemne oczy. Gdyby nie otoczka chłodu, byłyby piękne.
- Dopniesz swego choćby po trupach. - wycedziła szeptem przez zaciśnięte zęby prawdę najprawdziwszą. Nie potępiała go za to, ale wiedziała do czego byłby zdolny. Tak bardzo się różnili, a mimo wszystko wywiązała się między nimi jakaś nić.
Przymknęła powieki, gdy drążył temat. Dlaczego musi o nim z tym rozmawiać? Nie dowie się, nie od niej.
- Nie powiem ci, Amycusie. Nie jestem w stanie. - oficjalnie stwierdziła, że posiada istotną informację, którą musi zataić nawet przed nim. Umiał dochować sekretu, ale nie mogła podzielić się tym, skoro dotyczyło ich wzajemnych, przyszłych relacji. Podświadomie zauważyła zmianę głosu, spuszczenie z tomu i rozluźnienie dłoni na barkach. Czuła się osaczona, jak zlęknione zwierzę, a mimo wszystko czerpała z tego dozę bliżej niezidentyfikowanych pozytywnych uczuć.
Miała kłamać i wybierać Anastasię. Oszukiwać, udawać. Jak? Skoro nie chciała kłamać, bo oboje byli dla niej ważni i istotni, choć skrajnie różni. Pełnili odmienne role, równoważyli siebie nawzajem w jej życiu. Jakkolwiek miałaby wybrać, a niewiele może zrobić, jedno z nich straci na jakiś sposób. Odczuje to dotkliwie, a Derek będzie mógł winszować sobie kolejnego kopnięcia w brzuch.
Gdy odsunął się oddając jej trochę prywatności, powoli wypuściła powietrze z płuc. Uniosła dłonie i potarła obolałe skronie. Wszystko mieszało się, zlewało w jedną popieprzoną całość. W pułapkę bez wyjścia. Nie wyprostowała się, bo nie miała sił walczyć. Ludzie za nią decydują, ludzie kierują jej życiem, poglądami, ludzie robią to, czego ona nie chciała wciągając ją w swoje sprawy. Kogo chce ci jeszcze zabrać? A kogo miała? Tak niewiele, a jednocześnie tak dużo. Pokręciła głową. Nie odpowie mu na to pytanie, było zbyt trudne.
- Cokolwiek zrobię czy powiem, stracę Anę. Nie będę mogła przez to z tobą rozmawiać, Amycusie. Nie spojrzę ci nigdy w oczy. On zniszczy... nasz sojusz.- te słowa wypowiedziała bardzo ostrożnie. Wiążąc ją z człowiekiem, który złamie serce jej przyjaciółki odbierze jej tę dwójkę. Jak Yumi będzie mogła rozmawiać z Carrowem po tym, co nieświadomie zrobi? Nie oskarżała go, cierpiała, bo zostanie sama. Sięgnęła po plecak po raz kolejny umieszczając go na ramieniu.
- Nie pytaj mnie już. Nie umiem ci na nic odpowiedzieć. - poprosiła go cicho zmęczonym głosem. Po raz kolejny próbowała go wyminąć. Wciąż przecinał jej drogę. Kiedyś była pewna, że nauczy się cieszyć z jego towarzystwa. Teraz wszystko przepadło. Patrząc na niego będzie odczuwała rodzaj bólu. Nie mogła go wtajemniczyć, bo nie przejdzie to jej przez gardło. Spuściła głowę, unikając jego wzroku. Włosy opadły na oczy, zasłaniając połowę twarzy, co tym razem działało na korzyść.
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:26

Wybór między nim a Anastasią wydawał się być dla niego oczywisty, ponieważ widział wielokrotnie, jak wiele znaczy dla dziewczyn przyjaźń. Niezrozumiałe to było dla niego, gdyż on nie potrzebował takich relacji, opierając się głównie na utrzymywaniu sojuszy.
Sojusz – tak właśnie wyglądało nazewnictwo Amycusa, który nie potrafił odczuwać czystej radości z przebywaniem z kimś w jednym pomieszczeniu. Podtrzymywanie rozmowy miało tylko sens, jeśli niosło ze sobą jakiekolwiek korzyści. W sytuacji, jaka się rozwinęła między tą dwójką teraz, Ślizgon również na coś liczył. Tym razem celem do osiągnięcia stanowiła szczera rozmowa ze strony Yumi i próby poznania przyczyn jej niezrozumiałego zachowania. Mowa tutaj o próbach, ponieważ Amycus wolał założyć, że nie uda mu się w 100% osiągnąć wszystkich zamierzeń. Krukonka była zbyt upartą osobą, aby był w stanie przebić się przez gruby mur, jakim się otaczała od ponad 4 lat.
Po ostatnim spotkaniu z Yumi ciężko mu było określić, czy jest postrzegany w jej oczach jako sojusznik. Podczas tego wybuchu oraz stanowczości, przez którą zatrzymał ją w pułapce znalazł sposób, jak z nią rozmawiać. Ewidentne rozchwianie psychiczne powodowało, że dziewczyna bardzo łatwo ulegała wybuchowi – a to nie zdarzyło się jeszcze nigdy. To, co powiedziała później sprawiło iż pochylił się powoli po swoją różdżkę i po odpowiednim strzepnięciu z niej pyłków kurzu, wsunął ją z powrotem do zakamuflowanej kieszeni.
Prawda, jaka wypadła z jej ust jeszcze nigdy nie była tak dotkliwa. Ukucie narządu pompującego krew, tuż za mostkiem sprawiło iż mięsień wokół brwi drgnął. Zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo niebezpiecznym jest człowiekiem i to nie działało wcale na korzyść Amycusa. Zdemaskowała go poniekąd, cichutko udając do tej pory, że nie do końca zdaje sobie z tego sprawy. Czuła, że może ją zaatakować w każdej chwili i dlatego wcześniej nie odpychała go w bardziej agresywny sposób.
Milczał, ponieważ informacje jakie otrzymał nie były w pełni satysfakcjonujące. Przynajmniej do momentu, jak zaczęła opowiadać o relacji wiążącej ją z Anastasią i czymś, przez co relacja między nim a Yumi zostanie zerwana. Ukucie serca minęło zaskakująco szybko, chociaż chłopak chciałby ponowić ten dziwny stan. Czy to było coś normalnego?
Lewa końcówka warg uniosła się nieznacznie do góry, podczas gdy zastanawiał się nad ostrożnością wypowiedzianych przez nią słów. Nieoczekiwanie pochylił się do przodu, chociaż ten gest nie był gwałtowny, ale dobrze przemyślany. Palec wskazujący i kciuk przesunęły się po podbródku dziewczyny, kiedy otwierał usta, aby wyszeptać cicho: – Nie pozwolę mu zniszczyć tego sojuszu. – I cała naturalna obojętność Amycusa przesiąknęła tych kilka słów w złowrogim kontekście, nasycając ją niewypowiedzianą wprost groźbą skierowaną do Dereka. Yumi nie znała Amycusa na tyle dobrze, aby stwierdzić iż lubi dokańczać przerwane sprawy – nawet, jeśli od tamtego czasu minęło sporo.
Wyprostował się, tylko przez kilka sekund utrudniając jej oddychanie i zabierając przestrzeń. Strzepnął popiół z rękawa, dając jej również wytchnienie od obserwacji i ciężkiej rozmowy. – Potrafisz, Yumi. Tylko nie chcesz. Bo jeśli zaczniesz odpowiadać, będziesz musiała przyznać się do emocji, których się wstydzisz i boisz. – Nie pozwolił jej wyminąć swoją osobę, ponieważ zrobił krok w bok, zagradzając przejście. Spoglądał na nią z góry, chociaż w jego oczach nie można doszukać się wyższości. – Powinnaś nauczyć się żyć, Yumi. – Po raz kolejny wypowiedział jej imię miękkim głosem, zachęcającym i łagodnym. Miał nadzieję, że odbierze to za ukojenie. – Cieszyć się z tego, co jest i teraz. – Dodał po chwili, stwierdzając że sytuacja nabiera całkiem groteskowego charakteru.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:28

Mur miał ją chronić. Zbudowała go w wielu wylanych łez, przełkniętych przekleństwach i zaciśniętych pięści. Z rokiem robił się coraz cięższy do sforsowania; przy każdej obietnicy Dereka nabierał masy, robił się bardzo szczelny i ciasny. Nikt nie pofatygował się ani nie odważył podjąć decyzję o przebiciu go. Wiele osób machało na to ręką uznając, że szkoda zachodu. Yumi nigdy nie spodziewała się, że to Amycus weźmie do ręki kilof i zacznie dobijać się do środka. Jakiekolwiek miał ku temu powody, był pierwszą osobą, która się na to ważyła.
Zawsze był postrzegany jako sojusznik. Nigdy nie uległo to zmianie nawet wtedy, gdy przestał ukrywać się ze swoim planem rozbicia jej bezpiecznej otoczki, czyli pół roku temu. Potraktowała to jako zwykły test, który na niej przeprowadził. Dała mu wówczas do zrozumienia, że nieistotne kim byłby dla niej, nie pomoże mu w rozbijaniu muru, który sama wytworzyła.
Wciąż delikatnie trzęsąc się, obserwowała go jak podnosi różdżkę, otrzepuje i chowa na swoje miejsce do ukrytej kieszeni. Nie będzie już brała jej do ręki, nie chciała czuć tego, czym był na wskroś przesiąknięty. Nie tylko on był dobrym obserwatorem. Chociaż tak wiele z nim nie rozmawiała, widziała z jaką pewnością siebie poruszał się, wyczuwała agresję niektórych słów oraz przede wszystkim widziała jego oczy, gdy rzucał się do gardła Dereka stając w jej obronie. Pójdzie do celu po trupach, zrobi wszystko, aby osiągnąć to, co sobie zaplanował. Nie wątpiła w to i po tym, jak ją ochronił, nie ośmielała się tego tępić. Jakaś część mózgu Yumi dostrzegała jego ambicje i zadatki na przyszłość, czyli stanie u boku Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Wypierała z siebie tę wizję, widząc po prostu Amycusa, który pomaga jej mimo, że nie była w stanie go o to poprosić. Yu dostrzegła dziwny błysk w jego oczach. Było to jednak zjawisko na tyle ulotne, że przypisała je omamom.
Cofnęła się, dotykając piętą i plecami ściany, gdy nachylił się ku niej. Odruch automatyczny, niekontrolowany. Cofanie się, unikanie dotyku, który i tak nadszedł. Zachowywał się z pewnością siebie, nie interesując się jej granicami. Nie udało się mu tego wyperswadować mimo, że przed chwilą wyraźnie mu powiedziała czego nie chce. Broda drgnęła od gorących palców. Niedaleko wyżej na policzku widniała ukryta szpecąca ją blizna, główny powód jej kompleksów. Teraz wyraźnie widziała Amycusa i słyszała jaki jest. Tak bardzo chciała wierzyć jego zapewnieniom.
- On już to zrobił. - szepnęła ciszej, nie wiedząc czemu. Nie wiedział jakie spustoszenia zasiał w niej Derek. Odbierał coraz więcej w ramach wyimagowanej zemsty. Nie potrafiła uwierzyć Amycusowi, że zdoła obronić ich relację, skoro została już poważnie nadszarpnięta przez osobę trzecią. Nie wątpiła, że dokończy sprawę dobierając się Derekowi do skóry, ale to jest co innego, ochronić czyjeś zaufanie.
Jego odsunięcie się było jak wynurzenie z wody i zaczerpnięcie świeżego powietrza. Tym razem nogi miały problem z wysłuchaniem rozkazu płynącego z mózgu : odejście. Zatrzymała się gwałtownie i uniosła głowę. Na jej twarzy wymalowało się oburzenie jego słowami.
- Nie boję się i żyję. Nie chcę odpowiadać na pytania, bo nie znam odpowiedzi. Kłamać nie chcę. - żywszy błysk w jej jaśniejszych od niego, brązowych oczach świadczył o szczerości wypowiedzi. Rysy jej twarzy niechcący złagodniały, gdy zmienił ton głosu na przyjemniejszy. Stopił trochę lodu, a było to niewiele w porównaniu z tym, co skrywała. Ranił ją zarzucając, że nie czerpie z życia.
- Z czego mam się cieszyć, Amycusie? Bo nie wiem. Wymień mi co ma mnie cieszyć w tej cholernej sytuacji.- żądała, aby w takim razie wskazał co ma dać jej radość, skoro wraca do domu na wakacje. Nie czeka jej tam wesoły komitet powitalny. Napotka Dereka z arsenałem kopnięć oraz ojca, który na jej widok wzdycha, traktując ją jak piąte koło u wozu. Nie odpocznie, nie nacieszy się słońcem ani nikim. Yumi nie umiała się cieszyć, że musi odejść z Hogwartu na sześćdziesiąt długich dni. Otarła wierzchem dłoni rzęsy, pozbywając się jakichkolwiek dowodów na to, że pragnęła wybuchnąć płaczem. Jej barki opadły w rezygnacji. Amycus nie wymieni jej niczego, bo nic takiego nie istnieje. Nawet Ana nie będzie chciała jej widzieć, więc z czego się tu radować?
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:28

Yumi nie była jego przeciwnikiem, dzięki czemu prawda o zdemaskowaniu została przez niego stosunkowo gładko przełknięta. Zazwyczaj nie miał problemów z oceną, na którą osobę należy bardziej uważać i do czego jest zdolna. W przypadku tej Krukonki zawsze miał dziwne przeświadczenie, że tłumi ona w sobie ogromny gniew. A jak dobrze wiedział z doświadczenie, brak ujścia tej emocji powodują niewytłumaczalne furie, w których rzadko można było go powstrzymać. Czy to również dotyczyło tej skromnej, drobnej dziewuszki?
Jeśli widziałby w niej wroga, już dawno zapoznałaby się z jego narzędziami, które były na tyle poręczne i zminiaturyzowane, że mógł z nich korzystać w każdej nadarzającej się okazji. Dziewczyna przyglądała mu się zmęczonym głosem, dlatego coraz mocniej Amycus uzyskiwał przeświadczenie o tym, że nie mógłby zostać jej dręczycielem. Trudno było mówić tutaj o jakichkolwiek ciepłych uczuciach, ponieważ duma Carrowa nie pozwalała mu na tknięcie ofiary kogoś innego –w tym wypadku Dereka. I dopóki Yume nie poprosi o pomoc, nie zamierzał wtrącać się między problemy tej dwójki. Teraz zaczęło docierać do niego to, że chłopak grozi Krukonce czymś, o czym nie wie i w jakiś sposób odbijać się to będzie na ich relacji. A jakakolwiek ingerencja w znajomości Amycusa, przemieniające się z pozytywnych (bądź neutralnych) na neutralne (bądź negatywne), przy równoczesnym manipulowaniu drugą osobą – musiało spotkać się z karą. I tak, jak nie zamierzał się w to wtrącać, tak postanowił dać nauczkę Derekowi. Niekoniecznie raz na zawsze, ale uświadomić mu, że rola drapieżnika i ofiary zostaną w ekspresowym tempie zamienione.
Ratowanie damy w opałach nie należało do priorytetów Amycusa, ponieważ nie był rycerzem na białym koniu wychowanym w duchu trzech ogólno przyjętych wartości: „Bóg, honor, ojczyzna”. Miał swoje wartości, które wyznawał. I to właśnie dlatego nie obierał rozmowy z Yumi jako formy wsparcia jej czy okazania pomocy, ale widział w tym korzyści procentujące w przyszłości. Musiał, po prostu musiał zrozumieć motywy jej zachowania, stanowiące dla niego zagadkę. Gnębiły go niemiłosiernie, powodując niemalże wrzody żołądka podczas posiłków! ( :D )
- Nie, Yumi. On nadszarpnął twoją wiarę we mnie, bo nie chcesz nikomu zaufać. – Odpowiedział niemalże od razu, jak wyszeptała słowa na temat zniszczenia ich sojuszu. Amycus wiedział, że Derek zniszczył wewnętrznie Krukonkę i wiele czasu minie, zanim się z tego otrząśnie. Logicznym było, że Anastasia zamieszka z Amycusem po ślubie: początkowo w rezydencji, a w późniejszym czasie wybudują coś swojego. Przyszłość była odległa, dlatego chłopak nie szedł dalej w takiego typu rozważaniach, nawet nie napomykając o nich na głos.
Różnili się niczym ogień i woda, chociaż żadne nie potrafiło zmniejszyć żywioł drugiego. Carrow przyglądał się determinacji rodzącej się w oczach Krukonki i zaczął zastanawiać się, jak wiele musiałby zrobić, by ujrzeć łzy. Miał pewność, że nie podchodzi biernie do Dereka i ustawia na kolejne ciosy, ale w miarę swoich możliwości próbuje walczyć.
Obserwował w milczeniu jak się burzy, a wyraz jej twarzy mówił sam za siebie, w jaki głębokim smutku i rozczarowaniu żyje. Nie pozwolił odetchnąć Krukonce, ponieważ wyszeptał cicho: - Z tego. – Po czym bez skrępowania pochylił się w jej stronę. Naturalnym odruchem panny Merberet było cofnięcie się, ale z szoku wątpliwe by dostrzegła w którym momencie Amycus znalazł się kilka centymetrów od niej. To co się stało po chwili, trwało niezwykle krótko, ale było w całej swojej intensywności pełne.
Ślizgon zmusił dziewczynę do tego, aby przylgnęła potylicą do ściany w odruchu ucieczki przed jego zbliżającą się twarzą. Wpatrując się w usta nie sposób je ominąć, dlatego tuż przed ciepłem warg Amycusa, mogła poczuć przedsmak w postaci jego gorącego oddechu. Rozchylonymi ustami dotknął jej dolną wargę, przesuwając delikatnie choć szybko językiem po górnej. I wcale nie przejmował się tym, że to nie jest nieśmiały pocałunek i Yumi go sobie nie życzy.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:28

Nie należy oceniać książki po okładce, tak samo jak ludzi po ich posturze i fizycznej aparycji. Nikt nie przejmował się jej zimnymi oczami, nie wiedząc co one skrywają. Yu umiała być zadrą w oku, bólem po uderzeniu w piętę Achillesa, uczuciem duszności przy ściśnięciu tzw. Jabłka Adama. Derek uczył jej nie tylko wytrzymałości, ale i zła, które kiedyś z niej wypłynie. Uczyła się jego gniewu, jego lubości w cierpieniu drugiego człowieka i choć nigdy nie była taka jak on, wytopił w jej sercu swoje piętno, które może okazać się groźne przy odpowiedniej pielęgnacji. Nie potrzebowała do tego siły, a mocy, wielokrotnie tłumionej i deptanej. Jak Amycus zauważył, tłumiony gniew w końcu musi dać ujście, aby powstała niepohamowana furia. To niewątpliwie kiedyś nadejdzie, gdy Yumi w końcu zacznie wierzyć we własne siły. Nie miała już dziesięciu lat, dorastała i wchłaniała magię.
Nie była damą, którą musiał uratować rycerz na białym koniu. Nazywała się Yumi Merberet i nie radziła sobie ze swoim prześladowcą, a mogła to uczynić. Wystarczy wsparcie, przyjaciel oraz nauka ufności. Carrow mógł ją tego nauczyć i próbował, żądając w zamian rozwiązania tej zagadki, którą dlań była.
Drgnęła. Wypowiadał jej imię inaczej niż ktokolwiek. Dotykało ją to w sposób fizyczny, czuła reakcję swojego ciała na ten dźwięk. Spięcie mięśni, pragnienie ucieczki przy jednoczesnej cichej radości z tych ciepłych nut w jego ustach. Właśnie ta radość i przyjemność budziła panikę.
- Ja ci ufam i wierzę w twoje możliwości, ale obawiam się, że jest już za późno. Nie zniosę więcej, a on dąży do tego, abym nie mogła na ciebie patrzeć. Zrozumiesz to już niedługo. - jęknęła bezgłośnie, gdy jej głos załamał się w niemym bólu. Derek wykorzystywał splot pewnych sytuacji przeciwko niej. Gdyby to zostawił, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej, swoim własnym torem. Yumi nie musiałaby wybierać i tracić jednocześnie dwóch osób. Potrzebowała obecności Anastasii, jej pierwszej prawdziwej przyjaciółki, tak samo jak potrzebowała Amycusa, pierwszej osoby, która zdecydowała się za nią wstawić w beznadziejności. Nie radziła sobie ze świadomością, że musi z nich zrezygnować. Już się psuł ich sojusz, już wylęgał się pomysł Dereka na odebranie jej radości z życia.
Łzy pozwalały oczyścić organizm z gwałtownych emocji. Yumi nie płakała nigdy w szkole. Nie pozwalała sobie na to i nie miała za wiele ku temu powodów, bo była tu szczęśliwa. Kto chciałby widzieć czyjeś łzy, słabość i ból? Yu nauczyła się od Dereka w jaki sposób je ukrywać. Śmiać się przy ludziach, płakać w ukryciu.
Między jej brwiami pojawiła się podwójna zmarszczka. Miał wymienić powody do radości w porównaniu z perspektywą powrotu do domu. Co oznaczają dwa słowa "z tego"? Po chwili już żałowała, że o to zapytała.
- C-co...? - jej oczy rozszerzyły się w panice. Znał dokładnie jej granice, wiedział, że nie może pozwolić sobie na wiele, a mimo tego wszystko deptał na jej oczach, nic sobie z tego nie robiąc. Nie szanował tego, tylko dążył do celu bez oglądania się na konsekwencje. Plecak po raz trzeci zsunął się jej z ramienia, tym razem wysypując z siebie pergaminy, książki, rozlewając atrament, wysypując gęsie pióra i puste fiolki, które głośno poturlały się ku schodom. Widziała Amycusa jeszcze dokładniej. Podwójną bliznę na kości policzkowej, otrzymaną z jej winy. Widziała lekki zarost na brodzie, każdy błysk w oczach i rozchylone usta. Nie wierzyła w to, co on próbuje zrobić. Ciepły oddech owionął jej twarz i Yumi wiedziała, że Carrow po raz kolejny osiągnie to, czego chce. Cofnęła się, lecz ściana ją unieruchomiła. Czuła zimny marmur na plecach, zimniejszy niż dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. Przytuliła się plecami do ściany, jakby miała ją ochronić przed tym, co robi ślizgon. Wrażenie z dotyku ust spustoszało wszystkie myśli z głowy. Uderzyło ją silne gorąco, a wszystkie zmysły koncentrowały się na cudzym dotyku. Poczuła topienie się jej lodowego muru, prześwity, których nie powinno nigdy być. Zacisnęła pięści na ścianie, gdy dotarł do niej smak ust i języka, który przelał czarę goryczy. Yu nieświadomie poruszyła ustami, nieumyślnie ocierając nimi o wargi Amycusa. Dopiero ta informacja pobudziła wszystkie nerwy w jej ciele tworząc czystą postać gniewu. Uniosła pięści i zaskakująco silnie odepchnęła klatkę piersiową chłopaka, odrywając go od siebie. Doszedł do tego nieprzyjemny dźwięk uderzanego policzka przez otwartą dłoń, gdy Yu dała mu do zrozumienia, że tym razem przegiął i nie ujdzie mu to płazem. Ogarnęła ją dziwna satysfakcja, gdy go ukarała za to, czego nigdy w życiu nie powinien robić. Przeszywała go obłędnym wzrokiem, pozbywając się rozkosznego gorąca z ciała przy każdym głębokim wydechu.
- Nie waż się tego powtarzać. Pożałujesz.- warknęła mocnym, silnym tonem. W tym stanie mogła zasiać ziarno wątpliwości nawet w Dereku. Ostrzegła go przed konsekwencjami. Miała cieszyć się z jego smaku? Cieszyła się z pulsowania dłoni, z której mu przyłożyła. Obłęd zniknął po paru chwilach, a zastąpił go gniew zmieszany z oszołomieniem. Ze spiętymi mięśniami kucnęła i zaczęła zbierać rolki pergaminu, chowając je na oślep do plecaka. Jej ręce trzęsły się od emocji. Pobladła. Powtarzała uparcie, że to Ana jest w nim zakochana i Yu nie może pogarszać tej sytuacji pozwalając mu na takie wybryki. Co miała jednak zrobić, skoro ignorował wszystkie zakazy?
- Co ci strzeliło do łba? - warknęła niczym rozjuszone zwierzę i podniosła się, zaprzestając na chwilę chowania przedmiotów. Spiorunowała go wzrokiem, zabijała go wściekłością i niemo mu groziła. Nie mógł tego nigdy więcej powtórzyć. Amycus jak nikt inny pobudzał jej wszystkie nerwy. Nie mogła dopuścić do sytuacji, gdy mu ulegnie i co gorsza, przyzna jaką przyjemność sprawił jej swoim niedopuszczalnym zachowaniem.
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:29

Czy w jakikolwiek sposób zastanawiał się, jaki metlik spowoduje w umyśle Yumi tym niezbyt wyrafinowanym calusem? Nie starał się dobrać do wnętrza ust, aby zaatakować język. Chciał udowodnić jej, że istnieją rzeczy za które powinna się kiedyś uśmiechnąć. Może nie teraz i nie z osobą, która był. No właśnie, może przypadkiem przyczyni się do kolejnej traumy? Podejrzewał, że Merberet szybko upora się z ewentualnymi konsekwencjami, co poczuł stosunkowo szybko.
Głowa nieznacznie odsunęła się w bok pod wpływem celnego ciosu w polik, a reszta ciała posłusznie cofnęła kiedy tylko zaczęła go pchać. Przez krótką chwilę poczuł, jak w szoku poddaje się temu pocałunkowi. Usta nie smakowały jadem, tak jak podejrzewał wcześniej, ale malinami. Nie potrafił stwierdzić, dlaczego tak jest - ale te owoce zawsze kojarzyły mu się z tą konkretną Krukonka.
- Masz rację, jest za późno, bo już teraz nienawidzisz mnie. Twoje zapieranie nic nie da, Yumi. Widzę to w twoich oczach, na twarzy i każdym gestem, jaki mnie obdarzasz. Sojusznik, którego się nienawidzi. Stosunkowo dziwna i zabawna sprawa. - Skwitował tuż po tym, jak rzuciła sie do zbierania przyborów ze swojego plecaka. Podniósł dłoń i rozmasował sobie prawy polik, na którym powoli tworzył się ślad po ciosie. - Nie martw się, nie będzie kolejnego razu. Wbrew wszystkim moim wadom, jestem wierny tej, która mi pisana. Możesz wspomnieć to Anastasii, jeśli ja tego nie zrobię. Swoją drogą, nie wiem czy już wie o zaręczynach. - Kolejny monolog, mający na celu uświadomić Yumi o tym, że a)pocałunek nie miał na celu jej uwieść, b)Amycus nie zamierza zdradzać narzeczonej, c)pocałunek sprawił mu przyjemność, skoro aż tak wiele słów wydobyło się z jego ust. Niezrażony przyglądał się jej, z wyraźnym zainteresowaniem, opuszkami palców masujac skórę na kości policzkowej.
W końcu padło zlowieszcze pytanie, przez które Amycus spojrzał na nią uważnie, a widoczne dotychczas rozbawienie ustąpiło miejsca powadze. Tym razem błysk w oku był wyraźniejszy, kiedy wsuwał dłonie do kieszeni spodni, zerkając tylko przez krótką chwilę na usta Yumi. - Mówiłem pół roku temu, że chce sprawdzić ich smak. To ty decydujesz jaką chcesz ze mną relację, ja daję tylko możliwości, z których możesz wybierać. Każdą z nich odrzucasz, powoli traktując mnie niczym niewygodna osobę. A niewygodne osoby są niepotrzebne w naszym życiu. Więc po co jestem ci potrzebny, Yumi? Nie musisz wybierać między nikim, jeśli tego nie chcesz. Wystarczy uchylić nieco bramę do swojego wnętrza i porozmawiać ... Jak to sie mówi? Od serca. Tak. Po twoim zachowaniu wnoszę, że nie wiesz co to jest. - Mówił nieco przyspieszonym głosem, nie zsuwajac ani na moment spojrzenia z twarzy dziewczyny. Zamierzał sprowokować ją znowu, licząc na wybuch związany z okazaniem myśli i uczuć, które w sobie tłumiła.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:29

Gdyby żywiła wobec niego inne emocje, bardziej pozytywne, miłe, istniałaby szansa, że uśmiechnie się na pocałunek. Nie nienawidziła Amycusa, ale też nie darzyła go sympatią. Mówiła głośno i wyraźnie, że nie potrafią polubić siebie nawzajem. Na czym więc mają budować inne relacje?
Przyglądała się jego twarzy, reakcji na jej zachowanie. Czego spodziewał się poza gniewem? Znał ją, wiedział, że nie wolno mu daleko posunąć się. Yu wnioskowała, że jego forma uprzejmości to pokazywanie każdej napotykanej dziewczynie, że warto cieszyć się z życia. Mogła domyślić się. Nie sądziła jednak, że traktuje ją jak każdą inną uczennicę, która doń wzdycha. Nie wzdychała do niego, a to co ich łączyło (tj. sekret) uniemożliwiało normalne koleżeństwo. W przypływie kolejnej fali gniewu rzuciła to, co miała w rękach, czyli wszystkie pergaminy i plecak na podłogę.
- Wiesz lepiej ode mnie? Nienawidzę ciebie teraz, w tej chwili, w tej minucie, bo zachowałeś się szczeniacko. Nie wyobrażaj sobie, że będę wzdychać i cieszyć się z tego. Jesteś zaręczony z Anastasią i na chwilę obecną nie możesz tak się zachowywać. - przecież on nie był zaręczony z Aną, tylko z nią i nie wiedział o tym! Jej usta wykrzywił kolejny grymas, gdy zdała sobie z tego sprawę. On dowie się już za parę dni. Przypomni sobie tę rozmowę i zrozumie dlaczego tak bardzo go teraz nie cierpi, jak bardzo dotyka ją jego obecność, uśmiech i błyski w oczach.
- Ty nic nie wiesz. - te słowa były przepełnione tłumionym płaczem. On nic nie wie, nie wie co mówi. Yu tak bardzo cierpiała, bo Amycus mylił się. Żył w błędzie, który odciskał na jej twarzy swe piętno. Jęknęła głośno po usłyszeniu jego słów.
- Relacje? Co ty mi proponujesz, Amycusie? Umiałbyś być moim przyjacielem? Skoro nie szanujesz moich granic i robisz to, co chcesz? Masz rację, nie umiem rozmawiać od serca. - zacisnęła pięści i zmuszała siebie do spokojnego oddechu. Nie mogła pozwolić, aby Carrow wytrącał ją z równowagi. Żądał zwierzeń, wyjaśnienia w ramach wdzięczności za to, że ją chroni? Wymagał zbyt wiele. Yumi nie umiała mówić i choć przy nim powinno iść to lepiej, nie był jej przyjacielem. Popsuł wszystko miłosiernie całując ją i pokazując za co ma się uśmiechać. Wplotła palce w swoje włosy i mocno zacisnęła na nich palce, nakazując sobie zachować opanowanie.
- Dowiesz się wszystkiego za parę dni. Jeśli nie, wszystko ci opowiem, bo i tak ta informacja dotyczy ciebie. - to był główny powód zmieszania Yumi. Nie mogła nic zdradzić, skoro jeszcze nie pogodziła się z tą myślą. Jej klatka piersiowa uniosła się parę razy w głębszych wdechach. Był potrzebny w jej życiu i dobrze o tym wiedział. Uniosła na niego zaszklone, brązowe oczy i przez chwilę przyglądała się mu z rezygnacją.
- Mam rozumieć, że żądasz wdzięczności za pomoc mi? - na jej twarzy malowało się rozczarowanie. To normalne, że chciało się coś w zamian za wsparcie. Nie odpowiedziała mu na pytanie, bo oboje wiedzieli, że bez niego jej życie nie zmieni się... Zmieni się, poprawiła siebie w myślach. Krukonka nie mogła znieść, jakim kosztem. Jedno z nich straci, jeśli nie oboje. Nie widziała w tym wyjścia. Rozumował dobrze, namawiając ją do zwierzeń, ale to nie było łatwe. Merberet nie mogła ot tak zlekceważyć swoje uczucia i swój mur, aby wszystko mu opowiedzieć.
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:30

W ostatniej chwili podniósł ręce i powstrzymał pergamin przed zderzeniem z twarzą, rozrzucając je po podłodze. Rozwścieczona Yumi nie była codziennym obrazkiem, z którym się stykał, dlatego też nie do końca rozumiał w jaki sposób mógłby zareagować. Pouczanie dziwnie brzmiało w jej ustach, ponieważ przyzwyczajony był jedynie do zdawkowych odpowiedzi. Najprawdopodobniej, to była ich pierwsza dłuższa rozmowa. Zarejestrował wypowiadane przez nią słowa, jednak podejrzewał że emocje brały górę nad rozsądkiem i Yumi nie dostrzegała takich szczegółów jak to, że jeszcze nie prosił Cassidy o rękę. Tak na dobrą sprawę, nie zmienili ze sobą ani słowa od momentu ostatniej imprezy.
Przez krótki moment wydawało mu się, że Krukonka upadnie na kolana i zacznie płakać z powodu frustracji oraz tajemnic, które próbowała za wszelką cenę zachować tylko i wyłącznie dla siebie. Nie podchodził jednak, obserwując jedynie i nie odpowiadając złością na jej wybuch.
Spoliczkowana skóra czerwieniła się z każdą chwilą coraz mocniej, aż w końcu można było ujrzeć odciśniętą dłoń dziewczyny. – Dobrze. W takim razie będę się wycofywał za każdym razem, kiedy powiesz „odczep się” bądź coś w tym stylu. – Odezwał się w końcu, kiedy wsunęła palce między kosmyki swoich włosów. Według niego, zachowanie Yumi podbiegało pod reakcję nerwicową, jednak nie był w stanie jasno stwierdzić jak jej mógłby pomóc.
Pomóc? Od kiedy ty chcesz komukolwiek pomagać?
Ta myśl niemalże od razu odepchnęła wszystkie inne, kiedy w przypływie świadomości poczuł dziwny gorąc rozlewający się gdzieś za mostkiem. Jego brwi nieznacznie drgnęły, a po niedługiej chwili ściągnęły się ku nasadzie nosa, tworząc nieco zagniewane oblicze Carrowa. Nie brał pod uwagę tego, że dziewczyna może odebrać to w niewłaściwy sposób. Umysł Ślizgona zapełnił się wieloma myślami i podejrzeniami, przez które nie był w stanie wyłapać odpowiedniego schematu wyjściowego z sytuacji. Jego spojrzenie stało się nieco nieobecne, podczas gdy Yumi uspokajała swój oddech.
Prawa ręka Carrowa drgnęła, ale powstrzymał odruch unoszący ją do piersi. Na pomoc przyszła sama Krukonka, przywołując go do rzeczywistości swoim rozżalonym głosem. Zerknął na nią bardziej trzeźwo, starając skupić się ze wszystkich umysłowych sił nad tym, co mu właśnie przekazywała. Odkryła kawałek tajemnicy, przez co mogła wywołać podsycenie ciekawości. Ślizgon łagodnie i nieco niepewnie podniósł ramiona w górę, wzruszając nimi spokojnie – zupełnie tak, jakby nie był przekonany czy wykonać ten gest.
Zamiast odpowiedzieć na ciężkie pytanie, które zadała – schylił się i przykucnął po chwili, zbierając pergaminy z podłogi. Nie spieszyło się mu, ale jednak jego ruchy nie należały do powolnych.
- Nie oczekuję niczego w zamian. – Proste kłamstwo przeszło mu przez usta niezwykle gładko, po czym podniósł spojrzenie na dziewczynę i nie była w stanie określić, na ile jego powaga jest prawdziwa. Ułożył kolejny pergamin na zgięciu swojego łokcia, sięgając po jedno z piór tuż obok swojej lewej stopy. – Jesteś inna niż wszyscy. Mówiłem ci już dawno, że chcę rozwiązać zagadkę, którą dla mnie stanowisz. Wiesz dobrze, że nie jestem bezinteresowny. Mój cel.. – W tym momencie urwał i zaprzestał na moment zbierania tych wszystkich przedmiotów, zatrzymując spojrzenie na jasnobrązowych oczach Krukonki. – Nawet jeśli bym go wypowiedział na głos, uznałabyś za żart i nie byłabyś w stanie tego zrozumieć. – Powiedział śmiertelnie poważnie, a w jego oczach nie można było dostrzec niczego prócz… no właśnie. Podczas całej wypowiedzi mogła odczuć, że nawet ton jego głosu okryty był zmęczeniem i bezsilnością. Czy to właśnie widziała w jego oczach, dopóki nie odsunął wzroku?
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:30

Znieruchomiała na chwilę, gdy wycofał się, zgodził z nią i zadeklarował słuchanie tego, co mu mówi i pokazuje. Nie spodziewała się przejścia na ugodę, wszak to był Carrow. Trzymał się zasad tylko wtedy, gdy miał w tym ukryty przed wszystkimi cel. Nawet obietnica nie uspokoiła jej, a zdziwiła. Odgoniła od siebie wszystkie wątpliwości postanawiając po prostu mu zaufać. Należało się podarować mu trochę wiary w dane słowo.
Nieistotne były dlań szczegóły. Nie oświadczył się Anie i tego nie zrobi, gdy jego rodzice oświadczą mu o zmianie planów. Zacisnęła mocno zęby krzycząc na siebie w myślach i pozbywając się nieprzyjemnych wizji i wspomnień. Nie chciała tego teraz analizować, nie gdy była przy Amycusie i kiedy mógł czytać z niej jak z otwartej księgi. Bardzo wiele kosztowało ją zakopanie wszystkich wątpliwości, lęków i niepewności gdzieś na dnie serca. Widok własnej odciśniętej dłoni na jego policzku rozpraszał ją. Poczuła ssanie w żołądku, wyrzuty sumienia, że uniosła się. Nie zrobił nic złego, miał dziwnie pojęte dobre intencje. Nie umiał wprost tego pokazać, działał na własny sposób.
Dostrzegła kątem oka jak oddał wodze swoim myślom, odpływając i zapominając na chwilę, że tu jest. Oparła się o ścianę i wyganiała resztki wściekłości. Oboje byli już zmęczeni. A rozmowa nie dobrnęła nawet do połowy. Nigdy tak nie dyskutowali, nie wyjaśniali sobie niczego, niemo stojąc w zasięgu ręki. To było coś nowego w ich relacjach, co wprowadził sam Amycus. Yu przeczuwała, że od dzisiaj będą musieli nauczyć się ze sobą rozmawiać, aby powrócił dawny system wzajemnego traktowania.
- Jaki masz cel, Amycusie? Sprawdź, czy ci uwierzę. - nigdy nie potrafiła domyślić się, co siedzi w jego głowie. Sam próbował grzebać jej w głowie, wydobywając z niej informacje, swoje własne skrzętnie ukrywając. Nie nakazywała mu zwierzania się. Ona mu ufała, nauczyła się traktować go jak sojusznika. Zajęło jej to parę ładnych lat, ale udało się. A czy on ufał jej? Nie dawała mu z siebie nic poza "wrzodami żołądka przy posiłku", gdy niechcący o niej pomyślał. Yu zauważyła, że to może działać w obie strony. Odchyliła głowę dotykając nią ściany i zabierając marmurowi zimno. Mogła przysiąc, że ma gorące policzki i czoło od nadmiaru tłumionych i wylanych uczuć. Powróciła spojrzeniem do Carrowa, próbując zrozumieć motywy jego postępowania. Będzie chciał coś w zamian za pozbycie się Dereka. Co ona mogła mu dać? Galeony? Miał ich fortunę. Yumi zdała sobie sprawę, że niewiele może mu dać jako podziękowanie, bo też niewiele on potrzebuje. Mimo wszystko wyraz jego twarzy mówił, że jednak jest coś, co daje mu powód do trzymania przy niej straży, gdy nadchodzi przyrodni brat-kat. Miała pytający wyraz twarzy.
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:31

Przecież wiedziałeś, że prędzej czy później o to zapyta. Znasz ludzi wystarczająco długo, aby wiedzieć, że ich ciekawość nie potrafi być zaspokojona.
Stwierdzenie tego faktu zostało podkreślone przez kolejne przerwanie wykonywanego zajęcia i dłuższe spojrzenie, jakie rzucił Yumi. Nie musiał wcale zastanawiać się nad korzyściami, które mogą nastąpić ze względu na otwarcie się na drugiego człowieka. Jedyną osobą, której do tej pory „ufał” była jego jedyna siostra, powierniczka myśli i słów, jakich nie musiał nawet wypowiadać.
Cisza między Krukonką a Ślizgonem przeciągała się wystarczająco długo, aby w tym czasie zdążył przesunąć wzrokiem po jej twarzy i doszukać się niewielkiej ujmy w mocnym kamuflażu blizny. Sięgnął po ostatni przedmiot z podłogi, jaki można było uratować i sam wyprostował nogi, zmieniając pozycję. Stanął przed nią i wskazał podbródkiem na plecak, nie tłumacząc werbalnie, że ma go przygotować do wrzucenia tych wszystkich przedmiotów. Siłą rzeczy, musiał do niej nieznacznie bliżej podejść.
Sięgnął jednak wolną ręką po różdżkę i zatoczył nią kręg w powietrzu, wypowiadając ciche zaklęcie, którego Yumi najprawdopodobniej nie znała – przekazywane w Ślzigońskiej braci, aby uniknąć podsłuchiwania. Przestrzeń między nimi zafalowała nieznacznie, umożliwiając tej dwójce swobodniejszą rozmowę.
Nie podnosił wzroku na jej twarz, chociaż miał ku temu o wiele lepsze perspektywy z racji wzrostu. Zamiast tego, odkładał jeden zwinięty pergamin za drugim, niezwykle ostrożnie i z wyczuciem, o jakie można podejrzewać tylko perfekcjonistów. Uprzednio schował jednak z namaszczeniem różdżkę.
- Pragnę poznać powody, dla których odpychasz mnie od siebie za każdym razem. Zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Rozpoznać lęki i to, co sprawia że zaczynasz drżeć. Wiedzieć, w którym momencie drżysz z ekscytacji, a kiedy ze strachu. Obserwuję cię odkąd pamiętam, ponieważ nie jesteś taka jak inni ludzie. Można ich pogrupować w pewne kategorie, w zależności od różnych sytuacji. Pewne schematy zachowań, dzięki którym wiesz, czego możesz się spodziewać po rozmówcy. Przy tobie, prawie żaden ze schematów nie ma racji bytu. Muszę się ciebie uczyć, a wydawało mi się, że etap nauki zachowań ludzkich mam już za sobą. – Dopiero kiedy ostatnie pióro opadło na dno plecaka, podniósł puste spojrzenie na dziewczynę. – Moim celem jest zrozumienie, dlaczego jesteś bardziej wyjątkowa od innych. – Odpowiedział w końcu, majac nadzieję, że nie będzie musiał jeszcze głębiej wchodzić w wyjaśnienia. Niczego nie zataił, ryzykując tylko trochę takim wyznaniem. Bowiem miał dziwne przeczucie, że Yumi należy do osób zachowujących dyskrecję. Łudził się, aby nie spytała po co mu ta wiedza jest potrzebna.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:31

Dopiero przy zwróceniu uwagi, podniosła plecak i otworzyła go. Wyciągnęła rękę po pergaminy i pióra. Z rezygnacją opuściła kończynę pozwalając jej bezwładnie opaść wzdłuż ciała. Obserwowała chłopaka jak powoli wkłada wszystkie przedmioty do środka, obchodząc się z nimi tak delikatnie, jak ona sama ich nie traktowała. Wszystko było w porządku, gdy informował ją o zamierzonych gestach i zmianie odległości między nimi. Działanie bezpieczne, profilaktyczne, zdrowe, nie prowokujące do silnych emocji. Zachowała spokój i nie cofnęła się tak, jak zrobiłaby to, gdyby poruszył się gwałtowniej bez uprzedzenia. Gdy wszystko zniknęło na dnie, zapięła plecak na mechanizm i odłożyła go z powrotem na podłogę, tym razem delikatniej. Nie pozwoliła sobie na drganie serca przy zagłuszaniu otoczenia. Ten gest dał jej do myślenia, że Amycus powie coś, czego nie powinny słyszeć osoby niepowołane. Z drugiej strony nie zdziwiła się jego zachowaniu. Gdyby miała zwierzać się z czegoś bolesnego bądź ogólnie pojętego jako sekretne, postąpiłaby identycznie. Szkoda, że nie umiała.
Nie pierwszy raz zbił ją z pantałyku. Poraził Yumi ogromem szczerości, o którą prosiła i dostała. Analizowała każde słowo przez niego wypowiedziane, czytając z jego ust, próbując to pojąć. Jej oddech znowu stał się ciężki mimo, że dopiero co go uspokoiła. Nie spodziewała się takiej postawy, chociaż przecież to do niego pasowało. Obchodził się z ludźmi znając ich na wylot i bezbłędnie przewidując ich reakcje. Zazdrościła mu jednocześnie obawiając się powodu, dla którego ta wiedza była mu potrzebna.
- Twierdzisz, że jestem nienormalna, skoro do niczego nie pasuję? - zapytała z czystej ciekawości, ale nie brała tego jako urazę. Uśmiechnęła się ledwie widocznie z myśli, że jest ciężka do rozszyfrowania dla kogoś takiego jak on. Nie wiedziała czy ma cieszyć się z tego czy może tym martwić. Uciekła wzrokiem po chwili, wpatrując się w punkt poza jego ramieniem i poza zaczarowane powietrze. Chciał się jej nauczyć, nie wiedząc, że prosty na to sposób to zostanie jej przyjacielem. Z Aną była niezwykle blisko i ta dziewczyna miała dostęp do pewnych informacji, których Amycus z kolei by nie otrzymał. Działało to w obie strony, a i dalej to było zdecydowanie za mało, aby ją zrozumieć. Mógł pytać, ale nie mogła obiecać, że na to odpowie. Zmarszczyła brwi i potrząsnęła głową, nie zgadzając się, że jest wyjątkowa bardziej niż ktokolwiek inny. We własnym mniemaniu była przeciętnie nudna, nieciekawa. Wyróżniała się jedynie tym, że nie chciała o sobie mówić.
- Ale dlaczego, Amycusie? Czemu chcesz mnie zrozumieć? - pochodzili z innych, odległych od siebie światów. Był ciekawy zachowań ludzkich, analizował ich, badał zachowania. Nie chciała być jego królikiem doświadczalnym. Jakaś część Yumi uśmiechała się szeroko, bo Amycus musiał nad nią rozmyślać, poświęcać cenny czas na próby przewidzenia jej reakcji. Dziwna satysfakcja, której bytu nie spodziewała się. Zmarszczyła brwi, interpretując jego słowa.
- Powiedziałam ci już dlaczego nie mogę znieść bliskości. To nie zmieniło się od tamtego czasu. - przypomniała mu, że wszystkiemu był winny Derek, który lubował niszczyć jej twarz, odbierając resztki pozostałej urody. Ukryta blizna na policzku była na to palącym dowodem. Nikt nie mógł jej oglądać, bądź co gorsza dotykać. Yumi była powściągliwa w okazywaniu emocji, tego nie trzeba było analizować, aby wyciągnąć poprawną konkluzję.
- Na niektóre pytania nie umiem ci odpowiedzieć. Odczuwam naraz tak wiele sprzecznych emocji. - powróciła doń zamyślonym spojrzeniem. - Gdy tylko uda mi się to uporządkować, ktoś przychodzi i to rozwala. Obawiam się, że nie mogę ci pomóc. To... trudne. - wypuściła powietrze z płuc. Nigdy wobec niego nie pozwalała sobie na takie słowa i opis samej siebie. Rzucone na powietrze zaklęcie robiło wrażenie owinięcia się w bezpieczny kokon, przez który nikt nie przebije się bez ich zgody. Żałowała, że nie da się zrobić tak samo z tym, co się dzieje w jej głowie. Strach zmieszany z nadzieją na poprawę, nienawiść i jednocześnie pewne przywiązanie, wściekłość z zimnym spokojem i obawa przed szczerością. Kazano jej zbyt szybko dorosnąć. Przegapiła moment uczenia się rozmowy z drugim człowiekiem i nie traktowania go z góry jako zagrożenia, szczególnie, gdy był to mężczyzna. Amycus był niewygodny, ale potrzebowała go. Nie zmieni się to po zauważeniu pomyłki w zaręczynach, a jedynie utrudni w akceptacji nowego stanu rzeczy.
Zobacz profil autora
Amycus Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro 11 Cze 2014, 21:32

Przez krótki moment spoglądał na nią w poszukiwaniu oznak złośliwości bądź ironii, których było mu niezmiernie trudno rozczytać. Bez problemów mogła dostrzec jak ściągnięte brwi nie zmieniają swojej postawy, a spojrzenie błądzi po jej twarzy w poszukiwaniu poszczególnych grymasów przy spięciach mięśni. Właśnie w tym momencie poruszał się na ślepo, macając po ścianie to wszystko, co znajdowało się pod ręką – wszechogarniająca ciemność uniemożliwiała prawidłową interpretację zjawisk.
- Nie ma czegoś takiego jak normalność. – Odpowiedział wymijająco, powracając wzrokiem na jej zaciekawione oczy. Delikatnie błyszczały, zachęcając Amycusa do szerszej wypowiedzi, odsłaniając kolejny kawałek jego osobowości. – Nie patrzę na ludzi w tych kategoriach. Nie w tych, które widzi Alecto, Anastasia, Gilgamesh, Rosier czy Potter. Dla mnie istnieją jednostki ludzkie, które wpisują się w pewien utarty schemat. Za każdym razem, kiedy spotykam nową osobę i nie pasuje do żadnego z wcześniejszych, czekam z oceną, aby dowiedzieć się więcej. Jeśli wciąż brakuje mi powiązań, tworzę nową kategorię ludzi i poszukuję w tłumie innych jej odpowiedników. Sprawdzam, czy rachunek prawdopodobieństwa ma prawo bytu w tym świecie. – Przez całą swoją wypowiedź jego głos nie brzmiał oschle czy pusto, przez moment zdawać się mogło, że jego baryton jest przyjemny dla ucha. Pierwsze słowo kolejnego zdania zaakcentował niezwykle wyraźnie: - Ty utworzyłaś nową kategorię i odkąd ciebie poznałem, nie jestem w stanie wyszukać innych osób z twoimi prawidłowościami. Posiadasz cechy wspólne z innymi Krukonami, jednak mam zbyt mało danych, które mógłbym sko… – Urwał i pokręcił delikatnie głową, dostrzegając w zadziwiający sposób z jaką łatwością przychodzi mu opowiadanie o własnym systemie przyglądania się ludziom. Jego usta zacisnęły się nieznacznie mocniej, w myślach dopowiadając sobie resztę zdania brzmiącą niczym monolog maniaka internetowego, używając języka niestosownego do interakcji z ludźmi oraz społecznego funkcjonowania.
Przeniósł spojrzenie w kierunku rozlanego atramentu, ponieważ ten widok w jakiś dziwny sposób uspokajał jego pilną potrzebę wyjaśnienia Yumi .. wszystkiego. Amycus przełknął ślinę i wsunął dłonie do kieszeni spodni, wracając już po kilku sekundach ponownie na twarz dziewczyny. Nie zamierzał wracać do urwanej kwestii, wyraźnie uważając to za coś, co nie miało prawa się nigdy wydarzyć.
W końcu Krukonka zadała niewygodne pytanie, układając je w dwie możliwości, przez które Amycus nie mógł wybrnąć z sytuacji hasłem niezrozumienia. Kontakt wzrokowy między nimi przeciągał się, tak samo jak milczenie, które zdawało się być w pełni pasującym – przynajmniej w mniemaniu chłopaka. Czas, który poświęcali na uspokajanie swoich oddechów, dawał mu również więcej sekund na dokładne przemyślenie odpowiedzi. Każde wypowiedziane przez niego słowo było trzy razy przeanalizowane, co dawało się odczuć podczas rozmowy z Carrowem. Początkowa niepewność oraz dezorientacja poszła w zapomnienie już dawno, ponieważ przyglądał się jej na nowo z szeroko pojętą obojętnością. – Bo nie potrafię poczuć tego, co ty. – Jedno słowo w tym stosunkowo krótkim zdaniu zostało przez niego wyraźnie zaakcentowane, aby Yumi mogła się nad nim dłużej zastanowić. Przyglądał się jej reakcji, czekając na kolejne pytania, dzięki którym dowie się o nim o wiele więcej niż by w rzeczywistości chciała. Prawdą było, ze odsłaniał się przed nią, chociaż nie była w stanie tej wiedzy wykorzystać przeciwko niemu. Widział z tej sytuacji korzyści, które mogą zaowocować większym zaufaniem Merberetówny do jego osoby.
- Więc dotyk nie sprawia, że czujesz mrowienie na skórze i powoduje, że masz ochotę się wzdrygnąć i uśmiechnąć? Nie masz potrzeby dotknięcia kogoś, aby poczuć szybsze bicie serca i usłyszeć swój rwany oddech? – Tym razem role nieco się odwróciły, kiedy Yumi wspomniała nieopatrznie o Dereku. Nie nazywał uczucia przyjemności tak, jak zrobiłby to normalny człowiek, dając jej do zrozumienia iż powinna podążać takim tropem właśnie. Pozwalał jej świadomie wniknąć do swojego umysłu i poznać myśli, które zazwyczaj opisują daną emocję – a raczej reakcje ciała, które Amycus jest w stanie odtworzyć i poudawać bardziej ludzkiego. Nie odsłaniał się w pełni, ponieważ Krukonce musiał wystarczyć ten urywek przemyśleń Carrowa. Prawdą było też to, że nie czuł zażenowania poruszaniem tematyki kontaktu fizycznego, w odniesieniu do ich spontanicznego całusa sprzed kilku chwil. Naruszanie tej sfery powinno być zakazane w kontaktach znajomości, na etapie którym była ta dwójka. Amycus Carrow nie dostrzegał jednak granicy, zapominając się po raz kolejny w jej towarzystwie.
Końcówka warg w końcu uniosła się ku górze, kiedy otwarcie powiedziała o tym, co już doskonale wiedział. Mętlik w głowie był aż zbyt mocno widoczny, a walczące ze sobą strony nie były w stanie w odpowiedni sposób pokierować decyzją Yumi. Nowością jedynie był nadmiar emocji, który burzony był przez osoby trzecie w najmniej odpowiednim momencie. Amycus zaczął podejrzewać, że on nieświadomie również przyczyniał się do takiego stanu rzeczy, przez które Krukonka wychodziła z równowagi.
- Jakie emocje? Opowiedz mi o nich. – Jak zwykle był bezpośredni w swoich pytaniach i prośbach, stwierdzając że również ona musi dać mu coś w zamian za wygłoszone wcześniej monologi. Podniósł spojrzenie na wysokość jej czoła, jakby to miało pomóc Amycusowi w odczytaniu myśli dziewczęcia.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Korytarz   

 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Korytarz
» Korytarz
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
IV piętro
-