IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Gru 15, 2014 3:08 pm

Jego ukochana miotła sprzątająca. Miotła kurz i paprochy, tańczyła na podłodze jakby to było jej przeznaczenie. Bo i było. Poruszała się zgrabnie, leniwie, z gracją, wyczuciem, delikatnością i nadzwyczajną precyzją. Filchowi robiło się cieplej na sercu (jakim sercu?) jak tak patrzył na swe cudo. To Dumbledore mu ją kupił. Dobry z niego przyjaciel! Wiedział czego Filch potrzebował.
Woźny oddawał się całym sobą pielęgnacji piętra pierwszego. Już w wakacje wyszorował wszystkie piętra, a teraz zaczynał od nowa. Tak, tylko on dba o czystość szkoły. A dzieciarnia tego nie docenia. Jeszcze da im popalić, oj da...
Ten miły męzczyzna nie tak dawno dostał w swoje ręce najnowsze wydanie Lustra. Pojawiło się po prostu pod drzwiami jego gabinetu. Filch wiedział, że tak się stanie. Jego inteligencja i przebiegłość nie dała się zaskoczyć. Udzielał wszak wywiadu dwóm dziewojom, które ukarał za bezczelne pytania. Mówiły coś o Lustrze, to bodajże siódmy numer. Już!
Gdy miotła sprzątała kwadrat podłogi tuż pod jego nogami, woźny kartkował gazetę. Jego poruszające się zdjęcie widniało na samym środku, na większość strony. O tak! Jaką przystojną minę zrobił. Odsłonił zęby i to też dodało mu wiele uroku. A jak uniósł podbródek! Wydawał się mądrzejszy. Powinien zanieść pani Pince tę stronicę, aby zobaczyła jak najbardziej korzystną prezencję woźnego. Tak, to jest dobry pomysł. Zarechotał pod nosem.
- Podoba mi się...- zaskrzeczał i przekartkował dalej - z ciekawości. I tam ujrzał temat coś o Krukońskich Piernikach. Czytał i czytał, a jedyne co do niego dotarło to: Whisper Wanda nielegalnie w kuchni. Ale... ale... chwila chwila... cóż to Filch doczytał? Pierniki to recepta na miłość? Czy ta czarownica rzucała zaklęcie na jedzenie? Dodała tam amortencji?! Zaczął dyszeć i sapać. Trybiki w głowie wzmogły pracę dwa razy bardziej, żyłka na skroniach zaczęła niebezpieczne pulsować. Rozejrzał się po korytarzu jakby miał znaleźć zaraz winną... Jakże miło! Szczęście mu sprzyjało bo jak przeczytał nazwisko, tak dziewczyna przypadkiem tędy przechodziła.
- WHISPER WANDA! - dziki wrzask przebił się przez szum wędrujących uczniów. Rozstąpili sie na boki odsłaniając sylwetkę siódmorocznej Krukonki. Dobrze znał jej twarzyczkę, bardzo dobrze znał! W zeszłym roku, pod koniec już edukacji odbywała szlaban z tym swoim braciszkiem. Cholernym braciszkiem, którego obedrze ze skóry jak tylko go dopadnie.
- Jesteś aresztowana! - szurając stopami dobył miotły sprzątającej i szybkim krokiem podszedł do niczego nieświadomej Krukonki. Złapał ją za ramię i odsłonił zęby, chuchając na nią oddechem.... bardzo śmierdzącym. Nie tak dawno jadł jajka z grzybami zapiekanymi serem żółtym. Do tego aromat koperkowej wody kolońskiej... mieszanka zabójcza.
- Aresztuję ciebie w imieniu prawa! - zamachał jej przed oczami Lustrem, a potem wyszczerzył się złośliwie.
- Skoro twój braciszek mi się wymyka, zemszczę się na tobie. Zapłacicie mi słono za to... pójdziesz ze mną, młoda damo. - oj nie, nie da jej uciec. Ani mu się śni. Poniesie podwójne konsekwencje i... przysłuży się Filchowi. Nie wiedziała jeszcze jak, ale dowie się już niedługo. Będzie łkała i błagała o litość za to, że ma tak inteligentnego inaczej brata. Mają to samo nazwisko, a więc oboje będą cierpieć za występki starszego.

_________________

Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Gru 15, 2014 9:14 pm

Kolejny pracowity tydzień minął Wandzie bez większych problemów.
Tu zajęcia, tam korepetycje, jeszcze gdzie indziej sprawdzenie komuś notatek, biblioteka, Wielka Sala… Słowem ostry zapierdziel, co w sumie podobało się Krukonce, bo gdy miała za dużo spraw na głowie, nie myślała wtedy o swoich i innych problemach. Także mimo wszystko wyszła na plus.
Teraz jednak spieszyła się by dojść szybko z punktu A jakim było Skrzydło Szpitalne, w którym znajdował się jeden pierwszoroczniak, który zjadł za dużo czekoladowych żabek, a którego Whisperówna odprowadziła do pielęgniarki, a do punktu B, którym był Pokój Wspólny. Szła szybko i miarowo, nie obracając się za siebie, by nie tracić czasu na wszechobecne głupoty, które pewnie zajęły ją na trochę, a na to nie mogła sobie pozwolić – miała swoje plany na dzisiejszy wieczór. Chciała pouczyć się jeszcze transmutacji i porozmawiać z Mercy, która jak zwykle miała jakiś miłosny problem. Dlaczego wszyscy leźli do niej z takimi błahostkami? Zupełnie jakby ona była alfą i omegą w kwestii sympatii i miłostek. Według niej była kompletnie nieodpowiednią osobą, która nie powinna nawet dawać czy udzielać rad miłosnych. Sama nawet nie potrafiła znaleźć odpowiedniego chłopaka, a co dopiero innym.
Tak myśląc przemierzała dalej korytarze kierując się na schody prowadzące na piętro wyżej gdy wtem do jej uszu dobiegł przeraźliwy wrzask. Zupełnie jakby polewano kogoś wrzątkiem, wyrywano paznokcie, obdzierano ze skóry. Głos Wandzie był znany – to przez niego ta drgnęła niespokojnie i przystanęła słysząc swoje imię i nazwisko. Widziała już nieme przerażenie na twarzach wielu uczniów, którzy ją mijali. Jakby chcieli jej powiedzieć, że jej współczują, że będą o niej pamiętać.
Argus Filch. Naczelny Woźny szkoły – typek, który chyba żywił się nienawiścią, którą pałali do niego uczniowie. Teraz patrzył na nią z bezpiecznej odległości, zupełnie jakby chciał ją zabić i zjeść. Serce Krukonki zabiło szybciej, a jej wzrok padł na twarz starego pracownika Hogwartu. Przez chwilę zaczęła się zastanawiać co też złego zrobiła, że ten tak się wydarł. Czyżby jakiś zaległy szlaban? Zrobiła coś niewłaściwego? A może spódniczka jest za krótka? Wygładziła materiał na udach, stwierdzając, że jednak jest w porządku.
Nie musiała się nawet ruszać, bo ten w trzech susach doskoczył do niej i złapał ją za ramię mocno, na co ta pisnęła i starała mu się wyrwać.
- Również serdecznie Pana witam, Panie Filch. – Wymamrotała, starając się zbytnio nie krzywić przez cuchnący oddech woźnego. Kompletnie nie rozumiała za co jest aresztowana. Filch nie jest policjantem, więc nie ma prawa jej nigdzie przetrzymywać. Aż ją zemdliło na wyobrażenie sobie sytuacji z nim sam na sam. Jezu, wolałaby już zostać żoną Grossa. Bleh.
- Pan wybaczy, ale się spieszę. A o ile mi wiadomo to chyba niczego nie przeskrobałam, prawda? – Spytała siląc się na uprzejmość i zachowanie dystansu, by jak najmniej mieć styczność z tym oto osobnikiem. Po głowie cały czas chodziło jej pytanie co też się stało, że ten ją zatrzymał. Dostrzegła w jego łapie najnowszy numer ‘Lustra’, do którego jeszcze nie miała okazji zajrzeć. Czy może pojawiła się tam informacja o tym jak ona i Henry wysłali do Dropsa tajny list? O mamuniu, mają kłopoty w takim razie! Nutka przerażenia utknęła jej w gardle, a ta dalej spoglądała na mężczyznę, chcąc dać nura w najbliższy zaułek.
Nie spodobała się jej wzmianka o jej starszym bracie, na co ta zareagowała buńczuczno i skrzyżowała ramiona na piersi. Zmarszczyła brwi.
- Czy ma Pan problemy ze wzrokiem, Panie Filch? Nie jestem chłopakiem, na którym chce się Pan zemścić. Jeżeli szuka Pan mojego brata, może go Pan znaleźć w chatce Gajowego. – Powiedziała spokojnie, nie chcąc by ten stary gbur jej cokolwiek zrobił. Nie podejrzewała również Doriana o popełnienie żadnego morderstwa, ani nic w tym stylu, więc jeżeli ten ma problem to niech idzie do niego, a jej niech się da w spokoju czegoś pouczyć.
- Jeżeli to wszystko to przepraszam, ale już pójdę. – Uśmiechnęła się prawie, że nie bezczelnie i starała się mu uciec. Chociaż i tak wiedziała, że ją dopadnie.
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Gru 15, 2014 9:56 pm

Współczuli jej nie bez powodu. Skoro woźny zaczął wykrzykiwać imię swej ofiary, ta ofiara nie miała szans na ucieczkę. To było najgorsze, że Filch kogoś zauważy i go zapamięta. Wtedy nie ma zmiłuj, cierpienie i katusze gwarantowane. Albo jeszcze gorzej, jego towarzystwo.
- Nie przeskrobałaś? - zapytał zbity z tropu. Jak ona mogła pomyśleć, że Filch chce jej krwi za to, że coś przeskrobała? Okej, innego powodu aresztowania nie było, miała rację.
- Masz mi się wytłumaczyć z tego! Natychmiast! - wcisnął jej w ręce otwarte Lustro. Na tytule "Krukońskie pierniki" i na jej zdjęciu, dużym zdjęciu jak się uśmiecha do obiektywu. Oczy Filcha omal nie wychodziły z orbit. Zanotował w pamięci dopadnięcie Doriana i złożenie wizyty gajowemu, bo ta informacja była bardzo przydatna.
- Nie mam kłopotu ze wzrokiem, smarkulo! Może i jestem stary, ale dobrze widzę, że jesteś Whisperówna z Ravenclawu. Masz mi wyśpiewać wszystko co wiesz na temat tego artykułu, albo nie wypuszczę cię z WDŻ do końca roku szkolnego.- wycharczał prosto w jej twarz fundując jej dawkę niekoniecznie przyjemnych aromatów płynących z jego perfum i oddechu. Skoro pani Pince się podobają, to będzie się tym pryskał nawet wtedy, gdy pani Norris niedomaga. Trudno, miłość wymaga poświęceń.
- Nigdzie nie pójdziesz. - wychrypiał starczym głosem, zagradzajac jej drogę. Pogroził jej swoją szczotą. Nie zawaha się jej użyć... choćby miał taszczyć zwłoki Wandy do swojego gabinetu, wyśpiewa mu wszystko, co wie. Jeśli nie jemu, to zgniataczowi kciuków. Jego metalowy przyjaciel bywał bardziej przekonujący. Oj tak, lepsze niż Veritaserum, bo edukujące. Zacisnął chude i krzywe paluchy na jej mundurku, wbijał nierówne paznokcie w jej skórę i zmuszał do zeznań. Krukońskie pierniki... musiał wiedzieć o nich wszystko. Wszystko.

_________________

Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Gru 15, 2014 10:35 pm

No dobra. Krukonka wiedziała doskonale, że nie ucieknie przed palcem sprawiedliwości wymierzony przez Filcha. Dlatego też grzecznie odwróciła się w jego stronę i znowu wyswobodziła się z jego dotyku, domyślając się, że mundurek, który miała na sobie będzie musiała spalić. A szkoda bo był nowy i z dobrego materiału.
Widząc, że zbiła z tropu woźnego uśmiechnęła się tylko pod nosem i przybiła sobie piątkę. Nie zrobiła niczego nie złego, więc nie miał prawa jej zatrzymywać. Nawet jeżeli ta wcześniej wysłała dowcipny liścik z jednym z Puchonów do dyrektora. Filch chyba nie miał dostępu do korespondencji Dropsa.
Zaskoczona nagłym obrotem spraw chwyciła najnowszy numer magazynu, który sama prenumeruje i spojrzała na wielki nagłówek artykułu dotyczącego jej skromnej osoby. Automatycznie zmarszczyła brwi, a potem powiodła wzrokiem po rzędzie literek i słów i swoim zdjęciu, na którym się uśmiechała. Skąd oni wytrzasnęli tą fotkę? Whisper miała ochotę odetchnąć z ulgą, że wybrali takie ujęcie, na którym wyszła całkiem korzystnie, jednak nie zrobiła tego bo jeszcze dostałaby po głowie szczotą, a tego wolała uniknąć. Jeszcze obudziłaby się z amnezją jak Henry i co wtedy by było? Korzystając z chwili wytchnienia przeczytała na szybko cały artykuł jej poświęcony i starała się jak najbardziej ukryć uśmiech, który wykwitł na jej twarzyczce. Zrobiło się jej niezmiernie miło, że ktoś postanowił napisać o jej wypiekach. To pewnie dlatego tyle osób gapiło się na nią w szkole. A już myślała, że stało się coś poważniejszego.
Dziewczyna złożyła gazetę i spojrzała spokojnie na woźnego, który stał przed nią i dyszał i sapał niczym lokomotywa. Pomyślała, że na Gwiazdkę sprezentuje mu pastę do zębów, ewentualnie jakieś przyjemniejsze perfumy, bo te kojarzyły się jej z rosołem – ona sama dodawała do tego rodzaju zup dużo koperku, więc może dlatego.
- Chciałabym pomóc, ale niestety nie moja wina, że komuś zachciało się napisać na mój temat artykuł. – Powiedziała wzruszając ramionami, wcale, a wcale nie przejmując się groźbami Argusa, bo w sumie miała to wszystko gdzieś. Ktoś napisał – może stanie się sławna. Zupełnie jak powiedział Lancaster… Boże, jego przepowiednia się sprawdza. Złapała się za serce, które chciało jej wyskoczyć przy okazji gdy pomyślała o blondynie. Odgoniła myśli od niego i ponownie skupiła się na Filchu.
- Jeżeli ma Pan jakieś zastrzeżenia do tego tekstu to proszę skontaktować się z redaktorem magazynu. Jestem pewna, że na pewno to coś da. – Kontynuowała, jakby nie wiedziała o co się rozchodzi starcowi. Jeszcze raz wzruszyła ramionami i zamrugała, wracając wzrokiem do tekstu. Wyłapała kilka pojedynczych słów nawiązujących do miłości, zauroczenia i takich tam. Przekalkulowała wszystko w główce i ponownie zawiesiła spojrzenie na twarzy woźnego, który chyba miał pewien interes do niej. I wcale nie chodziło tutaj o zaległe szlabany. Krukonka uśmiechnęła się milej.
- Ojej, czyżby miał Pan problemy sercowe? – Jej mina wskazywała na wielkie skupienie i troskę, chociaż w duchu śmiała się do łez. Filch i amory. Jemu nawet amortencja nie pomoże.
Ale może uda się coś fajnego wynegocjować.
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Gru 17, 2014 4:22 pm

Obserwował zawzięcie reakcję dziewoi na wieść, że pojawiła się w tej beznadziejnej gazecie. Zareagowała całkiem przyzwoicie,ale nie wiedziała czemu Filcha to tak zainteresowało- wkurzyło. Zmrużył ślepia i otarł rękawem strużkę śliny wyciekającej mu z kącika ust. Podrapał się w nos i obnażył kły,przestawiając się w całym swym boskim majestacie.
- Milcz gdy do ciebie mówię! - wydarł się,bo nie podobało mu się, że ta dziewczyna,ta młoda i niedoświadczona ciężkim życiem dziewczyna ośmiela się mówić o jego problemach miłosnych. Zacisnął mocniej szpony na rękawie krukońskiego mundurka i zabijał ją wzrokiem.
- Słuchaj mnie no smarkulo bo inaczej dostaniesz szlaban do końca życia. - zaczął mówić ciszej i rozejrzał się po korytarzu. Świadkowie i uczniowie posłusznie uciekli z zasięgu jego wzroku jak już dopadł niewinną krukonkę. Nauczyli sie ulatniać jak tylko wyjdzie zza rogu. Teraz też tak było co Filchowi było na rękę.
- Masz mi upiec takie pierniki. Nie zadawaj pytań! - syknął zanim dziewczyna zdążyła otworzyć usta i protestować. Górna warga woźnego zadrżała od tiku. Nie wyglądał teraz na osobę w pełni władz umysłowych.
- Masz mi je przynieść do końca tygodnia i nie piśniesz nikomu słowa, inaczej poniesiesz konsekwencje za nielegalne chodzenie do kuchni, wagary, knucie, konszachty ze skrzatami i złamanie tuzin paragrafów regulaminu szkolnego. - sapał prosto w jej twarz, a mówił śmiertelnie poważnie, groźnie.
- Jeśli mi je przyniesiesz, udam, że zapomniałem o twoich przestępstwach. - ależ to nie był szlaban! To ultimatum, wymiana dyplomatyczna zdań z naciskiem na rację ze strony Filcha. Lepiej aby Wanda nie wpadła na głupi i samobójczy pomysł prób wypytywania go po co mu jej pierniki. Obłąkańczy wzrok nie dawał szans na negocjacje z tą ponurą jednostką.

_________________

Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Gru 17, 2014 4:49 pm

Z jej ust wyrwało się ciche piśnięcie, gdy poczuła jak szpony Filcha wbijają się w jej skórę, co naprawdę olało, biorąc pewnie pod uwagę fakt, że przedmiot jakim jest obcinacz do paznokci jest mu całkowicie obcy. Odsunęła twarz od jego facjaty, by nie wdychać tego okropnego smrodu i wykrzywiła się niemiłosiernie starając się nie patrzeć na niego, a gdzieś gdzie obraz jest dużo milszy dla oka. Potem jednak zerknęła mu w te świńskie oczy i przybrała niewinny i jakże zainteresowany wyraz twarzy, chcąc dowiedzieć się, czego ten łajdak od niej chce.
Przy okazji zauważyła, że wokół nich zrobiło się zupełnie pusto. A przecież dopiero co była tutaj grupka uczniów… Cholera, teraz jak ją zabije to nawet nikt nie będzie mógł poświadczyć, że woźny zrobił jej krzywdę. Pozostało jej tylko słuchać, co ten ma jej do powiedzenia.
Mina Filcha mówiła wszystko za siebie – on oszalał. Otworzyła szerzej piwne oczęta badając to co się aktualnie działo ze starcem, zauważając, że nie jest z nim dobrze i nie odezwała się ani słowem, póki ten nie skończył. Tym razem wolała mu nie przerywać i nie dogadywać, bo widać było, że charłak mówi śmiertelnie poważnie. Nie zwracał uwagi na to, że w chwili obecnej grozi Krukonce, miał widocznie gdzieś wszystkie zasady moralne. Liczyły się tylko jej pierniki, które podobnież działają jak eliksir miłosny. Zamrugała, podejrzewając, że faktycznie jej wypieki są potrzebne Argusowi do wyrwania jakiejś panny. Boże, przecież wiedziała, że nawet tona pierników mu nie pomoże, więc po co ma się trudzić?
Nie powiedziała jednak tego tylko uśmiechnęła się lekko i kiwnęła głową, dając do zrozumienia, że doskonale wiedziała czego się od niej oczekuje, jakie ma zadanie na ten dzień. Starała się wyswobodzić z jego uścisku i strzepnąć pyłek z koszuli, cofając się o krok.
- Zrozumiałam, panie Filch. Czy życzy Pan sobie określoną ilość sztuk, jakieś nadzienie, dekorację, kształt? – Spytała uprzejmie, wiedząc, że być może cała sytuacja wyjdzie na jej plus, skoro ten ma zamiar zapomnieć o jej wybrykach z przeszłości, których mimo wszystko się trochę nazbierało. Spojrzała na niego bystro i kontynuowała. Bardzo grzecznie.
- Mam tyko warunek, proszę Pana. Obieca mi Pan, że do końca roku szkolnego przymknie Pan oko na moje niedopatrzenia względem Regulaminu Szkolnego. – Skoro ma się już pomęczyć da niego, to chce wyciągnąć jak najwięcej. - Szalony pomysł, ale co jej tam. Nie zaszkodzi spróbować.Poza tym, albo jej warunki albo pierników nie będzie. Jego wybór.
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Gru 17, 2014 6:54 pm

Nie była taka głupia na jaką wyglądała, to dobrze. Przytaknęła mu i nie buntowała się ratując swój żywot. Filch oszalał, był niepoczytalny od wielu lat ale to on był pracownikiem szkoły, a Wanda uczennicą. Musiała go słuchać, choćby kazał jej zszywać swoje przedpotopowe skarpetki w ramach umoralniania w świecie czarodziejów. Super, to świetny pomysł na WDŻ! Będą cerować mu bieliznę.
- Mają. Być. Najlepsze. - nie zagłębiał się w szczegóły. - Jeśli mnie wykiwasz albo dodasz tam sól czy pieprz, a nie ujrzysz światła dziennego do końca twojej edukacji w tym zamku. - on mógł grozić, ona nie miała na to dowodów. Musiała mu upiec swoje sławne pierniki czy tego chciała czy nie. Wtedy ziszczą sie jego marzenia, gdy panna Pince ulegnie jego urokowi i wyzna mu miłośc. Był tak blisko zdobycia jej serca! Wmówiłby jej, że sam zrobil te pierniki, bo przecież bibliotekarka nie czytała tego szmatławca. Wyrwie jej tylko stronę ze swoim zdjęciem i doczepi do ciastek. To będzie podryw roku.
Filch poczerwieniał i pozieleniał.
- Jak śmiesz stawiać mi warunki! -warknął wypuszczając skrawek jej mundurka. Jeszcze trochę, a kawałek by został w jego ręku. Obcinacz paznokci nie był mu potrzebny, wolał zdecydowanie zgniatacz,który chętnie przetestowałby na jakimś uczniaku, na przykład na tej niepokornej dziewoi. Miotła w jego ręku zadrżała groźnie.
- Zapomnę o dotychczasowych występkach, ale masz mi przynieść świeżą paczke pierników. Jak mnie oszukasz... - nigdy w zyciu nie da obietnicy w ciemno. - NIE JESTEM GŁUPI! - wydarł się tak głośno budząc pobliski obraz z przedpołudniowej drzemki. Łypał spode łba na dziewczynę. Jeszcze chwila, a straci cierpliwość i wlepi jej dozywotni szlaban za chęć do życia. Zadzierac z Filchem ? Drżyjcie narody.

_________________

Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Gru 17, 2014 7:15 pm

Co on też sobie myślał. Nie musiał się na nią wydzierać – Wanda doskonale wiedziała co ten do niej mówi. Mógłby nawet szeptać, a ta pojęłaby wszystko w locie. Dlatego przez chwilę można było zaobserwować jej niezadowolenie, gdy ten traktował ją jako głupiego pierwszoroczniaka, którym przecież nie była. Obruszyła się ponownie i znowu kiwnęła głową, wiedząc, że jednak z Filchem nie ma żartów – w sumie była na tyle poukładaną dziewczyną, że nawet przez myśl jej nie przeszło, by dorzucać czegoś niestosownego do wypieków. Dopiero starzec podsunął jej pomysł, który mógłby okazać się całkiem dobry. Dobry, gdyby nie te groźby, które rzucał w jej stronę woźny. Nie było to zbyt miłe, ale mimo wszystko Wandzia postara się upiec ciasteczka na dany termin, bo domyślała się, że powędrują one do pewnej niewiasty w średnim wieku. Nie chciała krzywdzić Bogu winnej osoby, dlatego pierniki wyjdą pyszne.
- Dobrze, w takim razie proszę zdać się na mój gust, a obiecuję, że Pana wybranka będzie wniebowzięta. – Powiedziała niezwykle słodko, krzyżując dłonie ze sobą za plecami i spoglądając wyzywająco uroczo na woźnego, który lada chwila a traci cierpliwość i grunt pod nogami. Mimo, że sytuacja trochę ekstremalna to bawiła dziewczynę – widziała, że Argusowi zależy na pierniczkach jej roboty dlatego nie miała nic przeciwko by się chwilę ponaśmiewać z niego.
- I proszę nie krzyczeć, słuch mam doskonały. Obiecałam, więc dotrzymam słowa. Jednak mój warunek jest dalej aktualny. – To było jak igranie ze śmiercią, doskonale o tym wiedziała, jednak… kto jej zabroni? Mówiła prawdę co do wypieków. Zrobi je i prześle do pracownika szkoły jeszcze w tym tygodniu, a potem będzie dowoli hasać po szkole nie martwiąc się o szlabany, które są jej zbędne.
Uśmiechnęła się raz jeszcze starając się kryć odrazę do tego starucha, który śmiał ją dotknąć – bleh, nawet Vizir nie pomoże zmyć tego zapachu i wyprostowała się, chcąc już odejść. Bo naprawdę nie miała za wiele czasu na pogadanki z tym tutaj.
- Rozumiem, że już mogę pójść, tak? – Spytała jeszcze uprzejmie, czując jak nogi ją niosą do pokoju wspólnego, gdzie będzie się zaśmiewać z dziwnej propozycji Argusa.
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Gru 19, 2014 8:07 am

- Mam cię na oku, Whisper. - warknął, celując prosto w jej nos krzywym paluchem. Niech się i naśmiewa, ale ma spełnić groźbę prośbę woźnego. Chyba nie chciałaby mieć go na karku? Trudno się jest go pozbyć, a jeszcze jest gorzej gdy Filch ubzdura sobie powód aresztowania i jego nienawiść do jednostki wzrasta przez nieposłuszeństwo. Nie jej sprawa po co mu owiane sławą pierniki! Ma je zrobić i mu dostarczyć i jeszcze najlepiej dziękować za możliwość przysłużenia się temu dostojnemu mężczyźnie.
Zieleń na jego policzkach nie oznaczała wcale przytaknięcia na słowa Krukonki. Igrała z ogniem. Igrała z woźnym. Odwaga godna Gryfona chcieć zadzierać z tą szychą. Zasapał znowu i mierzył wzrokiem uczennicę, obiecując jej katusze jak tylko odważy się zrobić go w ghula lub wykiwać.
- Zmiataj stąd,bo się rozmyślę i dostaniesz ten szlaban! - wydarł się niespodziewanie. Nadal trzymał się go nerwowy tik. Powieka mu drżała i sama mrugała,a po brodzie spływała strużka śliny. Nie wyglądał atrakcyjnie, ale liczyła się tutaj idea! Nie zabrał jej Lustra, bo zapomniał. A wyrwałby chętnie stronicę ze swoim zdjęciem. Chyba się wstydził...
Mniejsza. Jak Whisperówna się oddaliła, Filch nazwyzywał okropne obrazy i dopiero po piętnastu minutach udał się do swojego gabinetu. Za chwilę mają się stawić u niego troje przestępców za włóczenie się po Zakazanym Lesie nocą. Nie mógł się doczekać gdy ich wymęczy i ukaże tak, że będą płakać o litość... Nie ma to jak gnębienie uczniów z samego rana. Miodzio.

[zt]

_________________

Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Gru 19, 2014 11:17 am

Dziewczynie nie trzeba było dwa razy tego samego powtarzać. Gdy usłyszała błogosławione słowa, dostała zielone światło, tylko dygnęła byle jak przed Argusem i odwróciwszy się na pięcie czmychnęła we wcześniej obranym przez siebie kierunku, ciesząc się w duchu, że nie dostała żadnego szlabanu za samo istnienie czy za przysłowiową twarz.
Obróciła się raz jeszcze by tylko dojrzeć obślinioną mordę woźnego, który chyba zjarał się możliwością skosztowania jej pierników. Przez moment przeszło jej przez łepetynę by dodała jakiegoś środka przeczyszczającego do wypieków. Potem jednak uzmysłowiła sobie, że Filch Wielebny pewnie chce obdarować jakąś piękną damę słodkimi ciasteczkami z cynamonem – automatycznie uśmiechnęła się do siebie, wiedząc, że kobieta będzie zadowolona z prezentu, aczkolwiek niekoniecznie z tego kto jej ów prezent wręczy.
No chyba, że gustuje w śmierdzących koperkiem charłakach o oddechu tak cuchnącym, że sam Rogogon poprosiłby o odświeżacz powietrza Ambi Pur o zapachu fiołka węgierskiego. No ale o gustach się nie dyskutuje, prawda?
Gdy znalazła się w bezpiecznym miejscu odetchnęła cicho z ulgą i pomknęła korytarzami do pokoju wspólnego, gdzie czekały na nią koleżanki.

[z/t]
Zobacz profil autora
Irytek
avatar
Poltergeist
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 94
Skąd : Każdy zakątek Hogwartu

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Sty 02, 2015 11:04 am

Z wrzaskiem przeleciał przez cały korytarz niczym torpeda. Donośnymi "łiii" komentował swój lot, przelatując przez ciała uczniów. Nie omijał ich, tylko w nich bezczelnie wpadał. Dziś był wielki dzień. Wielki dzień albowiem Irytek zapragnął zalać piętro jak to zrobił w zeszłym roku. Dziś, oj tak, dzisiaj będzie inaczej. O wiele, wiele zabawniej i bardziej mokro. Poltergeist wypłoszył starszych uczniów z korytarza, bo byli już wprawieni. Na widok pędzącego ducha znikali z pola widzenia nauczeni doświadczeniem, że nie warto być w zasięgu wybuchu.
Przez ścianę wpadł do łazienki Martusi. Pstryknięciem palców odkręcił wszystkie krany, zapychając umywalki czymś, co ukradł z gabinetu Odinevy. Nie wiedział co to było, ale kleiło się i spełniło swoją rolę. Uniemożliwiły spływ wody... Z obłąkańczym chichotem cierpliwie pracował nad zablokowaniem umywalek. Zakorkował je, fundując szkole niecodzienną atrakcję.
Iryś poleciał migiem to sedesów. Wypłoszył Martę głośnym "BUUU!" i przystąpił do działania. Rolki papieru toaletowego wrzucił do sedesów i spłukiwał do czasu aż się nie zapchało i nie zaczęło ulewać, wypływać na podłogę. Manewrował tez przy kranach, ten poluzowany oderwał i zorganizował fontannę. Lodowata woda prysnęła na wszystkie strony i po kilkunastu minutach cała łazienka była zamoczona. Dla Irysia to było o wiele za mało. Na piętrze musi powstać basen. Dwanaście kranów i sześć sedesów to za mało,żeby urządzic sobie jacuzzi. Ucząc się od Martusi,zanurkował w kanalizacji i korzystając ze swego wrodzonego talentu magicznego rozwalił rurę od środka. Coś łomotało, waliło, ruszało się, trzeszczało i bęc, dziura zrobiona.
- Gul, gul, gul... - popłynął wraz z prądem wody i wypłynął przez jeden z sedesów. Wody buchnęło dwa razy więcej. Zaczęła wypływać na podłogę, zajmować coraz więcej miejsca. Duszek wybuchnął gromkim śmiechem i pstryknął ponownie palcami. Drzwi opuszczonej łazienki otworzyły się z trzaskiem, wypuszczając wodę na zewnątrz. To dopiero Filch będzie miał roboty. I nikt stąd nie wypłoszy duszka! Już on o to zadba. Wszystkich uraczy basenem, falami, zabawą. To wyraz tęsknoty w ciągu wakacji. Nudził się,a więc teraz mścił i dokuczał dotkliwie.
- Czas na zabawęę! - zawył głośno i ustawił nogi na desce klozetowej chrzcząc ją deską surfingową. Rozpędził się i z wrzaskiem popłynął tuż nad taflą wody do przodu. Hamując, ochlapał nadchodzącą gromadkę dziewcząt mocząc je od stóp do głów zimną, nieczystą wodą. Z piskiem rozbiegły się na wszystkie strony, a Iryś roześmiał się w głos. Obrazy zaczęły biadolić i jęczeć "O nie, znowu to samo,poinformujcie kogoś... idźmy na wyższe piętra..."
Każdego,kto pojawił się na piętrze Irytek witał falą wody sięgającej już do kostek.

Piętro zostało zalane. Aby przejść na wyższe, trzeba pokonać Irytka bądź... zapytać Jęczącą Martę o tajne przejście, które zna tylko ona.
Zobacz profil autora
Jęcząca Marta
avatar
Data przyłączenia : 05/11/2014
Liczba postów : 12
Skąd : Łazienka dziewcząt na Pierwszym Piętrze

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Sty 02, 2015 9:42 pm

Nowy rok szkolny. Uczniowie wrócili, a w Hogwarcie znów podniósł się ten charakterystyczny i niezwykle denerwujący gwar. Marta nie lubiła większości uczniów, jednak czekała z niecierpliwością, aż spotka na swojej drodze na przykład Rosiera, O’Connora lub jakiegoś innego ucznia, w którym się zakochała po uszy. Miała bardzo dobre serce i nie rozumiała dlaczego żaden z uczniów, których adorowała nie był w stanie odwzajemnić jej miłości.
Tego dnia nie spodziewała się, że zostanie wyrzucona z miejsca swojego urzędowania, jakim była łazienka na pierwszym piętrze. Nikt nigdy jej nie odwiedzał i gdy usłyszała okropnie głośne i hałasujące dźwięki szybko chciała przegonić łobuza, który zakłócał jej święty spokój. Okazał się to być jednak Irytek i w pierwszym odruchu Marta, gdyby nie była martwa, najprawdopodobniej zrobiłaby się zielona ze złości. Zamiast tego wydała z siebie donośny dźwięk, starając się go jakoś powstrzymać. Z marnym skutkiem – została wyrzucona na korytarz, nie mogąc powstrzymać harców Irytka.
- Oh, ja biedna! Wciąż Irytek się mnie czepia, nie daje spokoju! Oh, co ja mam począć! – jęczała, krążąc wzdłuż całego korytarza, obserwując przy tym wylewającą się coraz bardziej wodę z łazienki. W końcu zostało zalane całe pierwsze piętro i raczej nie widziała na daną chwilę żadnej możliwości użytkowania go. Ona jednak znała tajemne przejście, dzięki któremu można było się spokojnie przedostać na piętra wyżej. Znała ten budynek jak własną kieszeń, nic nie było jej obce. Wiedziała wszystko. Jednak… czy będzie chciała się takimi istotnymi informacjami dzielić z innymi?
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Lut 02, 2015 4:34 pm

Obładowany po uszy swoimi pomocami sprzątającymi i dużym ciastem brodził po kostki w wodzie. Ciągnął za sobą wiadro i mopa, aby zebrać wodę do środka mimo, że jego praca mijała się raczej z celem, skoro z łazienki Marty wciąż i wciąż wypływała nowa woda. Ciasto, które trzymał pod pachą zapakowane w papierowe opakowanie dostał od panny Pince. Cudownie ignorował wodę, zajmując się słodyczą. Podszedł do parapetu, mocząc nogawki starych spodni do kolan i położył tam podarunek. Piernik, słodki, ciepły piernik od bibliotekarki. Tak, czuł to. Pachniało jej perfumami i przecież tylko ona mogłaby na ciastku narysować serduszka i przykleić je na opakowaniu. Filch darował sobie krojenie i używanie sztućców. Położył na rękę ciacho i wgryzł się w nie, jęcząc z rozkoszy. Cudowne, jeszcze ciepłe. Miękkie, rozpływające się w ustach było niebem dla podniebienia. Westchnął z rozmarzeniem i wpakował do ust spory kawałek, rozdzielając go krzywymi palcami. Pobrudził brodę i żółto-zielony kołnierz koszuli, ale wyznawał zasadę, że jedna plamka wte czy we wte nie robi żadnej różnicy. Co z tego, że ta plama była wielkości gąsienicy. Pośród szumu płynącej wody dało się słychać głośne mlaskanie i dyszenie. Podbój się udał. Poderwał pannę Pince dzięki wymuszeniu pierników u tej małej Whisperówny, którą zapisał na WDŻ, śmiejąc się przy tym złowieszczo, że ją wykiwał.
W ciągu kilku minut całe ciasto zostało zjedzone. Woźny miał brudne palce, brudną twarz, którą otarł rękawem, co i tak nie oczyściło jego pergaminowej skóry. Jeszcze raz zamlaskał, delektując się smakiem czekolady. Złapał na oślep mopa i rozpoczął niekończące się przelewanie jej do mopa. Zamachnął się, zgarniając jedną setną i wylewając po drodze połowę, wycisnął mopa do metalowego wiadra. I tak kilka razy. Raz po razie, zamachniecia pewne, silne i stanowcze, a na twarzy rozmarzenie, dziwny uśmiech, który chyba miał pociągać płeć żeńską x lat temu. Panna Pince... Irma... taka piękna kobieta. Doceniła jego starania, postanowiła odpowiedzieć na jego coraz śmielsze i częstsze wizyty w bibliotece, na dzielną obronę imienia i niesmiałe komplementy. Najwyższy czas. Przyznała w końcu, że nie jest jej obojętny, że też się jej podoba. Kto wie, może uda się ponowić nieudaną randkę z wakacji? Tym razem Filch przywiąże łańcuchami Chanta Hectora do kaloryfera, aby nie doprowadził jego ukochanej do stanu przedzawałowego swoją obecnością i brudnymi rękoma. Tak, łańcuchów mu nie zabraknie, poza tym musiał przypomnieć sobie sposoby kneblowania delikwentów. Mógłby zademonstrować to na WDŻ, ot na wypadek, gdyby uczniowie zaczęli rozmawiać na jego lekcjach.
Minęło piętnaście minut zanim zaczęło się coś dziać. Wiadro było pełne od wody, a mimo wszystko Filch wyciskał tam mopa, wylewając to, co tam w środku już przelał. Robił to jak w transie, sprzątał i fantazjował o pannie Pince, planując wybrać się z nią na randkę w najbliższy weekend. Dwa czy trzy burknięcia w brzuchu nie zwróciło jego uwagi. Ale szóste i siódme wyrwało go z tego transu. Zatrzymał się i przerwał bezskuteczne sprzątanie.
- No tak, zjadłem wszystko za jednym razem... ale to było takie niebiańskie... - posłał rozczulone spojrzenie pustemu pudełku leżącemu na parapecie. Powrócił do pracy, chociaż już z mniejszą energią. No i zaczęło się dziać. Jelita wykręciły mu się na wszystkie strony i nagle pojawiła się pilna potrzeba zaprzyjaźnienia się z sedesem. Ale gdzie? Filch oparł kij od mopa o ścianę i położył rękę na swoim brzuchu. Jego twarz pozieleniała, a żyłka na skroni zaczęła pulsować. Gdzie w tej szkole jest łazienka? Gdzie ona była?! Nie mógł sobie przypomnieć ani pomyśleć, że przecież jest niedaleko dziewczęcej łazienki Marty. Pamiętał jak w zeszłym tygodniu na siódmym piętrze wszedł do klozetu, który pojawił się znikąd za drzwiami, których wcześniej nie widział. Ale pójść do siódmego piętra, gdy jego jelita tańczą salsę? Jęknął i zgiął się w pół. Mógł nie jeść tak dużo, ale nie mógł się oprzeć. Podarunek od pani Pince musiał pochłonąć w kilku kęsach. Teraz żałował, że nie zostawił na później i nie podzielił się z panią Norris.
- Pomfrey. Koniecznie do Pomfrey. - chrząkał, cedził i sapał, ledwie stawiając nogi i kierując się do drzwi od skrzydła szpitalnego. Nie wiedział co chciał od pielęgniarki, ale coś musiał chcieć, skoro brodził w wodzie, aby tam dotrzeć.

_________________

Zobacz profil autora
Jęcząca Marta
avatar
Data przyłączenia : 05/11/2014
Liczba postów : 12
Skąd : Łazienka dziewcząt na Pierwszym Piętrze

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Lut 02, 2015 10:47 pm

Marta błąkała się po korytarzu na pierwszym piętrze, pojękując o swoim strasznym życiu i o tym, że nikt jej nie kochał. Uczniowie przychodzili i odchodzili, woląc stracie z Irytkiem niż porozmawiać z nią. Była biedna i samotna, w dodatku pozbawiona własnego kąta, gdzie mogłaby spokojnie rozpaczać. W dodatku jej zimne, martwe i niematerialne ciało zdawało się być jeszcze bledsze niż wcześniej. Na to też nikt nie zwrócił uwagi.
Gdy napotkała spojrzeniem woźnego, podfrunęła do niego, chowając przy tym ręce za siebie. Westchnęła ciężko tuż przy jego uchu, aby zwrócić na siebie jego uwagę. W końcu mogła z nim porozmawiać i trochę mu podokuczać. Filch panicznie unikał jej łazienki i w ogóle w niej nie sprzątał. Musiała mu to wygarnąć czym prędzej, w końcu jego obowiązkiem było dbanie o wszystkie pomieszczenia w Hogwarcie. Mógł chociaż nasłać jakiegoś ucznia, żeby posprzątał. Dajmy na to takiego seksownego kapitana drużyny Ślizgońskiej bądź mięśniaka prefekta Krukonów.
- Mokro tu! Oh ja biedna, nie mam miejsca gdzie mogłabym się podziać. Nikt mnie nie chce, odrzucają mnie ze wszystkich stron, jakbym dla nikogo nic nie znaczyła! Nie mam gdzie płakać, nie mam co robić, uczniowie mnie unikają. Wolą Irytka! A ja… a ja potrzebuję trochę miłości i niczego więcej! – wyjęczała prosto do ucha woźnego, po czym wzbiła się w powietrze, aby zaraz później stanąć mu naprzeciw. Spojrzała w te małe ślepia, a następnie rozpłakała się na całe gardło. Jej głos odbił się echem o zimne, kamienne ściany korytarza i poniósł się znacznie, znacznie dalej.
- Nie robisz nic, żeby kogoś przysłać! Może Evan Rosier by przyszedł posprzątać moją łazienkę? Albo Boski Watts? Nawet O’Connora nie przyślesz? NIKOGO? Moja kabina jest bardzo brudna! Mam wrażenie, że niedługo coś z niej wyjdzie o własnych siłach! I PEWNIE NIE BĘDZIE TO ŻADEN PRZYSTOJNY ŚLIZGON ALBO GRYFON CZY KRUKON! NAWET PUCHON, LANCASTER MNIE UNIKAAAA! – pisnęła, po czym okrążyła Argusa Filcha dwa razy, nie dając mu swobodnie wykonywać swojej pracy. Wciąż narzekała, jaka to była biedna, samotna i niekochana.
- ZRÓB COŚ Z TYM! – wrzasnęła woźnemu do ucha, a jej twarz zadawała się pozielenieć. Jednak mogło to być równie dobrze złudzenie optyczne. Przecież duchom nigdy nie zbierało się na wymioty, prawda?
Zobacz profil autora
Gilgamesh von Grossherzog
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 26/04/2014
Liczba postów : 526
Skąd : Deutschland, Deutschland uber alles

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Lut 03, 2015 3:00 am

Mózg Grossa jak zwykle pełen był wspaniałych planów. Niestety, tym razem obraz pełni szczęścia (i próby wkradnięcia się do pokoju wspólnego Ravenclawu a potem dormitorium dziewcząt) musiał ktoś mu zamazać swoimi durnymi wygłupami. Irytek...ta mała szumowina potrafiła popsuć wszystko, nawet najgenialniejszy plan. Jak kiedyś Gilgamesh znajdzie sposób i go dorwie...to magicznie czy nie, powyrywa mu te wątłe kończyny. Musi być przecież zaklęcie antyIrytkowe, przecież gdyby nie to, to świat by się rozpadł. A może wystarczy pogadać z Krwawym Baronem? Duch rezydent Slytherinu może i był sztywny, nietowarzyski i nieprzyjemny dla oka, ale trzeba przyznać że miał pewnego rodzaju wpływ na Irytka. A Gross jako Ślizgon miał przecież pewne fory, nawet u Krawego Barona - gdyby udało mu się zmusić do tego, by potraktować ducha z należnym mu szacunkiem, wówczas zapewne udałoby mu się go przekonać by ten zrobił poltergeistowi taki horror, że nawet Filch w piżamie wydawałby się przy tym bardzo przyjemny.
Jednakże Gilgamesha prześladowało najwyraźniej nieszczęście za nieszczęściem, bowiem zaledwie podjął próbę przebycia pierwszego piętra natknął się na ostatnie co chciał spotkać - Jęcząca Marta. Wbrew temu co głosił jej tytuł, w jej postaci nie było absolutnie nic seksualnego. Gruba, brzydka szlama i do tego martwa. Znoszenie tego tworu było wręcz awykonalne, jednakże...mieszkała tutaj. Bardzo możliwe, że skoro tu mieszkała to wiedziała jak przebyć to miejsce, bez topienia się w syfie narobionym przez Irytka. Miał tylko nadzieję, że ten wyjątkowo odpychający fizycznie duch zna inną drogę niż przez kolanko toalety - jeśli takowa nie istniała, to próba dostania się do seksownych Krukonek (a tak właściwie to do Arii, ale tą część historii przemilczmy) spełznie na niczym. Niestety, poza Martą było tu coś jeszcze gorszego...Filch. To już całkowicie utrudniało sprawę, jednakże...musiał się poświęcić, dla dobra cycków! Przełknął więc swoją niechęć i zwrócił się do wesołej gromadki.
-Witam naszego szanownego woźnego. Cóż tu się nadziało?-spytał siląc się na grzeczny ton, bo w końcu może Filch pomoże mu dostać się na wyższe piętro? Chociaż...jeśli nie on to trzeba wypróbować drugą odrażającą opcję. Tak właśnie pomyślał, po czym trochę ciszej zwrócił się do Marty:-A Ty raczej byś nie chciała tutaj Wattsa. Ta szumowina tylko psuje obraz tego świata. Szczególnie gdy ja jestem w pobliżu.
Brzydziło go takie towarzystwo, jednakże cóż mógł poradzić? Przecież nie przedrze się sam, a już na pewno nie zrobi tego bez stroju kąpielowego.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Korytarz   

 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
I piętro
-