IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Gabinet profesor Lacroix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Victor Greth
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Czw 21 Cze 2018, 13:34

Merlinie, gdyby tylko powód jego wizyty był taki oczywisty. Tu ktoś go wkurzył, tu coś go rozproszyło, tu mu się coś przypomniało i wychodzi na to, że Chantal jest powodem jego nieszczęścia, naprawdę. Tyle że nie czuł potrzeby ukazywać swojej słabości przed kimkolwiek, dlatego zaczynał żałować, że w ogóle tu przylazł. Poza tym, co za GENIUSZ wymyślił, że kobiety będą tak wyglądać. Po co? To wcale nie pomagało w żałowaniu.
- Nawet morsom zdarza się przeziębić. - odrzekł, pragnąc porównać Chantal do choroby. Tyle że ona nie była byle jakim przeziębieniem. Ona była bardziej jak dżuma czy męski katar, sam nie wiem, co gorsze. Jeszcze, no jasny gwint, wygina się przed nim, jakby bardzo chciała zarazić go swoimi obrzydliwymi bakteriami. Victor sam nie wiedział, czy emocje, które się w nim budziły, to nadal niechęć czy coś zupełnie odwrotnego. Nigdy nie ujmował kobiecie wdzięku, ba, nawet nie śmiałby przyczepić się do jej umiejętności czy inteligencji. On po prostu jej nie lubił, bo zburzyła jego świetny plan. Czekał teraz tylko na jej śmierć, a najgorsze było to, że była od niego młodsza, więc tylko nieszczęśliwy wypadek mógłby przybliżyć Victorowi spełnienie zawodowe. Mógł, naturalnie, pójść do innej szkoły albo robić coś zupełnie innego, tylko chyba za bardzo lubi bezpieczeństwo, jakie dają mu te znajome mury. I twarze, nawet takie, które przywołują na twarz grymas.
Dłoń z chusteczką była teraz znacznie bliżej, lecz nadal nie dotknęła skóry Lacroix. On jest bardzo troskliwy, z chęcią też ululałby ją do snu... wiecznego.
- Jasne, Lacroix, o niczym innym nie marzę, jak o możliwości wypowiadania twojego imienia. - mruknął ironicznie, obliczając w głowie, czy jego chusteczka może zostać poświęcona. To była jedna z jego ulubionych, a miałby ją upaprać w zapachu kobiety, która... ach, jak to mawiał Aberforth Dumbledore, raz kozie śmierć. Przytknął zdecydowanie materiał do dekoltu Chantal i powoli zsuwał go w dół, ścierając powstałe przez krople ścieżki, nie przekraczając jednak jakiejś magicznej, przesadnej granicy.
- Nie dąsam się. Nie umiesz zrozumieć, że ktoś może cię po prostu nie lubić? - zapytał, nie spuszczając wzroku z oczu nauczycielki.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Czw 21 Cze 2018, 22:47

-Z tego co słyszałam, nazywają mnie Smoczycą, a nie morsem, ale skoro tak się troszczysz to bardzo mi miło. -odparła z przekąsem, rozbawiona coraz bardziej niż była. Przecież dąsał się i obrażał jak dziecko w piaskownicy, któremu zabrano zabawkę i chociaż proponowaną ją oddać, nic nie mogło zmienić sfochanej miny. Ta zniewaga krwi wymaga, jak mówi przysłowie.
Nie uważała się za niesamowicie piękną i nie oczekiwała, że każdy mężczyzna rzuci się jej do stóp, ale nawet ona na miejscu Victora nie pozostawała by obojętna, gdy praktycznie mając na sobie raptem jeden ciuch z cienkiego jedwabiu, wyróżniający wszystkie załamania i wypukłości sama prężyła się do męskiej chusteczki.
-Morgano, przecież mam bardzo ładne imię. -obruszyła się, przekrzywiając zawadiacko głowę. Kto by śmiał zaprzeczyć?!
W końcu wygrała tę wojnę prowokacji. Przyjemny materiał chusteczki ścierał ślady po kroplach, ale oczy Victora nieugięcie patrzyły w oczy nauczycielki.
-Skoro mnie nie lubisz, to po co tu przyszedłeś? Ja mam dla Ciebie intratną propozycję, ale to Ty zapukałeś do drzwi. -kobieta nie ustępowała. Wzięła kolejny łyk alkoholu, a zaczarowana butelka zaświsnęła u góry, czekając na znak któregokolwiek z nauczycieli aby dolać bursztynowego trunku do szklanek.
-Jesteś zainteresowany współstworzyć ze mną eliksir czy mam sobie Tobą nie zaprzątać głowy? Podobno szczycisz się niesamowitą wiedzą i umiejętnościami. Chyba, że to tylko słowa. -oczywiście, prowokowała go znowu. Nie będzie to łatwa przeprawa, oj nie... za to Chantal zaczęła dostrzegać, że w momentach, kiedy Victor nie robi tych swoich nadąsanych min, jest dość przystojny.
Zobacz profil autora
Victor Greth
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Pią 22 Cze 2018, 16:53

Smoczycą. Walijską zieloną. Ewentualnie smoczkiem dla dzieci. Co najwyżej. I wcale się nie dąsał! To był po prostu męski foch... yy, to znaczy, coś bardzo męskiego i bardzo nieobrażonego. Z pewnością nie chodziło o urażoną dumę. Dzięki Merlinowi, zostało mu to wynagrodzone poprzez dostąpienie zaszczytu otarcia kropli wody z dekoltu Opiekunki Slytherinu oraz uszczuplanie jej zapasów alkoholu.
Chantal, Chantal... no, ładne imię, musiał przyznać, choć córki by tak nie nazwał. Nie, żeby planował jakkolwiek nazywać swoją córkę czy w ogóle ją płodzić, ale taka luźna uwaga. Chcąc nie chcąc, musiał przyznać, że imię to pasowało do kobiety. Imię może być, ona też może być.
- Chciałem cię obudzić. - odburknął, zatrzymując dłoń w jednym miejscu. - Jesteś jeszcze mokra? - zapytał, zaciskając szczęki. Hi, hi, ale dwuznaczny tekst, Wiki. Strasznie jesteś zabawny. Podrywacz!
Na jej propozycję, nie powiem, zareagował zaskoczeniem. To znaczy - na tyle intensywnym, na ile było go stać, zatem uniósł brwi i mruknął cicho.
- Hm. Nie dajesz sobie rady sama? - To było oczywiste, Greth. Jesteś lepszy, jasss, zresztą, to logiczne. Po wybuchu pewności siebie i miłości do własnej osoby trwającej w przybliżeniu cztery sekundy, zastanowił się dłużej. Już na poważnie. Co tej babie chodziło po głowie? Nie spodziewał się po niej niczego ambitnego, toteż nie liczył na coś zaskakującego. Ot, aktualnie przejawiał lekkie zainteresowanie, lecz nic więcej. Się zdziwi chłopok.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Pon 09 Lip 2018, 23:43

Zabawa się rozkręcała i Chantal czerpała z niej niesamowitą uciechę. Testowała cierpliwość Victora i szło jej to nawet dość dobrze. Widziała, jak marszczy czoło, jego nerwy na twarzy drgają mimowolnie i wyraźnie się skupia na swoim zadaniu. Czyli to panna Lacroix była teraz górą.
Kąciki ust nauczycielki drgnęły na dwuznaczny komentarz. Kobieta przechyliła głowę i badawczym ruchem przetarła palcami wytarty do sucha dekolt.
-Wygląda na to, że dobrze Ci poszło. -odpowiedziała nieco kokieteryjnie, pozwalając sobie na kolejny łyk drażniącej podniebienie whisky.
Musiała przyznać kolejny punkt Vicotowi. Ściągnęła usta w grymasie, gdy usłyszała, że sobie nie radzi. Może jednak współpraca z nim będzie strzałem w kolano?
-Daję sobie radę sama. -burknęła wyraźnie poirytowana, ale nie miała zamiaru grać rozkapryszonej i obrażonej panny. -Z Tobą praca pójdzie szybciej. -rzuciła wyjaśniająco.
Machnęła od niechcenia różdżką i opasły notatnik wylądował w jej rękach. Kartkując go, w międzyczasie podciągnęła do góry opadnięte niesfornie ramiączko. W końcu przestała wertować notatki i podała jedną z kartek Victorowi.
-Zaczęłam opracowywać przepis na wilkołactwo... może nie potrafi wyleczyć, ale wedle moich przypuszczeń może unieszkodliwić lykantropa na cały czas przemiany. Jak sam widzisz, składniki i skonsultowane z profesorami metody są dość skomplikowane, na pewno przepis wymaga udoskonalenia, ale w duecie może nam to się udać. Przecież oboje wiemy, że zarówno ja jak i Ty znamy się na tym bardzo dobrze i możemy zdziałać więcej jako wspólnicy niż wrogowie. To jak? Zainteresowany? -zapytała, kończąc wypowiedź łykiem alkoholu. Jesli by Victor miał zrezygnować, miała w domyśle podać mu eliksir zapomnienia w kolejnej dawce alkoholu albo i na własnych ustach, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Zobacz profil autora
Victor Greth
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Sro 11 Lip 2018, 15:51

Któż by się nie skupiał na dotykaniu gładkiej skóry atrakcyjnej kobiety, nawet jeśli miało to miejsce przez chusteczkę. Och, daj już spokój, Vic, bo dokopiesz się do serca. Ale to by było romantyczne... Lecz nie dane mu było zagłębić się, hehe, w ten temat, gdyż okazało się, że Chantal Lacroix została wytarta do sucha. Szczęście w nieszczęściu. Obserwując wciąż twarz nauczycielki eliksirów, dolał alkoholu do swojej i jej szklanki, nie pytając o zdanie. Troszczył się. Znów.
W oczekiwaniu na to, aż zacznie przedstawiać swój wielce znakomity pomysł, odrzucił chusteczkę na biurko i umoczył usta w słodkawym, gryzącym płynie. Chwycił kartkę, którą mu podała i przebiegł po niej wzrokiem. Cóż, na pierwszy rzut oka było to... zabawne. Gówniara sądziła, że jest pierwszą, która próbowała cokolwiek z tym zrobić? No ładnie. Po chwili zastanowienia się, musiał, choć w duchu, przyznać, że być może miało to sens. Westchnął i przeniósł wzrok na Chantal.
- Jesteś wilkołakiem, Lacroix? -
Zapytał, uśmiechając się z zadowoleniem. Pytanie zupełnie oderwane od rzeczywistości, ale ot, zastanowiło go to po prostu. Nawet gdyby była, to nie liczył, że się przyzna, choć nie zauważył jakichś objawów w jej zachowaniu. Sam chyba nie znał osobiście żadnego wilkołaka, choć z nikim nie spędzał każdej nocy w miesiącu, więc kto ich tam wie.
Naturalnie, propozycja dotychczasowego wroga zainteresowała Victora, choć musiał to przemyśleć. Na kim zamierzała testować? A może w ogóle chodziło o coś zupełnie innego? Może chciała wrobić Victora w jakieś paskudztwa?! Jeny, coś się ostatnio podejrzliwy zrobił ten nasz Greth, ciekawe czemu...
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Pią 27 Lip 2018, 01:43

Sama czerpała sporą przyjemność z tego dziwnego masażu, chociażby przez chusteczkę. Nie należało jej teraz porównywać do wygłodniałej modliszki, która chciała złapać pierwszą lepszą ofiarę i po wykorzystaniu zabić i porzucić. Po prostu lubiła igrać z osobami, a jeśli miała okazję robić to z Vicotrem - czego więcej trzeba do szczęścia?
Nie skomentowała werbalnie faktu, że teraz to Greth sam z siebie nalewa jej alkoholu i pociąga spory łyk. Czyżby atmosfera się zagęściła i była dla niego nieznośna? Oh, Ty szelmo...
Przedstawiła w dość prosty i klarowny sposób swoją propozycję. Oczywiście, nie umkną jej pobłażliwy uśmieszek, jakim Vic obdarzył notatki i jej pomysł. Nadal miał ją za smarkatą uczennicę, która nie powinna być ponad nim - a jednak była. Chantal lubiła patrzeć na wszystkich z góry w różnych kwestiach swojego życia.
Akurat wzięła łyk, kiedy padło zaskakujące pytanie. Nauczycielka zakrztusiła się, odkładając tym samym szklankę na blat. Przełknęła z bólem whisky i wykrzywiła usta w rozbawionym uśmiechu.
-To, że kobiety raz w miesiącu zamieniają się w morderczą bestię, nie czyni z nich wilkołaków, Merlinie! -pokręciła głową. -Poza tym... dzisiaj jest pełnia. -uniosła brew dając nauczycielowi znak, że nie osiągnęła sztuki kamuflażu do tego stopnia, aby właśnie siedzieć tu przed nim w pół roznegliżowanym ciele kobiety. Błyskawiczna depilacja nie wchodziła w rachubę!
-Nie mniej, to był bardzo typowy dla Ciebie komplement. Przynajmniej coś innego niż wyzywanie mnie od niedouczonych gówniar. -ponownie się uśmiechnęła.

Sesja zamknięta
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Pon 03 Gru 2018, 18:59

Jeśli coś mogło przeszkodzić Chantal kociołkowe rozważania i próby stworzenia nowych specyfików bez konsekwencji, że skończy się to smoczym armagedonem, mogło to dotyczyć tylko jednego. Jej podopiecznych. Przejęła funkcję opiekuna po Rogińskim, z którym miała dość dobre relacje... szkoda, że tak krótko trwały. Kobieta odebrała list od nowego profesora w trakcie lekcji z piątą klasą Gryffindoru, kiedy to wrzeszczała na niejakiego Lewisa o to, że spowodował wybuch i oblał cztery osoby wywarem. Kiedy wysłała uczniów do skrzydła z objawami zatrucia pokarmowego i skończyła nadzorować sprzątanie Lewisa, dopiero wyrwała od zniecierpliwionej sowy liścik. Po chwili zastanowienia odpisała na wiadomość dyplomatycznie i ze spokojem. O którego jej ucznia mogło chodzi? Co takiego u licha się stało? Kobieta miała w zwyczaju bronić ich ze wszystkich sił, nawet jeśli wina była ewidentna. Do tej pory wisiała nad nią sprawa morderstwa kotki Filcha, która nie do końca była chyba taka nieżywa... a jedynie chwilowo zaginiona.
Nie znała te nowego nauczyciela tak do końca.. mignął jej parę razy na śniadaniu, ale w pokoju nauczycielskim nigdy się nie spotkali. Może jest poprawnym do bólu służbistą?
Gdy skończyła ostatnią lekcję, udała się niezwłocznie do gabinetu, gdzie pozwoliła sobie na chwilę spojrzeć do bulgoczącego kociołka z amortencją. Potrzebowała jej na lekcję z eliksirami miłosnymi, a wolała nie zostawiać jej samej w klasie. Gdy otworzyła drzwi, uderzyła ją cudowna, zniewalająca kompozycja. Znak, że eliksir był prawie gotowy. W gabinecie pachniało... grzanym winem z korzennymi przyprawami... mocnym, ale bardzo pociągającym drzewem sandałowym jak w typowych męskich perfumach oraz słodko-orzeźwiającym zapachu kwiatu i owocu pomarańczy. Chantal aż zwolniła kroku. Przeszła do prywatnej części gabinetu, zostawiając uchylone drzwi, gdyby Sanders miał się za niedługo zjawić. Raczej nie ukradnie jej eliksiru miłosnego.
Zobacz profil autora
Noah Sanders
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Sro 05 Gru 2018, 15:35

Miał dziwne przeczucie, że słowa jakich użył do napisania listu wybrzmiały zdecydowanie zbyt groźnie niż wyglądała sytuacja. Usłyszał zaledwie strzępki plotek na temat opiekunki Slytherinu i mimo ogromnych pokładów cierpliwości i empatii, starał się powstrzymywać potrzebę odroczenia spotkania. Nie do końca rozumiał ideę roztaczania opieki nad tym domem kogoś, kto miał gabinet w piwnicy i uchodził za surową osobę, idealnie pasującą do miana Ślizgona. Westchnął cicho, poprawiając profesorską szatę na ramionach i skręcił w odpowiedni korytarz, krocząc do gabinetu panny Lacroix.
Twierdził, że zdecydowanie łatwiej byłoby komuś zgoła odmiennemu zostać opiekunem zielonych, aby znieść podziały dzielące Hogwart. Nie on jednak był dyrektorem i mógł jedynie godzić się na nieznaną jeszcze kolej rzeczy.
Szedł poniekąd z duszą na ramieniu, ponieważ od momentu gdy wkroczył w podziemia zamku czuł nieprzyjemny, chłodny podmuch muskający nogi przy każdym kroku. Doskonale zdawał sobie sprawę z utrzymującej się tutaj naturalnej wilgoci, jednak przeczucie towarzyszące Noah jeszcze za czasów szkolnych nie pozwolił całkowicie odrzucić czającego się niepokoju.
Trafić pod odpowiednie drzwi nie było trudno, zważywszy iż zostały uchylone na tyle, aby odczytać to jako nieme zaproszenie. Mimo tego, mężczyzna zastukał dwukrotnie we framugę, dopiero wtedy przekraczając próg gabinetu.

- Profesor Lacroix…? – proste pytanie, mające wywabić kobietę z części prywatnej, ponieważ służbowa była na wskroś przesiąknięta półproduktami do eliksirów. Zapach przyjemnej dla nozdrzy wanilii roznosił się dookoła, cierpka woń winogron i zapach miodu przeszył gwałtownie ciało nauczyciela, który wyprostował się z wyraźnym zaskoczeniem. Odchrząknął, aby opanować dziwne pobudzenie i zamknął z cichym stuknięciem drzwi do gabinetu.

Wydaje ci się Noah, to pewnie jakiś eliksir...

Próbował wmówić sobie logiczne wyjaśnienie dla nęcącego zapachu, który przywoływał nie tylko przyjemne wspomnienia, ale przede wszystkim pobudzał najmniejszą komórkę w ciele nauczyciela. Opanowanie naturalnych odruchów stanowiło dla niego wyzwanie, dlatego poprawił szatę ciaśniej się nią okrywając i przesunął dłońmi po zmierzwionych włosach, błądząc wzrokiem po bogato wyposażonym pomieszczeniu w oczekiwaniu na tajemniczą „Smoczycę”.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Sro 05 Gru 2018, 16:06

Czy Chantal potęgowała rozłam między szkolnymi domami? I tak i nie. Na dobrą sprawę byli wychowankowie, którzy tak bardzo zaleźli jej za skórę, że dostawali kary równie surowe jak inni uczniowie. Byli też Gryfoni, Krukoni i nawet Puchoni, którzy swoim talentem do eliksirów zyskiwali przychylne spojrzenie Smoczycy i byli niemal traktowani jak jej podopieczni. Z reguły jednak Ślizgoni nie mieli w planach wchodzić w zatarg z kobietą, więc opinia była dość powszechna. Smoczycy nie zależało na tym, aby zmieniać coś w owej opinii. Przynajmniej utrzymywała spokój na lekcjach i uczniowie dwa razy się zastanowili, nim zmarnowali jakiś cenny składnik.
Kobieta zmieniła nieco poplamioną szatę nauczycielską w kolorze czerni, na bardziej odpowiadającą jej w kolorze burgundu. Wymyła z włosów resztki eliksirów i zapachów przy pomocy kilku przydatnych zaklęć. Jej przeglądanie się w lustrze przerwał dopiero odgłos kroków. Odwróciła się pospiesznie i wyszła z części prywatniej w chwili, kiedy nowy profesor zawołał ją po nazwisku. Miała okazję bliżej mu się przyjrzeć, a roztaczający się wokół zapach drzewa sandałowego, korzennego wina oraz pomarańczy tylko zaplusował na korzyść Sandersa. Oceniła go na lekko po trzydziestce, dobrze wyglądającego czarodzieja. Machnęła różdżką i złota przykrywka zsunęła się na kociołek, redukując nieco intensywny zapach eliksiru. I mocno rozpraszający, warto dodać.
-Wybacz, muszę mieć amortencję na oku, żeby żaden uczeń jej nie podwędził. -wytłumaczyła się krótko, podchodząc do nauczyciela. Wyjęła rękę w geście powitania.
-Chantal Lacroix. Możesz mi mówić po imieniu, jesteśmy w końcu kolegami z pracy. -przedstawiła się oficjalnie i następnie wskazała na krzesło przy stoliku. Nie zamierzała rozmawiać z dorosłym facetem przy biurku. Postawiło by go to w nieprzyjemnej posadzie ucznia na dywaniku. Sama usiadła naprzeciwko przy stoliku kawowym.
-Napijesz się czegoś? Wbrew pozorom, nie jestem aż tak nieprzyjemna, jak głosi szkolna plotka i nie otruję Cię na pierwszym spotkaniu. -zwróciła się do Noah, okraszając to nieco rozbawionym uśmiechem.
Zobacz profil autora
Noah Sanders
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Sro 05 Gru 2018, 16:22

Była od niego młodsza – tego był pewien, kiedy czarnowłosa kobieta pojawiła się w zasięgu jego spojrzenia, rozpraszając swoją osobą uwagę Noah nad rozczytywaniem łacińskich nazw poszczególnych słojów na lewym regale. Niewiele różnili się wzrostem, jednak roznoszący się zapach przyćmił część zmysłów nauczyciela, przekierowując myśli w zdecydowanie zbyt niebezpieczne rejony.

- Noah Sanders, miło w końcu poznać – podczas przyjacielskiego uśmiechu wąsy mężczyzny uniosły się nieznacznie ku górze, odsłaniając w ten sposób rząd zadbanych zębów. Niepokój nie zniknął całkowicie, jednak ustąpił uczuciom zgoła odmiennym, których rozumienie pojął w momencie poznania tajemniczego eliksiru gotujacego się pod przykrywką złotego kociołka. Zerknął w tamtą stronę, ściskając wyciągniętą w jego kierunku dłoń.

Domyślał się, że eliksir miłości powinien znajdować się poza zasięgiem uczniów, jednak gdyby tylko wiedział, z całą pewnością zaproponowałby spotkanie w swoim gabinecie – z dala od efektów ubocznych zapachów, które roznosiły się subtelnie w powietrzu. Wanilia mile drażniła nozdrza, nęcąc zmysły.

- No tak, zacząłem zastanawiać się, skąd tak miły zapach. – Zgodnie z życzeniem kobiety podszedł do stolika i usiadł na krześle, chociaż o wiele wygodniej z pewnością byłoby usiąść w fotelu.

Rozleniwiasz się. – Skwitował własne zachowanie, stwierdzając że zbyt szybko przyzwyczaił się do wygód własnego gabinetu.

- Z chęcią skorzystam z kawy, jeśli masz – ponownie spojrzał na kobietę, siadając wygodniej aby oprzeć się plecami o oparcie krzesła. - Tymczasem pozwolę zacząć temat, dlaczego tutaj przyszedłem – zagadnął niemalże od razu temat, jaki wypędził go w niemalże zapomniane podziemia Hogwartu.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Sro 05 Gru 2018, 16:41

Dobrze, że nie znała myśli Noah, bo była by wielce oburzona, że gardził zarówno obecnością bulgocącego eliksiru jak i krzesłem. Było dość wygodne na krótkie, nauczycielskie spotkanie. Jeśli chciał spotkać się prywatnie w wygodniejszych okolicznościach, mógł zaproponować miejsce zupełnie poza szkołą. Ot, taki żarcik. Kobieta uścisnęła dłoń silnie, lecz nie na tyle, by wyszła z niej jakaś ogrzyca. Był to uścisk pewny, ale dość przyjacielski. Jak na razie.
Chantal skinęła głową i zaczęła dyrygować różdżką. Serwis do kawy sam pojawił się na stoliku i zaczął warzyć przyjemną w zapachu kawę, chłodzić mleczko w dzbanuszku, przesypywać cukier w cukiernicy...
-Amortencja ma to do siebie, że przywołuje najmilsze dla nas zapachy. Może kiedyś po pracy zorientuje się, jakie aromaty pociągają nasze grono nauczycielskie ze mną wśród nich. - -odparła, uważnie obserwując jak czajnik zaczyna parować. Metalowe pudełko otworzyło się, ukazując stosiki różnego rodzaju czekoladek od gorzkich do białych.
-Słucham więc. Który uczeń i co nawywijał. -przytaknęła. Dwie filiżanki zapełniły się aromatyczną, czarną kawą. Gestem dłoni Chantal wskazała, że Noah ma się nie krępować i korzystać z dobrodziejstw stołu jeśli tylko miał ochotę. Jeśli nie - jego wybór.
Zobacz profil autora
Noah Sanders
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Sro 05 Gru 2018, 22:30

Noah nie miał do końca pewności czy wypowiedziany chwilę wcześniej żart miał prostolinijny charakter czy należało doszukiwać się podwójnego sensu, ponieważ nie znał Chantal na tyle dobrze, aby to twierdzić w pierwszym obyciu. Minęło zaledwie kilka minut niezobowiązującej rozmowy, a czuł się skrępowany jej towarzystwem spowodowane unoszącym się aromatem warzonego eliksiru.
Przypatrywanie się łagodnym, acz pewnym ruchom nadgarstka podczas niewerbalnych zaklęć miało dozę gracji, którą dostrzegł i szanował. Kobieta nauczała w Hogwarcie dłużej niż on, jednak nie przyszedł tutaj wypytywać o jej doświadczenie związane z posługiwaniem się różdżką.

Dlaczego musi wciąż podkreślać, że warzy amortencję...?

Noah uśmiechnął się wyrozumiale, stwierdzając że w obowiązujących konwenansach to najlepsze co może wykonać. Nie do końca zrozumiał wypowiedź nauczycielki, dlatego z przyjemnością sięgnął dłonią po białą czekoladkę wypełnioną musem truskawkowym.

- Wszystko przed tobą, jak mniemam. - Dorzucił dyplomatycznie, wsuwając do ust czekoladową rozkosz dla podniebienia.

Bezpośredniość panny Lacroix zaskoczyła go, co omal nie zaskutkowało lekkim podduszeniem. Odchrząknął jednak, przełykając słodycz z gardła i rozpoczął: - Chodzi o pana Castiela Horna, ma nieco zaległości z Obrony, jednak sama sytuacja walki ze śmierciożercą zasługuje o uznanie. Bezczelność i arogancja przyćmiewa jego wołanie o pomoc, które rzekomo - wskazał spokojnie dłonią na siedzącą naprzeciwko czarownicę - ...uzyskał od ciebie. Sugeruję jednak, aby z nim porozmawiać, jednak ze mną, cóż... do mnie nie pała zbytnią sympatią.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   

 

Gabinet profesor Lacroix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-