IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Gabinet profesor Lacroix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Victor Greth
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Czw 21 Cze 2018, 13:34

Merlinie, gdyby tylko powód jego wizyty był taki oczywisty. Tu ktoś go wkurzył, tu coś go rozproszyło, tu mu się coś przypomniało i wychodzi na to, że Chantal jest powodem jego nieszczęścia, naprawdę. Tyle że nie czuł potrzeby ukazywać swojej słabości przed kimkolwiek, dlatego zaczynał żałować, że w ogóle tu przylazł. Poza tym, co za GENIUSZ wymyślił, że kobiety będą tak wyglądać. Po co? To wcale nie pomagało w żałowaniu.
- Nawet morsom zdarza się przeziębić. - odrzekł, pragnąc porównać Chantal do choroby. Tyle że ona nie była byle jakim przeziębieniem. Ona była bardziej jak dżuma czy męski katar, sam nie wiem, co gorsze. Jeszcze, no jasny gwint, wygina się przed nim, jakby bardzo chciała zarazić go swoimi obrzydliwymi bakteriami. Victor sam nie wiedział, czy emocje, które się w nim budziły, to nadal niechęć czy coś zupełnie odwrotnego. Nigdy nie ujmował kobiecie wdzięku, ba, nawet nie śmiałby przyczepić się do jej umiejętności czy inteligencji. On po prostu jej nie lubił, bo zburzyła jego świetny plan. Czekał teraz tylko na jej śmierć, a najgorsze było to, że była od niego młodsza, więc tylko nieszczęśliwy wypadek mógłby przybliżyć Victorowi spełnienie zawodowe. Mógł, naturalnie, pójść do innej szkoły albo robić coś zupełnie innego, tylko chyba za bardzo lubi bezpieczeństwo, jakie dają mu te znajome mury. I twarze, nawet takie, które przywołują na twarz grymas.
Dłoń z chusteczką była teraz znacznie bliżej, lecz nadal nie dotknęła skóry Lacroix. On jest bardzo troskliwy, z chęcią też ululałby ją do snu... wiecznego.
- Jasne, Lacroix, o niczym innym nie marzę, jak o możliwości wypowiadania twojego imienia. - mruknął ironicznie, obliczając w głowie, czy jego chusteczka może zostać poświęcona. To była jedna z jego ulubionych, a miałby ją upaprać w zapachu kobiety, która... ach, jak to mawiał Aberforth Dumbledore, raz kozie śmierć. Przytknął zdecydowanie materiał do dekoltu Chantal i powoli zsuwał go w dół, ścierając powstałe przez krople ścieżki, nie przekraczając jednak jakiejś magicznej, przesadnej granicy.
- Nie dąsam się. Nie umiesz zrozumieć, że ktoś może cię po prostu nie lubić? - zapytał, nie spuszczając wzroku z oczu nauczycielki.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Czw 21 Cze 2018, 22:47

-Z tego co słyszałam, nazywają mnie Smoczycą, a nie morsem, ale skoro tak się troszczysz to bardzo mi miło. -odparła z przekąsem, rozbawiona coraz bardziej niż była. Przecież dąsał się i obrażał jak dziecko w piaskownicy, któremu zabrano zabawkę i chociaż proponowaną ją oddać, nic nie mogło zmienić sfochanej miny. Ta zniewaga krwi wymaga, jak mówi przysłowie.
Nie uważała się za niesamowicie piękną i nie oczekiwała, że każdy mężczyzna rzuci się jej do stóp, ale nawet ona na miejscu Victora nie pozostawała by obojętna, gdy praktycznie mając na sobie raptem jeden ciuch z cienkiego jedwabiu, wyróżniający wszystkie załamania i wypukłości sama prężyła się do męskiej chusteczki.
-Morgano, przecież mam bardzo ładne imię. -obruszyła się, przekrzywiając zawadiacko głowę. Kto by śmiał zaprzeczyć?!
W końcu wygrała tę wojnę prowokacji. Przyjemny materiał chusteczki ścierał ślady po kroplach, ale oczy Victora nieugięcie patrzyły w oczy nauczycielki.
-Skoro mnie nie lubisz, to po co tu przyszedłeś? Ja mam dla Ciebie intratną propozycję, ale to Ty zapukałeś do drzwi. -kobieta nie ustępowała. Wzięła kolejny łyk alkoholu, a zaczarowana butelka zaświsnęła u góry, czekając na znak któregokolwiek z nauczycieli aby dolać bursztynowego trunku do szklanek.
-Jesteś zainteresowany współstworzyć ze mną eliksir czy mam sobie Tobą nie zaprzątać głowy? Podobno szczycisz się niesamowitą wiedzą i umiejętnościami. Chyba, że to tylko słowa. -oczywiście, prowokowała go znowu. Nie będzie to łatwa przeprawa, oj nie... za to Chantal zaczęła dostrzegać, że w momentach, kiedy Victor nie robi tych swoich nadąsanych min, jest dość przystojny.
Zobacz profil autora
Victor Greth
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Pią 22 Cze 2018, 16:53

Smoczycą. Walijską zieloną. Ewentualnie smoczkiem dla dzieci. Co najwyżej. I wcale się nie dąsał! To był po prostu męski foch... yy, to znaczy, coś bardzo męskiego i bardzo nieobrażonego. Z pewnością nie chodziło o urażoną dumę. Dzięki Merlinowi, zostało mu to wynagrodzone poprzez dostąpienie zaszczytu otarcia kropli wody z dekoltu Opiekunki Slytherinu oraz uszczuplanie jej zapasów alkoholu.
Chantal, Chantal... no, ładne imię, musiał przyznać, choć córki by tak nie nazwał. Nie, żeby planował jakkolwiek nazywać swoją córkę czy w ogóle ją płodzić, ale taka luźna uwaga. Chcąc nie chcąc, musiał przyznać, że imię to pasowało do kobiety. Imię może być, ona też może być.
- Chciałem cię obudzić. - odburknął, zatrzymując dłoń w jednym miejscu. - Jesteś jeszcze mokra? - zapytał, zaciskając szczęki. Hi, hi, ale dwuznaczny tekst, Wiki. Strasznie jesteś zabawny. Podrywacz!
Na jej propozycję, nie powiem, zareagował zaskoczeniem. To znaczy - na tyle intensywnym, na ile było go stać, zatem uniósł brwi i mruknął cicho.
- Hm. Nie dajesz sobie rady sama? - To było oczywiste, Greth. Jesteś lepszy, jasss, zresztą, to logiczne. Po wybuchu pewności siebie i miłości do własnej osoby trwającej w przybliżeniu cztery sekundy, zastanowił się dłużej. Już na poważnie. Co tej babie chodziło po głowie? Nie spodziewał się po niej niczego ambitnego, toteż nie liczył na coś zaskakującego. Ot, aktualnie przejawiał lekkie zainteresowanie, lecz nic więcej. Się zdziwi chłopok.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Pon 09 Lip 2018, 23:43

Zabawa się rozkręcała i Chantal czerpała z niej niesamowitą uciechę. Testowała cierpliwość Victora i szło jej to nawet dość dobrze. Widziała, jak marszczy czoło, jego nerwy na twarzy drgają mimowolnie i wyraźnie się skupia na swoim zadaniu. Czyli to panna Lacroix była teraz górą.
Kąciki ust nauczycielki drgnęły na dwuznaczny komentarz. Kobieta przechyliła głowę i badawczym ruchem przetarła palcami wytarty do sucha dekolt.
-Wygląda na to, że dobrze Ci poszło. -odpowiedziała nieco kokieteryjnie, pozwalając sobie na kolejny łyk drażniącej podniebienie whisky.
Musiała przyznać kolejny punkt Vicotowi. Ściągnęła usta w grymasie, gdy usłyszała, że sobie nie radzi. Może jednak współpraca z nim będzie strzałem w kolano?
-Daję sobie radę sama. -burknęła wyraźnie poirytowana, ale nie miała zamiaru grać rozkapryszonej i obrażonej panny. -Z Tobą praca pójdzie szybciej. -rzuciła wyjaśniająco.
Machnęła od niechcenia różdżką i opasły notatnik wylądował w jej rękach. Kartkując go, w międzyczasie podciągnęła do góry opadnięte niesfornie ramiączko. W końcu przestała wertować notatki i podała jedną z kartek Victorowi.
-Zaczęłam opracowywać przepis na wilkołactwo... może nie potrafi wyleczyć, ale wedle moich przypuszczeń może unieszkodliwić lykantropa na cały czas przemiany. Jak sam widzisz, składniki i skonsultowane z profesorami metody są dość skomplikowane, na pewno przepis wymaga udoskonalenia, ale w duecie może nam to się udać. Przecież oboje wiemy, że zarówno ja jak i Ty znamy się na tym bardzo dobrze i możemy zdziałać więcej jako wspólnicy niż wrogowie. To jak? Zainteresowany? -zapytała, kończąc wypowiedź łykiem alkoholu. Jesli by Victor miał zrezygnować, miała w domyśle podać mu eliksir zapomnienia w kolejnej dawce alkoholu albo i na własnych ustach, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Zobacz profil autora
Victor Greth
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Sro 11 Lip 2018, 15:51

Któż by się nie skupiał na dotykaniu gładkiej skóry atrakcyjnej kobiety, nawet jeśli miało to miejsce przez chusteczkę. Och, daj już spokój, Vic, bo dokopiesz się do serca. Ale to by było romantyczne... Lecz nie dane mu było zagłębić się, hehe, w ten temat, gdyż okazało się, że Chantal Lacroix została wytarta do sucha. Szczęście w nieszczęściu. Obserwując wciąż twarz nauczycielki eliksirów, dolał alkoholu do swojej i jej szklanki, nie pytając o zdanie. Troszczył się. Znów.
W oczekiwaniu na to, aż zacznie przedstawiać swój wielce znakomity pomysł, odrzucił chusteczkę na biurko i umoczył usta w słodkawym, gryzącym płynie. Chwycił kartkę, którą mu podała i przebiegł po niej wzrokiem. Cóż, na pierwszy rzut oka było to... zabawne. Gówniara sądziła, że jest pierwszą, która próbowała cokolwiek z tym zrobić? No ładnie. Po chwili zastanowienia się, musiał, choć w duchu, przyznać, że być może miało to sens. Westchnął i przeniósł wzrok na Chantal.
- Jesteś wilkołakiem, Lacroix? -
Zapytał, uśmiechając się z zadowoleniem. Pytanie zupełnie oderwane od rzeczywistości, ale ot, zastanowiło go to po prostu. Nawet gdyby była, to nie liczył, że się przyzna, choć nie zauważył jakichś objawów w jej zachowaniu. Sam chyba nie znał osobiście żadnego wilkołaka, choć z nikim nie spędzał każdej nocy w miesiącu, więc kto ich tam wie.
Naturalnie, propozycja dotychczasowego wroga zainteresowała Victora, choć musiał to przemyśleć. Na kim zamierzała testować? A może w ogóle chodziło o coś zupełnie innego? Może chciała wrobić Victora w jakieś paskudztwa?! Jeny, coś się ostatnio podejrzliwy zrobił ten nasz Greth, ciekawe czemu...
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   Pią 27 Lip 2018, 01:43

Sama czerpała sporą przyjemność z tego dziwnego masażu, chociażby przez chusteczkę. Nie należało jej teraz porównywać do wygłodniałej modliszki, która chciała złapać pierwszą lepszą ofiarę i po wykorzystaniu zabić i porzucić. Po prostu lubiła igrać z osobami, a jeśli miała okazję robić to z Vicotrem - czego więcej trzeba do szczęścia?
Nie skomentowała werbalnie faktu, że teraz to Greth sam z siebie nalewa jej alkoholu i pociąga spory łyk. Czyżby atmosfera się zagęściła i była dla niego nieznośna? Oh, Ty szelmo...
Przedstawiła w dość prosty i klarowny sposób swoją propozycję. Oczywiście, nie umkną jej pobłażliwy uśmieszek, jakim Vic obdarzył notatki i jej pomysł. Nadal miał ją za smarkatą uczennicę, która nie powinna być ponad nim - a jednak była. Chantal lubiła patrzeć na wszystkich z góry w różnych kwestiach swojego życia.
Akurat wzięła łyk, kiedy padło zaskakujące pytanie. Nauczycielka zakrztusiła się, odkładając tym samym szklankę na blat. Przełknęła z bólem whisky i wykrzywiła usta w rozbawionym uśmiechu.
-To, że kobiety raz w miesiącu zamieniają się w morderczą bestię, nie czyni z nich wilkołaków, Merlinie! -pokręciła głową. -Poza tym... dzisiaj jest pełnia. -uniosła brew dając nauczycielowi znak, że nie osiągnęła sztuki kamuflażu do tego stopnia, aby właśnie siedzieć tu przed nim w pół roznegliżowanym ciele kobiety. Błyskawiczna depilacja nie wchodziła w rachubę!
-Nie mniej, to był bardzo typowy dla Ciebie komplement. Przynajmniej coś innego niż wyzywanie mnie od niedouczonych gówniar. -ponownie się uśmiechnęła.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Gabinet profesor Lacroix   

 

Gabinet profesor Lacroix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Gabinet profesor Lacroix
» Walka wręcz - zajęcia z profesor Lacroix
» Gabinet profesor McGonagall
» Gabinet profesor McGonagall
» Gabinet Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-