IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Korytarze w lochach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Sob Maj 10, 2014 3:43 pm

Krnąbrne dziewczę wprost z Wielkiej Sali skierowało swe kroki w te rejony Hogwartu gdzie zazwyczaj nikt zdrowy umysłowo sam by się nie zapuścił. No, ale nie ma zabawy bez ryzyka, tak? Wanda nie była osobą, która zwracałaby uwagę na wszelkiego rodzaju regulaminy, wręcz przeciwnie, lubiła je łamać, dlatego pan Filch często widywał słodką buźkę Krukonki w swojej kanciapie. Tym razem jednak sama bohaterka nie chciała narazić się woźnemu więc idąc w stronę lochów zachowywała szczególną ostrożność. Można by rzec, że zachowywała się jak ninja, szpieg, który gdy zostanie złapany –ginie. Sama nie wiedziała dokładnie dlaczego się tam znalazła. Być może chciała zostać przez chwilę sama ze swoimi myślami, ogromnym mętlikiem w głowie, bądź tak jak myślał jej ukochany brat – wybrała się tylko po to by pooglądać sobie siódmoklasistów ze Slytherinu. Nie ma co, starsi Ślizgoni mieli w sobie to coś. Ten dziwny magnetyzm, który niesamowicie przyciągał Wandę.
Gdy dotarła już na miejsce rozejrzała się na spokojnie i przeszła kilka kroków wzdłuż ściany słysząc tylko swój urywany oddech i przytłumione głosy od strony wspólnego pokoju przedstawicieli drugiego z domów. W pewnym momencie do jej uszu dobiegł cichy stukot obcasów, który dawał jej do zrozumienia, że lada chwila, a będzie miała towarzysza. Oby nie. Chociaż, gdyby jednak to był jakiś miły chłopak to by się nie obraziła, prawda? Teraz jednak by nie zostać przyłapana na szwędaniu się o tak późnej porze na niebezpiecznym terenie schowała się za jakimś gobelinem wystarczająco dużym, który zdołał ją zasłonić. Nie wychylała się za bardzo, no, w końcu nie chciała zostać złapana. Zrobiła to jednak chwilę po tym jak usłyszała znajomy głos, który należał do …
- Dorian! – Pisnęła cicho wychodząc zza swojej dotychczasowej kryjówki i podeszła cicho do brata. Gdy znalazła się już wystarczająco blisko pociągnęła go za szatę, by ten się odwrócił w jej stronę. Spojrzawszy na niego przekręciła głowę na bok i przybrała słodką minkę młodszej siostrzyczki, na którą nie wolno się gniewać. W końcu nie zrobiła niczego złego…
- Co tutaj robisz? – Spytała jak gdyby nigdy nic mrugając ciemnymi oczętami. Ona miała swój powód by się tutaj znaleźć. Ale on? Czyżby szukał przygód? No bo chyba nie szukał jej…Prawda?
Zobacz profil autora
Dorian Whisper
avatar
Pracownik Księgarni
Data przyłączenia : 29/04/2014
Liczba postów : 276
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Sob Maj 10, 2014 9:22 pm

Dorian zmarszczył brwi, gdy jego siostra zaszła go od tyłu i szybko zaciągnęła do swojej idiotycznej kryjówki za filarem. Doprawdy… Westchnął ciężko, zamykając na chwilę oczy. Jeszcze zadawała takie głupie pytania. Co on tu robi? CO ROBI?
Po pierwsze, przylazł do tego miejsca tylko dlatego, że była jak zwykle nieposłuszna i oglądała się za ślizgonami, którzy gdyby tylko się dowiedzieli, że ich podgląda… Nawet nie chciał myśleć, co mogłoby się wydarzyć. Mogli ją zaciągnąć do jakiegoś kąta, zgwałcić i zostawić na pastwę losu! Jeszcze rzuciliby zaklęcie zapomnienia i tyle by było!
Po drugie… nie było jej w pokoju wspólnym, znowu! A było już grubo po czasie – tak, po kolacji powinna siedzieć już w łóżku i uczyć się na sprawdziany, a nie się szwędać po lochach. W dodatku sama. W sumie, to nawet dziwne, że nie było z nią jej najlepszych przyjaciółek – Charlie Allison i Eri Whitemoon. Dla pewności rozejrzał się uważnie dookoła – a nuż je zobaczy. Na szczęście nic nie zauważył, a jeśli zdążyły zwiać, to miały wielkie szczęście.
Był poirytowany całym dniem, a jeszcze Wanda sprawiała, że zaczęła go z przejęcia boleć głowa. Tak na uroczy koniec dnia.
Położył dłoń na jej włosach i spojrzał w oczy, uśmiechając się tak sztucznie, ze nawet największy idiota nie mógł się pomylić co do jego prawdziwości.
- Szukam Cię – odpowiedział najspokojniej, jak tylko mógł. Tylko dłoń mi lekko drżała, jakby powstrzymywał się od wytargania ją porządnie za ucho i zaprowadzenia do pokoju. Był przewrażliwiony na jej punkcie do granic możliwości.
Ślizgonów jej się zachciało, phi!
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Nie Maj 11, 2014 2:30 pm

Dziewczyna doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że postąpiła nieodpowiedzialnie. Nie powinna się sama zapuszczać do takiego miejsca gdzie czyhało na nią niebezpieczeństwo w postaci jakiegoś siódmoklasisty albo co gorsza : kilku piekielnie groźnych Ślizgonów. Nie chciała jednak przyznać bratu racji, dlatego przybrała też minę nieco znudzoną – zmrużyła ciemne oczka, którymi zaraz to wywróciła i westchnęła pod nosem czekając na tyradę starszego brata, która to lada chwila się zacznie. Wiedziała, że jako jej opiekun, ktoś ją dobrze zna, troszczy się o nią jak może. No ale nie przesadzajmy. Dziewczyna swoje lata ma, wie co robi. Nie musi być traktowana jak mała dziewczynka, a brat nie musi trzymać ją za rękę. Nie musi też sprawdzać gdzie jest i co robi.
Czując jakże uroczy gest ze strony Doriana aż zgrzytnęła zębami ze złości. Przecież wiedział, że nienawidzi jak ktoś dotyka jej włosy! To było takie irytujące, że pozwoliła sobie złapać chłopaka za nadgarstek i odsunąć jego rękę na bezpieczną odległość. Z dala od jej głowy! Słysząc słowa wypowiedziane przez młodego Whispera tylko odwróciła wzrok zupełnie jakby się jej głupio zrobiło. Może przez chwilkę miała wyrzuty sumienia co do tego, że nie poinformowała bruneta gdzie się obecnie znajduje. Chrząknęła by odgonić smutne myśli i ponownie uśmiechnęła się szeroko.
- Przepraszam. Znalazłam się tu przez przypadek. – Skłamała gładko spoglądając mu w oczęta i tylko zaszurała nóżką po posadzce starając się ukryć zdenerwowanie. Nie powie mu przecież dlaczego tutaj jest, po co. Jeszcze by oberwała od niego, a tego wolałaby uniknąć. Dlatego kontynuowała niczym niewzruszona.
- Magiczne schody jak zwykle zrobiły mi psikusa. Jestem głodna, możemy już stąd iść? – Spytała obejmując brata w pasie i przytulając się do niego, by choć trochę go obłaskawić. Nie lubiła gdy się na nią gniewał - co zdarzało się dosyć często, dlatego starała się teraz zgrywać grzeczną siostrzyczkę.
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Dorian Whisper
avatar
Pracownik Księgarni
Data przyłączenia : 29/04/2014
Liczba postów : 276
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Wto Maj 13, 2014 4:39 pm

Dorian od razu spojrzał w stronę, z której dobiegał głos. Głos, który powodował niesamowicie mieszane uczucia. Od kiedy stał się taki chwiejny emocjonalnie, gdy chodziło o tegoż Ślizgona? Co jak co, ale to, co powiedział O'Malley do Wandy nie było nawet w najmniejszym stopniu zaskakujące. W końcu młodsza z Whisperów się prosiła, a Dorian nie miał zamiaru jej w tej chwili bronić. Nie tym razem.
Przez chwilę spoglądał na Alexandra w zamyśleniu, po czym jakby wyrwany z dziwnego rodzaju nostalgii zwrócił wzrok na swoją krnąbrną siostrę. Było to niemalże zadziwiające, że taka mała osóbka potrafiła zrobić tyle zamieszania i kłopotów dosłownie z niczego. Chyba była w trakcie odkrywania swojego talentu.
- Jeśli chciałaś podglądać Ślizgonów, to masz tutaj gotowego w całej swojej okazałości O'Malleya - powiedział Dorian, a jego kąciki ust uniosły się lekko do góry, tworząc parodię uśmiechu. Wiedział, że Wanda nie przepadała za młodszymi od siebie. Tym bezpieczniej było zaproponować jej taką złośliwość. Pomimo, iż uchodził za ponuraka nieznającego się na żartach, to ironia i sarkazm nie były mu obce. Przechylił głowę lekko w bok, obserwując zabawną mimikę dziewczyny. W tej chwili o niczym więcej nie marzył, jak dać Krukonce nauczkę.
Martwił się o nią, jak to starszy brat, tak? Obiecał sobie, że będzie trzymał się na dystans, aby nie czuła się osaczona, jednak w pewnych przypadkach nie mógł przejść obok jej wybryków obojętnie.
Nagle podszedł do Alexandra i objął go silnym ramieniem, przyciskając do swojego ciała, tym samym nie odrywając oczu od Wandy.
- Alex, może opowiesz mojej siostrze, co Ślizgoni lubią robić z takimi żądnymi przygód dziewuszkami? - na jego twarzy wciąż błądził ironiczny uśmieszek. Może później dostanie mu się od Wandy, jednak w tej chwili łapał okazję, która mu się nawinęła. A nuż się uda. Objęcie miało pokazać, o co miał na myśli. Błękitne oczy wciąż śledziły każde poczynanie Wandy.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Wto Maj 13, 2014 7:19 pm

Czując, że położenie jej brata się zmienia sama odwróciła głowę w stronę, skąd dochodził męski głos. Widząc kto wyszedł im na powitanie zmarszczyła brwi i przestąpiła z nogi na nogę mierząc spojrzeniem ciemnych oczu Alexandra.
- Jesteś chyba ostatnią osobą, która powinna mnie ganić za moje zachowanie, O’Malley. – Burknęła niezbyt przyjemnie zupełnie niezadowolona z faktu, że ktoś młodszy będzie zwracał jej uwagę na to co robi. To, że kumplował się z jej bratem nie znaczy, że może przejmować jego obowiązki. Zacisnęła dłoń w pięść, którą najchętniej wpakowałaby w twarz bezczelnego Ślizgona. Nie zrobiła tego jednak – zamiast tego zmrużyła oczęta i uśmiechnęła się pobłażliwie na jego słowa.
- Och, bardzo dziękuję za radę. Postaram się z niej skorzystać następnym razem. O ile nie zapomnę. – Powiedziała wręcz słodko do chłopaka, do którego lada moment, a dołączył jej brat. No świetnie, zamiast ją wspierać to ten leci do wroga. Dwóch na jedną? To chyba trochę nie fair, co? Przybrała obojętną maskę, zupełnie jakby to co oni mówili ją nie interesowało. W głębi jednak doskonale wiedziała, że mają rację. Ale cóż, jest tylko kobietą, czasem należy się jej odrobina rozrywki, prawda? Poza tym przecież nic się nie stało. Nikt jej nie zaczepił… Na razie.
Spojrzała na wybitnie zgrany tandem, który widocznie świetnie się bawił jej kosztem i prychnęła cicho pod nosem krzyżując ramiona na piersi. Też mi coś, od kiedy oni zaczęli znowu ze sobą rozmawiać? Coś jej się tutaj nie zgadzało. Ostatnim razem kiedy ich widziała nie pałali do siebie taką ‘sympatią’.
- Kończ waść, wstydu oszczędź, dobrze? Powiedzcie mi lepiej co się stało, że znowu Was widzę razem, Panowie. – Podeszła do nich po chwili i z pewną determinacją dźgnęła palcem wskazującym Doriana prosto w brzuch dając mu tym samym do zrozumienia, że gdy Ślizgon zniknie z ich pola widzenia to dostanie srogą nauczkę. Swoje wzburzone spojrzenie posłała w stronę Alexandra czekając na wyjaśnienia.
O tym co robili, a czego nie uczniowie Slytherinu wolała nie słyszeć, dlatego prośbę jej brata puściła mimo uszu.
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Sro Maj 14, 2014 6:58 pm

Czy ktoś coś wspominał o kłopotach? Prawdopodobnie musiał mieć na myśli Filcha i jego stałą, wierną towarzyszkę znaną przez wszystkich jako panią Norris. Włóczenie się późną porą po Hogwarcie było zaiste niebezpieczne. To była ulubiona pora dnia Argusa. Podczas patrolu mógł bez większego wysiłku rozdawać szlabany i zapisywać w kalendarzyku, którego dnia jaki uczeń ma przyjść do niego na odbycie kary. Właśnie schodził z trzeciego piętra po tym, jak wystraszył drugoroczną Puchonkę tak bardzo, że musiał ją taszczyć do skrzydła szpitalnego. Nie zdążył nawet wymierzyć jej kary, bo ta zemdlała na sam widok woźnego. Musiał iść dalej w poszukiwaniu kolejnych osób, które zaprosi do swego gabinetu. Niedawno dopiero wypuścił Billa i Selenę, a choć minęło dopiero parę dni, Filch odczuwał ssącą potrzebę ukarania kogoś jeszcze. Nigdy nie było mu mało widoku potu, krwi i łez smarkatych.
Zjawił się w lochach bezszelestnie. Było to coś nadzwyczajnego zważywszy, że zawsze sapał i dyszał, sygnalizując swoją obecność już z dziesięciu metrów. Cóż, odkąd zaczął regularnie zażywać eliksiry od Stone'a, szkolnego tymczasowego Uzdrowiciela, dolegliwości reumatyczne ustąpiły jak ręką odjął. Co prawda wciąż od niego śmierdziało łajnobombami, choć już nie tak bardzo jak parę dni temu, gdy nimi oberwał. Nie potrafił z siebie zmyć smrodu i też nie za bardzo się do tego przykładał. Widok rozmawiających uczniów wprawiło go w dobry i podły zarazem humor. Nowe ofiary, w liczbie trzy. Ucieszył się, że będzie kto miał czyścić wszystkie puchary w Izbie Pamięci. Było zbyt późno, aby prowadzić ich do sowiarni. Tak, miał zamiar dać im teraz szlaban.
Pani Norris miauknęła, machając ogonem i siadając. Wpatrywała się pogardliwie w uczniów. Filch zauważył, że dwoje z nich to Krukoni. Co robili w lochach, na terenie Ślizgonów i Puchonów? Pewnie coś knuli! A jeśli są szpiegami Sami-Wiecie-Kogo?! Trzeba to koniecznie zbadać! Nie powinni tu przebywać, to nie ich tereny. A może planowali się włamać do któregoś pokoju wspólnego? W dodatku się obejmowali... Filcha nie interesowało czy są spokrewnieni czy nie, drażnił go widok, że się przytulali. Zaśmiał się ochryple i mrocznie.
- No, no, no, kogo ja tu widzę. - wyłonił się z ciemności. Płonąca lewitująca świeca rzuciła nań światło, dodając jego chudej i przerażającej sylwetce jeszcze więcej grozy. Uniósł lampę oliwną, którą trzymał w dłoni i przyświecił twarze uczniów.
- Krukoni i Ślizgon. Jesteście natychmiast aresztowani za włóczenie się o tej porze po Hogwarcie. - wysyczał ochryple, małymi ślepiami skacząc po uczniach. Nie mieli szans na ucieczkę, jeśli nie chcieli wpaść w szpony innego patrolu. - Poznacie moje miłosierdzie i nie oddam was aurorom. Whisper, druga Whisper i O'Malley, pójdziecie teraz grzecznie za mną na trzecie piętro, gdzie odbędziecie szlaban za złamanie regulaminu szkolnego. Radzę wam mnie słuchać, jeśli chcecie jeszcze ujrzeć mury tej szkoły... - ponownie zaśmiał się groźnie, świdrując ich ślepiami. Trzy pieczenie na jednym ogniu. Miał zaiste bardzo owocny wieczór! To dobrze, bo nagrody w Izbie są bardzo zakurzone i zalepione brudem; dawno nikt ich nie czyścił. Pani Norris uniosła ogon i łapę, obnażając ostre pazurki i wlepiając żółte ślepia w dziewczynę.

_________________

Zobacz profil autora
Dorian Whisper
avatar
Pracownik Księgarni
Data przyłączenia : 29/04/2014
Liczba postów : 276
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Sro Maj 14, 2014 8:51 pm

Dorian uniósł brwi, gdy Wanda dźgnęła go w brzuch. No okej, to była norma w jej zachowaniu. W sumie, była to też jego siostra. Ona mogła go dźgać, dotykać i nawet bić, kiedy tylko przyjdzie jej na to ochota. Młodsza siostra zawsze mogła więcej, no, chyba, że chodziło o podglądanie uczniów ze Slytherinu, a na to już się zgodzić nie mógł. Nie mogła przecież iść w jego ślady, prawda?
O’Malley zaskoczył go jeszcze bardziej niż, to, co sam zdecydował się zrobić. Objęcie ramieniem było przecież niczym w porównaniu z tym, co robił blondyn. Cholera jasna, przecież to miała być prowokacja Wandy, a nie tego ślizgońskiego zboczucha, jakim był jego przyjaciel. Zrozumiałby jeśli Alexander robiłby to specjalnie, żeby tylko rozjuszyć, bądź zniesmaczyć Wandę, ale znając jego zapędy seksualne, to nie był teraz tego taki pewien, czy ślizgon chciał jakiejś konkretnej reakcji Wandy, czy też jego własnej. A niech cię, O’Malley.
Powstrzymał się przed odruchem ucieczki i zastygł w miejscu. Zacisnął pięść, po czym ją rozluźnił i tak jeszcze kilka razy, aby uspokoić swoje tętno. Doprawdy… Alex, jesteś wybitnie nieostrożny. I co on miał teraz zrobić? Dopiero kilka godzin temu sobie przebaczyli i się ze sobą pogodzili, a Ślizgon niemalże od razu piął dalej do przodu, co nieco przytłoczyło wiecznie złego i samotnego Whispera. Bez przesady z tą bliskością, co?
- Nic nie będziemy demonstrować... tutaj... teraz... – powiedział, takim tonem, jakby ktoś wylał na niego wiadro wrzącej wody. Że co? Wanda może i znała zainteresowania seksualne Doriana i wiedziała, że nie miał żadnych ograniczeń związanych z płcią, jednak… Jak on musiał przed nią teraz wyglądać? W dodatku Alex dał jej idealny powód, którym mogła go zadręczać aż do śmierci. Sam fakt, że się kimś interesował (oprócz niej) był idealnym materiałem na pierwszy temat rozmów z jej przyjaciółkami. Chciał jeszcze coś powiedzieć, gdy wkroczył ON.
Argus Filch, osoba która była ostatnią na liście Doriana, z którą chciał się spotkać. W dodatku w takiej intymnej sytuacji, jak ta teraz. Pięknie. Ostatnio dostał tygodniowy szlaban od Argusa, kiedy jeszcze kumplował się z Alexandrem. Trzy lata temu. Dlaczego to dziwne zrządzenie losu, jakim było pojednanie ze ślizgonem sprowadziło na ich ścieżkę także woźnego? Za jakie grzechy? On tylko chciał ocalić życie i cnotę swojej siostry, bo rzecz jasna, stale była dziewicą. Prawda?
No dobrze, co do tego nie był wcale taki pewien, ale to nie znaczyło, że nie miał dobrych chęci, jak to starszy brat. Spojrzał podejrzliwie na swoją siostrę, po czym odwrócił się w końcu w stronę woźnego, rozkładając ręce w rezygnacji. Puścił Alexandra i szybko złapał się na tym, że zrobił to bardzo, ale to bardzo niechętnie. Życie go nienawidziło chyba z całych sił. Najpierw dało ciasteczko, kazało się nim cieszyć. Potem kopnęło w piszczel i zabrało ciasteczko, pozostawiając go z pustką w sercu i na dodatek w żołądku.
- Myśmy nic nie zrobili, panie Filch – powiedział Dorian jako pierwszy. Był najstarszy i chyba do niego należał pierwszy krok. Niestety. Zmarszczył brwi, po czym popukał się kilka razy językiem w wewnętrzną stronę policzka. – Jeszcze nie jest tak późno – dodał i od razu uznał, że to był największy błąd jego życia.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Czw Maj 15, 2014 2:11 pm

To co właśnie rozgrywało się przed jej oczyma było dosyć nietypowe jak dla niej. Okej, wiedziała, że zrobiła źle, że zapuściła się tutaj kompletnie sama bez towarzystwa swoich powierniczek, które w obronie swojej przyjaciółki z pewnością wydrapałyby oczy potwornym Ślizgonom. Teraz jednak nie było ważne to, czyja to jest wina, tylko to co oni wyprawiają! Spojrzała najpierw na jednego, potem na drugiego rejestrując wzrokiem dziwnie subtelny dotyk . Alexandra , który bardzo ją zdziwił. Hej, hej, jej wyobraźnia szła za daleko. Już wyobrażała sobie ich, razem splecionych w miłosnym uścisku. Biedny Dorian, spętany jedwabnym krawatem w barwach Slytherinu… Teraz czuła się tak cholernie niepotrzebna – widziała ich spojrzenia, tak głębokie i z dziwną dozą tajemniczości, że aż jej się głupio zrobiło, że tutaj z nimi jest.
- Nie! – Jęknęła zniesmaczona obserwując ich jeszcze przez chwilę. Miała jeszcze ochotę dodać, że nie tutaj, nie teraz i nie przy niej. Przecież to ohydne. Jej brat, z kimkolwiek. Boże. Wywróciła oczami i zaborczym gestem chwyciła za dłoń brata, ciągnąc go w swoją stronę. Hola, hola, O’Malley, nie pogrywaj sobie z nią, bo Dorian należy tylko do niej. – Oczywiście w życiu chyba mu tego nie powie wprost, ale miło sobie pomarzyć. ..
- Dobra, przestańcie. Chodźmy już stąd bo… – Już miała powiedzieć, że ich złapią, gdy nagle, w oparach dymu, w skórzanej motocyklowej kurtce i z gitarowymi solówkami w tle pojawił się ON. [No może nie z taką oprawą, ale...] Nie, nie Voldemort. On. To mniejsze, a jednak większe zło.
- Pan Filch. – Pisnęła dziewczyna, chowając się za bratem i mierząc złym spojrzeniem Alexa, mówiącym jakoby to była jego wina. Mógł się nie pojawiać. Nie od dzisiaj wiadomo, że Ślizgoni przynoszą pecha. Zupełnie jak te czarne koty. Panna Whisper wolała się nie odzywać, tylko jak przykładna Krukonka wysłuchać reprymendy i ewentualnie zgłosić się do Woźnego po odbycie kary. Ale w sumie i tak mają już przekichane, więc może odrobina szaleństwa jej nie zaszkodzi, co? Westchnęła głęboko, by powstrzymać się od walnięcia brata w łepetyne za ten głupi tekst. Myśl!
- Bardzo przepraszamy za nasze karygodne zachowanie. Już mieliśmy wracać do dormitorium… – Mruknęła zerkając najpierw na panią Norrsi, która widocznie jej nie lubiła, by za chwilę przenieść spojrzenie brązowych ocząt na mężczyznę, który tym razem puści ich wolno?
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Argus Filch
avatar
Woźny
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 290
Skąd : Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, parter, drzwi pierwsze po lewej

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Pią Maj 16, 2014 7:09 pm

Nawet jeśli ich usprawiedliwienia brzmiały logicznie i miały sens, u Filcha to nie przechodziło. Gdy sobie coś ubzdurał, nie szło go od tego odwieść. Dla niego była to godzina policyjna - została wszak przeniesiona na godzinę 21 po tym, jak odnaleziono torturowanego chłopca i ciało dziewczynki. Nie interesowały go tłumaczenia pokroju "szedłem właśnie do pokoju wspólnego". Nie szedł, bo stał i rozmawiał z tą dwójką, której tu nie powinno być. Filch skupiał się na tym, co się działo teraz, a nie co miało się stać. Zauważył ich w czasie, gdy nie powinno tu być żadnego ucznia, a więc zasługiwali na karę. Nie mógł im tego odpuścić. Czuł wciąż w sobie żądzę i popęd ku karaniu uczniów za chęć do życia.
Zmierzył ich wyłupiastymi ślepiami od góry do dołu. Myśleli, że im uwierzy? Grubo się mylili. Nie mieli szans teraz uciec chyba, że chcieli wpaść w szpony mniej od niego przyjaznych aurorów. Krukoni się pogrążyli swoją gadką, znowuż ten tutaj Ślizgon... mówił całkiem logicznie i Filch się zaczął wahać czy ma podstawy, aby go uwięzić teraz w szlabanie. Przeskakiwał spojrzeniem to z jednego to na drugiego uczniaka i intensywnie myślał.
- Whisperowie, macie szlaban. A ty O'Malley lepiej znikaj mi z pola widzenia bo się rozmyślę i stwierdzę, że szedłeś w przeciwną stronę swojego pokoju wspólnego! - dał mu szansę, aby się uwolnił i odszedł. Krukonom nie przepuści. Nie byli nawet w drodze do swoich dormitoriów. Byli na terenie obcym, nie powinno być ich tutaj w godzinie wieczornej.
- Lepiej mi nie powołuj się na Lacroix! - wydarł się nagle chyba ich opluwając. Był drażliwy na punkcie tej nauczycielki. Z chęcią wysyłał do niej na przykład gryfonów, gdy miał na głowie pięć innych szlabanów innych osób, jednak do tej psorki wolał się nie zbliżać. Odwrócił się bokiem i wskazał korytarz rodzeństwu.
- Idziecie pierwsi na trzecie piętro. Jeden gwałtowniejszy ruch, a wylecicie stąd na zbity pysk. - zagroził, uśmiechając się przy tym obrzydliwie. Pani Norris uniosła ogon do góry, wyprostowała się i nie spuszczała łba z dziewuchy. Wolał, aby O'Malley był już dawno w pokoju wspólnym, gdy się odwróci przez ramię. Filch rozmyślał się bardzo łatwo. Rzadko to robił, więc należało korzystać z okazji. Lubił karać ślizgonów, byli oni zarozumiali i też dotkliwie mu dokuczali. Ten tutaj miał farta, bo podał usprawiedliwienie wiarygodne. Oby Argus nie zmienił zdania.

_________________

Zobacz profil autora
Dorian Whisper
avatar
Pracownik Księgarni
Data przyłączenia : 29/04/2014
Liczba postów : 276
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Pią Maj 16, 2014 8:59 pm

- Życie, nienawidzę Cię - pierwsze co wymamrotał Dorian były właśnie te oto słowa. Wydobyły się z jego ust, mimo iż nawet tego nie planował. Chciał to przemilczeć, kiwnąć pokornie głową i ruszyć na cholerne trzecie piętro, aby czyścić puchary. Lepsze i to. Słyszał, że niektóre, jakie tam się znajdują, są tak wielkie, że można się w nich schować i uciąć sobie drzemkę. W sumie całkiem ciekawa perspektywa, patrząc na to, iż chyba nie mieli już szans na wydostanie się z oślizgłych łap Filcha. A szkoda.
Wanda nie miała daru przekonywania, ale to chyba było rodzinne. Oboje byli nieudolnymi kłamcami w takich sprawach, jak te. Czyli… w sprawach życia lub śmierci. Spojrzał na siostrę i tylko pokręcił głową, co miało znaczyć, żeby nie nadużywała słów ani nie mieliła ozorem, bo i tak nic z tego nie będzie. Jeszcze nigdy nie udało się przekonać Filcha, żeby odpuścił karę.
Kolejny odezwał się O’Malley. Ten to był kłamcą doskonałym, jednak czego było się tutaj spodziewać po Slytherinie. Norma, przebiegli i podstępni. Chyba te cechy ciągnęły inne dziewczęta do nich. Eh, kobiety to lubiły takich groźnych i niebezpiecznych. No cóż, nie trudno było się też domyślić, że Alexandrowi w jakiś sposób udało się uniknąć kary. Niby próbował uratować ich wszystkich (nawet Wandę!) przed rychłą śmiercią z rąk woźnego, jednak niestety, charłak coś nie bardzo przepadał za rodzeństwem Whisperów, twierdząc, że mimo wszystko, będą musieli odbyć karę w Izbie Pamieci.
A niech cię ty… oślizgły, śmierdzący i wyliniały… Różne bluźnierstwa przechodziły po głowie Doriana, ale żadnych nie odważył się nawet wypowiedzieć na głos. Chyba wtedy straciłby głowę i został powieszony na Wierzbie Bijącej… Ciało na pewno by sobie dyndało przez trochę czasu, aby odstraszać uczniów, którzy planowali być tak nierozważni jak on. Był jednak na tyle opanowany, że zachował wszystko dla siebie i w milczeniu skinął głową, aby pokazać, że niestety, ale pogodził się ze swoim losem.
- Słyszałeś, O’Malley? Już Cię tu nie ma – powiedział do ślizgona, jednak nie patrząc na niego. Miał nadzieję, że chłopak będzie na tyle mądry, że chwyci okazję, która mu się nadarzyła i zniknie z pola widzenia, zanim Filch się rozmyśli, a kara stanie się jeszcze gorsza, niż była aktualnie.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   Nie Maj 18, 2014 9:31 pm

No pewnie. Świetnie. W chwili obecnej dziewczyna naprawdę żałowała, że w ogóle tutaj przylazła. Przysięgała sobie w duchu, że nigdy, ale to nigdy nie wejdzie na teren Slytherinu, choćby się paliło, waliło i zabrakło jej czekoladowych żab. Przynajmniej do czasu, aż minie jej chęć zabicia wszystkich Ślizgonów i Filcha. Czyli zapewne niedługo. No ale w tym momencie tylko stała nieco z tyłu, za bratem, którego traktowała jako swojego rycerza. Na O’Malleya zerknęła tylko raz, kiedy ten zaraz po niej zabrał głos. Trzeba było mu przyznać, był przebiegły i miał gadane. Wiedział doskonale co należy powiedzieć, kiedy i komu. To była wielce przydatna cecha, więc mimochodem ten zapunktował u Krukonki. Może chłopak nie był taki zły za jakiego go uważała? Wszakże przyjaźnił się z jej bratem, a Dorian nie zadawał się także z byle kim. Więc może jest jeszcze szansa na to, że się zaprzyjaźnią? No cóż. Odwróciwszy wzrok zagryzła dolną wargę, by nie warknąć na tą tępą, głupią kotkę Filcha, która lada moment a wydrapie jej oczy. Westchnęła cicho przez zaciśnięte zęby, słuchając jednym uchem kazania woźnego, którego efekt końcowy nie był zbytnio zadowalający. Jednak Alexowi się upiekło, pytaniem było jednak to czy się dostosuje i wróci do dormitorium, czy też zsolidaryzuje się z rodzeństwem i pójdzie z nimi? Spojrzenie ciemnych ocząt dziewczyny wylądowało ponownie na młodzieńcze, tym razem starannie omijając Filcha i jego towarzyszkę, którzy działali na nią w dosyć niefortunny sposób. Chciało jej się wymiotować, gdy twarz pogromcy uczniów Hogwartu wyłaniała się zza filara.
Wanda wolała się już nie wtrącać, jeszcze powie coś źle i tylko pogorszy sytuację. Skuliła ogon i obserwowała tylko krótką wymianę zdań pomiędzy mężczyznami, zastanawiając się czy też w ogóle jest sens słuchać się starszego faceta z miotłą. No przecież oboje z Dorianem są szybcy, zwinni, i znają doskonale teren szkoły. Więc może byłaby szansa na małą ucieczkę? Ostatecznie spojrzała na swojego brata i uniosła jedną brew ku górze z niemym zapytaniem.
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Korytarze w lochach   

 

Korytarze w lochach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Korytarz w lochach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-