IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 10 ... 17  Next
AutorWiadomość
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Pon 17 Lut 2014, 19:02

W porządku!? Oczywiście, że nie było w porządku! Nic nie było w porządku konkretniej mówiąc. Dorcas przeraziła się nie na żarty, że ten zaraz przejdzie do wykonania swojej groźby, gdyż dla niej te słowa nie brzmiały jak niewinny psikus a pełnoprawna groźba. Black oczywiście traktowałby to jak wyborny żarcik, albo kolejne wyzwanie, które nie wiadomo z jakiej racji ubzdurało się w jego główce. Dor na pewno nie byłoby do śmiechu. Już raz w swoim życiu musiała przełknąć to, że oczy wszystkich za każdym razem, kiedy wchodziła do Wielkiej Sali, skupiały się na jej osobie. Wszak wymordowano całą jej rodzinę. Chciano zapewne ujrzeć roztrzęsioną, spłoszoną dziewczynę, najlepiej idącą podpartą na czyimś ramieniu, ale ona nie dała im możliwości podziwiania takiej maskarady i z dość wysoko zadartą głową znosiła te wszystkie ciekawskie zerknięcia oraz szepty za swoimi plecami. Gdyby teraz Black zechciał ogłosić Hogwartowi, że jest zaręczony, a za jakiś czas ktoś nakryłby ich na spotkaniu - nie. Dorcas po prostu wolała nie myśleć co by wtedy było. Starała się zdusić te wszystkie myśli póki jeszcze były w zalążku i nie zdominowały jej świadomości.
- Black... Ani się waż. Jasne?
Dla podkreślenia swoich słów, wymierzyła w osobę Syriusza palcem. Nie była w stanie sprawić, że zapadnie się pod ziemię. Musiał więc sobie zwyczajnie darować takie... abstrakcyjne pomysły.
- Czy już w tych czasach nie wystarcza po prostu napisać listu z zaproszeniem czy propozycją?
Odetchnęła, wypuszczając to całe powietrze z płuc, jednakże wcale nie poczuła się lepiej. Spotkania z Łapą dostarczały jej karuzele wrażeń. On miał zdystansować? Meadowes czegoś tutaj zdecydowanie nie pojmowała. Wpatrywała się w Blacka, przedłużając to milczenie. Ale kiedy chciał cofnąć dłoń, czekało go rozczarowanie, ponieważ Dor zwyczajnie nie wypuściła jego ręki.
- Chwileczkę. Cały czas mówiliśmy o tym, że to Ty się masz przyzwyczajać a nie ja. Skąd więc czekanie na to, aż ja będę pewna?
Zobacz profil autora
Syriusz Black
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Pon 17 Lut 2014, 19:52

Niekoniecznie by tak dramatyzował, gdyby ktoś ich przyłapał na spotkaniu. Ludzie zaczęliby mówić, że zaręczył się z Meadowes, co by mu nie przeszkadzało tak bardzo, na jak wygląda. Poza tym to tylko zwykłe ogłoszenie, które wprowadzi na długi czas zamieszania wśród jego fanek. Zanim ich małe rozumki pojmą, że to tylko zagranie, Łapa skończy edukację w Hogwarcie i podąży dalej. Był zdziwiony, że Dorcas tak nerwowo zareagowała. Plotki plotkami, ciągle się zmieniały. Najpierw gadano o tym, że Black lata za Everett, potem Everett i Potter, następnie Dorcas, a teraz tamten Puchon Lancaster i ta dziwna Larsenka. Mało kto miał na to wpływ. Więc jeśli Łapa weźmie na siebie następne plotki, Dorcas będzie mogła odetchnąć z ulgą i zająć się sobą. Gdyby usłyszał, że ktoś o niej rozpowiada bzdury mógłby osobiście wyperswadować plotkarom i plotkarzom te informacje. Mógł.
- Czemu cię to tak zdenerwowało? Rozwiązałoby to problem piszczących fanek. - wzruszył ponownie ramionami niewzruszony groźbami gryfonki. Zmarszczył brwi na jej kolejne słowa. Ponownie wprowadzała w nim zamieszanie. Listownie zaprosił ją na randkę, więc w czym problem? Jeśli przeszkadzały jej fanki Blacka, mógł im chociaż częściowo zapobiec. Wtedy wiedziałaby, że mówi poważnie, a te dziewczęta, które za nim latają są dla niego bez znaczenia.
- Dlaczego mam się przyzwyczajać? - miał zdziwioną minę, bo mówił o jej przyzwyczajeniu. Wbił spojrzenie w ich ręce, gdy nie puściła jego dłoni. - Owszem, to coś nowego, ale nie potrzebuję do tego nie wiadomo ile czasu, aby to zaakceptować. O mnie się nie martw, Dor. - uśmiechnął się pogodniej. - Więc na czym stoimy? - zapytał po chwili wprost, kilkakrotnie się gubiąc, gdy podążał tokiem myślenia dziewczyny.
- Lubię cię bardziej niż dotąd sądziłem. Jeśli martwi cię opinia innych... - dopuścił się już tak karygodnego przypuszczenia. Spuścił spojrzenie nie wiedząc już co ma o tym myśleć. Nie powinien chyba zarzucać Dorcas obawy przed plotkami co by się stało, gdyby nagle byli razem. Jednak Łapa na prawdę chodził po omacku. Wolał mieć jasno przedstawione co się dzieje, by móc działać dalej. Choć mówiła, że mu ufa, może jednak nie do końca była to prawda. Albo sama potrzebowała czasu aby nauczyć się widzieć z innej perspektywy. Dla Blacka to też coś innego.
Zobacz profil autora
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Wto 18 Lut 2014, 07:26

Z każdą chwilą Dorcas przekonywała się, że wcale nie będzie to łatwe i właściwie brakuje jej jakiegoś większego doświadczenia, aby być pewnym. Może więc zaryzykowanie i zdecydowanie się na spontaniczność nie będzie taka zła? Nie umiała znaleźć żadnej logiki w tym, co się działo. Na próżno byłoby więc chcieć postępować racjonalnie.
- Nie. Nie martwi mnie opinia innych i nie ma ona żadnego wpływu na to, co o Tobie myślę.
Podkreśliła, aby nie miał już żadnych wątpliwości. To, że Meadowes zwyczajnie unikała bycia w centrum zainteresowania, co właściwie nie dawałoby jej żadnych korzyści ani poczucia satysfakcji, nie oznaczało, że przejmowało się tym, co właściwie powie cały Hogwart. Bo i dlaczego miałoby ją obchodzić to, że ktoś będzie o nich mówić, że zaraz pojawią się plotki i inne, niestworzone historie z ich osobami w roli bohaterów? Nie lubiła zbędnego zainteresowania, może o to chodziło i tutaj widziała problem. Zabierało jej to poczucie prywatności, kiedy wchodziła do biblioteki, aby się zaszyć gdzieś za półkami i zwyczajnie pouczyć. Nie mogła wtedy w spokoju zjeść śniadania w Wielkiej Sali, nie musząc się do nikogo odzywać jeśli nie miała takiej ochoty. Zwyczajnie nadmiar uwagi ze strony innych ją drażnił, irytował. Ale poza działaniem na nerwy, nie przyczyniał się do niczego więcej. A już na pewno nie miał wpływu na jej samoocenę lub ocenę innych. Dorcas tak najzwyczajniej w świecie wstała.
- Wiesz co, Black? Po prostu już nic nie mów.
Cokolwiek miało to znaczyć, nie dała Syriuszowi wiele czasu, aby zastanowić się nad jej słowami. W ułamkach sekund pokonała tę odległość, która jeszcze przed chwilą dzieliła ich osoby, kiedy siedzieli na trawie. Nie miała żadnych oporów przed pochyleniem się nad Łapą i tym, aby jak gdyby nigdy nic, zamknąć jego usta pocałunkiem. Miał się nie odzywać, prawda? Było to więc potwierdzeniem, że już na pewno nic więcej nie powie. A przynajmniej nie przez tę chwilę.
Zobacz profil autora
Syriusz Black
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Wto 18 Lut 2014, 09:47

Black nie do końca rozumiał problem. Był taki, jaki był. Teraz chciał być kimś ciekawszym i fajniejszym, ale nie dla fanek, tylko dla Dorcas. Do tej pory delektował się tamtą chwilą, gdy się szczerze ucieszyła z kwiatów albo teraz, niedawno, gdy jej twarz jaśniała z radości, bo mogła polecieć na Maleństwu.
Jemu nadmiar uwagi nie przeszkadzał. Przyzwyczaił się do niego w ciągu sześciu lat, gdy nauczyciele spoglądali na niego podejrzliwie, gdy z Rogaczem siedzieli na lekcji wyjątkowo cicho. Gdy sprali tyłek Smarkowi bądź dokonali niezwykłego dowcipu na kimś, kto zasłużył (czyt. Smark) szkoła huczała, jedni się śmiali, drudzy im gratulowali, a trzeci zabijali wzrokiem. To było coś naturalnego w żywocie Łapy. Może nie pojmował, że nie dla każdego jest to takie łatwe do przełknięcia.
Gdy Dorcas wstała, Łapa wystraszył się, że znowu ucieknie i nie będzie miał okazji z nią rozmawiać przez kolejne dni. Po tym, jaki mu zafundowała mętlik w głowie! Uniósł lewą brew zdziwiony jej rozkazem. Bo tak, to był rozkaz, którego złamanie mogłoby grozić czymś nieprzyjemnym. Nie był przyzwyczajony, aby Dor mówiła takim tonem. Zazwyczaj to Evansowa trzymała wodze, a tu proszę, kolejne zaskoczenie. Otworzył usta, aby coś powiedzieć, choć sam nie wiedział co to by było. Nie wydobył z siebie jednak głosu. Pieski w jego głowie biegały w kółku i merdały wesoło ogonem, gdy Łapa z czystą radością przyjął słodki pocałunek. Ach, jakże słodki! Dorcas mogła wyczuć, że policzki Syriusza unoszą się w szerokim uśmiechu, ale broń Merlinie, nie odsunął się nawet na centymetr. Przejął pałeczkę i złapał jej dłonie, aby usiadła z powrotem na trawie, lecz teraz nieco bliżej, w zasięgu łap Łapci. Nie przejął się tym, że przewrócił kieliszek wina, a jego zawartość wsiąkła w korzeń drzewa. Teraz on się nachylał i trzymał rękę na Meadoweswoym policzku. W międzyczasie w głowie pojawiła się myśl, aby zaproponować Dorcas, by nigdy więcej nie plotła sobie warkoczyków. Wyglądała wtedy zbyt skromnie, poza tym Łapa lubił czuć między palcami miękkie czarne kosmyki, które przyprawiały go o szybsze bicie serca. Pogłębił pocałunek i nie zamierzał się zatrzymywać ani przestawać. To było jak zaproszenie i Dor powinna liczyć się z "konsekwencjami". Posłusznie nic nie mówił. Będzie ją zapraszał na randki codziennie, jeśli tylko będzie miał pewność, że tak będą się kończyć.
Zobacz profil autora
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Wto 18 Lut 2014, 12:09

Dorcas nie miała w zwyczaju uciekać. Jeśli sytuacja wymykała się spod kontroli lub ją zaczynała przestać, przeważnie szukała rozwiązania gorączkowo analizując ją i wyciągając z tego pomoce wnioski, a nie chowając z nawiną nadzieją, że o niej zapomni. Miała w sobie ducha walki, choć preferowała inne rozwiązania. Mogłoby się tak wydawać, że wtedy, w pokoju wspólnym, Meadowes rzeczywiście uciekła, ale nic mylnego. Był to przemyślany ruch, nie chciała niczego wymuszać chwilą, tylko dać Blackowi więcej czasu nad tym, aby się zastanowił czy jest to naprawdę coś, czego chce. Zapewne jeszcze nie raz będzie się wymykać z zasięgu jego rąk, no chyba że Łapa postawi na swoim.
Na szczęście Dorcas nie zauważyła przewróconego kieliszka. Bywała dość pedantyczna, zwłaszcza w dość stresujących sytuacjach, zapewne musiałaby od razu postawić go na miejsce i to tak, aby więcej nie stracił równowagi. Black skutecznie przykuł jej uwagę, aby nie musiała interesować się niczym więcej. Posłusznie, co ją aż zdziwiło, usiadła obok Huncwota, pozwalając aby na dłużej zatrzymał swoje usta na jej własnych, także oddając ten pocałunek. Było to zdecydowanie miłe zakończenie lub rozpoczęcie wieczoru, w zależności jak patrzeć na sytuację. Dorcas domyślała się, że Lilianne dowie się o fakcie jej wejścia do pokoju wspólnego późno po godzinie policyjnej. Z drugiej strony wręcz kusiło ją, aby nie musieć się stąd niebawem zbierać. Nawet pod byle pretekstem jak oglądanie gwiazd. Przekona Lily argumentem, że razem z Blackiem siedzieli nad mapami nieba, które musieli uzupełnić na zajęcia astronomii? Powątpiewała. Przysunęła się jeszcze bliżej, nie widząc w tym niczego złego i oparła głowę na ramieniu Blacka, nosem mogła łaskotać tę część szyi, w którą wtuliła swoją twarz.
- To Ty byłeś tym wielkim, czarnym psem, który w zeszłe wakacje kąpał się w fontannie na środku placu centralnego w Dolinie?
Zapytała, zupełnie odbiegając od wcześniejszego tematu. Nie potrzebowała żadnych deklaracji czy transparentów, o których mówił Black, aby z przyjemnością kończyć w taki lub podobny sposób każdy wieczór. Była także skłonna przymknąć oko na jakikolwiek, zdrowy rozsądek, jeśli obojgu wyjdzie to na zdrowie.
Zobacz profil autora
Syriusz Black
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Wto 18 Lut 2014, 12:45

/ nie ma to jak przed wysłaniem cały post się usunie, a nie ma go po Wstecz... wrrrr. Black być Zły.

Po co komu się tłumaczyć, co robią bądź robili? Nie mieli obowiązku wyjaśniania nikomu dlaczego tak się zachowują i jak długo to potrwa. Łapa w szczególności przed Lily nie planował się tłumaczyć, gdyby ich przyłapała. Co prawda ta panna musiałaby go przesłuchać i pogrozić, jeśli ma się zbliżyć do Dorcas... zadrżał na samą myśl. Póki co panią Evans planuje unikać ile się da. Nadal miał jej za złe, że doniosła na niego McGonagall.
Chcąc nie chcąc, musiał się oderwać od ust Meadowes. Robił to z niechęcią, jednak płuca domagały się uwagi i dotlenienia po tak długim praktykowaniu ustnego porozumiewania się. Westchnął trochę z żalem i napawał się lekkim ciężarem głowy Dor na swym ramieniu. Objął ją w talii, przysuwając do siebie jeszcze bliżej i przymknął oczy. Mógł teraz wdychać i narkotyzować się cytrynową (czy coś w tym stylu) odmianą tlenu bez możliwości przyłapania na gorącym uczynku. Łapa trochę się zawstydził, bo Dor mogła usłyszeć teraz jak wali mu serce. Zupełnie, jakby przebiegł dwadzieścia kółek wokół tego kasztanowca, obok którego siedzieli. Jego ramiona zatrzęsły się od śmiechu.
- Przegrałem zakład z Rogaczem. Miałem Filchowi po kryjomu zamontować nad drzwiami gabinetu wiadro z glonami, ale mnie skubany przyłapał. Zwiewałem z bite pół dnia zanim odpuścił. Po kąpieli w fontannie zemściłem się i zmoczyłem i Rogacza, i Luniaka i Glizdusia. Peter wyglądał, jakby wpadł do tej wody. - chichotał złośliwie na wspomnienie awantury, jaką potem mu urządzili. Sprowokowali go, to się słodko odwzajemnił. Łapa był zdziwiony, że Dorcas to pamięta i jak trafnie to skojarzyła. Musiał przyznać, że w tamte wakacje świetnie się bawił rozbawiając do łez wszystkich okolicznych czarodziejów.
- Rogacz potem się z tydzień ze mnie nabijał. Mówił, że pozbyłem się chociaż połowy pcheł. A parę dni temu przysłał mi szampon... - skrzywił się, przypominając sobie swoją reakcję. Specyfik wylał na panią Norris, która potem w piskiem i okropnym miauczeniem uciekła gdzie pieprz rośnie.
- Otrzymał za to ode mnie pudełeczko pełne roślinek i sianka. - stwierdził z dumą i znowu zatrząsł się ze śmiechu. Może powinien mu zakupić jelenie rogi? Miałby w końcu coś na tej głowie zamiast tych patyczków, które ogląda co miesiąc. Łapa wziął kolejny wdech i mocniej przytulił do siebie Dorcas. Mruknął gardłowo niczym zadowolony, najedzony pies.
Zobacz profil autora
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Wto 18 Lut 2014, 18:43

Być może gdyby Dor nie wiedziała, że Łapa jak i reszta Huncwotów opanowali sztukę animagii, incydent z psem, którego była świadkiem, okazałaby się dla jej pamięci kompletnie niewarty dłuższego zapamiętywania. Pamiętała, że tego dnia wracała ze swoim o wiele młodszym bratem, który pierwszy zauważył wielkiego czworonoga zażywającego kąpieli w fontannie. Jakoś nie zwracała specjalnej uwagi, czy obok nie było pozostałych Huncwotów. Zresztą, Potter mieszkał w Dolinie Godryka, jego widok nie zrobiłby na Dorcas najmniejszego wrażenia.
Kąciki jej ust drgnęły, układając się w szerszy uśmiech. Lubiła słuchać opowieści Syriusza, który miał tendencje do żywego gestykulowania. Obróciła głowę tak, aby mogła zarówno obserwować profil Blacka, jak i mówiąc swobodnie, bez tłumienia dźwięków o szyję Łapy.
- Wasze zakłady dość często odnoszą się do tego, że jesteśmy zmuszeni kąpać się w fontannach lub spacerować nago po szkolnym korytarzu?
Przez sześć lat tyle nasłuchała się o Huncwotach, że nawet nie potrzebowała odpowiedzi. Pytanie było właściwie retoryczne.
- I jak rozumiem, spędzasz wakacje w Dolinie Godryka z Potterem. Będzie więc okazja, aby zaprosić Cię na jakąś kawę. Zdecydowanie nie chcę spędzać tych wakacji sama.
Mówienie o śmieci rodziny było ostatnią rzeczą, na którą Dorcas w tej chwili miała ochotę, toteż żywiła nadzieję, że Black okaże się domyśli i zgrabnie ominie ten temat, którego poruszanie wcale nie było niezbędne do wyrażenia swojego zdania. Słysząc ten pomruk, Dor uniosła subtelnie brew. Zawsze się jej wydawało, że to koty mruczą a nie psy. No ale skoro się już postarał, to ta jak gdyby nigdy nic, podrapała Blacka pod bródką. Dosłownie tak, tak zawsze Teofila, kiedy ten wygrzewał się na jej kolanach lub obok, na kanapie, zadowolony przy tym mrucząc.
Zobacz profil autora
Syriusz Black
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Wto 18 Lut 2014, 19:12

Black należał do osób głośnych. Często przy wspominaniu czegoś, bądź wytykaniu jakieś gafy rechotał w głos tak, aż Gruba Dama na niego wrzeszczała za zakłócanie spokoju. Ponownie się zatrząsł, gdy usłyszał "nago". Odpowiedział jej mimo, że tego nie oczekiwała. Nie mógł się powstrzymać, gdy przed oczami pojawiła mu się ta konkretna scenka sprzed lat.
- To są plotki. Co najwyżej w trzeciej klasie Peter przebrał się za Grubego Mnicha na bal maskowy. Rozbierać się nikomu nie rozkazujemy, ale to dobry pomysł. - powiedział z uznaniem, a w jego głowie formułował się wredny plan. - Może go wykorzystam przy Rogaczu. Odpuka mi ten szampon i będzie tańczył nago salsę w pokoju wspólnym. - stwierdził poważnie, przyrzekając sobie zrobić wszystko, aby tak się stało. Może zrobi to pod koniec roku, czyli już niebawem, gdy kara nie będzie tak bolesna, jeśli Lilka ich zobaczy. Tak, Łapa święcie wierzył, że ten pomysł uda mu się wprowadzić w życie. Po chwili wziął głęboki wdech, aby przestać się trząść ze śmiechu. Spojrzał na Dorcas ciepło.
- Tak, pan Charlus zaprosił mnie i w te wakacje. - uśmiechnął się na wspomnienie tego miłego pana, który choć utracił żonę nadal patrzył na ludzi życzliwie. - Chyba już sobie obiecaliśmy, że wpadnę do ciebie? Miałem być nadwornym psem-ochroniarzem, z pełną lodówką i miejscem w twoim łóżku u nóg. - wyszczerzył się bardzo zadowolony z takiej umowy. Spać w tym samym pokoju co Dorcas, w dodatku mając ją na wyciągnięcie łapy... z powodu takiej zmiany relacji ta sytuacja wydawała mu się jeszcze bardziej atrakcyjniejsza. Nie mógł jej przepuścić. Taka okazja nie zdarza się często! Nie planował drążyć tematu śmierci jej rodziców i brata. Popsułoby to całkiem atmosferę, jaka między nimi była, poza tym gdyby Dorcas chciała o tym pogadać, mogłaby sama o to poprosić. Nie naciskał, jego przeznaczeniem było rozbawianie otoczenia.
- Nie będziesz sama. Mogę się założyć, że pod koniec wakacji będziesz się modliła do Merlina, aby się nas pozbyć. Albo będziesz nas gonić z różdżką i słać klątwy. - obiecał i chętnie przypatrywał się na kolejny zakład. Z reguły je wygrywał, bo był pewien swego.
Wybuchnął śmiechem, gdy połaskotała go pod brodą. Śmiał się w głos, odchylając głowę do tyłu. Na pewno było go słychać już na dziedzińcu.
- Nie prowokuj mnie, abym się przemienił. - szepnął, gdy po paru minutach mógł złapać oddech i chociaż trochę się uspokoił. - Wtedy mnie Lunatyk wykastruje i pożre. - gdyby był teraz psiakiem merdałby ogonem jak wariat, szczekałby, biegał wokół kasztanowca i rzuciłby się na Dorcas, nie dając jej możliwości obrony.
Zobacz profil autora
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Wto 18 Lut 2014, 21:02

Wzruszyła ramionami. Jakoś nie chciała wierzyć w to, że Black rzeczywiście wykorzysta jej niewinny żarcik jako sposób na odwet na Potterze. Co się tyczy balu... Pamiętała go. A właściwie pamiętała Petera, którego nie sposób było przeoczyć nawet wśród tłumu uczniów w Wielkiej Sali. Teraz wiele się wyjaśniło, skoro okazało się, że biedak przegrał zakład. Dor od początku uważała, że towarzystwo Huncwotów wpływa na Petera nie do końca pozytywnie.
- Tak? Nie przypominam sobie niczego takiego.
Wyszczerzyła się w słodkim uśmiechu do Łapy. To było oczywiste, że Dorcas pamiętała doskonale ich rozmowę, ale umiała tak idealnie odzwierciedlić minę aniołka, że ciężko było choć na chwilę nie ulec złudzeniu, że co złego, to na pewno nie Meadowes. Podpuszczała go celowo, być może uważała, że Black wygląda uroczo kiedy się złości, albo też dopuszczała do głosu tę wredną część swojej natury. Nie mniej Syriusz znał Dor na tyle, aby być pewny, że nie do końca jest taka niewinna, na jaką wygląda. Na wzmiankę o tym, że będzie miała serdecznie dość ich towarzystwa, wywróciła oczyma. Nie stroniła nigdy od ludzi, ale tylko od tych, którym zaufała i w których widziała przyjaciół. Ciężko było jej sobie wyobrazić, aby miała później przed nimi uciekać. Lily na pewno zatrzyma u siebie chociaż na jeden miesiąc, nie miała nic przeciwko, aby więc spotykali się w większym gronie.
- Prowokuje Cię? Nie wiem o czym mówisz. Przecież to koty mruczą.
Musiało Dorcas spodobać się udawanie aniołka, bowiem znów tylko uśmiechnęła się słodko, ale nie cofnęła swojej dłoni. Mogłaby tak siedzieć, drapiąc Blacka dalej pod bródką, ale wtedy już na pewno nie zdążyliby przed godziną policyjną.
- Ale w porządku. Już przestaje. Pod warunkiem, że zajmiesz fotele przed kominkiem w pokoju wspólnym. Wracajmy. Lepiej nie kończyć naszej... pierwszej randki szlabanem.
Pomimo protestów ze strony Łapy, ten końcem końców poszedł w ślady Dor i pozbierał się z ziemi. Meadowes nie zamierzała dać się namówić na złamanie regulaminu, a że najwyraźniej Syriusz nie chciał się jeszcze rozstawać, szybko pociągnął Dor w stronę wieży Gryfonów, zanim ta rozmyśliłaby się i szybko uciekła mu sprzed oczu.

zt oboje.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Pią 18 Kwi 2014, 17:11

Ostatnie wydarzenia mocno wryły się w umysł Tanji i kawałek po kawałku niszczyły ją od środka, a nie mógł zobaczyć tego nikt, ponieważ Everett sukcesywnie odgrodziła się od świata zewnętrznego grubym murem. Teraz tego bardzo żałowała i nie wiedziała, jak przebić się przez warstwę wstydu by ktoś odważył się zwalić ów mur.
Korzystała ze słonecznych dni i rozłożyła koc na szkolnych błoniach. Nie, nie chciała się opalać, jej skóre wręcz odbijała promienie słoneczne... chciała w samotnosci podumać nad swoim życiem.. poczytać trochę notatek z lekcji... bo wyglądało na to, że zda SUMy.. a potem już nigdy Hogwart jej nie ujrzy. Postanowiła jednak chociaż spróbować dotrzeć do domu i uciec wraz z mamą. Nie będzie już dłużej słuchać jej wymówek, ponieważ woli umrzeć zaznając chociaż trochę szczęśliwych dni bez bólu niż żyć.. w wiecznym strachu. Ona chciała zadecydować jak umrze, a nie by robił to za nią ojciec tyran. Westchnęła cicho i przymknęła oczy. Rubin żywo hasał po jej ciele, co wcale jej nie przeszkadzało. Wesoły piski fretki i jego puchaty ogon łaskoczący ją po nosie dawał jej wrażenie, że jeszcze nie śni. Notatki leżały obok, co chwila wertowane przez lekki wietrzyk.
Szum drzew tak bardzo ją uspokajał.
Zobacz profil autora
Charlie Allison
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Pią 18 Kwi 2014, 17:24

Dziewczyna wesołym krokiem przybyła na błonia. Nie wiedziała, po co tutaj przyszła. Może aby trochę pomyśleć? Ostatnio miała dużo rzeczy do namysłu. Na przykład taką sytuację ze swoim bratem i o jego małym ślubie. Albo po prostu się nudziła. Na jej ramieniu siedziała jej kochana fretka albinos, Freddie. Charlie nuciła pod nosem jedną z mugolskich piosenek, która niedawno przypadła jej do gustu. Jeśli się nie myliła, jej tytuł to La Bamba. Nie spodziewała się towarzystwa. Sądziła, że większość uczniów siedzi w zamku. W każdym razie, nie widziała prawie nikogo, kto kierował się na błonia. Jaka była jej radość, gdy zobaczyła swoją przyjaciółkę Tanję. Chociaż większymi przyjaciółmi byli Rubin i Freddie, dziewczyny też się lubiły. Podeszła do dziewczyny, przy okazji rozglądając się po okolicy i zjadając czekoladową żabę, i przywitała się głośnym Cześć.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Sob 19 Kwi 2014, 16:40

Wyczuła, jak Rubin macha bardzo energicznie ogonem i zeskakuje z jej ciała - znaczyło to, że coś zaciekawiło go bardziej niż jego własna pani. Tanja nie robiła sobie nic z tego zdarzenia - minęły te czasy kiedy biegała za Rubinem jak szalona, była świadoma, tego, że zawsze wracał. Gdy zgłodniał lub zatęsknił. Wyprostowała się na kocu i założyła ręce za głowę. Starała się wyciszyć... nałapać trochę wiary we własne, mierne siły.
Kiedy więc czuła, że Morfeusz powoli chwytał ją w swoje ramiona, głośne "cześć" skutecznie wyrwało ją z otępienia. Rubin za wszelką cenę zachęcał albinosa Charlie by ten zbiegł na dół i chciał się z nim pobawić. Tanja uniosła powieki. Chwilę jej zajęło, jak w odwróconej do góry nogami postaci rozpoznała Allison.
-Oh.. cześć Charlie. Siadaj. -Tanja opornie podniosła się do siadu i wskazała koc obok siebie. Akurat musiała przywołać Charlie myślami.. myślała o niej i o Resie.
-Jaka karta Ci sie trafiła? -zapytałą zdawkowo, wskazując na czekoladową żabę, którą pochłaniała dziewczyna. Cóż.. każdy temat jest dobry by zacząć rozmowę, czyż nie?
Zobacz profil autora
Charlie Allison
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Sob 19 Kwi 2014, 16:54

Uśmiechnęła się, bo czym spuściła Freddie'go z ramienia. Obie fretki natychmiast zaczęły się ganiać, po czym pobiegły w jakimś kierunku. Jednak dziewczyna nie martwiła się o nie. Wiedziała, że wrócą prędzej czy później. Szczególnie jak zgłodnieją. Patrzyła się chwilę w stronę, gdzie zwierzaki pobiegły, po czym usiadła obok Everett. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że dawno nie gadała z nikim, z przyjaciółką. Chyba mogła tak nazywać Tanję, prawda? Wysłuchała pytanie dziewczyny po czym spojrzała na kartę, którą trzymała w ręce.
-Znowu Dumbledore. Mam ich z 50. A teraz gadaj, co tam u ciebie.
Po czym wyciągnęła jeszcze dwie żaby, z czego jedną podała Gryfonce. Swoją zjadła i znowu spojrzała na kartę. Kolejny Albus Dumbledore. Schowała ją do kieszeni.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Sob 19 Kwi 2014, 17:04

Nawet udało jej się uśmiechnąć, widząc kartę z Dumbledorem. Faktycznie, on i Merlin to najpopularniejsze karty spotykane w czekoladowych żabach. Kątem oka widziała jak puchaty ogon Rubina znika gdzieś w krzakach wraz z białą kitką Freddiego. To śmieszne, że te dziewczyny lubiły się głównie przez to, że cih zwierzaki nie mogły bez siebie żyć.
-Jak dobrze, że oboje są samcami.. inaczej miałybyśmy futrzane przedszkole. -westchnęła z rozbawieniem i ochoczo wzięła od Charlie pudełeczko ze smakołykiem. Odpakowała je i chwyciłą żabę, zanim ta czmychnęła. Spojrzała na kartę.
-Morgana... jakoś mnie to nie dziwi. -mruknęła, odgryzając żabie łeb. Smak czekolady wpłynął diametralnie na jej humor. Poprawił go o parę stopni.
-Hm.. trochę się uczę do egzaminów, nic specjalnego. -odpowiedziała wyuczoną kwestią. Najwięcej czasu spędzała z Charlie i z Resą, lecz ta druga wyraźnie naciskała na Tanję by mówiła to co się z nią dzieje na prawdę, natomiast Tanja unikała tego jak ognia. Teraz miała ochotę powiedzieć Allison, ile zawodu i cierpień spotkało ją ostatnim czasem, ale tylko ugryzła się w język i dosyć szczerze uśmiechnęła.
-Za to Ty wyglądasz na zamyśloną, jakieś nowości w życiu? -zapytała, odbijając piłeczkę.
Zobacz profil autora
Charlie Allison
avatar

PisanieTemat: Re: Błonia   Sob 19 Kwi 2014, 17:17

Zaśmiała się. Allison uwielbiała fretki, więc nie miała nic przeciwko wesołej rodzince fretek. Po chwili jednak straciła swój dobry humor. Dobrze wiedziała, że te zwierzątka bardzo często są denerwujące. Freddie częściej reagował na zwrot "Gdzie jesteś mała pierdoło?", niż na swoje imię. Albo gdy wyczuł ciastka. Mimo to dziewczyna uwielbiała go. Był jej najlepszym przyjacielem i zawsze potrafił wyczuć u niej zły humor. Najczęściej w takiej sytuacji zwijał się w kłębek i kładł się Gryfonce na głowę. I to pomagało jej bardziej niż jakiekolwiek słowa. Czasem zachowywał się niczym kot, który lubi się przymilać. Szczególnie jak coś narozrabia. Ostatnio, na przykład, zjadł jej kilka stron w książce od Eliksirów. Miała nadzieję, że tamte strony nie będą im potrzebne.
-Fakt. Jedna nowość. Mój brat się żeni. Mały ślub. Tylko najważniejsi goście. Co nie zmienia faktu, że okropnie się czuję, jak myślę, że Adam niedługo się wyprowadzi. Od lat spędzałam z nim prawie każdy dzień. To on uczył mnie latać, to on dał mi fretkę. A teraz go już nie będzie w domu. To przygnębiające.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Błonia   

 

Błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 10 ... 17  Next

 Similar topics

-
» Gabinet prof. McGonagall
» Błonia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Tereny Zielone
-