IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Stara klasa eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Envy Pride
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 16/06/2015
Liczba postów : 133
Skąd : Burgas

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Nie Cze 28, 2015 9:00 pm

Są na świecie ludzie, którzy nie potrafią przeżyć ani chwili bez obecności innych istot, można wręcz rzec że są uzależnieni od cudzej obecności, podbudowywani całe życie silną potrzeba przebywania z kimś innym. Envy nigdy nie był w stanie zrozumieć takich śmiesznie przyziemnych spojrzeń na świat - uważał je wręcz za małostkowe. Jeśli ktoś nie potrafił docenić cennych urywków chwil, w których zamyka się w samotni, oddzielony od reszty społeczeństwa...ten ktoś zdecydowanie musiałby być ostatnim Puchonem. A raczej tak by pomyślał Pride, gdyby nie fakt że nie zdawał sobie sprawy z istnienia Hufflepuffu. Borsuczy dom traktował trochę jak bakterie w powietrzu- ponoć istnieje, jednakże nigdy nie udało mu się dostrzec go gołym okiem i nie przykładał do tego takiej wagi by w jakikolwiek sposób się przed tym wystrzegać. Zwyczajnie nie był w stanie dostrzec powodu.
Jednakże on sam doskonale zdawał sobie sprawę, że czasem posiedzieć w odludnym miejscu, bez konieczności zadawania się z innymi ludźmi, szczególnie wówczas gdy coś go denerwowało. A jak się okazało, miał aż nadmiar powodów do bycia zdenerwowanym. Miał też inny cel - miał ochotę w spokoju zapalić papierosa. Może dwa. Ewentualnie trzy. Cieszyć się dymem, przepływającym przez jego drogi oddechowe, wydychać go z płuc, karmić swój głód nikotynowy w samotności i bez natarczywych spojrzeń, jakich zapewne doczekałby się w pokoju wspólnym Ślizgonów.
Czemu wybrał to miejsce? Wydawało mu się wystarczająco odludne i nieuczęszczane - jeszcze nigdy nie widział, żeby ktokolwiek prowadził tu lekcje, więc nie sądził by ktokolwiek mógł się tutaj zjawić. Rozsiadł się w najbardziej odległym kącie klasy, wyciągnął z kieszeni szaty paczkę "Piór Feniksa", wysunął z niej jednego papierosa, wsunął do ust i odpalił końcem różdżki zaciągając się z lubością. Wypuścił dym postanowił skryć żar dłonią, aby nie wydzielał zbyt dużo światła, ponieważ zauważył w oddali perłowobiałą poświatę.
Więc tak, wbrew temu co zdawało się Jenny, klasa nie była pusta. Z kolei Envy musiał wytężyć wzrok aby dokonać rozpoznania. Po chwili był już pewien, że to na pewno nie jest ten wścibski duch Gryfonów, który z pewnością postanowiłby go podkablować za palenie w zamku. Przyjrzał się dokładniej i był już pewien że to żeński duch, jednakże dalej nie miał pojęcia kim ona może być. Tym co rzucało się w oczy był fakt, że duszyca (to się odmienia?) na pewno była wyjątkowo hojnie obdarzona, chociaż zwrot "ma czym oddychać" w tym wypadku raczej nie pasował, zdecydowanie. Odsłonił fajkę, zaciągając się po raz kolejny, tym razem już bez stresu i podniósł się, powoli zbliżając w stronę niematerialnego strzępku ektoplazmy. Z bliska zauważył, że zdecydowanie młodo umarła - nie wyglądała na kogoś w wieku Prawie Bezgłowego Sprzedawce czy Krwawego Gbura...czy jak tam się to nazywało. Zresztą co za różnica - to tylko duchy Hogwartu, a on i tak jest tu tylko na chwile. Może sobie pozwolić na zapomnienie jak się nazywają.
- Witaj. Nie widziałem Cie jeszcze. - zagadał spokojnie, bez zbędnych ozdobników czy form grzecznościowych. Nie wiedział czy owa żeńska przedstawicielka dumnej rasy duchów nie poczuje się urażona jego bezpośrednim przejściem na "Ty", ale choć duchy potrafią obrażać się przez wieczność, to on nie zostanie tu na wieczność, więc nie widział problemu.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Pon Cze 29, 2015 10:49 pm

Zamierzała opuścić  pustą (jak się wydawało)  salę i poszukać Barona gdzie indziej, kiedy usłyszała, że ktoś do niej mówi. Przenosząc wzrok w najodleglejszy kąt pomieszczenia, dostrzegła dym, a wśród jego kłębów Ślizgona, palącego papierosa. Bo bez wątpienia był Ślizgonem. Jenny nie musiała widzieć szaty w barwach domu ani plakietki z wężowym godłem. Kiedy ktoś był Ślizgonem, po prostu się to widziało. I nie chodziło koniecznie o jakąś wyniosłość albo zuchwałość, raczej o pewien rodzaj „oślizgłości”. W każdym razie, nigdy nie pomyliłaby Ślizgona z Puchonem, nawet gdyby zamienili się szatami. Ten tutaj wyglądał na nieco starszego niż Jenny w chwili śmierci. Ne był drobny, ale też nie muskularny, miał lekko zakręcone blond włosy. Na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie opanowanego i spokojnego, może nawet przygaszonego, ale Jenny mogła się mylić. Dziewczyny zwykle są nieco pochopne w swoich ocenach, a Jenny mimo upływu lata, nadal miała umysł niezbyt rozważnej szesnastolatki.  
Lekkim zwisem przysunęła się bliżej Ślizgona, tak żeby mogła zaprezentować w pełni swoje kształty. Była ubrana w te same ciuchy, w których dwadzieścia dwa lata temu wyleciała z wieży astronomicznej: trochę za krótką jak na tamte czasy sukienkę w czerwone prążki i skórzaną kurtkę.
– Ludzie tutaj w ogóle nie zwracają uwagi na duchy – odpowiedziała Jenny, oblizując wargi . – A szkoda, bo niektóre mają wiele do zaoferowania.
Jenny miała teraz bezbarwne, przezroczyste usta, ale dawniej zawsze malowała je krwistoczerwoną szmikną. Wydęła je teraz, a one uformowały się w serce.
Była w swoim żywiole.
Envy Pride
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 16/06/2015
Liczba postów : 133
Skąd : Burgas

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Czw Lip 02, 2015 12:10 am

Chociaż co prawda Envy nie narodził się wczoraj, jednakże odniósł dziwne wrażenie że dwudziesty wiek chyba go wyprzedził i zostawił gdzieś daleko, w oddali a on zwyczajnie nie jest w stanie nadążyć za trendami. Sprawa była zdecydowanie nietypowa, bowiem właśnie zakołatało mu gdzieś w mózgu że to nie jest codzienny widok - jeśli nie osądził zbyt pochopnie, to właśnie składano mu niemoralną propozycję. To samo w sobie nie było niczym nietypowym, jednakże gdy robił to duch...cóż, zdecydowanie było to specyficzne przeżycie. Oczywiście ze zwykłego męskiego odruchu rzucił okiem na niematerialne walory dziewczyny, jednakże nie był pewien jak powinien się zachować. Uniósł lekko brew, przybierając na usta lekki uśmiech. Przyszło mu na myśl że to może być jakieś jej poczucie humoru - nie wyobrażał sobie raczej co mógłby mu zaoferować duch, chociaż nie takie dziwy na świecie się zdarzały. Chociaż szczerze mówiąc zaciekawiła go, na swój sposób.
- Naprawdę? Chętnie poznałbym dogłębniej ofertę jaką mogą przedstawić mi "niektóre duchy". - odparł lekko, zastanawiając się jak sytuacja się potoczy. Sytuacja mogła wręcz wydawać się zabawna i prawdopodobnie roześmiałby się gromko, gdyby nie fakt że faktycznie go zaintrygowała - zastanawiał się, cóż to się kłębiło pod jej srebrzystymi włosami. W sumie, cała była srebrzysta i niematerialna, ale to drobny szczegół. Nigdy się nie zastanawiał nad tym, z czego właściwie zbudowane są duchy i czym dokładnie jest ektoplazma, jednakże w obecnej sytuacji mógł nawet zacząć tego żałować - chyba niegrzecznie by było wypalić z pytanie "z czego Ty się właściwie składasz". Pozwolił więc sobie na oczekiwanie na rozwój wypadków. Jednakże tylko przez chwilę - w końcu dopalił papierosa i postanowił się oddalić, zwyczajnie znudzony konwersacją.

z/t
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar
Opiekun Slytherinu
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Devon

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Sob Sie 22, 2015 11:14 pm

Wedle wcześniejszy ustaleń, czekała tutaj na dwójkę uczniów. O dziwo, nie Ślizgonów. Tym razem o pomoc Mistrzynię Eliksirów poprosiła dwójka Krukonów, niezależnie od siebie. Jako, że Chantal nie miała za dużo wolnego czasu postanowiła połączyć korepetycje. Był środowy wieczór. Zegar na ścianie wskazywał godzinę siódmą wieczorem. Pora jak na szlaban, ale uczniowie byli z własnej woli. Zabawne, czyż nie?
Kobieta pojawiła się w sali kwadrans przed czasem. Nie miała zbyt dobrego nastroju, bo miała nieodparte wrażenie, że coś w jej życiu zaczyna wariować w dość chaotyczny sposób, a ona nie potrafi tego uporządkować. To doprowadzało do niemej frustracji. Nauczycielka rzuciła na biurko stary podręcznik,trochę fiolek, składników i własną różdżkę. Tę ostatnią wzięła do ręki i machnęła nią krótko, odsuwając ławki na bok, a zostawiając dwie z przodu sali w odległych od siebie kątach. Zostało czekać na uczniów i sprawdzić, czego konkretnie chcą się nauczyć.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Nie Sie 23, 2015 9:50 am

Była bardzo zadowolona z faktu, że profesor Lacroix przystała na jej prośbę poprowadzenia dodatkowych zajęć dla zainteresowanych uczniów – czyt. Jej, Wandy. Od zawsze pasjonowała się eliksirami i była w nich naprawdę dobra. Skupiała się bowiem nie tylko na składnikach ale i na działaniu danego płynu. Ciekawiło ją to, że eliksirami nie tylko można było komuś pomóc – mimo, że z magii leczniczej była nogą, to jeżeli chodzi o tak zwane uspokajacze – nie było jej równych, to również można było komuś zaszkodzić. Niepostrzeżenie, ale jednak. Mało było osób, które za pomocą węchu potrafiłyby rozpoznać odpowiedni dodany składnik do jednej z receptur. Większość uczniów nie skupiało się zbytnio na tym przedmiocie, uważając go za niepotrzebny. Panna Whisper natomiast uważała inaczej.
Bo przecież było inaczej. Pamiętała dodatkowe lekcje z Hallem, dzięki któremu również nieco liznęła dodatkowej wiedzy za co była mu niezmiernie wdzięczna. Potrafiła uwarzyć wiele ciekawych naparów, o których jej znajomi w ogóle nie miała pojęcia, co ją cieszyło. Zawsze mogła ich zaskoczyć – pozytywnie rzecz jasna, co może sprawiłoby, że przestaliby o niej myśleć jak o zwykłej Krukonce.

Z tą myślą i z rozwianym włosem pędziła do starej klasy, w której niegdyś odbywały się lekcje eliksirów – ubrana w świeży mundurek szkolny, z plecakiem na ramionach. Czujne, czekoladowe spojrzenie przesuwało się naprędce naprzód, by nie zgubić drogi – był wieczór toteż tylko garstka starszych uczniów kręciła się o tej porze po korytarzach. Młodsze roczniki zostały natychmiast przekierowane do Pokojów Wspólnych, gdzie zwyczajniej byli bezpieczniejsi.
Gdy w końcu znalazła się pod drzwiami Sali, najpierw zapukała cicho, a po otrzymaniu zezwolenia weszła do pomieszczenia, gdzie uderzyły ją nie tylko znane perfumy Chantal, ale i mieszanka wszelakich dodatków i składników receptur. Na ten zapach wargi dziewczęcia z domu kruka rozciągnęły się delikatnie, a wzrok odnalazł nauczycielkę.
- Dobry wieczór, profesor Lacroix. Dziękuję za poświęcenie swojego czasu. – Przywitała się grzecznie kiwając głową i zsuwając zaraz po tym skórzany plecak, który pociągnęła w stronę jednej z ławek – Wanda zajęła tą przy ścianie zauważając jednocześnie, że również i drugi stolik został w ten sam sposób odosobniony co z jej stanowiskiem. Czyżby nie tylko ona miała dzisiaj mieć konsultacje ze Smoczycą? Nie skomentowała tego w nijaki sposób tylko zerknęła na swoją mentorkę i sięgnęła do plecaka po pergamin i pióro wraz z kałamarzem.
- Jeśli mogę spytać – czym będziemy się dzisiaj zajmować? – Zamrugała będąc mimo wszystko pewną siebie. Ostatnie dni sprawiły, że w jej życiu nie tylko stoczyła się mała bitwa ale również, że i większość została jej obojętna. Stąd też nagły przypływ odwagi – chociaż jakby nie patrzeć, nigdy jakoś przesadnie nie bała się Chantal – może to za sprawą tego, że eliksiry były jej ulubionym przedmiotem?
Zobacz profil autora
Aeron Steward
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 02/07/2014
Liczba postów : 413
Skąd : Stewarton, Szkocja

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Pon Sie 24, 2015 12:14 pm

Wieczór. Pora szczególnie przez Aerona lubiana, głównie ze względu na wszechobecny spokój. Jednak dzisiejszy wieczór miał już zaplanowany. I nie, niestety nie była to randka z piękną krukonką, a dodatkowe zajęcia z nauki o eliksirach. Nie było to takie złe. Wprawdzie coś tam umiał z owego przedmiotu, było to jednak znacznie poniżej jego własnych oczekiwań. Eliksiry to potężny dział magii, choć w nieco innym tego słowa znaczeniu. W pewnym sensie był on podobny do samego Arcia. Nie było w nim spektakularnych wybuchów czy innych tego typu rzeczy. Była subtelna siła, z którą trzeba było uważać. Problem w tym, że Arciowi czasem brakowało owej subtelności.
Zebrał ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, plus jakiś podręcznik który znalazł w swoim kufrze, i ruszył spokojnym krokiem w stronę opuszczonej klasy. Bez jakiegoś konkretnego planu. Nie bardzo też wiedział czego miałby się uczyć na tych lekcjach. Owszem, w podręczniku znajdowało się wiele różnych, niezrozumiałych rzeczy, Arcio wolał jednak zasięgnąć porady u źródła, i przedyskutować to z profesor Lacroix.
Pierwsze co dało się zauważyć na korytarzu, to przejmująca cisza i śladowe ilości innych uczniów. Zamiast radosnych rozmów dało się słyszeć ciche szepty. Na ich twarzach widniały ślady ponurej rzeczywistości. Niepewni tego co może przynieść następny dzień, tkwili w tym okrutnym świecie. Mało kto potrafił przewidzieć następne wydarzenie. Na widok ponurego oblicza Arcia, przemierzającego w spokoju oświetlone korytarze, ludzie popadali w dziwną niepewność. A on szedł dalej bez słowa, uśmiechając się jedynie do siebie w duchu. Jakże zabawni byli czasem inni ludzie.
Po kilkunastu minutach dotarł pod drzwi starej Sali. Lekko tylko zwalniając, delikatnie zapukał w ciężkie drewno, po czym pchnął je do środka pomieszczenia. Natychmiast też rzuciły mu się w oczy dwie dość istotne rzeczy. Po pierwsze, profesor Lacroix już na niego czekała, wraz z całym arsenałem do nauki i sprawnego korzystania z eliksirów. Druga sprawa siedziała w jednej z ławek. I miała na imię Whisper. Doprawdy, nie spodziewał się tutaj nikogo innego. A już na pewno nie owej Krukonki. Zmarszczył nieco brwi, po czym delikatnie skinął głową w kierunku Chantal, przy okazji witając się z nią.
-Witam pani profesor.- powiedział gładko, po czym zajął jedyną wolną ławkę, dość daleko odsuniętą od drugiej, już zajętej. Położył torbę obok, przy okazji wyjmując swoje przybory. Mimowolnie jego myśli co jakiś czas uciekały w stronę pewnej nutki zapachowej, którą mógł wyłowić w tym prawdziwym gąszczu różnych bodźców. Jak na złość, źródło owego zapachu było mu dobrze znane. Zaklął w myśli, starając nie dać po sobie nic poznać.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar
Opiekun Slytherinu
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Devon

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Pon Sie 24, 2015 11:07 pm

Gdy pojawiła się panna Whisper, Chantal jedynie skinęła jej głową, spoglądając bez słowa w podręcznik, który pamiętał już lepsze czasy. Miała opracowany cały cykl lekcji, który miał za zadanie podnieść kwalifikacje uczniów. Dzisiaj miała być teoria z małą dozą praktyki. Nie musiała długo czekać na drugiego ucznia, również Krukona. Wstała, gdy ten tylko zajął swoje miejsce.
-Poprosiliście mnie o korepetycje w tym samym czasie, więc postanowiłam to połączyć. Nie liczcie jednak, że będę dla Was milsza, łagodniejsza i tak dalej. Lekcja to lekcja, pozostaję nauczycielem, którego macie słuchać. -rzuciła nieco ostrym tonem na powitanie. Stanęła na podium między dwoma ławkami. Spojrzała na uczniów.
-Musimy zacząć od początku. Nie sądzę, byście byli bandą półgłówków, która nie wie co to eliksir. Chcę, byście mi wyrecytowali prawa Golpalotta. Whisper pierwsze, Steward drugie. Trzecie zostawimy sobie na późniejszą część. -na sam początek musiała poznać ich wiedzę. Później chciała omówić podstawy warzenia eliksirów, kolejność wrzucania składników, tablicę Virusojewa oraz trzecie prawo. Po tym przyjdzie pora na warzenie czegokolwiek.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Pon Sie 31, 2015 6:03 pm

Zanim zaczęła się lekcja minęło jeszcze kilka minut we względnej ciszy, którą przerwało pojawienie się kolejnego ucznia – tutaj brwi krukoniastej panny uniosły się bezszelestnie kiedy piwne oczyska ujrzały postać jednego z najmroczniejszych chłopców, które matka Ziemia nosiła w swych ramionach. Steward wszedł do klasy i zajął swoje miejsce jak gdyby nigdy nic, a Wanda jedyne na co mogła sobie pozwolić to na wydanie z siebie cichego tchnienia – nie spodziewała się go tutaj, myślała bowiem, że korepetycje będą prywatne. Nie mogła jednak powiedzieć czegoś, co mogłoby jej zaszkodzić, gdyż wiadomo że wszystko zależało jedynie od nauczycielki, która najwidoczniej w dobrym humorze nie była.
Nie zagłębiając się w obecną sytuację tylko wymieniła się spojrzeniem z Aeronem siedzącym już niedaleko niej – trudno byłoby mu zająć miejsce na końcu Sali.
Dłonie oparła na blacie starej ławki wcześniej chwytając w palce błękitne pióro, które obracała w zamyśleniu – zawsze robiła tak gdy skupiała się na lekcji, a nie miała co zrobić z rękoma. Przyzwyczaiła się również do ciętych komentarzy Chantal toteż nie przejęła się nimi zbytnio – nawet nie podejrzewała o to, że Smoczyca zastosuje wobec nich jakąkolwiek taryfę ulgową. Nie liczyła na to, także przyjęła to ze spokojem.

Eliksiry były jej jednym z ulubionych przedmiotów, których uczyła się z zapartym tchem. Książki o tejże tematyce pochłaniała jedną za drugą, praktycznie nie robiąc żadnych przerw. Czuła powołanie niczym młody kleryk pędzący na mszę. Uwielbiała kroić, mieszać i wyciskać składniki wpatrując się w zniszczone karty podręczników o wiedzy, którą uczniowie często ignorowali nie wiedząc, że ów informacje mogą ratować jak i zniszczyć komuś życie. To napawało pannę Whisper nie tylko delikatnym podnieceniem przed nauką czegoś nowego, ale i rosnącą fascynacją. To było cudowne uczucie – pochłanianie wiedzy, poszerzanie horyzontów. Świadomość tego, że umie się więcej od innych. Przynajmniej w tej kwestii – dlatego też słysząc pierwsze pytanie dziewczyna poruszyła się lekko zagłębiając się w myślach – odnajdując odpowiednią skrytkę i wyjmując z niej informacje potrzebne na teraz, już, natychmiast.
- W każdym eliksirze powinno znajdować się dwa razy więcej składników organicznych pochodzenia zwierzęcego, niż składników organicznych pochodzenia roślinnego. – Wyrecytowała na jednym wydechu, aczkolwiek płynnie. Bez zająknięcia – nie miała problemów z zapamiętaniem ani pierwszego, ani kolejnego prawa Golpalotta – uczyła się już o nich w pierwszej klasie, a potem jedynie wałkowała temat wraz z uczniami przychodzącymi do niej na korki.
- Potocznie nazywa się ją zasadą zachowania proporcjonalności w eliksirach. – Dodała jeszcze po czym zamilkła najpierw podnosząc wzrok na pannę Lacroix, po czym zerknęła kątem oka na Stewarda, którego nadeszła kolej na zaprezentowanie drugiego prawa.
Zobacz profil autora
Aeron Steward
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 02/07/2014
Liczba postów : 413
Skąd : Stewarton, Szkocja

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Wto Wrz 01, 2015 11:54 pm

Na wzmiankę profesor Lacroix o pobłażaniu ponuro się uśmiechnął. Dawanie for było ostatnią rzeczą którą pragnął. Nie przyszedł tu zabijać czas. Znalazł się tu, gdyż chciał się czegoś nauczyć. Czegoś, co będzie nieco bardziej przydatne w życiu codziennym niż wróżenie z fusów czy sprzątanie odchodów po jakichś mało interesujących zwierzakach. Miał jasny cel i tego chciał się trzymać.
Jego myśli przerwał nieco ostry, charakterystyczny jednak głos profesor. Zajęcia się właśnie zaczynały, a oni dostali pierwsze zadanie. Prawa Golpalotta. Fakt że Arcio nie był potęgą z eliksirów. Wcale to jednak nie oznaczało iż był totalnym ignorantem. Wiedzę podstawową przyswoił w dość dobrym stopniu, co w większości przypadków mu wystarczało. Tym razem jednak chciał czegoś więcej. W spokoju poczekał aż panna Whisper odpowie na swoją część pytania. Swoją drogą. Aeron zastanawiał się czy tylko jemu owe prawa wydawały nieco oczywiste. Dajmy na to prawo numer dwa, czyli akurat to które musiał podać. W każdym eliksirze musiała się znajdować jakakolwiek ciecz, niekoniecznie woda. No helloł. To eliksir. Gdyby uczyli nas wypiekać zatrute ciasta, to przedmiot raczej nazywałby się Piekarnią. Tak, wiadomo, zdarzają się osobniki dla których zawartość cieczy w eliksirze nie jest wcale taka oczywista. Powiedzmy sobie jednak szczerze. Takie osoby nie mają świetlanej przyszłości przed sobą. No ale nie każdy musi być rozgarnięty. Świat byłby wtedy nudny.
Przerywając nieco swoje rozmyślania Aeron wypowiedział formułę drugiego prawa Golpalotta:
-Każdy eliksir musi zawierać w sobie jakąś ciecz, przy czym owa ciecz niekoniecznie musi być wodą. Równie dobrze może być krwią czy sokiem.- powiedział. Gdzieś w połowie zdania dostrzegł ukradkowe spojrzenie rzucone w jego stronę przez przedstawicielkę jakże szanownego domu Ravenclaw. Nie bardzo wiedział o co mogło jej chodzić, toteż dalej siedział tak jak siedział, myśląc o tym samym o czym myślał wcześniej, i wciąż dumając nad sensem życia, długością papieru toaletowego i zachodnich rubieżach.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar
Opiekun Slytherinu
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Devon

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Czw Wrz 03, 2015 2:08 pm

Oparła się o biurko, które stało na podium, podpierając się jedną ręką. Chmurnymi oczami spoglądała to na Whisper, to na Stewarda. Miała ich za uczniów, którzy znają się chociaż trochę na miksturach, więc zaczynanie od banalnych podstaw mogło być ujmą dla ich honoru. Mogło, ale nawet najlepszy eliksirowar nie może o nich zapominać. Skrzyżowała ręce pod biustem i uważnie słuchała, co mieli jej do powiedzenia.
-Świetnie. -skwitowała ich wypowiedzi. Nie dało się jednak nie zauważyć, jak odnieśli się do tych pytań.
-Zapewne myślicie, że to kpina pytać Was o tak podstawowe sprawy jak te prawa. Otóż mylicie się. Tak się składa, że nawet najwybitniejsi popełniają błędy jak właśnie zaburzenie proporcji. Stwierdzają, że czwarty liść mandragory polepszy działanie, na którym mu zależy, a prowadzi to tylko do zaburzenia proporcji. Eliksiry są ścisłą dziedziną magii, jeśli chce się samemu udoskonalić przepis trzeba ciągle przeliczać, przeliczać i przeliczać. Mieć liczby w głowie i na pergaminie. Dlatego ścisłe wskazówki i miary muszą być nader dokładne. -wytłumaczyła cicho, ale i tak wiedziała, że jest dobrze słyszana.
Podeszła do swoich materiałów, wyjmując dwa pergaminy. Podała po jednym uczniom.
Spoiler:
 
-To wasza pomoc na zajęcia. -rzuciła, machnąwszy od niechcenia różdżką na tablicę. Pojawiła się rozpiska, ułożona w mało znany uczniom układ.
Spoiler:
 
-To Tablica Virusojewa. Używają jej osoby badające eliksiry i tworzące nowe, a przede wszystkim te, które nie lubią marnować czasu na zapisywanie nazw.
Kreda znowu zaczęła pisać na tablicy takie oto zapisy. Dwa, po jednym dla każdego.
-Odczytajcie je. -nakazała.
Wanda:
 
Aeron:
 
-I od razu powiedzcie, czego według prawa tutaj nie ma. -dodała na koniec.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Czw Wrz 03, 2015 3:06 pm

Wzrok Wandy przesuwał się teraz po twarzy mentorki, która obserwowała ich z uwagą wyczekując na podanie poprawnych odpowiedzi. Prawo, o które ich spytała było niezwykle proste - przynajmniej dla niej i uczniów, którzy przykładali wagę do eliksirów. Inni zdecydowanie wyznawali zasadę trzech Z - Zakuć - Zaliczyć - Zapomnieć. Uśmiechnęła się krzywo pod nosem zdając sobie sprawę, że i Lancaster wyznawał tę zasadę. Dwukrotnie.
Wysłuchała odpowiedzi Stewarda i kiwnęła głową przyznając mu rację. Skoro wyrecytowali wszystko, to co teraz? W napięciu, które doszło do jej mięśni czekała na kolejne słowa nauczycielki, która wpierw pochwaliła ich oszczędnie, a potem przeszła do meritum. W tym czasie gdy kobieta zaczęła do nich przemawiać panna Whisper wstrzymała wdech by żadne słowo jej nie uciekło - bardzo ceniła Lacroix nie tylko za jej wiedzę, ale i zaangażowanie jakie wykazywała na lekcjach przezeń prowadzonych. Lubiła na nie uczęszczać i starała się nigdy ich nie opuszczać - co nie zdarzało się za często, ale jednak.
Nie uważała również by to co powiedziała im Chantal było głupie - warto zwracać uwagę na szczegóły i na to co jest napisane na kartach podręcznika. Warto również się upewniać co do rzeczy, które teoretycznie dobrze znamy. Dziewczyna mimo tego, że receptury eliksirów miała w małym palcu to wciąż posiłkowała się książkami, ponieważ wiedziała jakie błędy - bolesne błędy można popełnić przy wykonywaniu tych czynności.
Zamrugała zaraz jednak gdy otrzymała pergamin przedstawiający różne symbole i oznaczenia, które kiedyś mignęły jej w księgach, które studiowała jakiś czas temu. Podrapała się bezwiednie końcówką pióra po policzku w zastanowieniu po czym zadarła łepetynę wysłuchując kolejnych poleceń. Jej wzrok umknął także na tablicę znajdującą się za czarownicą. Tablicę Virusojewa znała dosyć dobrze. Uczyła się jej zawartości w piątej klasie przed SUMAmi bojąc się, że ta zajdzie się na egzaminach co w końcu nie nastąpiło.
Trzymając przed sobą zapisek składników i widząc ciąg układający się w skład eliksiru pieprzowego zmarszczyła brwi. Mimo wszystko skład przepisała na wolną stronicę pergaminu skrobiąc cicho w otoczeniu swoich myśli. Zauważyła jedynie brak liczb w równaniu, jednak nie śmiała o tym wspomnieć. Dopisała je jednak na swojej kartce i stuknęła palcem o blat stolika przy którym siedziała.
- Według drugiej zasady Golpalotta każdy eliksir musi w sobie zawierać ciecz. Także jeżeli chodzi o eliksir pieprzowy jego zapis sporządzony jest prawidłowo, ponieważ zawiera w sobie krew nietoperza. - Odezwała się po chwili upewniając się, że nauczycielka zwróciła na nią uwagę.
Zobacz profil autora
Aeron Steward
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 02/07/2014
Liczba postów : 413
Skąd : Stewarton, Szkocja

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Nie Wrz 06, 2015 9:41 am

Jak przypuszczał, obie odpowiedzi udzielone przez niego oraz pannę Whisper były poprawne. Wyciągnął nogi nieco dalej, prostując kolana. Robił to głównie w celu ułatwienia krążenia krwi, co zaś zapobiegało temu dziwnemu uczuciowi odrętwienia. Zawsze tak miał podczas lekcji. Oparł się plecami o oparcie krzesła, zastanawiając się jednocześnie nad słowami profesor Lacroix. Nie bardzo wiedział dlaczego sądziła że on czy też panna Whisper uważają że podstawowe rzeczy są mało ważne. Magia i jej pochodne są dziedzinami nauki wymagającymi bardzo dobrego, czy nawet perfekcyjnego opanowania podstaw. Jazda na półgwizdka może na dłuższą metę okazać się zabójcza, czy to dla samego siebie, czy też dla otoczenia. W momencie w którym jedna chwila, jedno zaklęcie, czy jedna mała ilość dodatkowego składnika decydują o życiu i nieżyciu, łatwiej jest o popełnienie głupiego błędu. Tak działa psychika ludzka. W momencie dużego stresu człowiek skupia się na trudnym zadaniu, przestając przykładać wagę do tych łatwiejszych problemów.
Głos profesor Lacroix idealnie rozchodził się w niemal pustej Sali. Aeron skupił się na nim, starając się wyłapać wszelkie wskazówki dotyczące następnego zadania. W międzyczasie na jego stole wylądował dość spory pergamin, zawierający najwyraźniej rozpiskę podstawowych składników dodawanych do eliksirów. Były dość dobrze opisane, a to duży plus. Może się przydać na przyszłość. Zauważył na tablicy układ, zwany Tablicą Virusojewa. Znał go. Chyba. Znał nazwę, to pewne. Samą zawartość też kojarzył, mimo to był rad widząc rozpiskę przed nosem. Lepiej dmuchać na zimne. Nim zdążył się głębiej zastanowić nad swoją historią nauki eliksirów w klasach poprzednich, profesor Lacroix podała po jednym zadaniu dla Arcia i panny Whisper, pytając od razu o rozwiązanie. Aeron wziął pióro do ręki i począł skrobać notatki na pustym pergaminie. Rozpisany i opisany wzór wyglądał o wiele prościej od skompresowanego, toteż na pierwszy rzut oka dało się zauważyć brak zgodności z zasadą pierwszą i drugą. To samo powiedział profesor Lacroix, przedtem jednak uprzejmie czekając aż panna Whisper zakończy swoją wypowiedź:
-Według pierwszej zasady, w składzie eliksiru powinno być dwa razy więcej składników organicznych pochodzenia zwierzęcego niż tych pochodzenia roślinnego. W przypadku eliksiru zapomnienia mamy do czynienia z dwoma składnikami pochodzenia zwierzęcego, jakimi są żaba oraz pająk, oraz dwa składniki pochodzenia roślinnego, jakimi są piołun oraz dyptam. Bezoar to składnik nieorganiczny. Podsumowując, eliksir ten, czy raczej jego forma, jest niezgodna z pierwszą zasadą Golpalotta. Jest również niezgodny z drugą zasadą, gdyż nie znajduje się w nim ciecz.- skończył, oddychając nieco głębiej, gdyż mówił praktycznie na bezdechu. Dziwna sprawa, rzadko mu się to zdarza.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar
Opiekun Slytherinu
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Devon

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Pon Wrz 21, 2015 12:55 pm

Przysłuchiwanie się dwójce Krukonów nie należało do szczytu jej marzeń, ale skoro pragnęli posiąść dodatkową wiedzę z eliksirów, to jej zadaniem było zrobić to jak najlepiej. Poprzez pot, łzy i krew, tak samo jak musiała to zrobić ona. Lata ciężkiej nauki i wyrzeczeń dały jej taką pozycję, jakiej od zawsze chciała. Oczywiście bycie nauczycielką jakoś nie przechodziło przez jej nastoletnie myśli, ale studiowanie bez reszty receptur i składników już tak. Przez pewne względy zgodziła się nauczać w Hogwarcie, w którym zawsze czuła się dobrze. Nie mogła tego powiedzieć o domu ojca i macochy. Jedynie wujek Thadeuss wchodził w grę, ale jego co niektóre... poglądy były dla niej zbyt drastyczne. Mimo, że byli rodziną to nadal nie wszystko było takie jawne dla Chantal. I może lepiej, że tak było. Kobieta usiadła na skraju biurka i wysłuchała najpierw panny Whisper.
-Dobrze. -skomentowała krótko jej wypowiedź. Tym razem przyszła kolej na Stewarda.
Nauczycielka aż wstała, patrząc na zapis.
-Faktycznie, nie ma zapisanej cieczy. Bystry wzrok, panie Steward. Z reguły, gdy tej cieszy nie ma to domyślnie chodzi o wodę. Co do proporcji to mądrze, jednakże może pan stwierdzić to tylko wtedy, gdy zna pan proporcje. Przecież żaby może być dwa razy więcej niż piołunu. -mruknęła, poprawiając ucznia. Uczymy się na błędach, czyż nie?
Oparła ręce na biodrach.
-Darujemy sobie kolejność wrzucania składników do kotła. Na materiałach macie różnego rodzaju kolory przy składnikach.
Machnęła różdżką i zza drzwi szafy wychynęło siedem fiolek o różnych kolorach.
Kolejność:
 

-Każdy z Was na podstawie kolorów niech zapisze, jaki składnik może być jego głównym składnikiem nadającym kolor. Mającym moc. Nauczę Was jak rozpoznawać eliksir używając tylko paru testów. Test koloru pozwoli na odrzucenie mnóstwa błędnych możliwości.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Pią Wrz 25, 2015 5:34 pm

Lekcja trwała w najlepsze, a wzrok panny Whisper szybował tylko między obiema tablicami, a nauczycielką, która w ten sposób zapewne dorabiała sobie do miesięcznej pensji.
Jej policzek wsparty o dłoń, a łokieć o blat ławki – uważne spojrzenie i skrzyżowane nogi w kostkach. Słuchała wszystkiego o czym mówili zarówno Aeron jak i Chantal. Wszystko to notowała albo w swojej pamięci albo na kartce pergaminu, który przed sobą miała. Nie myliła się co do zadanego pytania – odpowiedziała dobrze, co w duchu ją cieszyło. Kolejny mały sukces, kolejny krok ku lepszemu.
Pojawiło się jednak nowe zadania, a za brak możliwości kierowania się wrzucaniem składników po kolei podziękowała w duchu Merlinowi. Tego uczą w pierwszych klasach, a ten etap nauki miała już dawno za sobą.
Spojrzała na wykaz kolorów, do których powinna dopasować odpowiednie czynniki po czym przepisała je naprędce na wolnym materiale pomocniczym. Starała się nie zrobić żadnego błędu, dlatego co i rusz zerkała ponad siebie by sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Jeszcze jeden rzut okiem, a potem kiwnięcie łepetyną. Pochyliła się nad kartką i zaczęła kombinować.
Pierwsza tablica zbytnio nie ułatwiała zadania bowiem i kolory się powtarzały, co mogło wprowadzać uczniów w błąd. Dlatego Wanda nie była pewna czy to co zapisała właśnie się zgadza. Patrzyła krytycznie na swój tajemny zapisek nie zwracając uwagi na kleksa, którego zrobiła przez przypadek. Spojrzała z ukosa na Stewarda sprawdzając czy ten chcę się pierwszy pochwalić swoim odkryciem jednak nie zauważyła niczego takiego, co automatycznie dało jej możliwość rozpoczęcia krótkiego wywodu.
- Czerwony kolor pojawia się za sprawą pijawki i nietoperza. Zielony za sprawą bazyliszka, boomslagu, dziurawca zwyczajnego, jaszczurki, mandragory, piołunu, rdestu ptasiego, ślazu oraz żaby. Brązowy to drzewo wiggen, jeżowiec, muchy siatkoskrzydłe, otwornica oraz troll. – Wyrecytowała jednak wszystkie po kolei jakie przypadły w jej kwestii pozostawiając numerki od 4 do 6 swojemu kompanowi w lekcji. Rozsiadła się wygodniej wciąż trzymając w dłoni swoje pióro.
Zobacz profil autora
Chantal Lacroix
avatar
Opiekun Slytherinu
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Devon

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    Sob Paź 10, 2015 8:18 pm

Lekcja trwała nieco dłużej niż zakładała Chantal, więc kiedy spojrzała na zegarek po odpowiedziach uczniów sama się zdziwiła. Wstała z biurka i oznajmiła im, że to koniec zajęć. Na kolejne mieli się zgłosić kiedy dostaną od niej listy z godziną i datą. Nie spodziewała się ich zbyt szybko, ale jednak je planowała. Pożegnała się z Krukonami i odesłała prosto do ich dormitoriów.

***
Procenty za lekcję:
Wanda: 55%
Aeron: 40%
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Stara klasa eliksirów    

 

Stara klasa eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Klasa eliksirów
» Klasa Eliksirów
» Stara, pusta klasa
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-