IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość
Sini Marlow
avatar

PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Czw 09 Sie 2018, 06:50

Gdy pierwsze płomienie rozrzedziły ciemności, mogła podjąć się zadania odnalezienia różdżki. Zgięła się w pół i wsadziła głowę pod stół, próbując zlokalizować swoją zgubę. Nie szukała długo. Wyjęła wypolerowaną różdżkę w chwili, gdy Feliks skończył rozjaśniać salę. W świetle świec mogła przyjrzeć się Krukonowi już dokładniej. Dostrzegła zmianę jego stroju. Wyglądał jakby wrócił właśnie z całonocnej imprezy w dormitorium i nie zdążył zdjąć jeszcze zdjąć odzienia. Poza tym prezentował się całkiem nienagannie jak na swój styl bycia. Zazwyczaj kojarzył się jej z zaniedbaniem swojego stroju - widziała jak chodził z wyciągniętą, pogniecioną koszulą, ze spodniami, które aż prosiły się o wyprasowanie nogawek i mundurku z tygodniową plamą po atramencie na lewym rękawie. Zrobiło się jej miło, gdy dostrzegła poprawę w stroju. To znaczy, że podchodzi do niej poważnie i nie będzie jej lekceważył. Wczoraj obserwowała go podczas kolacji oczywiście w taki sposób, aby się nie zorientował. Sini stresowała się dzisiejszym spotkaniem, stąd jej gorliwe podglądanie Krukona podczas posiłku. Próbowała wyczytać z jego twarzy jakiekolwiek emocje i domyślić się czy chociaż jedna z nich dotyczy dzisiejszych korków tanecznych.
- Feliksie, zapytałam dlaczego nie zapaliłeś świec. Odpowiedziałeś, że tak jest romantyczniej. Chcę ci zatem delikatnie nadmienić, że ta ciemność nie miała w sobie nic z romantyzmu tylko przez chwilę z grozy. - wyjaśniła zaskoczona, że musi to uczynić. Powiązania były banalne i proste, dlaczego ich nie zauważył? Machnęła ręką stwierdziwszy, że powinni jak najszybciej przystąpić do działania jeśli nie chcą narazić się na obecność osób trzecich planujących przyjść wcześniej na kolację.
Narastający dźwięk stukających o posadzkę małych obcasów informował o przemieszczeniu się Sini bliżej chłopaka. Podeszła z wyciągniętą różdżką i skierowała ją na pomniejszony gramofon. Posłała doń sprawne Finite przywracając mu pierwotny kształt. Uśmiechnęła się dokładnie na pół sekundy rada z braku komplikacji. Stres robi śmieszne rzeczy z tworzonymi zaklęciami. Nie tak dalej jak dwa dni temu podczas zajęć Zaklęć zestresowała się nagłą obecnością nauczycielki tuż za ramieniem. Dlatego też zamiast wytworzyć strumień czystej, zimnej wody nieumyślnie wytworzyła... bańki mydlane. Panna Marlow wolała nie powtarzać dzisiaj ekscesów tego typu. Kluczowa jest informacja, że nie będą dzisiaj tak mocno potrzebować magii. Dziewczyna wypakowała z papieru płytę winylową i niemalże z namaszczeniem umieściła w gramofonie. Nie ustawiła igły, ponieważ nie skontrolowała jeszcze stanu butów Feliksa. Odwróciła się doń i od razu spuściła wzrok na sponiewierane przez życie trampki chłopaka. Już prawie otwarła usta, aby zaproponować naprawienie ich zaklęciem lecz w porę powstrzymała się tknięta myślą, że mogłaby go tym obrazić. Sini również nie przelewało się w rodzinnym domu, a więc nie powinna wytykać Feliksowi marnego stanu obuwia. Będzie musiało wystarczyć to, co ma.
- Zawiąż proszę sznurowadła inaczej oboje runiemy na podłogę po dwóch minutach tańca. - wyprostowała kark i odgarnęła ze skroni wąski pukiel włosa. Ukryła różdżkę w torebce, którą położyła na ławce. Przyglądała się Krukonowi z uwagą i nieświadoma zaczęła gryźć paznokieć palca wskazującego. Rozważała jak to wszystko rozpocząć, aby przełamać pierwsze lody i się przestać tak stresować. Nie rozumiała dlaczego stresuje się przy Feliksie. Z tego co wydusiła z Viniego, Feliks był miły, choć dziwny i miał nawiedzonego królika. Nie powinno być większych kłopotów z porozumieniem się. Skoro słowa zawodzą, może łatwiej będzie im złapać kontakt poprzez taniec.
- Do-obrze. Możemy chyba zaczynać. Proponowałabym najpierw na sucho. - pomasowała zaczerwieniony od rumieńca policzek i zrobiła niepewny krok w stronę nastolatka. Wydawał się taki dorosły mimo, że dzielił ich zaledwie rok. Vini przy nim wyglądał na czternastolatka. Feliks miał w sobie coś, co dodawało mu dojrzałości. Czyżby był to ten zamyślony wyraz twarzy i dzikie ścieżki myśli?
Podwinęła rękawy czerwonej koszuli, którą przywdziała na dzisiejsze spotkanie.
- Połóż proszę lewą rękę na mojej tali, a prawą podaj do mojej lewej. - stanęła w taki sposób, aby mu to umożliwić. Wyciągnęła lewą dłoń w bok, w powietrze, lekko ku górze i otworzyła palce, zachęcając go tym samym do podjęcia stosownych kroków. Sini zakazała sobie surowo myślenia o tym, że za chwilę nawiąże kontakt fizyczny z chłopakiem. Serce zatrzepotało z nerwów. Musiała zachować pełen profesjonalizm, a więc zacisnęła usta w wąską linię.
- Istotne podczas tańca jest, aby nie naruszać wzajemnej bliskości. Jeśli nie tańczysz ze swoją dziewczyną, zachowaj kilka cali odległości inaczej zwabisz Filcha pomstującego na pogwałcenie zasad moralnych.  - tłumaczyła nie mając pewności jak wiele Feliks wie na temat etyki tanecznej i manier podczas imprezy. Wolała powiedzieć więc odrobinę za dużo niż za mało. Gdy podszedł, zorientowała się, że jest od niej wyższy. Uniosła podbródek i choć chciała, nie umiała swobodnie się uśmiechnąć. Przyłapała się na tym, że oddycha płycej, gdy podszedł tak blisko. Powściągnęła ochotę ponaglenia go.
Zobacz profil autora
Feliks Konieczny
avatar

PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pią 10 Sie 2018, 20:48

- Nie rozumiem? Ciemność jest jak najbardziej romantyczna. Romantyzm w swych założeniach wielbił rzeczy mroczne, tajemnicze i niepokojące. Idealną scenerią według powieści, grozy, które w epoce romantyzmu cieszyły się wielką popularnością był cmentarz lub samotny, oddalony od cywilizacji zamek na wrzosowisku, a przynajmniej u was w Anglii. W Polsce wracaliśmy wówczas do czasów świetności i istnienia na mapie Europy. – Tłumaczył powoli i spokojnie, powoli domyślając się, że winą za brak porozumienia może obarczać jedynie współcześnie rozwijającą się popkulturę, która śladów romantyzmu kazała dopatrywać się w czerwonych różach, czekoladkach i zapalonych świecach. Takie scenerie ni jak nie miały nic wspólnego z mrokiem opuszczonych, ciemnych pomieszczeń, nawiedzanych przez istoty i postacie, o których się filozofom nie śniło. Ze smutkiem w szarych oczach spojrzał na dziewczynę, której tak wiele rzeczy umykało, przez ograniczenie do tego co działo się w tym momencie i kompletnym zapomnieniu dla czasów minionych.
Słysząc kolejny rozkaz, tym razem ozdobiony o skromne słówko proszę, nie widząc w tym większego sensu, przykucnął by zawiązać rozwiązane sznurowadła. Dałby sobie stopy uciąć, że jeszcze chwilę temu były zawiązane. W procederze rozwiązanych sznurówek musiała brać udział osoba trzecia, jakiś chochlik psotnik, który krążył po szkolnych korytarzach rozwiązując nie spodziewającym się niczego ludziom buty, w tym także naszemu biednemu Felkowi.
Kiedy proces wiązania dobiega końca, powoli podnosi się do lekko zgarbionej pozycji. Dłonie poznaczone zgrubiałą skórą, szorstkie i nie przyjemne w dotyku, ukryte miał w kieszeniach, jakby w nadziei, że nie będzie konieczności ich pokazywania. Nie wstydził się ich, były to ręce muzyka, który oddał duszę i podpisał pakt z samym diabłem, byle zostać największym, byle tworzyć. Jednak w tym momencie, kiedy uświadomił sobie, że prędzej czy później będzie zmuszony dotknąć dłoni Sini, jego przeorane dłonie wydały mu się jeszcze gorsze. Próby nie nadadzą się jednak na zbyt długo.
Słowo na sucho mu się nie podobało. Zgodził się na te lekcje, wymuszone na nim przez Wandę (samozwańczą menadżerkę jego osoby) i Finna tylko dlatego, że zdrowy rozsądek mówił, że do tańca potrzebna jest muzyka, a teraz to niepozorne dziewczę, chciało by robił to na sucho? Starając się nie wykrzywiać twarzy za bardzo, przybliżył się trochę, do póki z jej ust nie padło by ją złapał. Znowu dłonie wydawały mu się doczepione od jakiejś człekokształtnej małpy. Niepewnie jednak decyduje się zrobić to co mówi.
Niezdarnie jednak z dużą delikatnością, jakby zamiast jej dłoni trzymał w swojej najpiękniejsze skrzypce Stardivariego. Bardziej ze strachu, niż z jakiś nieznanych sobie pobudek.
Kiwał głową z uznaniem, kiedy dziewczyna podawała mu rady dotyczące odległości.
- Obawiam się, że nawet z własną, jak to nazwałaś dziewczyną, powinienem je trzymać. Dla pana FIlcha nie robi różnicy, mój stosunek do dziewczyny, jeżeli jego wygórowane zasady moralne są łamane. Panna może być mi siostrą, a i tak czekać mnie będzie besztanie. – Mówił głosem spokojnym. Ostatnimi czasy próbował się nauczyć żartować, wszystkie próby kończyły się jedynie długimi monologami zatracającymi puentę i pod koniec nie bawiącymi już nawet go.
Zobacz profil autora
Sini Marlow
avatar

PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sob 11 Sie 2018, 19:47

Feliks uchodził za osobę cichą choć dziwną. Sini nie miała z nim regularnego kontaktu, to dzisiaj w sumie pierwszy raz byli w swoim towarzystwie świadomie, w celu zamierzonym i długotrwałym. Stąd też zakłopotanie dziewczyny, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie wiedziała jak ma się z nim obchodzić. Wyjaśnienie definicji romantyzmu całkowicie ją zaskoczyło. Otworzyła szerzej swoje brązowe oczy i słuchała Feliksa wyraźnie zdziwiona. Zabrzmiał jak osoba, która trafiła do 1978 roku przez błąd w obliczeniach. Zachowywał się jakby pochodził z innej epoki, a jego istnienie tutaj to pomyłka podczas używania Zmieniacza Czasu.
- Nie przeczę twym racjom, lecz jesteśmy w latach siedemdziesiątych i pojęcie romantyczności uległo zmianie. Według dzisiejszych standardów krycie się w mroku bądź co gorsza na cmentarzu jest objawem szaleństwa, a nie miłości. - delikatnie przypomniała Krukonowi aktualną datę na wypadek, gdyby zapomniał. Skrępowanie nasiliło się, bowiem panienka Marlow nie miała absolutnego pojęcia gdzie powinna umieścić znajomość z Feliksem. Zgodziła się go poduczyć, choć Wanda zaskoczyła ją, gdy o to prosiła. Feliks był muzykiem, z tego co Vinicius jej opowiadał, a żeby tancerzem...? Wysiliła się na uprzejmy uśmiech, aby ukryć zmieszanie. Stała w opisanej wcześniej pozycji i czekała aż chłopak do niej dołączy. Gdy już to zrobił, zmarszczyła brwi i zerknęła jawnie w kierunku jego dłoni, większej od jej własnej. Poczuła chropowatą skórę i w pierwszym momencie była pewna, iż chłopak przywdział przed spotkaniem rękawiczki ze jaszczurzej skóry. Sini nie wiedziała jak wyglądają palce gitarzysty stąd jej chwilowa konsternacja. Pchana chwilą przysunęła ich złączone dłonie bliżej swojej twarzy, aby sprawdzić dłoń Feliksa. Dostrzegłszy zgrubienia na krańcach palców, momentalnie poczerwieniała, wybąkała przed nosem przeprosiny i ułożyła ich ręce w odpowiedniej wysokości. Przez dłuższy czas nie umiała spojrzeć mu w oczy, rażona zażenowaniem swoją śmiałością. Zaczerpnęła tchu i odczekała chwilę aż rumień na policzkach zblednie.
- Masz rację, Filch nie zważa na żadną logikę poza głosem regulaminu. To nic, tańca nie może zakazać. - zatrzymała na nim wzrok na całe dwie sekundy zanim znów nim uciekła gdzieś w bok. Nic nie mogła poradzić na dziwnie bijące serce.
- Zaczynajmy więc. To będą kroki do walca wiedeńskiego. Zaczniemy od ciebie. Twoja prawa noga do przodu...  - pociągnęła go delikatnie w chwili, gdy sama zrobiła krok w tył jedną nogą. - ... lewą dostawiamy. Prawą nogą ciche tupnięcie. - zademonstrowała, co przy jej niskim obcasie również zostało wykonane cicho.
- Teraz odwrotnie. Lewa noga w tył i prawą dostawiamy. Lewą tupnięcie w miejscu. - instruowała go, samej stawiając kroki w odwrotności. Wiedziała, że na początku najważniejsze jest złapać rytm, aby później przestać zastanawiać się nad krokami.  - Prawa...dostawiamy...w miejscu... lewa... dostawiamy... w miejscu...Teraz pod kątem i na boki. - tym razem poprowadziła go z krokami po przekątnej i z powrotem. Nie patrzyła mu w oczy, nie miała jeszcze odwagi. Koncentrowała się na ich stopach i na ewentualnej ochronie własnych przed potencjalnym nadepnięciem. Nie mogła doczekać się, gdy włączy gramofon i będą mogli wczuć się w pełni w muzykę.
Zobacz profil autora
Feliks Konieczny
avatar

PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pią 17 Sie 2018, 18:26

 - Przyjmuje do wiadomości twoje racje, jednak nie rozumiem, po co zmieniać dobrą definicję, która działała, na coś co jawnie nie trzymało się kupy. – Marszczy czoło, próbując zrozumieć, po co ludzie starali się robić takie rzeczy. Wiedział, że jedną z podstaw romantyzmu była nieszczęśliwa miłość, której najwspanialszym zakończeniem, było samobójstwo. Więc jakim cudem, przez lata wyewoluowało to do kwiatków, świec i czerwonych serc. Nie potrafiąc pojąć, szlaku, którymi chodziły ludzkie myśli, jedynie drapie się po nosie, po czym niechętnie podchodzi do młodszej Gryfonki, która zdawała się nie czuć najlepiej.
Twarz jej na przemian blada i czerwona, przypominała atak jakieś strasznej, tropikalnej choroby, przywiezionej z dalekich egzotycznych stron. Czyżby miała dżumę, żółtą febrę, a może boreliozę? Nie pamiętał co prawda objawów wymienionych przypadłości, każda brzmiała jedynie na tyle dramatycznie i śmiertelnie, że Doktor Konieczny, gotów był zauważyć w niewieście je wszystkie. Czy powinien już żegnać się ze światem? Zastanawiał się, kiedy przyglądał się rudowłosej pannicy, niewiele niższej od jego osoby, czy powodem jego przedwczesnej śmierci będzie nauka tańca? Osobiście wolałby już gruźlice, byłoby to bardziej patriotyczne.
Ze zdziwieniem przygląda się, jak dziewczę wącha jego dłonie, czyżby śmierdziały? Piętnaście minut mył je, czyścił i przycinał paznokcie, a jednak naturalny felkowy zapach robił swoje i nawet litr jaśminowego mydła, nie potrafił go skutecznie zamaskować. Mimowolnie speszony i mentalnie przygotowujący się na burę, którą dostanie od Wandy, kiedy tylko ta dowie się, o tym haniebnym poczynaniu, odchyla głowę w bok, chcąc skupić szare spojrzenie na czymkolwiek innym.
Słucha jej instrukcji, taniec w teorii wydawał się prosty, wszystko opierało się na wykonywaniu odpowiednich ruchów w odpowiednim czasie. Podstawą był rytm. Walc wiedeński – taniec wirowy, około 60 taktów na minutę, metrum 3/4. Wszystko to w teorii wydawało się czymś prostym. W swoim życiu grał już wiele walców, nigdy jednak nie przypuszczał, że sam zostanie do tego zmuszony. Powoli, sztywno, jak gdyby kończyny jego zostały wykonane z drewna, wykonuje ruchy. Na początku trochę niemrawo, daje się zauważyć lekkie opóźnienie i próby nadepnięcia na dziewczęcy stópki. Dodatkowo wysuszone usta Krykona, ruszają się w cichym odliczaniu. Jego mina pełna zacięcia i śmiertelnego skupienia, zdaje się mówić, że z muzyką byłoby prościej.
Zobacz profil autora
Sini Marlow
avatar

PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sob 18 Sie 2018, 17:55

Im dłużej przebywała w towarzystwie Feliksa, tym nabierała przekonania, że urwał się z innej epoki. To on powinien uczyć ją walca wiedeńskiego, skoro mentalnie pochodził z tamtych czasów. Być może Sini ma przed sobą chłopaka, który użył Zmieniacza Czasu w zły sposób i utknął w latach siedemdziesiątych, a tak naprawdę pochodzi z czasów, gdzie żyli jeszcze założyciele Hogwartu. To nie było tak nieprawdopodobne jak się zdawało. Nie wiadomo co kryje się pod tymi rozczochranymi włosami Krukona.
- Mamy lata siedemdziesiąte, a więc definicja uległa zmianie. Nic na to nie poradzimy. - sprostowała i skoncentrowała się całkowicie na nauczeniu go podstawowych kroków. To wszystko było proste, wystarczyło pojąć podstawowy takt i tańczyć zgodnie z rytmem swojej towarzyszki. Opuściła głowę, by obserwować postępy Feliksa. Udało się stawiać stopy w taki sposób, aby ich jej nie podeptał. Z każdym krokiem po Wielkiej Sali rozchodził się cichutki dźwięk obcasa. W pewnym momencie poprowadziła ich kroki w taki sposób, by wykonali razem próbny obrót wokół własnej osi, tak zwany wir wraz z zachowaniem odpowiedniego taktu. Na wszelki wypadek wyczuliła się na potencjalną utratę równowagi, jeśli nieumyślnie go zaskoczy i wybije całkowicie z rytmu. Przez cały ten czas spoglądała jedynie na ich stopy, by przewidzieć ewentualne przerywniki w postaci deptania nóg.
Po jakichś siedmiu minutach zarządziła dosłownie moment przerwy. Zrobiła mały krok w tył, zrywając z nim kontakt fizyczny. Jeszcze przez dłuższy czas czuła na skórze dotyk jego chropowatych palców. Nie było to aż tak nieprzyjemne uczucie jak mogłaby podejrzewać.
- Drobna rada. Popatrz na moje stopy proszę. - i sama zatrzymała na nich wzrok. Stanęła bokiem do Feliksa i podczas mówienia, demonstrowała. - Stawiam krok do przodu zaczynając od pięty. Analogicznie podczas kroku do tyłu zaczynam od palców. Podczas obrotu, tak zwanego kroku bocznego, zaczynam od samych podeszew. To detal, który warto zapamiętać. Zechciałbyś powtórzyć po mnie? - zapytała go łagodnym tonem i ponowiła demonstrację sposobu stawiania stóp. Obserwowała jak mu idzie i musiała przyznać, że porusza się tak elastycznie jak tylko potrafi robić to słomiana miotła.
- Dziękuję. Teraz możemy spróbować już w towarzystwie muzyki. - posłała mu ładny uśmiech. Podeszła do gramofonu i włożyła doń płytę. Bardzo delikatnie naniosła na nią igłę i już po paru sekundach po Wielkiej Sali rozniosła się melodia walca wiedeńskiego. Sini podeszła z powrotem do Feliksa i posłała mu wyczekujące spojrzenie. Czekała aż zaprosi ją do tańca i wtedy będą mogli wspólnie rozpocząć utrwalanie kroków podstawowych, stawianych w należyty sposób. W zaciszu swojego umysłu prosiła go, aby choć trochę się rozluźnił.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Wielka Sala   

 

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

 Similar topics

-
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-