IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią 17 Lip 2015, 17:39

Gdzie był Sergie? Czy ktoś go widział? Niestety nie.
Kiedy dokładniej młody Gryfon przepadł bez śladu? Miesiąc temu, ponieważ ostatnim miejscem w jakim go publicznie widziano była lodowa komnata, którą stworzono na potrzeby balu. Po całej akcji z dementorami, Francus raczej nie był zbyt często widywany na korytarzach szkolnych, bądź też na błoniach. Więc gdzie przebywał? Zaszył się w swojej grocie, powszechnie znanej jako męskie dormitorium gryfoniastych. Potrzebował sporo czasu na przemyślenia. Nauka, Arcadias, stwory z Azkabanu i biedna Mer... Co do ostatniego to liczył, że dziewczyna już o nim zapomniała.
gryfon oczywiście bywał na zajęciach, lecz pojawiał się na nich tak niespodziewanie, jak znikał tuż po nich.
Był już listopad, a ludzie plotkowali o jego dziwnym zachowaniu. Nadszedł czas, aby wyjść z cienia. Dlatego pewnego dnia ubrał skórzaną kurtkę, pogłaskał Pana Tadeusza i wtszedł w wolnym czasie na dziedziniec.
Siedział godzinę pod jedną z kolumn. Od czasu do czasu mijali go inni uczniowie. Jedynym co zwróciło jego większą uwagę był czarny kot. Podszedł jakby nigdy nic. Sergie wziął go na kolana i drapał. Po paru minutach zjawiła się włascicielka zwierzęcia, więc puścił go wolno, aby mógł do niej pójść. Francuz przyjrzał się rudowłosej. Kojarzył ją. Ale nie zamienili ze sobą słowa. Ale to nic dziwnego w jego przypadku.
Kącik ust uniósł się, gdy zobaczył scenę przy fontannie. Koty bywają złośliwe.
Zobacz profil autora
Melanie Moore
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią 17 Lip 2015, 19:33

Mel siedziała przez chwilę obserwując zachowanie kota, który jeszcze się kręcił po dziedzińcu. Szukał czegoś, może chciał zapolować na wróbelka? Byle by go jej potem nie przyniósł pod nogi jak miał w zwyczaju. Chwyciła się za szyję i lekko nią pokręciła bo jej zesztywniała, aż usłyszała charakterystyczny dźwięk strzelających kosteczek. Dla innych niezbyt przyjemne, fakt.. takie coś potrafi odstraszyć. Dla Mel nie było to coś niesamowitego. Czuje na pewno ulgę. Wstała w końcu, z myślą by jednak wrócić do salonu wspólnego. Skrzyżowała ręce i lekko tarła dłońmi po ramionach. Jeszcze się przeziębi i co? Na pewno by się jej oberwało gdyby się okazało, że nie będzie wstanie zagrać w przyszłym meczu. Chociaż może miałaby czas na wyzdrowienie, zresztą poradziliby sobie i bez niej. Tylko gorzej by było z ewentualną wygraną...nie ma to jak wierzyć we własną drużynę. Wracając już do zamku, kątem oka zobaczyła jak to jej kocica zaczęła się przymilać do jakiegoś blondyna. Nowego sobie znalazła czy co? Rozumiała, że ciągnęło ją do płci przeciwnej, ale ludzkiej? Może to przez perfumy jakich używają chłopcy? No, Mel nie zaprzeczy są zaprawdę przyjemne. Dobra, bo jeszcze za bardzo rozmarzy czy coś. Gdy podeszła bliżej rozpoznała znajomą jej twarz.
-Wybacz za nią. Potrafi łasić się do każdego oprócz mnie. Chyba mnie nienawidzi- już nawet nie próbowała jej zabierać czy odganiać. Niech sobie robi co chce, zaraz znowu będzie chciała pokazać jak bardzo ma gdzieś swoją właścicielkę i pójdzie. Już ją doskonale znała - Chyba się znamy. Wróżbiarstwo? - tak powoli sobie kojarzyła skąd może go znać. Wiedziała, że wspólne zajęcia to na pewno. Tak to nie ma jakiegoś specjalnie bliskiego kontaktu z Gryfonami, z kilkoma wyjątkami co prawda.
-Sergie? Heh.. wybacz, że tak zgaduję - zaśmiała się i przymrużyła jedno oko. Zaczęła tak rozmyślać, bo jakiś czas w ogóle go nie spotykała na korytarzach czy chociażby na zajęciach. Do tego fakt, że jest w Hogwarcie od tego roku. Pewnie trudną musi być rzeczą taka nagła zmiana otoczenia i jeszcze nauka angielskiego.
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią 17 Lip 2015, 21:18

Błękitne oczy chłopaka po chwili ponownie spoczeły na czarnej kotce, która najwidoczniej sobie go upodobała. Może czuła sierść Pana Tadeusza na jego jeansach? W sumie ciekawe jak zakończyłoby się spotkanie tych dwóch czteronogów. Można przypuszczać i zastanawiać się jakie młode by z tego wyszły i gdzie je potem podziać w zamku.
Podrapał ją za uchem ukazując swoje kły w uśmiechu. Usłyszał głos dziewczyny, lecz jeszcze nie podniósł wzroku.
-Magiczne w kotach jest to, że wybierają swoje drogi i bywają tajemnicze. Są także kapryśne i złośliwe jak ludzie. Lecz ten osobnik nie wygląda na takiego co może nienawidzić swojej właścicielki.
Odparł spokojnym głosem czując się jakby mówił o sobie.
Spojrzał na rudowłosą i kiwnął głową.
-Wróżbiartwo? Możliwe. I tak, Sergie. A Ty Melanie.
Uśmiechnął się w jej stronę i jakby nigdy nic zwów wziął kota na kolana. Zwierze raczej nie miało nic przeciwko, a nawet zaczęło bawić się jego zamkiem od suwaka kurtki.
-Wybaczyć? Dobrze, w zamian zignorujesz mój akcent.
Dodał w żarcie zaczepiając kotke.
Zobacz profil autora
Melanie Moore
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią 17 Lip 2015, 23:27

-Dlatego wybrałam własnie kota, z myślą, że będę miała trochę swobody i większość czasu będzie zajmował się sam sobą - może niezbyt dobrze to zabrzmiało. Zupełnie tak jakby ja przymuszono do posiadania zwierzęcia. Wręcz przeciwnie, już tylko marzyła o momencie kiedy będzie mogła sama zdecydować jakiego pupila sobie wybrać. Co jak co, ale Tyr ma od kiedy jest kociakiem. Już całe 7 lat. Ukochała ją sobie kiedy tylko ja ujrzała, a że wyrosła na taką wredną kocicę to już inna sprawa. Chociaż mówi się jaki pies taki człowiek..znaczy. Czy z kotami jest podobnie? nie, no.. Mel nie ignoruje tak swoich najbliższych. Może to chodzi o coś głębszego, a nie taka pierwsza lepsza płytsza myśl? Gdyby tak tylko mogła zrozumieć te jej częste miauczenia bez powodów, w najmniej spodziewanym momencie.
-No nie wiem. Na pewno trzyma się na dystans, ale za to upodobała sobie płeć męską. Nie mam pojęcia co z nią jest nie tak, znaczy.. nie żebym coś sugerowała - chyba właśnie tak skomponowała te słowa, że mogłyby zabrzmieć chyba ciut obraźliwie. Nie miała nic złego na myśli, po prostu suchy fakt, który Mel zauważyła już jakiś czas temu. Nawet w V klasie, wtedy zaczęły się z nią problemy.
-Tak, zgadza się - uśmiechnęła się i jednocześnie z tym usłyszała mruczenie kotki, pod dłońmi Gryfona.
-Nie martw się. Nie przeszkadza mi to - jakoś nawet nie zwróciła uwagi na obcy akcent chłopaka. Tego się już raczej nie wyzbędzie, tak to jest kiedy ktoś pochodzi z innego kraju. Gdyby tak Melanie miała zacząć mówić po francusku. Chyba niezbyt fajne połączenie. Prędzej wyobrażałaby siebie z hiszpańskim, zresztą po co kombinować - Ostatnio chyba nie pojawiałeś się na zajęciach hm? Albo.. nie ważne, nie chciałabym się wtrącać - trochę niegrzecznie albo i ciekawość. Tak, zdecydowanie ciekawość jeszcze ją na złą drogę zaprowadzi lub dowiedziałaby się nie fajnych rzeczy na przykład o sobie.
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią 17 Lip 2015, 23:57

Uniósł brwi słuchając cały czas jej wypowiedzi na temat kotki.
-Cóż, z moim kotem było odwrotnie. Wybrał mnie i odnalazł. Żyje własnym życiem, jak większość tych stworzeń.
Nie odebrał jej słów negatywnie. Rozumiał, że każdy potrzebował w tej szkole czasu dla siebie. Dlatego nie można mieć psa, który tylko, by skakał przy nogach.
-Tranquillement. Jest całkowicie normalna. Kotki lubią Panów, a kocury Panie. Zwykła natura.
Zaśmiał się cicho, a kot miałknął.
Bywają ludzie co nie mają nic przeciwko czemuś takiemu jak akcent, ale też są tacy co nienawidzą obcokrajowców. A on już o tym przekonał się na początku roku szkolnego.
Gdy zadała pytanie... a raczej stwierdziła coś w formie pytającej... Sergie zastanowił się nad odpowiedzią. Odstawił kotke na bok, aby pobiegała, czy co. Sam podrapał się po głowie.
-Coś mi wyskoczyło. Zauważyłaś to? Myślałem, że utożsamiam się z cieniem. Czuć się obserwowanym?
Zażartował, aby uniknąć wgł3biania się w powód jego wagarów. Nie chciał myślami wracać do problemów.
Zobacz profil autora
Melanie Moore
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie 19 Lip 2015, 13:11

-Czasem się zastanawiałam jak to by było być kotem. Dziewięć żyć brzmi dość zachęcająco - zaśmiała się cicho. Do tego jeszcze spadanie na cztery łapy, mieć wywalone na wszystko. Fajne to kocie życie. W takim razie Mel byłaby rudą kocicą uwielbiającą się łasić do wszystkiego. Gdyby jeszcze to powiedzenie o tych życiach kotów było prawdziwe, chyba wzięło się to od ich szczęścia oraz zgrabności i potrafią wyjść cało z mniejszych wypadków.
Zmarszczyła brwi gdy usłyszała obce dla niej słowo w języku francuskim.
-A to tak. Faktycznie, ale lepiej chyba sobie dobierać kogoś z tego samego gatunku. Aż pomyślałam sobie o modliszkach, biedni panowie. Tak właściwie to co znaczy... to co powiedziałeś? - no i jedna z dziwnych myśli Melanie wyszła na wierzch, często w zdania wplata takie odskocznie. Co prawda związane z tematem, ale bywają zaskakujące, że w ogóle coś takiego jej do głowy przychodzi. Do tego jeszcze odrobinka ciekawości, musiała wiedzieć co to znaczy.
-Tak zauważyłam. Nie wiem jak, no ale rozumiesz. Do szkoły trafia uczeń z Francji od razu wpada wszystkim w pamięć, zwłaszcza dziewczynom i nagle go nie ma. Nie... nie możesz spać spokojnie, nie jestem żadnym szpiegiem - zaśmiała się. Podeszła do niego z myślą by pogłaskać kota po łebku. Wyciągnęła rękę do Tyr i udało się! Tylko, że na krótko. Zaraz zeskoczyła z kolan chłopaka i czmychnęła - Wiedziałam, że tak będzie - bąknęła lekko zawiedziona i wyprostowała się - Czasem jednak mam wrażenie jakby swoim zachowaniem coś próbowała mi przekazać. Głupie nie? - skrzyżowała ponownie ręce i zaczęła kręcić stopą.
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie 19 Lip 2015, 14:04

-A może lepiej mieć jedno, a bogate w doświadczeniach?
Spytał unosząc znów brwi. Sam nie wiedział czemu tak uważał, w końcu żywot jaki prowadził do niedawna był bardzo niemoralny. Ale też bywały dobre chwile. I korzystał z tego jak tylko mógł. Mimo wszystko, to że je teraz zmienił nie oznacza, że ma być nudne, prawda?
-To tylko dowodzi o tym, że kobiety bywają straszne.- Zaśmiał się i kontynuował. -"Spokojnie". Wybacz, momentami zapominam jak coś brzmi w waszym języku, to szybko je zastępuje. Albo po prostu mimowolnie je wymawiam z przyzwyczajenia do francuskiego. Ale i tak jest już dobrze.
Odparł i przyciągnął kolana do siebie, aby je objąć rękoma i zachować się w takiej cieplejszej pozycji.
Parsknąl cichym i krótkim śmiechem słysząc jej słowa o nim. W sumie niczego innego się nie spodziewał. Budził w końcu jakieś zainteresowanie swoją tajemniczą osobą. Choć tego nie chciał. Ale było to lepsze, niż brak ukrywania z jego strony jakichkolwiek tajemnic.
-Zwłaszcza dziewczynom? Sam nie wiem. Grono osób nietolerujących mego akcentu jest także liczne.
Uśmiechnął się. Co prawda na początku było gorzej. Ale teraz, gdy nowy Gryfon zaczął mieć znajomych w każdym hogwardzkim domu, mało kto go zaczepiał.
-Wcale nie. Musisz ją bardziej docenić pod tym względem. I nie martw się o... łaszenie? Tak to się mówi? No cóż, po prostu te zwierzęta mnie lubią. Może zasługa smakołyków w kieszeniach...
Spojrzał na nią z zuchwałym uśmiechem.
Zobacz profil autora
Melanie Moore
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie 19 Lip 2015, 20:17

-O to też dobre. Chociaż ja na razie nie mam za bardzo się czym chwalić to liczę na to, że moja przyszłość jeszcze zaowocuje - odparła szybko na myśl Gryfona. Jedno życie, ale gwarantujące wiele doświadczenia i przygód. Wcześniejsze lata nauki w Hogwarcie Mel były takie sobie, przeciętne.. nie ma co za wiele wspominać. Jej życie zaczęło się rozkręcać dopiero w klasie piątej. Wtedy właśnie zaczęła się bardziej otwierać na ludzi i na dobre jej to wyszło.
-Oj.. ale chyba nie zawsze co? - straszne, straszne. Może odrobinę? Kogo ja oszukuję, kobiety są straszne, sama nią jest i nie raz się zastanawiała nad swoim zachowaniem. Istna huśtawka. Raz lepiej, potem gorzej innym razem zniszczyć cały świat dookoła tylko po to by za chwilę stwierdzić, że po co skoro można kogoś przytulić i po wszystkim. Złość szybko schodzi z człowieka
-Rozumiem, ale i tak podziwiam. Szybko się uczysz, a to już na plus - odparła z uśmiechem. W trzy miesiące do tego stopnia opanować angielski, to jest wyczyn. Co prawda wymuszona była ta nauka, bo jak inaczej by sobie dał tutaj radę? Na pewno wszyscy nie zaczęliby się uczyć francuskiego ze względu na niego. Nie zdziwiłaby się gdyby powiedział, że ktoś mu w tym pomagał, ale nie chciała być zbyt wścibska.
-Proszę. Na początku roku co chwilę słyszałam jakieś komentarze. Ślizgoni? Oni z reguły nie przepadają za nikim kto nie jest z ich domu. To pierwsza zasada, a reszta... to już osobiste preferencje - jak najbardziej strzelała w tym momencie wspominając o Ślizgonach. Jak ktoś mówi o nie lubieniu czegoś, kogoś to na myśl od razu przychodzą oni. Biedny ten ich los, widzą czubek własnego nosa, ale jak każdy dom mają w sobie coś czego nawet Mel im zazdrości.
-Hehe, tak dobrze powiedziałeś.. hm. Czyli mam zacząć nosić jakieś jedzonko po kieszeniach? - oparła się plecami o ścianę i spojrzała na góry, które widziała teraz idealnie. Myśl, że to już jest jej ostatni rok tutaj, dopiero kiedy faktycznie powoli coś zaczyna się dziać w jej życiu. Jakby nie mogła tak od samego początku.
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie 19 Lip 2015, 22:00

-Momentami... też liczę, że przyszłość zaowocuje. I to pozytywnie.
Dodał bardzo cicho do jej stwierdzenia. W końcu przeszłości nie zmieni. Nie może po prostu. W rodzinnych stronach na zawsze pozostanie w pamięci ludzi jako ten zły. Jedyne co pozostaje to kształtowanie siebie, aby nowe życie miało więcej sensu, niż stare. Najgorsze tylko, że sam musiał sobie radzić. Zero pomocy. Zero zwierzania się. Nawet bliskim. A także zero rodzicielstwa, które może byłoby tu najlepsze. Ale nie zasłużył sobie na coś takiego. Musiał odpokutować.
-Poznałem kiedyś wiele kobiet, które potrafiły zniszczyć mężczyzne. W Francji to nawet modne.
Odpowiedział z lekkim żartem.
Odsunął się lekko w bok, aby dać jej sygnał, by usiadła przy nim. W końcu cały czas sterczała, a to trochę nieładne z jego strony, że nic sobie z tego nie robił.
-Miałem wielu nauczycieli. Uczniowie są bardzo mili. Pomagają. I co prawda głównie Panie.
Uśmiechnął się pokazując ząbki i poprawiając włosy, które przez jesienny wiatr układały się bardzo dziwacznie.
-Nie. Znaczy... nie tylko... bywali gryfoni, krukoni... a sam nawet mam dobre znajomości w Slytherinie. Nie lubie stereotypowych założeń, że każdy z jakiegoś domu jest dupkiem, a z innego gapą. Kto jest ten jest. Hogwardzki podział domów jest według mnie śmieszny.
Powiedział to co myślał. W końcu nawet kiedyś pewien ślizgon uratował go przed agresorami.
-Tak. Jedzenie zawsze jest rozwiązaniem problemu. Oraz przyjemnością. Idzie w parze z kotami.
Zaśmiał się. Teraz ogólnie zauważył, że kolor włosów dziewczyny pasował do obecnej pory roku. A co do fryzur... można zauważyć, że sam Sergie skrócił długość swoich. Oraz się ogolił. Wyglądał młodziej, i to bardzo.
Zobacz profil autora
Melanie Moore
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon 20 Lip 2015, 15:13

Kształtowanie siebie? Mel robi to cały czas, kiedyś pełna energii i obecna wszędzie, potem nagłe załamanie spowodowane utratą rodziców. Z czasem zaczęła się zbierać, ale już nie była tą samą dziewczyną. proces ten trwa do dziś, nawet ma takie wrażenie, że z dnia na dzień jest coraz lepszą osobą. Tylko jak może wyglądać w oczach innych osób? Wie jedno.. bałaby się usłyszeć taką ocenę.
-Modne jest rozwalanie życia? Ciekawe.. bardzo ciekawe. Tylko po co? Zajęcie dla osób bez serc - żart czy nie żart. Jak bawienie się cudzym kosztem może być modne? Chyba, że populacja francuska faktycznie jest taka jaką ją opisują. Romansowanie i romansowanie oraz tworzenie nowych trendów, może nawet są z nich takie bufony.
Skorzystała z faktu, że chłopak się przesunął. Nie zabierała wiele miejsca i też nie wiele jej było potrzeba - Dziękuję - mruknęła cicho. W sumie to pewnie dziwnie zabrzmi, ale jakoś tak cieplej jej się zrobiło. No.. już tak na nią nie wieje i jest lepiej.
-No widzisz. Dobrze mówiłam, że jednak więcej dziewczyn pewnie się kręci wokół Ciebie - mówiła to w sposób normalny. Nie chciała zabrzmieć tak jakby ona miała być kolejna taką. To nie dla niej. Mówiła to co myśli i to wszystko.
-Gdyby nie te przedziały w pierwszej klasie, wszyscy by trafiali losowo do domów lub w ogóle ich nie było może inaczej by to wszystko wyglądało. Taka jest tutaj tradycja, ma to swoje plusy i minusy. Jednym z minusów jest ten podział, szczególnie zauważalny wśród Ślizgonów. Takie charaktery - wszystko jest dobierane poprzez charakter danej osoby i czystość krwi. Na pewno ktoś krwi mugolskiej nie trafiłby do Slytherinu, przez to oni czują się wyżsi. Bardziej niż o innych domach, powinna raczej zastanawiać się nad swoim. Jest Puchonką, nikt nigdy nie miał wątpliwości czy faktycznie pasuje czy nie. W dniu przydzielenia posiadała cechy Puchona idealnego, z czasem oczywiście co nie co się pozmieniało. Teraz widziałaby siebie na przykład w Gryffindorze?
-Przez żołądek do serca? Coś w tym jest, wiem po sobie - zaśmiała się. Lubiła jedzenie nic w tym złego przecież, czysta przyjemność. Do tego myśl o tym jak niektóre jej znajomości zaczynały się od wspólnego posiłku lub zwykłego ciastka albo wyjątkowych pierniczków pewnej Krukonki! One podbiły serca nie jednej osobie w Higwarcie. Dobrze, że Wanda robi to z czystą przyjemnością, a nie by czerpać z tego korzyści, zresztą dałoby się do poznać bardzo szybko.[/b]
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon 20 Lip 2015, 17:35

Zaśmiał się chowając głowę w kolanach. Gdyby tylko ta wiedziała, że w jego przypadku mogła trafić prosto w sedno.
-Tak, moja droga. Dla osób pozbawionych serc i uczuć. Zepsutych do szpiku kości i dumnych z widoku bólu drugiej osoby. Cóż, w mojej poprzedniej szkole takie osoby stanowiły elite.
A on był jednym z nich. Niestety. Ale się zmienił! Odnalazł zagubione człowieczeństwo. Uczymy się na błędach. Ale co do romansów to trzeba przyznać, że były ikoną tego pięknego kraju.
Zapewne gdyby ktoś ich teraz zobaczył mógłby pomyśleć za dużo, ale dziedziniec i tak opustoszał. Czemu? Może podali coś dobrego w Wielkiej Sali.
-Może masz racje. Momentami to kłopotliwe. Chyba nie wiedzą, że byłbym kiepskim materiałem na chłopaka. No i bywam mało otwarty, co raczej jest dużą przeszkodą w tej kwesti.
Zerknął na nią z delikatnym uśmiechem i skupił się na fontannie.
-Złośliwce. Ale wszędzie są czarne owce. Przynajmniej krawaty są kolorowe. A czerwień to ładna barwa.
Dodał, znów przemieniając wypowiedź w zwykły żart. Wyjął z kieszeni mały smakołyk, który upodobał sobie Pan Tadeusz i rzucił go kotce Mel. Ta zjadła bez mrugnięcia okiem.
-Karmiąc Cię można zdobyć Twoje serce? Więc zapewne znajdziesz bardzo sprytnego kucharza!
Powiedział wesoło i oparł głowę o powierzchnie płaską. Jak on nielubił jesieni. Później przyjdzie ta mroźna zima, brr.
Zobacz profil autora
Melanie Moore
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon 20 Lip 2015, 18:28

-Coś nie tak? - trochę ją zaniepokoiła reakcja Sergie'a kiedy ten ze śmiechem schował głowę w kolana? To co powiedziała chyba nie było, aż tak zabawne.. no na pewno nie. Ukryty przekaz, którego na sama nie rozumiała, a jednocześnie Francuz widział w tym coś innego?
-Oh.. rozumiem. No to powiem Ci, że Ty taki nie jesteś. Znaczy nie wydajesz się być taki, mówię to jako osoba postronna w końcu nie za bardzo się znamy - chciała być miła i tyle. Jakby zareagowała gdyby powiedział, że on do tej "elity" należał? Od razu rzuciła by stwierdzeniem, że coś musiało spowodować taką zmianę bo teraz na pewno nie wygląda i nie zachowuje się jak ktoś bez uczuć. Przez ten krótki czas szybko stwierdziła, że raczej trzyma się na uboczu i ma zapewne sporo do ukrycia. Zawsze myślała, ze kiedy pojawia się kto nowy to od razu zaczyna się szał i wszyscy go oblegają, a ta osoba szybko się wkręca w towarzystwo.
Nawet nie przeszkadzało jej, że zrobiło się pusto. Wszystko jedno, a żeby odwiedzić Wielką Salę ma jeszcze czas, zdąży się najeść.
-To samo mogłabym powiedzieć o sobie, chociaż coś już było... zresztą. Nie ważne - po co ciągnąć to dalej, no po co? Zaczęłaby stąpać po kruchym lodzie, w ogóle rozmawianie o jakichkolwiek związkach i tym podobnych rzeczach z chłopakiem, które nie zna dobrze. Chyba pierwszy raz rozmawiają ze sobą dłużej niż zwykłe przywitanie.
-Oj. Żółty też nie jest taki zły. Chociaż czerwony też by mi pasował do włosów - teraz jej się wzięło na żarciki. Uśmiechnęła się jak o tym wspomniała. Dowód na to, że może być tu i tu.
-Na pewno to pomaga w tym. Jak na razie dzięki temu zaprzyjaźniłam się z kilkoma osobami. Niesamowite jak jedzenie może łączyć ludzi, na przykład miłość do słodyczy. Proszę nie rób tego, zacznie mi potem w nocy miauczeć o więcej - rzuciła szybko kiedy zobaczyła, ze kota szybko wszamała malutką zakąskę. Mało tego teraz jeszcze Sergie będzie jej kolejnym ulubieńcem, sam się o to prosił
-Kucharza? No nie wiem, bardziej od szukania kogokolwiek wolałabym trochę przygody - westchnęła i skrzyżowała ręce. Jesień, zima... chyba się ciut wyróżni jak powie, że ona uwielbia obie pory roku. Jest zwolenniczką deszczu, grubych swetrów, zimy, śniegu, kominków i piciu gorącej herbaty w towarzystwie przyjaciół, nie oszukujmy się. Zamiast herbaty jest coś mocniejszego.
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Wto 21 Lip 2015, 13:40

Na jej pytanie utkwił w niej spojrzenie. Lekko otworzył usta, choć w sumie nie potrafiąc nic wypowiedzieć przez pierwsze sekundy. Dopiero po chwili myśli zrobiły się jaśniejsze.
-Wszystko w porządku. Czemu pytasz?
Uśmiechnął się jakby nigdy nic. Po prostu nie zauważył, że jego reakcja była nieodpowiednia co do sytuacji. A ukryty przekaz niech takim pozostanie.
-Mogłabyś się zdziwić, że anioł skrywa rogi, a to co widzimy jest tylko ładną fikcją... ale dziękuje.
Westchnął lekko i podrapał się po głowie. To było miłe z jej strony, że tak go postrzegała. Ale Francuz wiedział, że jakby wiedziała tyle co on, to zgorszyłaby się.
-Ciężka sprawa? Ja sam raz kochałem. Ale było to tragiczne w skutkach. I to ja zawiniłem.
Spuścił na chwilę wzrok, lecz po chwili pojawił się na jego twarzy pocieszny uśmiech w jej kierunku. Mieli całe życie przed sobą i jeszcze wiele się wydarzy.
-Racja. Rudowłose kobiety zawsze najbardziej przyciągają spojrzenia. Czarne koty są dopełnieniem barwowym.
Zaśmiał się i kontynuował.
-W Hogwarcie pewnie nie trudno o przygodny. Mimo, że z tego co zaobserwowałem to każdy tutaj odnajduje miłość. Jak romantycznie, prawda? Pisarze mieliby z czego czerpać wene twórczą.
Stwierdził na spokojnie i pogłaskał kota, który się strasznie łasił. Pan Tadeusz, gdy tylko poczuje na nim zapach innego czworonoga, rozszerpie mu twarz!
Zobacz profil autora
Melanie Moore
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro 22 Lip 2015, 16:08

-Nie wiem. Tak jakoś dziwnie zareagowałeś. Zapomnij - trochę zakłopotała w tej chwili nie wiedziała co z siebie wykrztusić, a to co ostatecznie powiedziała to najlepsza opcja. Taka, która nie brnie dalej i wszystko było nie ważne.
-Czyli coś ukrywasz? Jakaś kryminalna przeszłość? - sam się wpakował w tej chwili. Mel natychmiast zaczęła swoja burze mózgów i rozmyślania nad tym co się kryło z jego słowami. Co na pewno było na rzeczy. Być może nawet i powód dla, którego pojawił się nagle w Hogwarcie na ostatni rok nauki. Bardzo zastanawiające. Uda jej się coś z niego wydusić? Gdyby tak zaczęła zadawać miliony głupich pytań to kto wie. Jednak bycie nachalnym nie jest miłe.
-Może nie tyle co ciężka, ale pierwsza taka sprawa w ogóle. Rozumiem i co z tą dziewczyną? - pierwsze miłości, zauroczenia i tak dalej. Ruda w życiu by nawet nie pomyślała, że to tak na nią wpłynie w tamtym czasie. Chociaż szczerze wiedziała, ze to przecież nic poważnego, a jednak. Od tego momentu w sumie to chyba ani razu się nikim nawet nie zauroczyła. Zbyt wymagająca czy jak?
-Taka typowa czarownica z bajek mugolskich? - taki przynajmniej wśród zwykłych ludzi taki panował stereotyp lub też złej czarownicy z wielkim nosem, na którym jeszcze brodawka mieszkała. Eeeh...
-Nie. Cały czas coś się tutaj dzieje i nie ma mowy o rutynie. Chociaż czasami serio bywają takie okresy, że jest nudno. Taa, kogo nie zapytać możesz usłyszeć, że osoba jest w związku czy cokolwiek temu bliskiego - odparła. Dalej będą brnąć w ten temat, w sumie ciekawe w jaką stronę to za chwilę pójdzie.
Zobacz profil autora
Sergie Lémieux
avatar

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro 22 Lip 2015, 18:14

Gdyby pił jakiś napój w tym momencie z pewnością zacząłby się ksztusić. Co z niego za debil! Powoli tracił panowanie nad własnymi słowami. Ile jeszcze mu zajmie, aż wygada się komuś całkowicie?
-Pardon? Nie, nic nie ukrywam złego. Po prostu nie jestem idealny, jak każdy w sumie.
Starał się jakoś wybronić z własnej pomyłki. Ciekawość Puchonki mogła stać się właśnie uciążliwa.
A gdy zainteresowała się losem byłej kochanki Sergia, pierwsze co przyszło mu do głowy to słowo: "martwa". Lecz zdecydował się tego nie wymawiać na głos.
-W sumie nie wiem. Pewnie żyje sobie gdzieś we Francji.
Skłamał, lecz bardzo dobrze. W końcu od trzech miesięcy trenował tę sztukę. A Mel go nie znała. Nawet nie mogła zaprzeczyć jego słowom. W tej szkole nikt nie mógł.
-Mugolskich bajek? Wybacz, lecz nie znam ani jednej. Całe życie byłem wśród czarodzieji. Jeśli czymś uraziłem, to nie był mój cel.
Uśmiechnął się przepraszająco i w końcu wstał. Aż cały zdrętwiał od tej bezczynności.
-To dobrze, że ludzie odnajdują tu miłość i wsparcie.
Zażartował i zerknął na nią.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

 

Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Dziedziniec
» Dziedziniec
» Dziedziniec
» Dziedziniec
» Dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-