IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marcus Glom
avatar

PisanieTemat: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   Pią 06 Lip 2018, 00:23

Opis wspomnienia
Dwie odrębne osobistości postanowiły nawiązać kontakty, jest to niczym walka dobra ze złem, niczym Barcelona i Real, niczym skarpety i rajstopy! (tak, nie wiem co tu napisać, winny)
Osoby:
Marcus Glom, Barty Crouch Jr.
Czas:
wrzesień 1977
Miejsce:
Dormitorium Szóstorocznych, Slytherin


Od początku tygodnia Glom czuł się trochę dziwnie. Niedawne spotkanie z Nemesis dało mu wiele do myślenia. Ta napadająca go z każdą kolejną chwilą świadomość że bardzo możliwe iż wiele osób zbyt pochopnie osądził. Myśl że być może ludzie których uznał za złych i z opiniowanych być może tak naprawdę byli po prostu znacznie mądrzejsi i dojrzalsi, być może po prostu byli już gotowi. Tacy, jaki sam się stał kiedy zrozumiał na czym naprawdę polega ta ulotna zabawa zwana życiem, jaki naprawdę jest świat. Miał świadomość że być może zaprzepaścił wiele relacji, które w najbliższym czasie mogą sprawić że uda mu się wyzbyć uczucia znudzenia wszystkim w okół. Kilka już udało mu się zweryfikować. Parę osób zdetronizował z pozycji swoich znajomych, kilku innych zdecydowanie bardziej uznał, jeszcze inni byli dla niego tak samo nijacy jak kiedyś, jednakże nie osądził jeszcze wszystkich. To w pewien pokrętny sposób sprawiało że odnajdywał sens w ponownej obserwacji każdej jednostki z którą do tej pory miał styczność. Świadomość że każdy ma wciąż nieodkryte karty, które wcześniej ignorował traktując je jako część mało istotnej talii. Życie znów można było podciągnąć do rangi zabawy.
Odpalił papierosa, dumając nad swoimi znajomościami. Nigdy nie miał najlepszych kontaktów ze swoimi rówieśnikami. Osoby które dzieliły z nim dormitorium były mu obce, nawet jeśli znali się od tak dawna - teraz nawet bardziej niż kiedykolwiek, bowiem miał wyrobioną o nich opinię przez pryzmat jego starego charakteru. Miał świadomość że ten akurat zmienił się wystarczająco, by ci którymi do tej pory gardził, stali się nagle znów interesujący. Zaciągnął się kilkukrotnie, wciąż nie mogąc dojść do tego jak to możliwe, że przez tyle czasu był tak ślepy. Zupełnie jakby jego ciałem we wcześniejszych latach życia władała zupełnie inna osoba, zupełnie inna dusza. Może to jakiś rodzaj rozdwojenia jaźni? Zapewne tak było. Coraz bardziej był pewien że prawdopodobnie w jego ciele żyją dwie niezależne od siebie istoty, z których jedna jest żałosna a druga właśnie dorwała się do sterów. I raczej nie zamierzała puścić. Jakże interesujące może stać się życie, gdy przestanie być pozbawioną sensu wegetacją.
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr.
avatar

PisanieTemat: Re: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   Sob 07 Lip 2018, 01:05

Mało co interesowało młodego Croucha jak wiedza. Zafascynowany nowościami, które miały rozpocząć się wraz z nadejściem nowego roku nie zwracał uwagi praktycznie na nikogo - piękne czasy początków, kiedy nie widzi się zabójczych nóg rówieśniczek. Naturalnie, jego ślepota społeczna nie obejmowała tylko i wyłącznie płci pięknej, ponieważ równie głęboko i daleko zakopał obserwacje i próby przyjaźni z męskim gronem, nawet własnego dormitorium. Niezbyt interesował się nowościami, które Ci wnosili do pokoju, zazwyczaj zajmując się swoimi sprawami, rozumiał chęć trzymania wszystkiego dla siebie. Było dokładnie tak jak być powinno wedle Gryfońskich zabobonów, które słyszał na lewo i prawo, że przecież Ślizgoni wobec siebie tacy nieufni. Powiedz to tym emerytowanym starszakom na rautach.
Podnosząc swój notatnik, który to ponownie nabrał istotnych uwag odnoszących się do zaklęć związanych z żywiołami, nawet nie myślał o tym, kogo spotka w pokoju. Jego strefa bezpieczeństwa, która nie istniała, w tamtym konkretnym miejscu była już zwyczajnym przyzwyczajeniem przyswojonym wraz z pierwszym rokiem. Ciemnowłosy wiedział, co oznaczał brak zaufania, dlatego też nosił niemalże wszystko przy sobie, zmniejszając książki i inne ingerencje tak, aby schować je w kieszenie szat. Momentami zdawało mu się, że kręgosłup przestanie wykonywać polecenia, jednakże był to mało istotny fakt.
Po przemierzeniu drogi z biblioteki, aż po lochy, nie zatrzymywał się w salonie głównym. Nie zaszczycając nikogo swoim mętnym spojrzeniem, przeszedł do pokoju, w którym jasnowłosy rówieśnik dopalał papierosa. Barty nie był zbytnim fanem smrodu fajek, jednakże zachował milczenie, zbywając idiotyczną myśl faktem, iż pozbędzie się smrodu prostym zaklęciem. W pomieszczeniu nie było nikogo poza ich dwójką.
Zwyczajowo spojrzał na Marcusa i jedynie lekko schylił głowę, dając dosyć jasny znak powitania. Nie obchodziło go, co też Glom pomyśli, a wszystko to winą przyzwyczajenia do zwyczajnej obojętności, choć z przyczyn naturalnych wciąż utrzymywał się na baczności.
Spokojnym krokiem skierował się w stronę przydzielonego łóżka i zaczął powoli wypakowywać zmniejszone książki, układając je na łóżku w pokaźny stosik. Momentem kulminacyjnym było powiększenie zarówno własnych zapisków, jak i kilku kompletów ciekawszej literatury, co też wywołało znaczne zapadnięcie się materaca, któremu towarzyszył odgłos skrzypienia.
Zobacz profil autora
Marcus Glom
avatar

PisanieTemat: Re: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   Sob 07 Lip 2018, 01:25

O wilku mowa - ktoś o kim miał już wyrobione zdanie, niezbyt pozytywne zresztą. Pozdrowił Barty'ego również kiwnięciem głowy. Przydałoby się odświeżyć swój osąd na jego temat, jednak nie bardzo wiedział jak niby miał to zacząć. O czym właściwie ma rozmawiać z kimś, kogo do tej pory uważał za odpad społeczny, całkowicie niegodny jego uwagi? I czy faktycznie jest mu to jakkolwiek potrzebne? Przez chwilę zastanowił się nad tym czy rzeczywiście powinien próbować z nim porozmawiać, czy po prostu zignorować jak do tej pory, jednakże gdzieś z tyłu głowy uderzyła go myśl że spora część osób z którymi do wakacji się zadawał, aktualnie jest dla niego nic nie warta. Chcąc nie chcąc miał do wyboru po raz kolejny wyrabiać sobie zdanie, na temat osób które teoretycznie już znał, albo po prostu pozostać w samotności. Jako urodzony lider, Marcus był raczej stworzeniem stadnym przez co ta druga opcja wydawała mu się zdecydowanie mniej interesująca. Postanowił więc zrobić coś, czego do tej pory nie próbował żaden z nich bez wyraźnego powodu.
- Crouch - rzucił w eter. Zagadał. Rozpoczął konwersację, teraz już zostało mu tylko i wyłącznie to kontynuować. Kto by pomyślał że to takie irytujące. Znacznie łatwiej byłoby gdyby każdy miał na twarzy wypisane, jakim dokładnie jest typem osoby. Co prawda niektóre informacje dało się pozyskać poprzez niezbyt skomplikowaną obserwacje, jednakże pozostałe zazwyczaj były ukryte, a to właśnie one mogły definiować czy ktoś jest godny uwagi czy raczej żałośnie nudny. Wrzucił papierosa do popielniczki i od razu sięgnął po następnego. Nim kontynuował postanowił że zapali sobie jeszcze, a co, czemu miałby sobie żałować.
- Napijesz się Ognistej? - spytał, wyciągając z szafki nocnej pękatą butlę wyżej wymienionego trunku i dwie kwadratowe szklanki, unosząc jedną brew w pytającym geście. No bo co niby innego miał powiedzieć? Jeśli delikwent odmówi, to Glom przynajmniej będzie już świadom że trafił na jakiegoś wymuskanego, sztywnego kujona, albo co gorsza, abstynenta z wyboru, a tego by nie mógł tolerować. To był pierwszy, najprostszy test a mógł bardzo ułatwić. Jeśli Barty go przejdzie, to będą musieli rozmawiać. Na szczęście w butli było dość trunku, by Marcus mógł ocenić kolegę z roku, a to właśnie to było w tej chwili najważniejsze. Osąd.
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr.
avatar

PisanieTemat: Re: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   Sob 07 Lip 2018, 02:40

Niespodziewany odgłos dobiegł do uszu Juniora, który nawet nie czekając sekundy, zwrócił swoją dosyć obojętną twarz w stronę Marcusa. Gość się do niego odezwał. Mrowienie w przełyku było podpowiedzią odnośnie do reakcji, choć z całego słowa, które chciał powiedzieć, wyszedł nieokreślony dźwięk, który najbliżej opisywało słowo "hmpf?". Największą obawą ciemnowłosego był fakt posiadania pieczy, a raczej nazwiska ojca, któremu to starał się przypodobać na każdym kroku, dosłownie każdym. Przez swoje ambitne cele zakurzył dział społeczny, stając się pewnego rodzaju odludkiem, który kojarzony jest ze względu na nazwisko, a także momentami i osiągnięcia naukowe, które to zdarzały się rzadziej niż festiwal straszenia odprawiany na pierwszorocznych przez Krwawego Barona.
Mętne spojrzenie niemalże czarnych oczu przywarło do twarzy Gloma, oczekując jakiegoś powodu jego zawołania. Dopiero po chwili dotarło do niego, że ten zaczął wyciągać butelkę z bursztynowym płynem. Wystarczyło jedno spojrzenie na łóżko zawalone książkami, jedna myśl odnosząca się do statystycznych możliwości wejścia osoby niepożądanej, a także jedna sekunda do określenia, czy też Marcus nadawałby się na szpicla ojca. Po wyciągnięciu szybkich wniosków podniósł książkę i otworzył ją, udając, że coś sprawdza, dając przy tym Glomowi jasny znak zniewagi. Przedłużył ciszę i oczekiwanie jeszcze przez kolejne kilka sekund, niemalże napawając się złowrogą ciszą, by w końcu niby to od niechcenia odwrócić w jego stronę głowę i z kpiącym uśmieszkiem spojrzeć na jasnowłosego pijaczka.
- Naprawdę sądzisz, że interesuje mnie picie z jakimś niedorobionym Puchonem? - bezwzględne słowa wrogości wypowiedziane z litościwymi nutami żałości, które używane są w przypadkach naprawdę skrajnej irytacji, poleciały w kierunku Marcusa. Bez zawahania wypowiadając ostatnie słowo, sięgnął ręką po różdżkę i wyrzucając książkę na łóżko, mruknął zwyczajne "Aquamentus", celując w papierosa, który znajdował się w ustach jasnowłosego, oblewając jego górną część ciała zimną wodą. Widząc strumień wody lecący w stronę Gloma Crouch poczuł wagę jadowitych słów, które wylały się z jego ust. Maska, którą wytrenował przez lata, była niewzruszona w momencie walki, którą przyszło mu stoczyć z własnej winy, jednakże irytacja, a także głęboka myśl, którą była wizja Marcusa jako szpicla ojca, co przysłaniało mu rzeczywistość. Zanim zdążył pociągnąć utworzoną farsę mruknął pod nosem "Protego", starając się zachować czujność na reakcję jasnowłosego. - Może teraz nauczysz się nie palić we WSPÓLNYM dormitorium. - warknął niby groźnie. Przez cały ten czas Barty trzymał się przekręconej wizji swojej wyobraźni, ale przecież imaginacją nie były mądre słowa pewnego uczonego 'nigdy nikomu nie ufaj'.
Zobacz profil autora
Marcus Glom
avatar

PisanieTemat: Re: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   Sob 07 Lip 2018, 03:19

"Niedorobionym Puchonem". Glom nie wiedział co bardziej go w tym momencie irytuje - tak prymitywny sposób ubliżenia mu czy fakt, że próbował się porozumieć z tym kimś, że podjął próbę nawiązania jakichkolwiek relacji. Cóż za żałosna, pozbawiona godności kreatura. Na zwykłą uprzejmość odpowiadać w ten sposób? Niedopuszczalne.
- A więc tak wygląda brakujące ogniwo między małpą a amebą. Rozumiem - mruknął tylko, odstawiając do szafki whisky i szklanki. Oczywiście nie zamierzał tego tak zostawić, jednakże nie mógłby sobie również pozwolić na to, by ktoś w ten sposób go sprowokował. Prychnął pod nosem zaciągając się, kiedy jego rówieśnik postanowił po raz kolejny dać mu do zrozumienia, że najwyraźniej szuka zwady. Zgasił mu papierosa. Przez krótką chwilę był wręcz zaskoczony - nigdy wcześniej nie spotkał nikogo, kto aż tak by się prosił. No może raz czy dwa. Widział jednak wyraźnie że tego konkretnego chłopaczyny nie określił zbyt pochopnie - był żałosny, mało interesujący i pozbawiony najważniejszej cechy jakiej wymagało się od innych. Instynktu. Barty Crouch nie posiadał instynktu, który podpowiadałby mu jak ocalić własne życie, a co dopiero tego który mógłby podsunąć mu jak odebrać cudze. A to właśnie sprawiało, że różnica między nimi była nie do przeskoczenia, bowiem Marcus już zdążył udowodnić że jego morderczy instynkt ma się wystarczająco dobrze. Nie zamierzał puścić tego płazem, nie tylko dlatego że jego nędzny zwitek tytoniu, który właśnie wyrzucił w kąt przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Dostał w twarz strumieniem wody - to było uwłaczające. Jednakże chwilowo wyglądał jakby nie zamierzał nic z tym robić, pokręcił tylko głową i wyciągnął butelkę spirytusu. Miał takich zawsze kilka, na wszelki wypadek. Jedynie po jego oczach, których źrenice aktualnie były pionowe i wyjątkowo cienkie, można było się domyślić że szykuje się coś niedobrego. Barty jednak nie miał możliwości spojrzeć mu w oczy, bowiem Glom stał do niego bokiem. Otworzył butelkę i pociągnął z niej łyk, po czym wziął kolejnego papierosa i odpalił go. Spodziewał się że jego "koleżka" znowu nie da mu zapalić, jednakże nie taki miał plan.
- Barty, pozwól że poinformuję Cię o wynikach testu którego byłeś uczestnikiem - powiedział Marcus spokojnie, zbliżając się kilka kroków. Oczywiście nie miał pojęcia, że jego rozmówca może odebrać to jakkolwiek inaczej - nie miał przecież świadomości, że jest brany za szpicla Croucha Seniora. Ślizgon testował go na swój sposób i z wielką radością mógł obwieścić że egzaminowany nie zdał.
- Oblany - powiedział, zaciągnął się papierosem i rzucił butelką spirytusu. Jednakże nie w niego, a centralnie na nim tak że gdy ta rozbiła się o ścianę, oblała łóżko Barty'ego. Razem z pościelą, po której spłynęła na podłogę, rzeczami które na nim leżały oraz tyłem szaty chłopaka. Przedstawienie prawie gotowe.
- Wesołych świąt, dupku - dodał cicho, rzucając wciąż palącego się papierosa obok Ślizgona. Na jego łóżko. Namoczone w cholernie łatwopalnym spirytusie łóżko, tak samo zresztą jak wiele innych rzeczy w pobliżu. Jesień to chłodna pora roku. Czasem trzeba trochę rozgrzać atmosferę.
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr.
avatar

PisanieTemat: Re: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   Sob 07 Lip 2018, 14:33

Ostre słowa, które wybrzmiały w dormitorium były istną zagładą dla Croucha Juniora, którego pewność i odwaga zaczynały równie szybko opuszczać, co do niego napłynęły. Wiedział, że niewyparzony język nie jest elementem jego jestestwa. Zazwyczaj powstrzymywał się przed pochopnymi sytuacjami jednakże tym razem miał zwyczajnie dość. Widząc jak jasnowłosy zanieczyszcza powietrze i w sposób nad wyraz widoczny traktuje wszystkich z góry...w pewien sposób przypominał mu ojca, czego nie potrafił samemu przed sobą przyznać, nienawidził go za to niepotwierdzone podobieństwo.
Świadomość, niegodnego potraktowania rówieśnika dopiero z opóźnieniem przypłynęła do jego głowy, niemalże sprawiając, że walnął się ręką w czoło. Nie dowierzając całej sytuacji, patrzył na łóżko, przy którym stał. Ogień, który rozprzestrzenił się szybciej niż zaklęcie, zajął się księgozbiorem, a także jego własnym rękopisem, a on jedynie obserwował. Wyparowała z niego już złość, wyparowała cała ambicja dążenia do ideału, wyparowała również możliwość szpiclowatości Ślizgona. Ten moment ostudzenia nadszedł wraz z jasnymi płomieniami, których ciepło odczuwał na własnej skórze, bo przecież stał kilka centymetrów od miejsca zdarzenia.
Odwrócił wzrok z łóżka prosto na Gloma i jedyne co jasnowłosy mógł zobaczyć to dwie, wyprane z emocji, ciemne tęczówki.
- Rozumiem. - przytaknął pokojowo, opierając się o framugę łóżka. Lekko zakręciło mu się w głowie, a powodem były wcześniejsze słowa Marcusa. Test....test.....TEST.... - Możesz powiedzieć ojcu, że...w sumie to i tak powiesz, co zechcesz. - zmartwione spojrzenie ciemnowłosego przeniknęło przez postać Gloma. Po raz kolejny skłonił czerepem, by zaraz odwrócić się w stronę płonącego łóżka. Dopiero po chwili poczuł ciepłą maź płynącą po karku. Sięgnął wolną ręką w stronę włosów i dziwnym sposobem znalazł drobinki szkła wbite w tył głowy. Przyciągnąwszy dłoń przed oczy, dostrzegł własną krew. Na domiar całego paradoksu zaśmiał się chrapliwie pod nosem, sprawiając wrażenie osoby tracącej zmysły. Marcus, ojciec, łóżko...to wszystko zaczynało powoli go przerastać, a wszystko z własnych domysłów i nadinterpretacji, które przecież w rzeczywistości nie miały prawa bytu. Jedyną potrzebą, jaką miał w tej chwili było...
- Masz jeszcze trochę tego alkoholu? - spytał głucho, odwracając spojrzenie od ręki umazanej we własnej krwi, w stronę Gloma. Oczy, których właścicielem był zwyczajny wariat, nie miały w sobie iskierek radości, wariactwa, czy też zwykłej sympatii. Były puste.
Zobacz profil autora
Marcus Glom
avatar

PisanieTemat: Re: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   Sob 07 Lip 2018, 17:14

Marcus na moment aż się zawiesił. O ile przez pierwsze parę sekund był pewien że to podstęp i powinien się spodziewać odwetu, to nie doczekując się ataku był coraz bardziej zaskoczony. "Możesz powiedzieć ojcu..". To tu się właściwie odwala? Glom nie znał jego ojca. Znaczy wiadomo, słyszał o nim, co nie było trudne połączyć dwie osoby skoro jeden i drugi mają to samo imię i nazwisko, a o tym starszym powoli robiło się głośno. Czyżby Barty uważał go za kapusia? Przecież nie będzie wysyłał sów do rodziców, za bycie niegrzecznym uczniakiem, woli go osobiście ukarać za jego krnąbrność. Wtem nagle pewna myśl uderzyła Ślizgona. Może wcale nie jest uważany za kapusia? Może Crouch junior był przekonany, że Marcus pracuje dla Croucha seniora? Cóż za irracjonalna bzdura. Z tym że można to wykorzystać całkiem nieźle. Cała ta sytuacja sprawiała że miał ochotę wytrzeć tym typem podłogę, ale skoro już ofiara sama podawała się na talerzu...w końcu każdy wie, że lepiej kogoś wykorzystać do cna zanim się na nim zemści. To dopiero był plan, skoro chłopaczyna podsuwa mu pomysł na manipulowanie nim. Teraz Glom musiał to tylko dobrze rozegrać, jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, być może okażę się że ma wspaniałą marionetkę. O ile oczywiście dobrze wydedukował. Jedyne co było tutaj problematyczne to fakt, że Marcus zupełnie nie znał relacji Barty'ego z jego ojcem. Mógł tylko przypuszczać. Pomyślmy. Najwyraźniej bardzo go zasmucił fakt że ktoś mógłby na niego donieść. Prawdopodobnie boi się swego rodziciela jak cholera. To tylko strach? Nie był pewien. Będzie musiał trochę zaimprowizować. Aczkolwiek...tuż po tym jak sobie ubzdurał, że Ślizgon doniesie jego ojcu, nagle postanowił się jednak napić. Pytanie brzmiało - bał się ojca i go nienawidził, czy bał się ojca i go wielbił? To było kluczowe. Bez tego nie będzie mógł dobrze odnieść się do sytuacji. Dał mu trochę zbyt mało poszlak, reszta to były domysły. Mimo to, sprawa robiła się naprawdę interesująca. Furia została zastąpiona ciekawością i potrzebą opanowania się - w końcu można było tutaj zyskać potężne narzędzie. Dalej jednak męczyło go to samo - wielbił czy nienawidził? Póki tego nie odkryje nie będzie mógł w pełni go kontrolować. Trzeba będzie zacząć delikatniej.
- Czeka mnie dużo pracy - mruknął cicho i westchnął, zupełnie jakby faktycznie jakąś miał. Wolał nie zdradzać po sobie zdziwienia, rozbawienia czy fascynacji zaistniałą sytuacją. W końcu miał swoje rozkazy, prawda?
- Ustalmy sobie dwie rzeczy, Barty. Po pierwsze, to co robię jest tajne. Twój ojciec z rozmysłem wymazał swoje zlecenie z własnej pamięci. Jeśli spróbujesz z nim o tym porozmawiać, możesz zniszczyć wszystko co obmyślił. Zapamiętaj to, bo to wyjątkowo ważne. Jeśli nie będziesz kontrolował swego języka, zniszczysz wspaniały, złożony plan wybitnego umysłu - powiedział spokojnie, pilnując swojej mimiki twarzy aby pozostać obojętnym i niewzruszonym. Rzeczowym. Informował. Po prostu informował.
- Po drugie, moją rolą nie jest na Ciebie donosić. Pan Crouch dał mi znacznie ważniejsze zadanie - dodał i tutaj pojawił się moment kulminacyjny. Najważniejsze pytanie - wielbił czy nienawidził? A może wszystkiego po trochu? Od tego zależało to jak powinien to w tej chwili rozegrać. Jeśli popełni błąd, to prawdopodobnie wszystko co właśnie wymyślił spali na panewce. Było po 33% szans na każdą z tych trzech opcji. 1% szans na to, że to tylko podstęp a Glom właśnie dał się wrobić. Jedyne co zostało to spróbować zagrać neutralnie.
- Jako krew z jego krwi, jego jedyna latorośl, chciałby abyś był mu bliski i niezbędny. Prawda jest jednak taka, że nie nadajesz się do tej roli. A to jest solą w jego oku - mruknął nie podnosząc głosu, mając tylko nadzieję że nie poleciał zbyt daleko. Nie wiedział jakie Crouch ma relacje z ojcem, mógł tylko spekulować. Instynkt. To wszystko co mu zostało.
- Tutaj wkraczam ja. Mam dopomóc Ci stać się tym, kim powinieneś być. Traktuj mnie jak nauczyciela życiowego. Jeśli nie będziesz się przykładał, to zostaniesz na zawsze zakałą rodziny. A tego raczej byś nie chciał prawda? - trochę dramatyzmu nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Wyciągnął spokojnie butelkę whisky, rozlał do dwóch szklanek i obserwował uważnie co zrobi jego rówieśnik. Bogowie istniejący i nieistniejący najwyraźniej postanowili sprzyjać Marcusowi, skoro dali mu takie pole do manewru. Pytanie czy nie przedobrzył.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.   

 

Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej, a ciekawe obiekty obserwacyjne - w dormitorium.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokaż swoją twarz!
» Poznajmy się bliżej
» Stary wampir i jeszcze starsi wrogowie
» Alexander Everill
» Dormitorium dziewcząt z VII roku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Strefa Gracza
 :: 
Dodatki do postaci
 :: Myślodsiewnia
-