IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Historia historię gania.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Wanda Whisper
avatar

PisanieTemat: Historia historię gania.   Pią 15 Cze 2018, 11:45

Opis wspomnienia
Jedno popołudnie, jedno ruchome zdjęcie.
Osoby:
L. Howard,    W. Whisper.
Czas:
Początek wiosny, 1978r.
Miejsce:
Błonia, Hogwart.
Zobacz profil autora
Lincoln Howard
avatar

PisanieTemat: Re: Historia historię gania.   Pią 15 Cze 2018, 19:25

Trzecie piętro. Wschodnie okno, dzięki któremu sięgał wzrokiem po sporej części jeziora i dalszej części błoni. Sobotnie popołudnie, spokojne i ciche. Większość populacji Hogwartu przebywała w Miodowym Miasteczku oddając się zabawie i relaksowi. Lincoln, jak co weekend, oudawał się w sobie tylko znane strony, planując zniknąć z powierzchni zamku na zbliżający się wieczór i być może kawałek nocy. Na samotną, indywidualną wycieczkę ubrał swój standardowy strój - brązowy polar z kapturem, czarną czapkę bez wzorów, sztruksy i wygodne buty piechura. Obowiązkowo spakował prowiant przygotowany przez dobroczynną kuchenną skrzatkę, stary, dobry aparat marki WAZA i zapas kliszy. Przygotowany kierował się do wyjścia, by móc teleportować się poza granicą bramy ochronnej. Schodząc po opustoszałych schodach trzeciego piętra dostrzegł pomarańczowo - różane niebo. Nad profesorem kontrolę przejęła pasja. Bez udziału woli zatrzymał się przy oknie, chwycił delikatnie aparat i uniósł na wysokość oczu. Barwy nieba perfekcyjnie komponowały się z horyzontalną linią drzew. Wstrzymał oddech dostrzegając zachowanie hogwardzkiego jeziora. Spokojne i lśniące odbijało barwy nieba w tafli. Kilka następujących po sobie kliknięć zagłuszyło ciszę korytarza. Brwi mężczyzny zbiegły się ku sobie, marszcząc przy tym czoło. Przy jeziorze majaczyła opuszczona sylwetka. Spoglądając wciąż przez obiektyw przybliżył obraz. Wyostrzył go. Odkrył obok jeziora dziewczęcą sylwetkę. Z zaskoczenia nieumyślnie nacisnął przycisk wykonania zdjęcia. Odsunął oblicze od aparatu, czekając aż wydrukuje obraz. Dwoma palcami wyjął błyszczącą kartkę, kilka razy nią machnął w powietrzu, by obraz się nie rozmazał i przeszedł do studiowania przypadkowo zrobionego dzieła. Zdjęcie przedstawiało ciemnowłosą uczennicę. Odgarniała pukiel włosów z czoła, odwróciła głowę w bok zdradzając tylko kawałek swych lic. W kolejnej sekundzie tuż obok niej kicnął zając, a ona tego nie zauważyła. Ruch zdjęcia powtarzał się automatycznie, od nowa, co moment. Odgarnięcie pukla włosów, ruch głową i klatki piersiowej - czy to westchnięcie czy szloch? - zając. Profesor schował aparat i swymi oczami przyjrzał się jednostce. Uczeń w Hogwarcie, w pierwszy ciepły i pogodny weekend nie był uwzględniony w planach pana Howarda. Opanowało go zaskoczenie, prędko zmazane zmartwieniem. Dziewczyna być może płakała. Cokolwiek robiła w tym miejscu i o tej porze, z daleka wyglądała na smutną. Widział jej zgarbione ramiona i pochyloną głowę. Potrafił bezbłędnie rozpoznać fizyczne symptomy duchowego cierpienia.
Zamknął okno i płynnym krokiem pokonał ostatnie dwa piętra. Po drodze poprawił podróżny plecak niesiony na ramionach. Zabezpieczył aparat na szyi. Szedł nie ku wyjściu z dziedzińca, a do jeziora. Lincoln bardzo poważnie brał sobie do serca nauczycielskie przesłanie opieki i kształcenia młodzieży. Znał siebie. Nie sprawdzając czy wszystko w porządku z uczennicą, myślałby o niej podczas robienia zdjęć. Tłukłby się magicznym " a co gdyby potrzebowała jednak słowa".
Im bliżej niej był, tym rozpoznawał z kim przyjdzie mu rozmawiać. Panna Whisper, Ravenclaw, ostatni rok. Próbował przywołać w myślach wszystko, co o niej wie. Uczennica pilna, gorliwa jak on w młodości. Ostatnimi dniami rzuciło mu się w oczy jej świadome odosobnienie od rówieśników. Zaczerpnął tchu i uśmiechnął się łagodnie i życzliwie; zbliżając się ku niej, celowo postawił kilka głośniejszych kroków, aby nie wystraszyła się, gdy wyrwie ją z myśli swoim głosem.
- Piękne popołudnie, mam rację? - zagaił, zatrzymując się obok niej. Widząc wyraz jej twarzy, poczuł na plecach mrożący dreszcz grozy. Jeszcze nim dziewczyna, a raczej już młoda kobieta, odezwała się Lincoln podjął decyzję o odłożeniu planów na inny termin. Wyraz twarzy panny Whisper przypomniał mu demony przeszłości.
- Panno Whisper? - tonem tych słów zdradził zaniepokojenie.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar

PisanieTemat: Re: Historia historię gania.   Sob 16 Cze 2018, 11:37

I ona obserwowała pomarańcz przerzedzający się w przyjemny róż, w końcu w błękit.
Niebo jak zwykle nieuchwytne, pozwalało zatopić w nim nie tylko spojrzenie ale i myśli.
Na to pierwsze horyzont mógł sobie pozwolić dosłownie przez chwilę: potem brązowe spojrzenie wbiło się z całą siłą w czubki lekko zabrudzonych trzewików, a potem w taflę jeziora. I na nim odbijały się delikatnie pasma przesyconych kolorytem. Kolorytem wiosny, budzenia się do życia, miłostek i szczęścia.
Ale nie dla panny Whisper.
Początek roku, cała siódma klasa jawiła się jej niczym koszmar, który powtarzał się co dwadzieścia cztery godziny.
Odnawiał się jak klatka po klatce w kliszy aparatu.
A ona wciąż w nim tkwiła. I nie potrafiła się odnaleźć, chociaż wszystko wskazywałoby na to, że jest inaczej. Że jest silna, że sobie radzi, że ma dla kogo i po co żyć.
Nie była świadoma tego, że jest obserwowana. Nie słyszała głośnego pyknięcia, które towarzyszy przy wykonaniu zdjęcia. Obróciła się na moment, poprawiła kosmyk włosów i zaraz pociągnęła nosem.
Powinna się uczyć, powinna wrócić do biblioteki - książka, jej jedyny towarzysz wciąż tkwiła pod jej pachą. A ona miała ochotę po prostu tu postać. Sama ze swymi myślami.
I pewnie stałaby tutaj, pośrodku niczego, może jedynie własnych wspomnień. Bolesnych i tkliwych, gdyby nie szelest i głos. Głos, który kazał jej się odwrócić, a wcześniej i dyskretnie wytrzeć łzy, które już zdążyły się zagnieździć na wandowych policzkach.
Odchrząknęła, zdecydowania zbyt speszona by powiedzieć coś bardziej konstruktywnego.
Minęła dłuższa chwila, by zdołała podnieść wzrok na nauczyciela historii magii.
Objęła mocniej podręcznik i wykrzywiła żałośnie wargi w półuśmiechu jakim obdarzyła Lincolna.
- W istocie, miłe popołudnie, profesorze. - odpowiedziała krótko i zdecydowanie na temat.
Nie garnęła się do wyrzucenia z siebie tysiąca myśli. Po prostu patrzyła na nauczyciela, skoro ten zdołał już zakłócić jej krainę żałości.
Zobacz profil autora
Lincoln Howard
avatar

PisanieTemat: Re: Historia historię gania.   Sob 16 Cze 2018, 16:58

Mężczyzna odpłynął myślami do czasów swojej młodości. Wiek nastoletni to ciężki orzech do zgryzienia. Niechęć do starszego pokolenia, włącznie, a może szczególnie do nauczycieli. Dorośli podobno nie wiedzą nic o współczesnym życiu, kierując się wartościami zamierzchłymi. Podobno.
Korciło go, by zadać bezpośrednie pytanie, co się tak naprawdę dzieje. Nie wypuszczał pytania na głos, bo spłoszyłby uczennicę, bezpowrotnie tracąc minimalna możliwość zachęcenia jej do mówienia.
Postanowił przestać nękać ją badawczym spojrzeniem.
- Puszczałaś kiedyś "kaczki"? - nadał sobie weselszy ton, odwracajcaąc wzrok. Schylił się po kamień leżący na brzegu jeziora. Kilkakrotnie obrócił go w dłoni i przymykając jedno oko wykonał duży i kontrolowany wymach ramieniem. Kamień odbił się o tafli tylko raz, w następnym locie utonął zostawiając po sobie mikroskopijne fale. Lincoln milczał. Nie nagabywał, dawał czas, a umiał go poświęcić drugiemu człowiekowi. Mijały sekundy i minuty. Po upływie sześciu, przerwał ciszę.
- Jakieś dziesięć lat temu będąc w Hogsmade, u Derwisza i Bangesa, zostałem skrzyczany przez dwadzieścia siedem zawieszek i breloczków. - rozpoczął opowiadać historię wierząc, że przyniesie to jakikolwiek pozytywny efekt. - Zostałem obrażony jak nigdy w życiu za wejście tam w ubłoconych butach. Miałem traumę, bo nikt nigdy tak mnie nie potraktował. Uknułem zemstę. - mimowolnie uśmiechnął się do siebie. Nie żałował.
- Spędziłem tygodnie na tworzeniu antybreloka. Dokładnie tu, w tym miejscu siedziałem, a spod mojej różdżki tryskały iskry. Gdy skończyłem, wróciłem do Derwisza. Przemyciłem tam brelok i zawiesiłem go głęboko między innymi. Aktywowałem go, gdy wyszedłem. Do dzisiaj czuję satysfakcję, słysząc niemiłosierny, upierdliwy i traumatyczny śpiew mojego breloka. Sklep został zamknięty na cały tydzień zanim Derwisz odnalazł przyczynę szaleństwa pozostałych. Jakbyś kiedyś tam była, polecam szepnąć do breloczków jedno słowo - "antagonista". Zobaczysz, co się stanie. Niektóre mnie pamiętają. - uśmiechnął się próbując tą historią powiedzieć "jestem normalnym człowiekiem, można ze mną swobodnie porozmawiać o wszystkim". Tylko czy to przebije mur uczennicy? Lincoln w pewnym momencie poczuł się niezbyt komfortowo. Przy odmowie, zaniecha narzucenia się. Co za dużo to niezdrowo, a wystarczy, że zostawi pozytywne wspomnienie w niemilym stanie mentalnym. W końcu przychodzi w życiu czas, w którym chcąc nie chcąc wraca się do miłych wspomnień i się je analizuje od nowa.
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar

PisanieTemat: Re: Historia historię gania.   Sob 16 Cze 2018, 19:39

On nie naciskał, a ona nie była w stanie mu ulec. Wsłuchiwała się więc w głos profesora, który najwyraźniej miał ochotę spędzić z nią to wczesne popołudnie. Przez kilka chwil mężczyzna mógł czuć na sobie badawcze spojrzenie pani prefekt. Która ewidentnie go oceniała, sprawdzała czy jest bezpieczny i czy można przy nim cokolwiek powiedzieć.
I chociaż historia magii nigdy nie była ulubionym przedmiotem panny Whisper - o zgrozo - tak ewidentnie, po głębokiej walce z samą sobą widocznie go zaakceptowała.
Nawet jeżeli wcześniej pociągnęła nosem kilkukrotnie, o kilka razy za dużo.
Jeszcze raz poprawiła ciemny kosmyk włosów i przemknęła w bok by zrobić miejsca dla profesora. Skromna dziewczyna, ulubienica wielu nauczycieli, pierniczkowa dama - ubrana w ubłocone buty, sprane dżinsy i za duży sweter należący do jej brata.
Do brata, który wówczas wiedział w Azkabanie.
Nic wiec dziwnego, że mina panny Whisper wyrażała jedynie zmęczenie- ciężko było się jej skupić nawet na opowiastce Lincolna. Bo chociaż kaczki kojarzyła, tak minęła dłuższa chwila zanim schyliła się po jeden z płaskich kamieni.
Mieliła swoje znalezisko w dłoni zanim zrobiła cokolwiek. Zanim otworzyła usta i zerknęła na Howarda.
- Nie wydaje mi się by należał pan do szkolnych łobuziaków. - zaczęła, zaraz się prostując i rzucając swój kamyk. Ten pognał przez kilka metrów i zaraz wpadł pod wodę.
- Nie jestem typem osoby, która się w jakikolwiek sposób mści. Przynajmniej nie w taki sposób. - odezwała się znowu, głęboko myśląc nad swoimi własnymi słowami.
W których wiele było prawdy.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Historia historię gania.   

 

Historia historię gania.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Finnick Odair
» Daniel Levitt
» Lumen Histoire
» Thaddeus Ross/Red Hulk
» Sharon Carter

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Strefa Gracza
 :: 
Dodatki do postaci
 :: Myślodsiewnia
-