IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Teoretyczna zazdrość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alecto Carrow
avatar

PisanieTemat: Teoretyczna zazdrość    Nie Maj 13, 2018 10:21 am

Opis wspomnienia
Teoretycznie nie można być zazdrosnym o kogoś, z kim się nie jest.
Teoretycznie.
Osoby:
Alecto Carrow, Amy Greengrass, Daniel Blais
Czas:
1 września 1976
Miejsce:
przedział w pociągu Hogwart Ekspres
Zobacz profil autora
Online
Daniel Blais
avatar

PisanieTemat: Re: Teoretyczna zazdrość    Pon Maj 14, 2018 12:13 pm

Z osobistych powodów pałał niechęcią do spotkań rodów czarodziejów, na które ich zapraszano, choć nigdy nie dawał po sobie poznać, że nie czuje się na nich do końca komfortowo. I jakież było jego zdziwienie, kiedy raut z początku sierpnia okazał się być naprawdę przyjemnym wydarzeniem, a co więcej - owocnym w nową znajomość. I Daniel, i Amy, oboje znudzeni jak mopsy, znaleźli ucieczkę w swoim towarzystwie, a przypadło im ono do gustu na tyle, że już następnego dnia wysłał do niej sowę z zaproszeniem na kolację.
Tak, te wakacje z całą pewnością można było zaliczyć do udanych. Czuł podekscytowanie na myśl o tym, że zobaczy pannę Greengrass i zamierzał spędzić z nią większość (jeśli nie całość) podróży do Hogwartu, próbując nasycić się jej obecnością. Obowiązki prefekta jakie na nim ciążyły odkładały w czasie spotkanie dwójki Ślizgonów, toteż kiedy w końcu udało mu się zapanować nad panującym na peronie chaosem i wejść do pociągu, odnalazł ją na korytarzu i zaszedł od tyłu, obejmując ją mocno.
- Chodź ze mną - zamruczał do wprost do jej ucha, odgarniając ciemne kosmyki, po czym chwycił jej dłoń i poprowadził przez tłum uczniów, zatrzymując się dopiero przy przedziale sąsiadującym z tym przeznaczonym dla prefektów. Był zachęcająco pusty, a lokalizacja na samym końcu wagonu sprawiała, że nie kręciło się tu aż tak wielu uczniów. Z uśmiechem na ustach zaciągnął dziewczynę do środka i bez najmniejszego ostrzeżenia wpił się w jej wargi, całując ją z czułością.
- Stęskniłem się - oznajmił jej z cieniem uśmiechu na wargach i opadł na siedzenie, wpatrując się w nią zielonymi oczyma. Co prawda od ich ostatniego spotkania nie minęło wcale tak dużo czasu, ale były to początki ich związku i motyle, jakie czuł w brzuchu na myśl o brunetce sprawiały, że wciąż było mu mało. Wyciągnął do niej rękę, pogładził linię jej talii i przyciągnął ją do siebie, delikatnie i stanowczo dając jej do zrozumienia, że chce ją mieć blisko. Jak najbliżej.
Zobacz profil autora
Amy E. Greengrass
avatar

PisanieTemat: Re: Teoretyczna zazdrość    Sro Maj 23, 2018 9:47 pm

Amy zmierzała właśnie na swój kolejny rok w Hogwarcie, tym razem była bardziej optymistycznie do niego nastawiona gdyż miała o wiele bardziej ciekawsze towarzystwo. Daniel już o to dbał by Greengrass się nie nudziła, oboje mieli charakterki, jednak Amy była przekonana że w bitwie na nie, ona by wygrała. Gdy spotkali się pierwszy raz, rozmawiała z nim z czystej potrzeby zajęcia się czymkolwiek innym niżeli obserwowaniem swojego starszego rodzeństwa czy rodziców i innych dorosłych. Nienawidziła że ją ciągali na te spotkania, i doskonale znała ich powód. Chcieli by Amy JUŻ szukała przyszłego męża, co w głowie czarnowłosej nie należało do najważniejszych punktów życiowych w tej chwili. W momencie gdy otrzymała zaproszenie na kolację od niego, jej rodzice wymienili jedynie znaczące spojrzenia, nie mówiąc ani słowa na głos. Nie musieli, Amy doskonale wiedziała co się tam święci, nie miała zamiaru do tego dopuścić i póki co nie zawracała sobie tym głowy. Minęło trochę czasu od owej kolacji i teraz był czas powrotu to "szarej" szkolnej rzeczywistości.
- Jasne...tylko gdzie? - odpowiedziała cicho zadowolona gdy już zobaczyła kto łapie ją z tyłu i obejmuje w sposób w który każdy inny czarodziej dostałby od Greengrass po mordzie aż by wypadl z pociągu. Daniel był tym wyjątkiem, lubiła go i spędzanie z nim czasu rozpraszało ją od myślenia o rodzinie i obowiązkach które ciążyły na niej przez fakt w jakiej rodzinie przyszło jej żyć. Jak tylko została zciągnięta bez żadnego ostrzeżenia do przedziału dla prefektów, widząc gdzie zmierza uśmiechnęła się nieznacznie do momentu gdy Dan niespodziewanie postanowił ją pocałować gdy tylko drzwi się za nimi zamknęły. Odwazjemniła pocałunek z radością, bo czmeu by nie. Ślizgon był jej równym sobie co zawsze było gdzieś w tyle jej umysłu.
Chwyciła jego dłoń kiedy ją do niej wyciągnął i usiadła na nim okrakiem, spełniając tym samym jego niemą prośbę.
- Urocze. - odpowiedziała z sarkazmem by kilka sekund później go pocałować namiętnie. Amy była osobą która się nie chamowała gdy kogoś lubiła, szczególnie gdy był to inny ślizgon i do tego czystokriwsty, każdy inny był dla niej nikim wartym zwracania uwagi. Zresztą, i tak ją unikali ze względu na nazwisko. Jeden problem mniej do myślenia nie?
Przybliżyła go bliżej do siebie gładząc jego tors swoimi długimi paznoskciami, zerkając to w jego oczy to spuszczając z powrotem wzrok na swoje dłonie. Bawiła się nim w tej chwili jak i całą sytuacją, nie umiała się opanować, wiedziała zresztą że Daniel ją rozumie. Byli ulepieni z tej samej gliny.
- To co chcesz porobić? Możemy zaczarować drzwi i zatrzymać cały przedział tylko dla nas...- mruknęła mu cicho do ucha na końcu gryząc je nieznacznie. Greengrass nie była grzeczną dziewczynką, oj nie.
Zobacz profil autora
Alecto Carrow
avatar

PisanieTemat: Re: Teoretyczna zazdrość    Sro Maj 23, 2018 9:59 pm

Podobno w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym zmienia się nieodpoznania, kiedy przyjaciele i znajomi zastanawiają się czy to naprawdę ty, czy może ktoś inny?
Ty początkowo zdajesz się tego nie zauważać, codziennie przeglądając się w lustrze widzisz tą samą twarz, oczy, nos, usta, te same włosy, a jednak z czasem gdy w twoje ręce trafia stare zdjęcie, zaczynasz te zmiany dostrzegać. Zauważasz, że usta stały się jakby pełniejsze, a kości policzkowe bardziej wyraziste, jeszcze lepiej podkreślając twoje subtelne piękno. Oczy okolone długimi, ciemny rzęsami nabrały głębszego koloru, przywołując na myśl głębie oceanu. Prawie, że białe wcześniej włosy nabrały złotego odcieniu i przestały być krótkie, wyraźnie podrosły sięgając za ramiona, dodając uroku całej sylwetce, która nabrała krągłości, w miejscach w których każda kobieta powinna je mieć. Wtedy uświadamiasz sobie, że naprawdę dorastasz, ten widok jest dla ciebie zaskoczeniem, a jednocześnie napawa swego rodzaju dumą.
Blondynka podeszła do szały otwierając ciężkie, mahoniowe drzwi. Wraz ze zmianą jaka zaszła w jej wyglądzie, przyszedł czas na wymianę całej garderoby. Wieszaki zapełniły się różnego rodzaju sukienkami, a płaskie obuwie wyparte zostało przez szpilki, koturny i pantofle. Mimo początkowego sceptycyzmu z jakim panienka Carrow podchodziła do tego wszystkiego, z czasem zmiana stylu zaczęła jej odpowiadać, zwłaszcza że dzięki temu zaczęto traktować ją o wiele poważniej. Niestety nie miała jeszcze wtedy pojęcia, iż to wszystko zapoczątkowało kolejną lawinę zdarzeń, wśród których na liście znalazło się, wydanie blondynki za mąż. Westchnęła cicho wybierając spośród całej gamy ubrań białą, koronkową sukienkę na długi rękaw. Kufry już dawno spakowane czekały w holu, tak samo jak Amycus, który pospieszał ją do wyjścia.
Niecałą godzinę później wraz z bratem stanęła na załadowanym peronie numer 9 3/4. Jak co roku, o tej porze panował tutaj tłok, rodzice żegnający się ze swoimi dziećmi, wszędzie kufry i klatki. W zgiełku czarodziejów, pośród hałaśliwych rozmów i wydawanych przez zwierzęta odgłosów, Am odnalazł swoich przyjaciół, tym samym opuszczając siostrę. Ślizgonka wspięła się delikatnie na palce szukając wzrokiem Daniela, nie widzieli się całe dwa miesiące, a ona tęskniła za jego towarzystwem. Nie odnajdując go na stacji w tłumie ludzi, wsiadła do pociągu od razu kierując swoje kroki w stronę przedziału dla prefektów, gdzie spodziewała się go zastać, jakie było jej zdziwienie gdy przechodząc korytarzem zobaczyła bruneta w przedziale obok i to nie samego.
Wstrzymała na chwilę oddech, a serce w jej piersi gwałtownie zabiło przyspieszając swoje tempo. Poczuła się dziwnie, jakby czas się nagle zatrzymał, a do niej coś czego nie widziała wcześnie. Było to przecież tak oczywistym dla innych. Mówią, że każda plotka niesie ze sobą ziarno prawdy, prawdy którą ona uświadomiła sobie zbyt późno. Dopiero widząc Daniela z inną dotarło do blondynki, że chłopak jest dla niej ważniejszy niż sama to początkowo podejrzewała. Co mogła zrobić? Zagłuszyła krzyk swojego głupiego serca, którego rozpacz mogliby usłyszeć wszyscy obecni w pociągu. Skarciła się w duchu, zupełnie tak samo jak robiła to milion razy, będąc blisko niego. Bawiła się nim, igrała z losem doprowadzając do wielu dwuznacznych sytuacji, a teraz przewrotne fatum pokazało jej, na co je stać, jednocześnie udowadniając, że jest zwykłą, kruchą istotą, marionetką w teatrze życia.
Nie była w stanie określić jak długo na nich patrzyła, miała ochotę uciec jak najdalej, jednocześnie nie potrafiła oderwać nóg od podłogi, które zdawały się w nią wrosnąć. Była jakby zahipnotyzowana widokiem Daniela z inną, całującego inną i patrzącego na inną w taki sposób. Czuła jakby część jej duszy rozpadła się na kawałki, nie mogła złapać oddechu, wtem silny ból spowodowany uderzeniem targnął jej ciałem, a potem widziała jedynie podłogę, która zbliżała się do jej twarzy niebezpiecznie szybko. Zamknęła oczy, czekając na uderzenie, kiedy zamiast tego poczuła jak czyjeś ręce zaciskają się na jej biodrach skutecznie chroniąc przed upadkiem. Jej ciało zadygotało delikatnie pod wpływem tego dotyku.
-Uważaj piękna - usłyszała miękki, aksamitny głos, jakby znany. Poczuła jak chłopak stawia ją do pionu, dopiero wtedy odważyła się otworzyć oczy, a przed sobą ujrzała uśmiechniętą twarz Regulusa.
-Black - wysyczała groźnie -Ty.... - zaczęła, kiedy ich potyczkę przerwało czyjeś kaszlnięcie, Alecto zwróciła wzrok w stronę, z którego dochodził dźwięk, a jej spojrzenie napotkało zielone tęczówki Daniela. Szok malujący się na jej twarzy był wyraźny, lecz po chwili przyodziała minę obojętności, wracając do sprawcy całego zamieszania, lecz młodego Blacka już nie było. Czuła jak policzki zaczynają ją delikatnie piec, zastanawiała się, co powinna teraz zrobić, gdyż odwrót w tej chwili nie był możliwy. Dłońmi wygładziła sukienkę, zyskując dzięki temu cenne sekundy, które w niczym jej właściwie nie pomogły. Wziąwszy głęboki oddech, przykleiła na twarz uśmiech numer cztery, kiedy to kąciki jej ust delikatnie unoszą się ku górze, po czym odwróciła się w stronę zakochanej pary, nie będąc świadomą kim jest nowa dziewczyna jej przyjaciela - Witajcie - powiedziała na powitanie, siląc się na jak najbardziej neutralny ton.
Zobacz profil autora
Online
Daniel Blais
avatar

PisanieTemat: Re: Teoretyczna zazdrość    Pią Maj 25, 2018 10:38 pm

Z zadowoleniem zamruczał gdy usiadła na jego kolanach, zupełnie tak jak tego pragnął. Nie oczekiwał od niej wylewnych wyzwań i słodkich słówek, swoje milczenie i sarkastyczne uwagi wynagradzała mu miłymi gestami. Nie każdy miał szczęście ich doświadczyć, na pewno mógł czuć się w tym względzie wyjątkowy.
- Moja wredota. - zaśmiał się pomiędzy pocałunkami, a kiedy zaczęła się z nim droczyć, przymrużył lekko zielone oczy, przyglądając jej się wzrokiem wyrażającym mieszaninę zaciekawienia i irytacji. Dziewczyna bezwezględnie wykorzystywała fakt, że tak mocno na niego działała, na tyle, że szybko stało się zauważalne. Jego dłonie błądziły badając linię jej talii, gładząc plecy, zaciskając się delikatnie na pośladkach. Czasem zachowywała się tak jakby nie do końca jej na nim zależało, ale potrafił dostrzec prawdę ukrytą pod grą pozorów. Uśmiechała się kiedy rozmawiali, reagowała na jego dotyk z taką samą intensywnością jak on reagował na nią, szukała jego towarzystwa. To mu wystarczało.
Jej ciepły oddech i drżenie głosu przyjemnie podrażniły wyczulone na nią zmysły, a wypowiedziane słowa działały na wyobraźnię. Kiedy poczuł delikatny uszczypnięcie jej kiełków, wpił palce w jej uda, które aktualnie głaskał.
- Jeśli powiem Ci co chcę z Tobą zrobić, nie będzie aż tak zabawnie.
Właściwie miał już sięgnąć po różdżkę by stosownymi zaklęciami zabezpieczyć przedział przed wzrokiem i słuchem niepożądanych osób. Przez głowę przemknęła mu myśl, że nie jest pewien czy potrafi to zrobić w stu procentach skutecznie, ale w życiu nie przyznałby się do tego przed dziewczyną. Zaraz jednak okazało się, że nie musi się do niczego przyznawać, jego uwagę odwrócił dźwięk otwierających się drzwi. Przeniósł wzrok w tamtą stronę, a to co zobaczył sprawiło, że stracił ochotę na jakiekolwiek czary. Black najwyraźniej chwycił się czegokolwiek kiedy wpadł na Carrow i w ten oto sposób ich przedział stał teraz otworem. Ich mała, przesycona namiętnością przestrzeń została właśnie doszczętnie zniszczona i choć mógł udawać, że nic nie zauważył, nie potrafił tak po prostu odwrócić wzroku. Tym bardziej, że cały budowany przez niego nastrój i tak prysnął w ułamku sekundy. Odkaszlnął zatem znacząco, dając do zrozumienia obu dziewczynom, że coś tu nie gra. Właściwie nic nie grało. Zastanawiał się jak będzie wyglądać jego rozmowa z Alecto kiedy w końcu zobaczy ją po wakacyjnej przerwie, chciał powiedzieć o wszystkim przyjaciółce, wyjaśnić co się wydarzyło i jak do tego doszło. Miała się dowiedzieć, ale na pewno nie w TAKI sposób. Spojrzenie, które rzucił blondynce wyrażało bezgraniczne niedowierzanie w absurd całej sytuacji. Jakie było prawdopodobieństwo, że przyjdzie akurat w ten koniec pociągu? Że Black niechcący pociągnie za klamkę? Nawet przez myśl mu nie przyszło, że mogła go szukać, a przedział sąsiadujący z tym przeznaczonym dla prefektów to miejsce, o którym można pomyśleć w pierwszej kolejności.
Nie wiedział czy kiedkolwiek widział ją tak zmieszaną i zszokowaną jak wydała mu się przez ulotną chwilę. Znał ją dobrze, potrafił czytać z jej twarzy, odgadywać z oczu, ona zresztą umiała dokładnie to samo. Wygładziła swoją sukienkę, a w jego głowie pojawiła się dokuczliwa myśl, że wygląda dziś naprawdę pięknie. Nie widział jej przez kilka miesięcy, a ona bardzo się zmieniła - piękniała z każdym miesiącem, a jemu coraz ciężej było ignorować zachodzące w niej zmiany. Nawet ta sukienka tak bardzo odstawała od tego co widział na niej do tej pory. Nie dość, że zyskiwała na urodzie to jeszcze nauczyła się to wykorzystywać. Na Salazara, Blais. Na twoich kolanach siedzi seksbomba. TWOJA seksbomba. Miał ochotę przyłożyć sobie w twarz, a gdyby Amy miała choć nikłą świadomość tego co przez chwilę było w jego myślach z przyjemnością by go wyręczyła. O to mógł się założyć.
Szybko zapanowała nad swoimi emocjami, ale to co wcześniej zobaczył na jej twarzy sprawiło, że poczuł się bardzo niekomfortowo. Nie poruszył się nawet, jego dłonie wciąż spoczywały na udach panny Greengrass. Odnalazł dłoń brunetki i ścisnął ją delikatnie, jakby w uspokajającym geście. Znał ją, ba, znał je obie i wiedział, że jeżeli w tej chwili czegoś nie zrobi, ktoś padnie trupem.
- Cześć, Al - uśmiechnął sie zupełnie tak szczerze, jak zrobiła to przed chwilą Ślizgonka. Wolną ręką przeczesał ciemne kosmyki (swoje), nie wiedząc jak ma się zachować. Bo i co mógł zrobić? Powiedzieć "Hej, Al, chcesz się dosiąść?" i udawać, że to zupełnie normalna sytuacja? Z drugiej strony nie zamierzał jej stąd wypraszać, była przecież jedną z najbliższych mu osób. Poczuł, że znalazł się w potrzasku.
- Wszędzie tłumy, nie? - Palnął głupio.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Teoretyczna zazdrość    

 

Teoretyczna zazdrość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zielony potwór zazdrości czyli co się dzieje kiedy rozmawiasz z Blackiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Strefa Gracza
 :: 
Dodatki do postaci
 :: Myślodsiewnia
-