IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 te baby!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ben Watts
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 832
Skąd : obrzeża Oban, Szkocja

PisanieTemat: te baby!   Wto Kwi 05, 2016 11:43 pm

Opis wspomnienia
Io, io, ambulans sercowy raz! Ale samo wysłuchanie żali też się nada.
Osoby:
Timothy Lowther, Ben Watts
Czas:
po świętach
Miejsce:
pokój wspólny Krukonów



Z kobietami był ten problem, że ile by się człowiek nie namęczył i ile by sposobów nie wypróbował, to tak czy siak w końcu i tak nie pojmował, o co im właściwie chodziło. Czy może pojmował, ale nie miało to dla niego żadnego logicznego wytłumaczenia. Choć jakby spojrzeć na to chłodno, może alkohol miał w tej chwili dużo do powiedzenia, gdy przychodziło do benowego spojrzenia na świat oraz kierunku rozmyślań, kiedy tak siedział sobie w pokoju wspólnym, luźno trzymając w ręku butelkę gruszkowej nalewki. Kolejną produkcji Kennetha, aka najlepszego wujka na świecie – jeszcze nie tak dawno wypił jedną z Isabelle, ale wtedy przynajmniej oboje się nieco wstawili i chyba właśnie ten stan pozwolił im dojść do męsko-damskiego porozumienia. W kwestiach problematycznych w zupełnie inny sposób, niż to, z czym aktualnie borykał się młody Watts, a mianowicie: Klara. Klara, której nie mógł spodziewać się w pobliżu, by wlać jej do gardła alkoholowy wynalazek wujka, bo może po jego aplikacji zdecydowałaby się przemówić ludzkim głosem – albo przynajmniej trochę bardziej jasno. Jakby na to nie spojrzeć, Ben tak naprawdę nie uzyskał odpowiedzi na swoje wyznanie, bo Puchonka po prostu uciekła, a na pierwszej lekcji patronusa traktowała chłopaka niemal jak powietrze. Było to przykre, bodło w męską dumę i Watts najzwyczajniej w świecie czuł się z tym wszystkim podle, bo okazywało się, że niepotrzebnie poświęcił przyjaźń z Annesleyówną na rzecz czegoś, czego już raz mu odmówiła. Powinien się domyślić, prawda? Nie wchodziło się dwa razy do tej samej rzeki, czy jakoś tak.
Ben siedział więc jak struty na jednej z sof w pokoju wspólnym, ruchy swojego ciała wydzielając bardzo oszczędnie między podnoszenie butelki do ust, zerkanie w sufit, potem w podłogę, a potem przelotnym spoglądaniu na Krukonki przemierzające pomieszczenie. Po co próbował rozglądać się tak daleko, może powinien szukać sobie dziewczyny bliżej, w obrębie własnego domu? Przecież na pewno Ravenclaw miał jakieś dobre materiały na przyszłą żonę i matkę, czemu o tym wcześniej nie pomyślał? Taka Gwen na przykład, nie dość, że inteligentna to jeszcze miała fajny tyłek. Nie tak fajny jak Audrey, ale do tej tlenionej lampucery Ben nie zbliżyłby się nawet, jakby mu zapłacili. Kto tam jeszcze... Aria? Śliczna i miła, ale przeczuwał, że dostałaby zawału serca, gdyby próbował zasugerować jej kierunek łóżko. Lyyar była ruda, zarabiała tym sobie niewątpliwego plusa, ale nie, jakoś nie. Symplicja od zawsze wyglądała na ten typ dziewczyny, która zaleje cię łzawymi historiami, dziękuję, postoję. Yumi? Ech, Azjatki jakoś nie były w wattsowym typie. Im dalej brnął, im mocniej zastanawiał się między kolejnymi łykami gruszkowej nalewki przyjemnie palącej słodyczą w tył gardła, tym z coraz bardziej gniewnym zmarszczeniem brwi zdawał sobie sprawę, że to się nie mogło udać. W jego najbliższym otoczeniu było kilka materiałów na jednonocną przygodę, ale Ben zwyczajnie nie miał najmniejszej ochoty bawić się w takie skakanie z kwiatka na kwiatek. Po co, na co? Jeszcze by kogoś zranił, przy okazji siebie i z całej tej zabawy pozostałyby tylko niesmak oraz żal. Nie, jeśli się w coś wikłać, to tylko konkretnie.
Mamrocząc pod nosem przekleństwa, które nijak nie przystoiły dobrze wychowanemu młodzieńcowi, Watts zrzucił kapcie, rozkładając się na całej długości sofy – ledwie się w niej mieścił ze względu na swoją ponad przeciętną posturę, ale z nogami zarzuconymi na podłokietnik jakoś się udało. Panie i panowie, wzór cnót oraz savoir-vivre, prefekt Krukonów.

_________________



I'm the ocean, I'm the sea
                       there is a storm inside of me





Ostatnio zmieniony przez Ben Watts dnia Nie Kwi 10, 2016 10:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Timothy Lowther
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/10/2015
Liczba postów : 103
Skąd : Berwick-upon-Tweed, Wielka Brytania

PisanieTemat: te baby!   Sro Kwi 06, 2016 10:49 am

Kobiety. Wychowujący się z siostrą Tim już dawno przyswoił wkładane mu do głowy nauki, że na brak problemów z dziewczynami sposób jest tylko jeden - nawet nie próbować ich pojąć. Mocno krytyczna wobec swojej własnej płci Annika parskała za każdym razem, gdy Lowther napomykał coś o pokrętnej logice swych rówieśniczek i kręciła głową z rozbawieniem. Nawet nie próbuj, radziła i wyjaśniała, że po prostu się nie da. Nie da się zrozumieć kogoś, kto często sam siebie nie rozumiał. Nie ma sensu się trudzić. Nie ma po co się męczyć... No, chyba, że zacznie ci zależeć. Tak naprawdę, do utraty tchu. Wtedy nie tylko warto, ale trzeba. Próbować, niekoniecznie zrozumieć. Ale teraz? Cóż, teraz Timowi aż tak nie zależało. Jeszcze nie. 
Co nie zmieniało faktu, że umiał sobie wyobrazić, jak może być gdy zależeć jednak mu zacznie. Miał mały przedsmak w postaci Whisper i, szczerze mówiąc, średnio mu się to podobało. Bo okazywało się, że jednak nie panuje nad sobą tak doskonale, jakby chciał. Że w jego uśmiech  gorycz wkrada się bez zaproszenia, że w postawie zaczyna dominować arogancja, że na wierzch przebija się samcza agresja. Nie, wcale mu się to nie podobało. Wolał te krótkie przygody, te, którym sam narzucał zasady. Były łatwiejsze. Przyjemniejsze. I nie odkrywały w żaden sposób tego, co w Timie siedziało.
Mimo tego rozumiał szeroko pojętą specyfikę problemu, gdy więc po intensywnym dniu trafił wreszcie do domowej wieży i dostrzegł benowe zwłoki, nie mógł nie domyślić się, co jest na rzeczy. Drodzy państwo, nic tak skutecznie nie doprowadza samca do stanu takiego zmarnowania, jak odrzucenie przez księżniczkę.
Mijając całe zgromadzone w Pokoju Wspólnym towarzystwo z nietypowym dlań brakiem zainteresowania zatrzymał się dopiero przed zaanektowaną przez prefekta kanapą. Z hukiem rzucając wyładowany książkami plecak na podłogę założył ręce na piersi i uśmiechnął z rozbawieniem,
- Długo zamierzasz tak umierać, Watts? - Pochylając się, bezceremonialnie zabrał przyjacielowi butelkę nalewki, upił łyk, skrzywił się, oddał. Generalnie nie miał nic do alkoholu, po prostu... Nie przepadał. A i tak wyrobił już normę, nie? Po ostatniej libacji z Chiarą nieznajomość własnego nazwiska była najmniejszym z jego problemów. Niezahartowany w pijaństwie wlał w siebie tyle, że w jego krwiobiegu krwi tam raczej zostało niewiele. Stuprocentowy etanol, oto, co musiało wtedy krążyć w jego żyłach. I nie, to nie było miłe doświadczenie. Zdecydowanie nie było.
W każdym razie, doskonale świadom, że bieżący wieczór nie skończy się tak szybko - Lowther nie należał przecież do tych, którzy zostawią brata w potrzebie, a potrzeba Bena widoczna była aż nadto - obejrzał się jeszcze tylko przez ramię na pozostałych obecnych w pokoju Krukonów, zrzucił z ramion płaszcz i przyciągnął sobie zaklęciem jeden z nieco oddalonych foteli. Siadając na nim po turecku jeszcze przez chwilę milczał łaskawie, potem przerywając ciszę zwykłym, prostym, do bólu banalnym pytaniem.
- Co tym razem? Czy raczej - która? - Timothy teoretycznie nie był wzorem jeśli chodzi o zdobywanie kobiet - takie prawdziwe zdobywanie, na dłużej niż jedną czy dwie noce, ale właśnie, teoretycznie. W praktyce to wyglądało przecież trochę inaczej, z tym, że na razie zwyczajnie nie było potrzeby wyprowadzać szkolnej społeczności z błędu. Niech sobie widzą w nim niereformowalnego aroganta, bardzo proszę. Taka metka przynajmniej oszczędzała mu konieczności bycia sympatycznym i pomocnym dla wszystkich na około.
Zobacz profil autora
 

te baby!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Strefa gracza
 :: 
Dodatki do postaci
 :: Myślodsiewnia :: Zawieszone
-