IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Nikolai Asen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nikolai Asen
avatar
Data przyłączenia : 24/01/2016
Liczba postów : 59
Skąd : Wielkie Tyrnowo, Bułgaria

PisanieTemat: Nikolai Asen   Nie Sty 24, 2016 7:40 pm





Nikolai Gavril Asen


krew
mieszana

patronus
rudawka wielka


były dom
absolwent Durmstrangu

data urodzenia
24 stycznia 1936 r.

zawód
łamacz klątw w Banku Gringotta

skąd
Wielkie Tyrnowo, Bułgaria



Podstawowe informacje


RÓŻDŻKA: 11 i 3/4 cala, hikora, róg długoroga rumuńskiego, sztywna, rączka zdobiona motywem gałęzi cierniowej
Nie jest egzemplarzem nowym. To jeden z nielicznych przypadków, w których różdżka zakupiona dla jednego właściciela bez trudu przechodzi przez ręce kolejnych potomków pierwszego posiadacza. Przed Nikolaiem z Ciernia, jak przyjęło się nazywać artefakt w rodzinie, korzystał jego ojciec, dziadek, pradziadek - i tak dalej, jeszcze przez cztery pokolenia wstecz. Różdżka przechodzi w ręce kolejnego właściciela wraz ze śmiercią poprzedniego - wcześniej nie podporządkuje się nikomu innemu jak swemu prawowitemu posiadaczowi.
Wśród Asenów mówi się, że moment, w którym Cierń nie da się ujarzmić nowemu pokoleniu będzie zapowiedzią schyłku rodziny. Ile w tym prawdy trudno powiedzieć - dotychczas różdżka nie miała humorów i potulnie służy rodzinie.
BOGIN:
Martwy Mikhail i, zaskakująco, także Marta Shervashidze. Stara miłość nie rdzewieje? Cóż, nie da się zaprzeczyć, że była partnerka zajmuje w sercu Nikolaia szczególne miejsce, niezależnie od faktu, że już razem nie są.
AIN EINGARP:
Nikolai w ogromnej, porażającej przepychem i rozmiarami bibliotece. Pośród regałów z książkami dostrzec można także subtelnie wkomponowane w otoczenie gabloty z najcenniejszymi znanymi dotychczas artefaktami magicznymi - w wielu przypadkach dotąd nieznalezionymi. Szczególnie wyeksponowane miejsce zajmuje Zhenya, mitologiczny miecz mający być własnością współzałożyciela rodu Asenowiczów, Asena I.
DODATKOWE ZDOLNOŚCI: czarna magia, patronus (rudawka wielka), teleportacja, magia niewerbalna
WYKORZYSTANY WIZERUNEK: Misha Collins




Wygląd

Nie wyróżnia się z tłumu tak, jak mógłby pochodząc z kraju co najmniej egzotycznego. Tak, Bułgaria to wciąż Europa, tak, każdy mógł wybrać się tam na wakacje i ujarzmić obczyznę - nadal jednak zwykło się postrzegać wschód i południe jako coś tajemniczego, a ludzi stamtąd pochodzących - jako okazy specjalne. Rozczarowywać może więc zwyczajność Nikolaia, który nie jest ani przesadnie nietypowy, ani chociażby powalająco przystojny. Interesujący - tak, to co innego, być może jednak zbyt mało by nasycić łaknienie egzotyki. Tak czy inaczej, Niko jest jaki jest. Sto osiemdziesiąt cztery centymetry wzrostu, sylwetka raczej przeciętna, wczorajszy zarost kryjący pierwsze zmarszczki... No co? Że czterdziestka to jeszcze względnie wcześnie? Być może, w przypadku Asena jednak te niecałe pół wieku było intensywne i bogate w przeróżne doświadczenia. I właśnie to wszystko odbija się w delikatnych bruzdach - każdy uśmiech, ale też każde nerwy, niepokoje czy każda niechęć. Inteligentne spojrzenie potwierdza mnogość opowieści, które Nikolai już teraz mógłby opowiedzieć przy kominku a ogorzała cera pozwala już na wstępie fantazjować o odwiedzonych przez Bułgara miejscach.
Poza tym jednak to zwyczajny facet, naprawdę. Uśmiechnie się sympatycznie, gdy będzie warto lub skrzywi z niesmakiem, gdy coś go do tego nakłoni. Nie zapomni o elegancji, gdy sytuacja będzie tego wymagała, na co dzień jednak nie będzie się puszył - bo w zasadzie nie ma czym. Zleje się z tłumem, da się porwać potokowi spieszących się ludzi i z delikatnym, dostrzegalnym jednak rozbawieniem będzie obserwował wszystko, co dzieje się dokoła. Bo z Nikolaia przyjazny jest facet, taki, do którego lgnie się, choć nie wiadomo czemu.




Charakter

Wykapany syn swego ojca, w ogóle - nieodrodny potomek całej swej familii. Generalnie sympatyczny, bo i czemu miałby takim nie być? Przez życie idzie z uśmiechem - dojrzałym, kryjącym swe sekrety, ale jednak uśmiechem - i względnie przyjaznym usposobieniem, a u boku ma nieodłączną ciekawość świata. Zatrzyma się, by poświęcić chwilę ciekawemu afiszowi, z szerokim uśmiechem spojrzy na igrające w sklepie zabawkowym dzieciaki. Nie jest naiwny, infantylny, zdziecinniały, co to - to nie. On po prostu jest optymistą, życie nie wybiło mu tego z głowy.
Nie dajcie się jednak zwieść, Nikolai umie się złościć. Co więcej, on umie się zwyczajnie wściec. Jest w końcu Asenowiczem, czyż nie? A to mężczyźni hardzi i twardzi od pokoleń. Testosteron nie wylewa się z nich wiadrami, ale nie warto zapominać, skąd się wywodzą. Ich krew - krew Nikolaia - jest gorąca, język potrafi ciąć lepiej niż nóż, umysł pracować szybciej niż ustawa przewiduje. Mimo przyciągającej, sympatycznej aury codziennej Asen to typ dominujący. Nie potrzeba mu do szczęścia posłuszeństwa absolutnego, nie odda jednak bez walki pozycji lidera, samca alfa. Jest wojownikiem, choć może na to nie wygląda. Bo i któż dostrzegłby w tym szeroko uśmiechniętym, troskliwym mężczyźnie bestię? Ano właśnie, jedynie ten, który będzie miał okazję zobaczyć ją na własne oczy. A Nikolai ma przecież klasę i swą dumę, które każą mu trzymać swe demony na krótkiej smyczy. Bułgar idzie więc przez życie z postawą niekonfliktową, z dużą dawką pozytywnych emocji - które jednak łatwo wyczerpać. Kredyt zaufania łatwo zaprzepaścić, łobuzerski uśmiech szybko można zetrzeć. Nie dlatego, że Nikolai nie umie nad sobą panować, nie. On po prostu kryje w sobie znacznie więcej wyrachowania i arogancji niż można by przypuszczać.



Historia

Zdążył ukończyć szkołę. Zdążył się wzbogacić. Zdążył zrobić karierę. Nie zdążył zostać... A nie, przepraszam, to też zdążył. Nikolai Asen, lat czterdzieści jeden, zdążył już właściwie wszystko. Po co więc ciągnąć tę życiową farsę?
Może po prostu po to, żeby dobrze się bawić. Bo przecież życie jest zabawne. Poważnie, nie ma lepszej rozrywki niż żyć.
Wracając do początków, warto wspomnieć o kilku podstawowych rzeczach definiujących obecnego Nikolaia. Przede wszystkim - rodzina. Asen nie nazwałby się zagorzałym patriotą i fanatykiem więzi rodzinnych, z drugiej jednak strony nigdy by się też od familii nie odciął. Zresztą, biorąc pod uwagę, że jest nieodrodnym synem swego patriarchalnego klanu, choćby chciał nie mógł by się go wyrzec. Nie i już, za wiele podobieństw.
Nikolai jest więc synem Kiryla, syna Bogdana, syna Mikroslava, syna... Gdzie w tym wszystkim kobiety? Były, ale zawsze trochę w cieniu. Nie uciśnięte, ale wycofane - czasem z własnej woli, czasem pod naporem drobnych, ale doskonale zrozumiałych sugestii mężczyzn. Aleksandra, Ekaterina, Irina - wszystkie miały swoje własne historie, ale nie o nich teraz mowa. Z naszej perspektywy najważniejsze jest to, że były matkami - matkami kolejnych mężczyzn.
Warto przy tym wszystkim zauważyć, że Asenowicze - jak przyjęło się niegdyś nazywać rodzinę - nie byli arystokracją. Już nie byli, od kilku dobrych dziesięcioleci. Ostatnie wzmianki o tej rodzinie, dużej jeszcze, żyjącej, prominentnej, dotycząc XIX wieku. Później? Teoretycznie ród wygasł. Teoretycznie, bo tak naprawdę po prostu stali się czarodziejami. Z mugolskiej rodziny narodził się mag i tym samym przeniósł żywotność familii za przysłowiowy mur dzielący świat niemagiczny od magicznego.
Ci nowi, parający się czarami Asenowicze nigdy nie aspirowali do miana elity swojej obecnej rzeczywistości, co nie przeszkodziło im jednak wykształcić pewnych zwyczajów czy tradycji. Prędko więc stali się znani z nieprzeciętnej wiedzy na temat klątw i uroków, nie było też tajemnicą ich zainteresowanie historią i jej symbolami - im bardziej tajemniczymi, tym lepiej. Chlubili się - i nadal chlubią - bogatą, wciąż powiększaną biblioteką, w nieco większej skrytości kontemplują kolekcje pamiątek z różnych krańców świata. Można by rzec, że fascynację przeszłością i jej tajemnicami dziedziczą w genach - podobnie jak zakupioną niegdyś przez Gavrila Asena różdżkę, która dosyć szybko urosła do rangi rodzinnego artefaktu. Dobrze wychowani, inteligentni, ambitni - ale nie zadufani, niezbyt aroganccy. Gościnni, uprzejmi, ale stanowczy i dominujący. Tacy byli zawsze synowie Asenowiczów - i taki jest też Nikolai.
Ukończył Durmstrang, podobnie jak jego ojciec, dziadek, pradziadek i dalsi. Zdolny, choć nieprzesadnie pracowity, starał się na tyle, by osiągnąć własne cele - i nie więcej. Nigdy nie marzył o karierze łamacza klątw, pierwotny plan obowiązywał - podobnie jak w przypadku jego wuja czy dalszego kuzynostwa - podróże. Że niewiele z tego wyszło... Cóż, przeważył rozsądek, którego przecież Asenowiczom nigdy nie można było odmówić. Podróże pozostały pasją, a życie życiem, stąd Nikolai dość łatwo zmienił kierunek i podążył w ślady dziadka.
W międzyczasie zaś pojawiła się kobieta. Gdzieś między dniem w bułgarskiej filii Gringotta a leniwym popołudniem spędzonym nad Jantrą natknął się na Martę Shervashidze - i zatrzymał ją przy sobie. Nigdy nie została jego żoną, nigdy nawet jej tego nie proponował. Kochał ją? Szalenie, po prostu się nie złożyło. Z perspektywy czasu okazało się zresztą, że tak było lepiej. Po niemal dziesięciu wspólnych, niesformalizowanych latach poszli przecież w swoje strony. Z tego wszystkiego największym plusem był wspólny syn, Mikhail. Nikolai był dla niego ojcem tak dobrym, jak tylko mógł być - zarówno przed rozstaniem z Martą jak i po nim. Czasem, spacerując po obwarowaniach twierdzy Carewec czy wspólnie uczestnicząc w meczach quidditcha - Misha jako zawodnik, Nikolai z Martą w roli kibiców - sprawiali wrażenie zwyczajnej, szczęśliwej rodziny. To zresztą wciąż ma miejsce, rozeszli się przecież kulturalnie, nie paląc za sobą mostów. Asen widział więc, jak dorastał jego siedemnastoletni obecnie potomek, Mikhail zaś czerpał garściami z męskiego wzorca. Byli i wciąż są razem - choć w zdecydowanie skomplikowanej, zagmatwanej formie tego bycia.
Tak czy inaczej, od roku Asen jest towarem eksportowym. Bułgarską filię banku wymienił na centralę w Londynie. Własne mieszkanie w Sofii oddał pod wynajem, sam urządzając nowe cztery kąty w brytyjskiej rzeczywistości. A dalej... Będzie co będzie. Bo przecież jego pobyt na Wyspach nie jest skutkiem żadnej przełomowej decyzji, nie wynika z ucieczki przed dawnym życiem. Nie, to po prostu kolejny etap smakowania życia.



Zainteresowania i ciekawostki


  • Jest kolekcjonerem artefaktów i przedmiotów dziwnych. Zdobywa je czasem legalnie, zazwyczaj mniej i nigdy żadnego nie używa. Czy to antyczna różdżka czarnoksięska, czy wiekowy dziennik któregoś z historyków, wszystko leżakuje w zadbanym, prywatnym gabinecie Nikolaia. Asen lubi je dotykać, czasem dotknąć, nie jest jednak na tyle głupi by igrać z mocą, której zapewne nie potrafiłby okiełznać. Do szczęścia wystarczy mu sam fakt posiadania.
  • Ceni sobie teatr. Nie odwiedza go często, ale wieczory spędzone na kontemplacji mniej lub bardziej poważnych sztuk sprawiają mu wiele przyjemności - niemal tak dużo, jak podróżowanie i zwiedzanie niepoznanych dotąd zakamarków świata.
  • Jest zapalonym kibicem quidditcha. Na co dzień dopinguje Sępy z Wracy, w miarę możliwości uczestniczy też w każdych rozgrywkach międzynarodowych, wspierając bułgarską reprezentację. Obecnie ma zresztą powód dodatkowy - jego syn, Mikhail, kilka lat temu dołączył do sportowego grona.
  • Gra na pianinie. Niezbyt artystycznie i nieszczególnie często, ale umie i nie fałszuje.
  • Jego obsesją jest nieznaleziony dotąd miecz założyciela rodu Asenowiczów, Asena I. Choć przywódca wymierzonego w Bizancjum powstania niewątpliwie był mugolem, wieść niesie, że równocześnie w jego posiadaniu znajdować miał się zaklęty - czy raczej przeklęty - oręż. Nie ma na to dowodów, podobne opowieści to w zasadzie tylko plotki, jeden z rodzinnych mitów, tym niemniej Nikolai nie stracił wiary w istnienie Zhenyi, jak podobno zwać miało się ostrze.



Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego.



Zobacz profil autora
Ben Watts
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 832
Skąd : obrzeża Oban, Szkocja

PisanieTemat: Re: Nikolai Asen   Nie Sty 24, 2016 11:39 pm

Karta dopracowana w każdym calu, nawet taka maruda jak ja, nie ma się do czego przyczepić. Z najwyższą przyjemnością wlepiam akcept i knuj, panie Asen :)

_________________



I'm the ocean, I'm the sea
                       there is a storm inside of me



Zobacz profil autora
 

Nikolai Asen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Strefa gracza
 :: 
Karta Postaci
 :: 
Dorośli Czarodzieje
-