IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Drętwotą w Sheparda!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Blake Blackwood
avatar

PisanieTemat: Drętwotą w Sheparda!   Nie 03 Sty 2016, 14:15

Opis wspomnienia
To zupełnie przypadkiem mój kuzyn spadł z miotły, całkowicie drętwy, okropnie obolały i wcale się nawet o to nie obraził!
Osoby:
Dante Shepard
Blake Blackwood
Czas:
Rok temu jakoś na wiosnę
Miejsce:
Boisko do Quidditcha







Dobrze, że nie padało. Dobrze, że majowa pogoda była nad wyraz przychylna i promienie słoneczne, które raczyły swą osobą błonia przyjemnie grzały twarz puchonki nadając jej zdrowego koloru. Po co zawitała na boisko? Bo chciała popatrzeć. Chciała przekonać się do tej gry, której zwyczajnie nie rozumiała, albo rozumieć po prostu nie chciała. Co to za frajda, kilku gości na miotłach ugania się za sobą, próbując się strącić, przerzucić kafla przez obręcz i tym podobne, chociaż tak naprawdę to wszystko na marne, kiedy już inny, zazwyczaj mniejszy zawodnik odnajdzie wredną, małą, złotą kulkę i zakończy grę? Dla Blake było to nad wyraz nielogiczne, więc po prostu siedziała. Siedziała zastanawiając się, czy może być w tym jakieś drugie dno. Ukryty cel, którego istnienia jeszcze nie odnalazła.
Trybuny o dziwo nie były wcale opustoszałe. Kilka grupek dziewczyn, napalonych na trenujących zawodników wpatrywało się z urzeczeniem na środek boiska i głośnym chichotem starało się zwrócić na siebie uwagę. Blake wywróciła oczami z zniecierpliwieniem, modląc się w duchu, by nigdy nie stać się takie jak one. Puste i nic nie warte porcelanowe lalki, których jedynym marzeniem było wyrwanie dobrej partii, jaką niewątpliwie był na przykład jej kuzyn Dante, którego dostrzegła kątem oka. A Blake? Blake przecież nie wiedziała co poradzić z zalotami panicza Romulusa, a co dopiero wypatrywać w nim idealnego kandydata na męża.
Odchyliła się w tył i westchnęła zirytowana. Chichoty nasilały się, toteż nastrój Blackwood pogarszał się z każdym decybelem więcej. Wyciągnęła różdżkę z torby i zmrużywszy powieki wycelowała w jedną z najgłośniejszych grupek.
- Drętwota - wyszeptała. Pech jednak sprawił, że na torze lotu zaklęcia znalazł się nagle Dante. Blake zakryła usta dłonią i spanikowana zbiegła w dół na boisko, by dopaść do krukona, który spadał z miotły. Widziała to wszystko jak w zwolnionym tempie wiedząc, że nie ma prawa zdążyć i faktycznie. Gdy wbiegła na piach chłopak już na nim leżał.
- Na Merlina Shepard. Przepraszam!
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Drętwotą w Sheparda!   Nie 03 Sty 2016, 14:40

Quidditch. Dla Dantego ta gra była wszystkim. Uwielbiał czuć wiatr we włosach, bronić trzech bramek, wypatrywać czerwonego kafla. Mimo, że nie wiązał z tą grą swojej przyszłości i nie chciał zostać zawodowym graczem, zawsze znalazł dla niej czas. Przecież gdyby nie przykładałby się do gry, wcale nie byłby w drużynie Krukonów, prawda?
Dzisiaj zwołał trening, zamówił dla drużyny boisko. Ostatnio Ślizgoni rozgromili Puchonów, sytuacja robiła się dosyć niebezpieczna. Za tydzień to Krukoni mieli zmierzyć się z Domem Węża, dlatego musieli ostro trenować. W kąt poszły książki, na stoliku zaczęła królować mapa boiska. Dante wykreślał różne wykresy, czytał książki na temat taktyki i każdą wolną chwilę spędzał na miotle. Filch go nienawidził przez przenoszenie zbyt dużej ilości błota.
Na treningu było dość spokojnie. Nie padało, pojawiło się nawet słońce. Shepard uznał to za okoliczność bardzo łaskawą, ale i tak musiał dodać, że „nie powinniśmy się do tego przyzwyczajać, pogoda podczas meczu ze Ślizgonami może nas mocno zaskoczyć”. Sprzyjająca pogoda sprawiła, że Krukoni mieli widzów. Drużyna Niebieskich wydawała się, jakby wcale nie zwracała na piski dziewcząt.
Właśnie cała drużyna ćwiczyła podawanie kafla. Dante kazał ćwiczyć nie tylko ścigającym, ale również szukającemu i pałkarzom. Uważał, że dzięki temu drużyna będzie lepiej ze sobą współgrała. Zresztą, orientacja w grze była bardzo ważna.
Jedna ze ścigających zamachnęła się mocno, podając kafla do Dantego. Shepard nie chciał pozwolić sobie na niezłapanie piłki. W jednej chwili wystrzelił niczym pocisk w stronę trybun. Rozchichotane dziewczyny stały się bardziej nieznośne. Niebieska szata Sheparda zatrzepotała złowieszczo. Fryzurę miał jeszcze gorszą od tej, kiedy wstawał z łóżka. Wyciągnął obie ręce, aby złapać kafla. Gdzieś za jego plecami rozległy się przerażone głosy drużyny, aby odskoczył do góry.
Dante nie wiedział.
Zaklęcie trzasnęło go prosto w twarz. Wszystko stało się tak, jak w filmie o zwolnionym tempie. Kafel opadł na głowę jednej z rozchichotanych dziewcząt, co skomentowała głośnym „ałaaaa”, zaś Dante wygiął się w łuk i zleciał z miotły. Nie miał szczęścia, bo zamiast w ramiona swoich fanek, spadł na pustą ławkę. Leżał na deskach niczym Jezus ściągnięty z krzyża.
Blake Blackwood
avatar

PisanieTemat: Re: Drętwotą w Sheparda!   Nie 03 Sty 2016, 15:37

Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Znaczy, Blake zawsze wpadała w takie głupie tarapaty, że wstyd się przyznać. Ta sytuacja nie była wcale lepsza, bo przecież nie chciała zaszkodzić swojemu kuzynowi. Po prostu chciała zakończyć ten żenujący teatrzyk, którego świadkiem niestety była. To, że chłopak znalazł się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie to przecież nie jej wina! To wszystko przekorny los, który zawsze robił jej pod górkę.
No i co ona teraz miała zrobić? Znała się na zaklęciach, których używała z zaskakująco dobrym skutkiem, jak widać. Znała się na astronomii, na numerologii, ale z pewnością nie znała się na pierwszej pomocy. Kariera w Mungu nie była jej przeznaczeniem, bo teraz tak kucając nad leżącym Dantem nie miała pojęcia co począć dalej. Chłopak leżał na jednej z ławek kompletnie pozbawiony świadomości, nie mając także pojęcia pewnie, kto go tak wspaniale urządził.
Będzie zachwycony jak się dowie. Na pewno z radości wyściska Blake nie szczędząc jej przy tym komplementów.
Dziewczyna poklepała Sheparda kilkukrotnie po policzku mając nadzieję, że to pomoże. Błagała w duchu, by krukon był cały i zdrowy. Nie miała zamiaru wysłuchiwać potem, jak to przez jakąś głupią puchonkę drużyna Ravenclavu przegrała ze Slytherinem, bo zapragnęła komuś z drużyny niebieskich połamać nogi. Zamachała różdżką, czarując trochę wody i pchlapała nią twarz Dantego, bo cóż. Tyle była w stanie zrobić. Taka doraźna pomoc powinna wystarczyć i ocucić go.
- Nie no, zabiłam go. Na Helgę Hufflepuff, zabiłam własnego, rodzonego kuzyna!
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Drętwotą w Sheparda!   Nie 03 Sty 2016, 15:53

Piszczące dziewczyny zajęły się od razu Penelopą oraz jej głową. Straciły całe zainteresowanie Shepardem. Skoro spadł z miotły, nie stanowił dla nich dobrej partii. Krukonka ze łzami w oczach wycofała się z trybun. Plan Blake poniekąd się powiódł – rozkrzyczane dziewczyny uciekły z miejsca zdarzenia. Szkoda tylko, że Shepard musiał przy tym oberwać dodatkowo.
Drużyna Krukonów była zadziwiona tym, co się działo. Sześciu zawodników ruszyła w stronę trybun. Nie wylądowali, tylko przyglądali się całej sytuacji z góry.
- Na moje to on się nie obudzi.
- Trzeba nam nowego obrońcy.
- Dorobił się chłopak.
- Co on właściwie zrobił? Walnął o trybuny?
- Myślicie, że zamyślił się o Cordiel? Słyszałem, że znowu się spiknęli.
- No co ty. Przecież on tylko o meczu gada.
- W końcu nie będzie nas męczył.
- A może byśmy mu pomogli?
- A po co?

Głupia rozmowa Krukonów trwała w najlepsze, a Dante… No cóż. Leżał na ławce. Niedaleko wylądowała jego miotła. Na szczęście nic się jej nie stało, nie było widać nawet żadnego zadrapania. Chłopak słyszał rozmowy, ale nie mógł rozróżnić słów. Czuł się tak, jakby miał cały czas uszy pod wodą. Zaraz, zaraz… A może on naprawdę miał wodę w uszach? Niechętnie otworzył najpierw prawe oko.
- No żeść. – Uśmiechnął się jak głupek. Nadal był oszołomiony. Spojrzał na twarz kuzynki. – Cżemuś nie była na oztatnim zpotkjaniu rodźinnym? Pszeciesz Bliśniacy wysyłali Ci saproszenie. – Kto by pomyślał, że Shepard powita takimi słowami swoją kuzynkę? Odetchnął głęboko. Otworzył drugie oko. Świat zawirował, ale chłopak się nie poddawał. Powoli odzyskiwał ostrość wzroku. Wypatrzył nad głową Blake swoją drużynę. Wyciągnął w ich stronę rękę i pokazał im… środkowy palec.
- Do żatni, ale jusz! Myć się i przemyśledź sachowanie! Wyciągnę z tego konsekfencje! – krzyknął, wciąż niewyraźnie mówiąc. Szóstka graczy wzruszyła ramionami, burcząc coś pod nosem, śmignęli do szatni. Tyle ich było.
- No to co? Pszyjdźiesz na szwartkowy obiadek do mojej mamy? – Wydawało mu się, że normalnie mówi. Chyba nadal był w szoku.
Blake Blackwood
avatar

PisanieTemat: Re: Drętwotą w Sheparda!   Pon 04 Sty 2016, 08:51

Jeśli myślała, że po ocknięciu się Dante będzie prawił jej przykazania, nie będzie szczędził jej gorzkich słów, a także wstanie i obrażony oddali się w stronę szatni to grubo się myliła. Shepard nawet w najmniejszej części nie wydawał się być zły o rzucanie w niego klątwami, mało tego - zamiast obdarzyć ją nieprzychylnym spojrzeniem zadał najbardziej niedorzeczne pytanie, na jakie w tej chwili prawdopodobnie było go stać.
Blake nie dowierzała własnym uszom. Naprawdę sądziła, że się przesłyszała, albo, że krukon upadając nieszczęśliwie uderzył się w głowę i zaczął pleść trzy po trzy. Ale nie! Gdy zaczął strofować swoją drużynę brzmiał co prawda niezbyt zrozumiale, ale logicznie. Blackwood, gdy zawodnicy na miotłach tylko zniknęli za drzwiami przebieralni opadła na najbliższą ławkę i zaczęła zanosić się głośnym śmiechem. Śmiała się dłuższą chwilę, aż w kącikach powiek pojawiły się dwie krople zwiastujące łzy rozbawienia. Gdyby tylko każdy reagował w takiej sytuacji tak jak Dante, świat byłby o wiele piękniejszy, nieprawdaż? Dziewczyna otarła policzki, po czym z niedowierzaniem pokręciła głową.
- Jesteś niereformowalny - zażartowała, nie potrafiąc doprowadzić się do stanu powagi. - Jesteś po prostu nienormalny.
Puchonka wstała chcąc pomóc kuzynowi w jako takim ogarnięciu się. W tym celu objęła go w pasie, ustawiając się z tyłu i z wielkim trudem zaczęła go podnosić do pionu. Jakąś większą siłaczką nie była, toteż czynność ta nie pozostawiła w niej poczucia łatwo wykonanej roboty, a i sam Dante do najlżejszych nie należał. Gdy w końcu jakimś cudem, dziewczyna posadziła Sheparda obok siebie odsapnęła i starła wyimaginowany pot z czoła, po czym zastanowiła się nad pytaniem które zadał.
Obiady rodzinne, wszelkie uroczystości i inne tego typu imprezy zawsze były dla Blake niedostępne. Miała brudną krew, skalaną, była odsunięta od całej tej gałęzi rodu do której należał krukon nie tylko przez nich, ale i przez trujące szepty matki, która całe życie złorzeczyła na wszystkich o nazwisku rozpoczynającym się na S. Blake tak naprawdę poznała kuzyna w szkole i chociaż nigdy się do tego matce nie przyznała, to bardzo go polubiła, choć z przymrużeniem oka traktowała wszelkie takie zaproszenia. Także tym razem z uśmiechem pokręciła głową i spojrzała na chłopaka z politowaniem.
- Proszę cię, nie żartuj sobie ze mnie. Kto by mnie tam chciał? - spytała. Nie sądziła, by była mile widziana w posiadłościach Shepardów.
- Moja osobista matka by mnie chyba zabiła - dodała.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Drętwotą w Sheparda!   

 

Drętwotą w Sheparda!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Fasolkowo
 :: 
Archiwum
 :: Fabularne :: Myślodsiewnie
-