IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next
AutorWiadomość
Evan Rosier
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Wto 13 Maj 2014, 22:53

Dostrzegłszy, że Alex nie zdołał złapać kafla, uprzedzony przez Dorcas Meadowes, usiłował jeszcze ratować sytuację, podrywając swoją miotłę w ślad za tą, na której mknęła Gryfonka. Miała jednak znaczącą przewagę, jeśli chodziło o odległość od bramek Ślizgonów, pozostało mu więc obserwować jedynie falującą burzę jej ciemnych włosów, gdy zbliżała się do pętli, a potem oddawała gola. Poderwał trzonek miotły, zatrzymując się w powietrzu i klnąc głośno. Cholerna Meadowes, ktoś pomyślałby, że ostatnie wydarzenia odbiją się na jej grze, ale najwyraźniej radziła sobie całkiem nieźle. Przyglądał jej się chwilę, ale nim zdążyła spojrzeć w jego kierunku, poszybował na swoją pozycję. Gdzieś obok usłyszał głuche uderzenie i obejrzał się, widząc, jak O’Connor niepewnie chwieje się na miotle po uderzeniu tłuczka. Uśmiechnął się lekko, zerkając na Kruegera i złośliwie dając mu znak, że radzi sobie na razie zbyt kiepsko, by zasłużyć na łyk Ognistej, a co dopiero na całą butelkę. Zgoda, Irlandczyk oberwał, jednak wciąż jeszcze całkiem nieźle trzymał się na swoim Nimbusie.
Lecąc ku pętlom, pośród łopotu szaty i rozdzierających wrzasków widowni (Ślizgoni jęknęli głośno, gdy drużyna przeciwna zdobyła gola, a potem zaczęli krzyczeć jeszcze zapalczywiej), rozróżniał niewyraźnie głos komentatora. Nie musiał oglądać się,  żeby wiedzieć, że to Irytek, jego wrzask dźwięczał w uszach oraz z pewnością ogłuszał najbliższej siedzących. Zdawało mu się nawet, że poltergeist mówi coś o Chiarze, toteż  rzucił przelotne spojrzenie na trybuny, usiłując zlokalizować jej sylwetkę, jednak w napierającym tłumie okazało się to niemożliwe. Zamiast tego dojrzał jednak Aristos w barwach Slytherinu, a chociaż dzielił go od niej spory dystans, zdołał wyłuskać z narastającego gwaru wykrzykiwane przez nią słowa. Posłał jej chłodny uśmiech i mrugnął do niej lekko, powstrzymując rozbawienie, a potem śmignął na miotle ku Regulusowi.
Wymijając Cú, rzucił mu chłodne, prowokujące spojrzenie, z pewnością obaj słyszeli zresztą Aristos, jednak jego osoba nie zajmowała go długo. Jego miotła pomknęła w kierunku bramek i śmignęła przed nimi dokładnie w momencie, gdy ich obrońca wyrzucał kafla. Spróbował przejąć go w powietrzu, planując przycisnąć go do piersi tak mocno, by żadnemu Gryfonowi nie przyszło na myśl mu go odebrać, a następnie, niezależnie od tego czy udało mu się go schwycić, pomknął w przeciwnym kierunku i łupnął barkiem w Syriusza, który od jakiegoś czasu siedział mu na ogonie i wyraźnie usiłował go strącić. Cóż, niedoczekanie. Jeśli któreś z nich dwóch zleci z miotły, z pewnością nie będzie to on.
— Nie wstyd ci, Black, że twoja dziewczyna radzi z tym sobie lepiej od ciebie? W łóżku pewnie też dominuje?
Napierając mocno na ramię tego tępego Gryfona, rzucił porozumiewawcze spojrzenie Jas, dając jej do zrozumienia, by rąbnęła w niego z drugiej strony i pozbawiła tego głupiego uśmiechu.
Zobacz profil autora
Jasmine Vane
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 00:20

Pierwsza porażka.. ale hej hej! Punkty dla Gryfonów nie przeważały szali zwycięstwa na ich stronę! Mogą sobie nawet i postrzelać z setkę, jeśli tylko Ślizgon nastrzelają dwieście i złapią znicza... chociaż Regulus był na prawdę dobrym obrońcom. Jasmine zaklęła widząc, jak czerwona piłka przelatuje przed obręcz. Co go rozkojarzyło?! Powinien wziąć się za siebie, bo liczyło się zwycięstwo Ślizgonów, a nie... flirty z pannami lekkich obyczajów. Śmignęła obok Regulusa.
-Na amory potem przyjdzie pora! -okrzyczała go, słysząc świst powietrza w uszach i doping tłumu. Uważnie obserwowała, jak kafel w rękach Regulusa szybuje w kierunku Evana. Przyspieszyła w kierunku Rosiera, chcąc złapać kafla, jeśli temu sie to nie uda, ale wierzyła w swego kapitana!
Podchwyciła spojrzenie Evana i to wystarczyło. Głośne "łup!" mogło zwiastować tylko to, że z drugiego boku Blacka pojawiła się kolejna postać w zielonych barwach..
-Pantoflarz Black, jak to jest być pod obcasem Meadowes? Lubisz takie bajery, co nie? -uśmiechnęłą sie ironicznie, ale nie przestawała obserwować kafla. Alexander powinien być w pogotowiu! Gdzieś obok niej śmignął Franz, widziała go tylko ułamek sekundy.. ale jednak.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through


Ostatnio zmieniony przez Jasmine Vane dnia Sro 14 Maj 2014, 21:43, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Resa Anderson
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 00:29

Uważnie śledziła ruch kafla, starając się też mieć na uwadze tłuczka.
Jak widać, nie udało jej się.
Kiedy podążała wzrokiem za kaflem w rękach Dorcas, która po chwili wrzuciła go do jednej z pętli, Resa wyraźnie się ucieszyła, potem jednak coś poszło nie tak. Chwila zamieszania, a potem głośny ryk Irytka. "Connor z gryffindoru omal nie spadł z miotłyyyy". Nerwowo rozejrzała się po boisku, przeklinając własną głupotę, kiedy zauważyła Connora. Poczuła dziwny ciężar w żołądku, pozwoliła skrzywdzić przyjaciela. Jesteś pałkarzem, nie ścigającym, po co gapisz się na kafla?
Ale tak naprawdę wiedziała, że nie mogła zrobić nic, jej zadaniem była ochrona pozostałych członków drużyny, do tej pory nie zdarzało jej się dodatkowo bronić pałkarza.
Odbiła najbliższego tłuczka w stronę Rosiera, chcąc go trafić i krzyknęła coś o ssaniu macek wielkiej kałamarnicy. Czyżby na boisku z kochanego stworzenia zmieniała się w agresywnego pałkarza?
Ponownie powiodła spojrzeniem za tłuczkami, z niepokojem zauważyła coś dziwnego w zachowaniu pałkarzy Slytherinu. Coś tutaj było nie tak. Wiedziona nagłym przeczuciem, postanowiła podlecieć bliżej Connora. Zrzucenie jednego z pałkarzy z miotły oznaczałoby dużą stratę. Widząc nadlatującego tłuczka, przyspieszyła i spróbowała ochronić przed nim chłopaka.

_________________

Resa Anderson


Sometimes your joy is the source of your smile, but sometimes your smile can be the source of your joy.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 00:39

Tak jest! Dobry początek meczu! Tanja krzyknęła uradowana, ale zaraz wróciła do gry ciałem i umysłem. Postanowiła wybić z rytmu Daniela, który szukał znicza.. przeleciała parę centymetrów przed jego miotłą, mając nadzieje, że straci tym kurs.. że się rozkojarzy. Posłała mu wymowne spojrzenie ciekawa, czy jej się to udało. Miała pewna historię z panem Blaisem, ale tej nigdy świat nie ujrzał.. i nie wiadomo czy ujrzy. Zamiast jednak rozwodzić się nad tym, Everett postanowiła polecieć na przeciw Blacka, gdyby ten chciał przypadkiem podać jej kafla, gdy ten by trafił w jego ręce.
Zobacz profil autora
Dorcas Meadowes
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 09:27

Meadowes po zdobyciu gola wprost nie mogła się powstrzymać, aby nie posłać Regulusowi uroczego uśmiechu. Pamiętała, jak się odgrażał... Nie tracąc już ani chwili, śledziła tor lotu kafla, samej obierając taką samą drogę, jednakże widok Blacka, który był zacznie bliżej w walce o przechwycenie "piłki", odpuściła, będąc po prostu w pobliżu, asekurując Łapę, a także gotowa na ewentualne przejęcie kafla, jeśli Ślizgoni zaczną go sobie przekazywać. W pobliżu dostrzegła również Tanję, tak więc gotowa była na wspólny manewr, jeśli sytuacja będzie tego wymagała.
Ponadto trzymała się dość blisko Alexandra, skoro ich "współpraca" zaczęła się tak owocnie, zamierzała z tego faktu zwyczajnie skorzystać. Sam Ślizgon chyba nie obawiał się filigranowej, ciemnowłosej dziewczyny? O ile ich spojrzenia się na chwilę spotkały, Dor puściła mu oczko, nie mniej nie pozwalała, aby cokolwiek ją rozproszyło.
Zobacz profil autora
Mistrzynie Papużki
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 10:01

Nikt, nawet Black, nie był w stanie zatrzymać Evana Rosiera. Ślizgoński kapitan, w którego ręce trafił kafel, nie był skory do oddawania go przeciwnikom, tak więc Syriusz musiał obejść się smakiem. Dość szybko zorientował się, że dalsze latania miotła w miotłę z Evanem skończyć się mogło co najmniej nieszczęśliwie, tak więc w ułamku sekund przed uderzeniem o jego drugi bok przez Vene, dał nura w dół, co niewątpliwie uratowało mu skórę.
Rosier, omijając pozostałych, gryfońskich ścigających, znalazł się w zaskakującym tempie pod ich pętlami, wykonując wymierzony rzut. Z początku wszystko wyglądało tak, jakby kafel miał płynnie wpaść do jednej z peli, ale w ostatniej chwili został on złapany przez Charlie i tym samym Slytherin nie zdobył punktu.  Jakby tego było mało, tkwiący jeszcze przez chwilę przed pętlami Evan, oberwał tłuczkiem. Siła uderzenia rzuciła go na pobliską wieże trybun Hufflepufu, w które uderzył, ale co też paradoksalnie sprawiło, że utrzymał się na miotle. Gdyby tkwił w otwartym polu, wytrącony z równowagi nie miałby szans na utrzymanie się na niej.
W tej samej chwili Anderson zdołała odbić oba tłuczki, które niebezpiecznie zbliżały się do drugiego, gryfońskiego piłkarza i na które prawdopodobnie nie zdołałby zareagować. Odbicie sprawiło, że oba tłuczki dosłownie zaryły w ściany trybun nad głowami zgromadzonych tłumnie Ślizgonów, niszcząc perfekcyjnie ułożone fryzury Alecto oraz Aristos. Tak samo von Grossherzog odbił tłuczki mające zwalić z miotły O'Malleya.
Resa nie miała szczęścia. Ledwo zdołała opuścić pałkę, kiedy poczuła, jak ktoś, a właściwie nie ktoś tylko Alexander, uderza z impetem w jej miotłę. Nie miała najmniejszych szans, szybko tracąc wysokość, a także ryjąc w murawę. Rozległ się gwizd sędziego, która od razu znalazła się przy dziewczynie. Nie straciła przytomności, kości również były całe, choć miała zdartą brodę, jak i łokcia, kolana. Pierwsza krew polała się na równie przystrzyżonej, soczyście zielonej trawie. Szybko opatrzono Gryfonkę, przede wszystkim oczyszczając jej rozdrapania z pyłu oraz kamieni, a także tamując krew. Nie musiała wracać do gry, jeśli nie czuła się na siłach. Najgorszym w tym wszystkim były pulsujące od bólu skronie.
Bez względu na decyzje Anderson, czy wsiadła z powrotem na miotłę, czy zdecydowała się zejść do szatni, sędzia dała znać Charlie, aby zagrywała.



/Walka o kafla
Rosier - 8 (148046)
Black S - 4 (148047)

Rosier i Vane vs Black S.
Black S. - 10 (148048)
Rosier - 5 (148049)
Vane - 7 (148050)

Walka o gola:
Allison - 8 (148052)
Rosier - 7 (148054)

Tłuczki (zielonym kolorem są podkreślone osoby, które oberwały):
Anderson - 10 (148055)
O'Connor - 1 (148056 + modyfikator -1)
Krueger - 4 (148057)
von Grossherzog - 4 (148058)

Rosier - 1 (148064)
Krueger - 7 (148059)
von Grossherzog (za O'Malleya) - 4 (148063)
Anderson (za O'Connora) - 4, 4 (148061, 148062)

O'Malley vs Anderson
Anderson - 5 (148065)
O'Malley - 8 (148066)
Resa ląduje na murawie. Może wrócić do gry, ale z modyfikatorem do rzutów -3. Decyzja pozostaje w rękach gracza.


Gryffindor - 10
Slytherin - 0

Ponieważ kafel znajduje się w rękach Charlie, ścigający muszą się wstrzymać z postem do czasu napisania go przez Charlie. Pałkarze mogą napisać rzecz jasna wcześniej, tak samo szukający, jak i obrońca.

Czas na odpis do 15.05. do godziny 16:00
Zobacz profil autora
Cú Chulainn O'Connor
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 12:48

Że jeszcze siedział na miotle to był chyba cud. Właściwie to Rese mógł teraz nazwać owym cudem, bo gdyby nie jej ochrona pewnie zaliczyłby nieprzyjemne spotkanie z tłuczkami - a prawdę mówiąc byłaby to ostatnia rzecz w tej chwili, której by chciał, szczególnie po docinkach ze strony Ślizgonów na temat Ari. Co najgorsze, nie mógł ich wyśmiać, bo owszem, doskonale słyszał jej doping dla Rosiera.
Boisko to nie miejsce do rozgrywania spraw osobistych, więc jedyne co mu zostało to ignorowanie zawodników Slytherinu pod względem docinków, by skupić się jak najlepiej na grze i pokazać im, że jeśli ktoś tutaj zasługuje na Aristos mimo wszystko to jest to właśnie O'Connor.
Cholerny O'Malley cały czas trzymał się na miotle, jak na złość. Głupi to ma zawsze szczęście, a niestety Resa był mądrą dziewczyną i skończyła na murawie. Na szczęście wyglądało na to, że jest w stanie kontynuować grę i Cu bardzo na to liczył.
- Trzymaj się, Resa! - krzyknął do niej i zajął jak najdogodniejszą pozycję, by zastąpić dziewczynę na czas, gdy będzie się zbierać do kupy.
- Syriusz, stawiam ci butelkę whisky za każdy rzut w obręcz Ślizgonów! - przekazał jeszcze Blackowi z tym wilczym uśmiechem, po czym zmierzył spojrzeniem drużynę przeciwną. Postanowił znowu spróbować szczęścia i trafić tłuczkiem w Alexa. Skoro zieleń to kolor ich domu to będzie mu do twarzy z trawą na murawie.
Przy drugiej okazji postanowił wycelować w Rosiera, skoro teraz udało się go trafić. Może się uda, oby.
Zobacz profil autora
Franz Krueger
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 14:44

Mimo że w tym rozdaniu żadnej z drużyn nie przypadły punkty, nie można było powiedzieć, że na boisku zapanował zastój. Wręcz przeciwnie, działo się naprawdę dużo, a gra zdawała się jeszcze bardziej agresywna, niżeli można byłoby przypuszczać na początku. Nie powinno to jednak dziwić. Gryffindor i Slytherin od zawsze ze sobą rywalizowały, a rywalizacja ta często podszyta była jeszcze dodatkowo nienawiścią ze strony Zielonych do Czerwonych, rzecz jasna, ze wzajemnością. Krueger może i szczędził akurat języka na niepotrzebne komentarze i osobiste docinki, jednak do jego uszu dobiegało niemal każde słowo rzucone przez jego pobratymców. Niemiecki czarodziej niekiedy zaśmiał się tylko pod nosem, stwierdzając jednak, że nie ma najmniejszego sensu wdawać się w tego rodzaju dyskusje. Wolał skoncentrować się na grze.
Przeklął niezbyt głośno, kiedy Resa skutecznie obroniła O’Connora przed uderzonym w niego przed momentem ze zdwojoną siłą tłuczkiem. Mimo wszystko, Franz pokazał Gilgameszowi uniesiony ku górze kciuk na znak tego, że zagranie było celne i gdyby nie element szczęścia po stronie drużyny przeciwnej, żywot gryfońskiego pałkarza nie byłby taki przyjemny i sielankowy. Naprawdę, wielka szkoda, że to nie on spadł z miotły, chociaż nie należało także przesadnie ubolewać, ponieważ Ślizgonom i tak udało się osłabić przeciwników dzięki eliminacji Resy. Dziewczyna wyglądała na mocno poobijaną i było pewne, że nawet, jeśli wróci do gry, nie będzie się sprawowała tak dobrze, jak wcześniej.
- Dobra robota, Alex! – krzyknął więc siedemnastolatek, rzucając właściwie pierwsze słowa podczas meczu. Tym razem jednak musiał skitować niezwykle udane zagranie swojego kolegi i zagrzać go do kolejnych tego typu poczynań.
Jedynym problemem był tłuczek, który godził Rosiera. Krueger nie miał szans, żeby zareagować w porę na ten atak, a sam Evan najwyraźniej skoncentrowany był zbytnio na swoim zagraniu, by uniknąć kuli. Na szczęście, siła naporu nie zrzuciła go z miotły, a zatem póki co, nie było powodów do zmartwień o jego stan zdrowia czy dalsze uczestnictwo w rozgrywce. Franz jednak jeszcze dokładniej obserwował kolejne ruchy pałkarzy. Jego uwagę przykuł O’Connor, który zbliżał się właśnie do tłuczka. Ślizgon próbował przewidzieć mniej więcej trajektorię lotu tłuczka, którą Gryfon zamierzał nadać swoim uderzeniem pałki. Zaraz po tym Niemiec sunął w kierunku Alexa z wyciągniętą w dłoni pałką, starając się obronić ścigającego przed ofensywą wroga. Tym samym Krueger starał się także nadać tłuczkowi wybrany przez siebie kierunek – tym razem nie celował już jednak w Irlandczyka, który przy ostatnim zagraniu miał wiele szczęścia. Teraz Franz za swoją ofiarę obrał obrońcę drużyny Godryka, czyli Charlie Allison.
Zobacz profil autora
Charlie Allison
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 14:58

Dziewczyna zaśmiała się, gdy złapała kafla od Rosiera. Już chciała rzucić go do Syriusza, gdy zobaczyła Resę spadającą z miotły. Patrzyła na nią przerażona. Chciała tam podlecieć, jednak wiedziała, że musi pozostać na swojej pozycji. Na szczęście dziewczynie nic się nie stało. No, może oprócz kilku otarć. Posłała Alexowi mordercze spojrzenie. Po gwizdku sędzi rzuciła do Blacka kafla. Miała nadzieję, że Gryfon go złapał.
Zobacz profil autora
Gilgamesh von Grossherzog
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 15:06

Trafiliby. Był tego całkowicie pewien że razem z Franzem by trafili, niestety w pobliżu była druga Gryfońska Mistrzyni Pałki. Chwała Slytherinowi że Alex pomyślał i zachował się jak powinien - mały lot bez miotły zdecydowanie poprawił jej urodę. Również pokazał Franzowi kciuk, mimo że trochę bez entuzjazmu. Cóż, nie ma co się załamywać, w końcu każdy Gryfon na murawie wygląda lepiej niż w powietrzu. Swoją drogą...Gryfon na murawie? To można przemyśleć. Jednakże chwilowo zauważył że ich jakże cudowny kapitan, jest ciut mniej cudowny w unikaniu tłuczków, a już następny się na niego szykował. Niestety, Evan może się jeszcze w tym meczu przydać, więc wypadałoby go wspomóc. Dlatego też szybko przeleciał przed Evanem, starając się odbić tłuczka zanim ten dosięgnie Rosiera. Niezależnie od efektu - przecież próbował prawda? Pańszczyzna odrobiona! Poleciał dalej i wówczas wpadł na genialny pomysł. Czemu niby tylko Alex miałby się świetnie bawić, upiększając kogoś? Ustawił się więc tak aby mieć swój cel na linii lotu. W końcu nie można zostawić swojej pałki bez zajęcia, prawda? Jednakże tym razem to z czym miała się spotkać z bardzo bliska, nie było tłuczkiem. Swoją drogą, wypadało trochę też się ponabijać z Gryfonów prawda? Choćby i miało być to wyjątkowo niskich lotów. Zleciał więc trochę niżej i krzyknął tak aby Resa na pewno go usłyszała:
-Nie martw się Anderson, brzydsza już nie będziesz
Tuż po tych słowach faktycznie już obrał swój cel i poleciał nie gdzie indziej, jak w stronę O'Connora. Niestety, tak jakoś wyszło, że przelatując obok niego, pod pretekstem polowania na tłuczka, "przypadkiem" postarał się zahaczyć o niego pałką, co w zamyśle miało skutkować zwaleniem Irlandczyka z miotły.
Zobacz profil autora
Syriusz Black
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Sro 14 Maj 2014, 18:50

- Rosier, posyłasz na mnie dziewczynę? - zapytał z pogardą ślizgona i skrzywił się, gdy poczuł, że został uwięziony. Musiał zapikować, aby się wyrwać z tego czułego uścisku. Usłyszał nagle jak tłum na trybunach chóralnie jęknął, potem jeszcze raz i kolejny. Łapa podniósł głowę hamując w powietrzu. Charlie dopadła kafla, genialnie! Ryknął śmiechem, gdy Rosier wpadł z hukiem w trybunę Puchonów. Śmiał się dobre parę minut zanim nie usłyszał, że to Resa spadła na ziemię. Podleciał w tamtą stronę wściekły i zmartwiony, czy aby nie stracą jednego ścigającego.
- Głowa do góry, Anderson! Żadne ślizgońskie podróbki nas nie pokonają, wracaj. - dopingował ją zaraz po Connorze i wzbił się w powietrze, lecąc po przeciwnej stronie od Charlie. Jeśli złapał kafla, zacisnął palce mocno wokół niego i slalomem zaczął dążyć ku pętlom po stronie przeciwników. Miał nadzieję, że Connor pilnuje mu tyłów. Parę razy ćwiczyli na treningu schemat, gdy Ścigający slalomikiem omijają tępych ślizgonów, a pałkarze pilnują ich tyłków. Nie mógł póki co skupić się za bardzo na Resie czy sprawdzić dlaczego Rogacz się obija i jeszcze nie złapał znicza. Próbował się pozbyć ewentualnych przeszkód i dotrzeć do pętli pilnowanych przez Regulusa. Łapa uśmiechnął się złośliwie do swego braciszka i wpatrując się w prawą pętlę, zamachnął się, aby przerzucić tłuczka do środkowej tuż nad jego pustą głową. Gdyby coś mu nie wyszło i nie miał tego kafla (kostki, miejcie mnie w opiece), pilnował Vane, obiecując jej słodką zemstę za blokadę. Rosierem się nie przejmował uznając, że ten jest chwilowo wyłączony z gry.
Zobacz profil autora
Jasmine Vane
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Czw 15 Maj 2014, 00:21

No nie! Nie ma tak dobrze! Jasmine skrzywiła się widząc, jak Rosierowi nie udaje się trafić... a jej usta ułożyły się w wielkie "o", kiedy wylądował na trybunach. Jakaś ta lepsza część jej natury chciała nawet podlecieć do niego, ale zauważyła, że w miarę się z tego wykaraskał. Potem go zapyta o zakres obrażeń. Poczuła złość i determinację, skoncentrowaną na każdej, miernej, gryfońskiej postaci, gdzie jedna zaryła mocno o ziemię. Z błyskiem w oku nachyliła się nad miotłą i przyspieszyła aby przechwycić kafla z rąk obrońcy czerwonych. Gdyby tylko jej sie to udało, miała w planach samotny rajd do bramki i rzut do obręczy - miała nadzieję, że celny!

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Czw 15 Maj 2014, 01:45

Dziewczyna uradowana z obronionego strzału zaraz zlękła się widząc upadek Resy. Obniżyła lot aby chociaż przyjrzeć się jej czy wszystko w porządku.
-Żyjesz? -zapytała ją w locie, a widząc, że jest tylko pobijana z lżejszym sercem wzbiła się z powrotem do pętli... chciała być w pogotowiu dla Syriusza, gdyby ten był w posiadaniu kafla.
Zobacz profil autora
Regulus Black
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Czw 15 Maj 2014, 01:49

Teraz nie mógł sobie pozwolić na błąd! Reg skupił się niesamowicie i nie spuszczał kafla z oczu.. jęknął pod nosem widząc, jak tłuczek załatwił Rosiera. Musiało boleć! Ale chyba nie bardziej jak Anderson zarycie o murawę.. "biedaczka".. jakoś nie czuł żalu. Był gotowy do obrony w każdej sekundzie. Oby refleks i szczęście były dzisiaj po jego stronie. Kątem oka jednak zdarzało mu się szukać Alecto.. jej zielona sukienka zlewała się z ubiorem reszty kibiców Slytherinu... poderwał głowę, odgarniając włosy z oczu by mieć lepszy widok. Zależało mu na wygranej bardziej niż na.. niż na czym? Wybór był ciężki..
Zobacz profil autora
Evan Rosier
avatar

PisanieTemat: Re: Boisko   Czw 15 Maj 2014, 01:55

Gdy tylko uwolnił się od tego głupszego Blacka, który się najwyraźniej dziewczyny przestraszył, pomknął jak strzała w kierunku pętli Gryfonów, wymijając zawodników drużyny przeciwnej; to nurkując, to podrywając miotłę do góry; płynąc wprost po zwycięstwo. Gdy miał w zasięgu wzroku już tylko Allison, podkręcił kafla i oddał wymierzony strzał do jednej z pętli. I był niemal pewien, że trafi; i słyszał już na trybunach pierwsze odgłosy triumfu; i zastygał już w radosnym oczekiwaniu. Gryfonka rzuciła się jednak w kierunku piłki i odbiła ją w ostatniej sekundzie. Ale co z tego, skoro nie zdążył nawet poczuć smaku porażki, bo już w następnej chwili rozpędzony tłuczek niemal zmiótł go z boiska. Poczuł tylko potężne uderzenie w ramię, oślepiający ból i mocny odrzut, który pchnął go w kierunku wieży trybun Hufflepuffu. Łupnął o nie z groźnym gruchotem, wypluwając przy tym najgorsze ze znanych sobie przekleństw, ale mimo to, a może właśnie dlatego, zdołał utrzymać się na miotle. Z warknięciem obrócił się przez ramię, szukając wzrokiem sprawcy, no i wtedy zobaczył go, zobaczył ją, jak potrącona ramieniem przez O’Malleya, spada i jak szmaciana lalka uderza o zieleniącą się murawę. Uśmiechnął się triumfalnie i ignorując odrętwienie ugodzonego ramienia, poderwał miotłę i wzbił się wyżej, pozwalając tym samym ryknąć głośno tym Ślizgonom, którzy uwierzyli już, że podobnie jak Anderson przestawił sobie facjatę w zetknięciu z podłożem. Tak zwykle kończą głupcy, którzy próbują wejść mu w drogę. Jak sęp wykonał kilka kółek w powietrzu nad skuloną w dole Resą, a potem podleciał do Alexa i klepnął go w ramię.
— Wiszę ci za to Ognistą.
I chociaż nie śledził na bieżąco komentarza Irytka, zbyt skupiony na grze, żeby poświęcać czas na bzdury (no i bądźmy szczerzy, kto brał go na poważnie?), to kiedy po boisku poniósł się głos, który tak dobrze znał, obrócił głowę w tamtą stronę. Uniósł brwi, uśmiechając się pod nosem z nutą ironii. Nie podejrzewałby Chiary o zainteresowanie quidditchem, a już na pewno nie o szczerą chęć dopingowania którejkolwiek ze stron. Najwyraźniej jednak całkiem nieźle poradziła sobie z obłaskawieniem Irytka, bo już po chwili jego krzyki zagłuszyły jej słowa, a większość osób obecnych na trybunach mogła dowiedzieć się, że teraz nikt już na pewno nie zechce Anderson. Spoglądał przez chwilę na majaczącą mu w oddali sylwetkę panny di Scarno, ale nie pozwolił sobie więcej na rozproszenie – ostatnie przypłacił bliskim zetknięciem z rozpędzonym tłuczkiem. Jeżeli Black myślał, że jedna kontuzja wykluczy go z gry, to bardzo się mylił. Mknąc w kierunku bramek Gryfonów, dał znać Jasmine, żeby wzięła na siebie kafla, a następnie, nie oglądając się na nikogo, zaszarżował na Syriusza. Zderzył się z nim zdrowym barkiem z dużą prędkością, mając nadzieję na resztę meczu wykluczyć go z gry. Zresztą, nie oszukujmy się. Jeśli nie uda się jemu, zrobi to ktokolwiek inny. Black zdążył nagrabić sobie wystarczająco. A gdyby ten jednak zdążył sprzątnąć Vane kafla sprzed nosa, cóż, miał szansę mu go odebrać.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Boisko   

 

Boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko Quidditcha
» Duże boisko do koszykówki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Tereny Zielone
 :: 
Boisko Quidditcha
-