IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Lustro nr 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Redaktor
avatar
Redaktor
Data przyłączenia : 16/08/2014
Liczba postów : 223
Skąd : każdy zakątek Hogwartu i okolice.

PisanieTemat: Lustro nr 15   Pon Paź 26, 2015 6:50 pm

List od Redakcji

Drodzy czytelnicy,
dzisiejsze wydanie Lustra wychodzi z ponad dwutygodniowym opóźnieniem z powodu wstrząsającego odejścia Głównego Redaktora (o którym pisaliśmy w poprzednim numerze), który objął pod swoje kreatywne skrzydła nasze czasopismo. Każdy z dziennikarzy był wstrząśnięty nieoczekiwaną decyzją, jednak dostarczony materiał – przeprowadzonego w bezpośredni przez naszego kochanego Redaktora, sprawił iż podjęta decyzja nie pozostawiała złudzeń. Wywiad można przeczytać już na stronie 3!
Tymczasem nową posadę przejął człowiek nader leniwy (przyznający się do tego), dlatego w ramach przeprosin do każdego z wydań dostarczony został drobny upominek. Wypatrujcie kolejnych sów i kolejnych plotek!
Zapraszamy do czytania,
Redakcja.


Waltherianizm - nowa choroba?

Od kilku miesięcy nasi czytelnicy wysyłają listy dotyczące nowego kultu, który początkowo obierany był za przejawy choroby. Nasz informator postanowił osobiście zająć się tą sprawą i dowiedzieć nieco więcej na ten temat.

~ Jak długo wyznajesz Walterhinizm? Podaj własną definicję tego kultu.

Lily Evans: Od początku! Mam zaszczyt być jednym z pierwszych wyznawców! To juuuuż ze 4 lata chyba, jeśli liczyć tak wszystko w sumie. Walterhinizm - uwielbienie oraz próba naśladowania zajebistości Waltera aka Fhrancisa.
Jasmine Vane : To będzie jakieś dwa lata. Wtedy kiedy poznałam Waltera i jego seksowne nadgarstki. Znaczy to dla mnie przede wszystkim:
- lubić Waltera
- kochać seksowne nadgarstki
- sypać matematycznymi sucharami
- walterhinizm to nie filozofia to styl życia.

~ Jak myślisz, czy walterhinizm stanowi zagrożenie dla młodych szkolnych umysłów czy wręcz odwrotnie, jest powodem do szpanu i dumy?

Lily Evans: Oczywiście to drugie! Jego wyznawcy kultywują wszystkie fajne, miłe, puchate rzeczy. Radość, sucharskie żarty, kluskowanie po kątach... Dlaczego miałoby to stanowić zagrożenie? To jeszcze nikogo nie zabiło (aczkolwiek mogę zdradzić, że jedna dziewczyna połamała sobie nogi z tego powodu).
Jasmine Vane : Myślę, że to jedynie powód do dumy. Faktycznie zarażony obiekt zachowuje się całkiem dziwnie i ma szereg różnych objawów, ale spokojnie - są one bezbolesne i nieszkodliwe. Nie ma lekarstwa i trzeba z tym żyć. Najlepiej obnosić się z tym i błyskać odznaką.

~ Co powiesz miłego o stwórcy waltherinizmu? (czyt. Walter Havoc vel Francis T. Lacroix)

Lily Evans: Jest najukochańszą kluską wszechświata. I gdybym miała napisać wszystkie miłe rzeczy, jakie mam do powiedzenia na jego temat, to by był materiał na osobny artykuł.
Jasmine Vane : Może określę to dwoma słowami. Jest. Zawsze. On dobrze wie o co chodzi.

~ W jaki sposób zachęcisz nowych członków Wielkiej Rodziny Marud do dołączenia do kultu walterhiznimu?

Lily Evans:
Na górze Norris
Na dole Filch
Wyznawaj Waltera
albo też milcz
Jasmine Vane : Nie zachęcam, bo oni sami zaczną być wyznawcami zanim się spostrzegą. Każdy członek Wielkiej Rodziny Marud automatycznie staje się wyznawcą walterhinizmu. Ale jak mam zachęcić to powiem: Come on to the Walter's side, we have ccroissants.
[size]


Przyczyna odejścia Redaktor Naczelnej!


Do rąk czytelników przekazujemy ostatni wywiad przeprowadzony przez naszą kochaną Redaktor Naczelną, która wraz z przekazanym materiałem, przekazała pieczę nad Lustrem w ręce następcy. Przeczytajcie sami! Rozmowa przeprowadzona z … panem Harrym Miltonem, który w połowie listopada zrezygnował z funkcji nauczyciela Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami.

Redaktor: Dlaczego pan Wilson rozgniewał się na pana dzisiejszego wieczoru, panie Milton?
H.M.:Dowiedział się, że świat nie jest czarno-biały i ma inne odcienie szarości niż podejrzewał, a to nie spodobało mu się.

R: Czyżby nadużył pan władzy nauczycielskiej?
H.M.: Nie, zawsze starałem się, aby uczniowie mieli we mnie oparcie, nie tylko pod względem przekazywanej wiedzy na temat magicznych stworzeń. Moje drzwi zawsze stały otworem dla każdego, kto chciał porozmawiać. Nie mam sobie nic złego do zarzucenia.

R: W takim razie, dlaczego pan Wilson ma o panu takie złe zdanie? Czyżby miał pan problemy z prawem, skoro się panem zainteresował sam szef aurorów?
H.M.:Kilka lat temu, jeden z urzędników ministerstwa popełnił błąd w sporządzaniu dokumentacji dotyczącej mojej osoby. Chodziło o rutynową aktualizację danych.

R: czy to był aż taki wielki błąd, aby zajął się panem osobiście tak wysoko postawiona osoba w Ministerstwie?
H.M.: W oczach pana Wilsona tak, gorliwie podchodzi do niejasności zawartych w aktach kadry nauczycielskiej.

R: Najwyraźniej ma silne podstawy do podejrzeń. Wszyscy pamiętamy historię pana Heisenberga, nauczyciela mugoloznactwa i w dodatku, opiekuna Ravenclawu!
H.M.: Proszę mnie nie porównywać do tego człowieka! Uczniowie są dla mnie dziećmi, którymi kadra ma się zaopiekować jak własnymi. Pan Heisenberg przekroczył tę granicę, chociaż jest ona gruba i doskonale widoczna.

R: Proszę mi nie przerywać. Zmierzam do artykułu sprzed kilku miesięcy, dotyczących okoliczności śmierci Victora. Jak wiadomo, to pan zabił mordercę - zaznaczmy, wampira. Niech pan uchyli rąbka tajemnicy, jak zabić wampira bez użycia różdżki?
H.M.:Przepraszam, proszę dać mi chwilę.
(w tym momencie nastąpiła przerwa, z powodu wyraźnego zdenerwowania pana Miltona)
Wracając do tej kwestii, obowiązuje mnie tajemnica zawodowa.
(tym razem przerwa nastąpiła ze strony Redaktora)

R: Ja, jak i wielu naszych czytelników nie wyobraża sobie pana w starciu z wampirem! Przecież nie ma pan szans bez magii! Jest pan charłakiem, to tak jakby pan Filch oswoił wilkołaka!
H.M.:Jak pan słusznie zauważył, bez magii nie dałbym rady.

R: Czyli ma pan coś na sumieniu, skoro odebrano panu różdżkę?
H.M.:Nigdy nie posiadałem różdżki.

R: To jakiej pan magii użył na wampirze? Eliksiry? Czarna magia? Klątwa?
H.M.:Nic z tych rzeczy, nie łamię prawa ustanowionego przez społeczeństwo czarodziejów.

R: To mam rozumiem, że zabił pan wampira gołymi rękoma?
H.M.: Na polowania zawsze zabierałem broń, mój ojciec od najmłodszych lat uczył mnie nie tylko pokazowej szermierki, ale bardziej śmiercionośnych ciosów...

R: Mówi pan o magii, a teraz wciska kit zaczarowanej broni? To w końcu jak to było?
H.M.: Śledziłem typa od kilku tygodni, to wiadomo z Proroka Codziennego. Nie każdy wiedział o tym, że znałem go osobiście, sprzed całego przestępstwa.

R: Słyszę, że obraca się pan w doborowym towarzystwie!
H.M.:Proszę mi teraz nie przerywać.

R: Myślałem, że pan skończył, taką długą przerwę pan zrobił. Ale proszę kontynować.
H.M.: Muszę zebrać myśli. Wracając do wątku...

R: ... skończył pan w momencie przyjaźni z wampirem.
H.M.:Nigdy nie mówiłem, że to był mój przyjaciel! To, że kogoś znasz, nie znaczy o bliskich zażyłościach.

R: Proszę nie gderać jak stary dziad i mówić wprost. To nie wywiad do gazetki kryminalnej. Przecież sam pan prosił o wywiad. Z czym chce się pan z nami podzielić?
H.M.:Jutro pojawi się artykuł w Proroku Codziennym na mój temat, który postawi mnie w niekorzystnym świetle. Chcę uniknąć osądzania, tak jak zrobił to pan Wilson - zaszufladkowania jako najgorsze zło tego świata, a nie zadał sobie trudu poznania mnie albo chociaż powodów mojego postępowania.

R: Co pojawi się w Proroku? Czego się pan tak boi? Co pan chce przekazać czytelnikom?
H.M.:W tym roku zmarł Amarllio Lestoat, autor burzliwego "Monologu z wampirem". To mój wuj.

R: Kim był pana wujek, powinienem znać?
H.M.:Nazwisko Lestoat wiąże się z dziedzictwem jednego z najstarszych wampirzych rodów.

R: Mam rozumieć, że teraz przeprowadzam wywiad z wampirem?
H.M.:Tak, tak naprawdę nazywam się Herbert Lestoat, więc...

R: Aha.
(Redaktor przeżył chwilowe załamanie nerwowe, ale przeżył bez szkód i utraty krwi, po godzinnej przerwie oraz dwóch kubkach eliksiru uspokajającego przystąpiono do drugiej części wywiadu)
R: Dyrektor wie o tym?
H.M.: Zarówno dyrektor zaakceptował mnie jako nauczyciela, jak i poprzedni minister magii, który zatwiedził zmianę mojej tożsamości. Jeśli mi nie ufasz, mogę wypić veritaserum.

R: Proszę mówić dalej, proszę spróbować przekonać do siebie czytelników i podważyć ocenę pana WIlsona.
H.M.:Posiadam aktualne wyniki badań, z których jasno wynika, że od ponad trzydziestu lat nie miałem w ustach ludzkiej krwi.

R: Ja nie chcę wiedzieć, ale niech pan powie czytelnikom co było wcześniej?
H.M.: Błędy młodości, które mogą dotknąć każdego. Im silniejsza używka, tym cięższy ciężar na barkach. Niektórzy sięgają po alkohol lub eliksiry, inni szukają używek, a ja znalazłem się za młodu w tej pułapce.

R: Wampiry przecież muszą pić krew. Jak to jest z panem?
H.M.: Krew zwierząt.

R: Czyli jest pan na diecie?
H.M.:Najprościej ujmując: tak.

R: Podsumowując, proszę powiedzieć dlaczego mamy panu zaufać?
H.M.:Nie musicie tego robić, nie oczekuję że ktokolwiek z was mi zaufa. Przyszedłem do was sam i podzieliłem sekretem, który wisiał nade mną przez wiele lat. Miałem możliwość wycofania się i ukrycia w miejscu gdzie się wychowałem, ale jak widać nie skorzystałem z tego. Proszę was tylko o danie mi szansy, abyście nie przekreślali mnie z powodu tego kim jestem, ale poznali jaki jestem. Moje drzwi stoją dla was otworem, postaram się rozwiać wszystkie wątpliwości, odpowiedzieć na wszystkie pytania.

R: Panie Herbercie, redakcja lustra daje panu duży kredyt zaufania. Proszę nie zawieźć naszych czytelników. Życzę panu powodzenia i doceniam szczerość.
H.M.:Dziękuję


Plotki, ploty i ploteczki


# Dnia 27 XI w Hogsmeade będziecie mogli spotkać Turrenta Cartneya, autora “Magia, Technomagia i Naleśniki”. Będzie możliwośc zdobycia autografu.


# Nadchodząca zima nie jest straszna Puchonom, chodzą plotki, że ci zebrali spory zapas piwa kremowego pod klepkami podłogi w sali zaklęć. Biorąc pod uwagę, że urząd sprawuje tam Katja Odineva niepewnym jest jak długo uchowają się te zapasy lekko, ale zawsze procentowego, napitku.


# Kiedy jest wam zimno, źle i jesiennie zróbcie dokładnie to samo co Melanie Moore. Zawińcie się w sweter. Jeden. Dwa. Ewentualnie dziesięć. Mel jest z nami ale jej nie widzimy. Pomocy.


# W związku z problemami w trakcie zajęć z astronomii środa i czwartek zostają odwołane. Za utrudnienia przepraszamy. Na podłodze w sali eliksirów znajduje się wielka kałuża z dodatkiem brokatu. Nikt się nie przyznaje do winy. Chantal Lacroix wszczęła dochodzenie. Jeśli zobaczycie rozpędzoną profesor eliksirów uskakujcie szybko w bok!


# Coraz więcej czarodziejów zgłasza zaginięcie resztek przyzwoitości. Szczęśliwych znalazców czeka nagroda! Jeśli jest jakieś dobre miejsce na romantyczne randewu na pewno jest to wieża astronomiczna. Pamiętajcie jednak by zabrać ze sobą trzy swetry (per osoba, zbereźnicy), oraz coś ciepłego do picia. Inaczej nici z gorącej atmosfery.


# Victor Van Vuuren jest nowym nauczycielem miotlarstwa. Nie wiemy jak skończy się ten pomysł, biorąc pod uwagę, ze niektóre dziewczęta mogą zacząć na jego widok spadać z mioteł!


# W ostatnich dniach widziano jak Percy McDonald składa wizytę Jęczącej Marcie. Nie wiemy jak spotkanie potoczyło się dalej, ale morze piany wydobywające się z drzwi łazienki nie jest prawdopodobnie dobrym znakiem.


# Prosimy nie przesuwać puszek stojących na korytarzach szkolnych. To sztuka.


# Nieznani bohaterowie sprawcy wrzucili do gabinetu Filcha dokładnie 1 102,31131 funtów koperku. Co szokujące, w Głownej Kwaterze Woźnego zaczęło teraz pachnieć czosnkiem



Wróżby na nadchodzące dni



Ravenclaw Drodzy Krukoni, czarny kruk uderzył dziś w okno domu naszej jasnowidzki, po czym spadł do koryta, co wróży dla Was niestety przykre rzeczy. Uderzenie w szybę oznacza niewidzialny cios od najbliższych osób, natomiast koryto...wiedzę. Jasnowidzka radzi byście nie wychodzili na dwór i nie straszyli ludzi tylko zamknęli sie w bibliotece.

Hufflepuff. Drodzy Puchoni, nasza jasnowidzka miała dziś wizje nadchodzącego triumfu mając na głowie porcelanowy dzbanek , a stopy w nocniku, wiec to nie przelewki. Dzbanek oznacza to, ze możecie spodziewać się wzmożonej aktywności psychoruchowej, co poprawi Wasze wyniki w nauce. Tylko nie spocznijcie na laurach, bo obudzicie sie z ręką...wiecie gdzie. Jasnowidzka radzi byście szeroko omijali szkolne toalety.

Slytherin. Drodzy Ślizgoni, jasnowidzka przechadzając sie po parku ujrzała dziwne ułożenie kasztanów pod drzewem. Przypominały one ogon pawia. Spodziewajcie sie utraty prestiżu szkolnego, wypracowanego Waszym puszeniem sie, ale także innych dolegliwości. Przede wszystkim jasnowidzka radzi, byście unikali jedzenia fasolki.

Gryffindor. Drodzy Gryfoni, żaby zamieszkałe w stawie obok domku naszej jasnowidzki wykumkały jej tajemnicze dla Was wieści. Kumkanie typu mezosopran oznacza czas wysokich lotów, natomiast kumkanie basowe oznacza bolesny upadek. Żaby kumkały naprzemiennie, dlatego… w nadchodzących dniach jasnowidzka radzi by wstrzymać sie od quidditcha. Dla własnego bezpieczeństwa.

Dowcipy zasłyszane - przekazane



Historia Magii.
- Imię greckiego boga czystości?
- Domestos! – dobiega z końca sali.




– Jak państwo wiecie, w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na wyrywa się Symplicja: – Dobra, dobra.




Halvald Fimmel przeprowadza swoje pierwsze zajęcia z trzecioklasistami i próbuje rozruszać grupę:
- Jak się nazywa specjalista od owiec? Fachowiec!
Odpowiada mu cisza.



UWAGA! Ponieważ „Lustro” również występuje fabularnie (więcej TUTAJ ), proszę o nadsyłanie na konto Redaktora PW ze zgłoszeniem kto chce otrzymać gazetkę na fabule.

Zobacz profil autora
 

Lustro nr 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Lustro nr 4
» Lustro starożytnego jedynego
» Lustro nr 9
» Lustro nr 8
» Lustro nr 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Strefa gracza
 :: 
Magiczna Prasa
 :: Lustro
-