IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Kącik czytelnika

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Jasmine Vane
Jasmine Vane

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyWto 29 Wrz 2015, 13:04



Kącik czytelnika


Mała sala w Wieży Zachodniej. Idealne miejsce do oglądania zachodów Słońca i czytania. Są tu dwie biblioteczki z ogólnodostępnymi książkami i przytulna kanapa. Jedyna przestroga to taka, by nawet nie próbować wynieść jakiejkolwiek książki z tego pokoju, bo drzwi się nie otworzą.


_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Jasmine Vane
Jasmine Vane

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyWto 29 Wrz 2015, 13:31

Wyszła na prostą. Definitywnie. Brak w pobliżu Franza, który i tak żył w jej sercu i pamięci bardzo jej pomagał w zapomnieniu. Mogła dać się pochłonąć przez książki, quidditch, receptury i praktyczne warzenie eliksirów. Chociaż ostatnio doszła do wniosku, że chciałaby się poduczyć transmutacji, która też leżała w kręgu jej zainteresowań.
Było dość zimne, listopadowe popołudnie. Jasmine ubrana w ciemne barwy, na jakie składała się spódnica i bluzka z rękawem trzy czwarte spakowała do podręcznej torby mini kociołek, skrzyneczkę ze składnikami i książkę. Postanowiła dla rozluźnienia i ocieplenia nieco pomieszczenia, do którego zmierzała uwarzyć jakiś prosty eliksir. I zabrała z kuchni sporą butelkę gorącej czekolady, która opatulona zaklęciem trzymała ciepło. Tak przygotowana Ślizgonka udała się do Wieży Zachodniej, gdzie znajdowało się małe pomieszczenie zwane Kącikiem Czytelnika. Co lepszym uczniom pani Pince zdradzała istnienie tego miejsca, gdzie w spokoju mogli korzystać z książek, które sama tam dostarcza. Był jeden mankament - nie można było żadnego tytułu wynieść. Bywa i tak.
Panna Vane wspięła się po schodach i pchnęła dębowe drzwiczki. Jak dobrze pójdzie to za niedługo pokój zaleją rozbłyski złota i pomarańczu, zwiastujące rychłe schowanie się Słońca za linią horyzontu. Czasem brunetka zabierała ze sobą teleskop do obserwacji nieba aby uzupełnić mapy. Dopiero po zachodzie zamierzała zapalić pochodnie rozlokowane wokół ścian. Ślizgonka usiadła na wysłużonej kanapie, podsuwając sobie pod plecy jedną z poduszek. Rozpakowała wszystkie przyrządy i zajęła się warzeniem prostego eliksiru. Już po chwili po pokoju rozlało się przyjemne ciepło płomienia spod kociołka i samego eliksiru. Miał to do siebie, że długo trzymał gorąc, więc mogła go tak zostawić na długi czas. A jak wystygnie - podgrzać. I tak w kółko. Mogła nawet go wetrzeć trochę w skórę, jeśli zmarzną jej ręce. Kiedy misktura została ukończona, Ślizgonka rozsiadła się wygodnie z książką i zajęła się lekturą. Z biegiem minut musiała bardziej wysilać wzrok z powodu zapadającego zmierzchu.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Enzo Romulus
Enzo Romulus

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyWto 29 Wrz 2015, 14:08

Niewiele osób wie, że Enzo jest cholernym perfekcjonistą ze skłonnościami pedantycznymi. O tym się nie mówi. Mówi się za to o tym ile łajnobomb rozwalił na korytarzu, jak bardzo wprowadza do grobu swoją matkę i brata oraz jak śpi na zajęciach. Nie mówi się o chwilach w których był po prostu młodym geniuszem. EuGeniuszem. Nie, o tym się nie mówi. Jednak nie zmienia to faktu, że gdyby nie te chwile już dawno spakowano by jego kufry i wysłano do jakiejś podrzędnej magicznej szkółki w najzimniejszym miejscu Syberii. Chociaż nie, pewnie i tak by to zrobiono gdyby nie rodzina. Matka nie pozwoli żeby jedyne dziecko które urodziła wysłano hen hen daleko. Wracając. Bywa ideałem. Naprawdę. Jednak się z tym nie obnosi żeby innym nie było przykro. Pani Pince zna jednak prawdę. I właśnie dlatego pokazała mu kiedyś Kącik Czytelnika, aby mógł nie obnosić się ze swoim geniuszem. W sumie to jednak nie geniusz. To ciężka praca. Tyle ile wkłada na boisku, tyle samo wkłada w rozwój intelektualny. Jak musi. Jak już jest to najzwyczajniej w świecie konieczne. A teraz jest już konieczne. Jak wytrzeźwiał do końca po największym uniesieniu narkotykowo-alkoholowym jakie zaliczył ostatnio w gabinecie Machiavelliego jeszcze przez dwa dni leczył kaca nie pokazując się światu. Przez te dwa dni brat doskonale go zaznajomił z jego osiągnięciami w nauce przypominając mu, że jak nie weźmie się za siebie to granie w drużynie, nadal zawieszone, nie odwiesi się już nigdy przenigdy nawet jak spełni jego zwariowany warunek. Zerwać z Blake? Niby nic trudnego, a jednak chwilowo nie było wykonalne. Za dużo czasu i uwagi jej poświęcił żeby ot tak zakończyć znajomość. Z drugiej strony... Quidditch był ważniejszy. Zamiast jednak skupić się na tym co prędzej czy później trzeba będzie zrobić wolał zając się nauką. Podciągnąć wyniki, żeby nie dać matce pretekstu do zabrania miotły. To naprawdę niesprawiedliwe nie móc ukryć przed rodzicielką wyników w nauce. Taki jednak jest los dziecka wychowanego przez pedagogów. Dlatego więc z torbą na ramieniu, w idealnie czyściutkim mundurku i równiutko zawiązanym krawaciku dostał się do swojego ulubionego pomieszczenia w zamku. Ulubionego, bo zwykle pustego gdzie mógł nadrobić wszystkie naukowe zaległości żeby wrócić na boisko które było jego środowiskiem naturalnym. Jakież było jego zdziwienie kiedy zauważył, że nie jest sam! Podwójne zdziwienie kiedy zobaczył jakim to uroczym towarzystwem obdarzył go los. Jasmine Vane. Marzenie senne wielu hogwardzkich chłopców. Najlepsze piersi na wyspach. Tyłek godny tytułu najlepszego tyłka Hogwartu. I ta twarz! Twarz która pojawia się w wyjątkowo sprośnych snach. Kuzynka Sebastiana Machiavelliego. Mimo wszystko nie-rodzina. Tą właśnie myślą pocieszał się Enzo przy każdym przelotnym spotkaniu. Pocieszał się, bo zawsze istniał cień szansy, że kiedyś marzenie senne przejdzie do rzeczywistości. Kiedyś. Póki co była Jasmine Vane, kuzynką Seby, koleżanką z roku, ścigającą Slytherinu i jednym powodem dla którego warto pojawiać się na zajęciach z Wróżbiarstwa, bo zawsze można nacieszyć oczy.
- Jas Vane. Piękna jak zwykle. Gratuluję ostatniej wygranej. Wysoce zasłużona! - Wyglądasz rewelacyjnie w tym świetle. Aż mam ochotę zabawić się w malarza. Chcesz obczaić mój pędzel? Powstrzymał się jednak. Dżentelmeni tak nie mówią. Chociaż jemu do tego tytułu było wybitnie daleko, bo jego myśli zwykle miały niezbyt grzeczny ton.
- Mogę się dosiąść? - zapytał jeszcze grzecznie, choć ani przez chwilę nie dopuszczał opcji, że mógłby wyjść. Jego oczy z pewnością by się obraziły!
Jasmine Vane
Jasmine Vane

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptySro 30 Wrz 2015, 00:29

Była osobą rozrywkową, ale bywały takie momenty, kiedy po prostu chciała być sama. Sam na sam ze swoim światem, światem eliksirów, parujących mikstur, kolorowych mgieł i ostrych zapachów. W kociołku można było odnaleźć wszystko. Każdy kolor tęczy cieszący oko, tchnienie zapachu tak czułego dla serca. Drżało z ekscytacji za każdym razem, kiedy eliksir dawał pierwsze oznaki finalnego aktu. Jasmine nie potrafiła sobie wyobrazić życia, nawet podczas biegnącej coraz szybciej ku niej wojny bez mikstur. Nie były zbyt pomocne w aktywnej walce, ale mogły pozwolić uniknąć jej albo chociaż wyleczyć rany. Zawsze coś. Nie ma co chować głowy w piasek. Jak już co przyjdzie to trzeba będzie się z tym zmierzyć. Z podniesioną do gry głową. Nigdy Jasmine nie wyrażała się na temat swojej polityki, ale w duchu głęboko potępiała Voldemorta i jego metody. Nie chodziło tu już nawet o szlamy i mugolaków. Jasmine sama miała lekką rezerwę do nich, bo skąd się niby bierze ich magiczna moc, jak nie mieli po kim jej odziedziczyć? Podjudzana przez kolegów w domu utrzymywała to podejście, dopóki nie miała styczności z jedną szlamą, która wcale taka zła nie była. A raczej był. Już mniejsza o tym. Wtedy jej opinia o nich się zachwiała, chociaż dystans pozostał. To, w jaki sposób Voldemort dążył do władzy i jak zmuszał innych by go popierali w sprawach, które wcale nie miały polepszyć nikomu życia... Nikomu poza jemu. Jas nim gardziła, ale wolała utrzymywać to w tajemnicy. Nie wiedziała, czy ktoś z jej bliskich jednak nie ma odmiennego zdania i mógłby to wykorzystać przeciwko niej. Nigdy nic nie wiadomo. Sam Franz mógł...
Jej ponure myśli o wojnie, które wplątywały się między wersy jakiegoś skomplikowanego przepisu na eliksir przerwało otwarcie się drzwi. Jas już była gotowa podnieść gwałtownie głowę, warknąć nieprzyjemnie i zamknąć delikwentowi drzwi przed nosem zaklęciem. Jakie było jej zdziwienie, kiedy gościem okazał się nie kto inny tylko Enzo Romulus. Syn Xandrii Romulus i przyszywany brat Sebastiana Machiavellego. Nie był rodziną z krwi dla Jasmine, skoro z Sebą nie łączyło ich nic poza duchową więzią. Jasmine nie raz i nie dwa napotykała Enzo w gabinecie Seby lub odwrotnie. Co by o nim nie powiedzieć - panna Vane patrzyła na niego przychylnym okiem, może temu, że jednak był podobny do Seby. Tylko w młodszym wydaniu.
-Spier....oh! Enzo. -poprawiła się na kanapie i wygładziła fałdy spódnicy. Założyła zakładkę w książce i odłożyła ją na stół. -Wybacz, myślałam, że to jakiś maziarny Puchon. -zmarszczyła lekko nos. Na komplement Krukona uniosła nieco jedną brew oraz kącik ust po tej samej stronie w niedowierzającym uśmiechu.
-Dzięki. To była tylko formalność. Gryfoni jeszcze zdążą nam napsuć krwi. -odparła, poprawiając niedbale kosmyk włosów za ucho. Z malinowych ust Jas wydarł się cichy, perlisty śmiech.
-Z reguły nie bywasz aż tak kulturalny i się dosiadasz bez słowa. Proszę. Mam gorącą czekoladę, jakbyś chciał skosztować. Z rumem. -powiedziała, wyczarowując kopię swojego kubka i nalewając trochę napoju do swojego naczynia. Wypiła łyk, oblizując przy tym kąciki ust.
-Zebrało Ci się na naukę? -zapytała, przenosząc spojrzenie brązowych oczu na Krukona.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Enzo Romulus
Enzo Romulus

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptySro 30 Wrz 2015, 13:41

Jedna z krzaczastych brwi Krukona powędrowała nieco wyżej kiedy to prawie usłyszał całe przekleństwo opuszczające jej usta. To, że go jednak nie spławiła mile połechtało jego wielkie ego.
- Ranisz me serce! Maziarny Puchon? Proszę cię - w teatralnym geście przyłożył dłonie do klatki piersiowej jakby faktycznie ugodziła w nie jakaś niewidzialna strzała. Na chwilę zrobił jeszcze zbolałą minę, ale raczej z tą mimiką nie miał co liczyć na szkołę aktorską, bo talent miał wysoce marny. Zaraz jednak znów jego twarz rozpogodziła się w szerokim uśmiechu. Oto cały Enzo. Wbrew pozorom uśmiechał się i żartował dość często. Nawet zbyt często. Jak się nie uśmiechał to nie trzeba wielkiego geniuszu żeby wiedzieć iż coś wyprowadziło go z równowagi. I to konkretnie.
Wiecie dlaczego ostatnia, spektakularna jakby na to nie patrzeć, wygrana Slytherinu nad Ravenclawem była "wysoce zasłużona"? Tak, tak, bo Enzo nie grał. Jego miotła była zamknięta w szafie Machiavelliego na tysiąc spustów i zamiast kolejnego mało istotnego szlabanu za łamanie ciszy nocnej została mu odebrana jego najukochańsza na świecie miotła i możliwość grania w drużynie. Za karę musiał siedzieć na trybunach i patrzeć jak jego własna drużyna jest miażdżona przez Ślizgonó. I ani trochę mu się to nie podobało. Z drugiej zaś strony miał idealny argument do walki o powrót: "Beze mnie sobie nie radzą, sam widziałeś". Nie to, żeby kibicował Slytherinowi! Merlinie uchroń. Kibicował swoim. Ich przegraną mógł jednak przełożyć na swoją wygraną i powrót na boisko. Chociaż biedny Lucas nie mógł się do końca pozbierać po tym niefortunnym spotkaniu. Będąc na jego miejscu Enzo ubolewałby równie mocno jak i nie bardziej.
- Rum brzmi kusząco, jednakże dzisiaj muszę nadrobić zaległości w nauce - westchnął ciężko zajmując miejsce obok niej. Z torby wyciągnął pergamin, pióro i atrament kładąc je na stoliczku obok.
- Zebrało mi się. Chcę odzyskać miejsce w drużynie, a żeby to zrobić muszę wytoczyć cięższe działa niż "Nie będziesz miał nowego pucharu na półeczce". Wiesz z resztą jaki jest Sebastian. - powiedział odkładając na podłogę swoją torbę i jeszcze raz omiótł ją spojrzeniem swoich ciemnych tęczówek.
- A ty, jak rozumiem, ukrywasz się przed wszystkimi maziarnymi Puchonami? - wyszczerzył się jeszcze radośnie próbując zapanować nad tymi niestosownymi myślami, na wypadek gdyby opanowała legilimencję.
Jasmine Vane
Jasmine Vane

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptySob 03 Paź 2015, 00:21

Zawsze, kiedy chciało się pobyć trochę samemu - pojawiał się ktoś, kto zmieniał ten stan rzeczy. I odwrotnie. Kiedy łaknie się towarzystwa kogokolwiek, to nawet pupil znikał na wiele dni. Tak to już bywało i panna Vane zaczęła się powoli do tego przyzwyczajać. W sumie, może podświadomie oczekiwała, że ktoś naruszy jej samotnię. I tak się też stało. Widok Enzo wywołał lekki uśmiech na twarzy dziewczyny. Mimo przekornej natury lubiła tego Krukona. W jakiś sposób przypominał jej Sebastiana, którego mimo krótkiej znajomości obdarzała sporym zaufaniem. Widziała w nim ideał krewnego, którego jej zawsze brakowało. Enzo - chociaż nie był bratem z krwi dla Seby, przedstawiał wiele cech podobnych jemu. Kwestia wspólnego wychowania. Temu Jas obdarzała Romulusa dość ciepłymi uczuciami. Na pewno zawsze potrafił ją rozbawić nawet wtedy, kiedy nikt inny nie potrafił. Ostatnio mury zamku wcale nie były takie sympatyczne i ciepłe jak kiedyś. Za wiele przykrych wspomnień, za dużo łez wciśniętych między poszczególne kamienie. Ślizgonka układała życie na nowo i zdawało się, że chyba dochodziła do dachu. Oby.
Spojrzała na Krukona z bliska i musiała przyznać, że brakowało na jego policzkach tych smagnięć wiatru, które zwykle miał na sobie, gdy latał na miotle.
-No tak, Seba jest bardzo hardy i nie odpuści. -zauważyła Jasmine, upijając kolejny łyk czekolady.
-Jednak Ty odmawiający rozkoszy podniebienia dla nauki... musi Ci bardzo zależeć. Pewno, gdybyś nie miał szlabanu to Krukoni by świętowali? -uniosła jedną brew do góry, a następnie się roześmiała. -Co za płonne nadzieje. -rzuciła, gładząc pieszczotliwie policzek Krukona. -Jeden dobry zawodnik na siedmiu. Nie widzę szans. No, może czasami Shaw jest niezły, ale gdzie mu tam do Ciebie. -dodała, powstrzymując się od śmiechu. Zajrzała do notatek Enzo.
Skrzywiła malinowa usta, słysząc o Puchonach.
-Tak po prawdzie to szukałam samotni... ale moja samotnia uznała, że potrzebuje Twojej samotni. -wzruszyła ramionami i oplotła kolana ramionami. Chyba nici z czytania.
-Co robisz? -zapytała z zaciekawieniem.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Enzo Romulus
Enzo Romulus

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptySob 03 Paź 2015, 01:19

Powiedzieć, że Sebastian jest hardy to jak powiedzieć, że Lyssa Yaxley jest specyficzna. Niedopowiedzenie roku. Rozbawienie które wymalowało się na nieco żydowskim (przez ten ogromny, szpiczasty nochal) obliczu idealnie pokazywało, że stwierdzenie panny Vane nie należało do najtrafniejszych. Trzeba sobie powiedzieć jasno: Machiavelli był upartym osłem który zrobi wszystko żeby Enzo miał pod górkę, ale jednak pod tą górkę na której chce go potem widzieć, a panna Yaxley nie bawiła się w dwuznaczności specjalnie. Koniec kropka. Teraz już nie ma niedomówień.
- Na szczęście moja obecność w Ravenclawie nie jest do końca wynikiem pomyłki Tiary Przydziału i wydaje mi się, że dam radę - stwierdził nieskromnie podwijając rękawy swojego mundurka przy okazji pokazując przedramiona godne prawdziwego pałkarza. Jedno ramię, drugie ramię... Potem poluzował krawat i odpiął ostatni guziczek śnieżnobiałej koszuli wystającej spod sweterka obszytego na brzegach niebieską włóczką świadczącą o przynależności do domu gdzie ceni się wiedzę. Podobno. Przeczesał jeszcze palcami nieogarnięte włosy, aby grzywka nie wepchała mu się do ciemnych ocząt i zdecydował, że dzisiejszą pokutę zacznie od eliksirów korzystając z obecności księżniczki kociołka. Tak, to że umie nieźle zamieszać w kociołku też zauważył. Miał ku temu sposobność podczas łączonych zajęć eliksirów. Gdy dotknęła jego policzka łobuzerskie ogniki pojawiły się w jego tęczówkach.
- I znów ranisz me serce i przekręcasz w nim chłodny sztylet. Oczywiście, żebyśmy wygrali! Ograłbym Was w pojedynkę szybciej niż zdążyłabyś się rozebrać. Jestem królem miotły i najlepiej trzymam pałkę w tej szkole. Żodyn nie jest lepszy. Żodyn. - mówił, a szeroki uśmiech na jego twarzy wyraźnie świadczył o tym, że te przechwałki nie mają w sobie ani krzty powagi. Chociaż chętnie by się założył z kwestią ogrywania Ślizgońskiej drużyny tylko po to, by popatrzeć jak Jas się rozbiera. Dla kilku chwil takiej pociechy warto schować dumę do kieszeni.
- Doskonale. Wydaje mi się, że polubię twoją samotnię skoro preferuje towarzystwo mojej samotni. Możemy je połączyć i zrobić własną samotnię i przeganiać stąd wszystkich maziarnych i niemaziarnych Puchonów - podniósł się sięgając po księgę która jego zdaniem powie mu po jakie licho ważyć Wywar Żywej Śmierci, który to był tematem zaległego eseju dla Smoczy... profesor Lacroix.
-Zamierzam Cię wykorzystać. Niecnie i podstępnie. Ile wiesz i Wywarze Żywej Śmierci, księżniczko kociołka? - zapytał rozsiadając się z księgą obok niej.
Jasmine Vane
Jasmine Vane

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptySro 14 Paź 2015, 20:13

To małe niedopowiedzenie było wynikiem niezwykłej sympatii Jasmine do kuzyna. Sebastian był jej odnalezionym po latach członkiem rodziny od strony mamy. Enzo, który był przyszywanym bratem Seby nie był spokrewniony z panną Vane co jednocześnie było pozytywem i negatywem. Negatywem, bo podobieństwo jego do Seby było uderzające i serce ściskał żal na brak takiego chłopaka w kręgach rodzinnych. Pozytyw natomiast, bo brak pokrewieństwa otwierał wiele innych furtek.
Jasmine roześmiała się krótko, słysząc komentarz o Tiarze Przydziału. Pokręciła głową.
-Ravenclaw i Slytherin są sobie bliższe niż się wszystkim wydaje. Czasami szkoda, że nie mieszkasz w dormitorium obok bym mogła tam zajrzeć co jakiś czas. Zawsze jednak możemy się spotkać o właśnie tutaj. -mrugnęła do chłopaka, przekładając nogę na nogę.
Zaciekawiona sięgnęła do ramion Krukona i pomacała je, cmokając przy tym z uznaniem.
-No no... niezłe bicepsy. -odsunęła dłoń, nie chcąc naruszać za bardzo jej sfery osobistej.
Wysłuchując przechwałek Enzo, Ślizgonka uśmiechała się rozbawiona. Nie lubiła, kiedy ktoś tak zachwalał wszystko w sobie, ale miała też pewną słabość do Krukona. I była świadoma faktu, że Romulus nie mówi tego na poważnie. I tak był dobrym zawodnikiem. Jas ściągnęła usta w dzióbek, udając niezadowolenie z porównania.
-Moja wrodzona duma chciałaby się przekonać, czy faktycznie tak szybko byś wygrał... ale w sumie gdybym się rozebrała na murawie to Ślizgoni by wygrali z kretesem, bo byłbyś pierwszym, który wgapiał by się w moje cycki. -uniosła prowokująco brew do góry. Lubiła drażnić te sfery męskiego ego, które dla innych były zamknięte na cztery spusty.
Uniosła lewą rękę, a prawą położyła na sercu jak do ślubowania.
-Uroczyście obiecują, że nasze samotnie będą wypędzać stąd wszystkich puchonowatych maziarów. -uśmiechnęła się i wygodniej oparła o kanapę. Na zadane pytanie i określenie parsknęła śmiechem.
-Wywar Żywej Śmierci. Wywar tak silny, że po spożyciu człowiek zapada w tak głęboką śpiączkę, że można pomylić ją ze śmiercią. Jego nadmiar lub złe przyrządzenie faktycznie wywoła zgon. Mówi się, że dodając korzeń Asphodelusa do nalewki z piołunu już można go uzyskać, ale w praktyce eliksirowarzy dodają sopophorusa i walerianę. I pierdyliard innych składników, które są w książce "Najsilniejsze eliksiry" i w jednym z podręczników dla zaawansowanych. Dobrze przyrządzany ma kolor czarny jak smoła. Siłę sprawdza się poprzez wrzucenie do kotła gęsiego pióra. Jeśli się spali z cichym błyskiem oznacza to, że eliksir jest bardzo silny. -skończyła swój krótki wywód na temat tego eliksiru. Z triumfem spojrzała na Krukona. -Klękaj przed księżniczką. -zażartowała.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Enzo Romulus
Enzo Romulus

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyNie 18 Paź 2015, 13:33

Mruga, uśmiecha się, zakłada nogę na nogę. Oczywistą oczywistością jest, że Włoch obserwuje uważnie każdy jej ruch, a jego wargi wyginają się w uśmiechu godnym króla złodziei kiedy widzi jej kolano. Aż dłoń chce je zakryć przed wzrokiem. Tyle, że to z pewnością znacznie naruszy jej sferę osobistą. Tak znacznie, że ona może znów dotknąć jego twarzy w szybkim, bolesnym ciosie który bardziej niż w cielesność ugodzi w jego dumę. A potem zaczyna mówić. I mówi tak dwuznacznie, że Enzo aż mruga zaskoczony. 
- Czy ty ze mną flirtujesz, Vane? - może pytanie wprost o takie kwestie nie jest najlepszym pomysłem, jednak jest jedyną skuteczną metodą na potwierdzenie lub obalenie swoich własnych teorii. Przynajmniej z takiego założenia wychodził Romulus odkąd... cóż. W zasadzie to od zawsze. Bezpośredniość czasem może nieść korzyści, więc teraz na te korzyści czekał. Jeśli go spławi zapewne to wszystko szybko obierze zręcznie w żart, aby nie było niemiłego uczucia zażenowania które będzie można potem wypomnieć. Nie o to przecież chodzi. 
Uwaga odnośnie bicepsów została skomentowana jedynie szerokim uśmiechem. Zawsze miło było to słyszeć, zwłaszcza, że to nie wynik super genów, a ciężkich treningów. Sukces w tej materii zawdzięczał tylko i wyłącznie sobie dlatego tak bardzo go cieszyło to, kiedy ktoś zauważał jego bicepsy, tricepsy i inne cepsy.
- I z pewnością osłodziłoby mi to gorycz przegranej na tyle by dość szybko wymazać tą klęskę z pamięci - nawet jeśli ona nie flirtowała z nim, to z pewnością od flirtował z nią. A Blake? Cóż... Wtedy jeszcze nie wiedział, że puści się z Pridem, ale mimo wszystko nie odczuwał wyrzutów sumienia. Przecież to tylko flirt. Niegroźny i lekki, w sam raz na wieczór. 
Nie spodziewał się, że siedzi obok chodzącej encyklopedii wiedzy kociołkowej. Naprawdę. Dlatego na chwilę opadła mu szczęka i pełne uznania wygięcie warg zaraz tą szczękę zamknęło. Och, jakże uwielbiał inteligentne dziewczyny. Wolał je bardziej od dziewczyn zwyczajnie ładnych, bo z urodą ciężko się rozmawia, a samo patrzenie nudzi się prędzej niż później. Sięgnął po kawałek pergaminu pośpiesznie notując wszystkie dane które podała mu na tacy.
- Och klęknę, Jas! Tylko najpierw zamówię pierścionek z brylantem i sproszę obie rodziny... - rzucił rozbawiony nie przerywając notowania, aby nowo nabyta wiedza nie zdążyła się ulotnić zanim skończy pisanie.
Jasmine Vane
Jasmine Vane

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyNie 18 Paź 2015, 23:36

Byłaby ślepa, gdyby nie widziała, jak ją obserwuje. Jak chłonie każdy jej ruch, każde przesunięcie palcami po materiale, przełożenie nogi na nogę, wydęcie ust... to wszystko krok po kroku wprowadzało ich w grę, której celem było skupienie uwagi tylko na niej. Nie często chciała stać się głównym bohaterem sceny, ale teraz wyraźnie do tego dążyła. Przekrzywiła głowę, patrząc na Enzo. Pozwoliła spłynąć włosom miękką kaskadą niczym czarny wodospad. Przesunęła spojrzeniem po rysach twarzy Romulusa, dostrzegając niemałe podobieństwo do matki. Nie wyrzekłaby się go.
Na jego pytanie roześmiała się szczerze. Wyprostowała się na kanapie, przeciągając moment odpowiedzi.
-Może... czy to coś złego? -zapytała. Była świadoma faktu, że Enzo chodził z pewną Puchonką, ale Jas nie doceniała zbytnio tego domu w Hogwarcie. I sądziła, że ten związek nie przetrwa próby czasu. Chociaż mogła się mylić, zakładała to. Tyle, że doświadczenie podpowiadało jej zupełnie co innego. Co zresztą miało się wkrótce okazać.
Kolejne słowa i kolejny komplement. Jasmine nie przepadała za lizusostwem, ale wymiana zdań z Enzo musiała tak przebiegać. Słowa za słowo, wet za wet. Słodzili sobie na znośnym poziomie, a efekt był tego taki, że zawsze kończyli na flircie. Do tej pory.
-Widzę, że to słodkie pocieszenie ma dla Ciebie większą wartość niż wygrana. Dziękuję. -mrugnęła do chłopaka, biorąc do ręki kubek z czekoladą i wzięła łyk. Delikatna smuga pozostająca na jej wardze tylko przez moment psuła lico Ślizgonki. Przejechała po ustach kciukiem, który zakończył wędrówkę między wargami. Jas zlizała pozostałość czekolady, dziwnym trafem spoglądając spod rzęs na Krukona. Spojrzała na notatki, które zaczął spisywać pod jej dyktando.
-Wywar Żywej Śmierci to niesamowity potencjał. Studiowałam przepis przez rok, aż w końcu poznałam go na pamięć. Nie jest łatwo go przyrządzić. -westchnęła, przypominając sobie taką mękę.
Słysząc o pierścionku, ponownie się roześmiała.
-Srebrny z cyrkonią albo szmaragdem. Jak już mogę wybierać. I rodziny nie są potrzebne, przecież Twoja matka mnie pozbawi trzewi, a mój ojciec Ciebie wykastruje, a to by była ogromna strata. -zauważyła.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Enzo Romulus
Enzo Romulus

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyPon 19 Paź 2015, 02:06

Podobieństwo do matki? Faktycznie, widoczne. Może i nawet podobieństwo do ojca. Tyle, że tamten w przeciwieństwie do matki się go wyrzekł. Chociaż nie... Nie wyraził chęci zapoznania z synem. O tak. Nigdy się nie pojawił w życiu Enzo za co ten miał do niego ogromny żal. Matka za to nigdy nawet nie chciała się go wyrzec. Nie mniej jednak... Kto wie? Może w istocie wygląda jak młodsza wersja dawcy spermy który brał udział przy jego powstaniu? Nie można wykluczać takiej wersji.
- Tak. Robisz mi nadzieje, Jasmine - zauważył unosząc nieco wyżej jedną ze swoich krzaczastych brwi. Ona chyba kompletnie nie zdawała sobie sprawy z tego jak działa na biednego Romulusa. Gdyby tylko jej wzrok zjechałby niżej wiedziałaby, że na niego te wszystkie jej babskie gierki-bierki działają i chętnie sam pokazałby jej swoją bierkę. Tylko, że była Blake. Blake której nie chciał zrobić krzywdy. Nie chciał jej zranić. Nie chciał jej zdradzić. To wysoce nieetyczne.
Kiedy podziękowała za komplement uśmiechnął się do niej łobuzersko przy okazji puszczając oczko. Podryw na weselnego wujka Zdzicha. Trochę słaby, nawet trochę bardzo, ale kto wie? Może się uda? Nie, jednak się nie uda. Uczciwość. Blackwood. Jednak naprawdę ciężko mieć w głowie te dwa hasła, kiedy ona robi to. Z palcem. I patrzy. Od samego patrzenia dzielny marynarz Lorenzo postawił swój maszcik. Szybko jednak zasłonił ten sukces ciężkim tomem dotyczącym eliksirów. Ciężar tomiszcza wbił się w wiadomą część ciała wywołując otrzeźwiający ból. Uczciwość. Tak właśnie boli uczciwość. Jedynie jeden mięsień delikatnie zadrżał mu na twarzy, a to jednak za mało by Jasmine to dostrzegła. Mogła za to zobaczyć wzrok wygłodniałego wilka który wypatrzył łatwą zdobycz.
Esej dla Smoczycy napisał się niemalże sam, a kiedy postawił na pergaminie swój podpis westchnął cicho z ulgą. Najgorsze zdecydowanie za nim.
- Zasługujesz na diamenty, księżniczko. Możemy wziąć cichy ślub gdzieś w małej kapliczce w Watykanie. Ja zostanę wciąż pełnoprawnym samcem, ty zachowasz trzewia. Wszyscy wygrywają - czyż to nie genialny plan? Genialny. Przykro mi Blake, nie możemy być razem, bo mam żonę. Uhum. Już widzę jak to się udaje. Już widzę jak Jaś się zgadza. Już to widzę. Swoim trzecim okiem.
- Nawet nie widziałaś, a już wiesz, że ogromna strata. Schlebiasz mi, Vane - zamknął tomisko odkładając pergamin z esejem na bok i znów utkwił w niej ciemny wzrok. Nawet nieświadomie się do niej przysunął. Była wprost na wyciągnięcie rąk i ust. Mógłby ją mieć. Może nawet nie skręciłaby mu karku po małym, niekoniecznie niewinnym, buziaku. Jednak nie. Nie chciał wyjść na świnię.
- Dziękuję za pomoc, Jas- wyszeptał czując, że jego krew zaczyna szybciej krążyć kiedy do nozdrzy dostał się jej zapach. Tak blisko, a jednak tak daleko. Czy życie nie bywa okrutne? Bywa. A i owszem.
Jasmine Vane
Jasmine Vane

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyPon 26 Paź 2015, 23:47

Ślizgonka nigdy nie pytała nawet o ojca Romulusa. Nie miała świadomości, czy on aktywnie uczestniczy w jego życiu czy też nie. Zauważała tylko to, że jego matka wiecznie jest w Hogwarcie, on także. Nigdy ojca Enzo nie widziała i nie pragnęła widzieć. Na co jej by to było? Może się rozwiedli, może zginął, kto ich tam wiedział. Ich sprawa, a Jasmine doceniała coś takiego jak brak nadmiernego wścibstwa. Sama by nie chciała, aby ktoś wciskał nos w nie swoje sprawy. Zwłaszcza te rodzinne. Jasmine wyprostowała się znacznie i uśmiechnęła filuternie. Nauka już dawno odeszła na drugi plan.
-Dawanie nadziei nie jest karane w Wielkiej Brytanii. Poza tym... nie ma nadziei kiedy nie ma podświadomej ochoty by ta nadzieja zaistniała. -uniosła brew wskazując na to, że w tej grze to Enzo okazywał swego rodzaju słabość do Jasmine. Nie była to pierwsza tego typu sytuacja dla dziewczyny, ale atmosfera w kąciku wyraźnie zgęstniała. Na moment.
W podświadomości Jasmine istniała jednak owa Puchonka, która była dość bliska Krukonowi.
Postanowiła nie robić zbyt jednoznacznych ruchów, bo sama nie wiedziała jak odbierać zainteresowanie Krukona i poniekąd swoje.
Czekoladowe ślepia Jasmine starały się nie wędrować zbytnio po ciele Krukona, dlatego umknęło jej wybrzuszenie w spodniach, skrzętnie zresztą skryte. I prawidłowo.
-Rozumiem Twoje pochlebstwo, ale diamenty są przereklamowane. Cichy ślub w Watykanie? Może jeszcze Sebastian nam go udzieli? -roześmiała się na myśl Seby w szacie kapłana. Wizja ślubu z kimkolwiek była dla niej tak odległa, że nie zaprzątała sobie tym głowy.
-Jednakże nie przeczę, zachowanie przez Ciebie całkowitej samczości było by pożądane. -ustawiła nogi prosto, czując niemiłe drętwienie nóg w miejscu ucisku. Nie potrafiła długo usiedzieć w jednym miejscu, jej ciało potrzebowało ciągłej zmiany pozycji. Siedzenie oczywiście.
-Tak, jak Ty mi. Nie wiesz czy się zgodzę, ale śmiało proponujesz. To też mi schlebia. -rzuciła z przekąsem. Dojrzała ten niewielki ruch przysuwania się Krukona do niej, ale nie zareagowała. Widziała, że chłopak jakby trafiony urokiem chciał złamać trzymającą go granicę moralności. W rękach Jasmine, aby tego nie zrobił. Co jak co, ale pod tym kątem była uczciwa. Nawet wobec innych.
-Nie ma za co, zawsze do usług. -skinęła głową. -Jeszcze w czymś Ci pomóc? -zapytała, starając się nie prowokować Enzo do czegoś, czego mógłby żałować. Czego oboje mogliby.

_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Enzo Romulus
Enzo Romulus

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyNie 01 Lis 2015, 00:11

Nie jest karalne? Naprawdę nie jest karalne? A powinno być, na brodę Merlina! Zdecydowanie powinno być karalne.
- To pełna świadomość, panno Vane - zauważył z szerokim uśmiechem. Chciał żeby dawała mu nadzieję. Jednak powiedzenie, że sama nadzieja mu wystarczy byłoby wierutnym kłamstwem, a on przecież kłamcą nie jest. Chwilami nie jest. W tych kwestiach stara się być uczciwym człowiekiem. Więc wracamy do Blake, która uczciwa, jak już teraz wiemy, nie była. Dlatego zamiast rzucić się na Ślizgonkę zacisnął jedynie mocniej zęby i odsunął się, żeby nie zrobić żadnego kroku w kierunku niepożądanym. Znaczy... krok ten w chwili obecnej był dla niego niezwykle pożądany, ale jeśli chodzi o kwestie długoterminowe to nie był najmądrzejszym posunięciem. Ogółem: żeby uniknąć głupot odsunął się i zaczął sprawdzać czy w eseju nie popełnił żadnej literówki. Krukon z błędem w eseju nie jest już Krukonem. Jest podróbką Krukona. A Lorenzo nie chciał być podróbką. Chciał bronić honoru swojego domu, zamiast plamić go jakimiś tam literówkami. Dlatego ciężki tom wrócił na kolana, a kant tomiszcza znów wbijał się w to miejsce gdzie spodnie zrobiły się zbyt ciasne sprawiając, że otrzeźwiający ból odpychał krew w stronę mózgu. Tego właściwego.
- Wątpię by mój brat miał stosowne uprawnienia, ale to Watykan. Mamy wielu stałych klientów którzy mogą nam dać ślub z błogosławieństwem biskupim czy innym kardynalskim - ten uśmiech dziedzica burdelu wpłynął na jego oblicze. Lekko sarkastyczny ton idealnie wskazywał na to, że Enzo raczej nie ma zbyt dużego szacunku do władz kościelnych i wszystkich tych kościół tworzących. Był jednak Włochem. A Włosi kochali religię. Zabijali się w imię Jezusa, robili mu państewko na swoim terenie i uwielbiali pokazywać się co niedzielę w kościele. Najpierw trzy morderstwa, potem kościółek, a na końcu obiad. A co na obiad? Makaron z dobrym sosiwem. Oto Włochy. A na dodatek on sam był Watykańczykiem. Mekka katolików. Miasto gdzie można sobie kupić nawet sedes z wizerunkiem Maryi i obecnym papieżem Pawłem VI. Chore miejsce, a jednocześnie jedno z najświętszych na świecie. Vane wiedziała czym "pała" się rodzinna firma Romulusów. I nie uciekała z krzykiem- jak niektórzy. Nawet pewnie się z tego śmiała. Nic dziwnego- to całkiem śmieszne.
- Tak. Mamusia na pewno zechce pochować całego syna, a nie 3/4 kiedy coś pójdzie nie tak - koniec z robieniem sobie nadziei. Koniec z nakręcaniem się. Koniec. Jest Blake, jest dobrze, wszyscy są szczęśliwi. Prawie wszyscy. Nie no, wszyscy. Dlatego lepiej jest nie drążyć nadmiernie panny Vane. TEMATU panny Vane. Tak jest. Nie drążyć.
- Ciężko Ci nie proponować, Jasmine- przyznał z bólem serca rzucając tęskne spojrzenie na jej twarz. On by jej chętnie zaproponował coś więcej. Ale nie mógł. Niech to wszystko piekło pochłonie. I kiedy był blisko, naprawdę blisko złamania swoich zasad na rzecz posmakowania ust tejże oto Ślizgonki ona zadała pytanie które sprowadziło go na ziemię. Równie dobrze mogłaby go spoliczkować. Oprzytomniał i odsunął się zbierając książki.
- Nie. Wystarczająco mi pomogłaś. I tak jest już późno. Chodź, odprowadzę twoją samotnię do Pokoju Wspólnego zanim natknie się na nią Filch lub coś za co Blake skręci mi kark- wypełnił torbę swoimi przyrządami, książki zostawił i w towarzystwie Jaś opuścił ten urokliwy zakątek aby swej moralności już na większą próbę nie wystawiać.

[z/t x2]
Gość
avatar

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptySro 03 Lut 2016, 23:43

Sophie sapnęła, wyraźnie poirytowana, z głuchym łoskotem zamykając za sobą drzwi dobrze jej znanej salki w wieży zachodniej. Szatynka nie była w stanie określić, czy wybrała to miejsce celowo, czy – w kryzysowej sytuacji – po prostu mknęła na oślep, pragnąc po prostu znaleźć się jak najszybciej poza zasięgiem obłapiających ją rąk George'a. Nie to żeby panna Thompson była dzikuską, wręcz przeciwnie, uchodziła raczej za całkiem elokwentną dziewczynę, ale miarka się przebrała, kiedy porządnie otumaniony ognistą whiskey, Krukon na siłę próbował się z nią zaprzyjaźniać. Sprawa była tym bardziej krępująca, że ojcowie tej dwójki znali się od lat i dość blisko ze sobą współpracowali. W tej sytuacji, Sophie wręcz nie mogła dopuścić, by drobna niedyspozycja jej zupełnie nieszkodliwego kolegi wyszła na jaw, więc chcąc uniknąć zamieszania, dobrodusznie postanowiła przeczekać kilka najbliższych godzin poza wieżą Ravenclaw'u. Hogwart w środku nocy zdawał się mieć jeszcze więcej do zaoferowania.
Szkotka, zakasawszy rękawy kraciastej koszuli, przystanęła naprzeciw pierwszej z biblioteczek, opuszkiem palca wodząc po grzbietach kolejnych opasłych tomisk. Większość tytułów stanowiły naturalnie lektury, rozszerzające wiedzę, zdobywaną przez nich na zajęciach, ale między nimi natknąć się było można na perełki, takie jak chociażby Czary przy pieczeniu czy Dwanaście niezawodnych sposobów oczarowania czarownic. Krukonka nie byłaby sobą, gdyby nie sięgnęła po tę ostatnią pozycję i właśnie z nią, zagościła na sfatygowanej kanapie.
Gość
avatar

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika EmptyCzw 04 Lut 2016, 18:19

Szczerze mówiąc Tony nie miał pojęcia, co robił tutaj i to jeszcze o tej porze. W sumie chyba się gdzieś musiał zagapić między wertowaniem jednej a drugiej książki, bo z zamyślenia wyrwało go dopiero trzaśnięcie drzwi. Siedział na kanapie i kiedy uniósł wzrok w stronę hałasu musiał się najpierw przyzwyczaić do innej rzeczywistości niż literki na kartce. Przesunął spojrzeniem po chaosie, który padł do pomieszczenia, a jedna z jego brwi powędrowała do góry w lekkim zdumieniu przeplatanym z zainteresowaniem. Nie był pewien jak przybyszka miała na imię, ale zdecydowanie kojarzył ją ze wspólnych zajęć. Wyglądało więc na to, że są z jednego roku i najwyraźniej nie miała zbyt udanego dnia. Odprowadził ją wzrokiem między regały obserwując co konkretnie wybierze do czytania, dopiero po chwili orientując się, że może robił to zbyt nachalnie. Sophie ( a tak właśnie, Sophie) zdawała się w ogóle go nie zauważyć, co w pierwszej chwili trochę nawet zirytowało Tonego, ale szybko mu przeszło, kiedy zorientował się, jaka to niedorzeczność. A kiedy dziewczyna opadła obok niego, po drugiej stronie kanapy odchrząknął znacząco, nie podnosząc jednak wzroku znad książki. Przestał już jakiś czas temu skupiać się na słowach wypisanych na stronach, ale teraz jego mina wskazywała na to, że intensywnie analizuje treść. Dopiero po chwili odezwał się wciąż jednak nie odwracając wzroku od książki:
- Ciężki dzień?
Sponsored content

Kącik czytelnika Empty
PisanieTemat: Re: Kącik czytelnika   Kącik czytelnika Empty

 

Kącik czytelnika

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Wieże
-