IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Koszmarne poszukiwania

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Banshee Quinn
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 20/09/2015
Liczba postów : 32
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Koszmarne poszukiwania   Pon Wrz 21, 2015 6:48 pm

Opis wspomnienia
Przygotowania przed Nocą Duchów i pomysły dwóch dziewcząt jak bardziej umilić sobie życie oraz zabawę poprzez poszukiwanie kostiumów idealnych.
Osoby:
Banshee Quinn i Symplicja Szafran
Czas:
Koniec października 1976
Miejsce:
Wielka sala
Zobacz profil autora
Banshee Quinn
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 20/09/2015
Liczba postów : 32
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Wto Wrz 22, 2015 8:12 am

Przepiękne, październikowe popołudnie. Coraz to chłodniej, deszcz leje i leje, w taką pogodę można bez wyrzutów sumienia powiedzieć, że wolisz siedzieć pod kocem i pić herbatę w towarzystwie książki. W Hogwarcie jednak tak nie było, każdego dnia korytarze i sale tętniły życiem, może poza okresem świątecznym i wakacjami, ale nie to nie o tym teraz jest temat. Coś całkiem innego siedziało w słomianej główce gryfoneczki, przed nią było jej jedno z ulubionych uroczystości, wydarzeń jak zwał tak zwał. Noc Duchów. Czas, w którym ekscentryczna persona postanawia stać się jednym z nieżyjących osobistości, nie wiele jej brakuje. Czasem naprawdę wygląda jak straszydło i raczej nie ma się co dziwić jej zafascynowaniu oraz wyjątkowym skupieniu na kilka dni przed. Jak nie ona i wszyscy podziwiają jak to chodzące tornado na chwilę przestaje być katastrofą, a przyjemnym powiewem ciepłego wiaterku.
Dzień wolny od zajęć, w końcu mogła sobie pozwolić na chwile dla siebie bez nadmiernego łamania piór na OPCM oraz wylewaniem co drugiego uwarzonego kociołka z eliksirem. Grono pedagogiczne i tak wie, że maja do czynienia z dziewczyną nieogarniętą, to często uchodzi jej płazem. Tak czy siak, korzystając z tego dnia wybrała się do wielkiej sali z toną dziwnych materiałów w rękach. Poobdzierane kawałki szmat, koralików oraz różnych ozdób, które sypały jej się z każdym krokiem. Za dużo tego było by jej dwie chuderlawe rączki to utrzymały w ryzach. Jak ktoś znajdzie srebrny kolczyk to niech się cieszy, może być, że nawet nie zauważy, że czegokolwiek jej brakuje w tym przenośnym bałaganie. Zostawiała po sobie wyraźny ślad. Usiadła na wolnym miejscu gdzie miała przestrzeń i rozrzuciła całe do badziestwo na stole. Zaczęła w tym wszystkich czegoś poszukiwać.
-Notesieee, gdzie jesteś? - mówiła do siebie przerabiając stos z jednej na drugą i na odwrót. Nie mogła go znaleźć. Musiał prawdopodobnie wypaść, a taką drogę przeszła i miałaby się wrócić?! Chyba nie ma innego wyjścia, przecież tam miała tyle pomysłów na kostium. Oczywiście wykonanych z pomocą jej mamy, no bo skąd by miała te wszystkie rzeczy? Wtedy pani Quinn jest szczególnie dumna z córki, jedyny raz w roku kiedy ją prosi o uszycie czegoś na święto. Na inne okazje również to robi, ale zwykle wciska swój wyrób córeczce. Wstała na chwilę i spojrzała na ścieżką jaką szła myśląc, że może gdzieś tam sobie po prostu leży. Odgarnęła słomę z czoła i westchnęła ze smutkiem.
Zobacz profil autora
Symplicja Szafran
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 12/05/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Polska, Lublin

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Wto Wrz 22, 2015 7:39 pm

Gwar porannego korytarza całkowicie wytłumia ciche westchnięcie. Głód, a może zwykły brak zainteresowania jednym z tutejszych duchów sprawia, że nikt nie zwraca na nią uwagi, nikt jej nie widzi, ale ona nie jest duchem, jest, nie jest, a może już jest. Sama czasami tego nie wie, a przynajmniej nie dzisiaj.
Wolnym krokiem sunie w stronę wielkiej sali, powoli nigdzie jej się przecież nie śpieszy. Idąc tak przygląda się ludziom, otoczeniu, bycie niewidocznym ma ten plus, że ty możesz się przyglądać wszystkim, dostrzegasz wszystko to co starają się ukryć. Taki scenariusz się jej podoba, to dobry układ, nikt nie zakłóca jej samotności, oprócz tych kilku osób, z którymi nawet milczenie wydaje się być przyjemnością.
Idąc tak SS zauważyła coś ciekawego. Na podłodze razem z jakimiś fatałaszkami leżał gruby zeszyt. Przez chwilę przyglądała mu się z ciekawością, co mogłoby się skończyć nieprzyjemnym spotkaniem trzeciego stopnia z jakimś Gryfonem gdyby w porę nie odskoczyła w bok.
Tak blisko. Pomyślała, tak blisko by ktoś ją zauważył, mógłby się przecież przestraszyć. W końcu nie codziennie spotyka się ducha, a przepraszam to Hogwart tu jest inaczej.
Niepewnie bierze do ręki zeszyt i kawałki materiału. Otwiera na przypadkową stronę poznaje ten charakter pisma. Mimowolnie uśmiecha się, znowu. Banshee w walce na ogarniętość mogłaby się bić z Krukonką. Delikatny uśmieszek przechodzi jej przez twarz. Będzie miała okazję podejść do tego stolika.
Nagle w jej drobne ciało pojawiają się nowe siły, a delikatny uśmieszek błąka się gdzieś po twarzy. Wcale nie ma nadziei, że go tam spotka, ona chce tylko spełnić dobry uczynek, a że przy okazji dostanie mały prezencik od losu, co w tym złego?
Przechodzi przez otwarte drzwi, chociaż w jej przypadku przypomina to bardziej przekradanie. Niepewnie rozgląda się dookoła, a kiedy nieopodal stołu Gryfonów dostrzega blondynkę rusza w jej stronę. Niby przez przypadek przyglądając się wszystkim Gryfonom za nią. Nigdzie nie widać tego jednego, ech.
-Hej. Coś stracić?- Kiedy już jest nieopodal panny Quinn podaje jej zeszyt i uśmiecha się delikatnie, a może nawet nie uśmiecha po prostu wykrzywia delikatnie kąciki ust do góry.
Nagle uwagę Krukonki przykuwa sterta różnych falbanek i materiałów.
-Co knujesz?- Pyta wskazując palcem na stertę za plecami dziewczyny.
Zobacz profil autora
Banshee Quinn
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 20/09/2015
Liczba postów : 32
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Sro Wrz 23, 2015 12:29 pm

Miała już ochotę pobiec śladem prosto do dormitorium skąd przybyła. Ludzie zapewne by pomyśleli "Dlaczego nie może się zająć tym w pokoju wspólnym Gryfonów czy na swoim łóżku" Odpowiedź jest prosta jak budowa cepa. Nie i już. Tam jest okropne światło, potrzebuje więcej dziennego słońca, a tam jest odrobinę ograniczone przez zewsząd otaczające ściany i małe okna. Dlatego zawitała, aż tutaj ze swoją kolekcją śmieci, ale bardzo wartościowych. Pewnie nawet sobie nie zdają sprawy ile porządny kawałek materiału kosztuje! Ignoranci. Na co dzień nie wykazuje zainteresowania takimi rzeczami, ale jak tylko za coś się zabierze to strzeżcie się moi drodzy bo jedno złe słowo, a widelec w oku gwarantowany. Jednakże jak na razie nie wartym jest ryzykowanie wywalenia z Hogwartu, dlatego musi się ograniczać do swojej krwawej, bujnej wyobraźni.
Chociaż przemyka wśród ludzi niepostrzeżenie i wydaje się być duchem, wróżką, którą trzeba prosić o ukazanie się komuś to musie sobie zdawać sprawę, że nawet przez obserwowanie potrafi na kimś postawić czerwony krzyżyk. Nie wszystkich oczywiście, jednym z wyjątków była Symplicja. Ujrzała ją przed sobą z cennym zeszytem w ręce. Bohaterka! Złożyła ręce jak do modlitwy uśmiechając się przy tym szeroko i objęła Krukonkę.
-Dziękuję, jesteś wspaniała. Gdzie go znalazłaś? - spytała odsuwając się od niej, nie chciała zbyt długo naruszać jej przestrzeni. Odebrała swój notes i spojrzała na ten burdelik obok.
Knuje?! To mało powiedziane, planuje zdobyć... Hogwart. Żałosne, lepiej tak tego nie przedstawić.
-Przygotowuję kostium na Noc Duchów i nie mogę się zdecydować. Tutaj mam wszystko ewentualne pomysły i jakieś szkice poglądowe, chociaż rysować to nie umiem - pokręciła notesem przed nosem dziewczyny i usiadła na ławce, przy okazji zlustrowała Szafranową od stóp do głów. Jej spojrzenie wyraźnie wskazywał na to, że coś jej siedzi w tej łepetynce i chyba nawet coś poważnego - Może też byś chciała się przebrać, hm? - rzuciła propozycję z miną uradowanego szczeniaczka. Bo jak tutaj nie odmówić takiej słodyczy jakimi są szczeniaczki, ale lepsza i tak zawsze będą dla niej smoki, ale nie wszyscy je lubią to inne porównanie było tutaj potrzebne.
Myśl ta ją naszła tak nagle, spontaniczna propozycja i zawsze to bardziej przyjemna praca by była we dwójkę niżeli samotnie. Za to samotności panienka Quinn ma już na tyle i czasem trzeba się na kogoś otworzyć, gorzej jak zostaje ignorowana i to jest bardzo przykre. Dobrze, że jednak nie jest ona osóbką pamiętliwą i nie odgraża się na każdym kroku.
Zobacz profil autora
Symplicja Szafran
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 12/05/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Polska, Lublin

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Sro Wrz 23, 2015 8:26 pm

Banshee Quinn.
Symplicja z ciekawością przygląda się jak twarz Gryfonki w ciągu sekundy rozpromienia się. Chciałaby mieć w tym momencie aparat i uwiecznić tę zmianę. Prawdziwy uśmiech zawsze różnił się od tego sztucznego, wyćwiczonego, wyrafinowanego, wyuczonego.
Jak twój? Jak mój.
Kolejna Hogwardzka Mara, kolejna postać nie do końca pasująca do ułożonego świata. Nieszablonowa, trochę przerażająca, ale SS się jej nie boi, jak bać się kogoś tak podobnego, ale różnego. Dlaczego duch miałby się bać innej zjawy.
-Leżeć na ziemi, korytarz.- Powiedziała powoli wskazując wyjście i przesuwając ręką w powietrzu, aż na wysokości ostatniego ze stołów.- Gdzieś tam.
Oczy Krukonki delikatnie, wręcz kosmetycznie się rozjaśniają, wydają się nie być już takie przerażone, płochliwe, na widok tej całej starty materiałów, pojawiają się w nich jakieś tajemnicze ogniki, to chyba nie wróży nic dobrego.
Niewiele osób wie, bo przecież kto by się interesował zjawą, że kiedyś chciała zostać scenografką w teatrze jeśli wizja jej własnej galerii spełznie na niczym, planowała robić kostiumy i scenografię do Teatru Wielkiego w Warszawie, albo do jakiegoś innego nie mniej prestiżowego.
-Ja?- Wizja przebierania samej siebie jakoś nie za bardzo uśmiechała się Krukonce, jeszcze (nie daj Merlinie) ktoś by ją zauważył.
Na przykład on?
Kolejne niepewne spojrzenie w po uczniach siedzących przy stole, nie nigdzie go nie ma. Jednocześnie ukłucie żalu i westchnienie ulgi nie jest chyba najodpowiedniejszą reakcją.
-Móc pomóc, ale ja sama nie.- Mówi, a w wyobraźni widzi siebie w jakimś kostiumie, ludzie do niej podchodzą. Delikatnie krzywi się na tę myśl. Kiedy ludzie do niej podchodzą i zaczynają coś mówić, zawsze czuje się nie pewnie, boi się, że się zbłaźni, że czegoś nie zrozumie, albo, że nie będzie umiała odpowiedzieć. Nie lubi się tak czuć, woli poruszać się po znanych płaszczyznach.
Zobacz profil autora
Banshee Quinn
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 20/09/2015
Liczba postów : 32
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Czw Wrz 24, 2015 12:13 pm

Od przerażającego wyrazu twarzy, wręcz obłąkanego do uśmiechu przepełnionego miłością i słodyczą. To między innymi charakteryzowało tę panienkę, wyróżniała się na tle innych w pewnym sensie, może to dlatego nie jest tak popularna. Ludzie się obawiają i nie wiedzą czego mogą się spodziewać po niebieskookiej Gryfonce przypominającą porcelanową lalkę.
Tak się złożyło, że Symplicja była jedną z tych osób się jej nie bała. Dlatego obdarowana została sympatią oraz otwartym serduszkiem. Nie często miewała okazję by odważyć się zbliżenie się do kogoś na tyle by w ogóle złożyć jakiekolwiek propozycje. Kawa, herbata, ciastko. Zazwyczaj poi się tym w samotności.
-Jeszcze raz dziękuję, wypadł mi z tego wszystkiego i nie zauważyłam kiedy - dodała z błyskiem w jej oczach przypominających dwa duże migdały. Teraz tylko się odwdzięczyć bo jednak nie tylko takie notatki tam posiadała, ale wiele innych. Mniej lub bardziej dla Quinn'owej ważnych, gdyby ktoś inny go odnalazł zapewne by go nie odzyskała. Gdyby wpadły w ręce wrednej chłopaczyny wszystkie jej skryte pomysły, gwiazdki i pod gwiazdki wyszłyby na światło dzienne.
-Tak Ty - przytaknęła raz energicznie głową, a kosmyki jej włosów przysłoniły pół jej oblicza, które szybciutko odsłoniła zakładając je za ucho.
-Oj no, fajnie będzie - odparła wywracając górną dolną wargę co tylko znaczyło maluteńki smuteczek, który chciała szybko odegnać -Chodź siadaj obok - poklepała miejsce obok siebie i odwróciła się otwierając swój zeszycik - Szyszymora, duch, wampir, myślałam nawet o czymś w rodzaju Ślizgona bez głowy - mówiąc to porozglądała się gwałtownie, jeszcze by tego brakowało by jeden z nich to usłyszał. Oj, tego by nie chciała, nawet jeśli pała jakąś dziwną sympatią to tych obślizgłych istotek, na pewno większą niż niejednego gryfka czy puchona. To były najważniejsze dla niej zamysły. Wydęła usta w dziubek i przyjrzała się profilowi Symplicji - Dla Ciebie też by się coś znalazło - chyba zbytnio o tym mówiła, ale najzwyczajniej w świecie cieszyła się, że ma teraz jakieś towarzystwo. Przy okazji pomocne, bo co dwie głowy to nie jedna i od razu umysł bardziej się otworzy na nowe sugestie.
Wygląda na to, że jednak pomysł ze wspólnym wystrojeniem się tak szybko nie pójdzie w zapomnienie i Ban co chwilę będzie wspominać by jednak zrobiły to we dwójkę. Biedna Symplicja, ale nie będzie to w żaden sposób dotkliwe jeśli nagle się stąd uwinęła z pierwszą lepszą wymówką.
Zobacz profil autora
Symplicja Szafran
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 12/05/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Polska, Lublin

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Nie Wrz 27, 2015 11:15 am

Czasami Symp zastanawia się czy jej zwykły brak strachu w tym świecie jest równy brakowi instynktu samozachowawczego? Przecież w otaczającej ją rzeczywistości jest tak wiele niebezpieczeństw, tak wiele zagrożeń, nigdy nie wie co czyha za rogiem. Jakby się nad tym zastanowić to nawet inni ludzie stanowią zagrożenie.
Przez chwilę zastanawia się czy nie udało by się załatwić by już nigdy nie musiała opuszczać swojego dormitorium, ale szybko odrzuca ten pomysł. Chyba by zwariowała, dziesięć miesięcy zamknięta w jednym pomieszczeniu. Obłęd łapał by ją w swoje szpony powoli.
SS przygląda się uśmiechającej się Banshee. Zastanawia się nad tym jak dziewczyna jest odrzucona przez innych, zmuszona do siedzenia zboku, daleko od ich idealnych światów. Nie chcą by zniszczyła im tę ckliwą bańkę, ich hogwardzkiego azylu.
Dlaczego więc ona tu jest i z ciekawością przygląda się Gryfonce. Nie wie. Ale chce tu być, może być zabawnie.
Delikatny uśmieszek pojawia się na twarzy Polki.
-To nie być dobry pomysł.- Mówi, ale i tak ma wrażenie, ze młodsza koleżanka jej nie słucha i wszystko zrobi tak jak sama uważa za słuszne, jedyne więc co zostaje do zrobienia brunetce to siąść grzecznie i czekać na przydział obowiązków.
Zajmuje swoje miejsce powoli, nie do końca pewna czy powinna tu być. Przecież jest Niebieska, siadanie przy stole innego domu jest czymś nowym. Nikt jej nigdy tam nie zapraszał. Siada cokolwiek sztywno w razie jakby ktoś nagle chciał ją wygonić, żeby szybko mogła odskoczyć i uciec do swoich.
-Ślizgon bez głowy brzmieć dobrze, ale ty uważać na nastroje tłuszczy. Może im się pomysł nie podobać.- Śmiejąc się wskazuje stół wybrańców Slytherine'a.- Może coś mugolskiego?- Pyta i przez chwilę robi zamyśloną minę, próbuje przypomnieć sobie jakieś ciekawe postacie z bajek.
-Może wilk albo Kostucha. Elvis?- Uśmiecha się do Gryfonki nie pewnie.- Wiesz król wiecznie żywy.
Zobacz profil autora
Banshee Quinn
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 20/09/2015
Liczba postów : 32
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Czw Paź 01, 2015 7:09 pm

Tak, zdecydowanie ludziom nie można ufać. W końcu okazać się może, że nóż w plecy wbije ci Twój najlepszy przyjaciel. Ludzie to niebezpieczne istoty, oni doprowadzają do tego, że świat jest taki, a nie inni. Banshee i Symplicja również nimi są, ale dopiero się uczą, a wszystko dopiero przed nimi. To co wyprawiają teraz i w przeszłości będą wspominać gdy będą już staruszkami. O ile tego sędziwego wieku dożyją, bo z myślą, że gryfonka bywa nazywana wampirek to nie jest to dobre. Pewnej nocy do jej drzwi zapuka stadko ludzi z widłami i pochodniami w rękach. Jak w średniowieczu, śmieszne czasy i brudne, bardzo. Może jednak obyło by się bez tego wszystko i po prostu wbili jej kołek w serduszko. Problem stanowi instynkt jaki tkwi w umysłach osobników żywiących się innymi istotami żywymi, krew. Dużo krwi, tak było, jest i zapewne jeszcze przez długi czas to się nie zmieni.
Odrzucenie? Trzeba je mieć daleko i nie przejmować się tym, żyć chwilą, która już w momencie rozmyślania o tym staje się przeszłością. Przecież to nie jest takie skomplikowane. Zaprawdę fascynującą rzeczą jest czas, dlatego z chęcią by zdobyła taki zmieniacz czasu. Podobno istnieje również takie coś dzięki czemu można ujrzeć scenę z przyszłości, ale efekty nie są zbyt dobre. Jak to się nazywało...Nie ważne.
-Oj no, to może być świetna zabawa - uśmiechnęła się. Tym razem już nie chciała jej niczego nakazywać tylko delikatnie popchnąć ku przepięknej odpowiedzi brzmiącej "Tak". Takie małe słowo, a takie wyjątkowe. Do tego ucieszyła się, że dosiadła się do stołu. Niech tylko ktoś spróbuje ja przegonić! Nie przejmowała się jakimś podziałem, była jej koleżanką no to kto broni im usiąść obok siebie? Nawet jeśli stół teoretycznie był gryfoński, za głupie to by się przejmować.
-Tłuszczy? - nie za bardzo zrozumiała o co jej chodziło. Wiedziała dobrze, że Krukonka pochodzi z obcego kraju i tutejszy język czasem może jej sprawić trudność, Nie przeszkadzało jej to do póki faktycznie rozumiała o co chodzi. W innym wypadku wolała się upewnić.
-Kim jest Elvis, król Elvis? - niestety nie bardzo kojarzyła tę osobistość i ciekawość kazała jej się tego dowiedzieć. Nie słyszała nigdy o kimś takim, mugol. To na pewno, a jak wiadomo Ban ich nie lubi za bardzo.
Zobacz profil autora
Symplicja Szafran
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 12/05/2014
Liczba postów : 257
Skąd : Polska, Lublin

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   Pon Paź 05, 2015 6:06 pm

Halloween. Noc Duchów. Kostiumy, cukierki, zabawa.
W jej ojczyźnie nie było takich zwyczajów. Kiedy pierwszy raz zobaczyła tę całą maskaradę w czasie swojego pierwszego roku w Hogwarcie, przeraziła się nie na żarty. Blada jak ściana przyglądała się przechadzającym się potworom, a kiedy, któryś przez przypadek przeszedł obok i zahaczył ją ramieniem, upuściła swój wielki słownik i uciekła z krzykiem i płaczem. Schowała się w schowku na miotły i postanowiła nie opuszczać go do momentu, aż wszystkie straszydła nie znikną. Pamięta ten strach, niepokój co się dzieje, to jak bardzo chciała wówczas wrócić do domu, jak całe policzki szczypały ją od słonych łez. Po kilku godzinach, w jej kryjówce pojawił się jakiś nauczyciel, który spokojnym głosem wszystko jej wytłumaczył. Mówił, że to tylko zabawa, że tradycja nakazuje żłobić twarze w dyniach i przebierać się za potwory bo według wierzeń tak można było odstraszyć te prawdziwe. Do dzisiaj pamięta jego pobłażliwe spojrzenie, jakby właśnie starał wytłumaczyć coś oczywistego nierozgarniętemu kociakowi. Nie do końca Symp mu uwierzyła, ale w następnym roku już nie uciekała przed uczniami w strojach potworów.
Po tych sześciu latach cała koncepcja przebierania zaczęła jej się nawet podobać. Cóż nie miało to tego magicznego, lekko upiornego klimatu jak polskie Dziady, ale cóż coś w tym wszystkim było.
Pamięta jak dawno temu Frydolina zabrała ją na obchody Dziadów. Symplicja była wtedy bardzo mała, jako jedyna z rodzeństwa dostąpiła tego zaszczytu, już wtedy matka widziała, że tylko ona jedna z jej licznego potomstwa odziedziczyła, magiczny pierwiastek, dar przodków.Więc pojawiły się tam, na tym małym cmentarzyku, w otoczeniu sypiących się kamiennych nagrobków, w powietrzu wyczuwało się, że będą światkami czegoś wyjątkowego, czegoś nie mieszczącego się w pojmowaniu zwykłych śmiertelników. Z ciekawością przyglądała się wystawionemu jadłu, nie rozumiejąc jak ma się ono przydać zmarłym skoro i tak nie żyją. Wtedy pojawił się On. Nie wyglądał jakoś zdumiewająco, na pierwszy rzut oka był to zwykły człowiek. Kiedy jednak otworzył usta i rozpoczął obrzęd, jego głos był hipnotyzujący. Nie pozwalał się uwolnić, ograniczał świat tylko do tego jednego miejsca. Gdyby cała otoczka nie była wystarczająco magiczna potem pojawiły się prawdziwe czary, znikąd słychać było przerażające głosy, zmarli prosili o dwie zdrowaśki, albo inne dobre słowo. Symp do końca życia zapamięta wspomnienie tamtej nocy.
Na chwilę się zamyśliła, kiedy jednak Gryfonka zaczęła przyglądać się jej z ciekawością, szybko otrząsnęła się z zamyślenia i przybrała na usta delikatny grymas, który dla bacznego obserwatora i człowieka za znajomego z mimiką Krukonki wiedział, że jest to uśmiech.
-Ludzie.- Przetłumaczyła, po czym zaczęła się przyglądać materiałom, aż ją rączki swędziały by już się w nich zanurzyć i zacząć coś tworzyć.
Słysząc, że Gryfonka nie zna Elvisa, oczy Symplicji przewróciły się dookoła własnej osi.
-Anglicy... Elvis być muzyk. Grać rock'n'roll. Najlepszy.- Domyślając się, że i tak nie przekona Gryfonki do własnego zdania szybko postanowiła skierować temat na odpowiednie tory.-Twórzmy, tylko co?
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Koszmarne poszukiwania   

 

Koszmarne poszukiwania

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Poszukiwania
» Poszukiwania

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Strefa gracza
 :: 
Dodatki do postaci
 :: Myślodsiewnia :: Zawieszone
-