IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Stara, nieużywana klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Nevan Atsummerled
avatar

PisanieTemat: Re: Stara, nieużywana klasa   Nie 12 Sie 2018, 19:48

Wszystko szło świetnie i pięknie, do momentu aż bańka nie pękła. Jak to źle? Być może źle zaakcentował jedną głoskę, ale żeby tak od razu "źle"? No proszę, ktoś tu chyba nie lubił improwizacji. Poczuł się jednak jak beztalencie a jego motywacja oklapła - żeby tak po prostu uznać że jest "źle"? Nie mógł chociaż powiedzieć mu co dokładnie było nie tak? Naburmuszył się. To na pewno nie jego wina, to kwestia źle napisanej ballady, a Puchon za swoje niepowodzenia wyżywa się na nim, mimo że wszystko zrobił dobrze. To on tu się wysila, wkłada całe serce i potęgę swego głosu w to co robi, a Gard tylko bawi się w Toma Cruise'a. Siedzi i nic tylko po cichu go osądza. Nagle tknęła go myśl. Pierwszy przebłysk inteligencji?
- Umphf. Tak jak sądziłem - powiedział w końcu. Ziewnął przeciągle, a jego radosny, zmotywowany do działania, jeszcze przed chwilą, wzrok zmienił się w puste, pozbawione czegokolwiek spojrzenie. Lekko pogardliwe i odpychające. To nie rozmówcą gardził, tylko zaistniałą sytuacją a najbardziej - samym sobą. Dotarło bowiem do niego że to nie tak, że jest takim wybitnym śpiewakiem. Potrzebował chwili, jednakże nagle go olśniło. To nie podziw z jego strony sprawił że spadł z krzesła. Jego zbolała mina wcale nie świadczyła o tym, że Gryfon popełnił mały błąd. Prawdopodobnie było tragicznie. Sytuacja wyglądała trochę jakby ktoś zabrał dziecku cukierka. Tylko że zamiast dziecka...no dobra, psychicznie Atsu był dzieciakiem. Aczkolwiek zamiast cukierka były marzenia o swoich muzycznych podbojach i względach pewnej niewielkiej niewiasty. Zorientował się że właśnie poświęcił swój czas i zaangażowanie mimo że prawdopodobnie tylko się poniżał, niczym Puchoni na boisku Quidditcha. Przełożyło się to na pewnego rodzaju irytację wobec obecnego tu kolegi, bowiem nie powiedział mu czegoś, co na pewno zauważył od początku.
- Nie mam żadnego talentu do muzyki, prawda? - spytał a jego dziecięcy, derpowaty głos odszedł w niepamięć, pozostawiając znacznie chłodniejszą, lekko ochrypłą wersję basu którym dysponował. Właśnie zdzierał tu gardło bez sensu. Całkowicie bez sensu. Mógł zostać w dormitorium i opychać się słodyczami, a tak to tylko się tu wydurniał i nie miało to nic na celu. Podszedł do torby, wyciągnął z niej ciastko i spojrzał na nie. Trochę stracił apetyt w tym momencie. Patrzył na słodycz w wyciągniętej dłoni - jakieś resztki jego instynktu samozachowawczego kazały mu pożreć to przepyszne ciasteczko, jednakże jego ciało zareagowało inaczej. Prychnął pod nosem i zamiast wepchnąć je natychmiast do ust, po prostu je zmiażdżył, po czym opuścił luźno dłoń a okruszki opadły na podłogę. Jeśli ktoś znał go wystarczająco, wiedział że takie traktowanie jego ukochanego jedzenia może świadczyć tylko o jednym. Atsu jest wściekły. Co więcej, niekoniecznie na kogokolwiek. Najbardziej prawdopodobny był fakt, że był wściekły na samego siebie.
- Po co w ogóle marnowałem czas? Mogłeś mi od razu powiedzieć, że nic z tego nie będzie - burknął - Dlatego gardzę ciężko pracującymi frajerami - dodał i obrócił się w stronę Finna, patrząc na niego z góry tym pustym, pozbawionym dziecięcej radości spojrzeniem.
- Jeśli nie ma się talentu, to po co cokolwiek robić? Talent lub jego brak to coś czego nie przeskoczysz. Nieważne jak długo się próbuje. Gorsze jednostki nigdy nic nie osiągną - powiedział, znacznie ciszej niż cokolwiek do tej pory. Stracił jakiekolwiek chęci żeby kiedykolwiek jeszcze próbować śpiewać - nawet prysznica już nie będzie tym katował, bowiem dzięki tej sytuacji miał świadomość że robi to źle. Prawda była taka, że jako wyrośnięty pięciolatek Nevan był bardzo kruchy psychicznie i jedno niepowodzenie sprawiało, że nie zamierzał próbować dalej. Nie wierzył w poprawę po czasie. Paradoksalnie, dalej nie zrezygnował z Tanji, mimo że powinien już wiedzieć od dawna, że już prędzej nauczy się śpiewać niż zaistnieje w jej oczach jako jakikolwiek obiekt. Nie można go jednak winić, w końcu pod tą postawą wielkiego bydlaka kryła się najbardziej niedojrzała psychika jaką tylko ktoś mógł sobie wyobrazić. Wiedział jednak że jego dni ze śpiewem powinny się skończyć na dobre - nie tylko nie będzie się musiał więcej męczyć, ale i Hogwart na tym skorzysta.
- Lepiej dajmy sobie spokój - burknął i zarzucił torbę na ramię.
Zobacz profil autora
Finn Gard
avatar

PisanieTemat: Re: Stara, nieużywana klasa   Nie 12 Sie 2018, 20:24

Pomimo ciągłej hiperwentylacji szok nie chciał ustąpić. Muzyczny zmysł Finna cierpiał i ciężko było mu to zakamuflować. Nie był mistrzem w ukrywaniu co silniejszych emocji, dlatego unikał spojrzenia Atsu, aby się nie wydać zbolałym wzrokiem. Gard miał bardzo wysokie wymagania, które należało spełnić, by mógł z czystym sumieniem powiedzieć o kimś, że jest wybitnie utalentowany muzycznie. Do tej pory jedynie Feliks z Ravenclawu otrzymał to miano, a warto wiedzieć, że to cichy geniusz z dysfunkcjami społecznymi i podejrzeniem Zespołu Aspergera. Atsu jako amator nie miał najmniejszych szans otrzymać takiego werdyktu i wbrew pozorom nie było to nic złego. Finn widział w ludziach potencjał. Atsu też jakiś miał, tylko bardzo głęboko ukryty. Pozostawała kwestia czy uda się to wydobyć na światło dzienne i zrobić z tego użytek. Po ostatnim zaśpiewanym wersie Finn nie miał ochoty pakować się w nauczanie. Nie wątpił, że mógłby coś zrobić w kierunku poprawy umiejętności wokalnych Gryfona; chodziło tu raczej o ból duszy, na jaki naraziłby się podczas takowych treningów. Finn miał na barkach kapelę, Owutemy, wybór przyszłego zawodu, treningi quidditcha... na to wszystko musiał mieć również jakąś cierpliwość. Idąc w tempie obecnego spotkania mógłby bardzo szybko ją wyczerpać. Zaaferowany swoim bólem nie zauważył smutku na twarzy Atsu. Dopiero, gdy ten się odezwał, postanowił nań spojrzeć. Pluł sobie w brodę, że nie powiedział czegoś więcej. Co się jednak dziwić Finnowi? Przez dobre kilka minut nie był w stanie jasno myśleć.
- Atsu... - urwał. Choć nie znał go zbyt dobrze, to dane było mu zauważyć miłość do jedzenia. Tym bardziej nie pasowało mu zatem niszczenia ciastka w ręku. To musiało oznaczać solidne podcięcie skrzydeł, gwałtowne sprowadzenie na ziemię. Cóż rzec - zapewne większość uczniów domu Lwa byłaby wdzięczna Finnowi za uciszenie śpiewającego Atsu, jednak jakoś Puchon nie odczuwał z tego powodu dumy. To nie było jego zmartwienie, poza tym stronił od demotywowania. Nie chciał go jednak okłamywać i mydlić mu oczy, skoro doszedł do prawdy w taki a nie inny sposób.
- Źle to nazywasz. - potarł czoło i odsunął się w końcu od okna. Podszedł kilka kroków do Atsu i stanął przed nim. - Niektórzy rodzą się już utalentowani, jednak u większości osób na talent trzeba sobie zapracować i ja to nazywam potencjałem. Wierz mi, gdybyś nie miał go ani grama nie inwestowałbym w to swojego cennego czasu. - cieszył się, że może to powiedzieć i nie kłamać.
- Mam wrażliwy słuch, a ty donośny głos. Fakt, zaśpiewałeś ostatni wers tragicznie, ale to nie powód, by przestać. To jest do wyćwiczenia. Nie będzie to łatwe, ale nie niemożliwe. - zastanawiał się w co on się właściwie wpakował. Powinien uciekać, póki miał ku temu okazję. - Porównaj sobie to do nauki zaklęcia. Na początku nie wychodzi nic, ale w końcu osiągasz zamierzony efekt. Tak samo jest ze śpiewem i każdym innym talentem, który sobie wymyślisz. - dorzuca i mimo wszystko siada tyłkiem na ławce. Stwierdził, że dyplomacja w takim momencie raczej zaszkodzi. Nie składał żadnych obietnic, a tylko próbował pokazać chłopakowi inny punkt widzenia. Finn zdołał już wyrobić sobie na jego temat opinię. Widział jego prostotę i pewną naiwność, ale też udało mu się dostrzec jak bardzo Atsu jest w stanie się zaangażować, gdy ma motywację. Wbrew pozorom nie każdy tak potrafi się poświęcić danej rzeczy. By w pełni się zaangażować by zyskać trzeba się czasem czegoś wyrzec. Skrzywił się czując w skroniach niemiłe pulsowanie. Świetnie, nabawił się bólu głowy. Tylko ten, kto włada muzyką świadom jest jaka to upierdliwa bolączka. Dopóki się jej nie pozbędzie, może darować sobie kontynuację układania reszty tekstu piosenki, nad którą od miesiąca pracował.  
- Tu się mylisz. Im więcej próbujesz, tym większa szansa, że ci się uda. Wierz mi, coś o tym wiem. Poświęciłem bardzo wiele wieczorów i nocy, by posiadać swoje obecne umiejętności. - uniósł palce i zaprezentował mu siedem palców owiniętych plastrami - kilka z nich było delikatnie zabrudzonych bordowym kolorem. Tym samym chciał mu pokazać, że nie doszedł do perfekcji bez poświęcenia. Pokaleczone palce były jawnym dowodem jego braku talentu do gry na gitarze. Ćwiczył od lat i robił się coraz lepszy. Pojmował, że za pewien czas zdejmie plastry, a opuszki palców zgrubieją, zniekształcą się i będą nieprzyjemne w dotyku. Jeszcze nieraz otworzy ich rany, by kontynuować próby.
Zobacz profil autora
Nevan Atsummerled
avatar

PisanieTemat: Re: Stara, nieużywana klasa   Pon 13 Sie 2018, 21:00

No i tutaj był pies pogrzebany - Finn próbował przemówić do Atsu logicznymi argumentami, a zamknięty w swoim świecie Gryfon zdecydowanie nie zamierzał uznawać wyższości logiki nad swoim własnym nie do końca sensownym wierzeniem w swoje ideały. Nic nie mogło go przekonać, że osoba bez talentu ma prawo do uczestniczenia w czymkolwiek, czego zwyczajnie nie potrafi. Nie wierzył w nieudane próby prowadzące do perfekcji.
- Zapracować na talent? Można szlifować swoje umiejętności przez lata, jednakże nigdy nie dorówna się możliwościom genetycznego talentu. Potencjał to tylko puste słowo - powiedział i prychnął ponownie. To właśnie sądził o umiejętnościach do których dochodzi się latami, prawdopodobnie właśnie dlatego nigdy nie wkręcił się w nic innego niż Quidditch. Jako obrońca już od pierwszej próby radził sobie wystarczająco dobrze, by nazywać się osobą utalentowaną. We wszystkich innych dziedzinach spotykała go porażka za pierwszym razem, uznawał więc że nawet nie warto próbować bo i tak do niczego nigdy nie dojdzie. Być może gdyby chociaż przemyślał to co Finn do niego mówi, to całe jego życie by się odmieniło i odkryłby u siebie jakieś inne umiejętności, jednakże nie zamierzał. Był uparty i ślepo zapatrzony w to w co wierzył, przez co absolutnie nie zamierzał zmieniać swojego światopoglądu. Puchon popełnił jednak jeden błąd. Sugerowanie żeby porównał to do nauki zaklęć. Z zaklęciami od zawsze był na bakier i mimo że był aktualnie na szóstym roku, to jego możliwości magiczne leżały i kwiczały.
- Większość zaklęć mi nie wychodzi. Ogólnie - wtrącił i wzruszył ramionami. To był kiepski argument, w wypadku tego konkretnego Gryfoniska.
Jednakże to było jeszcze nic - najgorsze miało dopiero nadejść. Chodziło o jedno przypadkowe sformułowanie. Zwyczajne słowa. "Im więcej próbujesz, tym większa szansa, że ci się uda." Zwrot którego każdy mógł użyć przypadkiem, jednak Atsu, na brzmienie tych słów w takiej formie, poczuł się dziwnie. Aż przez chwilę miał wrażenie że znów odczuwa na plecach ból rozgrzanego do białości metalu. W jego głowie pojawiło się wspomnienie pewnego podstarzałego maga w białym kitlu, trzymającego rękę na jego głowie, gdy był jeszcze małym dzieckiem. Wręcz poczuł w ustach znowu ten smak i prawie zwymiotował. Te same słowa, wypowiedziane w taki inny wówczas sposób, chłodny, obleśny i szyderczy...mimo wszystko kropka w kropkę, zdanie było identyczne. Mięśnie automatycznie mu się napięły. Co prawda nie sądził by Finn miał coś wspólnego z tamtymi czarodziejami, jednakże wywołało to lawinę wspomnień z jego przeszłości. Oddech mu przyśpieszył. Przez chwilę znowu poczuł się jak zaszczuty dziesięciolatek, zmuszany do rzeczy których żadne dziecko nie powinno przeżyć. Niezliczone uderzenia, które w tamtych czasach przyjął. Wszystkie okrucieństwa na które definitywnie nie zasłużył. Aż odsunął się kilka kroków, po czym uderzył pięścią w ścianę, trzy razy. To nie gniew jednak czaił się na jego twarzy, raczej strach. Przez chwilę znowu poczuł się zaszczuty, przed oczami wyraźnie widział laboratorium, cele i tych którzy wykorzystywali go do swoich zdrożnych celów. Po chwili natłok wspomnień ustał. Obrzucił Finna nieprzytomnym spojrzeniem. Dopiero sobie przypomniał gdzie tak właściwie jest, co się aktualnie dzieje i że to wszystko przeszłość. Nawet Atsu zrozumiał, że prawdopodobnie teraz chłopak uważa go za totalnego wariata.
- Też kiedyś poświęciłem wiele wieczorów i nocy, by posiadać umiejętności których ode mnie wymagano - powiedział szeptem. Dalej ciężko oddychał, a w jego głowie pulsowało milion myśli i wspomnień których tak bardzo chciał się pozbyć. Cholera.
- Dobrze wiemy, że nic z tego nie wyjdzie. Nie ma szans. Dzięki za pomoc w zrozumieniu tego - rzucił znacznie głośniej, pustym głosem.
- Jak dalej chcesz najeść się do syta to chodź do kuchni - powiedział jeszcze, po czym wziął krzesło spod drzwi i rzucił je pod przeciwległą ścianę. Następnie wyszedł. Niespecjalnie chciał by Puchon szedł z nim. Potrzebował raczej sam na sam z jedzeniem. I skrzatami. Bo skrzaty nie pytają - skrzaty rozumieją.

z/t
Zobacz profil autora
Finn Gard
avatar

PisanieTemat: Re: Stara, nieużywana klasa   Pon 13 Sie 2018, 21:32

Trudny temat poruszył. Przypadkiem wyznał prawdę dotyczącą umiejętności wokalnych Atsu i choć zrobił to i tak w sposób skrajnie łagodny, czuł pewne wyrzuty sumienia. Doprowadzenie Gryfona do porzucenia swojego romantycznego celu wywołało tylko niesmak do własnego nietaktu.
- Mylisz się. Poza tym serio? Ja zamierzam być jak najlepszy dla siebie samego i mi to wystarcza. Polecam takie podejście. Nie zatruwa głowy. Co masz katować się myślą, że ktoś jest lepszy od ciebie. - wzruszył ramionami, pokazując po raz któryś swoje podejście do spraw trudnych i skomplikowanych. Finn angażował się tylko w to, co było warte zachodu. Rozmyślania o lepszych od siebie nie wpędzało go w depresję, a motywowało do działania. Podchodził do tego typu spraw w sposób zdrowy, wpojony przez normalnych, porządnych i inteligentnych przybranych rodziców. Dzięki temu uniknął depresji.
Wykrzywił się w chwili, gdy pojął jaki fail popełnił. Nie przyszło mu do głowy, że jego porównanie mogłoby być tak... zniechęcające. Skąd miał wiedzieć? Przymknął oczy, by ukryć zażenowanie. Rozmowa z Atsu nie szła w dobrym kierunku pomimo starań Puchona, by go jakoś zachęcić do działania pomimo odniesionej porażki. Albo był kiepski w te klocki albo trafił na oporny umysł.
- Słuchaj, ja nie chciałem... - urwał w połowie. Nie znalazłby i tak słów, które mogłyby wymazać wypowiedziane słowa. Atsu nie wyglądał na takiego, który dałby się przekonać czczymi przeprosinami. Nie w takim momencie. Chłopak westchnął i wbił spojrzenie w podłogę zastanawiając się jak mógłby wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Ma przed sobą zniechęconego i zdemotywowanego Gryfona, który raptem piętnaście minut temu szczerzył się jak szalony i był gotów śpiewać na cały głos, aby zdobyć uznanie obiektu westchnień. Ten dzień niezbyt mu się udał. Niedobór snu musiał mieć w tym swoją przyczynę, skoro w chwili słabości (i ogłuszenia zmysłu muzycznego) zabił w Atsu wszystkie artystyczne chęci.
- Gdybyś jednak się namyślił to mógłbym wysłać ci pocztą parę wska... - uniósł głowę i aż znieruchomiał. Obserwował jak wyraz twarzy Atsu się gwałtownie zmienia. Wzrok stał się nagle nieobecny, jego skóra pobladła a oczy się rozszerzyły zupełnie jakby za plecami Finna stał dementor albo jakaś przerażająca mumia. Chłopak zerknął przez ramię pewnym, że faktycznie coś realnego musiało przerazić najwyższego ucznia Hogwartu, jednak jak wiadomo, nie znalazł nic.
- Atsu? Dobrze się czujesz? - nastroszył brwi i wyciągnął ostrożnie rękę w jego kierunku. Nie dotknął go i też nie podszedł. Chłopak wyglądał jakby miał zaraz pęknąć. Spiął się jak struna i Finn dałby sobie rękę uciąć, że go nie słyszał. Nie miał najmniejszego pojęcia co ma teraz zrobić. Gdyby to był Vinci czy Feliks (chroń ich Merlinie) to potrząsnąłby nim, odezwał się, zareagowałby dynamicznie, jednak tutaj był Atsu. Gard go nie znał, pierwszy raz z nim rozmawiał i w sumie niewiele o nim wiedział. Zachował więc dystans i wpatrywał się jedynie z niepokojem wprost na jego poszarzałą twarz. Nie miał pojęcia co się z nim działo lecz przypominało to jakiś atak - nawrót bólu, skurcz żołądka, głód? Tylko skąd ten dziki strach? Finn nie umiał spokojnie się temu przyglądać.
- Atsu, ocknij się! - powiedział głośniej, bo aż sam odczuł silny dyskomfort z powodu obserwacji jego przerażonej miny. Jego słowa nie przyniosły żadnego efektu. Musiał czekać aż to coś samo przeminie i faktycznie kilka chwil później minęło. Atsu 'wrócił', a powitały go szeroko otwarte niebieskie oczy Garda. Miał teraz pełne prawo uważać go za stukniętego, lecz jakoś nie mógł przemóc się, by przylepić mu tę łatę. Zwyczajnie go nie rozumiał i nie był pewien czy chce. Gryfon powiedział, co powiedział i od razu skierował się do wyjścia. Finn, zamiast iść za nim, spojrzał na rzucone krzesło, które w wyniku zderzenia ze ścianą połamało oparcie. Całkowicie oszołomiony czekał aż kroki Atsu ucichną. Nie pójdzie za nim, obaj tego nie chcą i obaj wiedzą, że nie byłoby to dobrym pomysłem. Minęły długie dwie minuty zanim Finn otrząsnął się z szoku i naprawił krzesło. Zamknął okno i z bardzo mieszanymi uczuciami wyszedł z klasy. Postanowił zjeść wczesną kolację w dormitorium...

[z tematu]
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Stara, nieużywana klasa   

 

Stara, nieużywana klasa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Nieużywana cieplarnia nr 3
» Płacząca wierzba przy stawie
» Opuszczona klasa
» Klasa eliksirów
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-