IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Shine bright like a diamond

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Soleil Larsen
avatar

PisanieTemat: Shine bright like a diamond   Pią 18 Wrz 2015, 17:20

Opis wspomnienia
filmidło:
 
Czyli pogromcy mitów wersja niskobudżetowa.
Osoby:
Soleil Larsen Jason Snakebow
Czas:
Zaskakująco słoneczny, jesienny dzień
Miejsce:
Gdzieś, a potem głównie na błoniach.


To było ciemnie ciemne miejsce, chyba jedno z niewielu aż tak ciemnych miejsc w ten zadziwiająco słoneczny dzień. Ostatecznie była jesień i to jesień w Anglii, a ta pora roku w tej części świata charakteryzowała się chłodem, mgłą i deszczem. Dlatego nietrudno chyba zrozumieć brak entuzjazmu Słoneczka do przebywania w tak ponurych okolicach w tak pogodny dzień, który aż prosiłoby się spędzić w całości na wylegiwaniu się na nagrzanej trawie. Z tej okazji włożyła nawet kremową sukienkę i splotła jasne włosy w dwa warkocze, które wesoło podskakiwały przy każdym jej kroku. Nuciła coś pod nosem idąc korytarzem i nie patrząc pod nogi. Oczywiście, nie mogło się to skończyć dobrze. Ona + półmrok + zagubiona książka na podłodze, to musiało równać się bolesnemu upadkowi. Nie żeby nie była do takich rzeczy przyzwyczajona, po prostu chyba nie bywało one przyjemne. Nigdy.
Zobacz profil autora
Jason Snakebow
avatar

PisanieTemat: Re: Shine bright like a diamond   Pią 18 Wrz 2015, 17:42

Drzewa umierają inaczej niż ludzie. Drzewa wyglądają tak, jak gdyby cieszyły się własną śmiercią. Wprawdzie potem będzie wiosna i one zakwitną znowu, ale ty wiesz, że nigdy nie można mieć pewności. No i skąd o tym mają wiedzieć drzewa? Dla nich na pewno każda jesień jest ostatnia.
Z taką myślą Jason zaczął dzisiejszy dzień, jak widać niezbyt optymistycznie w porównaniu do wyjątkowo pięknego dnia. Mało spał w nocy, dręczony myślami i przerażającymi koszmarami, w których główną rolę odgrywała jego samotność. Tak, samotność. Nienawidził jej w sobie, ale z drugiej strony wiedział, że to jedyna droga, która pozwoli mu odzyskać równowagę. Tak przynajmniej sądził. Spytacie dlaczego? Bo do tej pory nikt nie pokazał mu innej ścieżki do szczęścia. Nie było żadnej dziewczyny, nie miał przyjaciół na śmierć i życie, był po prostu on. Jason.
Szedł korytarzem, a poły jego szaty szeleściły przy każdym ruchu. Skręcając w pewien dość ciemny korytarz nie wiedział, że osoba, którą zaraz spotka, całkowicie wywróci mu dzień do góry nogami. Szedł, blady niczym marmurowy posąg o ciemnych, głębokich tęczówkach i z chaosem zarówno na głowie, jak i w środku. Pewnie po prostu przeszedłby tym korytarzem, by znaleźć się w innym pożądanym miejscu, jednak... usłyszał coś w rodzaju głośnego ŁUP! Zatrzymał się od razu i widząc leżącą na ziemi parę metrów przed nim dziewczynę poczuł, jak serce szybciej zaczyna pompować krew. Niewiele myśląc ruszył biegiem i po chwili znalazł się przy, jak się okazało, Gryfonce.
- Wszystko...wszystko w porządku? - zapytał, pomagając jej wstać. Niby ukrywał swoje uczucia, swoje emocje, ale jednego nie można było mu zarzucić. Miał wysoce rozwiniętą empatię.
Zobacz profil autora
Soleil Larsen
avatar

PisanieTemat: Re: Shine bright like a diamond   Wto 22 Wrz 2015, 15:27

Mało optymistycznie względem bardziej wiosennej niżeli jesiennej pogody oraz w porównaniu do Słoneczka, która była w jakimś niewytłumaczalnie radosnym humorze, być może dlatego, ze Tytan od pewnego czasu jej nie dręczył i pomijając tę noc, kiedy obudziła się wymarznięta w nowym skrzydle, panowała nad sytuacją. Nie myślała więc, to chyba oczywiste, o umierających drzewach, właściwie o niczym, co ocierało się o śmierć. Myślała każdą swoją komórką o życiu, korzystaniu z niego i radowaniu się nim. Typowe.
Trzeba w tym momencie zauważyć, że wiele osób zapewne byłoby zmieniło swoje nastawienie do trwającej chwili po tak malowniczym i bolesnym upadku, ale nie Sol. Ona chyba była już zbyt przyzwyczajona do podobnych sytuacji, a ponadto tym razem pochylił się nad nią jakiś książę, któremu brakło co prawda białego jak śnieg rumaka, ale nadrabiał to kolorem skóry.
- Zdefiniuj w porządku. - odparła cichym tonem, wlepiając wielkie oczy (które z natury miały większy niż u innych osób rozmiar, a w tej chwili zdawały się należeć raczej do sowy niżeli do człowieka). Przyglądała mu się, jakby był jakimś egzotycznym okazem, nie wypuszczając z uścisku dłoni, którą jej podał, aby pomóc jej wstać. Była lodowata.
- Nie martw się, w tej szkole nie będą się tego bać. - wypaliła w pewnej chwili z szerokim uśmiechem.
Zobacz profil autora
Jason Snakebow
avatar

PisanieTemat: Re: Shine bright like a diamond   Czw 24 Wrz 2015, 22:07

Owe spotkanie Jason mógł w spokoju zaliczyć do rodzaju "dziwnych". Dlaczego? W jego mniemaniu nie na co dzień spotyka się dziewczyny, które potykają się o książki, a potem patrzą na wybawcę jak w obrazek. Puchon musiał przyznać, że poczuł się dość nieswojo czując na sobie spojrzenie wielkich, wręcz ogromnych oczu Gryfonki. Notabene bardzo ładnych.
Nie mniej jednak poczuł jak zalewa go fala ciepła, która potem jak na złość przeniosła się na lica chłopaka. To miała być zwykła pomoc, a przerodzi się w Bóg wie co. Sądząc po minie Gryfonki - coś na pewno szalonego. Czasami chłopak dochodził do wniosku, że los bywa dla niego zbyt okrutny lub płata mu figle nad wyraz często. W każdym bądź razie postanowił nie zachowywać się jak pozbawiony empatii gbur i pomógł jej szybko wstać. Nadal wpatrzona w niego jak w obrazek powiedziała coś, czego z początku Jason nie zrozumiał. To przez te oczy!
- W porządku....to znaczy, że pytam, czy nic Ci się poważnego nie stało? Wszystko ok? Jesteś cała? Nic sobie nie złamałaś, zwichnęłaś? - rozwinął myśl, miał nadzieję, że wystarczająco. Lodowate ręce dziewczyny w niczym mu nie przeszkadzały. Sam nie miał zbyt ciepłych dzisiaj. Jednak po chwili dziewczyna wypowiedziała zdanie, które nijak nie pasowało do kontekstu całej tej sytuacji. Jason powoli uniósł jedną brew zdziwiony, po czym odpowiedział.
- Emmm...ale...czego nie będą się bać? Nie bardzo rozumiem? - zapytał. W jego oczach malowało się coraz większe zdziwienie i...niezrozumienie tego, o czym mówiła Gryfonka. Zapowiada się niezwykle ciekawy dzień, nie ma co.
Zobacz profil autora
Soleil Larsen
avatar

PisanieTemat: Re: Shine bright like a diamond   Sob 17 Paź 2015, 16:09

Większość uczniów Hogwartu, a już na pewno Gryfonów, zdawała sobie sprawę, że spotkania z Sol zawsze zaczynają się i kończą w jakiś niezbyt sztampowy sposób, a ich przebieg najbardziej odbiega od społecznie akceptowalnej normy. Jason najwyraźniej jeszcze tego nie wiedział, ale, skoro za chwilę miał tego doświadczyć na własnej skórze, nie musiał się tym specjalnie martwić. No, chyba że należał do tej, prawdę mówiąc niepokojąco sporej grupy ludzi, których zachowanie Sol zwyczajnie denerwowało, irytowało, sprawiało, że zagryzali ze złości zęby i zaciskali dłonie w pięści. Jeśli tak było... Cóż, Sol najpewniej nawet tego nie zauważy, a jeśli tak, przełknie to dobrze znane jej poczucie zawodu, rozczarowania i smutku. Była pogodzona ze światem i samą sobą. Teraz bardziej niż kiedykolwiek.
-Ah! - wykrzyknęła, kiedy chłopak sprecyzował swoje pytanie. Uśmiechnęła się przy tym promiennie, jakby odkrył przed nią jedną z tajemnic wszechświata i energicznie pokiwała głową. - Absolutnie wszystko w porządku. Sztukę upadania mam opanowaną w godnym pochwały stopniu. - stwierdziła pogodnym, ciepłym tonem, kontrastującym z jej chłodnymi dłońmi. I choć sama nie miała najcieplejszych, te należące do Jasona wydawały jej się wykute z marmuru, lodowate, twarde...
Kiedy kolejne jej słowa spotkały się z jego strony z... niezrozumieniem, uśmiechnęła się nawet nieco szerzej, wypuszczając dłoń chłopaka z mocnego, jak na tak drobną istotkę, uścisku i mrugając porozumiewawczo.
- Ah, moja pomyłka, oczywiście, że nie mają żadnego powodu się bać. - w tym momencie na moment zamilkła, jej twarz zasnuła się wyrazem zamyślenia, po czym dodała - Właściwie to wcale nie mówię tego na niby. To naprawdę nic strasznego, prawda? Jak chcesz, to mogę ich przekonać. Znaczy... jak ktoś się będzie bał. - trochę poplątała się w swoich słowach, a jej policzki przybrały różowawy odcień, chyba bardziej z podekscytowania niż ze wstydu.
- Ja nikomu nie powiem.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Shine bright like a diamond   

 

Shine bright like a diamond

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Jasmine Diamond

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Fasolkowo
 :: 
Archiwum
 :: Fabularne :: Myślodsiewnie
-