IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Gabinet Profesora Summersa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Colton Summers
avatar
Nauczyciel
Data przyłączenia : 19/08/2015
Liczba postów : 34
Skąd : Detroit, Michigan USA

PisanieTemat: Gabinet Profesora Summersa   Sob Sie 22, 2015 8:12 pm


Cytat :
Gabinet Profesora Summersa jest urządzony wyjątkowo klasycznie, niemal po mugolsku. Wystrój ów paradoksalnie idealnie uzupełnia się z ogólnym wystrojem zamku. W centrum znajduje się drewniane biurko, a na licznych regałach dominują mugolskie książki w zasadzie o wszystkim. W pomieszczeniu znajdują się poupychane liczne gadżety ze świata mugoli, w tym ulubiony gramofon.
Zobacz profil autora
Colton Summers
avatar
Nauczyciel
Data przyłączenia : 19/08/2015
Liczba postów : 34
Skąd : Detroit, Michigan USA

PisanieTemat: Re: Gabinet Profesora Summersa   Nie Sie 23, 2015 6:41 pm

// z Korytarza
Przez korytarz szli w milczeniu. Mugolski "kodeks" w sporej części placówek edukacyjnych nakazywałby w ramach "pre szlabanu" dotargać delikwenta do gabinetu za ucho. Sposób ten zapewne przypadłby do gustu Argusowi, jednak Summers nie był aż tak radykalny. Szedł pewnym krokiem oczekując tego samego od ślizgona. Otworzył drzwi swojego mugolskiego królestwa pośród magicznych komnat. Wokół leżały różne gadżety obecne w mugolskich kuchniach, salonach i piwnicach. Wszystko leżało w nieładzie w kącie gabinetu.
- Siadaj. - polecił stając naprzeciwko - Choćbym chciał nie mogę Ci puścić tego płazem. Tymczasem w kącie tego gabinetu znajduje się sporo nieznanych Ci jeszcze przedmiotów, które trzeba posegregować. W drugim kącie pokoju postawiłem kilka pudeł z oznaczeniem różnych pomieszczeń, w których zwykle znajdują się w mugolskim domu. - zakończył siadając naprzeciwko rozczochranego lunatyka.
Zobacz profil autora
Adrien Creed
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 11/07/2015
Liczba postów : 51
Skąd : Sydney, Australia

PisanieTemat: Re: Gabinet Profesora Summersa   Pon Sie 24, 2015 11:17 am

Ten uczuć, gdy miniesz się ze śmiercią, ale ostatecznie wyjdziesz z tego w miarę cały. No i spotkał Dumbledore'a! Mh, okay. Może to nie był prawdziwy Dumbledore, ale nie psujmy marzeń. Tak czy inaczej, Adrien nie był zachwycony malującym się przed nim szlabanem, lecz i tak cieszył się z czasu jego trwania. 3 dni nie były tygodniem czy miesiącem, także kara wydawała się znośna. Nawet, jeśli miał przebywać wśród mugolskich rzeczy, których nazw ani działania w 99% przypadków nie znał. Najwyżej wyjdzie na debila w oczach nauczyciela, ale przynajmniej nie będzie musiał szorować kociołków, pisać esejów, rozkładać na półkach wielkich, nudnych ksiąg traktujących o rzeczach, które potrafią uśpić jednym słowem. Ważne, żeby tylko nikt się nie dowiedział, a przynajmniej nikt ze Slytherinu. Jemu samemu nie przeszkadzał fakt przebywania w towarzystwie "plugawych tworów niższej rasy", jednakże kto wie, jak zachowałby się ktoś z domu Węża na wieść o segregacji "śmieci".
Gdy już dotarli do gabinetu, Creed usiadł posłusznie. Nie chodził na zajęcia z Mugoloznastwa, więc nie znał nauczyciela. Nie wyglądał na bardzo miłego, aczkolwiek jego zachowanie nie wskazywało na to, by lubił się znęcać, a to było raczej dobrym znakiem.
- Czy w razie problemów mógłbym liczyć na drobną pomoc, panie profesorze? - zapytał trochę niepewnie. Szlabany zwykle polegały na ciężkiej, samodzielnej pracy i nie liczył za bardzo na jakieś podpowiedzi. Niby żył w dzieciństwie w mugolskim mieście, ale nie wchodził do ich domów. Czasem zaglądał do sklepów, ale nigdy nie przyglądał się sprzętom, nie zastanawiał nad ich działaniem. Słyszał o pudłach pokazujących ruchome obrazy, prostokątach zawierających muzykę oraz aparatach tworzących martwe, statyczne zdjęcia. Możliwe, iż parę razy minął któreś z urządzeń, ale czy kiedykolwiek rozmyślał nad nimi?
- No i... Kiedy mam zacząć i w jakich godzinach przychodzić?
Zobacz profil autora
Colton Summers
avatar
Nauczyciel
Data przyłączenia : 19/08/2015
Liczba postów : 34
Skąd : Detroit, Michigan USA

PisanieTemat: Re: Gabinet Profesora Summersa   Pon Sie 24, 2015 5:34 pm

Ślizgon sprawiał samym swoim jestestwem, że Colton musiał bardzo się pilnować, żeby nie parsknąć śmiechem. Owszem, nie była to jakaś ekstra surowa kara. Jak można karać bowiem miesięcznym szlabanem kogoś, kto po prostu lunatykował? Właśnie. Jednak widząc minę dzieciaka Summers doskonale wiedział, że Creed na samo wspomnienie o mugolach musiał walczyć z odruchem wymiotnym. Prawdopodobnie z resztą jak każdy mieszkaniec Slytherinu. Tego jednak bardzo nie lubił.
- Pomocy nie powinieneś się spodziewać, bo inaczej szlaban trwałby godzinę. Udzielę Ci je jednak tylko w ostatecznych przypadkach.Ułatwię Ci życie, i podpiszę część przedmiotów, ale będzie to naprawdę niewielka część. Może po ich nazwie się czegoś domyślisz? Kto bowiem powiedział, że w życiu jest łatwo? - powiedział uśmiechając się z lekka bezczelnie jakby chciał jednak wykorzystać fakt, iż to on tu rozdaje karty. Za oknem panowała średnio lubiana przez profesora jesień, która niejednego wpędza w depresję. Jednak kiedy przed oczami pojawiła się wizja Australijczyka próbującego rozgryźć do czego dana rzecz służy, wiedział, że nie musi się obawiać jesiennej chandry.
- Meldujesz się u mnie dobry człowieku po lekcjach przez najbliższe trzy dni. Kiedy zakończysz nadzorowaną przeze mnie segregację, napiszesz dla mnie jednostronicowy, krótki esej o tym, które z urządzeń podobało Ci się najbardziej, po czym publicznie zreferujesz go w waszym pokoju wspólnym. Tyle na dzisiaj. Jakieś pytania, Panie Creed - powiedział nauczyciel dochodząc do wniosku, że mugolskie przysłowie "Na pochyłe drzewo, wszystkie kozy skaczą" jest wyjątkowo prawdziwe względem jego osoby.
Zobacz profil autora
Adrien Creed
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 11/07/2015
Liczba postów : 51
Skąd : Sydney, Australia

PisanieTemat: Re: Gabinet Profesora Summersa   Pon Sie 24, 2015 6:37 pm

Oj zaraz tam odruch wymiotny. Nie był taki jak większość Ślizgonów i wbrew pozorom, gdzieś w głębi serca nawet chciał poznać trochę mugolskiej kultury. To przecież zawsze było powodem dzikiej radości jego rodzeństwa, wytykającego go palcem, śmiejącego się, dręczącego bez przerwy. Mógł jednak półświadomie lekko zmarszczyć nos i zrobić niewyraźną minę. Sortowanie... Zabawa mogła okazać się bardzo interesująca, aczkolwiek początkowo na pewno trudna. Miał tylko nadzieję, że za każdą pomyłkę nie dostanie punktu ujemnego, bo chyba wyzeruje Slytherinowi licznik.
- Tyle wystarczy, panie profesorze. Dziękuję - odpowiedział z lekkim uśmiechem. Uspokoił się trochę, co było widoczne głównie po częściowym powrocie w miarę ludzkich kolorów na jego twarz. Dostał bardzo dużo. Lepiej mieć podpowiedź do pięciu ze stu przedmiotów niż wszystkie sto musieć dopasować, prawda? I tak będzie zabawnie. Możliwe, że spędzi w tym gabinecie bardzo długie godziny - zupełnie jak przy porządkach w biurku, kiedy każdą rzecz ogląda się po kilka minut.
Momencik... Ktoś właśnie powiedział "esej"? Referować. Esej. W obecności domowników. Użyte w jednym zdaniu. Och, przecież i tak już nie miał życia...
- Tak jest, panie profesorze. I tylko jedno pytanie - czy mam panu ten esej przynieść w oryginale lub kopii? - niektórzy chcieli. Niektórzy wręcz uwielbiali śmiać się z głupoty ucznia, który głupotę tę przeniósł na pergamin i leje wodę przez większość czasu, by na końcu wreszcie dotrzeć do tego, o co chodziło. Niektórzy po prostu chcieli mieć dowód na to, że na pewno esej ów został napisany. A inni nie potrzebowali śmieci, które i tak wyrzuciliby przy pierwszej lepszej okazji.
Zobacz profil autora
Colton Summers
avatar
Nauczyciel
Data przyłączenia : 19/08/2015
Liczba postów : 34
Skąd : Detroit, Michigan USA

PisanieTemat: Re: Gabinet Profesora Summersa   Pon Sie 24, 2015 9:24 pm

To niepokojąco skołowane spojrzenie i bladość na twarzy uczniaka na szczęściu już zniknęło. Jego oblicze nabrało kolorów, co Summers traktował je jako znak, że młodzieniec nie pominie żadnego szczegółu związanego z zadaniem jakie będzie musiał odrobić. Colton doszedł do wniosku, że segregowanie tego w gabinecie będzie po trochę klaustrofobiczne. Ich dwoje w niewielkim pomieszczeniu w dodatku zawalonym solidnie różnymi fantami. Lepiej będzie ogarnąć to w miejscu bardziej przestronnym. Nie było jednak sensu by dalej go tu trzymać. Zbliżała się czwarta nad ranem, niech jeszcze spróbuje pospać:
- Jutro po lekcjach spotykamy się w Pustej Klasie na Czwartym Piętrze. Co się tyczy eseju, przynieś mi go proszę w oryginale zanim przedstawisz go w obecności waszego opiekuna w pokoju wspólnym ślizgonów. Jestem ciekaw, co tam napiszesz. Zaraz po tym, jak wykonasz to polecenie zniszcz ów esej, lub przekaż go komuś z grona pedagogicznego, na wypadek gdyby któryś z twoich domowników próbował go sobie przywłaszczyć, by Cię nękać czy coś w tym stylu. Teraz proszę odmaszerować. Mam nadzieję, że sprawnie dotrzesz do swojego Dormitorium. Widzimy się dziś po lekcjach. Dobrej Nocy. - zakończył z uśmiechem, dłonią dając mu znak, że może się oddalić.
Zobacz profil autora
Adrien Creed
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 11/07/2015
Liczba postów : 51
Skąd : Sydney, Australia

PisanieTemat: Re: Gabinet Profesora Summersa   Wto Sie 25, 2015 11:12 am

Szalone bicie serca spowolniło, czarnowłosy młodzieniec uspokoił się, oddychał równomiernie. Z drugiej strony również się rozbudził, oprzytomniał w pełni i zapomniał o swoim śnie, który przywlókł go na pierwsze piętro. Swoją drogą, czemu tutaj? Czemu do składzika na miotły? Czyżby jego przyszłość była powiązana z zamiataniem podłogi i myciem okien? A co, jeśli będzie musiał sprzątać w domach mugoli, skoro dotarł w rejon nauczyciela zajmującego się nimi... Adrien zdecydowanie zostałby wymazany z rodu Creedów. Nawet nie prześladowany. Po prostu zapomniany przez każdego, jako że stałby się elementem plugawym - niewartym rzucenia pierwszej lepszej klątwy.
Kiedy tylko profesor Summers skończył swoją wypowiedź i pozwolił mu odejść, wychowanek domu Slytherina wstał z krzesła. Pochylił lekko głowę niczym w ukłonie. Czasami jego zachowanie mogło wydawać się nieco dziwne, jednak wszystko wynikało z osobliwego wychowania rodzinki. Byli... inni.
- Przepraszam, panie profesorze. Dobranoc - powiedział, a zaraz po tym spojrzał na nauczyciela. Uśmiechnął się delikatnie. Ostatecznie nie został zjedzony, nie musiał pisać tysiąc razy "nie będę urządzał wycieczek w środku nocy i będę nosił kapcie". Ominęło go nawet błaganie na kolanach o litość, choć ciężko byłoby go zmusić do czegoś takiego. Widok musiałby być niezwykle zabawny.
Odwrót taktyczny na pięcie, ruszył spokojnym krokiem do drzwi. Już po chwili zniknął za nimi, kierując się prosto do lochów, jak najkrótszą drogą się dało. Kto wie, czy Summers nie będzie patrzył, albo nie wyśle portretów w pogoń za nim. Wolał uniknąć dodatkowego szlabanu - nauczyciel mógłby już nie być taki miły.

[z/t]
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Gabinet Profesora Summersa   

 

Gabinet Profesora Summersa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet i prywatne kwatery profesora OPCM
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
I piętro
-