IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Sala Świateł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Claire Annesley
avatar
Uczeń Hufflepuffu
Data przyłączenia : 02/09/2015
Liczba postów : 338
Skąd : Galway, Irlandia

PisanieTemat: Re: Sala Świateł   Pią Kwi 01, 2016 4:51 pm

Szczerze? Też chciała krzyczeć. Też chciała móc rozpętać awanturę, palcem wskazać kolejne błędy wyjaśniające, dlaczego zamiast rzucić się na krukońską szyję i wycałować chłopaka w oba policzki - dlaczego po prostu uciekła. Chciałaby mieć pod ręką zestaw argumentów pozwalający jej załatwić sprawę tak skutecznie, jak te kilka lat temu. Bo wtedy rozwiązanie było... Było. Jasne, przejrzyste, niepozostawiające wątpliwości. Nie to, co teraz. Teraz panna Annsley nie miała ani pewności, ani argumentów. Jedyne, czego jej nie brakowało, to pytań i problemów ze zrozumieniem, dlaczego potoczyło się to tak a nie inaczej. Choć więc bardzo chciała byś stanowczą, zdecydowaną, zdolną do jasnego postawienia sprawy, to na chceniu się kończyło. Klara nie wiedziała, jak się w tej sytuacji zachować i już, koniec.
W efekcie - choć wiedziała, jak bardzo zła to postawa i jak nieodpowiednia w stosunku do kogoś, na kim jej przecież zależało - mogła tylko udawać, że nie stało się nic, co wymagałoby komentarza. Oczywiście, w tym momencie nie było to w żaden sposób równoznaczne z powrotem do rzeczywistości sprzed, nazwijmy to, sądnego dnia - żadne z nich nie potrafiło przejść do porządku dziennego nad tą awarią, jaką zaliczyła ich relacja - ale raczej ze zwykłą obojętnością. Ignorancją. Niekomentowaniem tego, czego po prostu skomentować nie potrafiła i nie chci... Nie potrafiła, ograniczmy się tylko do tego. I nie pomagało nawet to, że znała porywczość Bena, a przez to mogła się domyślać - i obawiać - że Watts może zrobić coś głupiego. Zresztą, to przecież dotyczyło większości mężczyzn - odrzuceni próbowali sobie odbić porażkę u kogoś innego. Samcze ego domagało się przecież zadośćuczynienia za każdą odniesioną klęskę, także tę związaną z otrzymaniem kosza.
A przecież Claire właśnie to zrobiła. Dała Benowi kosza, ni mniej, ni więcej. Dała mu kosza i nie potrafiła teraz tego jakoś po ludzku naprawić.
Ostatecznie więc koncentrowała się na tym, czym mogła, co nie wymagało komentarzy. Wypowiadając jedynie kilka słów - te można było policzyć na palcach jednej, w porywach obu rąk - zamknęła się w narzuconych też poniekąd przez Bena sztywnych ramach lekcji, nie ważąc się  uczynić choćby kroku poza nie. Poufałość? Beztroska? Wygląda na to, że to stracili. Że sama tę stratę przypieczętowała.
W żaden sposób nie zmieniało to jednak faktu, że bliskość Bena wciąż była satysfakcjonująca i niezwykle przyjemna, a w kontekście aktualnej sytuacji - dodatkowo trudna do oswojenia. Gdy Krukon znikł jej z pola widzenia, przemieszczając się gdzieś za jej plecy, Claire nie obejrzała się, za to wyobraźnia zrobiła swoje. Podsuwając jej obraz Szkota stojącego blisko, dosłownie na wyciągnięcie ręki, zalała jej policzki rumieńcem i sprawiła, że choć po zaklęciu chłopaka drobne, dziewczęce ciało padło ofiarą mrozu, samej Puchonce było gorąco jeszcze przez kilka kolejnych chwil, nim szron wygrał wreszcie to nierówne starcie.
- E-expect-t-to pat-t-tronum. - Zaklęcie rzucone przez szczękającą zębami, sparaliżowaną zimnem dziewczynę nie miało prawa zadziałać, tym bardziej, że wobec tak nieprzyjemnych bodźców trudno było zachować w sobie to ciepłe, energetyzujące szczęście. Radość została wyparta przez znacznie bardziej prymitywne uczucie dyskomfortu, a Klara musiała mocno się starać, by wykonać nadgarstkiem odpowiedni ruch.
Porażka w tej sytuacji nawet jej nie zaskoczyła, a sama Annesley, zamiast się do niej jakoś szczególnie przywiązywać, zainteresowała się rzeczą ważniejszą - roztarciem zmarzniętych ramion i odruchowym skuleniem się, gdy wzdłuż jej kręgosłupa przebiegła kolejna fala dreszczy.
- Ja już chyba... Chyba dziś już nic mi nie wyjdzie. - Zabawne, że pierwsze wypowiedziane w kierunku Bena zdanie, składne i pełne, było przyznaniem się do jakiejś niedoskonałości. Bo choć jej wyniki mogły być godne pochwały, to sama Claire nie była pewna, na ile dobrze jej poszło. Ostatecznie znaczący sukces odniosła tylko raz, więc... To mogło być zbyt mało. Może inni radzili sobie lepiej.


Ostatnio zmieniony przez Claire Annesley dnia Pią Kwi 01, 2016 5:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Site Admin
avatar
Admin
Data przyłączenia : 27/10/2013
Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Sala Świateł   Pią Kwi 01, 2016 4:51 pm

The member 'Claire Annesley' has done the following action : Dices roll


'6-ścienna' :
Zobacz profil autora
Ben Watts
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 832
Skąd : obrzeża Oban, Szkocja

PisanieTemat: Re: Sala Świateł   Sob Kwi 02, 2016 4:51 pm

Gdyby oboje zdawali sobie sprawę, co myślało i czuło drugie, być może zaoszczędziliby sobie tych nieprzyjemnych cichych dni – porozmawialiby lub wrzeszczeli, nieważne po jakie rozwiązanie by sięgnęli, w końcu zaczęliby się komunikować. A przecież to teraz najbardziej kulało, właśnie wymiana myśli, która potencjalnie pozwoliłaby na pojawienie się choć drobnego zrozumienia. Może nie doszliby do satysfakcjonującego kompromisu i nie byli w stanie załatać tego, co zostało rozerwane, ale poczyniliby ku temu kroki, a samo to dawało już nadzieję na poprawę sytuacji.
Co zrobić. Póki nie nadarzy się lepsza okazja lub jedno z nich się nie ugnie i nie odezwie pierwsze, musieli tkwić w tym niewygodnym impasie pełni wątpliwości oraz zaplątani w gąszczu emocji, które w pewnych momentach lubiły się nawzajem wykluczać, tylko dlatego by dodatkowo utrudnić życie nastolatkom.
Ben starał się w tym wszystkim zachowywać jak najbardziej fair, choć nie ukrywając, to z jego winy, nikogo innego, znaleźli się w tym nieprzyjemnym punkcie – w końcu wystarczyło, żeby ugryzł się w język i pozostał kolegą Claire. Tylko, że dłużej tak nie mógł, nie kiedy pewne fakty uderzyły w niego z siłą rozpędzonego, wściekłego garboroga, dając się wreszcie przyswoić. Nic przyjemnego, osobiście nikomu nie polecałby podobnych olśnień.
To, że panna Annesley nie obejrzała się za nim, kiedy powoli ją okrążył, wywołało w Krukonie dziwne, może tylko nieco sadystyczne skojarzenie z drapieżnikiem i ofiarą, które w jakiś sposób dotykało tych ciemnych miejsc w jego głowie zwykle będących idealnie cicho. Nie zamierzał zrobić jej krzywdy, nie mógłby, ale świadomość, że w pewien sposób zdała się na jego łaskę lub niełaskę, uderzał do głowy. Dopiero niepowodzenie Claire i jej głos wyrwały chłopaka z transu, w który nie wiedzieć kiedy wpadł. Krzywiąc się tylko odrobinę, cofnął efekt zaklęcia, jednocześnie rzucając na Puchonkę kolejne, rozgrzewające.
- Dobrze, wystarczy – zgodził się, niemal wzdychając z ulgą, że to już koniec. - Ćwicz w wolnych chwilach, za jakiś czas napiszę ci sowę.


Podsumowanie lekcji 1:
20% (6% + 6% + 1% + 2% + 3% + 1% + 1%) na 25% możliwych


[z/t x2]

_________________



I'm the ocean, I'm the sea
                       there is a storm inside of me



Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sala Świateł   

 

Sala Świateł

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Sala Świateł
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
VI piętro
-