IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Barty Crouch Jr.
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 07/02/2016
Liczba postów : 48
Skąd : York, Wyspy Brytyjskie

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Wto Mar 01, 2016 8:45 pm

Nagle usłyszał ten dźwięk, początkowo słyszalny jakby z oddali, niski, z czasem jakby przybierał na sile. Zdesperowany złapał się za głowę, starając się w jakiś sposób oddzielić od piszczącego, przenikliwego głosu, który najnormalniej w świecie go przerażał. Po jego plecach przeszedł dreszcz przerażenia, Crouch naprawdę starał się trzymać na nogach, jednak mimowolnie ściągnęło go do parteru. Dopiero po chwili, która wydawała mu się być wiecznością przerażające słowa jakby wyparowały. Zwykła cisza, a raczej dźwięki, które normalnie wydobywały się w klasie spowodowały, że Barty przez dobrą chwilę klęczał zdezorientowany. Naturalnie kiedy tylko odzyskał rezon wstał, podnosząc przy okazji różdżkę, która wypadła mu uprzednio z ręki. Jakby nigdy nic, wygładził szatę i spojrzał się na Audrey, która wyglądała na równie wytrąconą z równowagi jak on. Dopiero po chwili zorientował się, że to nauczyciel musiał w niego rzucić czarem. Spojrzał się w jego stronę z bardzo posępną miną i obiecał sobie, że na każdą następną lekcję przyjdzie przygotowany, żeby sobie nie myślał, profesor szanowany!
Dzisiejszy dzień nie był zbyt dobrym na naukę, albo to Crouch miał tylko wrażenie jakby myślami był w całkiem innym miejscu. Dziwne hasła, które jakby słyszał w tym pisku wciąż ciążyły mu w głowie, dlatego nic dziwnego, że kiedy tylko wycelował w dziewczynę, krzycząc w myśli Furnunculus, nic nie zaskoczyło. Nie żeby chciał jakoś oszpecić Krukonkę, ale było to pierwsze o czym mógł pomyśleć, a co nie byłoby nazbyt odrzucające. W końcu kiedyś czuł do niej miętę, nie żeby teraz patrząc w jej kierunku cokolwiek sobie przypominał, nigdy w życiu. Teraz dziewczyna mogła co najwyżej cieszyć się, że Barty ma jeszcze ochotę przyglądać się jej delikatnej urodzie, bo robił to tylko ze względu na podziwianie urody, nic innego.
Zobacz profil autora
Enzo Romulus
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 27/08/2015
Liczba postów : 176
Skąd : Watykan, Rzym

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Czw Mar 03, 2016 10:17 am

W jednej chwili wszystko było w porządku, a w drugiej czuł się jak jakaś niewidzialna siła wywraca mu żołądek do góry nogami i mocno ściska. Zacisnął mocno powieki starając się utrzymać pawia chcącego się wydostać na wolność. Po chwili jednak doszedł do wniosku, że nie ma to najmniejszego sensu. Jak rzygać to rzygać. Oczywiście na Bartemiusza, który uroczo klęczał na podłodze. W głowie układał już plan zemsty na najurokliwszym z urokliwych. Sebastian był podłym zdrajcą, który dziś jawnie się nad nim pastwił. Nie ma możliwości, żeby matka się o tym nie dowiedziała. A jak tylko się dowie zrobi Machiavelliemu z dupy jesień średniowiecza wypominając mu kilka razy dziennie, że są braćmi i oczekuje, że będą się szanować. W międzyczasie zacznie wysyłać też więcej słodyczy i ziółek rozweselających, aby czuł się należycie przez rodzinę kochany. Przynajmniej matka dobrze dba o swojego pierworodnego. I jedynego rodnego. Po tym jak opróżnił zawartość swojego żołądka, wytarł usta w rękaw w niezbyt eleganckim geście i wycelował różdżką w Croucha.Rictusempra. Niestety nic z tego nie wyszło, choć niezaprzeczalnie widać było, że jest skoncentrowany na celu. Najwidoczniej to za mało. Warknął niezadowolony z irytacją przeczesując włosy, podczas gdy następny paw zbierał się już w jego trzewiach.
Zobacz profil autora
Franz Krueger
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 19/02/2014
Liczba postów : 469
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Wto Mar 08, 2016 6:23 pm

/Za zgodą prowadzącej - uzupełniam posty. Bardzo dziękuję!

Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że szczęście odwróciło się od niemieckiego czarodzieja, choć on sam nie mógł jeszcze o tym wiedzieć. Groźba szlabanu z ust Machiavelliego nie zadziałała na niego ani budująco, ani demotywująco. Właściwie Ślizgon nie zwrócił na nią zbytnio uwagi, a po prostu starał się skoncentrować na swojej robocie. Szczególnie w chwili, gdy ujrzał nacierające na niego, Porunn i Bena trzy śnieżne potwory.
"Poważnie?" - Mimowolnie skwitował w myślach pomysł profesora. W każdym razie, nie było już czasu na głupie komentarze. Chłopak uniósł różdżkę i skierował ją w stronę poruszających się w średnim tempie przeciwników. Najlepszym pomysłem w walce przeciwko śnieżnym stworom wydawało mu się użycie ognia.
"Relashio" - Wypowiedział więc inkantację jedynie w swojej głowie, po czym starał się cisnąć w ruchome obiekty zaklęciem. Miał nadzieję, że trafi chociaż jeden z nich, ale jego próby zakończyły się totalnym fiaskiem. Franz nie opuścił jednak różdżki, bo miał świadomość tego, że cała trójka może zaraz czymś oberwać. A znając kreatywność Sebastiana, nie będzie to raczej przyjemne uczucie.
"Saxeus Vallum" - Kolejne zaklęcie rozbrzmiało w jego umyśle, a zamiarem Kruegera stało się stworzenie skalnej ściany przy użyciu podłoża sali. Ściany, która ochroniłaby jego i kumpli przed ewentualną ofensywą wroga. Niestety, poza delikatnie wyczuwalnym ruchem kamieni, nie stało się nic, co mogłoby usatysfakcjonować młodego czarodzieja, a dwoje Ślizgonów i Krukon już chwilę później mieli oberwać śnieżnymi pięściami pseudo-bałwanów. Jedynie Porunn udało się jakoś wybrnąć z sytuacji obronną ręką.
Niemiec przeklął pod nosem zdenerwowany tym, że nie udaje mu się coś, co ćwiczył już tak długo... wiedział jednak, że teraz nie może odwrócić się na pięcie i wyjść. Szkoda było czasu, który już poświęcił na naukę. Musiał więc dopiąć swego.

Ledwie utrzymywał się na nogach pod naporem śnieżnej ofensywy, ale to przecież nie był jeszcze wystarczający powód do złożenia broni. Wręcz przeciwnie - ta niemoc przeciwko idiotycznym stworom przywołanym przez Machiavelliego sprawiała, że robił się coraz bardziej wściekły i miał ochotę wreszcie cisnąć przeciwnika jakimś przeklętym zaklęciem. Tym razem, z racji tego, że wszystkie trzy stwory trzymały się dość blisko siebie, postawił na Expulso - czar odpychając o działaniu odśrodkowym. Liczył na to, że odepchnie te monstra gdzieś daleko i cała trójka uczniów nie będzie się musiała więcej z nimi użerać. Ale jak to się mówi... nadzieja umiera jako ostatnia, a Franz znowu poczuł w ustach gorzki smak porażki. Nie miał wyjścia. Zaklęcia chyliły się ku końcowi i nic już nie mógł zrobić, by w jakikolwiek sposób poprawić swój żałosny występ. Poprzysiągł sobie, że potrenuje jeszcze gdzieś w zaciszach zamku, by opanować wreszcie sztukę magii niewerbalnej do perfekcji. Trzeba było w końcu umieć powiedzieć "B", skoro zdążyło się już powiedzieć "A".

_________________

This is all I ever wanted for You, Jas. For both of us.
Zobacz profil autora
Sebastian Machiavelli
avatar
Opiekun Ravenclawu
Data przyłączenia : 22/06/2014
Liczba postów : 263
Skąd : Watykan, Rzym

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Wto Mar 08, 2016 8:32 pm

Sebastian spoglądał na wszystkich z osobna. No cóż. Zajęcia nie udały się tak, jak oczekiwał, jednak no cóż. Trening czynił mistrza, a oni zdecydowanie musieli zacząć ćwiczyć, żeby cokolwiek im się udało.
- Dobra, młodzi.- zaczał, a następnie machnął różdżką. Wszystkie przeszkody zniknęły. Sypiący, kwaśny śnieg. Elfy mordercy i bałwany łobuzy też nagle po prostu rozpłynęły się w powietrzu. To sygnalizowało tylko jedno - koniec zajęć. Nauczyciel spojrzał po twarzach każdego ucznia, a następnie wyczarował osiem kartek, a później rozdał wszystkim.
Była tam lista kar, które muszą odrobić w ramach zadość uczynienia, za tak fatalny przebieg zajęć. Bywa i tak, a Sebastian nigdy nie należał do nauczycieli, którzy pozwalali uczniom na odpoczynek. O nie, on, z pozoru świetny gość i świetny kumpel, tak naprawdę był gorszy od McGonagall. W końcu to ona wystawiała mu tyle szlabanów w wieku młodzieńczym, że w końcu uczeń przerósł mistrza.
- A teraz do zobaczenia na kolejnych zajęciach. Oczekujcie sowy - powiedział, po czym sam ruszył pierwszy aby wyjść z sali.
Gdy uczniowie spojrzeli na kartki, było na nich napisane:

Audrey i Enzo: w ramach kary, macie przez cały tydzień pomagać Hagridowi nosić drewno z Zakazanego Lasu do szkoły.

Barty, Felicia i Riaan: w ramach kary, macie przez cały tydzień, co wieczór pomagać skrzatom w kuchni.

Porunn, Ben, Franz: w ramach kary, macie się stawić do Argusa Filcha.


Rozliczenie punktów niedługo.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   

 

Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Pusta Klasa
» Kosmiczna sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-