IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Felicia Dobrev
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 09/02/2016
Liczba postów : 28
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Czw Lut 18, 2016 5:12 pm

Zajęcia zaczęły się szybciej, niż sądziła - przynajmniej jeśli chodzi o praktykę. Spojrzała smętnie na trzymane przez siebie rzeczy i odłożyła je czym prędzej na podłogę tuż za plecami, a w ręce została jej jedynie różdżka. W międzyczasie wysłuchała tego, co miał do powiedzenia Machiavelli i wzdrygnęła się, gdy ten zamachnął się, a stojący niedaleko chłopak, którego imienia nawet nie znała, dostał drgawek. Przez chwilę myślała, że może jest na coś chory i ma atak, ale wszelkie wątpliwości rozwiały się wraz ze słowami nauczyciela. Wiedziała, że nie jest do końca normalny, ale i tak nie kryła zaskoczenia tym, co właśnie zrobił.
Gdy zdjął zaklęcie z Enzo, ustawiła się czym prędzej w kole, by wykonać zadanie, jakie im zlecił. Trochę rzut na głęboką wodę, ale dobra, dla niej to nie nowość! Rozejrzała się i wybrała na cel swojego ataku stojącego naprzeciwko ciemnowłosego Ślizgona. Może i kierowały nią prywatne uprzedzenia, ale to nie miało chyba większego znaczenia, skoro i tak miała kogoś zaatakować. Nie liczyła również na wielkie powodzenie swojej akcji, gdyż była to jej pierwsza lekcja z magii niewerbalnej. Typowy laik.
- Aguamenti – pomyślała, chcąc wykorzystać mało skomplikowane, ale efektowne zaklęcie oparte na mocy żywiołu.
Wyciągnęła przed siebie różdżkę, machnęła nią szybko, ale… nic się nie stało.
- Kto by się spodziewał – mruknęła pod nosem z lekko skrzywioną miną, bo chociaż przeczuwała, że tak to się właśnie skończy, to gdzieś tam w głowie bardzo chciała, żeby potoczyło się to jednak inaczej.
Szybko poprawiła swoją pozycję, by w razie czego nie dać się niczym zaskoczyć i dmuchnęła w kosmyk, który opadł jej na twarz. Zdecydowanie lepiej radziła sobie z obroną, niż atakiem, nad którym będzie musiała koniecznie popracować.
Zobacz profil autora
Porunn Fimmel
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 789
Skąd : Norwegia Północna

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Czw Lut 18, 2016 9:42 pm

Porunn uśmiechnęła się do Franza, nie ukrywając zaskoczenia na twarzy. Podszedł do niej i jeszcze zagadał, a to była nowość. Ostatnio na zajęciach zapamiętała go jako osobę, która trzymała się na uboczu, wiecznie czymś zmartwiony. To było naprawdę bardzo pozytywny aspekt dzisiejszego dnia. Czego nie mogła powiedzieć o bolącej głowie i rosnącym na środku czoła ogromnym siniaku.
- Haha, ostatnio nie bardzo mi szło, a mojego worka treningowego już w szkole nie ma - powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy, spoglądając na Niemca uważnie. Mówiąc worek treningowy miała oczywiście na myśli Vincenta, który niemalże zapadł się pod ziemię. Nie zastanawiała się nad tym teraz jakoś intensywnie, mając na uwadze fakt, że właśnie lekcja się zaczęła. Zmarszczyła brwi, spoglądając w kierunku Enzo, który albo specjalnie ją zignorował, albo nie zauważył. Opcja pierwsza wydawała się bardziej prawdopodobna, bo przecież stała naprzeciwko schodów, a Romulus z nich nie spadł. Wykrzywiła wargi w grymasie niezadowolenia, a następnie spojrzała w kierunku nauczyciela, który niemalże jak na zawołanie rzucił zaklęciem w swojego młodszego brata, Enzo. Zaśmiała się z satysfakcją, w duchu mówiąc sobie, że właśnie chłopak dostał za swoje.
- No to co, może współpraca podczas dzisiejszej lekcji? - zagaiła do Kruegera, po czym stanęła w kole, zgodnie z życzeniem Machiavellego. Skupienie, koncentracja nie przyszła jej tym razem łatwo. Ból głowy spowodowany niezłym przydzwonieniem w barierkę sprawił, że energia, którą próbowała kupić w różdżce szybko się ulatniała i nie przynosiła żadnych pożądanych skutków. Warknęła tylko pod nosem, po czym zamknęła na chwilę oczy, aby następnie warknąć w myślach zaklęcie Petrificus Totalus. Z zaskoczeniem spojrzała na koniec różdżki, który nawet nie zalśnił.
- No co jest. Trzeci poziom wtajemniczenia i nic nie wyszło? - syknęła, ze złości mocniej ściskając swoją różdżkę. Spokojnie, musiała się uspokoić. Pomyśleć o czymś przyjemnym, jak na przykład sarenki, wilki i inne leśne stworzenia, z którymi mogłaby sobie pohasać. Bo czemu nie? No dobrze, swoją siostrą to ona nie była, jednak sarenki zawsze wpływały na nią kojąco.
Ale czy działały też na ból głowy?

_________________


Teach me how to fight, I'll show you how to win
Put me to the test, I'll prove that I am strong

♪♫♪♫
Zobacz profil autora
Franz Krueger
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 19/02/2014
Liczba postów : 469
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Pią Lut 19, 2016 1:36 am

Nie dało się ukryć, że podczas ostatnich zajęć unikał towarzystwa, ale tym razem stwierdził, że trzymanie się na uboczu i tak nie ukoi jego skołatanych nerwów, a być może współpraca pomoże mu, po pierwsze, choćby na chwilę zapomnieć o troskach, po drugie, szybciej opanować tajniki magii niewerbalnej. Porunn wydawała mu się idealną partnerką do rozmowy i ćwiczeń - znali się w końcu od dawna z racji przynależności do jednego domu, a ponadto dziewczyna naprawdę świetnie radziła sobie na lekcjach magii niewerbalnej.
- Szybko znajdziesz jakiś nowy worek. - Mruknął krótko w odpowiedzi. Nie był pewien czy panna Fimmel mówi o Vincencie, czy o kimś zupełnie innym. Mógł się jedynie domyślać. W każdym razie, nie była to jego sprawa, o ile on sam nie zostanie nowym workiem treningowym Ślizgonki podczas tych zajęć.
- Mi odpowiada. - Dodał po chwili z delikatnym uśmiechem, kiedy Porunn zaproponowała współpracę. O to mu chodziło: dobrać się w parę z kimś, kto dobrze orientował się w temacie. Partnerka w końcu zawsze mogła go wspomóc radą, poza tym, jej sukcesy powinny zadziałać na Franza motywująco.
Chłopak stanął w kole, słuchając uważnie instrukcji profesora. Uczniowie mieli zastosować zarówno atak, jak i obronę. Cóż... Krueger miał już wypatrzony swój cel i chyba wcale nie dziwiło to, że był nim Enzo. Można by powiedzieć, odnosząc się do wcześniejszych słów Porunn, że ostatnimi czasy workiem treningowym dla Franza stał się właśnie ten przeklęty Krukon. Ślizgon zaczął traktować go jako wroga publicznego numer jeden, od kiedy tylko gość zaczął kręcić się wokół panny Vane.
W głowie niemieckiego czarodzieja roiło się mnóstwo śmiercionośnych zaklęć, jednak chłopak nie był idiotą i postanowił zaprzestać na dość powściągliwym rozwiązaniu, jakim było użycie Everte Stati i rzucenie Krukonem o ścianę. Brutalniejsze czary najpewniej (niestety) i tak zostałby zablokowane przez Sebastiana, a niewykluczone, że dodatkowo poskutkowałyby wyrzuceniem Franza z zajęć. Ślizgon skoncentrował się jednak mocno na formułce zaklęcia, które wybrał, a swój cel obdarzył tzw. spojrzeniem spod byka. Chwilę później mógł już zaobserwować rezultat swoich działań - wreszcie udało mu się rzucić niewerbalne zaklęcie, i to z całkiem niezłym skutkiem. Kto wie, być może to ta nienawiść do chłopaka podziałała na korzyść Kruegera, który w końcu mógł poczuć satysfakcję płynącą z dawno wyczekiwanego sukcesu. Niemiec uśmiechnął się złowieszczo, spoglądając na reprezentanta Ravenclawu wyrzuconego w powietrze.
Oczywiście Franz nie zapominał, że ktoś może zechcieć rzucić zaklęcie i w niego, dlatego próbował niewerbalnie rzucić czar Protego, gdyby tylko zauważył, że ktoś kieruje różdżkę w jego kierunku. W międzyczasie starał się także, choćby kątem oka, sprawdzić jak idzie pannie Fimmel. Okazało się jednak, że dziewczyna, która do tej pory radziła sobie rewelacyjnie, nie miała dzisiaj szczęścia.
- Nie zawsze musisz być najlepsza. - Mruknął do niej, chociaż w jego głosie słychać było żartobliwą nutę. Widać było po nim doskonale, że tak naprawdę życzy Porunn jak najlepiej. Cieszył się jednak przy tym, że przynajmniej ten raz, to jemu coś się udało. Nie oszukujmy się, na zajęciach z zakresu magii niewerbalnej, to on raczej należał do tej pory do grona największych pechowców.

_________________

This is all I ever wanted for You, Jas. For both of us.
Zobacz profil autora
Riaan van Vuuren
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 20/05/2015
Liczba postów : 411
Skąd : RPA

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Pią Lut 19, 2016 11:20 pm

- Nie mam czasu na ogrywanie miernot - wzruszył ramionami na zaczepkę Audrey, dobrze wiedział że żartowała, dlatego też niezbyt się przejął. Enzo, który pojawił się dosłownie chwilę wcześniej został przywitany przez niego machnięciem dłoni. Przyjaznym, ale bez szczególnej wylewności. Co do wcześniejszymch słów Audi, nowy nauczyciel Magii Niewerbalnej, którego zupełnie nie znał, bo nie chodził na runy, podpadł mu na samym wstępie. Łatwo jest stracić zaufanie, panie Romulus, trudniej jest je odzyskać - pomyślał Riaan rzucając belfrowi obojętne spojrzenie.
A gdy zaklęcie opiekuna Ravu, trafiło w Enzo, Afrykaner o mało nie podskoczył z wrażenia. Nie pomny faktu, że Sebastian i jego podopieczny są braćmi, otworzył szeroko oczy. To się nazywa metody wychowawcze. Widząc z jakim typem nauczyciela miał do czynienia, postanowił że nie będzie się wychylał. Przynajmniej na razie. Stanął grzecznie w kółku, uspokoił się i skupił na ujętej w dłoń różdżce. Pamiętając poprzednią lekcję i to, że gniew po prostu nie działał, chłopak szybko się wyciszył. I kiedy wydawało mu się, że poczuł więź między jego wewnętrzną mocą, a mocą różdżki, wycelował ją w największą osobą jaka była tu obecna, czyli Bena. To będzie ich już mała tradycja.
- Contractio. - szepnął w myślach, ale i tym razem nic się nie stało. Jeśli zauważył jakieś zaklęcie lecące prosto w niego, powiedział:
- Contrprotego. - równie spokojnie co wcześniej w myślach.
Zobacz profil autora
Ben Watts
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 832
Skąd : obrzeża Oban, Szkocja

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Sob Lut 20, 2016 12:00 pm

Mimo niezbyt przyjemnego startu tej lekcji, Ben potrafił szybko się wyciszyć i podejść do wybryków opiekuna Krukonów ze stoickim spokojem. Ha, chciałby! A właściwie, to mógłby, nauczony przecież większej kontroli nad swoimi emocjami niż rówieśnicy, ale problem leżał w fakcie, że Watts zwyczajnie nie miał ochoty być spokojny. Nie, kiedy najpierw grzmotnął w podłogę, a potem podobnie jak reszta klasy obserwował lot bez miotły panicza Romulusa. Gdy wszyscy ustawiali się w koło, przeszło mu nawet przez myśl, by spróbować uderzyć niewerbalnym zaklęciem w samego Sebastiana, ale w tym wypadku instynkt samozachowawczy zadziałał prawidłowo, nakazując szukać sobie przeciwników na bardziej osiągalnym poziomie. Albo, jak podszeptywała wężowata część natury, która przy ceremonii przydziału nakazała Tiarze zastanowić się chwilę dłużej, czy Ben będzie chodził kolejne siedem lat w błękitach czy zieleni, zaczekać na odpowiedni moment i zadać cichy cios. Wszystko się jeszcze okaże.
Duża ilość nowych twarzy niespecjalnie ucieszyła pana prefekta – nie mógł przecież traktować zaklęciami ludzi, którzy dopiero zaczynali. W jego naturze zwyczajnie nie leżało gnoić kogoś, kto próbował sięgać po większą wiedzę, Wattsowi pozostawały więc dwa potencjalne cele. Porunn lub Franz. A że z panną Fimmel Szkot doszedł ostatnimi czasy do cichego porozumienia, na razie schodziła z celownika. Czyli Krueger.
Skupiając się na gwałtowności gotującej się gdzieś pod skórą, Ben w odpowiednim momencie sięgnął w myślach po Magris, końcem różdżki celując we Franza. A samemu jak gdyby nigdy nic zaraz rzucił Contrprotego w razie, gdyby ktoś zdecydował, że Krukon został jego tarczą strzelecką.

_________________



I'm the ocean, I'm the sea
                       there is a storm inside of me



Zobacz profil autora
Enzo Romulus
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 27/08/2015
Liczba postów : 176
Skąd : Watykan, Rzym

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Sob Lut 20, 2016 11:34 pm

Niezbyt przyjemny start lekcji? Mówcie o tym jeszcze. W jednej chwili stał, uśmiechał się, starał się prowadzić normalną konwersację z kimś innym niż Kai, a w drugiej chwili rzucało go po podłodze w asyście niewysłowionego bólu który wziął się znikąd. Zacisnął jedynie zęby, by nie dać nikomu satysfakcji ze swojego krzyku, ale nie musiał być wielkim geniuszem żeby wiedzieć iż został chłopcem do kopania dla swojego brata. Nikt inny bezkarnie nie rzuciłby na niego zaklęcia na zajęciach. Nikt nie jest tak chorym pojebem. Och, pardon! Mamy jeszcze na sali Kruegera, więc lada moment ktoś może odebrać Machiavelliemu ten zaszczytny tytuł. Nie zmieniało to jednak faktu, że sprawdził z bliska temperaturę podłogi. Jak tylko ból ustąpił podniósł się by pokazać bratu tylko jeden palec. Nie muszę chyba uściślać który. Otrzepał też mundurek z niewidzialnego kurzu i wyciągnął nieśpiesznie różdżkę. Jak gdyby nigdy nic się nie stało. Nawet się uśmiechał! Z obecnych na sali tylko Audrey, Po i Sebastian wiedzieli jak bardzo fałszywe jest to wygięcie kącików ust, ale cała reszta mogła żyć w błogiej nieświadomości tego, jak bardzo wkur... podirytowany jest panicz Romulus.
Kiedy przyszło do pojedynku stanął obok Au i omiótł spojrzeniem wszystkich. Krueger czy Crouch? Obu nie znosił. Bardziej jednak nie mógł patrzeć w kierunku Croucha. Co uroczy Bartemiusz mu uczynił? Kilka randek z Faulkner. Kilka randek które sprawiły, że widniał jako wróg publiczny numer trzy. Franz był dopiero na piątym miejscu w tym rankingu. Vomitus. Zawsze miło popatrzeć jak ten drugi puszcza pawia przed całą klasą, czyż nie? Zaś w ramach obrony zdecydował się na Protego Horribilis, bo nie był głupi na tyle, żeby nie wiedzieć iż Niemiec najchętniej by zobaczył jego własną głowę nad kominkiem. Bo tak. On też jest chorym pojebem.
Zobacz profil autora
Sebastian Machiavelli
avatar
Opiekun Ravenclawu
Data przyłączenia : 22/06/2014
Liczba postów : 263
Skąd : Watykan, Rzym

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Nie Lut 21, 2016 9:46 pm

Udało się tylko dwóm osobom. W sumie nie miał się czemu dziwić, chociaż… nie. Spojrzał z politowaniem na Porunn, której się zupełnie nic nie udało. Gdy Enzo się podniósł i obrzucił wściekłym spojrzeniem Sebastiana, w głowie nauczyciela już brzęczały słowa „Matka się o wszystkim dowie”. Na razie jednak prowadził zajęcia, więc mógł strzelać zaklęciami we wszystkich uczniów jak mu się żywnie podobało.
- Dobrze. Ravenclaw i Slytherin dostają po 10 punktów dla domu za wykonanie zaklęcia niewerbalnego już za pierwszym razem. Panowie, widzę, że trenowaliście - powiedział Machiavelli, po czym machnął różdżką, a z nieba zaczęły sypać płatki śniegu, które… parzyły. Bardzo boleśnie, jakby za każdym dotknięciem jednego płatka, ich skóra zostawała oblana w tym miejscu żrącą substancją. Oczywiście było to tylko uczucie. Bardzo, bardzo upierdliwe uczucie.
- Trochę trudniej. Boli? Ma boleć - powiedział Sebastian, przywołując niewerbalnym zaklęciem parasolkę zabraną jakiejś uczennicy ze Slytherinu. Biła nią po głowie Puchońskiego pierwszoroczniaka, wiec skonfiskował narzędzie zbrodni. Jak ona się nazywała… Chyba Hanyasha. Rozłożył więc parasolkę zagłady i bezpieczny od lecącego z sufitu kwasu okrążył wesoło uczniów.
- Dobiorę was teraz w pary. Fimmel i Krueger, bo widziałem, jak się naradzaliście. Romulus i Faulkner, bo lepsza blondyna od szatynki. Watts i Van Vureen, bo Gryfon coś się przed chwilą na mnie boczył. A także Dobrev ze mną, twój ojciec kazał mi cię przypilnować. Crouch niech się obudzi, bo chyba upadek ze schodów sprawił, że zasnął - powiedział, spoglądając na nieruchomego ślizgona.
- Jedno atakuje drugie, oczywiście ta sama zasada. Atak niewerbalnie i obrona, ale tym razem niewerbalne ma być wszystko.


Cytat :
Poziom I:

Kostki 10-ścienne
Zaklęcie udane: 10
Zaklęcie nieudane: 0-9

Koncentracja:
Kostki 6-ścienne
Poziom niski: 0-2
Poziom średni: 3-4
Poziom wysoki: 5-6

Zaklęcie udaje się tylko przy wysokim poziomie koncentracji.



Cytat :
Poziom II:

Kostki 10-ścienne
Zaklęcie udane: 8-10
Zaklęcie nieudane: 0-7

Koncentracja:
Kostki 6-ścienne
Poziom niski: 0-2
Poziom średni: 3-4
Poziom wysoki: 5-6


Zaklęcie udaje się od średniego poziomu koncentracji.

Cytat :
Poziom III:

Kostki 10-ścienne
Zaklęcie udane: 6-10
Zaklęcie nieudane: 0-5

Koncentracja:
Kostki 6-ścienne
Poziom niski: 0-2
Poziom średni: 3-4
Poziom wysoki: 5-6


Zaklęcie udaje się od średniego poziomu koncentracji.


10-ścienna - atak
Kostka 1: Ben Watts
Kostka 2: Porunn Fimmel
Kostka 3: Audrey Faulkner
Kostka 4: Enzo Romulus
Kostka 5: Riaan van Vuuren
Kostka 6: Franz Krueger
Kostka 7: Barty Crouch Jr
Kostka 8: Felicia Dobrev

6-ścienna - koncentracja
Kostka 1: Ben Watts
Kostka 2: Porunn Fimmel
Kostka 3: Audrey Faulkner
Kostka 4: Enzo Romulus
Kostka 5: Riaan van Vuuren
Kostka 6: Franz Krueger
Kostka 7: Barty Crouch Jr
Kostka 8: Felicia Dobrev

Kostka 10-ścienna - obrona
Kostka 1: Ben Watts
Kostka 2: Porunn Fimmel
Kostka 3: Audrey Faulkner
Kostka 4: Enzo Romulus
Kostka 5: Riaan van Vuuren
Kostka 6: Franz Krueger
Kostka 7: Barty Crouch Jr
Kostka 8: Felicia Dobrev

Czas na napisanie posta: 23.02 godzina 21:00
Zobacz profil autora
Site Admin
avatar
Admin
Data przyłączenia : 27/10/2013
Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Nie Lut 21, 2016 9:46 pm

The member 'Sebastian Machiavelli' has done the following action : Dices roll

#1 '10-ścienna' :


--------------------------------

#2 '6-ścienna' :


--------------------------------

#3 '10-ścienna' :
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr.
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 07/02/2016
Liczba postów : 48
Skąd : York, Wyspy Brytyjskie

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Pon Lut 22, 2016 7:09 pm

W momencie kiedy na jego ręce spadły parzące płatki śniegu obudził się natychmiast, czy raczej otrząsnął. Było jasne, że jego koncentracja dzisiejszego dnia była beznadziejna. Widok Enza, Au i w szczególności strasznie denerwujący ból w głowie sprawiał, że ciężko było mu nawet wybrać odpowiednie zaklęcia. Dopiero kiedy nauczyciel wypowiedział jego nazwisko ten otrząsnął się z tego dziwacznego transu. Po chwili zorientował się, że już zaczęli zajęcia, a jego wcześniejsza próba nawet się nie odbyła, dlatego z zaciętą miną odwrócił się w stronę reszty uczniów. Większość kojarzył z widzenia, choć nie był jakimś zapaleńcem jeśli chodzi o poznawanie nowych ludzi, tym bardziej jeśli podbijali do Au jak przykładowy Enzo, którego Crouch z chęcią zamordował wzrokiem, nie żeby jakaś zazdrość. Po prostu obaj za sobą nie przepadają.
Wszyscy ruszyli się w swoim kierunku, dlatego Barty stwierdził, że nie będzie się nikomu wtryniać w pojedynek (szlachetny Ślizgon, przynajmniej na 5 sekund), więc rzucił w przestrzeń zwykłe Conjunctivitis, mające na celu oślepienie Enza, w którego kierunku niepozornie wzniósł różdżkę, los chciał, że ten stał do niego plecami. Los również chciał żeby to zaklęcie się nie udało, choć bardzo prawdopodobne, że było to spowodowane jego brakiem koncentracji. W końcu nie można ciałem być w sali, zaś głową w chmurach! Nagłe przebudzenie, a raczej mocniejszy ból sprawił, że chłopak miał ogromną ochotę wręcz wyrywać sobie włosy, a wszystko wina tych cholernych płatków spadających na bolące miejsce. W dość opanowany sposób skierował różdżkę na siebie i pomyślał Protego, ale oczywiście nic. Zmarszczył brwi i spojrzał z konsternacją na resztę uczestników, którzy najwyraźniej mieli dość tego śniegu, tak jak on.
Zobacz profil autora
Audrey Faulkner
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 19/09/2015
Liczba postów : 173
Skąd : Den Helder, Holandia / Kodiak, Alaska

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Pon Lut 22, 2016 8:29 pm

Co... Co? To, że poprzednio nic jej nie wyszło nie zaskoczyło jej wcale, czego nie można było powiedzieć o kolejnym zaklęciu rzuconym przez Machiavellego. Parzący śnieg. Serio? Gdzieś w międzyczasie przez myśl przefrunął jej elokwentny komentarz o tym, że kogoś wyraźnie pojebało czy... No, coś takiego. Ale chyba nie powiedziała tego na głos. Chyba nie, chyba udało jej się przed tym komentarzem powstrzymać, bo nikt nie zwrócił na nią większej uwagi, nie padło jakieś sądne - 10 punktów dla Ravenclawu. Dobrze, bardzo dobrze.
W porządku, a więc teraz w parach. I wszystko niewerbalnie, tak? Świetnie. To doskonały pomysł, biorąc pod uwagę, że poprzednio wyszło im całe krągłe nic. Na to jednak nie mogła się za bardzo wściekać, podobnie jak na dość wysokie wymagania nauczyciela - ostatecznie oni, te absolutne sieroty jeśli chodzi o niewerbalną, byli tu na zupełną doczepkę. Prawowici adresaci tejże lekcji, ci, którzy ileś tam zajęć mieli już za sobą, chyba faktycznie coś podobnego powinni umieć, nie?
Swoją porażkę postanowiła więc załatwić szybko choćby po to, by mieć moment na zerknięcie na inne pary. I na nieudolne rozcieranie bolących miejsc, co przecież nie mogło pomóc. Krzywiąc się więc, wycelowała więc różdżką w Enzo i machnęła raz - Reuoluite - oraz drugi, znów ze swoim ulubionym Contrprotego. O większej koncentracji nie mogło być jednak w tej chwili mowy, nic więc dziwnego, że splecione w myślach zaklęcia ponownie nie ujrzały światła dziennego.
Warknąwszy cicho blondyneczka posłała Romulusowi znaczące, porozumiewawcze spojrzenie.
Jeśli kiedykolwiek będę próbowała powiedzieć na temat Sebastiana coś dobrego, zabierz mnie do lekarza, bo to będzie wyraźny objaw choroby umysłowej.
Zobacz profil autora
Felicia Dobrev
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 09/02/2016
Liczba postów : 28
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Wto Lut 23, 2016 7:36 pm

Zrobiło jej się trochę lżej na sercu, gdy zobaczyła, że nie tylko ona była beznadziejna. Nie to, że życzyła komuś porażki, ale to sprawiało, że nie czuła się jak kompletna idiotka.
Jednak ulga minęła szybko. Nagle poczuła na skórze palący dotyk. Uniosła głowę i akurat w tym momencie jeden z płatków spadł jej prosto na czoło, wżerając się w nie jak czort. Chyba będzie musiała zmienić zdanie co do Machiavelli’ego! Felicia próbowała robić uniki przed spadającymi płatkami, ale nic z tego. Białe, drobne cholerstwo o własciwościach kwasu wygrywało. Spojrzała spode łba na nauczyciela, tracąc chyba resztki sympatii do niego. Nie była również szczęśliwa po wydaniu przez psora polecenia.
- No niee – powiedziała (a raczej jęknęła) słysząc, kogo Sebastian przydzielił jej do pary.
SIEBIE. No czy mogła gorzej trafić? Wiedziała, że nie urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą, ale chwilami miała wrażenie, że z jej ascendentem naprawdę poszło coś nie tak. I w dodatku będzie musiała mocno rozmówić się z ojczulkiem, skoro kazał jej przypilnować. Nie ufał jej? Nie wierzył w jej możliwości? Uważał, że sobie NIE PORADZI? To ona mu jeszcze pokaże.
I pokazała, ale znowu to, jaka jest beznadziejna w magii niewerbalnej. Postanowiła zabrać rywalowi parasolkę i rzuciła krótkie zaklęcie Accio, ale szybko się zorientowała, że nie zadziałało. Sebastian ani drgnął, trzymany przez niego przedmiot tak samo. Nie miała nadziei, że Włoch potraktuje ją ulgowo z racji swoich i jej umiejętności (znikomych), więc spróbowała przygotować się najlepiej, jak mogła, by odeprzeć jego atak. Tyle, że była tak rozkojarzona kolejną porażką i wciąż spadającymi płatkami, że za nic w świecie nie mogła się odpowiednio skupić…
Zobacz profil autora
Ben Watts
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 832
Skąd : obrzeża Oban, Szkocja

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Wto Lut 23, 2016 8:12 pm

Właściwie to nie powinien być zaskoczony, Krukoni znali przecież Sebastiana o wiele lepiej, niż reszta szkoły – a przynajmniej powinni, stał w końcu na stanowisku ich opiekuna. Żrące, definitywnie upierdliwe płatki śniegu, które zaczęły sypać się leniwie z sufitu, były w stylu Machiavelliego. Jak tu uprzykrzyć życie, żeby bolało, ale nie mogli się naprawdę skarżyć. Bo nie mogli i chyba każdy obecny w tej sali o tym wiedział – narzekałeś, a prawdopodobieństwo niepowodzenia na dodatkowych zajęciach się zwiększało, gdy prowadzącym był odpowiedni nauczyciel. Niesprawiedliwe? Bardzo. Czy Sebastiana to obchodziło? Zapewne wcale.
Nie chcąc dać nauczycielowi satysfakcji, Ben skrzywił się tylko na początku, zmuszając mięśnie twarzy, by się rozluźniły i nie okazywały w mimice żadnej konkretnej emocji. Przerwał sobie tylko na moment, uśmiechając się krótko do Riaana, z którym po raz kolejny przyszło mu ćwiczyć w parze. Gryfon wydawał się sympatyczny i konkretny, a to że aktualnie mieli za zadanie ciskać w siebie zaklęciami nie umniejszało tego faktu na tyle, by Watts zachowywał się w stosunku do niego jak rasowy gbur. Krukon wcale nie był taki straszny, jeśli doszło się już do tego, że gromienie wzrokiem to jedno z jego ustawień fabrycznych, za którym w większości nie kryła się antypatia. Skinął Afrykanerowi głową, gdy ustawili się naprzeciw siebie, jak wszystkie pozostałe osoby i... No cóż. To było wyjątkowo nieklimatyczne. Mimo skupiania, sięgania po moc, która przecież płynęła w ich ciałach i ruchów różdżkami, nic nie wypaliło. Absolutne, okrągłe NIC. Większy efekt uzyskaliby ciskając w siebie nawzajem swoimi badylami, a klęska po udanej pierwszej próbie tylko zajeżyła pana prefekta, podsuwając mu sugestywne wywrócenie oczami.
Choć tyle pocieszenia, że w tej kolejce wszyscy okazali się ofiarami losu.

_________________



I'm the ocean, I'm the sea
                       there is a storm inside of me



Zobacz profil autora
Riaan van Vuuren
avatar
Uczeń Gryffindoru
Data przyłączenia : 20/05/2015
Liczba postów : 411
Skąd : RPA

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Wto Lut 23, 2016 9:26 pm

Dlaczego opiekun Ravu chciał ich pokaleczyć? Pomyślał Afrykaner, kiedy pierwsze płatki parzącego śniegu dotknęły jego dłoni. Na szczęście gruby golf w barwach domu ratował większość ciała przed bolesnymi ukłuciami, ale i tak czuł ten przeklęty śnieg na dłoniach, oraz głowie. Zaczynało go to solidnie wkurzać, czemu niby to ma służyć? Nie motywowało go to do cięższej pracy.
Ben, znowu trafił na Bena. Na Magii Niewerbalnej nauczyciele zawsze parowali Riaana z wielkim Krukonem. Z jednej strony to dobrze, ćwiczenia z kimś lepszym od siebie zawsze stanowiły wyzwanie i dawały szansę na szybszy rozwój, z drugiej jednak strony nie chciał znowu mieć głowy zmienionej w ośmiornicę. Nieprzyjemne uczucie, nie poleciłby nikomu. Tym bardziej Sebastian dorobił się kolejnych minusowych punktów, bo przydzielił ich razem z premedytacją.
Pomachał starszemu koledze, a kiedy przyszedł czas na wymienienie się zaklęciami - skupił się, pomyślał o mocy łączącej go z różdżką i... nic. Wypowiedziane w myślach contractio nie zadziałało. No cóż, nic nowego na tych zajęciach. Tym razem nie miał zamiaru wściekać się, ani na siebie, ani na nauczyciela. A nie, zaraz, na prowadzącego już teraz się wściekał, więc już przepadło. Może tym razem gniew mu pomoże.
Zobacz profil autora
Franz Krueger
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 19/02/2014
Liczba postów : 469
Skąd : Berlin

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Wto Lut 23, 2016 11:25 pm

Płatki śniegu, które wywoływały ból w zetknięciu ze skórą? Cóż, o tak perfidną wizję świąt Franz chyba nie posądzałby nawet Machiavelliego. Na szczęście nie trzeba było się martwić o żadne poważniejsze obrażenia ciała, dlatego Ślizgon postanowił po prostu zacisnąć zęby, mimo że pierwsze, dość niespodziewane uczucie żrącej substancji sprawiło, że syknął pod nosem przekleństwem. Ból tkwił jedynie w psychice. Wystarczyło pomyśleć o czymś innym, by minął bezpowrotnie, a przynajmniej zelżał do minimalnych granic. Albo wręcz odwrotnie: pogodzić się z bólem, przyjąć to uczucie jako coś normalnego i przyjemnego. Przecież kłamstwo wmawiane wiele razy w końcu stawało się prawdą.  
Takie podejście, a ponadto osiągnięcie Kruegera i zdobyte dumnie 10 punktów dla Slytherinu dodawały mu sił, które niezbędne były do wojowania z przygotowanymi przez nauczyciela przeszkodami. Chłopak stanął naprzeciwko swojej partnerki, którą szczęśliwie dla niego okazała się Porunn. Ta sama Ślizgonka, która jeszcze przed chwilą pomagała mu wstać z podłogi... Eh, pieprzony Watts. Chociaż Franz doskonale go rozumiał i wiedział z jakiego powodu stał się jego celem. Pewnie, gdyby nie było tutaj Enzo, różdżka Niemca także skierowałaby się w stronę Krukona.
- Dzięki. - Mruknął do panny Fimmel, zastanawiając się nad zaklęciem, którym mógłby ją potraktować. W przeciwieństwie do ataku na Krukona, nie zamierzał w tym przypadku szukać żadnych brutalnych środków wyrazu.
"Petrificus Totalus" - te słowa rozbrzmiały ostatecznie w głowie reprezentanta Domu Węża, kiedy wycelował koniuszkiem różdżki w swoją partnerkę. Niestety tym razem szczęście mu nie dopisało, ale jedno niepowodzenie nie mogło przecież zaburzyć jego koncentracji. Chłopak od razu przeszedł do obrony, starając się rzucić niewerbalne "Contrprotego". Z tak samo marnym skutkiem...
- No cóż, wszyscy musimy jeszcze poćwiczyć. - Odpowiedział na słowa wyraźnie niezadowolonej Porunn. Wcale jej się nie dziwił. On także oczekiwał znacznie lepszych rezultatów, biorąc pod uwagę to, że przecież nie spoczywali ostatnimi czasy na laurach.

_________________

This is all I ever wanted for You, Jas. For both of us.


Ostatnio zmieniony przez Franz Krueger dnia Czw Lut 25, 2016 7:33 pm, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Porunn Fimmel
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 10/05/2014
Liczba postów : 789
Skąd : Norwegia Północna

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   Sro Lut 24, 2016 2:32 pm

Porunn spoglądała na efekty zaklęć rzucone przez Franza i Bena. Byli trójcą, która powinna już naprawdę dobrze posługiwać się magią niewerbalną, a tylko jej tym razem nie wyszło. Warknęła pod nosem, a następnie mocniej ścisnęła różdżkę w dłoniach, prawie ją łamiąc. Na szczęście w ostatniej chwili się powstrzymała. Enzo dostawał raz po razie zaklęciami, jednak nie pokazywał po sobie niezadowolenia. A ona nie powinna tak szybko tracić nad sobą kontroli. Nie wypadało. Chociaż tak naprawdę, to to, że Porunn zastanawiała się nad tym, co wypadało a co nie… było dosyć niecodziennym zjawiskiem. Zmarszczyła tylko brwi, a następnie zwróciła się do Kruegera.
- Gratuluję, teraz to ty jesteś lepszy - zaśmiała się, a następnie chwyciła go za dłoń i pomogła się podnieść z podłogi, na którą upadł, gdy dostał zaklęciem.
Sebastian szybko działał. Zwołał całą grupkę do siebie i podyktował nowe zasady gry. Z sufitu zaczął padać śnieg, który sprawiał wrażenie, jakby za sprawą zetknięcia ze skórą… okropnie palił. Syknęła z niezadowoleniem. Fakt był taki, że coś takiego, w porównaniu z bólem przemiany było niczym łaskotka. I tak właśnie to traktowała - łaskotkę, tylko troszeczkę upierdliwą, którą mogła bez problemu szybko odrzucić na dalszy plan, zignorować.
Kiwnęła głową do Niemca i ustawiła się w pozycji, gotowej do ataku, a następnie obrony. Niestety, mimo iż próbowała skupić w energię ponownie w różdżce, coś znów jej nie mogło wyjść. Warknęła pod nosem, próbując zaklęcia „Conjunctivitis”. Niestety, zaklęcie w żadnym wypadku się nie powiodło, a tylko sprawiło, że Porunn ponownie z trudem powstrzymała się od złamania różdżki. Leszczyna, która zazwyczaj jej słuchała, teraz… teraz, to miała ochotę cisnąć tym durnym drewnem po podłogę i mocno, ale to mocno przydeptać.
- Coś mi dzisiaj nie wychodzi - powiedziała, wykrzywiając usta w niezadowolonym uśmiechu, następnie próbując rzucić zaklęcie obronne „Protego”, w razie, jakby Kruegerowi się udało w nią trafić. Nic podobnego. Ani jej, ani jemu nic się nie udało. Może to i dobrze, może to i źle. Co jak co, ale Fimmelównie było bardzo niewygodnie z myślą, że na trzecim poziomie „wtajemniczenia” nie udało się jej jak do tej pory wyczarować porządnego zaklęcia niewerbalnego.
- Już ja wam pokażę - wymamrotała do siebie, z trudem powstrzymując się od wyrządzenia komuś krzywdy, aby tym samym odreagować. W tej chwili miała wielką ochotę patrzeć, jak profesorowi znika ten perfidny uśmieszek z gęby.

_________________


Teach me how to fight, I'll show you how to win
Put me to the test, I'll prove that I am strong

♪♫♪♫
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}   

 

Pusta Sala za starymi, spróchniałymi drzwiami {Magia Niewerbalna}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Pusta Klasa
» Kosmiczna sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Parter i lochy
-