IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Syriusz Black
Syriusz Black

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyPon 20 Sie 2018, 21:21

Postrzegany jako dusza towarzystwa, niekiedy nachalna, głośna i irytująca, Łapa mógłby się wydawać otwartą księgą, ale tak nie było. Prędzej był jak mapa, którą stworzył z przyjaciółmi - na coś szczególnego trzeba było sobie zasłużyć i wykazać się sprytem, dla cwaniaków czekały cięte kawałki. Rudowłosa natomiast była jak tomiszcze z Działu Ksiąg Zakazanych, ewentualnie ich ostatni podręcznik do ONMS - otwieranie siłowe mogło się skończyć upieprzeniem w palec albo coś znacznie cenniejszego. To też Black tymczasowo, przynajmniej, postanowił swoje trzymać od Krukonki przyzwoicie daleko, jak na plotki głoszące jego sławę.
W sposób jaki Katarina skrupulatnie dobierała słowa, które następnie wygłaszała tonem, zapewniającym jej w przyszłości ciepłą posadkę przy nauczycielskim biurku, wydawał mu się poniekąd zabawny. Był prawie pewien, że gdyby nie tak bujna czupryna, miałby szansę usłyszeć te wszystkie trybiki obracające się w głowie Krukonki. Prędzej przyjąłby do wiadomości, że dziewczyna jest skupiona na tym, czego nie powinna mu powiedzieć, niż na fakcie, że według swoich kryteriów odzywała się za dużo i nazbyt spontanicznie. Robiła to jednak nadal wystarczająco dyskretnie, żeby Gryfonowi nie przyszło to do głowy ani teraz, ani nigdy.
Brwi Blacka to unosiły się to opadały, na te rewelacje związane z horoskopami. Jak na Morgianę i jej walory, wleźć na test z historii magii z bazyliszkiem pod pachą? Albo makietą? Wyobraźnia Syriusza natychmiast postanowiła mu to wizualizować, nie zapominając o efektach specjalnych w postaci bieganiny, krzyków i galopów woźnego. W takim wypadku trochę ciężko było mu pojąć, jak coś takiego może być uznawane na szczęśliwą rzecz tygodnia... Dopiero na uwagę o koronkowej bieliźnie zaśmiał się krótko nad losem Krukona, który najwyraźniej niedokładnie zinterpretował swoją wróżbę. Rozbawiło go to niezmiernie, tym bardziej, że nie spodziewał się po Katarinie podobnej historii.
- Jak mniemam, wystarczyłyby takie podprowadzone z linki do prania, bez ujawniania swoich zamiarów ewentualnej właścicielce - ukradkiem otarł łzę śmiechu, by resztę wesołości stłumić dopijaniem lemoniady. Nie podejrzewałby panny Vento o takie okrucieństwo i poczucie humoru. Z pewnością musiała przynajmniej domyślać się, jak może się skończyć zasugerowanie facetowi, że do szczęścia jest mu potrzebna damska bielizna. Ta spontaniczna chwila trwała jednak wyjątkowo krótko, bo rudowłosa najwyraźniej miała dalekosiężne plany uwzględniające przesłuchanie Syriusza, by w bliższej lub dalszej przyszłości wydać na niego wyrok, przypieczętowany talią kart. Chłopak zapytany, musiałby niechętnie przyznać, że poniekąd poczuł się zawiedziony, że ot, bycie Syriuszem Blackiem, to wbrew pozorom chluba zbudowana głównie na własnych występkach a nie sprzyjających gwiazdach.
- Gdyby moja matka mogła to usłyszeć... Wtedy to już na pewno byłaby zawiedziona moim istnieniem - mruknął pod nosem, bardziej do siebie niż do Krukonki, najwyraźniej zastanawiając się, jak konkretnie zareagowałaby na to wspomniana kobieta. Tyle wysiłku by ród Blacków jawił się jako doskonały, od samych imion poczynając, a oto się okazuje, że nie mają one większego znaczenia. Gdyby Walburga Black się o tym dowiedziała, najpewniej ataki apopleksji, jakimi lubiła się odgrażać, weszłyby w życie w ciągu kilku sekund. Wcześniej najpewniej kazałaby Katarinie wynosić się gdzie pieprz rośnie i nikomu o tym nie wspominać pod groźbą unicestwienia. Na sposoby wszelakie.
Jednakże panna Vento nie tylko podniosłaby ciśnienie matronie rodu Blacków, ale robiła to też całkiem efektownie z synem wyżej wspomnianej. Gryfon nie miał pojęcia, co w zasadzie powinien sobie myśleć o tej rudowłosej dziewczynie, która na przemian traktowała go a to szpileczką, a to rentgenem błękitnych oczu, by ostatecznie uśmiechnąć się tak, jakby byli całkiem niezłymi przyjaciółmi. Taki natłok bodźców ze strony dziewczęcia był nawet ponad siły jednego z naczelnych amantów Hogwartu. Gdzieś między tymi uśmiechami i całkiem ciekawą rozmową, kryła się obawa, że ot Krukonka traktuje go jako eksperyment. Tylko jeszcze nie do końca wiedział jaki.
- Cóż, i tak jesteś dla mnie wyjątkowo łaskawa - brunet uśmiechnął się półgębkiem na te rewelacje. Czyżby Katarina zgodziła się na przejażdżkę tylko dlatego, że karty jej to zasugerowały? A co z jego niewątpliwym urokiem osobistym? Nie lubiła łobuzów? Nie, to niemożliwe... - Powinnaś raczej powiedzieć "nachalny" - puścił jej oko, przyglądając się dość natarczywie. Trzeba było przyznać, że mimikę Vento opanowała wręcz do perfekcji, ale Syriusz czuł podświadomie, że towarzyszka mu czegoś nie mówi, a co on z pewnością chętnie by to usłyszał. Nie zamierzał jej jednak do niczego zmuszać. Dopił i swoją lemoniadę, opierając się łokciem na stole.
- Dobrze, Katarino. Chyba nie przyjechaliśmy tu podziwiać wszystkiego z daleka. Mam pewną sprawę do załatwienia, ale to nie potrwa długo. W każdym razie, jest kilka zasad, które obowiązują w tym miejscu, lepiej żebyś nie była całkiem zaskoczona. Po pierwsze, pieniądze tutaj nie funkcjonują. I proponowanie choćby knuta jest w złym guście. Po drugie, jeśli się nie targujesz, to prawdopodobnie nic nie kupisz. Po trzecie, usługa za usługę, usługa za przysługę, przysługa za przysługę... - tutaj nachylił się nad stołem, z miną typowego huncwota, który był tu nie raz i z niejednego kramu towar posiadał - ... wszelkiej maści. I natury.
Po tym krótkim wykładzie, podniósł się powoli i odniósł szklanki do donny Alici. Wrócił do stolika po Krukonkę i lekko wskazał jej kierunek w główną alejkę.
- Ach, zapomniałbym. Nie każda transakcja jest godna uwagi. Lepiej odmówić, niż zostać z niczym...
Rozglądając się po mijanych powoli stoiskach, Łapa był niemalże całkowicie skupiony na jednym konkretnym. Części do nowej siostry Maleństwa, zdawały się go wzywać z wystawionych przed kram, uwalonych smarem kuwet. Nie śpieszył się jednak, by Katarina mogła obejrzeć też inne towary. A było tu w zasadzie wszystko. Od niepozornie wyglądających staroci, po typowe wręcz badziewie z Ulicy Pokątnej. A między tym kramik zielarki, starszy czarodziej sprzedający dziwne, puszyste stworzonka w wysłużonej klatce, mężczyzna z przepaską na oku, który handlował starymi gazetami i prawdopodobnie zdjęciami... Cały przekrój osobistości i tworów bardziej lub mniej martwych, tylko czekających na nowego właściciela.
Katarina Vento
Katarina Vento

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyPon 03 Wrz 2018, 16:33

Mimo wszystko ucieszyła się w duchu, że Syriuszowi podobały się zabawne smaczki z jej przejść horoskopowych, szczególnie, że za bardzo nie miała z kim o tym porozmawiać. Większość osób patrzyła na nią z politowaniem lub jawnie wyśmiewała, a ci, którzy postanowili spróbować wróżb zdobywali się tylko na manifestowanie niezadowolenia, gdy gwiazdy im nie sprzyjały lub szczęśliwy przedmiot okazywał się zbyt problematyczny. Tak jakby Krukonka robiła to specjalnie lub miała wpływ na ruchy gwiazd, niedorzeczne. Przyzwyczaiła się do tego po tylu latach, szczególnie, że jej emocjonalny defekt akurat w tej kwestii okazywał się nadzwyczajnie pomocny. Skupiła się na wróżbach dla siebie samej lub osób, które ją interesowały bez mówienia im o tym, nie chcąc ryzykować późniejszego linczu. Gdzieś tam w środku pojawiła się ciepła myśl, że Black okaże się tą osobą, która kiedyś dobrowolnie zgodzi się na postawienie horoskopu, a gdy wyjdzie niekorzystny lub zbyt problematyczny to nie skieruje swej frustracji w stronę rudowłosej. Posiadał w końcu teraz wszelkie informacje na temat możliwych trudności, więc kto wie? Tym bardziej, że z tyłu głowy wciąż kołatała się niespokojna, acz przyjemna myśl, że osoba o tak ciężkiej dla niewiast reputacji okazuje się bardzo przyjemnym kompanem do rozmowy. Miał rację, jego urok osobisty nie działał na Vento, która należała do osób, które potrzebują najpierw kogoś poznać, by ocenić swój stosunek do delikwenta. Teraz jednak, gdy wymienili już ze sobą więcej niż kilka słów mogła ocenić, że owszem, chłopak posiadał swego rodzaju urok. Prawdopodobnie miał na to wpływ fakt, że wbrew plotkom nie zaczął swoich podrywów, skupiając się zamiast tego na miłym spędzaniu czasu. Na całe szczęście nie należała do tych dziewczyn, które w tym momencie zaczęłyby się zastanawiać w panice czy aby nie są zbyt brzydkie na zaloty ze strony Gryfona. To by było poniżej jej godności.
Dosłyszała cichą uwagę odnośnie matki Syriusza i w pewien sposób zrobiło jej się go szkoda, choć nie okazała tego w żaden sposób. Sama wychowała się częściowo w sierocińcu, jednakże potem trafili jej się naprawdę dobrzy rodzice zastępczy, którzy z powodzeniem pokazali dziewczynie jak może wyglądać dobrze prosperująca, wspierająca się rodzina. Przy dłuższym zastanowieniu doszła do wniosku, że w tej sytuacji wolałaby chyba pozostać bez rodziny niż za każdym razem dostawać porcję rozczarowania i poczucia bycia tym gorszym ogniwem. Od razu próbowała to powiązać z renomą naczelnego podrywacza Hogwartu, zastanawiając się czy przypadkiem w ten sposób chłopak nie szuka uwagi, dziewczyny, która w przeciwieństwie do jego matki będzie go akceptować za to kim jest. Nie mogła zaprzeczyć, że taka teoria brzmiała wielce prawdopodobnie i zmieniła jej sposób patrzenia na tę oto persona, która według tych domysłów przybiera po prostu maskę, desperacko poszukując tego, czego nie dane mu było zaznać do tej pory. Pomimo całego swojego analitycznego umysłu Katarina poczuła pewną więź ze swoim rozmówcą. Sama w głębi duszy pragnęła znaleźć tę jedną osobę, która zaakceptowałaby ją w pełni i której mogłaby się odwdzięczyć tym samym. Podejrzewała, że to z powodu podświadomego bólu wynikającego z faktu bycia porzuconym przez biologicznych rodziców i nawet wspaniała rodzina adopcyjna tego nie zmieniała. W końcu był to tylko zamiennik, jakkolwiek okrutnie by to nie brzmiało. Z kolei ta jedna osoba byłaby tym kimś prawdziwym, czymś "jej".
- Nie aż tak nachalny jak zapewne byś potrafił być. - odwzajemniła uśmiech, z ulgą spychając niewygodne aspekty jej życia z powrotem w otchłań umysłu, skupiając uwagę na to gdzie jest, z kim i by miło spędzić ten czas. - Jednakże nie miałam nic lepszego do roboty, a sprawdzenie jaką jesteś osobą w rzeczywistości, a nie z pogłosek szkolnego korytarza też jawiło mi się ciekawym pomysłem.
Po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu Vento spuściła wzrok, by następnie utkwić go gdzieś pomiędzy tłumem, obserwując przechodzących ludzi. Pomimo braku panieńskiego rumieńca czuła się zażenowana faktem, że właśnie powiedziała na głos coś, co powinna zachować dla siebie. Gryfon mógł to opacznie zrozumieć, a nie chciałaby by potencjalna osoba do dobrowolnych horoskopów właśnie postanowiła zmienić swoją opinię na jej temat na negatywną. Na całe szczęście szybko przeszli do ponownego skupiania się na samym miejscu ich małego wypadu, więc Krukonka szybko zajęła się chłonięciem potrzebnych informacji i obserwowaniem wszelkiej maści przedmiotów i istot zgromadzonych na stoiskach. Widząc puchate stworzonka zatrzymała się na chwilę, przyglądając się każdemu z nich z osobna i zastanawiając się jak też taki maluch dogadałby się z Gilles de Jeżem. Zauważyła w sumie, że jej kolczasty kompan ostatnimi czasy bywa znudzony, szczególnie gdy ona siedzi w książkach lub obserwacje pochłoną ją zbyt mocno. Uśmiechnęła się mimowolnie, zakładając włosy z ucho, przybliżając się jeszcze trochę.
- Dzień dobry. - zaczęła, kierując spojrzenie na mężczyznę, do którego należał ten puszysty dobytek. - Czym są te stworzenia? Dogadałyby się z jeżem?
Słowo honoru, nie miała pojęcia. Nie przejmowała się, jeśli było to coś powszechnego w świecie czarodziejów, nie była jego częścią na tyle, by tak dobrze znać jego bestiariusz czy zielnik. No dobrze, rośliny magiczne w większości miała w małym palcu przez swoje zamiłowanie do eliksirów i o ile Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami również znajdowała się w kręgu jej ścisłych zainteresowań to jednak jej wiedza nie wykraczała poza aktualny zakres lekcyjny. Poza tym nawet jeśli posiadałaby jakikolwiek zakres informacji na temat tajemniczych acz uroczych pomponów to a nuż sprzedawca byłby w stanie udzielić jej rad na temat koligacji z innymi gatunkami zwierząt. Jakkolwiek nie potoczy się ta wymiana zdań z mężczyzną ten rudzielec już zerkał kątem oka na stoisko zielarki i snuł plany, by znaleźć miejsce, w którym udałoby się dostać jakąś ciekawą talię kart. Albo może jakieś wahadełko? Lub coś związanego z gwiazdami? Jej myśli pędziły w zatrważającym tempie, a oczy stopniowo zaczynały błyszczeć w podnieceniu. Spojrzała na Syriusza i zauważyła jak sam wpatruje się w inne miejsce.
- Pewnie dobrze znasz to miejsce. - zaczęła szybko do Gryfona. - Nie musisz nudzić się, gdy ja będę sprawdzać wszystko, co tu mają. Poza tym pewnie masz tam coś do załatwienia. - kiwnęła głową w stronę, gdzie znajdował się obiekt zainteresowania chłopaka. Miała tylko nadzieję, że nie zabrzmiało to jak sugestia typu "możesz już sobie iść, sio", bo bynajmniej nie było to jej intencją. Naprawdę nie chciała, by jej kompan zanudził się na śmierć, gdy przed nią dopiero pierwsze poznawanie wszelkich wspaniałości jakie oferował ten punkt na mapie.
Syriusz Black
Syriusz Black

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyNie 09 Wrz 2018, 21:17

Oskarżenia jakoby Syriusz Black miał się ograniczać do podrywów w towarzystwie panien, to zdecydowanie pomówienia, dawno i nieprawda! Owszem, lubił sprawdzić na ile może sobie pozwolić w towarzystwie konkretnej koleżanki, ale pchanie zarówno łap jak i propozycji tam, gdzie nie były mile widziane nie leżało w jego naturze. Etap w którym fascynacja płcią przeciwną opiera się głównie na walorach estetycznych miał już w sumie za sobą, co nie znaczy, że były mu obojętne wdzięki co bardziej interesujących uczennic Hogwartu. Jednak jak panna Vento, miał swoje zasady, a mianowicie, startowanie do Ślizgonek było poniżej jego godności. Choćby najbardziej krągłe i elokwentne pchały mu się na kolana, najpewniej wyleciałby najbliższym oknem i to niekoniecznie na miotle. Z Padalcami nie zamierzał mieć styczności na żadnej płaszczyźnie, poza ewentualnym obijaniem gęby jak miało to miejsce na lekcji wizytacyjnej. Tylko na taką uwagę ze strony Blacka zasługiwali. Co innego zagadkowa panna z Ravenclawu, zupełnie obojętna na jego umizgi, a która bez większego zastanowienia zgodziła się z nim lecieć cholera-wie-gdzie. A teraz na przemian go rozśmieszała to przesłuchiwała, wpatrując się tymi błękitnymi oczami i wprawiając go chwilami w konsternację. Podejrzewał raczej, że Katarina prowadzi dalej szufladkowanie jego osoby, a nie kwalifikowanie go jako ewentualnego klienta usług spirytualistycznych. Jej rozwiewające się obawy co do kultury osobistej ewentualnego petenta były jak najbardziej podstawne, bo gdyby do zdania egzaminów potrzebował trzonowca od Filcha i łajna hipogryfów to najpewniej by zaryzykował. Całą sprawę z horoskopami i wszelkimi wróżbami raczej traktował z przymrużeniem oka, ale Krukonka była tak stanowcza w wykładaniu mu wiedzy na ten temat, że nie ośmieliłby się podważyć słuszności tej dziedziny magii. A poza tym kultura osobista wymagałaby, nie naigrywać się z miłej koleżanki, wszak mimo wielu wad Walburga Black wpoiła mu nieco etykiety do głowy, a pani Potter jeszcze dołożyła drugie tyle. Wbrew temu co się mówiło po korytarzach, z Syriusza był całkiem porządny gość!
Konszachty Gryfona z rodziną były raczej informacją powszechnie znaną, to też brunet jakoś przesadnie nie krył się z faktem, że matka niespecjalnie go poważa (o ile jeszcze nadal uważa za swojego syna). Sprawy nie ułatwiał fakt, że w szkole uczył się też młodszy brat Syriusza, Regulus, z którym darli nie tylko koty (panie świeć nad starą Norisską, którą rzucali w siebie na początku szkoły), ale i miotali co gorsze klątwy. Po czymś takim trudno udawać, że nie masz ze starymi na pieńku. Wbrew temu co myślała Katarina, Łapie nie była potrzebna zastępcza mamuśka, bo w tej kwestii świetnie sprawdzała się pani Potter, u której Syriusz pomieszkiwał od czasu ucieczki z domu. Zarówno jego jak i Jamesa, potrafiła zagonić do roboty jak i uszczęśliwić świeżo upieczoną szarlotką. Uganianie się za płcią piękną było raczej typowym buzowaniem męskich hormonów, gdzie między meczami qudditcha a mordobiciem z Padalcami, przydałby się uroczy głos rozsądku, który zdzieliłby po głowie i wybił z niej część głupich pomysłów, których Gryfonowi nie brakowało. Nie bez powodu też w życiu Blacka było tyle nawiązań do psa. Może i nadskakiwał całym stadom uczennic, ale jak już zdarzyło mu się zostać przez którąś usidlonym to trzymał się jej wiernie i zaborczo, a rozstania znosił kiepsko.
Czasami bardzo kiepsko...
- Cóż, zwykle jestem na tyle nachalny, na ile mi się pozwoli... - uśmiechnął się półgębkiem chłonąc te rewelacje, które panna Vento najwyraźniej niechcący uwolniła na światło dzienne. Nie umknęło to Łapie, że jest to już któryś raz, bo wbrew opanowaniu Katariny, Black też był niezłym obserwatorem. Nie wypominał jej tego jednak, wszak dżentelmenom nie wypada zawstydzać niewiasty dla własnej satysfakcji. Niespiesznym krokiem, z kciukami zaczepionymi o szlufki spodni, wlókł się powoli za rudowłosą, obserwując taniec jej ognistej fryzury i próby zarejestrowania wszystkiego w zasięgu wzroku. Ilekroć ją widział wydawała się wręcz wyrwana z rzeczywistości, pochłonięta we własnych myślach i niedostępna dla świata. A teraz najwyraźniej zamierzała go pożreć w całości. Umysły Krukonek bywają fascynujące.
- Ouć. - Gryfon skrzywił się teatralnie kładąc rękę na sercu. - A liczyłem, że zaskarbię sobie trochę twojej wdzięczności jako zawodowa przekupka. No nic, pozostaje mi się oddalić z resztkami godności. - Omiótł tylko wzrokiem towary, które zainteresowały Katarinę i na chwilę zawiesił wzrok na jej osobie. - W każdym razie nie przehandluj wszystkiego, zostaw coś dla mnie - dodał po chwili z nieodgadnioną miną i dość szybkim krokiem oddalił się w kierunku kiermaszu maszyn. Co sobie pomyśli panna Vento o tej dwuznacznej prośbie, zostawił już w jej geście.
Mimo, że przekopywanie złomu w poszukiwaniu użytecznych części było zajęciem nad wyraz frapującym, nie byłby sobą gdyby ukradkiem nie zerkał na Krukonkę, pozostawioną kilka stoisk dalej. Już nawet nie ze względu na fakt, że była stworzeniem miłym dla oka, ale zwyczajnie czuł się za nią odpowiedzialny. Wywiózł ją poza teren szkoły, a towarzystwo na targu bywało różne. Dlatego obmacując kolejne zębatki w poszukiwaniu odpowiedniej, był jednocześnie czujny jak stróżujący pies.
- Ile za te zębatki i gaźnik? - zagaił do znanego sobie sprzedawcy, nie szczędząc mu złośliwego uśmiechu. Łysiejący mężczyzna o gabarytach typowych dla zwolenników piwa do śniadania, obiadu i kolacji, lubił naciągać swoich ewentualnych klientów. Natomiast zdenerwowany, często pozbywał się towaru za prawdziwe "grosze".
- Może ktoś znowu zapomniał zmienić olej? - Gryfon postanowił jeszcze dorzucić do pieca. Zdawał sobie sprawę co zaraz nastąpi, mimo to, sięgnął do kieszeni po nieco sfatygowanego papierosa i odpalił niespiesznie. Biorąc pod uwagę skrupulatność panny Vento, to jeszcze mieli sporo czasu zanim wrócą do szkoły. Przy okazji, ciężko nie przyznać, że bezproblemowa z niej dziewczyna. Potrafi się zająć sama sobą.
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyNie 09 Wrz 2018, 23:21

Staruszek drgnął lekko, słysząc głos młodej dziewczyny tuż koło swojego kramiku. Spojrzał na Katarinę z pod posiwiałych brwi, najwyraźniej zastanawiając się na odpowiedzią. Trwało to dość długi moment, w którym wyblakłe tęczówki wpatrywały się w twarz Krukonki bez cienia emocji.
- Myślę, że tak - odezwał się ostrożnie. Uchylił lekko drzwi klatki i wyciągnął jedno ze stworzonek, szare i puszyste, które natychmiast zaczęło się przebarwiać na wszelkie kolory tęczy. Mężczyzna przyłożył stworzonko do twarzy, a ono natychmiast zaczepiło się nad jego górną wargą. Wyglądało teraz jak bardzo sumiasty, przezabawny wąs.
- To pluskowąsy. Trochę jakby pijawki, ale mniej drapieżne. Uwielbiają się przyczepiać do ludzi. - Mimo tęczowego zarostu nadal zachował kamienną twarz. - Żywią się kurzem i różnymi kwiatkami. Potrafią się też zwinąć w kulkę i toczyć. Nie są agresywne.
Mężcyzna sięgnął sękatymi palcami i odczepił osobliwą gąsienicę od twarzy. Stworzonko natychmiast zwinęło się w kulę, ale nadal pozostało bardzo ruchliwe. Wydawało przy tym ciche popiskiwania ni to trzaski.
- Pytanie panienko, czy cię na nie stać?
Dopiero teraz na jego twarzy pojawił się wilczy uśmiech.

***

Już z pewnej odległości pan Hedley wiedział, kto zaraz odwiedzi jego kramik. Jego czujnym oczom nie umknęła sylwetka powszechnie znanego tutaj gościa, dryblasa, który myślał, że świat należy do niego. A przynajmniej cacka ze sklepiku prowadzonego przez tak szanownego jegomościa jak pan Hendley. Zemlął w ustach przekleństwo, już w momencie kiedy cwany młodzieniec skierował swoje kroki wprost do sklepiku, mierząc sprzedawcę bezczelnym wzrokiem. Mężczyzna zgrzytając zębami obserwował, jak kolejne elementy maszyn są niedbale przerzucane z kuwety do kuwety, a spojrzenie bazyliszka jakim uraczył Blacka, nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Mimo to czekał na zaczepkę, która była nieunikniona i najprawdopodobniej podniesie mu ciśnienie na resztę dnia.
Absolutnie się nie przeliczył. Już w momencie, kiedy niechciany klient postanowił się odezwać, pan Hendley poczuł jak się w nim gotuje, i to bynajmniej czteropak piwa, które wysączył dzisiejszego dnia. Słysząc tak bezceremonialne pytanie, sprzedawca aż poczerwieniał niczym dorodny pomidor i huknął z całą mocą, aż nieszczęsna starowinka ze straganu obok podskoczyła na swoim składanym krześle.
- Nie stać cię łachudro! - kropelki śliny pofrunęły w powietrze, a właściciel kramu jeszcze podkreślił swą wypowiedź solidnym walnięciem w blat prowizorycznej lady. - Jak w ogóle śmiesz zjawiać się tutaj! Ty kombinatorze! Naciągaczu...
Czy ten arogancki gówniarz właśnie ośmielił się zapalić papierosa? Teraz, kiedy on, wielki Hendley, właściciel największej graciarni na tym targowisku obraża go publicznie? Potężny mężczyzna aż sapnął, zaskoczony reakcją chłopaka. Wyglądało na to, że ten cały pokaz siły zupełnie po nim spłynął. I dokładnie w tej samej chwili, nieszczęsny pan Hendley przypomniał sobie, czemu w zasadzie cały dzień chodzi podminowany. Od samiutkiego rana użerał się z cholerną dwukołową maszyną, której zobligował się zmienić olej i dokręcić dziadowskie szprychy. Sęk w tym, że mechanizm stawiał opór, co sprzedawca przypłacił już wybitnym palcem i podrażnionym okiem, w które rozjuszona maszyna prysnęła mu benzyną. Na samą myśl, że po raz kolejny jest zdany na tego cwaniaka, aż oparł się bezsilnie o ladę.
- Diabli ciebie przynieśli, Black. A niech cię. - burknął wreszcie, wypluwając nazwisko rzezimieszka jak coś wyjątkowo paskudnego. - Czeka na magazynie. - machnął na chłopaka i zniknął za prowizoryczną kotarą, z pod której i tak wystawała część kierownicy jednej z przyjętych maszyn.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw 06 Gru 2018, 19:47, w całości zmieniany 1 raz
Katarina Vento
Katarina Vento

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptySro 12 Wrz 2018, 16:17

Momentami nawet ona z całą swoją inteligencją i przenikliwością nie wiedziała co sądzić o tym Gryfonie, z którym postanowiła spędzić trochę wolnego czasu, nie wiedziała dokładnie czemu. Na jego temat słyszała tylko plotki, które same w sobie niespecjalnie by ją zachęciły, ale dusza odkrywcy i detektywa, więc musiała sprawdzić ile w tym prawdy. Pierwszy powód, ma to sens. Drugi - dwukołowy wehikuł tajemnic, którego nie miała okazji nigdy zobaczyć ze zbytniego bliska, nawet podczas wakacji. Już na pewno nie takiego, które potrafi latać, co zafascynowało Krukonkę niczym biały królik pędzący do jamy prowadzącej do Krainy Czarów. Tak, w pewien sposób zaprowadzono jej do takiej Krainy, w której widzi wiele nowych, często ciekawych rzeczy, rządzi się ona nieco innymi prawami, a przez zbytnią nieuwagę zapewne mogłaby stracić tutaj głowę. Zapewne nie dosłownie, ale lepiej na zimne dmuchać. Katarina była tym dziwnym połączeniem skrajności - ostrożna, kalkulujące każdy ruch, jednocześnie zrywająca się z miejsca, jeśli tylko coś wystarczająco ją zainteresuje. Cała ta wyprawa z Blackiem była właśnie taką mieszanką. Z jednej strony w ogóle zgodziła się na ten wypad bez zbytniego zastanowienia, z drugiej analizuje i bada każdy aspekt jej towarzysza. Nie pomagał fakt, że im więcej mniejszych danych zbierała na jego temat, tym bardziej wydawał się w końcu faktycznym człowiekiem, a nie ikoną z plotek, które miała w sobie tyle życia co pocztówka z wakacji. To ją pocieszało - jakkolwiek ich znajomość się nie skończy, choćby i wraz z zakończeniem tej eskapady, ona już trochę wiedziała, by móc patrzeć na niego jak na normalną, żywą istotę, a nie pergamin z danymi.
Uśmiechnęła się z początku na teatralność odpowiedzi. Zauważyła, że lubił czasem poszaleć z ekspresją, zupełnie jakby starał się pozostać jak najbardziej wyrazistym elementem otoczenia. A więc tak wyglądało bycie duszą towarzystwa, fascynujące. Dwuznaczność uwagi nie umknęła uwadze Katariny, która lekko uniosła brwi. Może i by się zarumieniła, może - była jednak zbyt zaskoczona, a trybiki w jej głowie właśnie prawie się rozstrajały. Przechyliła powoli głowę w boku, unosząc zgięte palce do podbródka. Wyglądała przez moment jak zdziwiona lalka, która szybko jednak wróciła myślami do sprzedawcy i jego puchatego asortymentu. Nieuprzejmie byłoby tak zignorować teraz handlującego jegomościa, zastanawiając się nad tym co psina miała na myśli. Cóż, Katarina nie widziała póki co jego powiązań z psem, ale też nie znała go za bardzo. Sytuacja sprzed kilku sekund wcale nie pomagała. Czyli jednak próbował się do niej zalecać? W ten sposób? Czyli tylko po to był ten wypad? Stłumiła ukłucie gdzieś w okolicy splotu słonecznego, przywołując się do porządku. Cóż, jeśli Syriusz faktycznie postanowiłby okazać się tym typem faceta to najwyżej zakończą to spotkanie rozczarowaniem. Obustronnym notabene, bo Vento zaczynała już wierzyć w jego osobowość, która nie pokrywa się z plotkami. Nie chciała zakładać, że mogłaby być tylko pozycją do odhaczenia na liście nazwisku uczennic Hogwartu, tak jak nie chciałaby przyznać na głos, że ubodło by ją to do żywego - czego by zapewne nie dała po sobie poznać, ale Gilles de Jeż by wiedział. Znowu by się skończyło na przyturliwaniu rolek po papierze toaletowym i udawaniu kolczastego teleskopu na pocieszenie.
Nie, spokój. To równie dobrze mogła być po prostu maniera wypowiedzi, nie jest to wcale tak rzadko spotykane. Ogarnij się, Kata.
Podniosła spojrzenie z powrotem na sprzedawcę.
- Zależy jak wiele pan chce za takiego jednego. Przyznam się, że jestem skłonna do negocjacji w celu zobaczenia jeża z wąsem. - odpowiedziała z równie kamienną twarzą, czując jak przystosowuje się do zaistniałej sytuacji i kupieckiego środowiska. Tak, w tym momencie zdolność zachowania stałej, neutralnej ekspresji mogła być na wagę złota. Kątem oka mimowolnie zerknęła w kierunku, w którym oddalił się Syriusz i po chwili dojrzała jego najwyraźniej nieco burzliwą konwersację z jednym z kupców. Gryfon wyglądał jakby się szampański bawił, więc Vento wróciła spojrzeniem do wąsatych pupili i starszego jegomościa, z ciekawością czekając na rodzaje ofert jakie mogą paść w takim miejscu.
Syriusz Black
Syriusz Black

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyCzw 06 Gru 2018, 19:34

Nie tak sobie wyobrażał wypad nad jezioro, jednak skłamałby, gdyby powiedział, że jest zawiedziony. Spontanicznie zaczepianie dziewczyn zawsze miało w sobie element adrenaliny, ale dzisiejsza propozycja jaką złożył Krukonce, zapewne zapadnie mu w pamięci na dłużej. Przyzwyczajony raczej do towarzystwa kobiet, które wbrew legendom wcale nie były takie skomplikowane, Black miał dzisiaj sporą zagwozdkę. Poddawany nieustannej analizie - a  tak przynajmniej przypuszczał - jak na naczelnego amanta Hogwartu czuł się wręcz skrępowany, co było do niego nie podobne... Odnosił wręcz wrażenie, że panna Vento przeprowadza mu jakiś egzamin, który nie zależnie od jej założeń, wolałby zdać, cokolwiek to znaczy. Może gdyby Syriusz wiedział, na jak drobne czynniki są rozkładane jego wypowiedzi i gesty, przystopowałby z dwuznacznościami, do których zdążył się przyzwyczaić i które większość dziewczyn o dziwo lubiła.  Jak na pogardzanego syna, brata, zakałę rodu i niespecjalnie pilnego ucznia, ego Gryfona było dorodne, a nic lepiej go nie podbudowywało, niż aprobata dziewcząt, ewentualnie kumpli. No, może jeszcze krzyk woźnego i obite gęby Padalców. To zdecydowanie dobrze  wpływało na jego morale. Dzisiaj jednak czuł się postawiony w stan wyższej gotowości, by zarówno godnie oprowadzić Katarinę po tym szemranym miejscu, niedostępnym dla byle kogo, a jednocześnie ukrócić kilka plotek, które najpewniej dotarły do jej uszu i przyczyniły się do wcześniejszej ignorancji jego osoby. Z pewnością tak światły umysł wolałby sobie wyrobić opinię na oglądzie przeprowadzonym osobiście, a nie paru szemranych historyjkach od rozchichotanych koleżanek.
Jednakże, po wstępnym zaszufladkowaniu panicza Blacka i odarciu go ze złudnego płaszczyka pogłosek, rozsiewanych przez zawistnych kolegów, ale i zazdrosne uczennice, mała przerwa na krótkie zakupy z pewnością przyda się im obojgu. Po równo zdezorientowani ich wspólną znajomością, która zdawała się wymuszać na jednej i drugiej stronie zachowania nietypowe dla obojga młodych, chwila oddechu od swojego towarzystwa mogła okazać się wręcz zbawienna. Nie tylko Katarina musiała uporządkować swoje wiadomości o tak popularnej personie jak Syriusz Black, ale i Gryfon musiał sobie poukładać w głowie, po tym jak już dotarło do niego, że ignorowanie jego wcześniejszych umizgów miało zgoła inne podłoże niż przypuszczał. Pozostawiając rude dziewczę przy stoisku ze zwierzątkami, z góry zakładał, że jego wypowiedź zostanie pochwycona jako mało elegancki żart czy inną niewartą zachodu uwagę.  Gdyby zdawał sobie sprawę z tego, że może sprawić Krukonce przykrość, najpewniej ugryzłby się w język. Teraz było już jednak za późno.
Black pogrążony  w przekopywaniu części samochodowych, motorowych i wszelkich innych machin, zdawał się chwilowo zapomnieć o swojej towarzyszce, jak również sprzedawcy, który tylko czaił się by wypalić do niego w sposób niekoniecznie uprzejmy. Już podejmując konwersację, Gryfon był przygotowany zarówno na wrzaski jak i parsk śliny, przed którym zrobił pełen wprawy unik. Gdzieś między wyzwiskami a ryzykiem, że pan Hendley osiągnie zaraz stan ciśnienia kwalifikujący się jako zawał, chłopak niespiesznie zaciągnął się papierosem raz i drugi. Sytuacja mogłaby się wydawać groźna czy też niekomfortowa, była jednak stałym repertuarem obu mężczyzn i większość sprzedawców zdawała sobie z tego sprawę. Ot, furiat przekonany o swojej wyższości i podlotek, który skutecznie sprowadza go na ziemię. Kiedy seria nieprzystojnych słów zdążyła już upuścić usta pana Henleya, zarówno jak wszelkie siły jego pokaźne cielsko, Black zaciągnął się jeszcze papierosem i rzucił go na ziemię, dogaszając solidnie butem. Pogwizdując cicho poszedł na prowizoryczne zaplecze, gdzie czekał jeden z lśniących motocykli. Nie odzywając się już do grubiańskiego mężczyzny, sam się obsłużył, zabierając z szafki już mocno zużyte rękawice i stosowny klucz. Robota była prosta, chociaż brudna. Ignorując pofukiwania pana Hendleya, brunet podsunął pojemnik na olej i odkręcił odpowiedni kranik. Maszyna splunęła olejem bezpośrednio do miski, rozbryzgując nieco dookoła.
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyCzw 06 Gru 2018, 19:43

W miejscu takim jak Targ Przysług należało się mieć na baczności. Nawet jeśli wydaje ci się, że handlujesz ze starszym panem zbierającym finanse na opłacenie rachunków... Nic bardziej mylnego. Stary Moe, jak nazywano obecnego tu sprzedawcę, był prawdziwym wilkiem w owczej skórze. Nikt tak na prawdę nie wiedział, czemu ma służyć większość jego transakcji, bo potrafił negocjować bardzo dziwne stawki. Tym razem widząc przed sobą rudowłose dziewczę, które obserwował niemalże od momentu, kiedy pojawiła się na targu, uśmiechnął się chytrze.
- Jeża z wąsem powiadasz... - mężczyzna przechylił głowę, wpatrując się w nią tak intensywnie, jakby zamierzał ją przewiercić na wylot. Pluskowąs ponownie trafił do klatki, gdzie momentalnie rozwinął się i jako tęczową gąsieniczka oddał się przezabawnym pląsom z resztą pobratymców. Stary Moe odstawił stworzonka na stolik i pochylił się w stronę klientki.
- Zagrajmy więc w grę... zwie się "Czysta Prawda". Bardzo mnie nuży takie siedzenie tutaj, więc w zamian za Pluskowąsa chcę rozrywki... co ty na to?
Uśmiech starca wskazywałby na pewien podstęp, ale czym byłoby życie bez zabawy? I kolorowego wąsa dla własnego jeża?
***

Jeśli zgadzasz się na transakcję, rzuć kostką k6 by wylosować kontynuację, jeśli nie - negocjuj swoją cenę.


Kostka 1 lub 2:
 

Kostka 3 lub 4:
 

Kostka 5 lub 6:
 

Udział w grze obliguje do mówienia prawdy i to dość głośno, by mogły to usłyszeć osoby postronne w odległości kilku metrów. Powodzonka ; )
Katarina Vento
Katarina Vento

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyPią 07 Gru 2018, 16:57

Obserwowała bawiące się pluskowąsy, a lekki uśmiech sam cisnął się na usta, szczególnie jeśli się wiedziało, że każde ze stworzonek mogło być potencjalnym zarostem Gilles de Jeża. Wróciła do sprzedawcy spojrzeniem dopiero, gdy ten ujawnił nazwę gry. Świdrowała go chłodnym, analitycznym spojrzeniem, choć uniesione lekko brwi zdradzały ciekawość połączoną z pierwszymi oznakami ostrożności. "Czysta Prawda". Gra brzmiała niebezpiecznie i zapewne wiele osób by z niej zrezygnowało na wstępie, trzymając dla siebie wszelkie wady swojej egzystencji. Miałoby to oczywiście zasadność i ciężko źle oceniać takie postępowanie, jednakże Katarina nie wstydziła się swoich słabych stron. Znaczną większość z nich doskonale znała i już od jakiegoś czasu starała się zapobiegać wykorzystaniu ich. Dodatkowo podobały jej się zasady panujące na targu. Brak waluty, opłata informacjami za towar - jak mogłaby odmówić? Ona - osoba, która cyrkulację informacji i nowych doświadczeń mogła umieścić zamiast posoki w krwioobiegu.
- Niech będzie. - odpowiedziała prostując się, acz nie dając mężczyźnie ani chwili wytchnienia od swojego analizującego spojrzenia. Może i sama miała się odsłaniać, ale nie da się podejść na inne sposoby i to przez brak spostrzegawczości. Ledwo się zgodziła już poczuła się dziwnie, co odbił się lekkim przymrużeniem oczu. Powinna była się spodziewać zastosowania magii, żeby wykluczyć możliwość oszustwa ze strony potencjalnego klienta. Chętnie dowiedziałaby się co to za czar i jak wyglądają instrukcje do jego rzucenia, mógłby być niezwykle przydatny na przyszłość.
Usłyszawszy pytanie musiała najpierw wziąć głębszy oddech, by uspokoić nagły acz krótki zryw swego tętna. Mimo całego swojego opanowania nadal reagowała na wykładanie potencjalnie niebezpiecznych informacji na tacy. Czuła, że zaklęcie nie pozwoli jej na ściszenie głosu i zapewne kilka osób dookoła nich usłyszy jej słowa. Cóż, słowo się rzekło, był czas na odwrót.
- Zdrady. Sztylet wbity w plecy przez osobę, której będę skłonna powierzyć własne życie zdecydowanie przeraża mnie najbardziej. - odpowiedziała spokojnie, merytorycznie. Skoro już stało się to publicznym wyznaniem to chociaż postara się o zachowanie animuszu. Zastanawiało ją tylko czy transakcja zakończy się na jednym pytaniu, czy też starzec miał w zanadrzu cały wachlarz. To już byłoby dosyć irytujące, ale mogłaby się wściekać tylko na siebie za nieprzemyślaną decyzję.
- Jak wiele pytań chcesz zadać? - zapytała na koniec chcąc mniej więcej przygotować się psychicznie na ewentualny potok szczerości. Mimo dyskomfortu sytuacyjnego gdzieś tam zaspokajanie ciekawości związanej z tym miejscem wynagradzało trudy handlu.


Ostatnio zmieniony przez Katarina Vento dnia Pią 07 Gru 2018, 17:15, w całości zmieniany 1 raz
Huncwot
Huncwot

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyPią 07 Gru 2018, 16:57

The member 'Katarina Vento' has done the following action : Dices roll


'k6' : 1
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyNie 09 Gru 2018, 21:41

Niewiele było osób gotowych poświęcić swoje poczucie bezpieczeństwa na rzecz tak osobliwych zakupów jak pluskowąs. Było to zaledwie małe, niezbyt przydatne stworzonko, to też Stary Moe nie miał zbyt wielu klientów. Można by rzec, że większość czasu spędzanego na stoisku nudził się jak mops, mimo, że tęczowe gąsienice przyciągały nie jedno oko. W lepszych czasach miał do zaoferowania znacznie więcej towarów, co równało się o wiele lepszą rozrywką. Te obecne jednak dla nikogo nie były łaskawe, a zwłaszcza dla starca lubującego się w poufnych informacjach. Ze względu na powoli rozpleniający się terror, o którym nie mówiło się jeszcze głośno, coraz więcej czarodziejów broniło swych słabości i tajemnic i niewiele było na tym świecie rzeczy, za które byli gotowi pisnąć choć słówko. Jednak dzisiejszy dzień okazał się być niezwykle interesujący dla starca, bo o to trafiła mu się klientka na jaką czekał od dłuższego czasu. Nie skrępowana jego bezczelnymi oględzinami, gotowała była podjąć się transakcji... Stary Moe nie przestawał się uśmiechać, a kiedy Katarina okazała lekkie zaskoczenie czarem jaki mężczyzna na nią rzucił i to bez użycia różdżki, uśmiech starca jeszcze się poszerzył prezentując niepełne już uzębienie.
- Odważna z ciebie młoda dama. - nie przestawał świdrować jej wzrokiem a uzyskana od Krukonki informacja natychmiast została zaszufladkowana w jego pamięci. Nigdy nie wiadomo, kiedy kogoś zainteresuje kilka faktów o tej rudowłosej dziewczynie...
- Nie godzi się tak przepytywać młodej damy na rynku pełnym wścibskich ludzi... - mimo, że uwaga wydawała się być uprzejma, mimika Starego Moe zdradzała, że jest w tym nieco kpiny - Jeszcze jedno pytanie i ubijamy interes...

Rzuć kostką k6 na kontynuację rozmowy


Parzysta:
 

Nieparzysta:
 

- Idealnie. Czuję się usatysfakcjonowany tą rozmową... - mężczyzna rozsiadł się wygodniej, a na jego twarzy pojawił się tym razem błogi uśmiech, który odjął mu kilka lat.
- Proszę bardzo, możesz wybrać jednego... chociaż wszystkie mają raczej podobne charaktery.
Stary Moe przesunął klatkę w stronę Katariny i przez krótką chwilę rozglądał się po rynku. Ludzie zdawali się wrócić do swoich zajęć, jak gdyby mała spowiedź Krukonki w ogóle nie miała miejsca.
- Uważaj na siebie dziecko. Szczerość nie zawsze popłaca w tych czasach...

Ze względu na zasady gry "Czysta Prawda", która wymusza odpowiedź na kliencie, uznaję, że Katarina i tak musi dokończyć transakcję, stąd "zakończenie". W związku z czym otrzyma jednego pluskowąsa na własność, po odpisaniu na ten post MG.

***

Pan Henley z oburzeniem na twarzy i niedowierzaniem w sercu przyglądał się jak Gryfon bez większych problemów robi to, czego on nie był w stanie od kilku godzin. Ot, wredna maszyna, kupa złomu wypolerowanego na błysk dla pozorów, zupełnie posłusznie poddawała się wszelkim zabiegom, nie siląc się nawet na pomruk niezadowolenia. Żadnego plucia olejem. Strzelających wężyków. Korków. Kierownicy próbującej wybić mu oko. Co za niesprawiedliwość!
- To nie są tanie części - burknął wreszcie, nim Black zdążył się zabrać za dokręcanie szprych - Taka przysługa to stanowczo za mało!
Zdawał sobie sprawę, że najpewniej niewiele ugra, ale musiał spróbować. Ten cholerny gagatek potrafił podejść go tak, że gdyby zjawiał się częściej, nieszczęsny pan Henley najpewniej poszedł by z torbami i to pustymi. Przypatrywał się niemal bez mrugnięcia pracy Gryfona, co rusz wyrzucając z myśli pomysł by pójść po nową puszkę piwa. Ten parszywy łobuz na pewno natychmiast skorzystałby z okazji, żeby coś podwędzić z jego kramu.
- Niech będą zębatki, ale gaźnika nie dam! - oświadczył w końcu, przekonany o swoim triumfie i wyszedł przed sklep by czujnym okiem doglądać swego cennego dobytku.

Kostka k6 dla Syriusza

Parzysta - Klienci przy stoisku poprawiają humor panu Henleyowi, więc łaskawie zgadza się dorzucić resztę gratów do "zakupów" Blacka
Nieparzysta - Zjawia się właściciel maszyny z awanturą, że czas oczekiwania na usługę jest wręcz skandaliczny
Syriusz Black
Syriusz Black

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyNie 09 Gru 2018, 21:59

Tylko lata wprawy w użeraniu się z Argusem Filchem sprawiały, że Black nie miał ochoty udusić tego spasionego durnia i był w stanie skupić się na robocie. Maszyna, jak każda inna w jego rękach, nie sprawiała większych kłopotów. Uwagi pana Henleya nijak nie wpływały na działania Gryfona, który po tym jak uporał się z upuszczeniem oleju, niespiesznie sprzątał niewielki bałagan jaki się z tym wiązał. Zanim zrzędliwy mężczyzna opuścił zaplecze Łapa zdążył jeszcze wydębić od niego opakowanie nowego oleju, mimo że facet łypał na niego podejrzliwie, jakby nie wiedział do czego mu jest potrzebny...
- Co za kretyn - burknął chłopak, dokręcając jeden z kraników, przy którym wcześniej musiał majstrować sprzedawca. Ktoś o tak nikłym pojęciu o pojazdach powinien skończyć karierę mechanika na przerzucaniu gratów w kuwetach. Nic dziwnego, że obecne tu cacko dało mu popalić, widząc jaki partacz dobiera mu się do garów.
- Gdyby o kasę chodziło to bym cię skroił za to, aż miło... - im dłużej grzebał przy motorze, tym bardziej utwierdzał się w fakcie, że trzeba być szaleńcem żeby oddawać swoje sprzęty do naprawy u takiego ignoranta. Na rysę przy baku, wyraźnie zrobioną przy próbach odkręcenia wężyka, zrobiło mu się niemalże słabo. Całe szczęście, że nie byli mugolami i w tej kwestii proste "Reparo" zdecydowanie wystarczy. W innym wypadku Henley nie mądrował by tak, tylko raczej miał pełne gacie, na samą myśl o tym, jaką wiązankę zapuści mu klient.
Jednak zleceniodawcy najwyraźniej lubili się też awanturować o inne rzeczy, bo kiedy Black dokręcał kolejne szprychy, przed stoiskiem zrobił się już niezły raban. Wyzwiska przeplatane nad wyraz oficjalnymi zwrotami i prawdopodobnie przekleństwami w obco brzmiącym języku, łączyły się w kakofonię z jąkającym się sprzedawcą. Chłopak dokończył robotę i dopiero porzucając zużyte rękawice, wyjrzał zza kotary na całe zamieszanie. Pan Henley teraz już blady jak ściana, skurczył się w sobie na ile mu tylko pozwalały gabaryty, a górujący nad nim brodaty mężczyzna ubliżał mu w najlepsze. Zapewne trwałoby to dłużej, gdyby rozbiegany wzrok właściciela kramu nie zatrzymał się na osobie zaskoczonego Gryfona.
- Panie Adams! Proszę się nie denerwować, wszystko jest już ABSOLUTNIE GOTOWE. WSZYŚCIUTKO! - głos pana Henleya był teraz piskliwy, jakby niewidzialna siła uciskała go w klejnoty. - Mój pracownik wszystkim się już zajął, PRAWDA?
Ostatnie słowa były skierowane do Łapy, który tylko wzruszył ramionami i odsunął się, robiąc miejsce rozzłoszczonemu klientowi.
- Pozwoliłem sobie wymienić wężyk od dopływu paliwa. Był nieszczelny. - wtrącił spokojnie kiedy pan Adams lustrował swoją maszynę od kierownicy po tylny błotnik.
- Za takie usługi płaci się ekstra - rzucił Syriusz ciszej, patrząc wyczekująco na otyłego mężczyznę, który chwilę wytchnienia poświęcił na otarcie potu mocno wyświechtaną chustką. Jego wciąż przerażone spojrzenie jednoznacznie mówiło, że zgadza się na wszystko, byle tylko ten koszmar się skończył.
Kontrahent najwyraźniej nie widząc nic niepokojącego, wrócił do sprzedawcy, rzucając na blat kilka dziwnych banknotów.
- Masz szczęście Henley. Następnym razem nie zapłacę za taką obsuwę!
Gryfon jeszcze chwilę patrzył jak brodziaty pogromca Henleya odjeżdża od strony magazynu, po czym ze złośliwym uśmieszkiem spakował potrzebne mu graty, bezczelnie prosząc o jakąś siatkę. Sprzedawca nadal poddenerwowany podał mu ją bez słowa, by ostatecznie na do widzenia rzucić coś co brzmiało jak "Idźcie wszyscy do diabła, muszę się napić".
Dopiero z zakupami ciążącymi mu w torbie, przypomniał sobie, że przecież nie jest sam i wypadałoby znaleźć Katarinę. Szybki ogląd targowiska i bez problemu wyłapał rudą czuprynę. Dziewczyna nadal rozmawiała ze starcem, najwyraźniej się targując. Niespiesznie ruszył w jej kierunku, nie chcąc przeszkadzać w transakcji.


Ostatnio zmieniony przez Syriusz Black dnia Nie 09 Gru 2018, 23:04, w całości zmieniany 1 raz
Huncwot
Huncwot

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 EmptyNie 09 Gru 2018, 21:59

The member 'Syriusz Black' has done the following action : Dices roll


'k6' : 5
Sponsored content

Jezioro - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro   Jezioro - Page 2 Empty

 

Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Inne Magiczne Miejsca
 :: 
Dolina Godryka Gryffindora
-