IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Mała knajpka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vincent Roginsky
Vincent Roginsky

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Mała knajpka   Mała knajpka EmptyNie 16 Lut 2014, 11:23



Mała knajpka


Mała Knajpka na rogu głównej ulicy w Dolinie Godryka. Jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w miasteczku. Zawsze przepełnione klientami - miłymi sąsiadami. Można tu napić się kawy, herbaty, porozmawiać... Wystrój do tego, jak najbardziej, zachęca. Jasne kolory, kolorowe kwiaty... A do tego na ścianach wiszą portrety założyciela Doliny - Godryka Gryffindora.

Syriusz Black
Syriusz Black

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka EmptyWto 11 Lis 2014, 19:01

Łapa powłóczył nogami. Przez cały wieczór i pół nocy z Peterem wlewał sobie do gardła jedno piwo kremowe za drugim, a potem kłócił się z nim i bił na zaklęcia kto pierwszy zdąży do łazienki. Wyszło w końcu tak, że obaj podlewali doniczki w domu Dorcas, gdyż to sama Dorcas zajęła toaletę mszcząc się na Łapie za polowanie na Teofila. Kobiety... z nimi zawsze jest problem, a przecież Łapa zapierał się tyle razy, że pomagał temu kocisku poluzować obrożę. Jak można go posądzać o takie nieczyste zamiary? Doprawdy, Łapa jest bardziej normalny niż można przypuszczać.
Odkąd wrócił z tego obozu Dumbledore'a Syriusz spał, jadł, spał, jadł, spotykał się z Dorcas, dokuczał Teofilowi, spał, jadł i spał. Oraz wczoraj dużo pił, a teraz nie mógł wyrobić z pęcherzem. Napisał w końcu do Jamesa, aby ruszył swoje jelenie leniwe troki i przyszedł na coś mocnego do knajpki niedaleko jego domu. Z nim będzie mógł napić się jak dorosły z dorosłym i nie będą musieli zbierać siebie z podłogi. Peter poległby przy pierwszym drinku, Remus nie zgodziłby się na alkoholowy wieczór, zaś Lily i Dorcas... już wyobrażał sobie ich miny.
Przed wejściem do knajpy Łapa podlał okoliczny krzaczek. Gwizdał przy tym melodię Upiornych Wyjców i podrygiwał w miejscu, czując niesamowitą ulgę. Ile wypił, tyle musi oddać naturze i tyle podlać kwiatków i roślinek. Zasunął rozporek, poprawił elegancką marynarkę i poszukał na wszelki wypadek kluczy od Maleńst... od Alice. Wciąż zapominał, że przecież ją ochrzcił. Dla niego była dzieckiem. Jego kochany motocykl, najukochańszy na świecie, druga miłość zaraz po jedzeniu Dorcas. Upewnił się, że je ma, a więc wszedł do knajpy i rozciągnął ramiona na dzień dobry. Kości i stawy strzyknęły, ziewnął potężnie i powłóczył do najbliższego stolika. Znany tu był już od dawna, przecież przychodził tutaj w każde wakacje.
- Dwie ogniste. - poprosił i położył głowę na stole, czekając na Rogacza. Na gacie Merlina, Łapie znowu chciało się podlać kwiatki. Wszystko przez Glizdogona. Gdyby go nie prowokował "Założę się, że nie wypijesz tyle piw ile ja.", to nie jęczałby teraz z bólu pęcherza. Łapa musi jakoś ozdrowieć zanim wróci do domu Dorcas. Uwielbiał ją, ale gdy patrzyła na niego tak poważnie, Syriusz wstydził się bardziej niż przed Remusem.
James Potter
James Potter

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka EmptySro 12 Lis 2014, 00:52

Gdy tylko dowiedział się, że stracił również drugiego rodzica James miał chwilowe, a zarazem całożyciowe załamanie. Najpierw ojciec zginął z rąk śmierciożerców, a teraz jego matka zmarła. Został sam, chociaż nie mógł tego na głos powiedzieć. Miał przecież przyjaciół, którzy go zawsze wspierają, oraz miłość swojego życia Lily. Z funkcji animaga na chwilę całkowicie zrezygnował z tego całego stresu miał małe załamanie jelenie, nie potrafił się zamienić. Pewnie zbyt mało uwagi temu poświęcał, albo po prostu tak chciał się przemienić. Mieszkał teraz sam, owszem wiele dzieciaków pewnie by się z tego ucieszyło, bo przecież mają tak zwany luz. Również by się z tego cieszył jakby starzy wyjechali na trzydniowy wyjazd, a nie na wyjazd do innego świata. Jednak na śmierć nie ma żadnego zaklęcia, a dlaczego? Dlaczego jakiś dureń go nie wymyślił i przez to ludzie muszą tak bardzo cierpieć? Teraz się naprawdę ledwo trzymał, może dlatego że spędza wiele czasu w domu i to w dodatku samemu. Wyjedzie na ostatni rok szkolny to może jakoś będzie funkcjonował, musi funkcjonować, bo ma dla kogo. Kumple. Huncwoci byli dla niego naprawdę bardzo dobrymi przyjaciółmi zawsze mógł na nich liczyć, oraz do jego rudowłosej Evans. Jeszcze nie jego, ale w najbliższym czasie może się to przecież zmienić.
Do knajpki gdzie zazwyczaj się wybierali nie miał daleko, ale i tak spóźnił się na umówione spotkanie ponieważ oglądał rodzinne zdjęcia. Stracił rachubę czasu, ale chyba mu to wybaczą, nie? Jak sama nazwa mówiła mała knajpka była dość małym lokalem, ale zawsze było tam trochę ludzi. I tym razem stali bywalcy osiedlili to miejsce. Znajomi z ulicy, tak po prostu. Zwykłe dzień dobry i nic poza tym.
Wszedł do środka od razu zauważył Łapę, bez wahania podszedł do niego i zasiadł na przeciwko.
- To piwo dla mnie? - zapytał. Można było powiedzieć, że James wyglądał dość niestabilnie. Podkrążone oczy, ubrany niechlujnie i nawet się nie uczesał, tylko jak wstał z łóżka tak wyszedł. Ale nie ma się mu co dziwić. Po drodze paru sąsiadów składało mu jeszcze kondolencje. No tak ludzie! Nic tak bardzo nie pociesza jak kondolencje najbliższych osób, ale cóż ładnie przytaknął głową i uściskał dłoń jak na wychowanego człowieka przystało. I nawet w tej knajpie wiele par oczu zerkało na niego z żalem.
- Mogliby już dać spokój, myślą że jak zrobią maślane oczka to mnie się polepszy...? - spojrzał na Łapę z lekkim niesmakiem.
Syriusz Black
Syriusz Black

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka EmptySro 12 Lis 2014, 20:10

- To whisky, jeleniu. Nawet Glizduś to odróżnia. - mruknął niewyraźnie i uniósł łepetynę ze stołu. Ziewnął potężnie i rozejrzał się wokół. Barman ustawił przed nimi śliczne dwa soczyste kieliszki pełne cudownego płynu, którym zamierzał się dzisiaj Łapa napoić jako pożegnanie wakacji.
- Idę do kwiatka, zaraz wracam. - nie wytrzymał i wybiegł ponownie przed knajpę i podlał doniczkę po raz drugi. Za dużo piwa kremowego, a i tak mądrze zadecydował o wypiciu alkoholu. Przyda się to Rogaczowi. Widział, że jeszcze się nie pozbierał, ale nie naciskał na niego.
Łapa powrócił po dwóch minutach do środka knajpy i rozpłaszczył się na całym stoliku. Następnym razem nie da się tak sprowokować Glizdogonowi i sam wymyśli konkurencję. Najlepiej by było, aby zrewanżował się w wyścigu jedzeniu pączków. W zeszłym roku z nim wygrał, ale w tym polegnie. Na bank.
- To jak? W końcu przyjedziesz do Dorcas na ten ostatni tydzień wakacji? Miałem z chłopakami po ciebie przyjść i za rogi przywlec na jakieś ognisko. Mieliśmy opracować gnębienie ślizgonów. - podsunął Rogaczowi whisky, które mu hojnie stawiał. - Po tym jak przegrali finał quidditcha wciąż wspominam ich miny. Rosier wyglądał jakby miał dostać palpitacji. - zarechotał i przypomniał sobie, że miał sprać tyłek pewnemu Niemcowi Gilowi. Zrobi to w tym roku jak Lily nie będzie go tak pilnować, a Dor zapomni o planowaniu Blacka.
Przysunął do siebie kieliszek i napił się, wzdychając. To się nazywa normalny alkohol. Syriusz będzie miał najczystsze nerki w całym Hogwarcie po tych wakacjach. Coś słyszał, że musi wytrzeźwieć do pierwszego września, ale nie miał pojęcia czy zdąży. Miał w planach upić Jamesa, aby przyjaciel w końcu wylał z siebie wściekłość i żal po utracie rodziców. Łapa też cierpiał na swój sposób, że już nigdy pani Potter nie przyrządzi mu klopsików w sosie swojskim, a pan Potter nie pochwali jego gustu alkoholowego. Każdy jakoś to odczuwał, ale byli huncwotami. To ich nie złamie.
James Potter
James Potter

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka EmptyCzw 13 Lis 2014, 19:51

To z nim już jest naprawdę źle. Ażeby nie odróżnić whysky od piwa kremowego? Po prostu palnął na przywitanie taką bzdurę i już. Rogacz nie mógł się ogarnąć po tym co się w jego rodzinie stało, a wódka dla niego była jedynie drobną pociechą. Łapa wiedział jak pocieszyć swojego przyjaciela. Był mu wdzięczny, że go dzisiaj wyciągnął z domu.
- No widzisz co się ze mną dzieje. Już nawet nie odróżniam whysky od kremówki... - mruknął lekko kiwając głową, no naprawdę coś się nieciekawego z nim dzieje. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak Rogacz tęsknił za szkołą. A bardziej za Evans. Nie chciał się w wakacje zbytnio narzucać i nie wołał jej do siebie. Poza tym kto wie czy by tego chciała.
Spojrzał na Łapę i parsknął śmiechem, a gdy tylko wrócił wywrócił oczami.
- Nie sikaj na przyszłość w postaci psa, bo sobie jeszcze pęcherz przeziębisz. - powiedział do niego i westchnął. No co, po prostu martwił się o przyjaciela, nie? On w postaci jelenia nigdy się nie wypróżnia, woli w postaci człowieka, jest łatwiej i w ogóle.
- Nowy rok szkolny to i nowe zasady ich gnębienia trzeba wymyślić. Ale nie wiem czy będę u Dorcas, a Ty masz zamiar jechać? - zapytał. Być może to byłoby dobre rozwiązanie, ażeby oderwać się od codzienności.
- A te czuby przyjdą do knajpki? - kolejne pytanie padło z jego ust. Chyba nie trzeba było tłumaczyć kogo miał na myśli. Uwielbiał spotkania huncwotów, zawsze jest śmiesznie i może w końcu daliby radę go nieco rozbudzić, bo jak na razie jest przyćpany całym tym zdarzeniem.
Syriusz Black
Syriusz Black

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka EmptySob 15 Lis 2014, 12:44

- Skoro nie odróżniasz, to znaczy, że musisz sporo się tego napić, żeby sobie przypomnieć. - uniósł kieliszek do góry w ramach jakiegoś tam toastu i upił łyk palącego alkoholu podrażniającego przełyk, rozlewającego się ogniem po gardle.
- Ciiicho, bo jeszcze ktoś usłyszy o moim geniuszu. - rozejrzał się czy ktoś mógłby ich podsłuchiwać, ale oprócz staruchy dwa stoliki dalej nikt na nich nie patrzył. - E tam, właśnie mam ochotę pobiegać sobie sam-wiesz-jak i rozprostować łapska. Goniłem ostatnio Teofila po domu Dorcas, ale to nie to samo. - wspomniał całkiem fajną gonitwę czarnego kociska, z którego planował zrobić rękawiczki albo szalik na zimę dla swej lubej. Jeśli tylko uda się przekonać Dor, że powinna mieć inne zwierzę, fajniejsze i nie sikające na wszystkie przedmioty należące do Łapy. To ewidentna kocia złośliwość i Łapa nie pozostawał dłużny.
- Ja tam koczuję jeleniu przez pół wakacji. - wyszczerzył się tajemniczo, bo wiadomo dlaczego spędzał czas w domu swojej dziewczyny. Nie tylko dbał, żeby nie czuła się sama, robił za jej psa obronnego, psa nadwornego, ale też mógł bez oporów okazywać jej swoje uwielbienie bez żadnego dyszenia Filcha nad uchem.
- Czub Glizduś pewnie nie wychodzi z łazienki za to wczoraj. Czub Luniak ma się chyba spóźnić, bo coś tam pisał mi o zlocie Fanów Książek czy coś w tym stylu. - wzruszył ramionami i ziewnął przeciągle. Obaj wyglądali jak dwa nieszczęścia i potrzebowali do tego sporej dawki alkoholu. Na przykład tak jak na imprezie Gryffindoru, gdy Łapa spił się na umór i tańcował dzikie tańce z Charlie na środku Pokoju Wspólnego. Przeszli z tym chyba do historii, bo jeszcze długo ludzie potem gadali o ich talencie tanecznym. Gdyby nie poranny kac, byłoby wtedy mega fajnie.
- Słyszałem rozmowę Dorcas w związku z ogniskiem, o którym mówiliśmy już dawno temu. Zamówiła sporo kiełbasek. - ślepia Łapy zaświeciły na komendę "kiełbaski". Od razu się wybudził i narobił sobie jedynie smaku. Znowu był głodny mimo, że jadł godzinę temu obfitą kolację. Puścił oczko jeleniowatemu i się wyszczerzył tak po huncwocku. Jakby coś knuł.
James Potter
James Potter

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka EmptySob 15 Lis 2014, 20:11

Spojrzał na Łapę i wywrócił oczami, czy on tylko potrafił mówić o piciu? No od jakiegoś czasu jeszcze zmienił tory na Dorcas. Nie żeby Rogacz miał z tym jakiś problem, bo nie miał. Dziewczynę bardzo lubił i nie miał do niej żadnego ale, nawet cieszyłby się jakby był z panną Meadowes, wreszcie by się chłopak ustatkował i jakoś normalnie zachowywał.
Zaśmiał się ze słów swojego przyjaciela. Geniusz? Mój Ty Boże... O czym ten kolega marzy... Już on by mu coś powiedział jakby tylko miał humor, ale miał szczęście, że nie miał to da mu już święty spokój.
- Szczerze...? To i ja bym sobie pobiegał. Czuję, że jak wykonuje gwałtowne ruchy to kości mi strzelają, też tak masz? - spojrzał na niego zaciekawiony. Naprawdę kości mu strzelały, mówił prawdę. Może się umówią na jakieś polowanie? Znaczy nie na niego oczywiście. Chociaż pewnie Łapa nie miałby szans z Rogaczem. No jemu to pasowało przemienić się w domu, to nie robiło mu żadnej różnicy, no ale w przypadku Rogacza byłoby trochę dziwne, ażeby przez okno sąsiedzi podziwiali rogi Rogacza.
Ano tak, przecież James doskonale o tym wiedział, że ten całe wakacje mieszka u Dorcas. No ale cóż... Zostawmy to bez komentarza, uznajmy, że James opił się łykiem whysky i wygaduje bzdury.
- Daj spokój, pewnie się nie zjawią czuby. Ale przecież oni do szczęścia nie są nam potrzebni, nie? - spojrzał na niego. Kurde, za tydzień do szkoły. Z jednej strony się cieszył, bo będzie miał Evans cały czas przy sobie. Przez wakacje głupiał, ale obawiał się jednak tego roku. Kto wie jak Lily będzie go postrzegać po tych wakacjach, może jednak śmierć rodziców będzie jakimś wsparciem w tym? Może to jakoś wykorzysta, ażeby mógł przytulić się do rudej Evans? Był okrutny, ale pomysłowy.
- Ognisko? Kiełbaski...? Dobrze wiesz, że wole bardziej wegetariańskie jedzenie, to chyba przez moje jelenie rogi.. - powiedział. Być może chłopak lubi jedzenie wegetariańskie niż mięso przez bycie animagiem zwierzęcia, które również za mięsem nie przepadało.
Syriusz Black
Syriusz Black

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka EmptyNie 16 Lis 2014, 08:30

Łapa był dobry w piciu i mówieniu o piciu. Tak samo jak z jedzeniem, wymyślaniem okropnych i okrutnych planów utrudnienia życia pewnym jednostkom jak i wpadaniu w kłopoty. Każdy miał jakieś zalety i Łapa głośno się chwalił, że picie i jedzenie to jego mocna strona w masie innych wielkich zalet widocznych już z daleka i powszechnie znanych ludziom.
- Oj taaa.... Dor mi zabroniła hasać na czworaka po tym jak zdemolowałem jej dom. Musimy gdzieś wyskoczyć i się ścigać. Tym razem postawię Luńka jako sędziego i wygram z twoimi czterema krzywymi kopytami, brachu. - wyszczerzył się i puścił mu oczko. Miał na myśli dawne wyścigi, gdy jeleń wygrał, ale wtedy sędziował Glizduś, który nie bardzo wiedział po której stronie terenu leży meta.
Łapa uniósł głowę i gapił się na Rogacza jakby spadł z Plutona.
- Jak to nie do szczęścia? Chłopie, ty wypij to whisky bo gadasz od rzeczy. Ja tu umieram z nudów bez chłopaków. Nie mogę się doczekać pełni. - ostatnie słowa mruknął pod nosem, coby nikt nie słyszał. Uniósł rękę i skinął barmanowi, aby przyniósł po jeszcze jednym trunku, bo Rogacz widocznie potrzebował sporo alkoholu we krwi, aby zaczął gadać normalnie.
- Z tobą jest naprawdę źle, jeleniu. Wegetarianin, bez huncwotów... o nie, już nie wracasz do tej zapyziałej dziury... sorry Rogacz, ale choćby siłą zataszczę cię za rogi do ludzi. Z Dorcas nafaszerujemy ciebie mięsem i alkoholem to przejrzysz na ślepia. - pogroził mu powaznym tonem, ale oczy Syriusza się śmiały. Oczywiście był do tego zdolny i na pewno wprowadzi to niebawem w życie.
- Zrobimy tobie terapię nawykową. Mięso, alkohol, polowanie, mięso, alkohol, polowanie, dokuczanie i poczujesz się od razu jak stary dobry huncwot. Masz to jak w banku. - wskazał na niego palcem i wypił do końca whisky. Samym spojrzeniem nakazywał przyjacielowi, aby grzecznie wypił swoją dawkę, bo idzie następna i następna. Najwyżej obaj potem staną pod ścianą i będą podlewać kwiatki.

Posiedzieli cały wieczór w knajpie. W środku nocy już wyszli za prośbą barmana. Jutro szkoła, nie mogli zapomnieć o spakowaniu potrzebnej amunicji.
[zt obaj] lecim pociąg, napisz pierwszy tam
Sponsored content

Mała knajpka Empty
PisanieTemat: Re: Mała knajpka   Mała knajpka Empty

 

Mała knajpka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Inne Magiczne Miejsca
 :: 
Dolina Godryka Gryffindora
-