IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Zagroda dla Świń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ben Watts
avatar

PisanieTemat: Re: Zagroda dla Świń   Sob 25 Lip 2015, 19:47

Brak reakcji na dotyk wydał się Benowi nieco dziwny, ale nie zamierzał się z tym kłócić. Fakt, że Porunn nie syknęła na niego z tego powodu, był w pewien sposób odświeżający. Musiał się tylko pilnować, by nie zrobić czegoś głupiego, kiedy sama skracała dystans, bezczelnie nie uciekając wzrokiem przed jego spojrzeniem. Choć ona mówiła o nienawiści, Watts sądził, że to co się między nimi wytworzyło, było o wiele bardziej skomplikowane, by zostać nazwane jednym słowem.
- Adam Morgan, Gryfon – rzucił tylko, gdy Ślizgonka przyznała się, że kuzyn Cu umknął jej pamięci. W sumie nic dziwnego – gdyby nie sowy, które wymieniali, Ben też szybko zapomniałby o tym sympatycznym w dziwny sposób chłopaku. Miał w sobie coś, co sprawiało, iż człowiek nie myślał o nim zbyt intensywnie.
Krótka chwila spokoju i zadane po niej pytanie okazały się zadziwiająco owocne. Ciotka w Wizengamocie... Nie dość, że rodzina, to w dodatku na wysokiej pozycji. Jeśli aurorzy mogliby komuś bez szemrania dać dostęp do swoich akt, to sędzia wydawał się idealnym kandydatem.
- Brzmi idealnie – stwierdził tylko bez krztyny sarkazmu, czując iskrę ciepła, która nagle zapłonęła pod sercem. Nadzieja? Być może. Nie chwytał się jej z desperacją, a raczej przyglądał ostrożnie, czując ekscytację na myśl o tym, co mogła dać przy odpowiednim zbiegu okoliczności. Choć odrobinę przeganiała frustrację i cienie czające się między myślami Krukona. Uniósł głowę na dźwięk wrzasków ze stadionu i nieco bezmyślnie podzielił się opinią na temat najpopularniejszego sportu czarodziejów. Jakież było jego zdziwienie, gdy Porunn nie dość, że podjęła temat, to jeszcze kontynuowała w podobnym tonie. Kierując zaintrygowane spojrzenie na Ślizgonkę, napotkał jej wzrok i zauważył uśmieszek czający się w kącie ust. Czyli to właśnie niechęć do quidditcha miała sprawić, że znaleźli wspólny grunt?
- Chociaż raz się w czymś zgadzamy – odparł, uśmiechając się w sposób, który można było określić tylko jako niepokojący. Wybacz Sam, to że grasz, nie zmienia mojego podejścia.
Resztę pracy wykonali w atmosferze kwalifikującej się niemal jako przyjacielska, od czasu do czasu rzucając niewybredne komentarze odnośnie kolegów i koleżanek uganiających się w powietrzu za piłkami. W gruncie rzeczy nie było chyba tak źle, jak mogłoby być.

[z/t dla obojga]
Zobacz profil autora
Claire Annesley
avatar

PisanieTemat: Re: Zagroda dla Świń   Czw 18 Lut 2016, 22:21

Dwójka ochotników. Do karmienia świń. Teraz. Serio? Seeerio? Niee, nie, nie, stop! Cięcie! To zdecydowanie nie jest reakcja Klary! Panna Klara bowiem za zwierzakami przepada - szczególnie tymi względnie domowymi, co to nie plują jadem ze wszystkich otworów ciała, nie mają zębów w tych miejscach, o których posiadanie Annesley by ich nawet nie podejrzewała i generalnie są sympatyczniejsze od tych wybitnie niesympatycznych. I panna Klara, drodzy państwo, panna Klara na liścik od profesora Machiavellego ucieszyła się jak zapewne mało który uczeń. Karmienie prosiątek! To było dokładnie to, czego Puchonce było potrzeba. A że taplanie się w błocie jej niestraszne, na licu Eklerki pojawił się rzeczywisty, delikatny uśmiech. Popołudnie zapowiadało się na całkiem przyjemne i relaksujące.
Tym bardziej, że pracować miała z Glorią, a to już gwarancja jedyna w swoim rodzaju. Dla Claire nie było lepszego towarzystwa od O'Loughlin - nie wdawajmy się w szczegóły, pomińmy wszystkich tych Gallagherów i inne perfidne stworzenia - można by więc śmiało stwierdzić, że popołudnie to miało być jednym z lepszych ostatnimi dniami. Odrobina fizycznego wysiłku, towarzystwo nie pytających o nic zwierzaków i przyjaciółka u boku - czego chcieć więcej? ...Nie odpowiadać, bardzo ładnie proszę!
Tak czy inaczej panna Annesley przy zagrodzie pojawiła się zwarta i gotowa. Odrabianie lekcji pozostawiając na bliżej nieokreślone kiedyś, skoczyła na szybki obiad - tak, wyjątkowo łamiąc swe ostatnie zwyczaje unikania tłumów i stołowania się poza godzinami szczytu - i po przebraniu się w wygodniejszy, terenowy wariant szkolnego mundurka raźnym krokiem opuściła zamek i pomaszerowała przez błonia. Na jej twarzyczce nie można było dopatrzyć się szerszego uśmiechu, nie nuciła pod nosem żadnej melodii ani nie rozglądała się z ciekawością, to jednak, że szła szybciutko i lekko, a nie wlokła się jak ostatnia sierota już o czymś znaczyło. Wizja popołudnia poza grubymi murami i labiryntem biblioteki była jej jak najbardziej na rękę.

cóż za politowania godzien post, poprawię się :c
Zobacz profil autora
Gloria O'Loughlin
avatar

PisanieTemat: Re: Zagroda dla Świń   Czw 18 Lut 2016, 22:50

To chyba jakieś jaja są. Jakiś kolejny Ślizgon zrobił chyba sobie głupi żart. Jednakowoż podpis członka Kadry szkoły bardzo ciężko podrobić. Więc nie. To nie był żart.
Dziewczyna miała sobie zrobić trening, miała się pouczyć, miała poćwiczyć zaklęcia transmutacyjne. Miała tyle planów na ten dzień, które naprawdę chciała zrealizować. Takie o postanowienie przedświąteczne. Ale niestety, szlag trafił wszystko przez jedną głupią sowę.
Poprawiła czapkę na głowie naciągając ją sobie na uszy i buty już zaczynały topić się w błotku kiedy to zbliżała się do tej całej zagrody. Dlaczego tak śmierdziało? Dlaczego nie mogło pachnieć świeżo ściętą trawą, albo jakimś bzem? Super. Świetnie.
- Claireeeeee, ja nie chcę - rzekła żałośnie witając się ze swą przyjaciółką nietęgą miną. Dobrze, że jej towarzyszem tej upiornej pracy będzie Annasley a nie jakiś tępy gagatek, który z pewnością albo by ją tym błotem obrzucał albo nie robiłby nic a ona by musiała odwalić całą robotę sama. Bo taka możliwość by była. Zdecydowanie. Teraz to przynajmniej obie będą bez przeszkód narzekać na karmę, niesprawiedliwość tego świata i inne rzeczy byleby jakoś umilić sobie ten mało przyjemny czas pracy.
Jej przyjaciółka o dziwo była zadowolona, że tak sprawy się potoczyły. Bo przecież prosiątka to takie fajne zwierzątka i w ogóle są potrzebne, i to one zostały wybrane. Ehem. Tak. Wybrane. Wylosowane. Bo puchonki.
Blondynka podeszła do ciemnowłosej i objęła ją niemal bezwładnie kładąc głowę na jej ramieniu w akcie desperacji
- Oddaj mi trochę tej radości, Claire, Daj mi mooc! - znów jęknęła żałośnie starając się robić duże oczka jak jakiś mały szczeniaczek, który aż prosi o trochę miłości i jedzenia.
Zobacz profil autora
Rubeus Hagrid
avatar

PisanieTemat: Re: Zagroda dla Świń   Czw 18 Lut 2016, 23:53

Dziewczyny przyszły, tak jak prosił Hagrid. Wiedział, że na Sebastiana mógł bardzo liczyć i nigdy się jeszcze na nim nie zawiódł. Nie miał jednak pojęcia, że nie każdy lubił taplanie się w błocie i odchodach, bo przecież jaka to frajda dla dojrzewających ludzi? A jednak! Profesor od Starożytnych Run wyraźnie powiedział, że znalazł ochotniczki, a więc półolbrzym nie wątpił w to, że zajęcia ze zwierzętami na pewno sprawią im niesamowitą radość.
Gdy wybiła godzina, o której dziewczęta miały się pojawić przy zagrodzie, akurat jedna ze sklątek tylnowybuchowych podpaliła mu brodę. Biegł więc jak oparzony - dosłownie i w przenośni - aby szybko wyjaśnić dziewczętom co miały zrobić podczas sprzątania zagrody, przy okazji przyklepując sobie wciąż płonącą brodę.
Dotarł na miejsce. Zasapał się okropnie, jednak ważne było, że młode, ładne dwie Puchonki nie czekały zbyt długo. Jakby on się czuł, gdyby dwie małe kruszyny się przeziębiły?
- Cześć dziwczyny! Ja żym się trochu spóźnioł, ale sklątka mnie rozpaliła, to znaczy mojo brodę i ten… biegłżem ile sił. Ni zmarzłyście? Zaraz się rozgrzejeci! Biercie za łopaty i widły - powiedział wesoło, wskazując wielkim paluchem w skórzanej rękawiczce na sprzęt leżący niedaleko drzewa. Wszystko było ośnieżone i idealnie zachęcało do współpracy. Hagrid jednak był naprawdę szczęśliwy, że ktoś zdecydował mu się pomóc. Wiele to dla niego znaczyło i na pewno postara się, aby Dom Borsuka dostał jakieś punkty. W końcu oznaczali się pracowitością, a to gajowy cenił bardzo, ale to bardzo!
- Jak już się zaznajomicie z sprzyntem, to wyźcie się do roboty. Uważojcie, żeby się nie poślizgnońć, bo błoto to kawał wielkiej bryły lodu, hehe. Ale czasami można wpaść po kolana do bajorka i nie będzicie pachnieć fiołkami, ale nie martwci się. Jak jakiś świniok was zaatakuje, to krzyczci. Przybiegnę tak szybko ile sił w nogach byde mioł - powiedział, po czym otworzył zagrodę i wpuścił Claire i Glorię do środka.
- Mom nadziję, że o kalosze wcześniej zadbałyści, no nie? Do pracy, rodacy, hehe - powiedział rozweselony, a następnie ruszył znów walczyć ze sklątkami, mając nadzieję, że nie rozpalą go do czerwoności, bo wtedy miałby problem przybyć na ewentualny ratunek.

***
Napiszcie tak po 3 posty, jak sobie gadacie, przerzucacie gnojowicę i karmicie świniaki. Bawcie się ładnie, bo jak będziecie się bawić brzydko, to niespodzianka, jaką Wam przygotowuję będzie boleśniejsza! Nie, żebym planowała, że będzie bolało. Bez przesady, nie? ;)

Rzućcie sobie na dobry początek kostką 6-ścienną:
Parzyste - zaczynacie się topić w gnoju.
Nieparzyste - ślizgacie się na lodzie.
Zobacz profil autora
Claire Annesley
avatar

PisanieTemat: Re: Zagroda dla Świń   Pią 19 Lut 2016, 00:34

Spodziewała się, że Gloria jej entuzjazmu nie podzieli, ale żeby aż tak? Drepcząc sobie wzdłuż ogrodzenia zagrody panna Annesley nie była przygotowana na TAKĄ porcję żałości i niechęci. W porządku, może nie każdy lubi prosiaczki, może są też ludzie bardziej wrażliwi na wątpliwe aromaty przychówku, może nie dla każdego wsadzanie świniakom do ryjków marchewek (czy czym tam miały je karmić) było taką atrakcją, ale naprawdę mogły trafić gorzej! A gdyby to Filch potrzebował pomocy? W porządku, to może nie było jakoś szczególnie prawdopodobne, ale bycie przymuszoną do czyszczenia wszystkich trofeów zgromadzonych w Hogwarcie byłoby znacznie mniej przyjemne niż opieka nad świniami! Chociaż... Och, na Merlina, nie ciągnijmy tego tematu, bo zaraz okaże się, że Claire we wszystkim znalazłaby jakieś plusy. A tego Gloria już na pewno by nie zrozumiała i nie podzielała!
- Hej, to nie będzie takie straszne! - rzuciła tymczasem pokrzepiająco, bez wahania obejmując przyjaciółkę w talii, przytulając mocno i wycałowując w oba policzki. - Zobaczysz, tak naprawdę to może być całkiem zabawne. - Bardzo proszę, z ręką na sercu - kto nigdy, NIGDY, nie taplał się w błocie dla rozrywki? Nie wierzę, że istnieje choćby jedna taka osoba!
Na większe pocieszanie nie starczyło jednak czasu, bo zaraz na horyzoncie pojawił się nie kto inny, jak Hagrid w swej własnej, ogromnej osobie! Na widok gajowego twarzyczka Klary rozjaśniła się jeszcze bardziej, bo jak Puchonka obdarzała miłością generalnie wszystkich (jeśli tylko nie miała powodu, by tego nie robić), tak Rubeusa lubiła szczególnie. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że obok Halla - wróć, Alexa, w końcu jej myśli chyba jeszcze nikt nie podsłuchiwał - to właśnie Hagrida lubiła najbardziej z całej hogwarckiej kadry.
Pokiwała więc tylko głową z zapałem - w tej kwestii wyrabiała normę i za siebie, i za Glorię - uzbroiła się w widły i raźnym krokiem wmaszerowała do zagrody. Praca fizyczna, także ta przy zwierzętach, nie była jej obca a i z widłami miała przecież kontakt nie raz. Rodzinne stado koni nie oporządzało się przecież samo, a z całego rodzeństwa to Klara czerpała najwięcej przyjemności z przerzucania siana, uzupełniania poideł, rozwieszania kostek soli czy szczotkowania niemiłosiernie brudnych, ochlapanych błotem wierzchowców. Można by więc powiedzieć, że aktualnie czuła się trochę jak u siebie, a perspektywa tak znajomej pracy, odmiennej od ślęczenia nad książkami, pozwalała jej mieć na dzieję na chwilowe choćby zapomnienie o swoich nastoletnich, tak bardzo istotnych problemach.
- Uważaj, tu jest naprawdę ślisko - rzuciła więc tymczasem do Glorii, ostatnie słowo nie zdążyło jednak jeszcze przebrzmieć, gdy oświadczenie to musiała potwierdzić samą sobą. Od wywinięcia spektakularnego orła i wylądowania tyłkiem w samym środku błota uchroniło ją tylko to, że wciąż była blisko ogrodzenia, którego mogła się chwycić i na nim zawisnąć. - No. Mówiłam.
Tymczasem, odzyskawszy równowagę, Claire chrząknęła cicho i balansując na śliskim podłożu jak człowiek cokolwiek ułomny, przystąpiła do pracy. Uprzątanie świńskiej zagrody nie budziło w niej niechęci, bo i co w tym było takiego? No, w porządku, fiołkami to tu może i faktycznie nie pachniało, ale hej! Naprawdę mogło im się przytrafić coś gorszego niż wyznaczenie - wybranie, phi - do pomocy Hagridowi.


Ostatnio zmieniony przez Claire Annesley dnia Sob 20 Lut 2016, 20:11, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Huncwot
avatar

PisanieTemat: Re: Zagroda dla Świń   Pią 19 Lut 2016, 00:34

The member 'Claire Annesley' has done the following action : Dices roll

'6-ścienna' :
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Zagroda dla Świń   

 

Zagroda dla Świń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Hogwart
 :: 
Tereny Zielone
-