IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Gabinet Cieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Chiara di Scarno
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 16/02/2014
Liczba postów : 250
Skąd : Tivoli, Włochy

PisanieTemat: Re: Gabinet Cieni   Pon Lip 27, 2015 8:21 pm

- To, że ktoś te przedmioty wziął, nie oznacza jeszcze, że dożył chwili, kiedy mógł ich użyć. – mruknęła pod nosem – Albo momentu po tym, jak ich użył. – dodała po chwili, na tym jednak kończąc swój komentarz odnośnie dość niefrasobliwego, jej zdaniem, zachowania Rosiera, który najwyraźniej miał jednak zamian chować wszystko, co mu się spodoba w tym gabinecie do swojej torby. Podczas gdy on krążył po pomieszczeniu, ona tkwiła w jednym miejscu, z opuszczonymi wzdłuż ciała dłońmi, przyglądając mu się zza delikatnie zmrużonych powiek. Dalej próbowała go rozszyfrować, podejrzewała jednak, że potrzeba będzie jej więcej czasu, aby zyskać nowe wskazówki, nowe kawałki układanki, znacznie bardziej skomplikowanej niż ta, którą w tym momencie układali. A czego jak czego, ale cierpliwości jej nie brakowało. Nie należała do ludzi, którzy muszą mieć wszystko teraz i natychmiast, życie nauczyło ją wyczekiwania na odpowiedni moment, powściągania buzującej w żyłach gorączki.
- Minął rok, od tamtego momentu, Rosier. Rok, podczas którego wydarzyło się aż zbyt wiele. – odparła kwaśno na jego słowa, splatając ręce na piersi. Jej spojrzenie nie wskazywało jednak na obrazę majestatu, raczej na lekkie rozbawienie. Prawdą było, że od pewnego czasu nie spędzali ze sobą aż tyle czasu co wcześniej, nie przypuszczała jednak, że on wciąż będzie przypisywał jej cechy tej dziewczynki, która grała mu na flecie. Kiedy się do niej zbliżył, zrobiła te ostatnie kilka kroków w jego kierunku i z odległości centymetrów spoglądając w jego oczy, delikatnie postukała opuszkami palców w torbę, która wisiała u jego boku. - Są rzeczy, które interesują mnie znacznie bardziej, niż jakieś obrazy z przeszłości. Rzeczy, które nie wymagają bawienia się w puzzle. – stwierdziła cicho, bo taka odległość nie wymagała podnoszenia głosu. Po kilku sekundach bezruchu powróciła do przeglądania książek i zanim się zorientowała, Evan wyciągał z jej dłoni odnaleziony przezeń kawałek pergaminu. Kiedy zerknął jej przez ramię, doczytywała właśnie do końca pospiesznie napisany list, a w jej oczach płonęła pogarda.
- Niezależnie od tego kim była, mam nadzieję, że zrobiła frajerowi z życia piekło. – stwierdziła mściwie, w ślad za Rosierem podchodząc do biurka i przyglądając się niekompletnej jeszcze układance. Kiedy on wrócił do przeszukiwania pokoju, ona pozostała jednak przy pokaźnych rozmiarów blacie, co jakiś czas przekręcając delikatnie głowę, jakby miało jej to pomóc zrozumieć. Nic nie wskazywało na to, że słucha słów Evana, ale kiedy skończył, podniosła na niego wzrok, bez oporów odrywając go od dziwacznego rysunku. Westchnęła delikatnie i swoim nowym zwyczajem, związanym ze częstym zmęczeniem oczu, nie będącym niczym zaskakującym gdy się tyle przesiaduje przed książkami, pocierając brwi.
- Mogłabym sobie pójść teraz i niczego nie stracić, bo nie znajdziesz w tym zamku odpowiedniejszej osoby, która potrafiłaby Ci pomóc w kwestii księgi i której mógłbyś w dodatku na tyle zaufać. – stwierdziła, wzruszając ramionami - Ale nie chcę. – dodała po chwili, z rosnącą fascynacją przyglądając się przesuwającemu regałowi, za którym ukryte było przejście.
- I czy mi się tylko wydaje, czy czuję gorycz w Twoich słowach? – zapytała, nieco ciszej, jakby samą siebie, zbliżając się do pogrążonego w półmroku korytarza, może tunelu.
- Idziesz? – rzuciła przez ramię, wracając jeszcze na moment do stołu po ułożone na nim kawałki pergaminu, w drodze powrotnej odrywając ostatni od tylnej ściany ruchomego regału.
- Nie rozumiem w jaki sposób ta historia i symbol miałyby się łączyć. Mam wrażenie, że już kiedyś go widziałam, jestem niemalże pewna. - przed wejściem do tunelu wyciągnęła jeszcze różdżkę, gotowa oświetlić im drogę zaklęciem.
Zobacz profil autora
Evan Rosier
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 535
Skąd : Wiltshire.

PisanieTemat: Re: Gabinet Cieni   Pią Lip 31, 2015 2:49 am

W stęchłym, dusznym pomieszczeniu, pełnym drobinek kurzu wirujących i połyskujących w odblaskach światła mignął na moment blask różdżki, gdy Rosier, ulegając pokusie palacza, odpalił papierosa ze zmiętej już nieco paczki czerwonych Ogniomiotów. Powoli zaciągnął się dymem, przymykając na moment oczy, raz jeszcze prześlizgnął się spojrzeniem po wszystkich elementach wystroju, by wreszcie skupić się na Chiarze. Jego wargi drgnęły lekko, a on sam odbił się od biurka, o które się dotąd opierał. Och, na litość, byli w Hogwarcie, a nie samym centrum Departamentu Tajemnic. W szkole, która miała uchodzić ponoć za najbezpieczniejsze miejsce w czarodziejskim świecie, w placówce edukacyjnej. Czy według niej wszystko, na co tutaj trafiała, chciało ją brutalnie zamordować? Cóż, może to jednak kiepskie założenie, wziąwszy pod uwagę ostatnie miesiące i siedem następnych części książki. Jakiej książki, zapytałby mądry czytelnik. Rosier też nie wiedział.
— Masz rację, z trudem brnę przez zaściełające podłogę trupy — wtrącił, odrobinę rozbawiony jej paranoicznym podejściem. Szczególnie że to on z ich dwójki zdecydowanie bardziej wystrzegał się w ostatnim czasie fałszywych kroków, to on nabawił się zwyczaju chorobliwej ostrożności, to on sypiał z różdżką pod poduszką i zbudzony z czujnego snu najlżejszym choćby ruchem w wyuczonym odruchu zaciskał na niej palce, podczas gdy wszystkie jego mięśnie napinały się w gotowości do ataku. Sumienie nie paliło go wyrzutami sumienia, paliła jednak świadomość zbrodni i fakt, że jest gdzieś w pobliżu ktoś mu wrogi i jednocześnie nieuchwytny, kto wie. Dopóki zagrożenie nie zostanie wyeliminowane, nie przyjdzie mu oczyścić myśli z tej jednej natarczywej, wkradającej się pomiędzy idealnie realizowany plan. — Ten jeden rok wygasił w tobie ciekawość i głód wiedzy? Coś jeszcze zostało z Chiary di Scarno czy patrzę na piękne opakowanie – wydmuszkę?
Nie drgnął, gdy się zbliżyła, czemu zresztą miałby, przyglądał jej się tylko uważnie, wdychał zapach ciała stłumiony w znacznej mierze mocną, gryzącą wonią papierosowego dymu, być może szukał jeszcze naiwnie czegokolwiek w oczach, odpowiadając bez wahania, twardo na ich spojrzenie. Uniósł brwi, gdy postukała palcami w jego torbę i oddaliła się czytać swoje znalezisko, by zaraz wznieść je jeszcze wyżej na dźwięk jej słów. Wykrzywił wargi w kwaśnym uśmiechu i zaciągnął się po raz kolejny, a w jego głowie mrugnęła raz i zgasła ostrzegawcza lampka z napisem zagrożenie. I nie chodziło o to, że w jakikolwiek sposób obawiał się panienki di Scarno czy mściwych podjazdów zazdrosnej kobiety, lecz raczej o to, że dziewczyna wiedziała na jego temat zdecydowanie zbyt wiele i w interesie obojga nie było, by zaczęła stanowić przeszkodę. Bo on – i nie było to dla nikogo tajemnicą – przeszkody usuwał. I jakkolwiek ich relacja nigdy nie należała do przeciętnych tego typu, w pewnym momencie oboje się w dużej mierze wykorzystywali, być może z większą korzyścią Evana, sieć zależności i dzielonych tajemnic do pewnego stopnia ich ze sobą związała – związała nierozerwalnie, bez względu na to, w jakim charakterze przyszłoby im współpracować.
— Cóż za gorzkie, jadowite słowa z ust kogoś, kto ma znacznie gorsze grzechy na sumieniu — mruknął tylko spokojnie, z pewną awersją wyczuwając już zbliżające się widmo rozmowy, którą planował odłożyć na później w myśl zasady najpierw interesy. Strzepnął popiół na ziemię i przekręcił lekko głowę. — Nie przeceniasz aby swoich umiejętności, Chi? Są w całej Anglii, jak i nawet w samym zamku osoby o podobnie obszernej wiedzy w tym temacie. Nie jesteś mi niezbędna, przypuszczam jednak, że to dla nas obydwojga wygodniejszy i korzystny układ. Ja udostępniam ci książkę, a ty mi informacje. Ty masz mniejszy wybór, bo jeśli jej rzeczywiście pragniesz, nie otrzymasz z innego źródła.
W tym momencie drgnął jednak i uniósł w gotowości różdżkę, bowiem coś szczęknęło, trzasnęło, a regały zaczęły przesuwać się, odsłaniając przejście. Spiął się nieznacznie, zesztywniał i przyjrzał się całemu mechanizmowi, na moment uciszając Chiarę stanowczym ruchem dłoni. Dziewczyna najwyraźniej okazała się jednak mniej podejrzliwa, bo nim się obejrzał, beztrosko zagłębiała się już w obcą ciemność, nie wyjąwszy nawet różdżki.
— Tylko w słowach? — zapytał dosyć chłodno, wyraźnie wyzywająco, choć bez większych emocji, a następnie, przewróciwszy oczami, zgasił papierosa pod ciężką podeszwą buta, okręcił w palcach różdżkę i wznosząc ją na wysokość klatki piersiowej, ruszył niespiesznie w ślad za nią. — Chcesz powiedzieć, że urządzasz mi pouczający wykład na temat fiolki veritaserum, ale kiedy znikąd pojawiają się drzwi prowadzące do niewiadomego pomieszczenia, nic nie mruga ostrzegawczo z tyłu twojej głowy? — Wyminął ją i ostrożnie zagłębił się w tunelu, ponaglając jej opieszałość gestem. — Uważniej, di Scarno. Może nie łączą się w ogóle. Ale to coś, o czym należy się przekonać osobiście.


[zt x2 i fru do tematu jakiegoś tam]
Zobacz profil autora
 

Gabinet Cieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: Na drugim końcu korytarza, który już istnieje :: Piętra
-