IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Szatnia Ślizgonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jasmine Vane
avatar

PisanieTemat: Szatnia Ślizgonów   Sro 01 Lip 2015, 13:18



Szatnia Ślizgonów


To tutaj odbywają się najważniejsze narady Slytherinu przed meczem! Cała drużyna skupia się na tym co ma do powiedzenia kapitan.
Na ścianach wiszą szafki na strój, gdzieniegdzie plakaty sławnych drużyn Quidditcha, nie mogło także zabraknąć oznaczeń domu Salazara. Pod ścianą stoją ławki, na których odpoczywają zmęczeni zawodnicy. Należy uważać, aby przypadkiem nie zahaczyć o jakąś chwilowo porzuconą miotłę lub treningowego kafla.


_________________
 
You'll never find another love like mine
Someone who needs you like I do
You'll never see what you've found in me
You'll keep searching and searching your whole life through
Zobacz profil autora
Online
Aristos Lacroix
avatar

PisanieTemat: Re: Szatnia Ślizgonów   Wto 11 Sie 2015, 20:37

STOPjeśliwamżyciemiłe

Uścisk w żołądku zelżał nieco, gdy pokonała ostatnie drewniane stopnie, a jej stopy dotknęły miękkiej trawy zaściełającej ziemię tuż przy wejściu na trybuny. Wrzawa, którą zostawiła daleko w tyle, a której źródłem byli kibice Slytherinu, nie zelżała za to ani trochę – wydawać by się mogło, że upojeni wygraną faworyzowanej drużyny uczniowie zamierzają podnieść krzyk aż do gwiazd, wszem i wobec oznajmiając wszechświatu, że Ślizgoni wygrali pierwszy w tym sezonie mecz.
Ona nie była tym jednak ani trochę podekscytowana. Triumf odniesiony na boisku nie był powodem jej zdenerwowania; napięcia, które wspinając się w górę kręgosłupa niepokojącym dreszczem, dziwnie kojarzyła z przyjemnością. To uczucie było czymś zupełnie innym, czymś, co pozostawiać miało słodki posmak na końcu języka już do końca tego dnia. Wiedziała doskonale co je spowodowało. Wiedziała i to sprawiało, że uśmiechała się ukradkiem, kiedy leniwymi ruchami dłoni rozplatała warkocz stojąc pod ścianą tuż przy wejściu do szatni zawodników Slytherinu. Niezauważona przez nikogo skierowała się w tą stronę podejmując decyzję w ułamku sekundy – po co bowiem zdawać się na rozsądek, który w ciągu ostatnich miesięcy zawiódł ją tyle razy? Zdążyła jeszcze zauważyć jak swoją szatnię opuszcza drużyna Ravenclawu, uszczuplona o szukającą: ich posępne miny były odstręczające do stopnia, który spokojnie zezwoliłby im na zastąpienie kamiennych gargulców strzegących wejść do zamku. A chociaż Aristos nie mogła liczyć na miano kibica roku, kąciki jej ust wygięły zaczerwienione od przygryzania wargi w pełen satysfakcji grymas. Poprzednia porażka Slytherinu była bolesna, to miażdżące zwycięstwo miało jednak osłodzić nastroje i podnieść morale drużyny na kilka kolejnych tygodni – nie miała ku temu żadnych wątpliwości.
Patrzyła jak Bonner opuszcza szatnię w towarzystwie Blacka. Jak zaledwie chwilę później zza uchylonych drzwi wypada Chayenne, krzycząc coś niezrozumiale w stronę męskiej części drużyny. Jak Jasmine, słodka, drobna Jasmine wynurza się z przejścia tuż za szukającą, uśmiechając się blado. Na wejście do szatni zdecydowała się jednak dopiero w chwili, w której ślizgoński kwartet zaczął znikać jej z oczu. Zapach pasty polerskiej, mokrego drewna i męskich perfum uderzył ją w nos niemal w tej samej chwili, w której smukła sylwetka prześlizgnęła się przez szparę w drzwiach, zamykając je cicho. Aromat jaśminu przebijał się przez zaparowane pomieszczenie słabo i jakby niechętnie, nie sposób było go jednak nie uchwycić. Gryfonka rozejrzała się, niecierpliwie odgarniając jasnozłote loki za ucho; szum wody dobiegający z łazienki zwabił ją wreszcie, skłonił do postąpienia kilku kroków w tamtą stronę, wypełniając ciało niesprecyzowaną ekscytacją.  Przez moment chciała tam wejść, zatrzymała się jednak w drzwiach, opierając plecami o framugę i skrzyżowała ramiona na klatce piersiowej. Jej spojrzenie powiodło po wilgotnych kafelkach, musnęło zaparowane lustro, spoczęło wreszcie na niedbale rzuconych na stołek szatach do quidditcha. Na pomiętym materiale bez problemu odczytała numer i nazwisko. Nazwisko, które zwykła wymawiać z nutą czułości, wkradającą się nawet w najzjadliwszy ton. Oddając się własnym myślom nie spostrzegła, że szum wody umilkł nagle, a światło pochodzące z lamp zostało przysłonięte potężną sylwetką Ślizgona, wyrastającego przed Francuzką jak spod ziemi. Drgnęła wystraszona, powstrzymując odruch nakazujący jej sięgnąć po różdżkę, a później przesunęła spojrzeniem po górującej nad nią postaci, zauważając niedopięte jeszcze jeansy, sierpowatą bliznę rozlewającą się po klatce piersiowej, ręcznik zarzucony na ramiona i włosy, wciąż wilgotne, w kompletnym nieładzie. Na twarzy Rosiera skupiła się dopiero po chwili, zaglądając w czarne ślepia, jakby szukała w nich… Diabli wiedzą właściwie czego. Wzięła się w garść dopiero po chwili, rozluźniając ciało i przywołując na wargi krzywy uśmiech.
– Moje gratulacje – mruknęła z nutą drwiny, bawiąc się koralikiem zwieńczającym zamek, ulokowany przy dekolcie sukienki – Byłeś świetny – dodała jeszcze po chwili wahania, gdy bławatkowe spojrzenie napotkało znów jego oczy. Te banały, te niewiele znaczące słowa, jakimi go raczyła, wcale nie miały służyć wymianie grzeczności. Miały uspokoić gniew i rozżalenie i ciepło i pragnienie, kumulujące się w drobnym ciele z każdą kolejną sekundą coraz bardziej gwałtownie. Miały sprawić, by zachowała kontrolę, choć jej oczy raz za razem uciekały w ślad za kroplami wody, toczącymi się po ramionach i brzuchu Ślizgona. Brawo, panno Lacroix. Doskonała strategia.
Zobacz profil autora
 

Szatnia Ślizgonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Szatnia Gryfonów
» Szatnia żeńska z prysznicami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Hogwart
 :: 
Tereny Zielone
 :: 
Boisko Quidditcha
-