IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Lustro nr 11

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Redaktor
avatar
Redaktor
Data przyłączenia : 16/08/2014
Liczba postów : 223
Skąd : każdy zakątek Hogwartu i okolice.

PisanieTemat: Lustro nr 11   Nie Mar 29, 2015 2:40 pm



List od Redakcji


Drodzy czytelnicy! Zachęcamy gorąco do nadsyłania plotek, plot i historii na skrzynkę pocztową Redakcji. Pragniemy ogłosić wszem i wobec, iż grono redakcji szkolnego "Lustra" powiększyło się o dwie jednostki. Jeśli czujecie w sobie dryg pisarski i nie potraficie dać ujścia wene i pomysłom, napisz do nas! Gwarantujemy pozytywne rozpatrzenie Waszego artykułu.
Ściskamy mocno!
Redakcja


Cała prawda o F. T. Lacroix




Nie zastanawialiście się kiedyś dlaczego Francuz, absolwent Akademii Magii Beauxbatons (posiadającej opinię nadmiernie sfeminizowanej i narzucającej szaty w kolorze powszechnie uznawanym za niemęski) wybrał na swoje miejsce stażu właśnie Hogwart? Szkołę tak odmienną od tej, do której przywykł, w kraju o innych tradycjach, innej kulturze, innej mentalności i klimacie? Zaciekawiło to także jednego z naszych reporterów, który postanowił dogłębnie zbadać tę sprawę i oświetlić wszystkie jej tajniki, nie przekłamując ani nie zatajając najmniejszych nawet szczegółów.

Powierzchowne już dociekania na temat przeszłości Francisa Lacroix ujawniły, że poszukiwał sposobów na uniezależnienie się od rodziny, choć pozostaje najstarszym synem i dziedzicem wielopokoleniowej spuścizny. Chodzą plotki, jakoby w ojczystych stronach porzucił narzeczoną, wybraną mu przez rodzicieli, lecz zaakceptowaną także przez młodego stażystę. Świadom minusów ożenku w tak młodym wieku, odroczył on momentu ślubu i zaryzykował wyjazd, który prócz potencjalnych przygód, miał również przynieść mu doświadczenie. Wydaje się to z resztą prawdopodobne, jako że Dumbledore jest czarodziejem znanym i cenionym w całym magicznym świecie, także poza granicami Wysp Brytyjskich. Oczywiście nie można odrzucić także teorii, jakoby przybył w te strony w ślad za swoją młodszą siostrą, chcąc dopilnować właściwego zachowania tej młodej damy, o której po Hogwarcie także krążą już legendy.
Dokładniejsze śledztwo wykazało niepokojące stosunki stażysty z niektórymi uczniami, zwłaszcza ich  żeńską częścią. Czyżby młode adeptki sztuk magicznych urządziły sobie wyścigi, nagrodą w których miało być serce Francisa? Wszystko na to wskazuje! A co gorsza, rywalkami okazują się nawet dziewczęta zaprzyjaźnione, jak chociażby dobrze znana wszystkim mistrzyni kulinarna Wanda Whisper i nieśmiała puchonka Jolene Dunbar. W okolicach gabinetu stażysty widuje się także Lily Evans, której imię od lat łączone jest z kapitanem drużyny gryfonów w quidditcha, Jamesem Potterem. Czyżby Pani Prefekt przedkładała spokój, doświadczenie i wiedzę nowego członka grona pedagogicznego ponad młodość, witalność i uczucia domowego przyjaciela? I dlaczego bezpośrednia przełożona Lacroix nie reaguje na te niepokojące sygnały? Czy to dlatego, że jak mówią plotki, zbyt zajęta jest namawianiem uczniów do konsumpcji szkodliwych i nielegalnych napojów wyskokowych? Częściowo własnej, bardzo wątpliwej jakości, produkcji?
O skandal zakrawa także umiłowanie Francisa Lacroix do pluszowych przytulanek. Jak donosi jeden z naszych specjalnych wysłanników, kiedy stażysta znajduje się na osobności, niemalże nie rozstaje się z przytulanką w postaci Kłapouchego - osła i bohatera jednej z mugolskich bajek, jak wykazał dokładniejszy reaserch. Poświęca długie godziny kontemplacji jego uszu oraz głaskaniu ich, w skutek czego materiał na nich jest już wytarty i zatracił niemalże swoją pierwotną fakturę i kolor. Zapytujemy gdzie w tej sytuacji znajdują się obrońcy praw pluszowych zwierząt? Gdzie zwolennicy równości pomiędzy istotami o uszach długich i oklapłych oraz niewielkich i przylegających do głowy?
Skoro już pobieżne śledztwo wykazało tak wiele niepokojących sygnałów, co jeszcze może kryć osoba Francisa Lacroix? Jakie sekrety? Jakie dziwactwa i fetysze? Czy nie powinno to zostać dokładniej zbadane, czy nie powinno chociażby rodzić najlżejszych wątpliwości? To pozostawiamy ocenie naszych drogich czytelników, tych z nich jednak, których wielkość uszu przekracza standardową, zachęcamy do nakładania czapek w czasie zajęć ze stażystą zaklęć.
[.center]

Jak rozpoznać... Ślizgona?




Każdemu z nas pewnie nie raz zdarzyło się kogoś zaszufladkować. Ten ma brodę i czapkę to na pewno jest hipsterem pozującym jako bezdomnym. Ten ma dziwny akcent więc jest Szkotem, a on nosi białe sznurówki w nowiutkich adidasach, a tak na serio jest skinheadem.
To nic złego oceniać kogoś po wyglądzie – serio. Wszyscy oceniamy kogoś nieświadomie, tak na pierwszy rzut oka wystawiając okejkę bądź też nie dopiero co poznanej osobie. Patrzymy na nią i knujemy, skąd ma bluzę, dlaczego jej kolczyk w uchu znajduje się w uchu a nie na przykład w brzuchu. Cokolwiek. Szukamy sensacji.
W dzisiejszym odcinku przedstawimy Wam wygląd typowego ucznia czy uczennicy Slytherinu.
Zaczynamy.

No nieźle. Tiara wpakowała Cię do domu samego Salazara, dla którego czystość krwi była ważniejsza niż czysta toaleta. Są gusta i guściki, więc nawet i tutaj zdarzają się małe odstępstwa od główne reguły. Więc jeżeli jesteś cholernie dumny, a Twoja matka puściła się zakochała się w mugolu to nic się nie martw. Jest szansa, że tutaj trafisz. Kiedyś.
Chyba wcześniej trafisz w Totka.


1. Cechy charakteru.

Typowy Ślizgon ma kilka cech charakteru, które właśnie sprawiły, że przydzielono go do zielonych, a nie na przykład do żółtych. Po pierwsze – jest na pewno cholernie dumny. Z siebie, ze swojego przyrodzenia, em, narodzenia. Urodzenia. Skrzywdzenia. Jak zwał tak zwał. Jest jak paw szczycący się swym pięknym i kolorowym ogonem. Nie zauważa istnienia innych osób, kotów, psów, sów. Ma gdzieś wszelkie zasady, nie zna słowa moralność, a naukę uważa za zło konieczne, które może mu się przydać w zdobyciu władzy nad światem, aczkolwiek do szczęścia to mu nie potrzebne. No, ewentualnie by pochwalić się podczas jednej z wielu wystawnych kolacji organizowanych przez ultra bogatą rodzinkę kilkoma ocenami, których nazwa nie rozpoczyna się na literę T.
Do tego są inteligentni i przebiegi – naprawdę! Nie zwiedźcie się ich słodkimi buźkami, Ślizgoni to skryci psychopaci, którzy tylko czekają na to aż zaśniesz, aż będą mogli podpierniczyć Ci ulubiony kocyk w czaszki.
To dziwne, [a może nie] ale wszystkich cholernie kręci obecność Czarnego Pana. Jakby nie mogli zacząć jarać się kimś pokroju Dropsa czy ja wiem pana Kazia spod monopolowego? *cenzura* Sami- Wiecie-Kto jest ich numerem jeden, idolem, kimś w rodzaju mentora, którego należy całować po stopach [pss, pss, fetyszyści!] a samo pomieszczenie, w którym przebywał święcić. Powiada się, że ktoś, gdzieś tam trzyma całun z odbitą buzią samego pana Toma, jeszcze za czasów gdy serio był dobrą dupą z twarzy. Oczywiście to towar pierwszej klasy – żodyn nie ma prawa go mieć, a tylko szczęśliwy właściciel kawałka szmaty jest naprawdę cóż… szczęśliwy.
Zafascynowanie Czarnym Panem najpewniej wynika z chęci podporządkowania się komuś, kto ma nad nami władzę. Tą psychiczną oraz tą fizyczną. Tutaj skłaniamy się ku terminowi BDSM, zapewne każdemu znany. Ślizgoni to po prostu typowi niewolnicy, którzy w życiu realnym czy też zawodowym są wysoko ustawieni, pokazują każdemu ciemną stronę swojej twarzy [nie mylić z Pisiontem twaSZy G[r]eya], kiedy tak naprawdę lubią czuć metal kajdan na nadgarstkach, lubią gdy ich usta są wypełnione czymś twardym, a plecy smaga wiązka ze skóry. Nie przyznają się do tego otwarcie, bo to przecież uwłaczające, ale! My wiemy jak jest.
Nie zapominajmy o tym, że uczniowie Slytherinu są: bogaci. Po prostu. Mają w cholerę hajsu i oczywiście nie wiedzą co z nim zrobić. Zamiast wesprzeć jakąś fundację czy cokolwiek wolą stawiać sobie pomniki [witamy panie Grossherzog], kupować garnitury na miarę z najlepszych materiałów [panie Krueger] czy otaczać się biżuterią [Rosier?]. Ach nie, pan Rosier ma chyba pewne kłopoty finansowe skoro pokusiła go pewna nienależąca do niego błyskotka. Nieładnie! W Slytherinie nie posuwamy się [oj posuwamy] do kradzieży. Lepkie rączki, drodzy mili.


2.Wygląd.

No dobra. Oprócz standardowego mundurku przedstawiciele Zielonych [nie, nie chodzi tu o Greenpeace] możemy dołączyć sweterki, szaty, szaliki z dyskretną lamówką w szmaragdowym kolorze. Do tego dochodzi oczywiście jedwabny krawat w te szalonej barwie, który podkreśla nienawistne spojrzenie rzucane na prawo i lewo co niektórym Puchonom.
Buty jak buty, pewno skórzane, bo przecież nie będą nosić trampek jak plebs, nie?
I tutaj zaczyna się ciekawie.
W Slytherinie do cholery nie ma brzydkich ludzi. No nie ma. Choćby autorka przekartkowała wszystkie księgi czy inne nośniki zawierające zdjęcia tychże uczniów nie znalazłaby nikogo brzydkiego. NIKOGO. Wiecie? To trochę niesprawiedliwe, że wszystkie dziewczęta noszące zielone podwiązki mają wymiary godne zazdrości, cudowne falujące piersi rozmiar D [obowiązkowo], głębokie spojrzenie, błyszczące oczy, pełne usta idealnie nadające się do ss…syczenia czy mega – super – uber lśniące włosy myte tylko szamponem z odżywką firmy Timotei czy Elseve. Żadnych pryszczy, znamion, piegów, czegokolwiek. Same lalunie ubierające się w dość wyzywający sposób:

Ojej, widać mi majtki? No nic, następnym razem nie założę spódnicy. Niech każdy widzi moje gacie z Calvina Kleina

Przedstawiciele płci męskiej natomiast mogą pochwalić się prostym nosem, wystającymi kościami policzkowymi, ani gramem zarostu [drwalom mówimy NIET], bujną czupryną no i oczywiście umięśnioną klatą! Bez tego ani rusz panowie, dlatego już teraz radzę młodym dziedzicom Salazara pakowanie na siłce. Ceny karnetów open zaczynają się bodajże od 16 galeonów. Nie oszczędzaj i już teraz poślij dziecko na siłownię! Niech się z niego nie śmieją.
Chociaż są i tacy mniej umięśnieni. A i tak karierę robią. Przykładem jest kapitan drużyny quidditcha.


3. Romanse, swawole, miłostki.

Jak już tyko wyrywać to tych z domu Węża. Wiem co mówię.
Może to płytkie, może nie, ale no heloł. Kto z nas nie chciałby mieć najlepszej dupy w szkole? Skoro już są tacy piękni to niech się na coś przydadzą. Od wielu wieków Ślizgoni byli postrzegani jako jeden z lepszych towarów, na którym warto zawiesić oko, ewentualnie całą sylwetkę, jeżeli jesteś ładną dziewczyną. Jeżeli nie pozostań przy zerkaniu na swojego Adonisa, ale to także rób dyskretnie, chyba, że lubisz dostawać Avadą pomiędzy oczy.
Nie od dziś wiadomo również, że Ci uczniowie należą do najbardziej rozwiązłych. W końcu kto otrzymał statuetkę największego Alvaro w szkole? A któż miał w sobie więcej różdżek niż stary Ollivander w dłoni? No właśnie. Odpowiedź nasuwa się sama.
Nie znaczy to, że nie są wierni. Bo są. Momentami. Czasami. Ale nie za często. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to właśnie szkolni psychopaci najbardziej dbają o własne partnerki. Pan Carrow na przykład lubi mieć wszystko pod kontrolą – tutaj jednak musi nieco popracować, bo jego świeży nabytek panna Merberet chyba od rana myśli jak tu mu umilić dzień wbrew jego woli.
Pan Pride natomiast najchętniej przerobiłby każdego adoratora swej dziewczyny na stolik, kanapę bądź też podnóżek. Do wyboru do koloru.
Opuścili się natomiast pan Grossherzog, znany jako łamacz kluczy do pasów cnót, który nie umiał utrzymać przy sobie jednej panny, a już druga mu ucieka. To samo można rzec o panu Rosierze, który chyba stoi między młotem a kowadłem, o panu Kruegerze nie wspominając. Cóż ten musiał uczynić, że uciekła od niego jedna z bogiń marudowych? Radziłabym to szybko naprawić, bo już widzę ze swej wieży ten sznurek młodzieńców ustawiających się w kolejce do skradnięcia jednego i niewinnego buziaka pannie Vane.
Podsumowując.
Tak naprawdę jacy są Ślizgoni każdy wie. Źli, okrutni, widzący tylko czubek własnego nosa. Zapatrzeni ślepo w *cenzura* Sami- Wiecie-Kogo, nie znają słów przepraszam, proszę, dziękuję. Bawią się uczuciami, ludzi traktują jak nic nie warte marionetki. Chodzą gdzie chcą, piją dużo, uprawiają seks po kątach. Mają cięty język i są całkiem utalentowani, ale…
Ale czy nie każdy z nas jest po części takim Ślizgonem? Musimy pamiętać, że są to jednak istoty, z którymi da się dogadać. Mają w sobie coś co każe Ci się zatrzymać, spojrzeć i stwierdzić O, a z nim napiłbym się wódki.
Dadzą się lubić, mają w sobie ten urok i błysk, za którym tęsknimy. Są zgrani i świetni jako drużyna. Potrafią się spiąć kiedy trzeba i sięgają do celu, który wcześniej sobie wyznaczyli. Nie oceniajmy ich zbyt pochopnie, bo albo przegapimy przyjaźń, która jest warta świeczki, albo zdobędziemy nowego wroga.

xoxo.


Niech żyje baal...




Uwaga uczniowie! Jak wszyscy się dowiedzieliśmy wczorajszego wieczoru, już w Noc Duchów Dumbledore ogłosił szkolny bal! Jest to wielki sukces i wielka nagroda, ale powstaje pytanie: czy to ma uciszyć czujność i pozwolić zapomnieć uczniom o Mrocznym Znaku, morderstwach i Proroku Codziennym? Jeśli taki cel ma kadra nauczycielska... niewątpliwie się im udało, bowiem nie ma osoby, która nie przeżywałaby balu. Z radością obserwujemy chłopców zapraszających dziewczęta na bal jak i wzmożoną ilość magazynu "Czarownica" w porannej poczcie. Specjalnie z tej okazji Redakcja szkolnej gazetki przedstawia Wam krótki poradnik pt "Jak się nie wydurnić na balu?" dla męskiej części czytelników.

1. Załóż garnitur. Uważaj, aby nie przypominał stroju do trumny i aby nie pochodził z okresu przedpotopowego. Daruj sobie frędzelki, koronki i firanki. Prosta biała koszula od madame Malkin i wyglądać będziesz czarująco. Nie łącz garnituru z adidasami!!

2. Naucz się jednego tańca, proponujemy walca wiedeńskiego. Kilka kroków i zabłyśniesz na parkiecie. Nie próbuj czarować obuwia ani nie pij eliksirów uczących tańca - w 9/10 przypadków wymyka się to spod kontroli. Gdy tańczysz z panną, ułóż jedną dłoń na jej talii (!!), a drugą trzymaj jej dłoń. Unikniesz w ten sposób ryzyka śmierci natychmiastowej w trakcie tańca. Nie machaj kończynami jak orangutan w czasie godów, bo zwabisz do siebie Filcha, a tego nikt by nie chciał widzieć.

3. Dbaj, aby Twojej wybrance niczego nie brakowało. Komplementuj jej strój nawet, jeśli nie będzie się Tobie podobał. Proponujemy proste dwa słowa " Wyglądasz olśniewająco". Noś jej torebkę, nawet jeśli jest mała, a waży dziesięć kilogramów. Czekaj na nią, gdy siedzi trzeci kwadrans w toalecie, przynieś jej poncz, stój na jej straży. Uśmiechaj się i śmiej się z jej każdego żartu i kiwaj z uznaniem głową.

4. Jeśli chcesz poprosić do tańca inną dziewczynę, zapytaj o to swoją własną partnerkę, jeśli chcesz uniknąć bolesnych następstw.

5. Unoś wysoko nogi i kolana. Uratujesz w ten sposób siebie przed cierpieniem, gdy oberwiesz w stopę obcasem.

6. Biodra. Wiesz gdzie masz biodra? Są na wysokości brzucha, po bokach. Jeśli je dotkniesz to wyczujesz kości. To są biodra, dobra robota! Ale co mają biodra do balu? Ruszaj nimi! W prawo i lewo (odradzamy w przód i w tył, bo istnieje ryzyko - patrz pkt 2), daj się ponieść muzyce. Uginaj kolana, prostuj je, ruszaj się spontanicznie i naturalnie, jeśli nie musisz tańczyć walca. Pamiętaj, że sztywniaki podpierają ścianę!

7. Nie komplementuj innych dziewcząt. Powtarzaj swojej partnerce, że jest najpiękniejsza, a kolor jej sukienki podkreśla oczy. Nawet, jeśli sukienka jest kolorowa i tęczowa jak w przypadku garderoby Soleil Larsen - wtedy też komplementuj!!

8. Nie żuj gumy, umyj zęby, nie przesadzaj z wodą kolońską i perfumami. Chyba nie chcesz, aby w Twojej obecności partnerka zaczęła się dusić i wyzionęła ducha, gdy zaczniesz reanimować ją metodą usta-usta?

9. Zerwij ze szkolnego ogródka kwiatka (odradzamy rośliny od gajowego) i podaruj wybrance. Odbierz ją sprzed pokoju wspólnego, kłaniaj się jej i otwieraj wszystkie drzwi. Zasłoń własną klatę, jeśli napotkasz na swojej drodze kota bądź woźnego i poświęcaj się dla niej, bo to klucz do sukcesu. Im szczęśliwsza jest Twoja partnerka, tym masz większe szanse na udaną zabawę.

10. Ostatnia zasada i najważniejsza. BAW SIĘ DOBRZE! Nie przejmuj się kacem na następny dzień. Zawsze, podkreślamy, że zawsze ktoś dolewa do ponczu alkoholu.


Seksowne pocztówki dla Ciebie!


Przedstawiamy Wam pierwszą z kilku (mamy nadzieję) serii pocztówek rodem z Hogwartu. Zamówienia na kartki prosimy składać na skrzynkę pocztową Redakcji. Koszt jednej pocztówki to 12 sykli. Jeśli zaś chcesz zobaczyć swój bądź czyjś wizerunek na kartce, również podeślij nam zdjęcie (i cycat) na pocztę, a zrobimy co w naszej mocy!
















Wróżby na nadchodzące dni




Ravenclaw
Drogie Krukonki i Krukoni! W waszej wieży bez zmian. Jedzcie zdrowo, opatulajcie się i uważajcie na nadchodzącą zimę. Obserwujcie bacznie co będzie działo się z przedstawicielami innych domów. Możecie się nawet z nich śmiać.



Hufflepuff. Puszki, Okruszki.
Gdyby w Waszej łazience pojawił się dziwny, lewitujący kot omińcie go proszę. Tak po prostu. I za nic nie odkręcajcie wtedy ciepłej wody.
Za.
Nic.


Slytherin.  Kochane Ślizgoni i Ślizgonki, po pierwsze, nie, ten krawat nie pasuje do tej marynarki, Panowie. Uważajcie na nadchodzący bal, imprezowa dusza Waszego domu powinna czuć się jak ryba w wodzie jednak największe przypadki spadają na ludzi z dziwnych miejsc, na przykład z sufitu.


Gryffindor. Drogie Gryfonki i Gryfoni, rada na ten numer jest bardzo prosta. Uważajcie na kaczki. Kaczki krzyżówki, na te najbardziej. Mają zwyczaj czaić się w krzakach i udawać zupełnie niewinne, poczciwe stworzenia. Zastanówcie się dwa razy, zanim do którejś podejdziecie i nawiążecie kontakt. Pamiętajcie, nawet pośród Waszych znajomych może kryć się taka kaczka krzyżówka i jej rodzina.


Dowcipy zasłyszane - przekazane




Siedzi Whisper z Lacroix i piją sobie piwo. Whisper czyta gazetę i nagle mówi:
- Tutaj jest napisane, że alkohol skraca życie. Ile lat masz, Francis?
- 20, a co?
- A widzisz! Gdybyś nie pił to miałbyś 40.


✫✫✫

Do Gospody pod Świńskim Łbem wchodzi Dimitri Cronstrom.
- Poproszę siedem kieliszków podwójnej whiskey. - prosi barmana. Ten nalewa mu i podsuwa na blat. Patrzy ze zdumieniem jak po kolei znika jeden, drugi, trzeci... wszystkie kieliszki. Barman gapi się niedowierzając i pyta go, dlaczego tak szybko wypił alkohol.
- Też byś wypił tak szybko, gdybyś miał to, co ja.
- A co masz, chłopie?
- Jednego knuta.


✫✫✫

Nieźle wstawiony Dwayne Morison wpada do dormitorium Puchonów i szuka czegoś po półkach i szafkach na oczach swej niedoszłej dziewczyny Laurel.
- Czego tak tam szukasz?
- Odrobiny zrozumienia.


✫✫✫

Samuel spotyka Erica na dziedzińcu.
- Gdzie idziesz?
- Na wagary i piwo.
- No dobra, namówiłeś mnie.


✫✫✫

Do przeczytania w następnym numerze!



UWAGA! Ponieważ „Lustro” również występuje fabularnie (więcej TUTAJ ), proszę o nadsyłanie na konto Redaktora PW ze zgłoszeniem kto chce otrzymać gazetkę na fabule.
Zobacz profil autora
 

Lustro nr 11

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Lustro nr 4
» Lustro starożytnego jedynego
» Lustro nr 9
» Lustro nr 8
» Lustro nr 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Strefa gracza
 :: 
Magiczna Prasa
 :: Lustro
-