IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Luca Chant
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 03/08/2014
Liczba postów : 135
Skąd : Manchester

PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Lis 16, 2014 9:34 pm

Wywrócił oczami. Zachowanie tego dziecka przekraczało wszystko co mógł znieść. Udawała skrzywdzoną, biedną i niewinną, robiła wszystko, by tylko znaleźć się w centrum uwagi. Nie mógł ścierpieć takich ludzi. Przez chwilę nikt się nią nie zajmował i już zrobiła scenę, nie można było przy niej zamienić dwóch słów z kimś innym. Nie przyszedł tu dla niej i nie miał obowiązku bawić jej rozmową, gdy przysiadła się i narzuciła mu swoje towarzystwo. Mimo tego prowadził z nią uprzejmą rozmowę, chociaż zmusiła go do tego w ordynarny sposób. Kontynuował ją też, gdy przyszedł ktoś, z kim był umówiony. Ona jednak nie pozwoliła mu porozmawiać z Y. chociaż przez chwilę, wszystko psując. Jakby na to nie patrzeć, zmusiła go do czegoś, obraziła i zrobiła scenę, co bynajmniej nie wyglądało dobrze w jego oczach. Czego jeszcze chciała? Myślała, ze po tym wszystkim ochoczo pobiegnie za nią i będzie błagać o wybaczenie? Miał dość jej narzuconego towarzystwa, tego, że nie umiała nic powiedzieć, ani wytrzymać, jeśli ktoś nie rozmawiał z nią przez minutę.
Poczuł obrzydzenie, gdy jego przyjaciółka musiała ją uprosić żaby wróciła do stolika, przekupując czymś. Wszyscy klienci lodziarni się na nich patrzyli. Czuł się zmieszany, było mu głupio, ze wszyscy musieli oglądać coś takiego. Postanowił udać, że nic się nie stało i jakby nigdy nic kontynuować rozmowę z Y.
- Nowa pani prefekt jest bardzo wykrętna, gdy ją o coś zapytać. Nieładnie. - Pokręcił głową z uśmiechem. Po prawdzie, faktycznie był trochę rozczarowany. Ojciec dopytywał się, kiedy ma naszykować łóżko dla ich uroczej koleżanki, wiedział też, że Hector bardzo chciał, aby układało się między nimi dobrze. W rezultacie wszyscy Chantowie radośnie czekali na sowę, która przyniesie liścik z terminem, w którym odwiedzi ich Yu, ale ta sowa wciąż nie nadlatywała. A teraz miał się zacząć rok szkolny i nie było już czasu... Chciał jej pokazać tyle rzeczy, zabrać ją na noc do lasu, obowiedzieć tyle bajek, na ile starczy nocy. A zwyczajnie nic z tego nie wyszło. - Wiesz, na prawdę na ciebie czekaliśmy. - Burknął trochę urażony. Z niewyjaśnionych powodów poczerwieniały mu czubki uszu, które i tak ciężko było zobaczyc wśród bujnej fryzury.
- Właśnie, mam coś dla ciebie! - Przypomniał sobie o czymś, co szykował od kiedy wrócił z obozu. Pogrzebał chwilę w torbie, ponownie wykładając na blat stolika wszystkie swoje dzisiejsze atrybuty, z siekiera i Dumą i uprzedzeniem na czele, aż w końcu udało mu się znaleźć prostokąt trochę koślawo owinięty papierem w maliny i przewiązany różową wstążką. W środku był gruby notes w ciemnej, skórzanej oprawie, gdzie odręcznie przepisał najładniejsze wydania swoich ulubionych mugolskich baśni, jakie tylko mógł znaleźć.
- Proszę. - Wyciągnął prezent w obu rękach, czerwieniejąc już brdziej widocznie.
Zobacz profil autora
Skai Wilson
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 25/06/2014
Liczba postów : 183
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Lis 16, 2014 9:45 pm

Miała wrażenie, że ktoś postanowił rozerwać jej serce na strzępy i przykrość rozpychała się po całym ciele mulatki niezwykle mocno. Ciężko było powstrzymywać łzy kręcące się niebezpiecznie blisko oczu, ale nie chciała dać Chantowi tej satysfakcji i chciała odejść stąd jak najszybciej. Ciekawość podpytania Yumi o list z wczoraj roztrysnęła się na kawałki i przynajmniej do wieczora ona nie wróci. Plan Skai był na tyle prosty, że nie zamierzała odzywać się ani do przyjaciółki ani do nikogo przez resztę dnia. Mimo zapewnienia o rychłym spotkaniu, nie chciała dotrzymać słowa. Szła niezbyt równym krokiem do drzwi, nie zwracając uwagi na stawianie stóp za jakie pani Lilianne skarciłaby ją po pierwszej sekundzie.
Dziewczynka nie była w stanie pojąć dlaczego Luca powiedział coś w taki sposób i jedyne co przychodziło jej do głowy to złe zrozumienie jej pytania. Była zaskoczona, a on najwyraźniej odebrał to jako atak! Czy nie dostrzegł na twarzy Skai podziwu? Przerwała rozkładanie myśli na czynniki pierwsze i ściskając w jednej dłoni parasolkę z kopertą od Filcha, wyminęła ostatni stolik. Zaczepiona przez Yumi miała głęboką nadzieję, że to jednak okaże się Luca i przeprosi ją za swoje słowa. Z lekkim zawodem przekonała się o lojalności swojej przyjaciółki, stając jedynie bokiem w jej stronę i za wszelką cenę uciekała spojrzeniem. Ciężko byłoby się wytłumaczyć co tak naprawdę czuje i dlaczego tak gwałtownie zareagowała, przekonana o słuszności swojego zachowania. – On ożywia się tylko jak słyszy o tobie, wiesz? Zanim przyszłaś chyba z kwadrans próbowałam z nim rozmawiać, ale nie docierało do niego nic co mówię. A potem przyszedł list i stwierdził, że jestem głupia. Jest zupełnie inny jak opowiadałaś o nim. – Zrzuciła z siebie ciężar szczerości, zerkając tylko raz w kierunku chłopaka tylko i wyłącznie po to, aby przekonać się czy siedzi na swoim miejscu. Zmrużyła nieznacznie oczy, marszcząc usta w niewielki dziubek – zawsze tak robiła, kiedy próbowała powstrzymać strumyk łez. – Mówisz tak, jakbyś rozmawiała z Sethem, Yumi. Luca jest przecież od nas starszy, więc go nie broń. Za lody on zapłaci. – Skwitowała nieco zbyt ostro, przenosząc w końcu spojrzenie na przyjaciółkę, która próbowała zapobiec wiszącej nad ich głowami katastrofę. Nie mniej, sugerując się prośbą Yumi, ruszyła ponownie do stolika. Ciężko było jednak oczekiwać od niej, że nie będzie przejmować się spojrzeniem starszej pani – pełne dezaprobaty.
Z ociąganiem usiadła ponownie na krawędzi krzesełka, dbając o własne bezpieczeństwo i szybką drogę ewakuacji w przypadku dalszego konfliktu. Wciąż obrażona nie uraczyła chłopaka nawet krótkim spojrzeniem, wpatrując się w nieszczęsny list niczym w wybawienie. Milczała, chociaż zamierzała zaprotestować kłamstwu przed panem Filchem i poprosić o zmianę tematu. O wiele wygodniej było udawać, że jej tutaj nie ma i cała sytuacja nie miała w ogóle miejsca. Teraz ze spokojem mogła kontemplować poczucie krzywdy dokonanej z ręki chłopaka. Powrót do kwestii związanej z przyjazdem Yumi do Chantów nie był dokładnie tym, o co prosiła w myślach Skai. Twardo jednak zaciskała usta, przyglądając się jak zawstydzony wręcza prezent niezrażony jej obecnością. Zazdrość i niezrozumienie trawiły serce Skai tak mocno, że błagała o kolejny list Filcha. Czy można być bardziej zdesperowanym niż ona w tym momencie? Tak długo wypytywała Yumi o Luca, a kiedy zaistniała możliwość porozmawiania z nim w cztery oczy, przegrała z kretesem.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 04/06/2014
Liczba postów : 682
Skąd : Kamienica w Londynie.

PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Lis 17, 2014 10:10 am

Spotkała się z dwójka znajomych w Lodziarni. Mniejsza, że spóźniła się umyślnie. Umówiła się i z Luca i ze Skai, a więc chciała, żeby sami sobie pogadali przez chwilę. Nagle zaczęła odnosić wrażenie, że może nie powinna zostawiać samej Skai. Luca to naprawdę miły chłopak. Najwyraźniej rozumieli się na jakiejś płaszczyźnie, a między nim a Skai jednak nie układało się tak, jak Yumi tego pragnęła. Plotkowały na jego temat w domu Yu i było to zabarwione samymi pozytywnymi cechami. Podziw Sky, interpretacja wyglądu i porównanie do innych przystojniaków i nawet na myśl jej nie przeszło, że mógłby tak nieuprzejmie potraktować Sky. Patrzyła na mulatkę smutno, bo nie potrafiła zrozumieć skąd takie zachowanie u Chanta. Jeśli miał coś na sercu, to tylko wobec Yu i jej nie dotrzymanej obietnicy odwiedzin Manchasteru. Nie wobec Sky.
-  Może jest na mnie zły i odbija się to na tobie. - powiedziała ciszej, wyraźnie z poczuciem winy. Otworzyła usta, aby dodać coś jeszcze na temat Lucy, ale nie odnalazła słów. Yui odruchowo broniła "swoich" nawet wtedy, gdy oni nie do końca na to zasługiwali. Ścisnęła dłoń dziewczyny i chciała ją jakoś przeprosić, ale już siedziały przy stoliczku. Wszystkie jej próby rozluźnienia atmosfery poszły na marne. Sky siedziała jak na szpilkach, Luca zachowywał się jakby jej nie było, a Yu stała między młotem a kowadłem i nie wiedziała co ma uczynić, aby nie obrazić żadnej ze stron.
Na jej policzki wpełzły dwa rumieńce. Poczucie winy po raz drugi.
-  Przepraszam, Luca. Miałam ciężkie dwa tygodnie. Jakoś to wam zrekompensuję. - spuściła głowę karcąc się w myślach za niedotrzymanie obietnicy. Pamiętała o nich, ale przez kłótnię z Amycusem wszystko się jej pomieszało. Nie miała sił na odwiedziny, bo musiałaby go ze sobą przyprowadzić w czasie, gdy nie chce go widzieć. Popsułaby niechybnie spotkanie.
Uniosła głowę zaskoczona ożywieniem w głosie Chanta. Nagle jakby zapomniał, że miał jej coś za złe i szykował... upominek? Z jeszcze większego zmieszania zaczęła gryźć policzek od środka i zastanawiać się co zrobić, żeby uratować to spotkanie.
-  A z jakiej... okazji? - zapytała w trakcie starannego odwijania papieru i rozplątywania wstążeczki. Jej oczom ukazał się notes, a gdy otwarła pierwszą stronę i zobaczyła tytuły, momentalnie zaniemówiła. Zerknęła na Lucę zaskoczona, potem następnie przyjrzała się spisie i baśni... Królewna Śnieżka, Roszpunka. Tyle tytułów, których znaczenie bardzo chciała poznać, a nie mieli na to czasu. Luca poczerwieniał i Yu poszła w ślad za nim, też rumieniąc się.
- Dziękuję! To bardzo miłe... nie mogę się doczekać jak przeczytam. Dodałeś swój podpis? - zapytała łagodniejszym tonem wbrew temu, że miała być na niego zła za niemiłe potraktowanie Sky. Gdyby nie smutek przyjaciółki, zapewne Yu podziękowałaby bardziej entuzjastycznie Lucowi.
- Zobacz, Sky. Mugolskie baśnie pisane ręcznie. - podsunęła ku niej notes, a nuż mulatka również zainteresuje się wnętrzem notesu.
Mimo tego miłego podarunku, który trafił wprost do serca Yumi, atmosfera wokół ich stolika była bardzo ciężka i niedługo będzie można kroić ją nożem. Japonka zamilkła, całkowicie gubiąc się w swoich reakcjach. Bała się, że osiwieje przez taką naprzemienność własnych odczuć. Złość, wdzięczność, irytacja, radość, smutek, uśmiech, poczucie winy, chęć naprawienia czegoś, co się popsuło niekoniecznie z jej winy.
- Niedługo się ściemni, a jeszcze nie spakowałam kufra. - powiedziała niegłośno, wpatrując się w niedojedzone pucharki lodów.
- Zobaczymy się jutro i Luca, naprawdę dziękuję za baśni. Gdyby nie szkoła, zarwałabym noc i wszystko przeczytała jak najszybciej. - odsunęła krzesełko i wstała. Torebkę zarzuciła sobie przez ramię, a otrzymany notes do siebie przytuliła czując w środku znajome zniecierpliwienie. Nie mogła się doczekać poznania tych baśni, uważnego ich przestudiowania i zadania miliona pytań, aby zaspokoić swoją ciekawość mola książkowego. Posłała smunto-gorzki-wdzięczny uśmiech Chantowi, zastanawiając się czy musi być na niego teraz zła. Odwróciła się do Skai i sięgnęła po jej parasolkę.
- Chodź słońce. Odprowadzę ciebie kawałek. - poczekała aż Skai się zbierze. Przechodząc obok Lucy lekko uderzyła go pięścią w ramię i to było tak lekkie, iż ledwie wyczuwalne.

[z tematu Yui i Sky]
Zobacz profil autora
Luca Chant
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 03/08/2014
Liczba postów : 135
Skąd : Manchester

PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Lis 17, 2014 9:49 pm

Przygryzł wargę widząc minę przyjaciółki. Cieszyła się? Była zła? Pozostawiła go bez odpowiedzi.
Nie był pewien, czy powinien obdarzyć ją takim prezentem. Mimo wszystko był bardzo osobisty, z tyloma stronami zapisanymi jego ręką. Szukał po wszystkich mugolskich księgarniach w Manchesterze odpowiedniego wydania bajek, ale wszystkie zdawały mu się być okrojone albo zbyt bogato ilustrowane. Zbiór bajek braci Grimm mógłby ją przerazić, więc przepisał je sam, wplatając pomiędzy andersenowskie baśni ze starego wydania, w którym Królowa Śniegu miała może trzydzieści stron. Nawet nie zauważył jak bardzo zaangażował się w ten prezent, dbając o każdą literę i wypisując spis treści drukowanymi literami.
Spojrzał za okno. Duże krople deszczu rozbijały się na bruku uliczki i parasolach przechodnich. Jego kufer leżał spakowany w hotelowym pokoju od poprzedniego wieczora, kiedy przyjechał do Londynu. W mieście była już pewnie większość jego znajomych, jednak spora część robiła ostatnie zakupy albo dopinała wypchane walizki. Na szczęście stolica oferowała dużo ksiażek i drobiazgów, które mógł oglądać całe popołudnie. Może przejdzie się Pokątną i zrobi jakieś małe zakupy?
Potem wstała i pożegnała sie tak szybko, że nie zdążył nawt nic odpowiedzieć. Gdy go mijała, wyciągnął w jej kierunku dłoń, jakby chciał coś zrobić, ale zaraz opuścił ją. Wyszedł niewiele po nich, wsuwając banknot pod niedojedzony pucharek lodów.

[opuszczam temat.]
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   

 

Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Lodziarnia Floriana Fortescue
» Lodziarnia na kółkach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Londyn
 :: 
Magiczne Ulice
 :: Pokątna
-