IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 8:16 pm

Dłoń Krukonki zawisła ponownie nad jednym z wieszaków, gdy jej towarzysz wspomniał o śmierci rodziców Jamesa. Znała go, byli z tego samego rocznika, uczęszczali na te same zajęcia, po prostu się lubili. Dlatego też zmarszczyła zaraz brwi, nie będąc zadowolona z faktu, że Puchon wspomina o takich sprawach teraz, kiedy ona tak naprawdę nie ma ochoty rozmawiać o wszelkich stratach. Jednak skąd on mógł to wiedzieć? W końcu wychowywał się z obojgiem rodziców, ma ich na każde zawołanie. Z kolei Wanda jest sierotą. I to dlaczego, przez kogo straciła rodziców? Przez popleczników Voldemorta, na których w przyszłości chciałaby się zemścić.
Słowa Io zbyła wzruszeniem ramion – wolała nie komentować jego wypowiedzi jako tako, dlatego też by zająć czymś myśli wysunęła jedną z długich, czarnych szat z działu męskiego z gustownym kołnierzykiem i zakończeniami. Przystawiła ją zaraz do ciała chłopaka oceniając jednocześnie czy w takim fasonie będzie mu do twarzy, czy rękawy nie będą przydługie. Jak widać jednak na długość szata była dobra – zupełnie jakby była szyta na niego. Przez chwilę Wanda tylko skubała materiał, naciągając go nieznacznie, po czym podniosła wzrok na twarz Puchona.
- Wolałabym abyś nie poruszał już przykrych tematów przy mnie, dobrze? Już i tak jest ze mną kiepsko, a nie chcę dodatkowo się zamartwiać. Pójdźmy potem na jakieś ciastko. – Poprosiła go cicho, strofując go nieco, by się opamiętał i nie gadał co mu ślina na język przyniesie.
Zaraz jednak się rozchmurzyła, bo myśl o czymś słodkim napawała ją radością, choć tak malutką i zgubną, ale jednak.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 8:25 pm

No nie wiedział, że nawet wiadomość o rodzicach Pottera sprawie, że pani Whisper będzie przygnębiona. Nie zrobił tego specjalnie, ona o tym doskonale wiedziała. Na pewno nie chciał jej zrobić na złość. Z pewnością przeżywałby tak samo jak ona utratę kogoś bliskiego, a kto wie nawet czy nie gorzej. Bo mimo iż gra takiego twardziela to w głębi duszy jest zagubionym chłopcem i bardzo uczuciowym, oraz troskliwym. Kto wie czy on by się po tym pozbierał. Szczerze powiedziawszy nie potrafił się postawić na miejscu Wandy. Przykro mu było, że w żaden sposób nie jest w stanie jej pomóc, ale kamienia wskrzeszenia niestety nie ma. Poza tym do tej pory nie stworzyli żadnego ekwipunku, który miałby służyć do zwracania życia umarłym. Można powiedzieć, że dobrze. Śmierć prędzej czy później przyjdzie do każdego, a jakby istniał takowy przedmiot ludzie by się o niego pozabijali, prawda? Byłyby tylko przez to same nieszczęścia.
- Jasne, przepraszam. Już nie będę. Jasne, jeżeli masz ochotę na ciastko możemy na nie iść, ja sam chętnie coś słodkiego zjem. - powiedział. Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu dbał o linię, ale przecież jedno ciastko nic takiego mu nie zrobi. Nie przepadał nawet za słodkim, od dziecka nie karmiono go takimi rzeczami i nie jest do tego przyzwyczajony. Lubi, ale potrafi się obyć bez tego.
- Dobra to bierzemy ten? - zapytał. Widać było na pierwszy rzut oka, że Io nie zainteresował się tymi szatami, ale kupić i tak musiał bo w czymś w szkole musi chodzić. Chciał mieć to już po prostu z głowy, nie lubił tego typu zakupów. O wiele bardziej kręciły go miotły i sprzęt do Quidditcha niżeli szaty u Madame Malkin.
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Pią Lis 14, 2014 1:34 pm

Informacja o jakiejkolwiek śmierci by ją dodatkowo przygnębiła, zwłaszcza po tym, że sama do niedawna przechodziła piekło związane ze stratą kogoś bliskiego. No ale skąd on mógł wiedzieć…
Na szczęście chłopak podłapał jej pomysł z pójściem na ciacho, co od razu oczyściło zgęstniałą atmosferę jaka zapadła między nimi. Teraz mogło już być tylko lepiej.
Krukonka jeszcze przez chwilę przyglądała się krytycznie szacie, jak i swemu towarzyszowi, zupełnie jakby oceniała jeszcze czy ta dwójka na pewno do siebie pasuje. Krótkie kiwnięcie głową na jego słowa tylko mogły utwierdzić go w przekonaniu, że ten nie będzie musiał sterczeć tu jak wieszak, podczas gdy właścicielka przybytku będzie go mierzyć i niechcący dźgać szpilkami. Wanda nie miałaby nic przeciwko temu, gdyby o dostał raz czy dwa razy czymś ostrym – najlepiej w tyłek, ale nie powiedziała tego na głos. Potem pewnie mu wygarnie, a wtedy poleci na niego cała salwa dogadanek i przytyków. Oczywiście wszystko będzie powiedziane z sympatią i czułością jaką go darzy.
Wanda jeszcze przez chwilę przymierzała czarną szatę, po czym przytuliła ją do siebie i spojrzała bystro na młodzieńca.
- No dobra, Io. Oszczędzę Ci kłopotu – weźmiemy już gotową szatę dla Ciebie. Musisz jednak chwilę poczekać, bo ja nie zadowolę się byle czym. – Mówiąc to nie miała niczego złego na myśli. Powiedziała to w sposób zabawny, trochę prześmiewczy chcąc pewnie sparodiować różnego typu primadonny, które rok w rok zmieniają szaty i strasznie się z tym obchodzą. Jasne, Whisperówna jak to każda kobieta lubiła dobrze wyglądać, jednak nie chwaliła się na lewo i prawo ile to ona wydała na to, a ile na tamto. Dlatego teraz pozwoliła sobie na lekkość wypowiedz godzącej w kilka znanych jej osób.
Nie czekając na odpowiedź kumpla zawróciła i dzierżąc w łapach wybrany przez Puchona przedmiot poszła poprzeszkadzać jakże zajętej Madame Malkin, która widząc ją uśmiechnęła się szeroko na jej widok i pozwoliła sobie trochę nad nią powzdychać. Och, jak Ty wyrosłaś, jaka śliczna panna z Ciebie jest. Gdzież podziewa się mój ulubieniec Dorian? Dawno nie widziałam jego posępnej buziuni. Od niego to się pewnie dziewczęta nie mogą odlepić. Hohoho!...
Jako, że Wandzia była stałą bywalczynią sklepu, obsługująca ją pani doskonale wiedziała jak sprostać oczekiwaniom młodej czarownicy, która gust miała subtelny – lubiła klasykę, z odrobiną finezji. Złożenie zamówienia nie trwało zbyt długo. Chodziło raptem o kilka szat wyjściowych, na egzaminy, czy ważne wydarzenia, ale i o te zwykłe, codzienne, do mundurku szkolnego. Wszystko w czerni, z dobrej jakości materiału, z odpowiednimi lamówkami i wykończeniami. Cena nie grała roli – po śmierci ojca dziewczyna dostała dostęp do sporego majątku należącego do jej familii, zatem, co przeszkadzało jej w tym by trochę zaszaleć? Poza tym ojciec nigdy niczego jej nie odmawiał. Teraz opierając się o blat, już trochę wysłużony składała zamówienia odnośnie swego i Io ubioru. Złote galeony pobrzękiwały w kieszeni, a kwit uprawniający ją do odebrania odzienia wylądował w torbie. Zaraz potem Whisper wróciła do swojego kolegi i pociągając go w stronę wyjścia pożegnała się głośno ze wszystkimi obecnymi chcąc zapewne pokazać jak to się dobrze trzyma. Na razie wychodziło jej całkiem nieźle.
- Jedna sprawa załatwiona, mamy zgłosić się później po szaty. Teraz prowadź na ciastko. – Wychodząc z ciepłego pomieszczenia zerknęła ku ciemnowłosemu i wygięła usta w delikatnym uśmiechu, który rozjaśnił jej twarz. Była gotowa na przygodę, na pochłonięcie całego talerzyka słodkości.
Teraz pytanie, które obijało się jej o uszy brzmiało: Gdzie Puchon ją zabierze?

[ z/t dla W i i.]
Zobacz profil autora
Victoria Craven
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 26/04/2014
Liczba postów : 105
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Nie Mar 13, 2016 8:35 pm

Święta zbliżały się wielkimi krokami. Trzeba było przygotować się trochę na ten czas, więc Vicky nie omieszkała dobrze wykorzystać pobyt w Londynie. Wiedziała, że czeka ją kolejny bal, na którym pozna kolejne, nowe osobistości, a które niekoniecznie mogą ją interesować. Zobaczy też pewnie przewijające się w jej pamięci twarze, które często bywają na takich zorganizowanych przyjęciach, ograniczających się przede wszystkim to załatwiania jakiś biznesowych spraw. Nawet nie próbowałaby się z tego wywinąć, bo wolała to odbębnić, niżeli słuchać jakichkolwiek wywodów ze strony rodzicieli. Jej ojciec w końcu zawsze chciał się pokazywać z jak najlepszej strony, więc, powiedzmy, była jakąś częścią tej układanki.
By dostać się w upragnione miejsce, znalazła się na tyłach Dziurawego Kotła, gdzie stuknęła różdżką w cegły. To był jedyny używany przez nią sposób na dostanie się na ulicę Pokątną. I tak jak planowała, od razu ruszyła w kierunku sklepu Madame Malkin, gdzie przeważnie zaopatrywała się w artykuły odzieżowe. Uznała więc, że ten oto przybytek będzie idealny na jej zakupy.
Weszła do środka dość cicho, ale nie zaznała tutaj innych klientów, a przynajmniej jej się tak wydawało. Przywitała się krótko, po czym zaczęła przeglądać całą masę sukienkę, samej nie wiedząc, czego dokładnie szuka. Raczej nic specjalnego, coś prostego, przed kolanko i chyba oby nie czarne. To było takie typowe. W dłonie wpadła jej dopasowana do sylwetki, pudrowa sukienka, z lekkim wycięciem na plecach. Przyłożyła ją do ciała, jakby oceniając w lustrze czy ten kolor w ogóle będzie do niej pasował i czy nie za bardzo się z nią zleje. Wolała chwilowo tak ocenić by wiedząc czy szukać jakiegoś mocniejszego, może ciemniejszego koloru, zamiast niepotrzebnie zdejmować spodnie i widząc jak kolor zlewa się ze skórą, nie ocenić nawet całości wyglądu, a z powrotem się ubrać.
Zobacz profil autora
Seth Wilson
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 20/02/2015
Liczba postów : 27
Skąd : Grimmauld Place 37

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Nie Mar 13, 2016 9:33 pm

Jakby się zastanowić, to Wilson nie bardzo lubił okres świąt. Od teraz - ponieważ musiał spędzać je z ojcem i nikim innym. Matka wraz ze Skai spędzały święta razem, a on musiał się kisić w Londynie na Grimmuald Place i znosić ciągłe złe humory ojca. Oh, gdyby to były tylko złe humory to może by jeszcze nie było tak źle. Było jednak gorzej - ponieważ stary Wilson co rusz znajdywał kolejne pomysły na treningi. Odkąd regularnie zaczął odwiedzać Azkaban, to nic go już nie zdziwi, nawet to, jak stary postanowi go wysłać na kilka dni na Antarktydę bez jedzenia i picia, ot tak, żeby stał się silniejszym czarodziejem, który w przyszłości stanie się legendą, jak jego ojciec.
Nikt jednak nie pomyślał o tym, że Seth tak naprawdę chciał toczyć spokojne życie, otoczony opieką pięknej kobiety. Owszem, chciał zostać aurorem, ale jego zdaniem jeszcze miał czas na mordercze treningi, które nie do końca były szczytem jego marzeń. No, ale nic nie mógł poradzić. Zostało mu tylko uciekanie z domu i włóczenie się po ulicach Pokątnej, co rusz rozglądając się po sklepach w poszukiwaniu prezentów dla Skai, które miał później zamiar wysłać sową. I to właśnie sprawiło, że wszedł do jednego z najlepszych sklepów z odzieżą. Jego sakiewka z galeonami pobrzękiwała cicho w jego kieszeni, dając o sobie znać, że mógł zaszaleć i wynaleźć coś świetnego. Może jakaś sukienka do baletu? Ne znał się za bardzo na tym, jednak chyba coś tam mógł wymyśleć. Nie spodziewał się jednak, że spotka w tym sklepie kogoś, kto idealnie pasował do otoczenia pięknych sukien. A ta, którą przymierzała jednak nie do końca mu odpowiadała. I oczywiście, jak to najlepszy i najprzystojniejszy uczeń w Hogwarcie, ruszył w kierunku koleżanki z domu, nonszalancko opierając się o ścianę, tuż niedaleko dziewczyny.
- Wydaje mi się, że czarna będzie pasowała do ciebie lepiej. Ten pudrowy to średnio odzwierciedla twoją piękną duszę - powiedział, obdarowując dziewczynę szerokim, łobuzerskim uśmiechem. Nawet nie ukrywał swojego zainteresowania nią. W końcu nie musiał się wstydzić tego, że miał znakomity gust odnośnie nie tylko ubioru, ale też kobiet. Victoria była zdecydowanie w jego typie, jednak cały czas próbowała go na wszystkie sposoby zbyć. A tego to już zupełnie nie rozumiał. W końcu był najpopularniejszym Ślizgonem, jak już wcześniej wspominano.
- Co tutaj robisz, oprócz wybierania sukienki? Masz jakieś plany odnośnie spędzenia czasu na Pokątnej, czy mogę ci trochę czasu zająć? - zagadnął, wciąż się szeroko do dziewczyny uśmiechając. Skrzyżował ręce na piersiach, obserwując ją. No cóż, natrętny przecież nie był. Mogła sobie pójść i RACZEJ nie szedłby za nią, jak ten cień. Przynajmniej tak było w założeniu.
Zobacz profil autora
Victoria Craven
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 26/04/2014
Liczba postów : 105
Skąd : Edynburg

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Wto Mar 15, 2016 10:22 pm

Całe szczęście, że jej rodzice nie naciskali na jakiekolwiek treningi. Była naprawdę niezła uczennicą i w sumie poza szkołą, to nie zajmowała się tymi wszystkimi magicznymi zagrywkami czy też hartowaniem samej siebie. Jej rodzice, chociaż zamożni i szanowni przez inne rody, to tak naprawdę nie znajdowali się na szczycie popularności, a do szarych myszek przecież nie należeli. Możliwe, że inne nastawienie byłoby w stosunku do niej, gdyby była chłopcem. Może wtedy sprawa przedstawiałaby się inaczej, a tak to, jako córka Cravenów, miała się jedynie ładnie prezentować i zachowywać. Nie była jednak ustawiona w sztywną ramę, dzięki czemu dalej czuła jakąś swobodę, która była jej niezbędna do życia.
Patrząc na swoje odbicie w lustrze z przyłożoną do siebie pudrową sukienkę, nie była szczególnie zachwycona. Wydawała jej się taka nijaka. Jej zdanie najwidoczniej podzielił tez Seth, który pojawił się jakby znikąd. Odwróciła głowę w jego stronę i zmarszczyła lewą brew. Taki dobór słów nie był jej obcy ze strony chłopaka, ale nie w głowie jej były aktualnie żadne zaloty, więc bez wyrzutów zbywała ewentualne próby flirtu. Młody mężczyzna przecież mógł nie wiedzieć, że nie chodzi tutaj o to, że nie jest zainteresowany nim, a że po prostu nie jest zainteresowana nikim. Mogła jednak w duchu cicho przyznać, że darzyła go dozą sympatii, odpowiednio wyważoną, która nie zapowiadała z jej strony nic głębszego.
- Uważasz więc, że czarna bardziej do mnie pasuje? Mam taką mroczną, ciemną duszę? - zapytała, przemyślanie ignorując formę komplementu, który jej powiedział, a obracając to chyba nieco nie po jego myśli. Każde jej słowa przyozdobione było delikatnym uśmiechem, bo w gruncie rzeczy, to panienka Craven wiele ze złem wspólnego nie miała, przynajmniej na ten moment.
Odsunęła do siebie niepasującą sukienkę, odwieszając ją na swoje miejsce i przeglądając kolejne modele. Tak czy siak, postanowiła, że dzisiaj koniecznie coś znajdzie, więc zapewne nie wyjdzie stąd z pustymi rękoma.
- Nie mam innych planów, Seth. - odparła zwięźle, mrużąc chwilowo oczy, kiedy wyciągnęła kolejną sukienkę, tym razem *klik* czarną. Odwróciła się w stronę chłopaka, prezentując swoje znalezisko. Prosta, niewyszukana, ale kobieca. Podobało jej się to. - Za to twoim planem będzie zapięcie tej sukienki. I bez triumfalnych uśmieszków. - dodała zadziornie unosząc kąciki ust, bo wiedziała, że teraz z nim trochę igra. Traktowała go z dystansem, ale jednocześnie zaczęła właśnie podjudzać. Było przecież tylko kobietą.
Udała się do przebieralni i zasunęła kotarę, odgradzając się od Setha. Nie spodziewała się by uciekł, skoro sam zapytał o pozwolenie na zajęcie jej czasu, a ona dodatkowo zachęciła go do drobnej pomocy w ubiorze.
- Ty chyba też bez powodu się tu nie znalazłeś, hm? - zapytała z przebieralni, nieco głośniej, by Ślizgon ją słyszał. Nie uwierzyłaby przecież w wersję, że pojawił się tutaj, bo ją zauważył. Nikt aż tak nie zagląda przez witryny.
Zobacz profil autora
Seth Wilson
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 20/02/2015
Liczba postów : 27
Skąd : Grimmauld Place 37

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Pon Mar 28, 2016 10:55 pm

Kobiety doprowadzały go do szału. Wiedział też, że na niego leciały, bo przecież żadna nie oparłaby się takiemu wdziękowi. Seth był bożyszczem nastolatek. Wszystkie chciały się z nim umówić na randkę, a jego skrzynka pocztowa była cała zalana listami z życzeniami świątecznymi i prośbami o spotkanie. Dzisiaj jednak tą szczęśliwą dziewczyną była Victoria (albo on szczęśliwym chłopakiem). Zasada była prosta - nie okazywać ekscytacji, a był bardzo podekscytowany tym spotkaniem. Lubił ją, a ona wydawała się być jedną z niewielu dziewcząt, która nie wypisywała do niego nałogowo listów o spotkanie. Jedynie dwa razy w tygodniu… tym, który jeszcze nie nadszedł.
A ponoć przyszedł tutaj tylko po sukienkę dla Skai. W mig zapomniał o tym, że miał się rozglądać za ciuchami, kiedy przed nim stała bogini, która zdecydowanie była o wiele lepszym widokiem niż jakieś szmaty z falbankami. Przed przyjściem mógł zapytać się o radę Arię Fimmel albo Yumi Mizuno o to, jakie szmaty lubiła nosić jego siostra i jakie powinien wybrać. W dodatku szkoda, że młoda nawet nie pomyślała o tym, aby przyjechać o spotkać się ze swoimi przyjaciółkami. Nigdy nie rozumiał dlaczego wdawała się tak bardzo w matkę.
- Czy ja wiem czy ciemną, mroczną duszę... - mruknął, obdarowując ją tym samym szerokim uśmiechem, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. Oparł się ramieniem o ścianę, krzyżując ręce na torsie. Przyglądał się jej bez żadnego zakłopotania, zwracając uwagę oczywiście na najważniejsze części ciała dziewczyny - oczy, rzecz jasna.
- Na pewno wielu ludzi widzi ciemność przed oczami, jak tylko pomyśli co mogłabyś im uczynić. Onieśmielić, oślepić swoim ideałem - dodał, idealnie wiedząc, że kobiety uwielbiały komplementy, czasami nie do końca podane na tacy. Wiedział jak z nimi rozmawiać. Był w końcu najzabawniejszym, najlepszym chłopakiem w szkole.
Uniósł z zadowoleniem brew, gdy dziewczyna oznajmiła mu jakie miał plany na tę chwilę. Wybornie. Wiedział, że prędzej czy później znudzi się jej czekanie na ruch ze strony młodego Wilsona. Żadna mu się nie oprze, a już na pewno nie tak piękna dziewczyna jak Craven. Wystarczyło tylko troszeczkę zagrać lekko niedostępnego, troszeczkę wyluzowanego, odrobinkę macho. No dobrze, bycie macho miał we krwi i emanował wręcz świetnością. Nic na to nie mógł poradzić, że tak na niego leciały i kazały mu od razu zapinać sukienkę.
Zaraz.
Czy on nie miał przypadkiem tej sukienki rozpiąć? Plany w jego głowie i scenariusz wyglądał nieco inaczej. No cóż, troszeczkę nie po kolei się sprawy miały, on poczeka. W końcu miał cały dzień i żadne kupno szmat z falbanami mu nie przeszkodzi. Z zamyślenia wyrwało go jednak pytanie Victorii, które zadała z pewnością zrzucając z siebie ciuchy.
- Przyszedłem tutaj bo zwabił mnie twój blask - powiedział, uśmiechając się, samemu sobie dając piątkę za wyśmienity tekst.
- A tak serio, to szukam szmat z falbanami, e… to znaczy, sukienki dla siostry, która kocha balet i tańczy w BeauxBatons, bo Hogwart ponoć wyszedł z mody - powiedział, wznosząc ciemne oczy ku górze. Dosyć tych bzdurnych zalotów, panie Wilson, bo jeszcze dziewczyna założy sukienkę tyłem do przodu i wtedy już zdecydowanie będzie to oznaczało, że jest pan świetnym macho, który powoduje zawrót głowy u kobiet! Proszę się pilnować i natychmiast uspokoić swój testosteron.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   

 

Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje
» Sklep Madame Malkin
» Butik madame Malkin
» Madame Hydra
» Muzeum Madame Royce

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Londyn
 :: 
Magiczne Ulice
 :: Pokątna
-