IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Evan Rosier
avatar
Uczeń Slytherinu
Data przyłączenia : 15/02/2014
Liczba postów : 535
Skąd : Wiltshire.

PisanieTemat: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Sob Lut 15, 2014 9:18 pm


Sklep madame Malkin znajdował się w samym centrum Ulicy Pokątnej. Z zewnątrz wydawało się, że jest to tylko maleńki sklep, który nie jest w stanie pomieścić nawet szwalni, ale kiedy się weszło... Dopiero wtedy można było zobaczyć ogrom wszystkiego. W pierwszej części sklepu były przyjmowane zamówienia, a także wykonywane przymiarki. W drugiej części, niedostępnej dla klientów, znajdowała się magiczna szwalnia.
Cały sklep należał do madame Malkin - dość przysadzistej wiedźmy, która uwielbiała ubierać się na fiołkowo-różowo. Madame Malkin posiadała także wiele swoich pracownic, które były przemiłe aż do bólu.
Więc... kto chce sprawić sobie dzisiaj nową szatę? Większość szat były wykonywane nawet już od ręki!
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 04/06/2014
Liczba postów : 682
Skąd : Kamienica w Londynie.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Pią Paź 24, 2014 10:34 am

Lista zakupów powtarzała systematycznie co należy kupić jeszcze w tym tygodniu. Yu musiała przyznać się sama przed sobą, że wakacje powoli się kończą. Zbyt szybko zleciały, nie zdążyła się jeszcze nimi nacieszyć. Postanowiła wyjść z domu i umówić się z Arią na ulicy Pokątnej. Powinna być przy lodziarni, gdzie miała spotkać się z Lucą i Skai. Oboje nie wiedzieli, że to tylko jej sprytny zabieg, aby się poznali. Wysłała im sowy, że chce się z nimi zobaczyć w Londynie, nie wspominając o ich obecności. Na pewno się zdziwią. Yu wiedziała co robi, rzucając młodszego Chanta w szpony Wilsonki. Na zapytanie dlaczego nie przyszła na spotkanie, odpowie, że zbyt długo siedziała u madame Malkin. Znając życie, spędzi tu kilka godzin. Musi jeszcze tylko wtajemniczyć Arię w swój niecny plan oraz spędzić dużo czasu na zakupach, co ją chociaż trochę odstresuje. Zbyt wiele ostatnio kręciło się wokół Yumi, aby mogła usiedzieć w domu. Amycus wrócił z obozu pokiereszowany, jej własne mieszane uczucia, a głównie to spotkanie z panią Carrow wstrząsnęło dziewczyną od fundamentów. Nie umiała jej odmawiać, przygnieciona autorytetem tak znanej kobiety w społeczeństwie czarodziejów. Została więc poddana licznym zabiegom upiększającym, także obecna Yu była nową Yu. Krukonka stanęła przed szyldem sklepu. Przejrzała się w lustrzanym odbiciu, odgarniając kosmyk włosów za ucho. Delikatny makijaż dodał jej twarzy blasku, szczególnie brązowym lekko skośnym oczom błyszczącym od bliżej nieokreślonego blasku. Kosmetyki czynią cuda, nie było widać po niej wszystkich zmartwień ani delikatnych dołów pod oczami od ostatniej przepłakanej nocy. W czasie krótkiego snu śniła się jej Abigail Carrow. Ona będzie jej teściową. Yu bała się tej kobiety i jej planów wobec przyszłej synowej. To, co przeszła dwa dni temu na długo zapadło w pamięć. Yu czuła się lepiej, choć nie mogła pozbyć się przeczucia, że powinna natychmiast udać się do św. Munga i sprawdzić czy Amycus jeszcze nikogo nie zabił. Kto oprócz niej i jego rodziny go utrzyma w ryzach? Martwiła się, lecz nie mogła tam iść. Nie odwiedzi go dopóki ten nie wróci do swego domu. Gdzieś na dnie podświadomości dziewczyny pałętała się jeszcze myśl, aby wysłać sowę do Alecto. Ociągała się z tym i odkładała ciągle "na później". Ledwie przeżyła stratę Anastasii, z którą była nierozłączna, a teraz ma pójść sama w paszczę lwa? Później, chciała się najpierw nacieszyć odrobiną życia.
Dzwoneczek nad drzwiami zakrzyczał "Klieeeent!", gdy weszła do środka. Uśmiechnęła się szeroko do madame Malkin ubranej w fioletową obszerną suknię w kwiatki i podeszła do lady. Aria powinna być niebawem, zaś chmury na niebie nie zachęcały do czekania na nią na dworze.
- Dzień dobry pani Malkin. Ja... ależ ma pani intuicję. - uniosła wysoko brwi, gdyż kobieta wiedziała po co Yu przyszła. Zabrała od niej listę zakupów i zwołała kilka swych pracownic zwrotem Sikoreczki, brać ją. Yu wystraszyła się niemało, gdy chuderlawe kobiety zaprowadziły ją niemalże siłą na stołek. Zaczęły zbierać jej wymiary, znowuż sama Malkin poszła po palety wszystkich odcieni błękitu. Yu odwróciła głowę w stronę szyby. Aria, gdzie jesteś?
Zobacz profil autora
Aria Fimmel
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 27/05/2014
Liczba postów : 334
Skąd : Norwegia Północna

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Pią Paź 24, 2014 11:42 pm

Nie mogła znieść już widoku swoich czterech ścian, ani przebywania w domu. Ostatnia sprzeczka z Porunn skutecznie zniszczyła jej ostatnie dni wakacji, nie mogła przestać o niej myśleć. Lakoniczny list zawierający tylko jedno słowo, Przepraszam, oraz podarek w formie koszyka pełnego leśnych owoców i kwiatów, który spoczywał nietknięty w kącie pokoju, nie zdołał jej udobruchać. Wręcz przeciwnie – taka forma „przeprosin” sprawiła, że dziewczyna poczuła się jeszcze gorzej. Czy tak ciężko było siostrze przyjść osobiście, by znów między nimi zapanowała zgoda? Obecnie w posiadłości Fimmelów tylko skrzaty oraz wszystkie stworzonka, które sama sprowadziła do domu, mogły liczyć na jej przychylność, ale one też nie musiały jej za nic przepraszać i nie sprawiały jej przykrości. Martwiła się również o mamę, która nadal przebywała u swojej przyjaciółki, nie odpisując nawet na list, który niedawno posłała jej Aria. Dziewczyna zastanawiała się, jak długo rodzicielka jeszcze postanowi ciągnąć tę farsę, ukrywając przed ojcem i Porunn swoje prawdziwe miejsce pobytu. Czy zamierzała w ogóle wrócić? Dlaczego uparcie milczała, czyżby coś złego mogło jej się przytrafić?
Krukonka nie powiedziała nikomu, że ma zamiar udać się na Pokątną. Nie mogła doczekać się już na ujrzenie przyjaznej twarzy, której nie widziała przez całe wakacje. Tęskniła za Hogwartem, za Yumi i Skai, ich wspólnym przesiadywaniu i rozmowach na przeróżne tematy. Tęskniła za wszystkimi, którzy w jakiś sposób znaleźli się w jej sercu. Nawet brakowało jej nauki i zakopywania się za stosem grubych ksiąg w bibliotece. Zapachu starego pergaminu, unoszącego się w powietrzu złotego pyłku, zatłoczonych korytarzy… Westchnęła cicho, zatopiona w myślach. Choć nie miała nosa w książce, udało jej się już kilka razy na kogoś wpaść, czy też szturchnąć przypadkowego przechodnia ramieniem. Nie zwracała jednak uwagi na komentarze zbulwersowanych osób, które kazały jej patrzeć przytomnym wzrokiem, nie przepraszała nikogo. Pewnie nie zauważyłaby nawet własnej siostry, gdyby nagle wyrosła przed nią i zatrzymała ją w połowie drogi. Miała szczęście, że w miarę dobrze orientowała się w otoczeniu, a jej kroki same prowadziły ją do wyznaczonego wcześniej celu.
Ocknęła się dopiero, gdy znalazła się przed sklepem madame Malkin, choć nie pamiętała nawet jak się tu znalazła. Poprawiła ciemną, nierzucającą się w oczy sukienkę i przeczesała palcami włosy, które swobodnie opadały na jej plecy i ramiona. Postanowiła, że dzisiaj nic jej już nie zepsuje humoru, a na samą myśl o zbliżającym się spotkaniu Yumi, na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. W żadnym wypadku nie chciała pokazać dziewczynie, że ostatnio nic nie szło po jej myśli. Nie chciała nikogo zadręczać swoimi problemami, w końcu każdy miał swoje własne utrapienia, z którymi w jakiś sposób musiał sobie radzić. Chwilę później weszła do środka, o czym oczywiście powiadomił wszystkich głośny dzwoneczek… Aria skrzywiła się lekko, rzucając zbyt ciche „dzień dobry”. Nie musiała długo wypatrywać Yumi, która stała na stołku, otoczona wianuszkiem pracownic madame Malkin, której Aria początkowo nigdzie nie zauważyła. Na szczęście na nią się nikt nie rzucił, mogła więc w spokoju podejść bliżej.
- Cześć – uśmiechnęła się, machając delikatnie w stronę Merberet. Nie była pewna, czy ta od razu ją zauważyła, gdyż wokół niej panowało niemałe zamieszanie.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 04/06/2014
Liczba postów : 682
Skąd : Kamienica w Londynie.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Sob Paź 25, 2014 8:04 am

Nie tylko Aria tęskniła do Hogwartu. Dla Yu to zamczysko było domem. Cóż z tego, że miała własny, skoro brakowało jej prawdziwej rodziny. Mieszkała z dwoma starymi facetami. Ojciec, który ciągle, nieprzerwanie od pięciu lat udawał, że nie ma córki. Wychodził do pracy rano, wracał późnym wieczorem ograniczając ojcowskie zainteresowanie do całkowitego minimum. Lokaj, który jako jedyny czasami pokazywał Yu, że nie jest przecież sama. Oraz Derek, który nie należał do jej rodziny czy tego chciał czy nie. Odkąd wyjechał, Yu żyła innym życiem. Choć mija miesiąc, ona prawie o nim zapomniała. Nie śnił się jej już po nocach, stał się błahym problemem, którym można się zająć później. Yu skutecznie wyparła go z myśli. Dopóty, dopóki "nie wróci", chciała żyć tak, jak każda nastoletnia dziewczyna.
Dobrym do tego krokiem były zakupy i spotkanie z normalną osobą. Yu nie potrafiła stwierdzić, czy Skai zrozumiałaby śmiertelnie poważne przesłanie Merberetówny, gdyby ta postanowiła w końcu się komuś zwierzyć i powiedzieć jak bardzo jej życie zostało wywrócone do góry nogami. Wszystko zaczęło się od obozu i teraz nie umie tego powstrzymać. Arię zauważyła od razu, dzięki uprzejmości dzwoneczka zawieszonego przy drzwiach. Yu uśmiechnęła się lekko zażenowana do dziewczyny, gdyż stała z wysoko uniesionymi rękami. Pracownice madame Malkin kończyły mierzenie jej talii, nieprzerwanie przy tym narzekając, jak bardzo jest chuda. Krukonka zeskoczyła ze stołka jak tylko kobiety zapisały na pergaminie centymetry i podeszła do Arii, spoglądając na nią z ulgą. Nie miały czasu widzieć się w wakacje, przez co Yu miała wyrzuty sumienia. W paru pospiesznych listach zdołała jej jedynie wyjaśnić co nieco o "zaręczynach" czy też przedwczesnym powrocie z obozu.
- Cześć. Pomożesz wybrać mi odcień błękitu? Szykuję sobie strój do quidditcha na wrzesień. Mówiłam, że wracam do drużyny? Skai również. - złapała dziewczynę za rękę i wprowadziła wgłąb sklepu, ku ladzie, na której leżało trzydzieści barw niebieskiego koloru. Z boku znowuż różnych wielkości orły. Yu nie wiedziała nawet od czego zacząć. Poruszyła bezgłośnie ustami, mając ochotę opowiedzieć Arii wszystko. Począwszy od traumatycznych zaręczyn, skończywszy na swoim niepokoju i roztargnieniu na wieść o niedowładzie kończyny Amycusa.
Oparła się bokiem o ladę i taksowała spojrzeniem pannę Fimmel. Odnosiła wrażenie, że nie wszystko jest tak, jak powinno być. Prawdopodobnie czekają ich długie zakupy, aby nadrobić wakacje.
Zobacz profil autora
Aria Fimmel
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 27/05/2014
Liczba postów : 334
Skąd : Norwegia Północna

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Sob Paź 25, 2014 4:43 pm

Aria starała się nie przyglądać zbytnio poczynaniom pracownic ani Yumi, dla której sytuacja musiała być lekko krępująca. Fimmelówna też nie chciałaby słyszeć komentarzy na temat własnej figury, a choć Yu faktycznie była chudziutka, dziewczyna nigdy nie wypominałaby jej niczego związanego z jej wagą. Cieszyła się, że na chwilę obecną nie potrzebowała kupna nowej szaty, bo pewnie zostałaby również przechwycona przez żwawe stadko madame Malkin... Nie przyznawała się do tego, ale zawsze odczuwała w takich miejscach niepokój. Cierpliwie czekała, aż Yumi zostanie w końcu uwolniona i będą mogły porozmawiać bez mącenia spokoju i koncentracji pracujących kobiet. Dopiero, gdy Merberet podeszła bliżej, zauważyła delikatne zmiany w jej wyglądzie. Prawie niezauważalny makijaż nie przytłaczał, lecz wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej podkreślał unikalną urodę Yu, nadając jej twarzy blasku. Arii brakowało takiej odskoczni od codzienności, przyziemnych spraw, które można z łatwością kontrolować. Nie przypominała sobie, by dziewczyny wspominały jej coś o zamiarach dołączenia do drużyny. Zmartwiło ją to, że ta informacja mogła jej najzwyczajniej w świecie umknąć, choć nigdy wcześniej nie zdarzało jej się o niczym zapominać. Na prośbę o pomoc przy doborze odcienia błękitu kiwnęła potakująco głową, to przecież nie mogło być takie trudne, prawda?
- To świetnie, będę wam głośno kibicować – powiedziała, uśmiechając się do niej ponownie. Lubiła obserwować mecze, lecz zawsze wiązało się to z niepokojem o zdrowie zawodników. Z drugiej zaś strony, niektórzy bez wątpienia zasłużyliby sobie na zrzucenie z miotły… - Mam nadzieję, że nie dacie się pozrzucać z mioteł – dodała żartobliwie. Złapana za rękę, podążyła za drugą Krukonką wgłąb sklepu, a jej wzrok niemalże automatycznie padł na odcienie niebieskiego. Nie spodziewała się, że będzie ich aż tyle, nigdy nie interesowała się na tyle barwami, ani nie miała nic wspólnego z farbami. – Niektóre są do siebie tak podobne, że nie widzę różnicy – zaśmiała się cicho, szybko jednak się uspokajając. Madame Malkin zapewne nie byłaby zadowolona z takiej ignorancji, a luk w wiedzy na ten temat Fimmelówna miała zapewne wiele.
Po chwili brązowe tęczówki zawędrowały znów w stronę Yumi, która jej się przyglądała. Przygryzła lekko wargę, nie wiedząc co powinna powiedzieć, o co powinna zapytać. Miała tylko wyrywkowe informacje zaczerpnięte z listów. Sama w wiadomości wspomniała jej o przygniatającej informacji, że rodzice postanowili również jej uprzykrzyć los zaręczynami oraz o swoim pobycie u cioci w Londynie. Dziwną sytuacją w szpitalu nie chciała się dzielić na papierze, nie wiedziałaby nawet, jakich powinna użyć słów.
- Wszystko w porządku? – spytała, odgarniając włosy za uszy, by nie plątały jej się przy twarzy.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 04/06/2014
Liczba postów : 682
Skąd : Kamienica w Londynie.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Sob Paź 25, 2014 6:50 pm

Od paru dni zaczęto zwracać uwagę na jej strój. Dotychczas Yu nie przejmowała się opinią otoczenia, żyjąc w swej maleńkiej rodzinie, nie mając nawet babci ani dziadka. Nie udzielała się na balach i na uroczystościach, gdyż kiedykolwiek padło zaproszenie, szedł tam jej ojciec i Derek. Ona wymawiała się chorobą, a co za tym idzie nie wyrobiła w sobie nawyku strojenia się na każdą okazję. Przez panią Carrow jej garderoba poszerzyła się o piękne i bardzo drogie stroje, Yu została poddana licznym zabiegom upiększającym. Odwiedziły niemal każdy salon spa w Londynie. Pod koniec tamtego dnia opadała z sił, ale czuła się w końcu piękna. Ona, ta zakompleksiona mała Yui. Teraz fizycznie było lepiej. Przebyta grypa żołądkowa po obozie nie zostawiła w niej śladów. Ramię miała zatuszowane zaklęciami i eliksirami, przez co nie było widać, że w czerwcu została podrapana przez dzikie zwierzę. W skrócie: było lepiej, niż mogłoby być. Niestety jeśli chodziło o sprawy natury prywatnej, wszystko postanowiło się zbuntować.
- Nie damy się. To raczej my zrzucimy chłopaków. - pokraśniała. - Upatrzyłam sobie Evana Rosiera. Nikt inny nie upada na trawę z taką gracją. - zażartowała, ciesząc się, że może stać i śmiać się z głupot - tak jak powinny robić to normalne, zwykłe nastolatki. Uczucie adrenaliny było jej dobrze znane. Z przyjemnością wsiądzie na miotłę i da się porwać wolności, wietrze okolonej tłem głośnego kibicowania. Obiecała sobie i Sky, że Lucas Shaw nie pożałuje, że je przyjął. Muszą obie nabrać tylko trochę masy, przytyć, co dla Yumi było wyzwaniem nie do pokonania zważywszy na powolny metabolizm, o którym wspomniała jej przy okazji pani Abigail Carrow.
Wysunęła z palety trzy odcienie o różnej mocy. Jaśniutki, niemal zakrwawiający o turkus przy dobrym świetle, czysty spokojny błękit oraz ciemny, mocny kolor. Krwiożercze stadko pani Malkin krzątało się wokół, przygotowując odpowiednie materiały. W powietrzu latały nawet nitki i igły, co Yu podziwiała. Jak one potem znajdują te maleńkie przedmioty, jeśli odlecą sobie na spacer?
Powróciła do Arii spojrzeniem zaskoczona zapytaniem. Dłoń oparta o blat zadrżała, gdy Yu szukała odpowiednich słów, aby uspokoić przyjaciółkę.
- Nie. - szepnęła, uśmiechając się doń smutno. Nic nie było w porządku. Mąciło się od początku wakacji i nie ulegało poprawie. Dziewczynie zabrakło sił, aby udawać, że jest okej. Poza tym Arii należała się szczerość, obie wyjdą na tym dobrze, poczują się może lepiej. Yu zaczęła doceniać moc zwierzania się i wyrzucania z siebie problemów. Co ona poczęłaby bez Wilsonki i Fimmel?
- Powiedz, że chociaż u ciebie jest dobrze. - zmarszczyła brwi odsłaniając swoje przygnębienie. Aria również wyglądała na osobę, która ma serdecznie dosyć czterech ścian i tłumu ludzi. Gdyby tak mogły sobie wyjechać bez słowa nad morze i wypocząć od rodzin, narzeczonych, obcych i jeszcze dalszych obcych ludzi.
Podsunęła dziewczynie trzy wybrane palety, aby wybrała ten, który jej zdaniem nadaje się do użycia i wplecenia do garderoby Ravenclawu.
Zobacz profil autora
Aria Fimmel
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 27/05/2014
Liczba postów : 334
Skąd : Norwegia Północna

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Sob Paź 25, 2014 10:44 pm

Aria musiała się mocno skupić, by się nie roześmiać, gdy Yumi wyjawiła jej swoje zamiary zrzucenia z miotły chłopaków. – Nie mogę się doczekać, by to zobaczyć. Tylko nie potraktujcie ich zbyt brutalnie, bo będą się was wszyscy bali – pokręciła głową, sprawiając tym samym, że chwilę temu odgarnięte włosy znów zaczęły zasłaniać ją niczym ciemny płaszcz. Kiedyś postanowiła ich nigdy mocno nie skracać, gdyż w pewnym stopniu odgradzały ją od świata zewnętrznego, choć było to tylko pozorne myślenie nieśmiałej dziewczyny, którą była. Walczyła z chęcią schowania się gdziekolwiek i za kimkolwiek, lecz często ta przez nią znielubiona strona wygrywała. Gdyby była bardziej otwarta na innych i odważna, może też spróbowałaby swoich sił w Quidditchu, jednak zapewne taki dzień nigdy nie nadejdzie. Nie lubiła być w centrum uwagi, a zawodnicy na niejaką sławę narzekać nie mogli.
Przyglądała się Yumi, gdy ta wybrała z całej gamy odcieni tylko trzy, jeden piękniejszy od drugiego. Każdy miał w sobie coś ciekawego. Jeszcze kilka dni temu Aria doradziłaby jej spokojny błękit lub najciemniejszy z tych trzech odcieni – ani jeden, ani drugi nie rzucał się w oczy. Jednak ostatnio zdarzało jej się robić wszystko odwrotnie, więc siłą rzeczy zawiesiła oczy na najjaśniejszym materiale, nie komentując jeszcze wyboru koleżanki. W zamian za to, skupiła znów całą uwagę na Yumi. Zauważyła delikatne drżenie dłoni dziewczyny, spodziewając się już negatywnej odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie. Położyła dłoń na jej ramieniu, chcąc pokazać tym gestem, że jest przy niej. Nie chciała naciskać, ale wiedziała, że wyrzucenie wszystkiego, co człowiekowi leży na sercu niosło ze sobą ogromną ulgę. Dawało również siłę do przetrwania ciężkich chwil i zyskania nowego poglądu na sytuację. Gdy Aria wyrzuciła wszystko z siebie podczas rozmowy z Porunn taka taktyka jednak nie zadziałała, lecz siostry były jak woda i ogień. Była pewna, że gdyby to samo powiedziała Yumi, ta nie próbowałaby jej narzucić swojego toku myślenia, tylko pomogłaby jej zrozumieć i wszystko poukładać w jedną całość. Po prostu by ją wysłuchała i byłaby przy niej. Poczuła nieprzyjemne ukłucie w sercu, jakby sam fakt, że o tym pomyślała sprawił, że zdradziła bliźniaczkę. Wciąż była na nią zła, lecz równocześnie bardzo za nią tęskniła. Gdyby Ślizgonka tylko chciała spojrzeć chociaż przez chwilę na świat oczami Arii…
- Wiesz, że możesz mi zaufać, prawda? – spytała cicho, bez jakiegokolwiek nacisku. – Jeżeli będziesz chciała o tym porozmawiać… - nie dokończyła, wiedziała, że Yumi zrozumie sens jej wypowiedzi. Fimmelówna chętnie wyrzuciłaby ponownie wszystko z siebie, chcąc uzyskać chociaż trochę zrozumienia, jednak czy powinna…? Już miała powiedzieć, że u niej jest wszystko dobrze, była jednak świadoma tego, że prawdopodobnie coś innego malowało się na jej twarzy. Nie była taka dobra w udawaniu i chowaniu prawdziwych emocji jak jej siostra. Może gdy znów się pogodzą, Pierun da jej kilka lekcji? Westchnęła ciężko.
- Skłamałabym, gdybym tak powiedziała… - odpowiedziała ciszej, jakby się bała, że wypowiedzenie tych słów spowoduje jakąś katastrofę. Nagle poczuła niesamowitą chęć ucieczki z tego zatłoczonego miejsca, najlepiej prosto pod przytulny i ciepły koc. – Nie mogę się doczekać powrotu do Hogwartu. Zmiany otoczenia… Nawet nie wiesz jak bardzo mi brakowało czasu, który spędzałyśmy razem – uśmiechnęła się delikatnie na samą myśl o tym. – Przepraszam, nie chcę psuć nam spotkania… Pokłóciłam się z Porunn – dodała, jakby to wszystko tłumaczyło. Chyba każdy zdążył już zauważyć, że Aria potrzebowała siostry jak powietrza. Trochę krępowały ją wszędobylskie pracownice madame Malkin, starała się jednak nie zwracać na nie uwagi. Nawet jeżeliby słuchały ich rozmowy, czy miała jakieś powody do obaw? Nie chciała stawiać swoich problemów w centrum, Ingrid zapewne zbeształaby ją za takie zachowanie, mówiąc, że powinna być silna.
- Wszystkie kolory są na swój sposób wyjątkowe… jednak ten najbardziej przykuł moją uwagę – wskazała na najjaśniejszy kolor, który w odpowiednim świetle przybierał turkusową barwę. Była to jednak tylko drobna sugestia, ostateczną decyzję musiała podjąć Yumi.
Zobacz profil autora
Yumi Mizuno
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 04/06/2014
Liczba postów : 682
Skąd : Kamienica w Londynie.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Nie Paź 26, 2014 8:42 am

Skromny uśmiech wpełzł na jej usta. Ze Sky były małymi punktami, które łatwo dałoby się zmieść z boiska, jeśli zaatakowałby je dwumetrowy osobnik pokroju Gilgamesha czy Franza. Yu bardzo dobrze o tym wiedziała i zrobi wszystko, aby stały się tak szybkie, że zanim rozpoczęliby szarżowanie na nie, znikną im z pola widzenia. Szkoda tylko, że wakacje mijają i nie ma tak wiele czasu, aby potrenować. Co prawda na początku wakacji odwiedziła Gila korzystając z tamtego smaku "wolności" i pobrała porządną lekcję. Miała nadzieję, że w nowym roku szkolnym znajdzie na tyle czasu, aby podreperować swoją kondycję fizyczną. Już jej w tym głowa, żeby to nie one leżały na murawie.
Yu zamrugała rzęsami, przywdziewając na usta smutny uśmiech. Ciężar dłoni na ramieniu oznaczał wsparcie i zaufanie, czego była świadoma. Przez tyle lat milczała na temat zachowania swego przyrodniego brata, a miała tyle osób, których mogłaby bez zająknięcia obdarzyć zaufaniem. Mimo tego Yu nie potrafiła wydusić z siebie akurat Dereka. On był tajemnicą, sprawą indywidualną. Nie powinna o tym mówić. Znowuż o masie innych sytuacji, listów, zachowań... mogła, jeśli tylko odnalazłaby w sobie tyle odwagi i nauczyła się zwierzać drugiej osobie. Aria i Sky nigdy by jej nie zawiodły, lecz nie w tym tkwił problem. Yui bała się, że jeśli poznają ją od środka, wystraszą się tym, co ona przeżywa i odejdą. Obie nie miały pojęcia jak trudno było zasnąć w wielkim domu ze świadomością ponurej przyszłości oraz bolesnej przeszłości.
Skinęła głową w potwierdzeniu, lecz nic nie wydobyło się z jej gardła. Stado pani Malkin peszyło ją i odbierało całą odwagę. Yumi zauważyła, że Aria ma taką samą minę jak ona. Nie było dobrze, nawet u niej. Dziewczyna skrzywiła się czując narastającą w środku złość. To nie były piękne wakacje. Dwakroć bardziej zatęskniła za Hogwartem, bo tam wszystko było na swoim miejscu.
- Tak dużo się dzieje... - szepnęła zdławionym głosem, spoglądając wprost w oczy Arii. Pamiętała dzień, w którym Aria powiedziała jej, że ma bliźniaczkę w Slytherinie. Yu nie potrafiła w to uwierzyć dopóki sama nie spojrzała na Porunn i nie dostrzegła rażącego podobieństwa między nimi. Choć Yumi nie znała uczucia siostrzanej miłości ani bliskości w rodzeństwie, domyślała się jak bardzo muszą być ze sobą blisko. Yu niedługo zacznie twierdzić, że otaczają ją sami bliźniaczy. Aria i Porunn, Alecto i Amycus... Czasami żałowała, że ona nie ma takiej drugiej połówki, z którą łączyłaby ją silna więź. To chyba nazywało się zazdrość, taka smutna zazdrość.
- Też tęsknię za dome...za Hogwartem. - niemal się nie przejęzyczyła, ale była pewna, że Aria zrozumie. Ścisnęła jej rękę pocieszająco.
- Jesteście siostrami, Ario. To tylko rodzinna kłótnia i jak wrócisz, jestem pewna, że będzie już dobrze. - starała się za wszelką cenę zadośćuczynić Arii ten brak kontaktu przez ostatnie tygodnie.
Przypomniała sobie o wybranych paletach kolorów. Obejrzała je trzeci raz. Nie pokazała zaskoczenia wyborem Arii. Jaśniutki, pełen pasji odcień błękitu zlewający się z wiosennym, ciepłym niebem. Bez zbędnych przemyśleń podała ten kolor właścicielce sklepu. Zamieniła z nią parę słów, wyłożyła na ladę kilka galeonów i powróciła całą uwagą do Arii.
- Szata będzie gotowa za dwie godziny. Idziemy na spacer? Muszę ci parę rzeczy opowiedzieć. - i ty mi też, dokończyła w myślach. Mogła mieć nadzieję, że "parę rzeczy" zmieści się w dwóch godzinach, gdyż czuła, że nie starczy jej nawet nocy, aby oddać to, co czuje.
Zobacz profil autora
Aria Fimmel
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 27/05/2014
Liczba postów : 334
Skąd : Norwegia Północna

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Pon Paź 27, 2014 10:45 pm

Nie miała tak naprawdę pojęcia przez co musiała przechodzić Yumi. Mogła się jedynie domyślać, że były to ciężkie chwile, nie pytając o nic, będąc tylko milczącym wsparciem. Wiedziała, że nie każdy czuł się komfortowo dzieląc się z osobami postronnymi detalami z własnego życia. Sama również nie należała do osób zbyt rozmownych, skarżących się i narzekających na swój los, nawet przyjaciołom. Miała jednak oparcie i ostoję w postaci siostry, a to zdecydowanie odróżniało ją od Yumi. Porunn była nieodłączną częścią jej życia, a choć również między nimi – jak to chyba między każdym rodzeństwem – dochodziło czasem do kłótni, jedna nigdy nie odwróciłaby się od drugiej. Nie ważne, co by się stało  a przynajmniej tak uważała Aria. Zdarzało jej się czuć samotną i niezrozumianą, tak jak w tej chwili. Ostatnia kłótnia nie należała do zwykłych sprzeczek, więc Fimmelówna tym bardziej nie mogła dojść do siebie. Miała wrażenie, że siostra wybitnie próbowała narzucić jej swoje zdanie, nie patrząc obiektywnie. Choć, czy w przypadku kogoś, kogo się kochało, istniała w ogóle możliwość chłodnego spojrzenia na dany problem? Nie chciała obarczać Yumi swoimi czarnymi myślami, które prawdopodobnie okazałyby się błahostkami. Może jednak potrzebowała usłyszeć od kogoś opinię, kto byłby w stanie spojrzeć inaczej, niż ona i jej siostra? Aria również miała obawy, że ktoś mógłby patrzeć na nią inaczej, gdyby wiedział, co tak naprawdę czuje. Nie chciała być słaba, nie chciała litości. Z drugiej zaś strony potrzebowała wsparcia, dobrego słowa. Starała się w miarę możliwości być dla każdego, kto mógłby potrzebować jej pomocy, nawet jeżeli takowej od niej nie oczekiwał. Sama była cicha, zwierzając się jedynie Porunn.
Wakacje nie były piękne, ale Fimmelówna starała się nie patrzeć na wszystko w czarnych barwach. Próbowała dostrzegać pozytywy, takie jak poznanie Desiree, podszkolenie swoich umiejętności, zwiedzanie Londynu na własną rękę. Nie wszystko poszło tak, jak sobie to wyobrażała, jednak spotkanie z Yui zdecydowanie zaliczało się do pozytywnych wydarzeń. Nawet, jeżeli wesołość miałaby zostać zdominowana przez smutek. Prawda i szczerość korzystniej wpływały na psychikę, niż udawane uśmiechy i pozorna radość. Na co komu znajomi, skoro nie można było sobie przy nich pozwolić na chwilę słabości? Choć dziewczyny nie były przyjaciółkami od serca, nie znały się na wylot, Aria czuła, że przy Yumi mogła odpocząć. Spojrzeć inaczej na pędzący dookoła świat, przeżyć chwilę wytchnienia i złapać oddech. Nabrać sił, chociażby wzajemnie milcząc i po prostu ciesząc się obecnością drugiego człowieka. Smutny uśmiech koleżanki tylko podsycał jej chęć do niesienia pomocy, wysłuchania.
Norweżka posłała dziewczynie kojący uśmiech, w odpowiedzi na pokrzepiający uścisk ręki. Chciała uwierzyć w słowa drugiej Krukonki, że po kłótni znów nastanie spokój i pogodzenie. W końcu burza nigdy nie trwała wiecznie, prawda? Jak tylko wróci do domu, spróbuje ponownie porozmawiać z siostrą. W tym przypadku milczenie nie było złotem, a przeszkodą, która mogła jedynie oddalić od siebie dwójkę ludzi.
Mam nadzieję, że tak będzie… Tym razem to nie była zwykła kłótnia – spuściła na chwilę brązowe tęczówki z dziewczyny, wlepiając wzrok w swoje buty. Czuła się po prostu głupio, a zawstydzona zaczęła się delikatnie rumienić.
Dziękuję – dodała pośpiesznie, doceniając ciepłe słowa, nim dziewczyna na chwilę powróciła do kolorowych palet. Z delikatnym uśmiechem przyglądała się, jak Yumi podaje właścicielce kolor, który chwilę temu sama pochwaliła.
- Chodźmy – kiwnęła potakująco głową na propozycję spaceru. Na zewnątrz zapewne będzie przyjemniejsza atmosfera do rozmowy, bez zbędnych par oczu i uszu, przed którymi nie można było się nigdzie ukryć. Ramię w ramię wyszły ze sklepu madame Malkin.

[z/t x2]
Zobacz profil autora
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 12:36 pm

Początek roku szkolnego już za pasem. Kolejny rok, pracowity rok. W końcu panna Whisper otrzymała promocję do klasy siódmej, już ostatniej, więc i nauki będzie więcej, co jednak nie przeszkadzało dziewczynie. Wręcz przeciwnie. Po ostatnich wydarzeniach, dość burzliwych zresztą, ta wolała skupić się na nauce i egzaminach. Żałowała, że nie do końca mogła skupić się na doskonaleniu swoich umiejętności na obozie… Aczkolwiek nic straconego.
Teraz jednak przemierzała zatłoczone uliczki w poszukiwaniu sklepu, który odwiedzała rok w rok – sklepu Madame Malkin. Drogę do niego Wandzia znała praktycznie na pamięć, więc z odnalezieniem odpowiedniej wystawy nie było żadnego problemu. Gdy jej oczom ukazało się to czego oczekiwała, ta przystanęła przy wejściu i uniosła wzrok ku górze na niebo, by chwilę dosłownie popodziwiać zacne widoki, jednocześnie czekając na jednego ze swoich dobrych przyjaciół należących do domu spod herbu Borsuka. Tym razem nie spotkała się z Henrym, którego mile wspominała jeszcze zza czasów ich ostatniej przechadzki, ale z innym Puchonem, z tego samego rocznika – chodziło o sympatycznego Ioannisa, który zawsze służył dziewczynie pomocnym ramieniem. Tym razem ten postanowił potowarzyszyć jej w doborze nowych szat, które z pewnością się jej przydadzą, przed tymi wszystkimi uroczystościami i testami.
Pogoda była wspaniała, a i humor panna Whisper miała odrobinę lepszy. Wiedziała, że to co się stało to się nie odstanie, jednak… Jednak nie wolno było tylko żyć przeszłością, skoro przyszłość niesie jeszcze więcej.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 1:21 pm

Pan Undervalder nie ukrywał, że bardzo czekał na wiadomość od Wandy. Co by tu powiedzieć, po prostu się za nią stęsknił. Wakacje miał ochotę spędzić w jej towarzystwie chciał ją zaprosić do siebie, albo coś w tym stylu, przecież przyjaciele tak robią. Jednak na początku wakacji dostał od niej dość przygnębiającą wiadomość. Puchon oczywiście nie znał ojca Wandy dobrze, ale był przygnębiony tym, że i Wanda czuła się okropnie po stracie tak bliskiej osoby.
Gdy przyszedł list od krukonki, ażeby pomógł jej wybrać szaty ucieszył się niesamowicie. Sami jego rodzice stwierdzili, że i jemu się należą nowe. W tym roku będzie zdawał te najważniejsze egzaminy, szaty z tamtego roku i się zmniejszyły i tak zabrudziły, że doprowadzenie ich do porządku i stanu używalności nie było możliwe nawet przez domowe skrzaty.
Ojciec podrzucił go do Londynu, ale już pod sklep nie mógł, bo oczywiście miał bardzo ważne inne sprawy. Szczerze powiedziawszy nawet się z tego cieszył, gdyby zobaczył Wandę pewnie potem słuchałby dogadywania z jego strony, a po co to komu potrzebne?
Idąc już w stronę wyznaczonego sklepu zauważył czekającą Wandę. Uśmiechnął się na jej widok.
- Cześć Wanda. Co tam u Ciebie słychać? Liczyłem na więcej naszych spotkań, a Ty mnie tak olałaś. - powiedział robiąc udawaną minę skrzywdzonego dzieciaka. Oczywiście nie miał do niej o to pretensji, ale tęsknota doprowadzała go do wszelakich myśli. Przytulił dziewczynę i pomasował jej plecy dłonią. Taka oznaka pocieszenia, ale nie chciał na ten temat nic mówić, może dziewczyna nie chce już do tego wracać, ba! Na pewno nie chce chyba nikt by nie chciał.
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 1:55 pm

Nie minęła nawet dłuższa chwila – dziewczę nawet nie zdążyło zaśpiewać w myślach ulubionej piosenki, a do jej uszu doszedł dobrze znany jej głos kolegi z roku. Jak widać nie tylko ona nie lubi się spóźniać – wzrok Wandzi najpierw powędrował na klasyczny czarny zegarek ze sporą tarczą, a dopiero potem na obrażoną twarz swojego przyjaciela. Kącik ust dziewczyny również delikatnie zadrżał, dodając jej przy tym niewymuszonego uroku, a ramiona silnie objęły sylwetkę Puchona, za którym i ta istota także się stęskniła.
- Cześć. Przepraszam za to wszystko, ale sam wiesz jaka była sytuacja. Musiałam odpocząć, zająć się czymś innym. Chyba w życiu nie przeczytałam tylu książek co przez wakacje. – Wymruczała, czując jak dłonie chłopaka delikatnie gładzą ją po plecach. Miłe ciepło rozlało się po jej ciele, a i humor Whisperówny gwałtownie się poprawił. Oderwała się zaraz od Io i otaksowała wzrokiem jego posturę, oceniając w myślach, że ten się naprawdę wyrobił. Zawsze postrzegała go jako kilkunastoletniego chłopaka, któremu udzielała korków, a tutaj proszę. Dziewczyny śmiało się za nim obracały. Oczywiście wszystko Krukonka przemilczała – nie będzie go przecież od tak dowartościowywać. Poklepała go jeszcze na zakończenie po ramieniu.
- Wyrosłeś! Więc nawet lepiej się składa, że akurat spotkaliśmy się tutaj, prawda? W tym roku postanowiłam zaszaleć i kupię chyba multum szat na każdą możliwą okazję. – Powiedziała lekko, delikatnie obracając się w stronę wejścia. Jej dłoń pchnęła ciężkie drzwi, a do jej nozdrzy dotarł zapach materiału, czegoś słodkiego i podniosłego. Dreszcz emocji, oczywiście tych pozytywnych związanych z robieniem czegoś fantastycznego przeszedł po jej ciele, a spojrzenie Wandy zaczęło wyłapywać coraz to przeróżniejsze belki z taftą czy jedwabiem.
Właścicielka krzątała się gdzieś z boku, starając się pomóc dopasować szatę na jednoroczniaka, który przejęty całym tym wydarzeniem spoglądał tylko na rodziców. Krukonka natomiast dobrze znając to miejsce przemierzała kolejne regały, mając nadzieję, że i jej towarzysz się za nią skieruje.
- Jak Ci minęły wakacje, Io? – Spytała w międzyczasie.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 2:13 pm

Nie miał w zwyczaju się spóźniać, może i gdyby ta osoba dla niego mało znaczyło i to spotkanie nie byłoby dla niego takie ważne, albo by je olał, albo faktycznie się spóźnił. Ale tutaj nie było takiej możliwości. Wanda była dla niego bardzo ważna i dla niej jest w stanie poświęcić każdą minutę, godzinę, dobę. Wariactwo, nie? Zakochać się w dziewczynie, którą tak naprawdę zna od małej dziewczynki, bo już w pierwszej klasie załapali wspólny kontakt, no ale jako jedenastoletni chłopiec bardziej zajęty był lataniem po szkole i szukanie przygód niżeli dziewczyn. Czym on by mógł wtedy zaimponować dziewczynie? Teraz to co innego. Io się naprawdę bardzo wyrobił, jako mały chłopiec był chyba najniższy z roku i w dodatku chudy jak patyk. Jednak zaczął o siebie dbać, wiele czasu spędza na sporcie gdzie biega, bądź ćwiczy jakieś dziwne pozy, ale najwyraźniej to mu pomaga zdobyć figurę. On tam jakoś nigdy nie zauważył, ażeby inne dziewczyny się za nim oglądały. Bo może po prostu nie chciał widzieć i tyle.
Zaśmiał się na wzmiankę o tych książkach, szczerze powiedziawszy miał jej wcześniej trochę za złe, że jednak nie starała się poświęcić mu chwili czasu. Przecież on naprawdę się nią bardzo przejmował i wiedział, że jest jej źle w tym momencie. A jeśli źle jest osobie na której ci zależy to zależy ci również na tym, ażeby przy tej osobie być. Ale matka chłopaka uświadomiła go i pomogła mu to jakoś wszystko złożyć do kupy.
- A daj spokój, zawsze matka ze mną przychodziła do Madame, ja sam na siebie nie potrafię nic kupić. Chyba, że Ty mi w tym pomożesz... - to było raczej stwierdzenie niżeli pytanie. Skoro już tutaj jest to chciałby te zakupy mieć już za sobą. O wiele bardziej łatwiej mu kupić ubrania codzienne niżeli szaty, które dla niego wszystkie są takie same, jedynie różnią się herbem na piersi i nic poza tym.
Szedł za krukonką jak jakiś manekin. Przeglądał wzrokiem różnego rodzaju stroje w wystawie, ale nic nie potrafił sobie wynaleźć, dlatego liczył na gust Wandy.
- Spokojnie, miałem z ojcem jechać do Rumuni, on i te jego smoki, ale w końcu sam pojechał i się nawet z tego cieszę. Chociaż nie powiem, ażeby mnie smoki nie interesowały, bo interesują, ale matka jest nadopiekuńcza, w końcu ma tylko jedno dziecko. No i wiesz jak to jest... Poza tym co ja będę o sobie mówić, wakacje jak wakacje zawsze tak samo. Lepiej Ty powiedz jak sobie radzisz...? - zapytał. Chciał wiedzieć, to jak sobie radzi to jest chyba normalne pytanie prawda?
Wanda Whisper
avatar
Uczeń Ravenclawu
Data przyłączenia : 28/04/2014
Liczba postów : 1179
Skąd : Okolice Londynu.

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 2:35 pm

Szatynka raz skręcała w jedną alejkę, by zaraz skręcić w kolejną, w poszukiwaniu odpowiedniego materiału czy dodatków. Mimo wolnego czasu ta szła bardzo szybko, zgrabnie poruszała się między belami i tylko od czasu do czasu spoglądała w stronę chłopaka, starając się upewnić, że ten się jeszcze nie zgubił. Słysząc jego słowa dotyczące zakupu szat z mamą uśmiechnęła się smutno – całe szczęście ten tego nie mógł zauważyć, bo Wanda szła przodem. Zaraz jednak się odwróciła do niego i kiwnęła głową, jednocześnie odpowiadając mu na poprzednie pytanie.
- Io, jasne, że tak. Pomogę. Coś na pewno dla Ciebie znajdziemy. Wolisz coś oryginalnego czy klasykę? – Spytała jeszcze, mrugając do niego, podczas gdy jej dłonie powoli odnajdywały odpowiednie materiały. Tym razem nieco przystopowała, chciała wybrać materiał najlepszej jakości. A, że bywała tutaj średnio raz do roku – w końcu to ona zajmowała się dobieraniem szat dla ojca i Doriana to pomoc właścicielki sklepu nie była w tej chwili konieczna.
Dziewczyna westchnęła, gdy chłopak rozgadał się na dobre, co wcale jej nie przeszkadzało. Dotychczas miała możliwość spotykania się jedynie z mrukami, albo osobami na ogół niedostępnymi więc to była miła odmiana. Wzrok krukonki przeleciał po twarzy chłopaka, badając emocje jakie na niej się odzwierciedlały, po czym zamilkła totalnie, starając się zbudować w miarę sensowną odpowiedź na zadane przez niego pytanie. By dać sobie jeszcze więcej czasu przesunęła palcem po jednej z belek i chwyciła skrawek jedwabiu, by poczuć przyjemny chłód na dłoni.
- Z początku było mi bardzo trudno, bo nie licząc Doriana to tak naprawdę nikt mi nie został, ale jakoś się trzymam. Muszę. Nikt za mnie egzaminów nie napisze, nikt za mnie nie zaopiekuje się domem… No.. – Jeszcze jeden ciężki oddech, gwałtowne mrugnięcie i grymas odmalowany na bladym licu.
- Cieszę się w sumie, że wracam do szkoły. Naprawdę. Będę miała się czym zająć. Może zapiszę się do jakiegoś kółka. Chcę podszkolić swoje umiejętności, by móc w razie czego się bronić. Takie są moje plany. O. – Dopowiedziała, pewna swoich odczuć myśli. Nikt już nie skrzywdzi nikogo w jej obecności. Wandzia jak widać miała swoje priorytety.
Zobacz profil autora
Gość

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   Czw Lis 13, 2014 7:42 pm

Jak na normalnego chłopaka przystało Io nie mógł oderwać oczu od zgrabnego ciała Wandy, które tak zgrabnie poruszało się między wieszakami z szatami. Aż się dziwił, że dopiero teraz zauważył to piękno, które w sobie miała. Wcześniej pewnie dlatego iż byli dziećmi i do takich rzeczy jeszcze nie dorośli. To chyba normalne, nie? A kto jak kto ale Ioannis potrafił wypatrzyć to piękno które w sobie ma dziewczyna. Co prawda nie miał jeszcze konkretnej dziewczyny, tylko je podrywał i po jednym pocałunku ten związek się kończył. Po prostu szczenięce wybryki, albo zwane zakładanie się z kumplami o podryw tej czy owej dziewczyny. Z pewnością Io wyrósł już z tego, na pewno nie miałby ochoty teraz podrywać dziewczyny tylko dla zakładu. Dorósł jakby nie patrzeć i sobie chce nieco życie ułożyć, oczywiście nie liczył na to, że będą już na śmierć i życie, ale kto wie? Jego rodzice poznali się w szkole i do tej pory są razem i można naprawdę brać z nich przykład jeżeli chodzi o miłość którą siebie nawzajem darzą.
- Szczerze powiedziawszy to nie wiem.. Ja się na tym nie znam, może Ty stwierdzisz w jakiej mi będzie najlepiej? - zapytał. Wanda pewnie się na tym lepiej znała. Io nigdy nie przykuwał uwagi do swojego wyglądu, może od czasu do czasu na włosy, ale z pewnością nie na ubrania, a tym bardziej na szaty, których było tutaj pełno i według niego nie widział żadnej różnicy.
- Tak, pewnie szkoła wszystko zmieni. Poza tym słyszałaś, że i Potterowi się nie powiodło w życiu? Matka mi mówiła, że stracił oboje rodziców. - powiedziała. Jego rodzice są bardziej neutralni. Nie przykuwają uwagi do tego, po jakiej stronie staną. Szczerze powiedziawszy dziwił im się, wiele razy z nimi na ten temat rozmawiał, ale nie chcą zmieniać zdania. Matka powiedziała mu, że to specjalnie dla niego, ażeby nie był zagrożony. On z pewnością nie będzie w przyszłości tak obojętny.
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje   

 

Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje
» Sklep Madame Malkin
» Butik madame Malkin
» Madame Hydra
» Muzeum Madame Royce

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Maraudersi :: 
Londyn
 :: 
Magiczne Ulice
 :: Pokątna
-