IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Oldie's Cafe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Alecto Carrow
Alecto Carrow

Oldie's Cafe - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Oldie's Cafe   Oldie's Cafe - Page 4 EmptyPią 23 Mar 2018, 10:12


Alecto była dziewczyną, która pojawiając się w towarzystwie zawsze wywierała na wszystkich wokół ogromne wrażenie. Nienaganny wygląd, odpowiedni makijaż oraz idealnie dobrane ubrania były jej znakiem rozpoznawczym. Ilekroć brała udział w ważniejszych czarodziejskich wydarzeniach przykuwała uwagę zgromadzonych, a osobnicy płci przeciwnej nie szczędzili jej komplementów i wyrazów zachwytu nad jej osobą. Nic więc dziwnego, że reakcja chłopaka wywołała na jej ustach delikatny uśmiech i wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że tylko jej usta się śmiały, zaś oczy wydawały się przygaszone i bez wyrazu.
Liam Walker. Niestety nazwisko bruneta nic jej nie mówiło. Było jakby znane, ale nie do końca miała pojęcia gdzie je słyszała lub widziała. Dzięki temu zyskała pewność, że nie pochodzi on z Anglii, w dodatku wydawał się on niewiele starszy od niej więc jeżeli pochodziłby stąd pewnie mieliby okazję spotkać się w Hogwarcie. Liam na pewno zapadłby w jej pamięci gdyby spotkała go wcześniej, tego była pewna.
Panicz Walker był osobą nietuzinkową, jego ust uśmiech zdawał się nie opuszczać, a i zachowanie nie było typowo londyńskie. Mało kto odważyłby się zabrać Alecto Carrow do mugolskiej dzielnicy, nie mówiąc już o Oldie's Cafe. Nawet jeżeli słyszała o tym miejscu, nigdy tu nie była, jakoś nie miała okazji? Nie sądziła że dane będzie im tam zjeść najlepszą szarlotkę w ich życiu, jakoś nie do końca ufała umiejętnością mugolskich rzemieślników. Skąd miała pewność że nie będą chcieli jej otruć? Nie dążyła ich tak wielka niechęcią, nienawiścią wręcz jak Daniel. Panicz Blais. Największa miłość i jednocześnie przekleństwo Alecto. Były przyjaciel, osobą której ufała, przez wiele lat był dla niej wsparciem, najlepszym powiernikiem jej tajemnic, to w jego ramię płakała, to on potrafił ją rozśmieszyć nawet jeżeli miała podły humor. Był dla niej bardzo ważny , tak samo jak ona dla niego. Wiedziała o tym, a dzisiejsze jego zachowania tylko ją w tym utwierdziły. Nawet jeżeli chciał to nie potrafił być wobec niej obojętny, więc dlaczego z jego ust padało tyle przykrych słów? Słów które przeszywały jej serce i duszę na wskroś, a w umyśle wywoływały ogromny mętlik. Nie wiedziała co dalej począć z tym wszystkim, czuła się odtrącona, ale jednocześnie była pewna, że nie mogła być panienka na chwilę. Każda sekunda, minuta, godzina z nim spędzona zachowana we wspólnych wspomnieniach dawały jej poczucie, iż ją kocha. To jak narażał się na gniew Amycusa podczas pamiętnej gry w butelkę, jak spełniał każdą jej głupią zachciankę czy kaprys. Kochał ją! Wiedziałam o tym, lecz nie była pewna.
Pogrążona we własnych myślach, nawet nie zarejestrowała tego gdy znaleźli się przy stoliku w dyskretnym rogu gdzie mogli pozwolić sobie na chwilę swobody.
-Liam Walker – powtórzyła – Chyba nie podchodzisz stąd co? - zapytała wyraźnie zaciekawiona, jednocześnie rozmowa na jakikolwiek temat nie związany z Danielem była teraz dla niej zbawieniem. Na pytanie bruneta przytaknęła, zdejmując z siebie ciężka szatę, po czym powiesiła ją na oparciu krzesła. Po chwili pełne zamówienie znajdowało się już na stoliku, a zapach czekolady i ciasta z dodatkiem cynamonu unosił się wokół, pieszcząc zmysły blondynki.
Bezpośrednie pytanie Liama wywołało zaskoczenie na twarzy panienki Carrow, nie zdawała sobie sprawy iż jej uczucia mogą być tak widoczne, dla osób trzecich, zazwyczaj starała się nakładać maskę obojętności i wychodziło jej to. Dlaczego więc tym razem się nie udało? Czyżby Daniel również mógł czytać w niej jak w otwartej księdze? Może dlatego ją pocałował? Bo zwyczajnie zrobiło mu się jej żal? Gdy ta myśl pojawiła się w głowie, małe dłonie dziewczyny zacisnęły się w pięści. Po chwili jednak rozluźniła je starając się zachować spokój.
- Nikt ci nie mówił nigdy że ciekawość to pierwszy stopień do piekła? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. Nie chciała poruszać tego tematu, w końcu Liam był kimś obcym i od tak miała mu się ze wszystkiego zwierzyć? Ona nie należała do takich osób, mogła powiedzieć o całej sytuacji Jaś, Amycusowi ale jemu? Jeszcze mógł to wykorzystać przeciwko niej samej.
Liam Walker
Liam Walker

Oldie's Cafe - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Oldie's Cafe   Oldie's Cafe - Page 4 EmptySob 24 Mar 2018, 19:20

Był prawie przekonany, że nie otrzyma od niej upragnionej odpowiedzi, ale wolał spróbować, tak na wszelki wypadek. Z pewnością miałby sobie za złe gdyby dziewczyna potrzebowała się wypłakać, a on nie użyczył jej swego ramienia w odpowiednim momencie. Choć nie sądził, by Alecto często pozwalała sobie na łzy, wyglądała raczej na twardą dziewczynę. Tym bardziej zastanawiało go co mogło sprawić, że dostrzegł w niej smutek. A może tylko mu się wydawało? Może zawsze tak wyglądała?
Na jej uwagę zareagował czymś pomiędzy śmiechem, a parsknięciem i obdarzył ją ciepłym uśmiechem. Był bezpośredni, ale nie miał w zwyczaju naciskać na ledwo poznane osoby, by te opowiedziały mu historię swojego życia.
- W takim razie wszystko odwołuję, za nic w świecie nie chciałbym smażyć się w piekle. - puścił do niej oczko i na chwilkę zajął się swoją szarlotką. Ciepłe jabłka z cynamonem sprawiały, że z zadowolenia miał ochotę przymknąć oczy, a chłód lodów tylko dopełniał całości. No i oczywiście gorąca czekolada, o niej też nie zapomniał.
- Nie wiem jak mnie przejrzałaś, droga Alecto - zatrzymał się na sekundkę, delektując się brzmieniem jej imienia. Nigdy nie znał żadnej Alecto, to imię było bardzo oryginalne, choć w jego ustach brzmiało trochę inaczej, niż kiedy wypowiadała je sama blondynka. - Ale masz rację, nie jestem stąd.
Łyżeczką wyłowił z kubka dwie małe, na wpół roztopione pianki i z dziecięcą radością wpakował je sobie do buzi. Skoro ona nie chciała się przed nią odsłonić to on zrobi pierwszy krok i da jej się nieco poznać. W gruncie rzeczy jeśli uda mu się wzbudzić jej zainteresowanie, być może zyska szansę na kolejne spotkanie, a wtedy ona powie mu coś o sobie?
- Urodziłem się i wychowałem w Nowym Jorku, w Londynie mieszkam od jakichś... hmm... - zmarszczył brwi w zamyśleniu - och, to już dwa lata. Ależ ten czas leci.
Na jego ustach cały czas gościł uśmiech lub chociaż zaczątek uśmiechu. Taki już był, wiecznie wesoły. Poza tym chciał jej w ten sposób dodać otuchy. Przez całą rozmowę przyglądał się dziewczynie, oczywiście nie natrętnie wgapiając się w jej twarz, ale subtelnie odkrywając kolejne jej  elementy. Nie potrafił ocenić ile miała lat, z jednej strony miała w sobie coś bardzo młodzieńczego, z drugiej kobiecego. Nie chciał pytać jej wprost, uważał takie pytanie za szalenie nietaktowne, więc w duchu przydzielił jej dwadzieścia wiosen. Albo raczej zim? Wiosna przecież jeszcze nie nadeszła.
Alecto Carrow
Alecto Carrow

Oldie's Cafe - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Oldie's Cafe   Oldie's Cafe - Page 4 EmptySob 24 Mar 2018, 20:30

Alecto z natury była nieufną osobą, potrzebowała czasu, aby otworzyć się przed kimś, nawet jeżeli szarlotka oraz gorąca czekolada były dobrym początkiem. Każdy z nas ma takie cechy i słabości, które wolałby ukryć przed resztą świata. Odsłonięcie się przed drugą osobą przypomina stanięcie przed nią bez ubrania i makijażu. Prawda jest niezwykle trudna, zwłaszcza dla blondynki. Z drugiej strony nie chciała poruszać tematu Daniela, który został dla niej definitywnie zakończony. Musiała ruszyć na przód, a nie po raz kolejny cofać się kilka kroków w tył. Smutek w jej oczach był niecodziennym widokiem, choć przez ostatnie miesiące gościł bardzo często, lecz już nikt zdawał się go nie zauważać poza Liamem. Czyżby chłopak potrafił spojrzeć przez maskę innych ludzi dokładnie odczytując ich uczucia? Miała tylko nadzieję, że nie potrafi czytać w myślach.
Jego ciepły uśmiech, był jak magnes którym przyciągał do siebie ludzi. Widziała w jaki sposób patrzą na niego dziewczyny obecne w kawiarni, jak posyłają w jej stronę zazdrosne spojrzenia. Trochę bawiła ją ta sytuacja, choć Liam zdawał się nic nie zauważać. Słowa bruneta wywołały perlisty śmiech wydobywający się z ust niebieskookiej, czy to aby na pewno ona? Sama była zdumiona, swoim zachowaniem, widocznie on tak działał na innych.
- To dobrze, szkoda abyś tam trafił – zgodziła się, chwyciwszy w dłonie kubek gorącej czekolady, upiła trochę. Brązowa ciecz był tak przyjemnie słodka i ciepła, rozgrzewając jej przemarznięte ciało. Z ust blondynki wydobył się cichy jęk przyjemność, po czym poszła w ślady swojego towarzysza zajadając się szarlotką. –Wcale nie było to zbyt trudne – odpowiedziała –Myślę, że nawet Sherlock Holmes dałby sobie z tym radę – dodała z lekkim śmiechem. Panienka Carrow rzadko kiedy odkrywała karty, wolała cierpliwie poczekać, aż ktoś zrobi to pierwszy. Była to zwykła ostrożność, której uczyła się od małego, rodzice wpajali to jej jak i Amycusowi, aby uchronić ich przed ewentualnym niebezpieczeństwem.
Amerykanin. pomyślała, robiło się coraz ciekawiej. Nie sądziła, że ten dzień będzie owocował w tak wiele niespodzianek, chociaż nie wszystkie były przyjemne. Nie zapomniała o spotkaniu z Danielem, ale próbowała to wspomnienie zepchnąć na krańce swojej świadomości.
-To dość długo, aż dziwne, że nie dane nam było spotkać się wcześniej - zauważyła, grzebiąc w swoim talerzu. –Ja w Anglii mieszkam już prawie osiemnaście lat, urodziłam się tu i wychowałam, zapewne wiesz kim są moi rodzice, więc nie chce cię tym zanudzać………- uchyliła przed nim rąbka tajemnicy, jednocześnie mając nadzieję, że jej wiek go nie odstraszy.

***
Czas na wspólnej rozmowie mijał im naprawdę szybko, uciekał przez palce jak szalony, gdy Liam spojrzał na zegarek jego twarz wykrzywiła się w grymasie zdziwienie oraz zakłopotania. W pośpiechu zaczął się zbierać wyjaśniając panience Carrow, iż ma niezwykle ważne spotkanie, wcześniej uregulował ich rachunek. Gdy brunet tylko znikł za drzwiami Alecto również postanowiła opuścić owe miejsce, zmęczona wrażeniami dzisiejszego dnia. Wzięła swą szatę kierując się do wyjścia, kiedy jej uwagę zwrócił czarny portfel leżący na stoliku, sprawdziła jego zawartość która głosiła, że właścicielem jest nikt inny jak Liam Walker, pracownik Ministerstwa Magii. Wzięła go ze sobą opuszczając kawiarenkę.
ZT x2
Sponsored content

Oldie's Cafe - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Oldie's Cafe   Oldie's Cafe - Page 4 Empty

 

Oldie's Cafe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marudersi :: 
Londyn
 :: 
Mugolski Londyn
-